Maluszek kopie w najlepsze :) rewelacyjne uczucie. Cieszę się, że mogę doświadczać tego uczucia. Jutro idę na przegląd z Maluszkiem do gina i mam nadzieję, że wszystko jest dobrze.

Wczoraj zastanawialiśmy się jakie imię wybrać...chyba będzie mały Tomuś :)

Angelike Mam to gdzieś... ;) 16 czerwca 2015, 13:03

Kurwaaa...
Nie zgadniecie. Wyłączyłam telefon i co się stało? Jeden z właścicieli firmy pojawił się w moich drzwiach!...


(no comments)


Z prośbą żebym oddzwoniła do prezesa bo się do mnie nie może dodzwonić (oczywiście, bo wyłączyłam komórkę!) a jest pilny temat bo kasa ma się pojawić i trzeba ją puscić dalej.
!
Ten temat akurat mnie też interesuje bo tam jest też moja kasa. A bałam się że po sądach pracy będę musiała ją egzekwować.
Więc w piątek będę musiała do pracy zajść żeby zrobić sobie wypłatę. I przy okazji innym. zamierzam tam siedzieć najkrócej jak się da :/
...

LaLuna Z nowym rokiem nowe życe? 16 czerwca 2015, 11:19

28tc

Chwaliłam się już, że zdałam prawko?
Za PIERWSZYM razem?!
Jestem wielkaaaaaa! :D

Cóż, w przenośni i nie tylko bo brzuch rośnie jak na drożdżach i naprawdę robię się wielka xD
Wyskoczyłam wczoraj na zakupy ubraniowe bo spodni brak a i jakaś bluzka by się przydała...
I wróciłam z 2 parami getrów, 1 parą spodni z prawie nie istniejącego materiału <3 są tak luźne i cudowne że mogłabym ich nie ściągać! i z bluzeczką o dziwo ciążową ale będzie dobra i po. Wyglądam w niej tak zgrabnie i brzuszek jakby mniejszy <3 takie zakupy lubię!
I oczywiście musiałam omijać wszelkie sklepy dziecięce...
Bo mam przyrzeczenie, że dopiero w lipcu będę kończyć kompletować wyprawkę. Teraz nas na to nie stać poprostu :(

Ale ogólnie jestem zadowolona, czuję się dobrze, chyba, że wieczorami- wtedy boli kręgosłup, jestem marudna i złośliwa.
Ale na pytanie o moje samopoczucie zazwyczaj odpowiadam, że jest dobre bo taka prawda :) lubię bycie w ciąży- chociaż szybciej się męczę i mam permanentnego lenia.
Wyręczam się we wszystkim P. aż mi go żal i chyba mimo wieczornego spadku samopoczucia- dzisiaj mu to wynagrodzę... <3<3<3

Synuś nadal bez imienia. Chyba dzisiaj to ogarniemy już bo szlag mnie trafia z tym.
No i ogólnie chcę porozmawiac z P. Jak wiecie ma syna z poprzedniego związku ale dla jego dobra (ma nowego tatę) nie kontaktuje się z nim i z moich rozmów o tym- nie tęskni za nim.
A mnie dręczy trochę jedna rzecz jak widzę jak P się cieszy na nasze maleństwo...
Jak to było z Nią. Czy też chodzili razem do lekarza, do szkoły rodzenia, czy tak samo o nią dbał, czy też tak się cieszył- może nie powinnam się tym interesować ale jednak gdzieś mnie tam to gryzie i chyba wolałabym wiedzieć.

Nadal też martwię się tym, że nasz synek będzie podobny do jego pierwszego syna. Bo tamten to cały P. Kropla w krople. Blondyn, te same oczy, uśmiech.
Wstyd się przyznać ale podglądam go czasem na fb jego mamy...

Co do szkoły rodzenia- mój leń rozwinął się do tego stopnia że nie chce mi się tam chodzić.
Mam jednak te 15 km w jedną stronę pociągiem i nie uśmiecha mi się to. Owszem, zaliczylismy AŻ 2 spotkania! w sumie te najważniejsze dla mnie, o porodznie i z ćwiczeniami oraz masażem. To chyba nie jest obowiązkowe prawda? Może jeszcze nadrobimy... najwyżej przeniesiemy się do innej grupy :)

Słonca moje kochane!
Lece robić obiad bo mama po nocce zaraz wstanie a tu ni ma nic przygotowane!
A czeka nas jeszcze dzis wyprawa do sklepu po farbę do płotu. Kupiliśmy z P, żeby nie było, że mama kupuje wszystko a potem nam to wypomina.

Ściskam ciepło a Brzuchatek kopie z pozdrowieniami :*

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 16 czerwca 2015, 11:29

Zlepek różnych rożności różniastych... :)

Kilka słów do osób najbliższych memu sercu, czyli tych starających się. Nie chcę, żebyście odebrały to jako rady czy wskazówki ale może którejś pomogą :

=> jeśli dopadnie Cię mega dół, smutek, złość i totalna niemoc, a ból przeszywa każdy skrawek ciała, płacz, wyj i krzycz : Jezu ulituj się nade mną bo już nie daję rady, zobaczycie ulituję się.

=> jeśli nawet tydzień wcześniej będzie Cię bolał brzuch na ten obrzydliwy okres to naprawdę nic straconego, teraz wiem to po sobie.

=> jeśli złapią Cię dreszcze, będzie Ci zimno, a na dworze plus 30C to może, to właśnie to!

=> jeśli przy jedzeniu, nawet najlepszym obiadku, czy słodkim deserku złapią nawet delikatne mdłości może to być właśnie to!

=> jeśli poczujesz nadkwaśność w żołądku, a wcześniej miewałaś taką przypadłość bardzo rzadko istnieje prawdopodobieństwo, że to właśnie to!

=> jeśli Twoje piersi przed każdą miesiączką, są ciężkie, wielkie i bolące, a teraz są klapciowate, to może być tylko jedno - no właśnie to!

Tak to u mnie wyglądało :)

=> a teraz wszystkie staraczki szybko tu za mną :) Już, już, już... szybko tu. Wszystkie mam Was w moim sercu i modlę się w Waszych intencjach, abyście tu się znalazły.


Teraz już rozumiem, co czują dziewczyny, które po tej stronie się znajdą, bo samo przejście to dopiero początek tej drogi. Oprócz pewnych dolegliwości, ten pojawiający się co jakiś czas strach, lęk, niepewność. Zwłaszcza gdy to staranie tak długo trwa, każde zakucie, ból wprawia o szybsze bicie serca.

Wieści z Alusiowego frontu :

=> plamienia się skończyły ale bóle brzucha, raz tu, raz tam się pojawiają, znikają, nawet teraz dosyć mocno dają o sobie znać. Staram się tym nie denerwować i tak na to nie mam wpływu, przecież co ma być to będzie. Nie powiem przyprawiają mnie o zawrót głowy. Tyle razy co w majciory od soboty zaglądam to przez całe życie nie zaglądałam, częstotliwość raz na pół godziny ;) Ale, ale z każdym dniem jest lepiej... :)

=> senność mnie powala na łopatki, wczoraj 'drzemka' 3 godzinna po obiedzie, do godziny 18. Ale hola, hola o 22 ponownie już mi się chciało spać ;)

=> zachcianki na określone jedzenia, np dziś chce mi się zupy warzywnej i kotleta z piersi kurczaka. Wczoraj niesamowicie smakowała mi konserwa z Krakusa. A to dopiero początek, to co będzie dalej :)

=> do pracy już nie chodzę, wpadam na godzinkę, dwie, wszystko staram się robić w domu, uzupełniać dokumentację itp.

=> jeszcze teraz obchodzę się ze sobą jak z jajkiem, nic prawie nie robię, nie denerwuje mnie zbytnio nawet brudna podłoga w kuchni. Są ludzie od tego :)

=> któraś z Was pytała o mojego męża, no cóż... mężuś przez pierwsze dwa dni czyli sobota i niedziela z lekka był zestresowany tą całą sytuacją, od samego początku się bardzo cieszy tylko za daleko już wybiega w przyszłość, a ja studzę jego zapędy :) Stracił apetyt ale już mu powrócił, a powiedzmy stres odreagowuje pracą na działce. Ogólnie też jest szczęśliwy.

Ps. Na koniec trochę się muszę usprawiedliwić, postaram się zajrzeć do każdej z Was, czy też odpisać na wiadomość czy komentarz ale czasu brak. Jak się ogarnę ze wszystkimi szkolnymi rzeczami, przepędzę ten sen i wszystko inne będzie dobrze to wystukam tu i ówdzie słów kilka :) Niemniej jednak wszystkie Was pozdrawiam <3 <3 <3


32 tydzień
31+1
2 miesiące do urodzin

Wczoraj był kiepski dzień...Nie wiem czy to moja macica czy może córeczka, z okazji wejścia w kolejny tydzień trochę mnie nastraszyła. Nad ranem pojawiły mi się bóle miesiączkowe jakby skurczowe, do tego bóle w krzyżu też takie a la miesiączkowe. A że od kilku dni na zalecenie lekarza biorę nospę więc wzięłam ją trochę szybciej. Niestety ból zelżał dopiero po około 1.5 h. Nie był silny ale bardzo mnie zaniepokoił, w sytuacji gdy główka Natalki jest już nisko w kanale oczywiście miałam wizję przedwczesnego porodu :/ Resztę dnia praktycznie przeleżałam w łóżku, z krótką przerwą na małe zakupy i zrobienie szybkiego obiadu. I wtedy znów zaczęło się jakby napinanie i twardnienie brzucha. Zmartwiłam się nie na żarty, mąż wrócił wcześniej z pracy i pojechaliśmy na IP. Wolałam to sprawdzić niż żyć w niepokoju, zamartwiać się kolejną noc czy dzień czy aby na pewno wszystko jest w porządku. Na szczęście okazało się, że jest! I nie mam czym się martwić. Na dole wszystko pozamykane na cztery spusty, na ktg czynności skurczowej brak, malutka tak spokojna w ciągu dnia zaczęła kopać w ktg i ładnie się ruszać :) Uff ulżyło mi niesamowicie i wróciliśmy do domku :) Wg pani doktor takie ułożenie nie zwiększa ryzyka przedwczesnego porodu, jedynie czynność skurczowa i rozwierająca/skracająca się szyjka - co u mnie nie ma miejsca. Teraz czekam na swoją piątkową wizytę i zobaczymy co dalej ale jestem dużo spokojniejsza i wiem, że wszystko dobrze się skończy :)

Z innych rzeczy - od kilku dni czytam książkę (poradnik?) Dr Harveya Karpa "Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy" i chyba polecam do przeczytania przyszłym mamom. Chyba bo nie dotarłam jeszcze do końca i nie przetestowałam jeszcze na swoim maluchu oczywiście ;) Ale jest fajnie napisana, wyjaśnia dlaczego dzieci płaczą, czego im brakuje po przyjściu na świat i jak im (i sobie) pomóc przetrwać ten trudny czas wzajemnego poznawania sie i adaptacji. Moja bratowa zachęciła mnie do przeczytania ponieważ ona natrafiła na tę książkę dopiero przy drugim dziecku i dzięki niej uniknęła wielu błędów, które popełniła przy pierwszym. Myślę, że warto przeczytać zwłaszcza, że nie lansuje jakiś dziwnych pseudopsychologicznych teorii. Nie wiem jeszcze jak to będzie u nas ale już teraz wiem, że chciałabym zapewnić mojej córeczce maksimum miłości i ciepła przez ten rok urlopu macierzyńskiego. Jest to takie minimum, które mogę jej dać. Ten rok ma być z nią i dla niej :) Zobaczymy jak to wyjdzie w rzeczywistości :)

Angelike Mam to gdzieś... ;) 16 czerwca 2015, 12:09

Już się trochę wyryczałam.
Wczoraj byłam u ogólnego, nie chciał mi dać zwolnienia. Powiedział że w TAKICH przypadkach zwolnienie powinien wydać mi gin. Więc ja w tym momencie rozbeczałam się jak dziecko. Jestem ostatnio zbyt zdołowana i wszelkie małe czy duże kopniaki w dupę sprawiają, że w ułamku sekundy pękam jak kruche szkło. Już w poczekalni starałam się oddychać głęboko, wdech wydech, bo czuła zbliżającą się falę... Więc jak mi powiedział NIE - nie wytrzymałam. Było mi wstyd, że jestem taka miękka, być może sobie pomyślał że jestem psychiczna. Zawsze jest mi wstyd gdy płaczę przy kimś.
Potem jeszcze długo dochodziłam do siebie w aucie...
Na szczęście mialam ze sobą wielkie okulary przeciwsłoneczne, zasłoniły mi 3/4 twarzy. Jeszcze z samochodu zadzwoniłam do mojego gina, umówiłam się na dzis rano.
W domu mogłam już w spokoju kontynuować moją rozpacz.

Wiem, nie powinnam od razu wszystkiego przekreślać, powinnam wierzyć.
Dlaczego kompletnie mi się to nie udaje?
Bo jestem realistką? Bo nie wierzę w cuda, wygrane w totka, magię, złudzenia, 5%owe szanse? Bo jestem pesymistką? Bo embriolog miał taką minę jakby chciał powiedzieć "Przygotuj się na najgorsze"?
Tak naprawdę to nie wiem jakie mamy szanse, nie zapytałam celowo, bałam się zapytać.

Dziś stawiłam się u gina, pokazałam mu moja kartę informacyjną - nie powiedział nic. Tam dużo było symboli i różnych haseł, nie jestem pewna czy wszystko ogarnął.
Powiedziałam mu że nie pomyślałam/zapomniałam wziąć L4 z kliniki. Chciał mi dać zwolnienie ciążowe! Zaskoczył mnie tym, nie wiedziałam że już mogę brać zwolnienie ciążowe. Zwątpiłam, nie chciałam aby w pracy wiedzieli że to TAKIE tematy. Gin - "decyzja należy do Pani".
Pomyślałam - "A w sumie co mi już teraz zależy?". Ogólnie wiele rzeczy staje się dla mnie ostatnio obojętne.
Nie chciałam wdrażać w moje problemy pracodawcę bo po pierwsze - co to go obchodzi? a po drugie to jest plotkarz i zaraz by wszystkim na mieście rozgadał że jestem w ciąży albo nie wiadomo co jeszcze.
Ale teraz? Po tej wczorajszej "rozmowie"?
Stwierdziłam, że nawet jeśli się nie uda, niech te chuje wiedzą o jaką stawkę tu chodziło do jasnej cholery!!! Niech się puknie w głowę moim zwolnieniem ciążowym ta znieczulica. Jak to A.Kasia pięknie powiedziała - niech dostaną sraczki, nagłej, bolesnej i w miejscu publicznym. O tak!
Byłam w ciąży, nie jestem - znaczy że poroniłam tak?
To co mnie kurwa obchodzi jakieś walne?
Koniec tematu pracy, wyłączyłam komórkę służbową.

Z tym moim zwolnieniem ciążowym w ręce .... pierwszy raz na poważnie poczułam się w ciąży.
Chociaż na chwilę... chociaż na tą jedną maleńką chwilę. Dopiero teraz.
Ale pamiętam Cię kropeczku i nigdy Cię nie zapomnę. Widziałam Cię! A Ty widziałeś mnie! Byłeś świetlistym wyraźnym punkcikiem w szaro-czarnym otoczeniu mojej macicy <3 Naprawdę tam byłeś.

Ok, wystarczy tego bo zaraz sie znowu poryczę. Idę po kawę i pod kocyk.

Dziękuję wszystkim kochanym ovufrendowym kibicom. Jesteście mi potrzebne <3

Spotkanie wypadło bardzo fajnie :) utwierdziło mnie w tym, że złapałam dystans :)

Zarezerwowaliśmy z mężem pokój na Węgrzech, teraz tylko ćwiczyć i czekać na wakacje <3

Dietowy ciąg trwa - dzisiaj waga pokazała 3kg mniej od wyjściowej wagi! :) JEstem już w 1/3 swojego postanowienia. Ciekawe kiedy uda mi się je spełnić :)

10 dc

Dziś wizyta i sprawdzenie moich pęcherzyków. Nie chce mi się okropnie jechać ... No ale nie wypada że drugi raz odmówię. Brałam co drugi dzień całą na przemian z połową. Zapewne urosło za dużo tych pęcherzyków i mamy zaprzestać starań. Jajniki to ja wcześniej wogóle nie czułam jak porównanm z tym cyklem. Temperatury nie mierzę, jaka ulga, zero stresu :)

Weekend minął fajnie :) Pomimo sobotniego szkolenia w pracy. W niedzielę był plażing nad Jeziorem Żywieckim :) Uwielbiam tam jechać :) Był grillek :) Sami pojechaliśmy, odpoczęliśmy.

A zapomniałam! W piątek miałam wychodne :D Byłam z koleżankami z pracy na piwie, przyszła też koleżanka która wcześniej z nami pracowała, a ja z nią studiowałam.

U niej tragedia a trzyma się super. Nie wiem jakbym zniosła zachowanie jej chłopaka. Chociaż to chyba już raczej nie chłopak. Po 4 latach została sama, musi zaczynać od nowa. Z jednej strony jej współczuje bo chciała już założyć rodzinę, liczyła na oświadczyny a tu taka gała na jej urodziny. Nie dość że nic nie przygotował, to obraził się że torta mu nie ukroiła i wydarł się że nie ma obiadu! Wpierw ona się wyprowadziła, a teraz on i ma się zastanowić co dalej, ale do tej pory się nie zdecydował. Co za palant!

Tak jak sobie obiecałam, tak robię - nie wchodzę wprawie wogóle na OVU :) ależ mi to sprawia radość że pokonałam swoje uzależnienie :)
Zdecydowałam też że częściej będę wychodzić z koleżankami a w weekend chce namówić męża na jakąś imprezke albo chociaż piwko na mieście :)

Dziewczyny myślę o Was! Wybaczcie że się nie odzywam, ale wiecie jak jest :) Buziaki :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2015, 19:57

czekajka Czekamy na Ciebie Słoneczko 16 czerwca 2015, 12:15

Ciąża zakończona 16 czerwca 2015

Kiciusiowa ......... 16 czerwca 2015, 12:29

2 dc
Chce mi się spać. Juz niedługo urlop. Od roku, 80% moich mojego życia, obraca się wokół zachodzenia w ciąże. Pracę olewam, ograniczyłam się do minimum, zawaliłam kilka terminów, kiedyś mi się to niezdarzało. Szef się do mnie nie czepia ale głupio mi przed sobą i nie chcę dalej być takim pracownikiem. Jem - myslę o ciązy, idę - myslę o ciaży, rozmawiam - myślę jednocześnie o ciązy. Jestem może w 20 % skupiona na aktualnym temacie, 80 % to ciąża. Muszę przestać, zaangazowac się w coś innego, moje skupienie na ciązy i tak nic nie daje, a może robię wciaz zamało, może jestem zabardzo niecierpliwa.

Od kilku dni męczą mnie masakryczne wymioty. Zaczęło się niewinnie, pojechaliśmy w sobotę ze znajomymi na grilla nad jezioro. Zrobiłam pyszne mięsko, które uwielbiamy, według receptury sprawdzonej chyba milion razy. Jak już je jadłam, wydawało mi się okropne, zupełnie inne niż zwykle. Drażnił mnie każdy kęs coraz bardziej, a wszyscy się zachwycali i zajadali, co mnie jeszcze bardziej doprowadzało do mdłości. Jak wróciliśmy do domu, natychmiast pobiegłam do łazienki "porozmawiać z porcelaną". Wydawało mi się, że po prostu ta karkówka mi nie posłużyła, ale niestety tak już zostało i trwa do tej chwili. Apogeum zostało osiągnięte wczoraj. Nie mogę nawet myśleć o jedzeniu, jeśli tylko wyobrażę sobie jakąś potrawę, albo co gorsza poczuję zapach -reakcja jest natychmiastowa. Czuję się fatalnie. Dziś nawet zwymiotowałam na widok pijącego wodę mineralną mojego męża ;) Boże... tak się nie da funkcjonować! Ale najciekawsze w tym wszystkim jest to, że drażni mnie absolutnie wszystko, oprócz jednej potrawy. Codziennie mam zachciankę na coś jednego, konkretnego. Wczoraj jedyną potrawą, po której wiedziałam, ze nie zwymiotuję, a nawet zjem ją z chęcią, były pierogi ruskie. Kupiłam trzy porcje w restauracji (na wynos, żeby nie robić obciachu) i zjadłam na raz :) Dziś mam szał na żurek. Wiem, że dziś tylko to jedno jedyne danie będzie tolerowane przez mój żołądek. Z racji tego, ze mąż wyjechał na 1 dzień, a sama nie czuję się na siłach wisieć nad garami, muszę znów odwiedzić jakąś knajpę z dobrym żurkiem. Mam tylko nadzieję, że z zapachami, jakie się tam unoszą, wytrwam chociaż do podania tego żurku. Na wszelki wypadek muszę wybrać stolik blisko toalety :( to koniec 7 tygodnia, czytałam, żę mdłości utrzymują się do końca 12-tego. Nie wiem jak to przetrwam, miałabym jeszcze wymiotować przez 5 tygodni??? W poprzedniej ciąży męczyły mnie tylko lekkie mdłości wieczorami. A to co dzieje się teraz to jakieś szaleństwo...


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2015, 14:01

Jutro pierwszy egzamin w sesji letniej :) W sumie w końcu bo już nie mogę patrzeć na notatki z tego przedmiotu :P Dziś test owulacyjny wyszedł znów pozytywny ale krecha jest jeszcze bardziej intensywna niż wczoraj więc mam nadzieję, że już nadejdzie owulacja, bo mój mąż już nie bardzo ma ochotę na codzienne wykorzystywanie zwłaszcza, że popołudniami stara się coś remontować i wraca padnięty :D Do tego mam dziś wrażenie parcia na pęcherz, nie wiem czy łapie mnie jakaś infekcja czy może znów schodzi mi piasek... ale to niezbyt fajne przed egzaminem bo nie wiem jak wysiedzę jak coś :P Myślałam, żeby wziąć urofuraginę bo to zawsze pomaga ale nie chciałabym sobie zaszkodzić, a raczej kropeczkowi gdyby się udało :D Jak myślicie można ją brać jak coś? Miała tak któraś z Was ? :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2015, 18:51

I weryfikacja 3 dpt:
bHcg 2,9
estradiol 2141
progestron 173,95

Alienek PCO! Armia w normie! 16 czerwca 2015, 15:09

Wakacje w Polsce trwają :) dobrze mu zrobiła ta przerwa od mierzenia tempki. Mało myślę o cyklu. Wczoraj weszłam a tu już 14dc! Szybko leci :) kupiłam castagnus i będę brać od nowego cyklu. Kto wie może coś poprawi?

Vaina Czekając na cud 16 czerwca 2015, 15:10

Wczoraj miałam dość przygnębiający dla mnie dzień.
Po całej serii badań krwi w tym miesiącu 10.06 lekarz zapisał mi bromergon na zmniejszenie prolaktyny. Na tej wizycie zobaczył tez pęcherzyk 12 mm. Wszystko super, kazał się starać niedziela, poniedziałek, wtorek. A w poniedziałek wizyta u innego lekarza - bo mój na urlopie, a monitoring trzeba zrobić.
Przyszłam wczoraj na wizytę, facet był bardzo nieprzyjemny. Pyta sie o datę miesiączki, podaję. Mówi czyli 18 dzień cyklu. Potwierdzam i dodaję, że mam późniejsze owulacje. A on na mnie wyskakuje, no ale 18 dzień cyklu jest. Jakbym mu albo nie odpowiedziała albo zaprzeczyła, a ja tylko chciałam mu dać znać czego może oczekiwać w moim organiźmie. No i potem USG. Facet jak gdyby nigdy nic oznajmia - nie ma pęcherzyka, pytam czy jest płyn, on krótko nie, nie ma. Pyta się mnie który to cykl z bromergonem - mówię że pierwszy. A on mi na to że to trzeba czasu, że to się nie da tak od razu. Jakbym sobie nie zdawała sprawy, czekam już 15 miesięcy na cud. Chciałam się dowiedzieć coś więcej, bo to dla mnie szok, że nie pękł pęcherzyk- miałam 3 monitorowane cykle ale po clostilbegycie i pękały zawsze same. Więc mówię jak było. A on mi na to, bardzo nieprzyjemnym tonem, że po clo się nie liczy, bo to stymuluje. Niezbyt obeznana jestem, ale mi sie wydawała ze on stymuluje wzrost pęcherzyków, a nie pękanie. Ale miałam dość. Nie dość że dowiedziałam się, że nie ma szans e tym miesiącu i nie wiem co dalej, boję się, to jeszcze zostało mi to przekazane w bardzo nieprzyjemny sposób. No i oczywiście na koniec, zanim nawet zdązyłam się spytać ile płacę on mi burknął 70 zł się należy. Zero delikatności dla kobiety, której psychika i tak już jest w dośc ciężkim stanie.
teraz czekam na środę 24.06 - wizyta u mojego gina. Chcę wiedzieć co dalej. Mam nadzieję, że nie poprzestanie i bedzie szukał dalej przyczyny. Przecież na pewno 3 cykle były ok i się nie udało, to może cos jeszcze nie działa.
Jak po wczorajszej wizycie wróciłam do auta to zaczełam płakać, tak mocno jak dawno mi się nie zdarzyło. Wróciłam do domu i ponownie rozpłakałam się w ramionach męża.
Na dodatek teraz 2 niedziele pod rząd mamy chrzciny. Mąż jest chrzetnym w obu przypadkach, a już widzę jak on jest bardzo podłamany tym że się nie udaje, a musi być w środku tego dzieciowego zamieszania.
Może do niedzieli nastąpi koniec świata i nie będę miała czym się martwić.

24.06 - okazało się że jednak pękł pęcherzyk. Bez komentarza dla tego lekarza na zastępstwie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lipca 2015, 11:02

Gapię się w swój wykres jakby miało to pomóc.
Od wczoraj ponoć mamy dni płodne więc działamy i modlimy się o owocny cykl.
Co ma być to będzie. Jakoś tak w miarę na luzie do tego podchodzę tym razem.

Dziś byłam na kawie u przyjaciółki i odebrałam film i zdjęcia ze ślubu, na którym byliśmy w czerwcu.
Będziemy oglądać z mężusiem jak wróci :)
Fotki tak szybko przejrzałam, doszłam do wniosku, ze niezłe z nas mapety i skończyłam oglądanie :P

Niedzielny gril jak najbardziej udany. Co prawda trochę skład nam się zmienił.
Mieliśmy być z moimi i męża rodzicami, potem mieli być moi dwaj mali bracia i dziadek później dojechał, no ale, ze na festynie spotkaliśmy najpierw jedną siostrę męza ze swoją czteroosobową rodzinkę, potem drugą siostrę z pięcioosobową rodzinką tak im powiedziałam by wpadli przy okazji i była nas pełna chata ;D
Było wesoło, wszyscy się najedli najważniejsze, ogólnie super ;) mimo pochmurnej i deszczowej pogody niedziela udana.

Miłego dnia kochane :*

Pytania do bardziej doświadczonych mam, choć chętnie przyjmę każdą radę nawet taką na podstawie wyobraźni :)

1. Laktorol, kupować w ciemno?
Ja to widzę tak, jak by miał się nie przydać, to szkoda kasy. Więc może poczekać i w razie czego lecieć do pierwszego lepszego sklepu? Bo kupię elektryczny za kupę kasy i nie użyję ani razu? Albo może kupić byle co na olx (jakiś tani używany) i jak uznam że tego potrzebuje to wtedy kupię coś porządniejszego?

2. Komoda z przewijakiem
Hmm średnio 500-600 zł, a zwykłą w ikei kupię za 200zł. Więc może lepiej przewijak na łóżko i zwykłą komodę? Jak długo korzysta się z takiego przewijaka i czy taki na łóżeczku nie przeszkadza? Młodemu pokoju na razie nie robimy, myślę że rozważymy to albo gdy zacznie przesypiać całe noce, albo gdy wyrośnie z łóżeczka, więc może nie warto płacić za te wszystkie króliki czy misie na mebelkach?

3. Czy kupować na wszelki wypadek jakąś butelkę + opakowanie mm? Czy poczekać i sprawdzić w szpitalu czy cycki choć wstępnie ogarną? Może będzie tak że będę strzelać mlekiem na odległość?

4. Rożek, przydaje się? Kupować?

I jak mi ktoś wytłumaczy gdzie ta macica się kończy to będę wdzięczna, bo młody kopie wszędzie :P ostatnio tak bardzo z boku, że jestem w szoku że tam jeszcze on jest. Macica jest wszędzie, on jest wszędzie. Nie ogarniam tego, że on sobie tam tam żyje... Ostatnio nic nie ogarniam, a mąż ma na wszystko jedną odpowiedź "zrobimy jak będziesz chciała" - super, dziękuje za pomoc, przydałeś się niezwykle.

Tam ta dam - Witamy się w 2 trymestrze

a dokładnie 14 Tydzień (13t0d ):D

Dzień jakże senny i leniwy. Standardowo 3 śniadanka z rana bo inaczej niedobrze Nam jest ( dziś wcześnie 6, 7:30 i 9 )Spacerek, małe zakupki, obiadek - zrobiłam leniwe z cukrem i cynamonem- mniammm pychotka. W ogóle nabiał i mączne rzeczy mogłabym jeść tonami. Czego nie można powiedzieć o brzydko pachnący mięsku:D. Mały seans filmowy, potem drzemeczka z której oczywiście wyrwał mnie dzwoniący tel - od koleżanki z pracy :D Zawsze ma nosa kiedy śpię co by pogadać o najnowszych ploteczkach :D :D :)a teraz mały seansik przy kompie.
Na dworze za oknem pokazuje 19 stopniów, ochłodziło się jakoś, ale wiecie co w takiej niższej temperaturze chyba mi lepiej. W ogóle ja- maniak słońca, uwielbiając skwierczyć jak fryteczka na plaży, nie mam teraz specjalnie na to siły i ochoty.... Tzn odkąd jest tak ciepło wyciągnęłam mojego P. dwa razy na plaże ale tak jak już było chłodniej 16:00-17:00 z letka, co by połechtać stopy chociaż piaseczkiem. A że mój luby biały jak ściana to tez mu się troszkę promieni przyda :)

Pochwalę się Wam pierwszymi poważnymi zakupami dla Syncia :

7e4dca2d458a6c0dmed.jpg

Komplecik jest z Ewy Klucze. Polski producent, miękka bawełenka a do tego śliczne kolory i wzory oraz przystępne ceny. Zakochałam się w tych ciuszkach i Maksio na pewno będzie miał ich więcej :) Smoczki śliczne , mąż wybierał z łańcuszkiem gratis LOVI, świetna firma, tzn mi się produkty ich podobają, zobaczymy jak małemu przypadną do gusty butelki i smoki :):)

Kupiłam też trochę lektur dla siebie i DHA dla Malucha mego :):

06cf84d04f3ae048m.jpg

I tak na koniec
upamiętniając miniony 13 tydzień
najedzeni MY :) :

Buziaki :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 16:44

ania14 / 16 czerwca 2015, 17:35

Ciąża rozpoczęta 24 lutego 2015

dzabuch moja terapia 16 czerwca 2015, 15:29

20+5
Ha no i jest! Po całym dniu pracy teraz mam półtora tygodnia l4. W tym czasie zanim zaszłam w ciążę miałam planowany urlop. Moi rodzice mają dziś rocznicę ślubu i w tym czasie co roku wyjeżdżają nad morze. No o mi zostaje tylko opieka nad naszym małym, puszystym i kudłatym psiakiem. Miał być urlop a jest zwolnienie i tak 100% płatne!

To takie sprawy dnia codziennego. No a teraz ciąża. W oraz byłam na usg. No i oto oczom doktora ukazały się dwie nóżki, dwie rączki. Śliczna buźka choć ukrywana przed mamą kiedy doktor chciał pokazać. Ogólnie to kawał zdrowego chłopa całe 380 gram! Tak kochane u mnie synek! Czyli wszystkie ciuszki otrzymane do tej pory są zbyt różowe by je nosił. Imienia jeszcze nie mamy zastanawiamy się. W gruncie rzeczy to nastawiliśmy się na dziewczynkę i dlatego jakoś nie wybraliśmy imienia.
Sama nie wiem co wybrać bo jakoś nic mi nie pasuje. Jak nie znam kogoś o takim imieniu, kto niekoniecznie mi odpowiada to w najbliższej rodzinie już takie imię jest. I bądź człowieku mądry. Dodam, że jak poprosiłam brata o pomoc to nazwał mego pierworodnego Gieralt czyli jak bohater wiedźmina.
Myślimy i może coś nam prostego i nie pospolitego przyjdzie do głowy.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)