Wciąż żal mi mieszkania no
Już je w głowie urządzałam. Jednak tych "haczyków" było kilka. Mieszkanie nie jest nowe, jest wpisane jako zabytek więc wszelkie zmiany trzeba by konsultować z konserwatorem. No i wkład finansowy tez musiałby być spory bo stan jest taki sobie. Do tego wspólne podwórko z sąsiadami. No ale taki metraż?? Szkoda że mąż nie chce...
Na poprawę humorku dziś grill i winko będzie. Ach jak zazdroszczę tym co teraz urlopy nad morzem czy jeziorem spędzają- taka pogoda. My dopiero w sierpniu.
No i jest skok. Ciekawe ile peklo wczoraj. Teraz odliczanie. Najgorsze czekanie;/
Im coraz dalej, tym coraz więcej niepokoju we mnie narasta.
Boje się, zwyczajnie się boje.
Jak tydzień temu zrobiłam test ciążowy, czułam czasem zgagę. Teraz jest trzeci dzień gdy jej nie ma. W sumie nie ma żadnych objawów. Choć może tak sobie wmawiam.
Zabawne że gdy nie jest się w ciąży a zbliża się czas @, kobieta potrafi dopatrzeć się w sobie tylu objawów ciążowych. A gdy jest, to albo ich nie ma albo je wypiera.
Mam złe przeczucia, czuje że znów się nie uda. Tylko czy to faktycznie przeczucie czy reakcja obronna na wypadek niepowodzenia.
Niby jakieś tam objawy czuje ale zaraz sobie wszystko ładnie wytłumaczę. Rano, choć niedawno wstałam to jestem śpiąca. I co z tego? Wcześniej też tak było.
Bolą mnie sutki, ale czemu nie całe piersi? Może to źle?
Mam biegunki, ale w ciąży ma się zaparcia.
Nie mam nudności choć może na to jeszcze czas, ale co jeśli powinnam mieć a że nie mam to zły znak?
Wiem że denerwowanie się nic nie pomoże ale boje się.
Boje się o tego małego JJ który gdzieś tam walczy we mnie by przetrwać. A może nie walczy? Może już przegrał ale o tym nie wiem.
Do tego wszystkiego wiem że drugi raz bym tego nie zniosła. Liczyłam że jak w końcu uda mi się zajść w ciąże to moja depresja zniknie jak ręką odjął. Lecz nadal siedzi głęboko we mnie zakorzeniona, nie daje funkcjonować.
Nie wiem co robić by przestać się zamartwiać. Najchętniej chodziłabym na usg codziennie jakby się dało 
Czy można się nie martwić? Co robić by myśleć pozytywnie?
23dc
dzisiaj znowu spanie
ale to ta pogoda
rano obudziłam się spuchnięta z zapchanym nosem, na szczęście po południu przeszło. Miałam uczucie że nos jest zatkany ale nic nie wysmarkałam... masakra
a oczy spuchły okropnie. Chyba mam alergię. To by było coś nowego...
Ból gardła przeszedł
Bolą mnie teraz zatoki
jak nie urok to... wiadomo 
piersi nie bolą nadal, nie są też nabrzmiałe. To chyba jedyna taka znaczna różnica w tym cyklu. Śluz jest bezbarwny, wodnisty, ale nie jest go już dużo, raczej normalnie, więc nadzieja powoli ulatuje... Myślę już o następnym cyklu i jak się nie powiedzie to zaplanuję jakieś badania dla mnie i dla męża. Na razie z krwi, a we wrześniu planuję zbadać M. nasienie. Tak dla świętego spokoju 
Nie mam ochoty na kawę, wystarczą mi teraz 2 łyki i koniec, więcej nie przełknę, a wcześniej piłam po 2 kubki dziennie. Na alkohol też nie mam ochoty, to dobrze bo w razie gdyby coś
to nie będę się martwić, że zaszkodziłam bąbelkowi 
Jutro wyjeżdżam, postaram się jeszcze odezwać, a potem zamilknę na tydzień 
Czuję się okropnie...
Dieta nie idzie.Przez miesiąc przytyłam 1,2 kg . Myślałam,że w tej pracy schudnę bo trzeba się nalatać,ale no niestety..jak się żre po 19 obiad,kolacje, deser ,to tak bywa
. Jak się zmobilizować ?? . Często się przejadam, a potem? potem czuję nienawiść, wstręt do samej siebie. Obiecuję sobie,że nic więcej nie tknę,że od jutra koniec z żarciem, przeglądam zdjęcia chudych lasek i marzę żeby tak wyglądać. Potem czuję się jeszcze gorzej...
Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to,że nie chcę schudnąć 10 kg,czy 20.. Chcę zrzucić te głupie 1,2 kg,bo wtedy czułam się dobrze. To mało przecież, a ja mam wrażenie że nie dam rady. Wiem,że schudnę jeśli po pracy nic nie będę jadła, jeśli odmówię sobie czasami coś słodkiego.
Muszę, przecież niedługo ślub !! 
Jeszcze chwila i wyprowadzamy się na górę. Dzisiaj kupiliśmy panele, farby, piękny dywan,tapete. Musimy kupić jeszcze szafę,ale to po wypłacie
.
Z Miśkiem dalej nie za wesoło. Oddaliliśmy się od siebie i to bardzo
. Niby jest blisko, niby się rozmawia, ale czuję jakbyśmy nie rozmawiali bardzo długo ... Główny temat to praca, remont i tak w kółko. Ja po ciężkim dniu w robocie mam ochotę się położyć, odprężyć w jego ramionach, ale On widocznie tego nie potrzebuje. Chciałabym spędzić z nim czas , nie rozmawiać o pracy, o remoncie na górze, o tym że licho z kasą. Chciałabym skupić się tylko na nas, porozmawiać o czymś miłym, powspominać,pośmiać się, zrobić coś głupiego, szalonego . Marzy mi się to
.
Niech tylko wpłynie wypłata,a zabiorę go na randkę. A co, nie wypada? chrzanić to ... 
No a więc wszystkich wprowadziłam w błąd beta z 02.07 wynosi 92,23 do dzisiaj wzrosła przez 43h o 235% i wynosiła dzisiaj 279,3
nadal jesteśmy w szoku a może nie szok tylko niedowierzanie tak to zdecydowanie niedowierzanie
radości co niemiara oczywiście na razie wiedzą tylko ci co wiedzą o ivf czyli nieliczne grono
czekamy na serduszko albo serduszka żeby poinformować rodziców jakaś spokojna jestem musi być dobrze i tego się trzymam 
Ciąża zakończona 4 lipca 2015
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2015, 22:26
Dziś cały mój świat legł w gruzach... skończyła się piękna bajka... Dziękuję Wam dziewczyny za wsparcie...
Po tym wszystkim chyba musze odpocząć od zaglądania tu i od tego wszystkiego. Trzymam za Was wszystkie kciuki i życzę Wam szczęścia, ktorego nam zabrakło...
Chyba lekko przespałam ten cykl, zapomnialam o wszystkim, o okresie o tym że się staramy.. Okres się spóźnia ale i tak przyjdzie.. Skupiam się teraz na kursie kosmetycznym i zmianie samochodu z mezusiem . Może to i lepiej, zadko będę tu zaglądać, bo za bardzo ovu mnie nakręca.
Dziś są moje imieniny. Niestety od wczoraj nie rozmawiamy z mężem i nawet nie wie że mam dziś imieniny 
Żeby nie było tak smutno zrobiłam sobie dziś prezent. I oczywiście wszyscy inni pamiętali
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/8ec7653a7405.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/2e71d3a31f50.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2015, 20:28
24dc
No i u mnie już pozamiatane, ten cykl spisuję na straty. Wszystko wróciło do normy, piersi pobolewają po bokach, tak jak zwykle, śluz jest przezroczysty, jest w normalnej ilości. Wczoraj byłam rozdrażniona jak przed każdym PMS-em. Także u mnie standard... Nadzieję mam, ale nadzieję będę mieć zawsze dopóki nie zobaczę @. Ale nie jest to już tak silna nadzieja jak dotychczas. No nic... Pora nastawić się pozytywnie na urlop
pozwiedzać, pomodlić się i opalić
A potem, badania i wizyta u lekarza jeżeli coś będzie nie tak. I tak planuję go odwiedzić jeżeli znowu w krwi będą skrzepy. Zobaczymy co powie na te skrzepy i ewentualne złe wyniki z krwi.
Wyjeżdżam o 14:00. Zajrzę w przyszłą niedzielę i nadrobię zaległości
Obyście miały dla mnie dobre nowiny :-)Będę się za Was modlić!
snowhite będzie dobrze! Nie jesteś sama! Wszystkie tu walczymy razem z Tobą! :-****
Do usłyszenia
buziaki :*******
14 TYDZ I 2 dni
Od smutku do euforii czyli pogrzeb i wesele w jednym tygodniu. W zeszla sobote zmarla babcia mojego P., miala 84 lata i byla bardzo chora. Serce nie wytrzymalo, z reszta nie pracowalo na pelnych obrotach juz od dawna . Bog ulzyl jej w cierpieniach ale bylo bardzo smutno. Oni tu maja najdziwnijesza tradycje ..po pogrzebie ida do pubu na picie. W sumie to moj P. zaczal juz od soboty wieczorem, potem niedziela i poniedzialek. W poniedzialek wieczorem sie zdenerwowalam i powiedzialam ze nie jestem darmowa opieka dla dziecka i ze ma sie wzac w garsc, wiec we wtorek juz nie pil.
W srode mialam nieprzyjemna sytuacje w pracy, nie bede sie tu rozpisywac bo tylko sie znow zdenerwuje ale jakos musze wytrzymac do grudnia. Mam blisko i to jest dobre ale to nie jest mile miejsce do pracy. Co z reszta widac bo kolejna dentystka odchodzi za 2 miesiace.
Jakos to przezyje do tego grudnia a potem zobaczymy.
Wracajac do mojego tematu..w czwartek pojechalismy na wesele, Adas zostal z dziadkami, troche mi zal bylo go zostawiac ale dobrze sobie poradzil a my tez potrzebujemy troche czasu razem. Bylo nawet milo. Poza jednym incydentem, nie wiem moze sobie wymyslam a moze to ciaza ale..
Na tym weselu byli znajomi P. ze studiow i jedna dziewczyna z ktora tak mi sie wydaje cos go laczylo( zaprzeczyl jak go zapytalam ) ale ona caly czas sie na mnie gapila???
Nie wiem czy moze sobie myslala co on robi z takim grubasem jak ja..czy co?? Przytylam juz 3,5 kilo co przy moim nikczemyn wzroscie jest dosc widoczne pozartym to taki okres ciazy kiedy wyglada sie nie w ciazy tylko grubo..hmm
Czuje sie bardzo nieatrakcyjna ale coz wazne zeby dziecko bylo zdrowe. Z Adasiem przytylam tylko 11 kilo w calej ciazy wiec mialam duzo szczescia a teraz ..hehe zamieniam sie w barylke. A co do barylek to bardzo chcialo mi sie piwa ...hm..dziwna zachcianka, a moze na nalog sie odzywa
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2015, 10:26
16 TC (15t5d)
Tydzień bardzo upalny:D i troszkę się działo 
We wtorek miałam zaplanowaną wizytę u mojego lekarza rodzinnego, chciałam porozmawiać o moich jelitach, czy to normalne że ona się tak karygodnie zachowują?
i o moich problemach ostatnich z koordynacją w przestrzeni vs wzrokiem ( bo dokładnie nie wiem co mi jest) i powiem, że pełna profeska. Wysłuchała cierpliwie mojej historii, dała się wygadać jak bardzo cierpię z powodu spowolnionej pracy jelit i żołądka a także o ostatnim potykaniu się i nie zauważaniu pewnych rzeczy przed/obok siebie-wpadaniu na nie. Dostałam od razu skierowanie do okulisty z dopiskiem PILNE i takie samo do neurologa. Dodatkowo na wszelki wypadek żebym już nie stała u niej w kolejce dostałam skierowanie do szpitala na oddział neurologiczny, bo jak stwierdziła może będzie trzeba mnie dokładniej przebadać na patologii ciąży, wezwać neurologa na konsultacje. Dostałam tez od niej skierowanie na krew, mocz i tsh, troszkę się krępowałam o nie zapytać bo wiadomo że chodzi o kasę, ja te badania muszę robić co 3-4 tyg prywatnie ale dała bez problemu
Swoją drogą tego neurologa i patologii ciąży troszkę się przestraszyłam ale teraz wiem że nie taki diabeł straszny.
Do okulisty zapisałam się na 30 lipca ale jak na dostarczanym skierowaniu Pani w przychodni zobaczyła że ciąża i że PILNE to udało się mnie wcisnąć na 8 lipca czyli już w tą środę. Także super. Nigdzie nie oczekiwałam jakiś profitów z racji ciąży ale cieszę się że jednak służba zdrowia patrzy na odmienny stan łagodniejszym okiem:)Podobnie a nawet lepiej udało mi się z neurologiem - zadzwoniłam, powiedziałam o co kaman, Pani w rejestracji bardzo miła, podpowiedziała że lekarka jest jeszcze do 18:30 w gabinecie i żebym przyjechała i spytała się czy mnie przyjmie. Super tyle, że tego samego dnia miałam poważną awarię w aucie - padł rozrusznik - i tylko dzięki swojemu opanowaniu( aż dziwne) i pomocy dwóm sympatycznym Panom którzy mnie popchnęli odpaliłam z 2 i szczęśliwie dojechałam do domu. Samochód od tej pory stoi pod domem " bez ruchu" bo czekamy na części:/Zawsze jak coś się dzieje z autem to ja nim akurat jadę nie mąż 
Trochę frustruje mnie takie unieruchomienie ale na szczęście wizyta u mojego doktorka z podglądaniem Maluszka dopiero 14-go a lodówka pełna jedzenia więc jest ok. Do neurologa pojechałam następnego dnia skm. Troszkę bałam się zaduchu i że mi słabo będzie ale w kolejce było mało ludzi, mogłam usiąść i okna była pootwierane także dałam radę potem tylko spacerem w skwarze do przychodni ale też jakoś nie strasznie daleko z 15 min. Do neurologa dostałam się w przeciągu 15 minut, po okazaniu skierowania i rozmowie z Panią doktor. Rejestracja - super babeczki ( w końcu to moja stara przychodnia gdzie się leczyłam przez 6 lat jeszcze jako panienka:D) lekarka też miła. Wdzięczna jej byłam strasznie za przyjęcie mnie, obejrzenie i uspokojenie że wszytko jest ok. Po długiej rozmowie i zbadaniu moich odruchów / fajne badania/ dowiedziałam się że nie widzi żadnych niepokojących objawów, reaguję dobrze na bodźce, a moje wpadanie na pewne rzeczy może być związane z 1. Zmienioną gospodarką hormonalna w ciąży, tym bardziej że wcześniej miałam stwierdzoną hiperprolaktylemię 2. Moim roztargnieniem, bo faktycznie skupiam się głównie na dziecku, jego potrzebach i ewentualnych odczuciach 3. W końcu moimi emocjami związanymi z sama ciążą ale i trudną drogą jaką do niej przeszliśmy, stratą jednego z Dzieciaczków. Wdzięczna jej jestem za tak ludzkie podejście 
Jednocześnie dodała, że jeżeli w wywiadzie okulistycznym cokolwiek wyszło by nie tak np. z polem widzenia to mam do niej przyjść. Dostałam tez skierowanie na rezonans magnetyczny i mogę się teraz umówić bo terminy takie długie że zrobią mi je po ciąży akurat ( w ciąży nie wolno).
U mojej dentystki też byłam, ucieszyła się jak mnie zobaczyła i z Dzidzi bo znamy się już 9 lat jakoś
Dziąsła rozpulchnione, wrażliwe a to jedno z odsłoniętą szyjką zębową, krwawiło. Najprawdopodobniej przez hormony
Dostałam antybiotyk miejscowo. P. Asia uprzedziła że się nie wchłania i że maluchowi nie zaszkodzi. Na następnej wizycie w ten czwartek zrobi jakieś wypełnienie żeby chronić tego zęba odsłoniętego. Także jej tez jestem wdzięczna na pomoc 
Ataku kolki tfu tfu jak na razie drugiego nie miałam ale cuduje z tymi moimi jelitami - codziennie rano woda z cytryną na czczo ( Dzięki Dziabuszku :-* ;-* za tę radę - to chyba jedyne tak naprawdę pomogło) i sięmię lniane a potem pilnuję się żeby jeść naturalne jogurty, co najmniej 3 razy owoce, tylko ciemny chleb typu pumpernikiel, jakie ziarenka pochrupać i dużo wody pić i jakoś dajemy radę
Po ostatnim haftku wracam też do stosowania magnezu, bo skurcze łydek i ogólny brak sił daje się we znaki - Gdzie jest ten słynny cudowny nastrój i kondycja 2 trymestru ??/ Heloooooooł
się zapytowywuję 

A teraz żeby nie było za kolorowo otrzymałam telefon od mojej chrzestnej że ma "urlop i że przyjeżdża na kilka dni" Próbowałam się jakoś wymigać że jestem w ciąży, zagrożonej, że niby nie leże stale ale muszę się strasznie oszczędzać, że mało co w domu robię nigdzie nie chodzę tylko lekarz i drobne zakupy, czasem spacer, że nie mogę się denerwować bo brzuch boli a one że nie wiedziała ale " ona ma urlop".
I weź tu człowieku bądź spokojny niby to rodzina, kiedyś bardzo się z ciotką trzymaliśmy( jak byłam mała) i wiem że mieszkam nad morzem a to atrakcja sama w sobie - Feśka coś o tym wiesz, kochana 

i że ona nie miała pojęcia o moimi stanie ani o samej ciąży bo nie mówiliśmy dalszej familii no ale proszę Was...To nie jest dobry moment na odwiedziny i wczasy u nas tym bardziej zaplanowane od dupy strony. Odmówię to będzie obraza majestatu, foch na całą rodzinę ( choć rodzice są po mojej stronie bo wiedzą że moje Dziecko jest dla mniej najważniejsze) a i kac moralny że starszej kobiecie odmówiłam kilku dni nad morzem. Zgodzę się - to ciotka będzie trzy-cztery dni siedziała i patrzyła w sufit, bo miasta nie zna, ja nigdzie nie będę jej oprowadzać bo w takim gorącu to mi słabo a auto jeszcze do tego akurat zepsute... i weź tu bądź mądry.....Nie wiem co mam zrobić...Mój P. też wkurzony tą cała sytuacją i tym że ja się denerwuję...
Ale i tak najlepsza okazała się moja siostra, która siedem lat temu sama miała leżąca ciążę, brała silne leki przeciwskurczowe powiedziała mi że powinnam się ciotką zająć, że niby mam jakiś dług wdzięczności za szczenięce lata spędzone u niej latem, że przecież ja nie muszę leżeć, to nic mi nie jest, że przesadzam. Bo i sprzątam i gotuję to przez trzy dni nic mi się nie stanie. Normalnie się popłakałam. Kto jak kto ale ona powinna wiedzieć co to jest strach o własne dziecko, zamartwianie się każdym zakuciem w brzuchu a tu takie słowa... Zabolały... I brzuch bolała resztę wieczoru....
Na szczęście teraz mam już lepszy nastrój, mężuś robi obiadek po południu może wybierzemy się troszkę nad morze:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2015, 10:52
Mamy się zastanowić nad inseminacją. Dla mnie nie ma nad czym- gdyby tylko była szansa na powodzenie, jestem za. Wszystko inne odpływa w głęboką nieważność...Zbieram siły, bo zaczyna się walka.
Czy ja kiedykolwiek zobacze te 2 kreski? Ehh dzisiaj negatyw a caly cykl spokojnie nawet o staraniach nie myslalam... cycki kontra ja 3:1 wyjaykowo dawaly o sobie znac 
7t0d
Wczorajszy dzień był fatalny! Rano prawie straciłam przytomność. Zaraz telefon do lekarza...kazał zmierzyć ciśnienie...79/40!! Bardzo niskie. Ale na szczęście powiedział, że to się zdarza i dopóki nie boli mocno brzuch i nie ma krwawienia to mam się nie martwić i dużo odpoczywać. Więc cały wczorajszy dzień przeleżałam na kanapie. Upały nie pomagają... Dziś na szczęście jest dużo lepiej. W czwartek wizyta - już nie możemy się doczekać! 
No właśnie, cały czas staram się więc pozytywnie nastawiac do nadciągającego tłumu a nie wkręcać negatywnie. Będę miała dość to tupnę nogą i już.
Niech się boją , a co!
Ja o dziwo przechodzę wszystko prawie bez mdłości.
Czasem tylko robi mi się trochę słabo, zwłaszcza jak gwałtownie zmienię pozycję. tzn nie słabo tak że mdleję ale po prostu ciemno w oczach. Dziś popakowaliśmy już 40% ciuchów w specjalne takie spłaszczające worki i kilka razy fruuuuuuu czułam, ze lecę. Dzięki temu HIHI grzecznie siedziałam na łóżku i składałam coniektóre rzeczy a mężuś odwalił czarną robotę.
Te strony ciąży mi się podobają. 
Z niecierpliwością czekam na czwartkową wizytę. Nic nie uspokaja tak jak usłyszenie bijących serduszek i zobaczenie dwóch maleństw brykających w swoich jajeczkach. 
W nocy mam jakąś paranoję!! W zasadzie, w żadnej pozycji nie mogę zasnąć bo się martwię, ze kogoś przycsikam a na plecach...strasznie nie lubię bo mi duszno się robi no ale w rezultacie śpię na plecach z lekkim przechyłem na lewo lub prawo.
A to dopiero 12tydz!! Co to będzie za dwa miesiące. Z moim talentem do wymyślania to chyba zacznę sypiać na stojąco, zeby dziecinki były bezpieczne.
Od przyszłego tygodnia zaczynam chodzić na basen. To zmobilizuje męża do chodzenia na siłownie a mnie może pomoże trochę spowolnić zamienianie się w piłeczkę. Jutro stanę na wadze i zobaczymy jak bardzo nabroiłam..choć cały czas staram się nie przesadzać..jednak ok 18/19 zamiast sałatki niestety wcinam co innego. 
No i wieczorami tak starsznie bywam głodna, ze aż mi sie trzęsą ręce więc no niestety dzieci wygrywają.
Wczoraj np jadłam mmmmmmmmm cieniusienko pocięty chlebek z kropelnką masełka i z polskimi ogórkami kiszonymi!!! Mniaaam. Ojej.. No i muszę zaraz iść i takie coś skonsumować. Trafiłam w sklepie polskie ogórki kiszone i tak się nimi jaram jakby były ze złota. hihi
Cóż...cokolwiek by nie było, wiem że spuchnę i przytyję ale co tam. Ważne, że tylko raz. hihi
Bo bardzo się cieszę z moich maleństw, aczkolwiek dwoje to było planowane minimum a zarazem maksimum.
Aaach...nie mogę się doczekać pierwszego pukania od środka.
Nie mogę się doczekać, żeby już były z nami!!!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2015, 18:02
37!!!!!!
CIĄŻA DONOSZONA!!
DZIŚ ŚCIĄGAMY SZEW! (Prawdopodobnie)
godzina 5, a ja z nerwów nie śpię, pewnie niepotrzebnie się denerwuję, ale no cóż poradzę 🙈 ostatnia prosta przed nami 
03.lipca
dziś siedząc rano poczułam wilgoć na ręce. Patrzę a tam plamka na koszulce...coś karmelowo-mlecznego wypłynęło z sutka. Z drugiego też. Cały dzień po ściśnięciu wydobywa się odrobina mlecznej wody. Chyba zaczęły działać
Byliśmy dziś u babci na urodzinach i na chwilę w mieście na audiobarka. Przy chodzeniu regularnie bolą mnie plecy
I oficjalnie mogę potwierdzić, że od upału spuchły mi stopy. Zrobiły się baleroniki i do tego lewa stopa boli tak gdzie łapał mnie skurcz 
04 lipca
Szkoła rodzenia nie jest taka najgorsza
tylko spotkanie organizacyjne było denne....oglądaliśmy film o porodzie (bałam się), ale nie było tak źle. Był też pan z wózkami 
Boli Cię brzuch i musisz sięgnąć po lek przeciwbólowy? Unikaj niesterydowych leków przeciwzapalnych, tych które zawierają ibuprofen. Mogą one hamować owulację oraz utrudniać zagnieżdżenie się zarodka w macicy, ponieważ niekorzystnie wpływają na wzrost endometrium. Dlatego w czasie starania o dziecko zażywaj tylko te środki przeciwbólowe i przeciwzapalne, które nie posiadają w swoim składzie ibuprofenu.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.