Wczoraj IUI w Gdyni, zupełnie inaczej wszystko przebiegało niż poprzednie dwie. Najpierw wywiad, ankieta i inne formalności. Następnie łazienka i przygotowanie się do zabiegu,. Później Pani doktor zrobiła mi usg - pęcherzyki niepęknięte, ale szykujące się do pęknięcia. Później wziernik i cewnik ( oj bolało ) i wpuszczenie nasionek - widziałam plemniczki w macicy bo po wyjęciu cewnika jeszcze raz było usg. No i zostawiła mnie w pokoju, poprosiła męża i tak przez 10 minut leżałam sobie na prawym boku, mąż trzymał mnie za rękę i patrzyliśmy sobie na ten monitorek z plemniczkami. Po 10 minutach jeszcze raz usg, żeby sprawdzić czy jajeczka pękły - nie pękły. Dostałam zdjęcia z USG i zalecenie, żeby dzisiaj pójść jeszcze do mojego doktorka na monitoring owulacji.
po dzisiejszej wizycie u ginekologa jestem zrezygnowana i smutna. Mimo ,że pani była przesympatyczna i wszystko cierpliwie tłumaczyła. Oczywiście mam PCOS co wiem już od 2 lat ale dopiero teraz gdy chciałabym zajść w ciąże dotarło to do mnie. Jestem dziś w 13 dc podczas usg p.ginekolog stwierdziła że raczej owulacji nie będzie.
Kazała zrobić TSH i próbę obciążenie glukoza i wrócić do niej i pomyślimy co dalej...
radziła jeszcze zmienić dietę i zrzucić kilka kg. postanowiłam zacząć chodzić na aqua aerobic więc w drodze powrotnej kupiłam sobie strój kąpielowy.
14 tc (13t5d)
Mama dotarla na miejsce. Przez te dwa dni (wczoraj mialam wolne, swieto narodowe w Luksie...) poczulam sie jak za dobrych, dawnych czasow - zrobila moja ulubiona salatke, kupilysmy czeresnie... i pochodzilysmy troche razem po miescie
Dzis spotykamy sie na lunch i zakupy
Chcialabym, by moje dziecko mialo taka mame, jak ja 
Wieczorem przyjezdzaja rodzice i siostra S. Rodzice jak rodzice, ale po tych ostatnich wydarzeniach siostry sie boje. Nie wiadomo, co ta kobieta jeszcze wymysli 
... ale przede wszystkim juz nie moge sie doczekac podrozy poslubnej... Oby juz niedlugo
Przewidywana pogoda na Majorce - 32 - 36 stopni 
Cioteczki, czy Wy czulyscie cokolwiek w 14 tc? Ja nie czuje nic (no, moze poza zmeczeniem wiekszym niz zwykle). Zaczelam sie zastanawiac, czy wszystko ok z dzieckiem - kolejne USG i wizyte u lekarza mamy dopiero 7 lipca, wiec jeszcze sporo czasu... Zero ruchow, zero objawow. Mam nadzieje, ze wszystko u Malucha dobrze...
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2015, 10:43
Kończy się czerwiec. Nasze starania trwają już równo rok. Czas zleciał niesamowicie szybko. Nareszcie jednak coś się dzieje. Szykowałam się dobre kilka miesięcy do hsg (zły wynik biocenozy wciąż mi badanie odkładał) aż wkoncu się doczekałam - tego, że nie udało się go zrobić. Kilka miesięcy oczekiwania na badanie, którego nie udało się dokonać.
W lipcu umawiam się na laparoskopię.
Hurra:/
na szczescie katar i bol zatok przeszedl, od poniedzialku malo jem i mam mdlosci, wczesniej myslalam ze to moze przez chorobe, bo jak wiadomo nieraz sie przy chorobie malo je,
dzis rano na czczo wypilam siemie lniane, niedawno wmusilam w siebie bulke z serem zolty zawsze jadlam z ketczupem,ale dzis go zdjelam z kanapki bo dostalam mdlosci jeszcze gorszych jak go zjadlam, na mysl o miesie tez mnie na wymioty zbiera,
taka to uroda ciąży, chyba bedzie u mnie powtorka jak w ciazy z Julia ponad 9 lat temu kilkanascie razy dziennie a nawet w nocy wymiotowalam,
poki co mnie mdli ale jeszcze nie wymiotuje, pije tez tylko wode, nawet ulubionego soku nie chce mi sie pic
jutro wizyta o 16:10 ...
4 tydzień 1 dzień ciąży
Rano byłam w laboratorium. Czekam teraz na wynik bety, progesteronu i estradiolu.
Wczoraj byłam u gina. Usg nie robiliśmy bo to sensu by nie było. Zbadał mnie i mam infekcje. Dostałam leki i mam się nie martwić. Przepisał dalej leki, które przyjmuje i jak będę znała wyniki badań, to napisze mi jak je przyjmować.
Mąż dziś odbierze z przychodni moje L4. Jutro pojadę z nim do pracy. Nikt się nie spodziewa, że jestem w ciąży. Z tego co wiem, to nawet myślą, co tu zrobić żeby mnie teraz ściągnąć do pracy. Będą mieć niespodzianke.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2015, 14:43
Tylko mąż i lekarz.
wogóle to cieszę się, że w tym cyklu wystarczyły tylko dwie wizyty i owu potwierdzona
zamowiłam inofem zamiast inofoliku. dziewczyny mowiły że skład ten sam a tanszy to po co przepłacać tym bardziej że koszty dotyczace staran sa coraz wieksze u mnie. bo i wizyty u gina i być może inseminacja a to nie jest tanie.
6t + 2
Byłam dzisiaj u doktora, na zastępstwo mojej dr, która wyjechała, na potwierdzenie ciąży i po worek leków.
Jak to u mnie bywa, nic nie może być normalne i przebiegać normalnie..
bo ciąża jest bliźniacza 
Dwujajowa - dwukosmówkowa, dwuowodniowa, czyli podwójnie ale osobno. Ale nie byłam jakoś zdziwiona, coś podejrzewałam, 2x podwyższony progesteron, 2x gorsze samopoczucie niż ostatnio, beta przyrosła za bardzo (było 5900 a za trzy dni już 15207)
Widać zarodki, jeden mniejszy, drugi większy i coś jeszcze, jakieś szumy nad nimi(chyba płyn czy coś) ale równie dobrze mogą to być krwiaki, więc dostałam luteinę.
No i brzuch mi powoli wywala a za tydzień ślub, także muszę pilnować się z jedzeniem, przynajmniej przez ten jeden tydzień.
Jedyne co sobie ostatnio zbadałam to ferrytyna, mój wynik to <5 a norma 13-150, także słabiutko, anemia się kłania. Doktor kazał olać już badania bety i proga, więc jedyne czego mam pilnować to tarczycę i morfologię. To by było na tyle, mam nadzieję, że będzie ok tym razem
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2019, 13:42
Mam 98% na pozytywny test hahaha 
Płakać mi się chce kiedy widzę jak ludzie którzy nie są w temacie mają wiele do powiedzenia i jak bardzo chcą blokować szczęście innym... czego nie wymyślą by ogłupiać innych, tych którzy są obojętni w danym temacie.
Aż ciśnie się na usta "Boże widzisz i nie grzmisz... pierdolnij piorunem w tych pół mózgów..."
a oto link do tego co zepsuło mi dobry humor
http://www.protestuj.pl/chron-dzieci-przed-biznesem-in-vitro,45,k.html
Przecież idąc tym tokiem myślenia to każda panna która zalicza wpadkę powinna być linczowana bo przecież w akcie urodzenia może podać ojca kogo tylko chce... każdą zdeklarowaną osobę homoseksualną powinno się pozbawiać się możliwości rozmnażania bo przecież lesbijka (przepraszam za brzydkie wyrażenie) może naturalnie zajść a później ojca podać nn i wychowywać ze swoją partnerką... Gej też jak dobrze zapłaci to znajdzie kretynkę która mu "da" i urodzi dziecko którego nawet sądownie stanie się ojcem, matka zrzeka się praw rodzicielskich i para gejów wychowuje dziecko bez problemu...
Czy naprawdę żyjemy w świecie paranoi, urojeń, doszukiwania i wymyślania intryg oraz tworzenia sztucznych problemów?
a swoją drogą

Chyba zaraz zwariuję, coś czuje od kilku dni że zaczyna się infekcja pęcherza....jeszcze tego mi brakowało. Pobiorę kilka dni uroforaginum i mam nadzieję że mi pomoże.
No i niedziela była fajna, aczkolwiek spodziewałam się troszkę czegoś więcej no trudno, chociaż i tak dzięki stoczni dużo mamy.
Za to w totalny dół można popaść zaglądając przez okno, ja nie wiem kiedy w ta pogoda się poprawi o ile w ogóle można ta no liczyć. Przez to znowu nasza sesja ślubna jest odroczona do nie wiadomo kiedy a miałam nadzieję, że już będzie po wszystkim.
Z ciążą, jak na razie stwierdziłam że odpuszczę z tematem, bez mierzenia temperatury, sprawdzania śluzu płodnego itd. jedynie co zostanie to kwas foliowy i chyba zakupię jeszcze wiesiołek żeby zobaczyć co się będzie działo i polecimy na spontana. W październiku mam wizytę to zobaczę co nam powie bo na odpowiedź maila przestałam mieć jakiekolwiek nadzieję, że otrzymam.
Martwi mnie tylko, że do tej mory nie mam @ tak się zastanawiam czy mogłaby mi przepisać luteinę rodzinny lekarz? Bo na NFZ nie mam co liczyć, kolejki takie że się nie opłaca.
Chyba poważnie się nad tym zastanowię, ale to jak mi minie ta paskudna infekcja:(
Z mieszkaniem jesteśmy na bardzo dobrej drodze, bo w prawdzie odpadł nam jeden bank przez papierki, nooo masakra jaki nasz kraj jest biurokratyczny.....
Ale za to jesteśmy w jednym praktycznie pewni, że dostaniemy dodatkowo kredyt na remont, a to jest dla nas bardzo ważne bo bez tego będziemy mieli tylko gołe ściany. Jak dobrze pójdzie to za tydzień będziemy podpisywać umowę deweloperską a i termin oddania kluczy coraz bliżej (wrzesień)
Meeeeeeega haaaappppyyyyy:)
Dzięki dziewczyny za ciepłe słowa wsparcia
po takim śnie nie pozostało nam z mężem nic innego jak poserduszkować
nie wiem czy to nie za daleko od ewentualnej owu ale spróbować nie zawadzi
śluz zaczyna się powolutku pokazywać więc jestem dobrej myśli
chociaż po tym ostatnim usg i znikającym jajku nie myślę o nadziei.
A ja dalej ćwiczę
właśnie wróciłam z siłowni a na parze gotuje się już pyszna rybka na obiad
I już niektórzy zauważyli pierwsze efekty 
A dzisiaj Wam kogoś przedstawię
Kogoś kto jest bardzo piękny a jaki piękny taki niedobry! I mieszka ze mną dłużej niż mój mąż 

11t3d
Prenatalne z głowy - kamień z serca normalnie.
Wszystko jest na miejscu - mózg jak orzeszek, serce bijące 167ud/min, rączki i nóżki takie jak trzeba. Ilość wód w normie 
CRL - 52,2mm
BPD - 16,0mm
NT - 1,0mm
Ryzyko wad:
trisomia 21 - 1:5262
trisomia 18 - 1:12115
trisomia 13 - <1:20000
Mogę spać spokojnie 
Połówkowe - 26.08, a termin porodu przesunięty na 7.01.2016 (bo dziś Dzidek ma ponoć 11+6)
Zbliża się owulacja. I co z tego?
wiem, że nie powinnam widzieć wszystkiego w czarnych barwach, ale nie chcę robić sobie nadziei, że może tym razem się uda. Bo pewnie się nie uda. przynajmniej, gdy teraz dostanę miesiączkę zawód, smutek i żal będą mniejsze...
No i mój świat ponownie się zawalił ... :'( czy ja nie zaznam szczęścia by cieszyć się tym dzieckiem co jest znów nie tak że znów tracę to maleństwo ???????
....................................................................................................
Beta 82.7mIU/ml
....................................................................................................
jestem po prostu w wielkim dole wynik nie jest nawet w normie ja pier.... !!!!
mam dreszcze dziś zalewa mnie zimny pot !

....................................................................................................
odechciało mi się nawet iść wziąć prysznic i ogarnąć do tego lekarza
nie mam na to siły już ...
U mnie kolejny smętny dzień... Jestem niewyspana i wogóle chyba mnie taka jakaś nie do życia. Siedziałam dzisiaj w pracy, nie było zbyt dużo ludzi, więc miałam trochę czasu na myślenie, niestety. I tak sobie wymyśliłam, że w sumie u mnie z tym zachodzieniem jest jak z prawem jazdy. Chodziłam na te egzaminy, stresowałam się, zawsze miałam nadzieję, że kiedyś się uda, ale ten cel był tak odległy, i tak naprawdę w podświadomości gdzieś miałam przekonanie, że nie - nigdy nie dostanę do ręki tego małego plastiku. I kiedy sobie to przyznałam na głos, że muszę się z tym pogodzić, poszłam na ostatni egzamin już na siłe, bo mamuśka mi go opłaciła i powiedziała po fakcie. Poszłam, żeby pieniadze się nie zmarnowały. Byłam tak spokojna, że podczas egzaminu śpiewałam sobie pod nosem.. I właśnie wtedy się udało.!
matko, jaka ja byłam szczęśliwa, bo niczego wtedy bardziej nie chciałam.
Teraz też męczy mnie takie przeczucie - że to nie dla nas, mimo, że marzę o tym dniu i wyobrażam sobie nas za 10-15 lat we trójkę, to jednak czuję, że nas to nie czeka, to nie jest dla nas realne. Niby się staramy, ale i tak znów nic z tego nie wyjdzie. Jak co miesiąc.
Zastanawia mnie tylko jedno - skoro mam takie podejście, to dlaczego z miesiąca na miesiąc, przy każdej kolejnej miesiączce jest mi coraz ciężej. Już nie mam do tego siły.
I tak chciałabym odpuścić, ale wtedy też mi źle, bo myślę ciągle, że niepotrzebnie marnuję czas, że gdybyśmy się postarali teraz, to może by wyszło. I tak w koło. Jednym słowem - co bym nie zrobiła, i tak myślę, że robię źle, nieodpowiednio. Do dupy z tym wszystkim
25 lipca odbeda sie chrzciny Julianka. Troche pozno ale w sumie tak chcialismy. Julianek bdzie mial 8 miesiecy a wiec tyle ile jego starszy brat i kuzyn. Julian bedzie tez chrzczony w tym samym ubranku. Ot taka rodzinna tradycja
U nas wciąż standardowo, bez zmian. Czekam na kolejną @, teraz nie biorę innego wyjścia pod uwagę. Przyjdzie za parę dni i w kolejnym cyklu i następnym. Tyle bezowocnych cykli utwierdziło mnie w przekonaniu że najwidoczniej tak ma być. Ma się nam nie udać. Wiem że to smutne co piszę a nikt tu nie lubi takich smutasów. Trudno. Chwilowo "zaczynam" myśleć o adopcji. Gdybym tylko mogła to od razu szukałabym informacji jakie wymagania trzeba spełniać, całe dnie tylko bym o tym czytała. Na razie jednak wstrzymuje się z tym do końca roku, chce żeby Łukasz oswoił się z tą myślą. Na razie nie jest do tego przygotowany, potrzebuje czasu. Więc czekam do stycznia, później będę myśleć tylko o tym.
Chwilowo wyluzowałam, nie czuje już takiego parcia na dziecko. Po prostu wiem że się nie uda i tyle, nie nakręcam się przed przyjściem @. Na razie żyję urlopem, pielgrzymką i moim planem nakręcenia filmu dokumentalnego na jej temat. Oby mi się udało 
W koncu malpiszon przylazl... W nocy. Jeszcze sprawdzalam do polnocy czy sie pojawil bo bym nie wiedziala ktory dzien zaznaczyc;P
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.