dzabuch moja terapia 9 czerwca 2015, 08:15

19+5
Jakoś wczoraj tak pierwszy raz usiedliśmy i zaczęliśmy urządzać nasz nowy-stary dom. Do tej pory wszystko było na swoim miejscu, przemeblowania nie były potrzebne. Żyliśmy z dnia na dzień w codzienności. Teraz wszystko się zmieni. Tatusiek się zmienia, zaczyna być TATĄ, przez duże "T".
Jakoś do wczoraj nie mogliśmy się chyba wyrwać z dotychczasowego życia, żyliśmy razem, ale osobno. A teraz? Ma zamiar uregulować i przewieźć ostatnie meble z kawalerskiego życia. Chce ustawić komputer, co konkretnie oznacza, tam gdzie jest komputer jest i dom. Co więcej ma stać tak, aby miał dobry widok na łóżeczko. Kocham go, bo rzadko jest wylewny, ale kiedy snuje swoje plany, to czuję się ich częścią! Ostatnio bardzoooo dużą!!!!

No i nowość! Tatusiek zaczął się zastanawiać czy, aby na pewno chce wiedzieć jakiej płci jest dziecko! Co???????

No dobra! Nie chce to nie! Uważa, że przecież to nie ma znaczenia, bo czy będzie chłopcem czy dziewczynką to ja jestem mamą a on tatą! Dla mnie nic się nie zmieni gdy dowiem się jakiej płci jest dzidziulka, ale...
Po 1. Nie mamy wybranych imion! O ile jakoś zawsze miałam w miarę sprecyzowane imię dla dziewczynki, tak dla chłopca nic mi nie pasuje!
po 2. Łatwiej jest przygotować łóżeczko, ciuszki i inne bibeloty. Ostatnio na zakupach oglądałam smoczki i były cholernie w swoim wyglądzie sprecyzowane jeśli chodzi o płeć. Zrezygnowałam z kupna!
Może i przesadzam, ale dlaczego mam decydować w ciemno!
No i po 3. Pół świata czeka na wiadomość o płci i on teraz całej rodzinie powie, że mu się odwidziało? Chociaż z drugiej strony uważam, że to nasza sprawa i jeśli nie chce wiedzieć to nic innym do tego.
Ja powiedziałam, że chcę wiedzieć w związku z powyższymi argumentami, ale uszanuję jego decyzję i chcę by się nad tym zastanowił czy chce czy nie!
Martwi mnie to, że zaczynamy lato, nogi mi puchną a ja jedyne buty które mogę założyć to balerino tenisówki! Dobrze, że chociaż w te się mieszczę. No nigdy nie przypuszczałam, że japonki staną się dla mnie za ciasne. Czy to w ogóle jest możliwe? Wychodzi na to, że tak. Cieszę się, że wybrałam już szpital i szkołę rodzenia. Są zgodnie z radą mojego lekarza w jednym miejscu. Stosunkowo nie daleko moich rodziców i w sumie ja mam całkiem prosty dojazd. Zresztą mam nadzieję, że poród okaże się tylko rutyną!
No i w związku z tym, że agania wspomniała ostatnio o bólu dupy, to ja wspomnę o czymś jeszcze dziwniejszym! Mam ostatnio skurcze wargi sromowej! Czy to w ogóle jest normalne, to jest jakieś dziwne! No macica, aż tam mi nie sięga. Dziwne to, może to faktycznie rozciąganie, bo zahacza o pachwinę, sama nie wiem co o tym myśleć.
No i kolejny tydzień dobiega końca!

Dobra, dzisiaj pierwszy dzień cyklu i zmiana podejścia.
Obyło się bez żalów i płaczów jak to zazwyczaj ma miejsce. Zaciskam zęby i cisnę do przodu! Zaciskam również dlatego, że jest ten okres wyjątkowo bolesny :/ Pewnie cena ładnego endo.

Przez kilka, 2-3 następne miesiące myślę o SOBIE. Robię się aktywna, uprawiam sport, rezygnuję z chleba i słodyczy TOTALNIE. Może teraz będzie mi łatwiej kiedy warzywniak po drugiej strony ulicy zapełnił się pięknymi, świeżymi owocami które mają w sobie cukier chyba lepszy niż w snickersie. A co do chleba to kupiłam chrupkie pieczywko :)

Nie nastawiam się, że dopóki nie schudnę to coś wróci do normy, więc na razie rezygnuję z badań i obserwacji. Zacznę się martwić jeśli pomimo spadku wagi nic nie ruszy. Oczywiście nie będziemy się zabezpieczać więc może w którymś momencie czeka nas niespodzianka? Zobaczymy.

Idę jeść truskawki z kefirem <3

W weekend obchodziliśmy z mężem pierwszą rocznicę ślubu. Zrobiliśmy garden-party z mnóstwem pyszności, zaprosiliśmy sporą część rodziny i było naprawdę super :) Bardzo chciałam powiedzieć najbliższym (i tylko najbliższym póki co), ale jakoś nie mogło mi to przejść przez gardło. Zbierałam się kilka razy i nie potrafiłam. W poprzedniej ciąży chciałam krzyczeć z radości całemu światu, a teraz najchętniej poprzestałabym tylko na mężu. Ale z uwagi na to, że różnie może być, może jakiś szpital nie daj Boże, albo inne niebezpieczeństwo, nie chciałabym żeby rodzice dowiedzieli się o ciąży w takich okolicznościach. I na szczęście kiedy przy stole zostaliśmy chwilowo tylko z rodzicami i rodzeństwem, ktoś zaczął temat ciąży, że jakaś tam kobieta w Arabii urodziła 27-ro dzieci i że przez 16 lat była cały czas w ciąży :D więc jak już się żarty skończyły, wkroczyłam wreszcie: "a skoro już jesteśmy przy temacie... To mamy dla Was dobrą wiadomość... tzn czy DOBRĄ to się jeszcze okaże" i w tym momencie coś we mnie pękło i się rozpłakałam. Wszyscy mnie zaczęli przytulać i naprawdę widziałam w ich oczach prawdziwą radość, ale nie chciałam żeby mi ktokolwiek gratulował. Powiedziałam, że gratulacji się nasłuchałam w poprzedniej ciąży, a potem były wyrazy współczucia. Odroczyłam więc ich gratulację do momentu urodzenia zdrowego i żywego dzieciątka. Jakoś nie mogłam już do wieczora się śmiać i cały czas chodziłam ze "szklanymi oczkami"... ale i tak było bardzo miło. Cieszę się, że najbliżsi wiedzą, a cała reszta świata dowie się jak już będzie widać. Nie mam zamiaru NIKOGO więcej wtajemniczać. W czwartek mam pierwszą wizytę, niestety nie mam dobrych przeczuć... Boję się jak cholera, od kilku dni kłuje mnie prawa strona brzucha, czasem nawet tak mocno, że się muszę zwinąć w kłębek :( Nie mam żadnych objawów ciążowych, nie mam mdłości, piersi takie sobie... Boje się że to nie wróży dobrze, ale modle się też do naszej Kasi i mówię "córeczko nasza maleńka, miej w opiece Mamusię i Tatusia i swoją Siostrzyczkę lub Braciszka". Zawsze wtedy przychodzi jakieś ukojenie i nadzieja, czuję wtedy taki dziwny spokój. Byle do czwartku. No i mój lęk potęguje fakt, że muszę pójść do lekarza sama, mąż ma w czwartek ważne spotkanie i niestety nie udało mu się go przełożyć. Trudno. I tak nie mam ŻADNEGO wpływu na to jak się potoczy więc idę tylko wykonać to, co już jest z góry dla mnie przeznaczone. Ale to nie oznacza, że straciłam nadzieję. Wręcz przeciwnie. Moje serce jest nią przepełnione! Ale rozum studzi ją skutecznie...

ciri22 Dziecko bez seksu? 22 lipca 2015, 21:54

2 lipca -> Drugi test ciazowy 19dpo

17dc4187b1945166med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lipca 2015, 07:32

Je,je,je ! sa piekne skurcze,przepiekne,az skali brak;D
Maly urwis oczywiscie zasnal a tu sie na dole dzialo!!
To jednak nie znaczy oczywiscie jak zawsze ze wszystko ze mna ok.
Cisnienie 147/nie pamietam na ile..
przy wizycie o 16 beda mierzyc jeszcze raz i musze koniecznie powiedziec o tym doktorowi bo sie dziewczyny zmartwily troche. Obrzek stop i kostek presunal sie na łydy,kolana i brzuch (rozstepy wygladaja jak rowy) mega dziury...Jesli to jest to o czym boje sie pomyslec to czeka mnie chyba cesarka?
Bo to chyba bardzo niebezpieczne tak chodzic do konca w tej ciazy z takimi zjebanymi wynikami i opuchnietym calym cialem...
no nic,czekac mi tylko zostalo na diagnoze doktorka.
Mam nadzieje,ze wszystko sie ulozy!

pati87 kolejne starania, czy warto? 9 czerwca 2015, 09:31

dzis rano zrobiłam najpierw pink test wynik negatywny, nawet po uplywie czasu :(

po nim zrobilam bobo test, wynik po 5 minutach 2 jasna kreska - ale ciemniejsza niz wczoraj, po 10 minutach bardzo intensywna sie zrobila, ale jak wiadomo po 10 min sie nie odczytuje,

poszlam na bete, u mnie wynik okolo 15ej...


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca 2015, 10:09

To czekanie jest straszne, nie wiem ile komórek było dojrzałych, czy i ile się zapłodniło, czy się dzielą..co dalej.
nie myślałam, że IVF to taki ciężki dla organizmu i psychiki okres. Tyjesz od hormonów, biust powiększa się do ogromnych rozmiarów i ciąży, ciągle męczy głód a jednocześnie mdłości, musisz dużo pić ale nie masz siły ani ochoty bo jesteś okropnie wzdęta. Do tego boli brzuch najpierw od zastrzyków, później od punkcji jajników. Do tego psychicznie zastanawiasz się jakie będą efekty..
Wczoraj leżała ze mną na sali dziewczyna, której pani dr powiedziała, że punkcja niestety bez efektu - komórek brak. Zaczęła płakać, strasznie mi jej żal, tyle męczenia się i wyrzeczeń i bez nadziei na powodzenie. Trzeba zaczynać od nowa.

kama005 Czekając na nasz cud. 9 czerwca 2015, 10:14

Od 3 dni czekam na @ a jej ani widu ani słychu.

Testy raczej negatywne. Dzisiaj mi się wydaje że po jakimś dłuższym czasie widziałam cień cienia... ale pewnie tylko mi się wydawało. Kurcze ja już pomału przestaje to jakkolwiek ogarniać i zaczyna mnie to wnerwiać. Czy ta diabelska @ nie mogłaby chodzić jak w zegarku... A jak ma nie przyjść to niech nie przychodzi tylko żeby skutkiem tego była piękna fasolka :)

Pogoda dzisiaj taka sobie... Zimno podobno. Ja już po kąpieli i teraz czekam aż łaskawie mój M. się ogarnie. Mnie popędzał a sam uwija się jak mucha w smole... :D

Dzisiaj czeka mnie wizyta na policji ze względu na to że dostałam w piątek nieodpowiednie smsy typu czy mu zrobię dobrze lub czy może mu obciągnę bo innemu podobno obciągam... W pracy uznano to za nękanie i molestowanie także sprawa musi trafić na policję. Mam nadzieję że gościa namierzą bo ja numeru nie mam zapisanego... Poza tym wygląda to na numer na kartę z Play.
Czemu to spotyka mnie? Czemu ludzie tak chcą mi zrobić krzywdę w tej pracy? Bo co bo jestem najmłodsza? Bo prowadzę bloga i udzieliłam kilku wywiadów. Bo mam wóz z dużą kabiną i niektórzy nie mogą tego przeżyć? To po prostu jest nie fair. W piątek zalałam się łzami w domu ale mój M. stwierdził że nie mogę dać się zastraszyć. Na razie więcej smsów nie dostałam i boję się że policja to zignoruje. A to potrzebne jest mojemu kierownikowi by podjąć dalsze działania związane ze zwolnieniem tej osoby z pracy... Boże i jak tu żyć i pracować spokojnie...

Poza tym idę dzisiaj do sądu w sprawie mojej cholernej kolizji z panem z CBŚ. Niech ta sprawa także się skończy. Zaczynam mieć jej dość. Boję się że biegły oceni że to moja wina i będzie przegrana jak nic... A ja się tak staram udowodnić swoją niewinność... Niech już sędzina wyda wyrok. Najwyżej zawnioskuję o zniesienie kosztów sądowych bo na to mnie nie stać....

Zaczynam mieć wszystkiego dość... Chyba przez to wszystko mam jakiś kryzys. W pracy uciekam od tego... Chociaż czasami zastanawiam się czy albo nie zmienić numeru albo nie poszukać innej fuchy bo niestety nie wszyscy koledzy doceniają i szanują swoje koleżanki a szczególnie tak jak ja najmłodsze...

POMOCY!!
Co teraz muszę zrobić??
Torbiel na prawym jajniku 36mm. (dziś usg 11dc)
TSH 6,371
FSH 7,90
LH 12,70
Prolaktyna 14,79
3 dzień cyklu..
Oczywiście zapisałam się już do endokrynologa.
............................................................................


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca 2015, 16:16

Tak, tak, pamiętniczku to znowu ja... znów będę wylewać swoje żale...

Powiedz mi... dlaczego ten ból od środka jest tak mocny, że rozrywa serce na milion kawałków?? Powiedz mi... dlaczego nie potrafię zapanować na swoimi emocjami?? Powiedz mi... dlaczego nie mogę się z tym pogodzić?? Przyjąć to co jest mi pisane... Powiedz mi... Powiedz... Powiedz...

Jak mówią nadzieja umiera ostatnia... Ale już mi jej mało zostało...
Odliczam dni do 20 czerwca, umówiłam się z profesorem na kolejną konsultacje. Ciężko mi uwierzyć, że można przeoczyć takiego guza. Jak usłyszałam ile bierze za wizytę to mało nie spadłam z krzesła ale mam tylko 2 jajniki i one są bezcenne.

3 dc

Przepraszam jeśli kogoś uraziłam poprzednim wpisem, miałam go nie udostępniać, ale tak wyszło. No i nie miałam zamiaru nikogo obrazić. Jak kobieta wściekła to chyba same wiecie co się z nią dzieje.

Ale i tak mnie pokarało - nie mogę ruszyć w prawo szyją. Albo mnie wczoraj zawiało, alebo jak wstawałam to coś mnie strzykło. Boli szyja aż do łopatki, łącznie z nią. Chciałam to mam. Ale i to zniosę.

Męża przeprosiłam, bo przecież wiem jak on by chciał tego dziecka, chyba bardziej niż ja. Nie okazuje tego oczywiście płaczem i histerią, ale jak go przycisnę to opowiada wszystko. Ma gorzej niż ja bo wie że to jego wina. Kocham go bardzo i bez dziecka będziemy szczęśliwi.

Musimy wyjechać gdzieś na dłuższe wakacje i zdobędziemy na to kasę chcociaż bym miała stanąć na głowie!

Jestem ładna ( przynajmniej dla męża), zdrowa ( przynajmniej nie wykryto jeszcze nic u mnie, ale po kontrolnym usg piersi może się to zmienić), mądra ( muszę chociażby skały srały napisać tego mgr) no i młoda! Przecież 26 lat to dopiero początek dorosłego życia. Będę korzystać z życia jak tylko się da. Wybawię się na 2 weselach a wcześniej panieńskim szwagierki :D i znów mój mąż będzie zazdrosny :) Jak ja to lubię!

Zdecydowałam że ostatni raz wezmę CLO i pójdę ten ostatni raz na monitoring. A no i chcę napisać do ginki że będę brać całą tabletkę ( wtedy skończę to opakowanie) albo przez np 3 dni całą a przez 2 po pół. Zobaczymy co mi odpisze.

Narazie znikam na jakiś czas bo niewchodzenie tu nie psuje mi humoru.Więcej czasu poświęcam mężowi i sobie - obcięłam moje szpony i zapuszczam od nowa:D Cieszę się Waszym szczęściem, gratuluje tym co się udało ale nie czytam pamiętników.

Co do modlitwy - już przeszliśmy chyba wszystkie nowenny do wszystkich możliwych świętych i nic. Więc narazie daliśmy spokój.
Moja 4listna koniczynka suszy się w książeczce od Pierwszej Komunii.

A blondynką jeszcze nie zostałam ale liczę że zrudzieję od słońca i będę szalona ruda :D

Mam jeszcze jeden plan - naprawić rower i usprawnić swoję kondycję. A no i brzuszki - po @ zabieram się za nie bo strój kąpielowy już mam upatrzony :D

Miłego dnia i powodzenia dla wszystkich! :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca 2015, 12:23

karmar Projekt Niespodzianka 2025 ❤️ 9 czerwca 2015, 12:13

Z tego wrażenia i natłoku wydarzeń ostatnich, zapomniałam wczoraj odnotować,że wybrałam szpital,w którym chcę rodzić (Szpital Miejski im.Franciszka Raszei w Poznaniu) i zapisałam się do szkoły rodzenia :) Nowe grupy zaczynają zajęcia 4 sierpnia,więc dla mnie to już za późno (zajęcia trwają 3 miesiące),więc pozwolono mi dołączyć do grupy,która już zaczęła,a z grupą sierpniową odrobię te brakujące 3 zajęcia :) Pierwszy raz idę więc 16 czerwca :) Zajęcia odbywają się co 2 tygodnie, najpierw godzina "wykładu",a potem godzina zajęć z fizjoterapeutką. Cieszę się też,że mój ukochany Małżuś bardzo chce chodzić ze mną i specjalnie tak się dogadał w pracy,że wszystkie godziny odrobi,ale we wtorki będzie ze mną na szkole :) Czad :) Jedynym minusem jest cena (350 zł),ale podobno warto :) Wrażeniami podzielę się na bieżąco :)

ciri22 Dziecko bez seksu? 22 lipca 2015, 21:58

13 lipca -> 6t3d

054bd8a03178a5c6med.jpg

Sheelie Moje życie 31 lipca 2023, 08:00

No to dupa zauważyłam że na skierowaniu do badania prenatalnego , mam napisane że także test podwójny czyli tak zwany Pappa . nie zauważyłam tego.. wyczytałam na internecie że jeśli usg wyjdzie dobrze czyli prawidłowo to nie ma sensu robić testu podwójnego .. ale jestem na siebie zła że nie zobaczyłam wcześniej.. ciekawa jestem co ginekolog powie .. już zapóźno by zrobic testy bo jestem w 12 +4 tygodniu .
Proszę trzymać kciuki za fasolkę na prenatalnych ! .

Wczoraj nie było histerii :D
Matka poszła po rozum do głowy i wymyśliła trzy opcje skąd ten wrzask się bierze.
Głód? Karmiłyśmy się po 6/7 razy między 18 a 22.
Bolący brzuszek? Puszczała straszne bąki, no ale puszczała, nie siedziały w środku.
Przestymulowanie? Ostatnio ładna pogoda, ogródek i non stop goście.
Więc wczoraj oprócz wycieczki do lekarza na bioderka ( które mamy w porządku :) ) i tego, że wpadł jeden kolega pomóc przy komputerze nie było żadnych więcej niespodzianek. Natomiast między dwoma pierwszymi punktami zachodził konflikt. Bo albo mm albo porządne krople na brzuszek (masowanie i przyginanie nóżek mało dało, choć była lekka poprawa). Postanowiłam spróbować mm, bo faktycznie pod koniec dnia bieda z pokarmem troszkę była. Kupiłam saszetkę bebilonu i opakowanie Nan w razie gdyby bebilon jej nie odpowiadał. Mąż dał jej butlę i... okazało się, że moje dziecko nie ma nic przeciwko mleczku modyfikowanemu. Wciągnęła 70ml i chciała jeszcze (z saszetki robi się 200ml) ale stwierdziłam, że jak na pierwszy raz wystarczy i dokarmiłyśmy się cycem. Potem jeszcze odciągałam, bo chcę dalej karmić piersią normalnie, tylko raz dziennie będzie dostawać butlę. Trochę się bałam, że będzie problem z brzuszkiem, ale nie. Po 25 minutach strzeliła kupę, a potem udało się ją ululać i już się nie wybudziła aż do następnego karmienia (znów co 3 godziny, ale już wolę tak). Pierwszy raz od nie pamiętam już kiedy poszła spać bez histerii.

Miałam wstać piękna, rześka, z mega pozytywnym nastawieniem i radością życia. Niestety ;) Zaspałam, a jak już zwlokłam swój odwłok z łóżka doszło do mnie że łeb boli, katar się pojawił, jakaś gula w gardle i ogólna niemoc.

Poza tym pół nocy śniły mi się niedomyte kible [z zawartością!], jeden ciężki klient z pracy, jakieś ucieczki i inne akcje sci-fi ..

Jestem z m ę c z o n a !!

Dziś 6dpo.
Życzę sama sobie więc by jeśli coś zmajstrowaliśmy, pięknie się przyjęło i akurat na Dzień Ojca się pojawiło pod postacią || ..

Marzenia się spełniają, nie ? ;)

Postanowiłam rozpocząć pisanie pamiętnika nie tylko dla siebie, kiedyś próbowałam już coś takiego robić ale tylko dla siebie i jakoś tak szczerze mówiąc wydawało mi się to trochę bez sensu.
Może przez to zrobi mi się lepiej i przy okazji uzyskam rady dzięki którym coś zmienię:)
Hmm...właściwie nie wiem od czego zacząć...
Właściwie to powinnam teraz ogarniać chatę bo trochę się narobiło bałaganu przez to wstępne pakowanie ale jakoś mi się nie chce.
Co za paradoks, że człowiek dopiero przy pakowaniu widzi ile rzeczy zdążył nagromadzić przez ten cały czas. A to nawet nie jest połowa w naszym wypadku, mam tylko nadzieję, że klucze dostaniemy we wrześniu;) Już się nie mogę doczekać tak bym chciała już wejść i zobaczyć to wszystko ale niestety blok jest jeszcze w budowie.
Chociaż jedna rzecz realizuje się po mojej myśli, a może i druga też. Dzisiaj dostałam prace, fakt że nie na miarę moich oczekiwań ale co teraz dla mnie najważniejsze jest umowa o pracę. I teraz już bez żadnego strachu możemy starać się o mała Zuzie lub małego Marcela:)
Hehe wariatka, ze mnie...jeszcze nie jestem w ciąży a już wiem jakie imię będzie posiadało moje dziecko.
Sama nie wiem czego się mogę spodziewać, 11 maja odstawiłam tabletki antykoncepcyjne po jakoś 7 latach nie przerwalnego brania. I jeszcze nie dostałam okresu, a minął już miesiąc.
Kurcze jak bym dostała to bym wiedziała już coś i jak mam się do tego ustosunkować a tak to siedzę i się zastanawiam po kolejnym titisie czy moż e przypadkiem nie zdarzył się cud i jestem w ciąży.
Ale to dopiero początek i trzeba się uzbroić w cierpliwość i czekać, jak na razie jesteśmy przygotowani. Ja biorę kwas foliowy a P. magnez i cynk. Staramy się też w miarę regularnie titisować bo teraz nie mam punktu odniesienia co to mojej owulacji.
Dobra zmykam coś ogarnąć, bo będę musiała podejść jeszcze do mojej przyszłej pracy i P. o 15 wraca z pracy:)

Witam. Już wróciłam z nad morza. Na wdychałam się jodu ile tylko weszło w moje płuca. Wróciłam do mierzenia temp. mam bardzo niską nie wiem czemu. Jeszcze za niska na owu. Ciekawe może w tym miesiącu w ogóle nie pojawi się.. Albo była w 9dc jak wyznaczyło Ovu :D hehe . No ale cóż dziś czuję się nie jak na owulację, ale raczej jak na wojnę.. Jakoś mi niedobrze, mdli mnie.. Nie zjadłam nic nie świeżego. Więc nie wiem. Co jakiś czas jak by mi coś w gardle siedziało.. Nie wiem może jakieś przeziębienie mnie bierze.. Nie mam pojęcia.
Ogólnie wypoczęłam, ale było ciężko jak szczęśliwi rodzice chodzili po plaży z dziećmi, albo słyszałam jak jakieś gdzieś płacze... ;/
Wczoraj jak leżałam ze swoim eM. w łóżku i jak głaskał mnie po brzuszku i powiedział, że niedługo tam będzie nasze dziecko to ledwo powstrzymałam łzy a oczy i tam mi się zrobiły mokre...
Na urlopie tęskniłam za swoim Aniołkiem, ale nie myślałam o tym, żeby zajść w ciążę tylko bardziej zrobiłam sobie taki "urlop psychiczny". Ale wróciłam do swoich czterech ścian i z powrotem cały ten ból wrócił... :( Wczoraj z moim narzeczonym poszliśmy na całość. Wiem, że nie powinniśmy (zbyt wysokie TSH), ale jakoś nie potrafiłam się powstrzymać. Teraz mam wyrzuty sumienia, że się zgodziłam. Zobaczcie jakie to jest chore, chce mieć dziecko, a nie mogę pozwolić, żeby mogło dojść do zapłodnienia... Jaka tu jest logika? Wszystko bezsensu .

ciri22 Dziecko bez seksu? 22 lipca 2015, 21:59

20 lipca -> 7t 3d

5eb7e50c32371753med.jpg

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)