Co 5 minut patrzę na swój wykres tak jakbym miała wzrokiem wyczarować zieloną kropkę. Porównuję z innymi wykresami temperaturę, objawy itp. Nie wiem po co. Wcale mi to nie pomaga, ale te dni przed @ są okropne. Szczególnie w tym miesiącu.
Jutro wizyta u lekarza, pojutrze wyjazd na uteskniony wypoczynek 
Mam nadzieje, ze nie bedzie zadnych niespodzianek podczas wizyty. Czuje sie - no coz- ciazowo. Tu boli, tam strzyka, brzuch zaczyna przeszkadzac w wykonywaniu czynnosci, ktore wymagaja schylania. Noce tez nie sa za ciekawe, budze sie po kilka razy czujac plecy.
Wczoraj dopadla mnie lekka deprecha. To dopiero drugi gorszy dzien w ktorym mam problem ze swoimi emocjami , wiec nie jest tak zle. W zly nastroj wprowadzil mnie plan remontu i kolor pokoju ( ktory niestety sama z pomoca meza wybralam ) Nienawidze cukierkowych kolorow, blekitow , ze oczy razi, rozow cukierkowych, groszkowych itp... a co zrobilam ??? Wlasnie podobny wybralam !! Na probce wygladal niezle, choc nie wiem co mi strzelilo do glowy, zeby go wybrac ( chyba wczorajsze zmeczenie i niechec patrzenia sie na tysiace probek z odcieniami ) W pokoju jednak na scianie wyglada cukierkowo
Maz stwierdzil, ze moze przemalowac, ale sie zawzielam i powiedzialam ,ze nie , ze juz mi wszystko jedno, ze mam to gdzies. Wiem ,ze malowanie, to cos, czego on nienawidzi robic i normalnie przy kazdej innej pracy dla klientow ,bierze do tego ludzi, wiec moze i mi sie udzielil jego nastroj.
Dzis troche lepiej z moja glowa, nerwy przeszly ( chyba ) Jeszcze nie wiem jak moja glowa zareaguje na gotowy pokoj 
Wybralismy tez meble do pokoju dla mlodego. Fotel juz dotarl i czeka w garazu na zlozenie, natomiast jest troche problem z lozeczkiem
W tamtym tygodniu mieli na stanie, ale nie zlozylam zamowienia, zeby nie zagracac garazu przed malowaniem i zmiana dywanow. Za to wczoraj jak chcialam zamowic, okazalalo sie, ze nie ma na stanie
maja cala kolekcje, z szafka nocna wlacznie, a lozeczka nie maja
Nie chce innego koloru, ktory oferuja, wiec moze wstrzymam sie jeszcze i bede na bierzaco sprawdzac dostepnosc


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2015, 18:19
Nie udalo sie.
Wynik z moczu odebrany i wszystko jest w porządku według badań, także nie wiem co to może oznaczać..
kolor: bursztynowy
ciężar właściwy: 1020 [1005-1030]
leukocyty: nieobecne
azotyny: nieobecne
białko: nieobecne
cukier: nieobecne
ketony:nieobecne
urobilinogen: w normie [< 1]
bilirubina: nieobecna
erytrocyty: nieobecna
Ciąża zakończona 1 lipca 2015
6t3d
50,1 kg
ciśnienie: 80/43
tętno: 75
Dziś byłam na wizycie na NFZ. Lekarz spóźnił się bagatelka 1,5 godziny! I chyba bardzo się spieszył, bo wizyta trwała może 3 minuty. Nie dał mi nawet skierowania na badania! Zrobił USG i... WIDZIAŁAM MALEŃKIE BIJĄCE SERDUSZKO NASZEGO MALUSZKA!!
Co prawda, nie zmierzył jego wielkości, ani nie zmierzył tętna, ale musi mi to wystarczyć do wizyty u mojego lekarza. To był chyba najcudowniejszy widok w moim życiu! 
Rośnij nam zdrowo Kropku!! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2015, 08:26
20dc
Właśnie wstałam... spałam 3 godziny. Wróciłam z pracy i po prostu musiałam się położyć. Ta pogoda kiedyś mnie wykończy... Właśnie mam zgagę --> wynik zbyt dużej ilości słodyczy.
Od wczoraj mój śluz jest kremowy. Zawsze mam 2 dni kremowego śluzu kilka dni po owulacji, ale dzisiaj jest go znacznie więcej. Mam nadzieję, że to nie infekcja. Na wszelki wypadek zażyję LacibiosFeminę, którą chomikuję w lodówce na czarną godzinę. Nie chce żeby mi się coś teraz przypałętało bo urlop będzie stracony 
W końcu czuję, że mogę ruszyć się z kanapy bez jeków i ruchów baby w ciąży
bóle przeszły.. psychicznie troche gorzej, ładnie za oknem a takiego lenia mam.. po prostu nie do ogarniecia. jakbym nie musiala to bym nic nie robila. Wrocilo do mnie troche nadzieji, w zwiazku z rozpoczetym nowym cyklem, jakas tam mala iskierka, ale jest. Poczytalam troche forum, zeby sie podniesc na duchu. Staram sie czytac historie, ktore zakonczyly sie ciaza.. ale len.. nawet zaczelam z polskimi znakami a teraz juz nawet nie pisze ęąóżżżżżżżż. do tego telefon mi dzis padl. tak na amen. czarny ekran. blank, czuje sie jak bez reki, bez nogi a wlasciwie to bez glowy ........
Nie ma to jak wrócić z wakacji do domu i prawie od razu złapać przeziębienie. Zaczęło się od bólu gardła, a potem doszedł katar. Gardło już nie boli, a z katarem nadal walczę, oczywiście sposobami naturalnymi - miodem i cytryną, bo może się udało. Chociaż myślę, nie ja nie myślę ja to wiem, że się nie udało. Takie jakieś mam przeczucia ehhh.
7cs, 12dc
Moja historia już sporo opowiada, chyba potrzebuje pamiętnika żeby się "wyżalić", mieć miejsce gdzie moje stresy i przemyślenia się pojawia - może wtedy będzie łatwiej? Wszyscy mówią - trzeba odpuścić glowe, czy jest łatwo? Nie zdecydowanie, nawet jak wydaje się że nie myślę to i tak myślę i analizuje. W poprzednim cyklu robiłam testy owulacyjne, badanie szyjki itd. W tym miałam odpuścić, ale jednak temperaturę mierze, mimo przerw na weekendy gdy wyjeżdżamy do rodziców i tak kombinuje. Mąż stwierdził że chyba za dużo stresu i nerwów w nas siedzi i będzie ciężko i mimo że staram się nie zniechęcać i działamy to nie wychodzi i mimo że staram sie odpuszczać, stawiac na siebie, nie działa. Jestem WWO i przejmuje się generalnie wszystkim i wszystkimi i każdemu chce dogodzić. Niestety najczęściej obrywam ja, z racji tego że nasi rodzice mieszkają ok 100km od nas (pomiędzy naszymi domami rodzinnymi też jest ok.100km) to odwiedzamy ich bardzo często. Moi rodzice nie akceptują nie chodzenia do kościoła, natomiast teściowie ciągle oczekują pomocy we wszystkim i my tacy rozdarci próbujemy pogodzić wszystkich. Przez co zdarzają się kłótnie między nami o rodziców - bo mój M. nie odpuści j rzuci mniej miły tekst do mojej Mamy, a ja się wkurzam że nie możemy zostać u siebie, albo jechac do moich rodziców jak chcemy bo musimy jechać do teściów bo ostatnio zostaliśmy u siebie albo byliśmy u moich. Wiec tak to się kończy że od pn-pt pracujemy po pracy zajmujemy się nauka pierwszego tańca i spacerami z 🐶, a w weekendy wyjezdzamy do rodziców, praktycznie ciągle. Nie mamy czasu na odpoczynek i zresetowanie głowy, czasem uda nam się gdzie wyskoczyć ale niezbyt często. W dodatku babcia M. Jest słabiutka więc teściowa oczekuje telefonów do babci i odwiedzin (mimo że zawsze jak byliśmy w domu to odwiedzamy dziadków) bo to końcówka .. jest nam ciężko bo chcemy ale kiepski stan babci ciągnie się od maja .. nie jesteśmy w stanie zostawić wszystkiego i jechać tam. Teraz jest sezon weselny mamy masę pracy. Jeszcze żeby się nie nudzić w październiku w tamtym roku zaczęłam robić prawko A, niestety przerwałam i kończę je dopiero teraz, po 3 niezdanych egzaminach (stres przejął nade mną kontrolę) trafiłam w ręce dobrego instruktora i mam nadzieję już niedługo zdobyć te uprawnienia bo bardzo mi to leżało że prawie odpuściłam .. szkoda że jak jazdy wypadają w weekend to jest problem bo mieliśmy jechać do teściów 🥲 liczę że zdając egzamin i mając miejsce do wygadania się tu bez konieczności obarczania męża (chociaż on i tak wie..) będzie mi łatwiej i w końcu nie tracąc nadziei wszystko się ułoży. Najgorsze są i tak teksty - jak będziecie mieć dzieci nikt was nie będzie ciągnął i nie będziecie przyjeżdżać ... szkoda że nie wiemy czy damy radę je "zrobić" pod taką presją i stresem
przepraszam że tak długo, mam nadzieję że nie zanudziłam 🤍
12+5
Siemanko 
Dziewczyny ... jest progres 
3 dzień jak z rana nie muszę witać toalety
haaa chyba to już koniec?? ;P
Równiutki tydzień do spotkanka z Orzeszkiem !! 
A tymczasem moi pracusie mój tata i mój Kamyk skończyli długą walkę by zrobić mi moje auto 
Wymieniali całe przednie zawieszenie. Trochę trwało, ale efekty są
W końcu niezależnie mogę ruszać
w "świat" i poodwiedzać koleżanki.. ileż można siedzieć w domu i tylko w domu???
Na szczęście w tą sobotę idziemy w końcu do ludzi. Dostaliśmy zaproszenie na 30-stkę kolegi. Impreza z przebieraniem tematyka dowolna
Taki wymóg samego jubilata.
A, że ma być 30 osób to może
być całkiem ciekawie 
Ja przebieram się za Hawajkę
Kiecka już jest oczywiście cała kolorowa i w kwiaty 
Naszyjnik i bransoletki kwiatowe na nogę i rękę
Kolorowy kapelusz z kwiatami 
Kurczaczek... wstawię zdjęcie tylko powiedzcie mi jak to się tutaj robi?? !! 
Próbowałam skopiować i wkleić no kurczę nie potrafię.... Nie żebym była jakiś osiołek, ale nieraz trzeba wytłumaczyć mi jak krowie na rowie 
A mam do wstawienia zaległe jeszcze zdjęcia z USG naszego Orzeszka 
DZIEWCZYNY POMOCY!! 
Po raz pierwszy test owulacyjny pozytywny!!!
Jeszcze nie są to identyczne kreski, ale nie ma na co narzekać!!!
Jutro po pegnyl do apteki. Zapodam go sobie w piatek wieczorem lub w sobotę rano. Co Wy na to? A luteine od kiedy? Od razu po pregnylu?
Ojej.
Witaj bezrobocie!
Niesamowite uczucie budzić się rano i nie musieć wstawać do pracy. Serio, miło. Chociaż na dłuższą mete sie do tego nie nadaje.
U mnie drugi dzień okresu. Czuje sie dość kiepsko. I jestem zła, bo pogoda cudowna, a ja sie nawet za bardzo nie poopalam 
Słuchajcie dzięki za pomoc dotyczącą charakteru. Jasna sprawa, będe pracować nad małżem. Biedny jest, nie ma ze mną łatwego życia 
Podjęłam męską decyzje. Postanowiłam odezwać się do mojego kuzyna. Za dzieciaka spędzaliśmy razem mnóstwo czasu, później nasze drogi sie rozeszły, nasi rodzice sie pokłócili a to rzutowało na nasze relacje. I tak naprawde relacji brak.
I uwaga, dzisiaj dorosłam do tego, żeby do niego napisać. Chciałabym, żeby przyjechał do nas ze swoją narzeczoną, co myślicie? Sama nie wiem czy to dobry pomysł, ale wywale kawe na ławe i powiem mu, że chce naprawić nasze stosunki. A nóż odzyskam kuzyna w pakiecie z przyszłą żoną 
9 tydzień + 3 dzień
54kg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/14ddcf0e9411.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 stycznia 2016, 18:53
6 dpo
Wielkie oczekiwanie, będzie @ czy nie będzie. Brzuch pobolewa jak na @. Na 21 umówiliśmy sie do kliniki na badanie nasienia, może nie będzie potrzeby żeby jechać 🤔. Aaaaa ja chyba zwariuje...🙈
Leżałam w szpitalu z dziewczyną, która stara się o dziecko od 7 lat... Co wydaje im się, że odkryli i usunęli przyczynę, wychodzi coś nowego. Najpierw niedrożne jajowody - udrożniono, potem wodniaki, a w końcu mięśniak w takim miejscu, że nie można go usunąć, można tylko "przycinać", żeby nie zniekształcał macicy, ale odrasta, cholera jedna. To była jej czwarta histeroskopia, na razie mięśniak się zachowuje przyzwoicie i siedzi nad macicą, więc będą próbowali z mężem podejść do in vitro. Nie wiem, skąd bierze na to siłę. Mnie wykończył niecały rok tego wszystkiego.
Czasami się zastanawiam, co jest gorsze, niemożność zajścia w ciążę czy taki przypadek jak mój, kiedy w ciążę zachodzę bez problemu, ale ją tracę? Nie chodzi mi tu o obiektywne stwierdzenie, bo tego się porównać nie da, bardziej o to, co ja sama lepiej bym zniosła? Nie wiem... Wiem tylko, że moje dwa poronienia rozwaliły mi całkiem nieźle poukładane życie i na zawsze odebrały możliwość beztroskiego cieszenia się ciążą - już zawsze będę miała z tyłu głowy, że to szczęście może być bardzo ulotne. Z drugiej strony te doświadczenia zmieniły mnie i nie jestem pewna, czy nie na lepsze. Poprzestawiały mi się priorytety. Zawsze byłam ambitna, nakierowana na karierę, na samorealizację, ciążę planowałam wg grafiku w pracy, pójścia na zwolnienie nie rozpatrywałam w kategoriach dobra mojego i dziecka, ale tego, jak to wpłynie na projekty. Teraz? Tak długo jak będzie nas z mężem stać na opłacenie kredytu hipotecznego, mam pracę gdzieś. Dziecko, rodzina, macierzyństwo wskoczyły na czubek mojej listy priorytetów. Myślę o tym, jak wrócić potem na ścieżkę kariery, jak zadbać o moje kwalifikacje podczas tej wymuszonej przerwy w zawodzie, ale to wszystko jest jakieś mniej ważne, mniej absorbujące - i przewija się w tym wyraźnie wątek "jak zmienić pracę by mieć czas dla dziecka?". Zbyt dużo mnie te ostatnie doświadczenia kosztowały, bym traktowała dziecko inaczej niż w kategorii cudu, który trzeba docenić i o który trzeba się troszczyć. Wcześniej też pragnęłam dziecka, obie moje ciąże były bardzo chciane, zaplanowane i wyczekane, ale pomimo to w jakiejś mierze traktowałam ciążę i urlop macierzyński jako swego rodzaju komplikację w życiu. Teraz to sprawa pracy jest komplikacją przy staraniach i wychowaniu dziecka. Kompletna zmiana paradygmatu.
Gdy ostatnio padłam zmęczona po pracy . Śniło mi się , że zrobiłam test ciążowy i wyszedł pozytywny .... a potem ile musiałam się na kombinować żeby nie znalazł tego testu mój mąż. bo chciałam mu o tym powiedzieć w rocznice naszych zaręczyn
ehhh może sie spełni. do rocznicy zaręczyn 26 lipca raczej nie zdążę zafasolkowac ale pożnij będzie rocznica ślubu ( pierwsza w sierpniu) i rocznica poznania się (czwarta !) 26 listopada wiec kto wie może uda się i był by fajny prezent ..
Niestety. W nocy przyszla...
Jest mi bardzo smutno. Musze sie trzymac przez caly dzien. Poplacze sobie po pracy.
Dzisiaj bedzie ostro. Nie spie juz od 6, zaraz budze mala i jedziemy na badanie krwi. Potem plastrowanie. Potem rehabilitacja (chyba w koncu nie napisalam tutaj ze mamy lekka asymetrie i cwiczymy sobie w zwiazku z tym). Potem najazd na kancelarie parafialna z chrztem. Oczywiscie chrzestny sie przestal odzywac i nie mam jego zaswiadczenia
Wiec chyba Zosia bedzie miala tylko chrzestna.
Mialam isc pograc sobie w siatkowke (w koncu!!!) ale nic z tego bo jestem chora. Gardlo mnie napiernicza niemilosiernie. Malo tego od 3 dni Zosia ma katarek. No takiej paniki to ja u siebie dawno nie zaobserwowalam
Gruszka jest do kitu, kupilam aspirator i sol morska. Na razie katarek jest laskawy, cos tam chrzesci w nosku, wyciagam po niewielkim glucie ze 4 razy dziennie. Ale jak ja zarazilam to bedzie tragedia...
Dzikus laktacyjny - piersi maja nadprodukcje. Napelniaja sie mlekiem i robia twarde jak kamien i bola. Wczoraj myslalam ze eksploduja. Mala chce jesc mniej, a ty sie babo mecz. Dalam jej prawa to lewa musialam odciagnac i w 5 minut mialam 50ml. To bylo o 20. O 22 chcialam jej znowu dac na noc jak zawsze do zasypiania, a ta na mnie nakrzyczala, zasnela przy suszarce i spala do 3 prawie! Lewa piers mnie wybudzila, wiec niewiele myslac wybudzilam dziecko i cyc w paszcze. Prawa do odciagniecia. No zabawa przednia.
Mala przewraca sie z brzucha na plecy. Dwa dni temu co ja obrocilam na brzuch to hycala z powrotem i to w obie strony
Taki cwaniak. Gada przezabawnie. Zrobila sie bardziej pogodna, moze dlatego, ze zdjelismy plaster z brzucha. Niestety idziemy zalozyc z powrotem, bo jak sie drze (a nadal bardzo lubi) to pepek zaczyna mocniej wystawac.
No i zrobila sie juz taka przesliczna, az ciezko uwierzyc ze caly tata 
Ku..... nie może się rozkrecic ta @@@@@@@@!!!!! wredna!!!!!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.