Oj juz dawno nic nie pisalam...ale to prze to ze strasznie sie rozleniwilam przez ostatnie dni. Najpierw intensywne pare dni przed slubem, pozniej przygotowania do urlopu az w koncu wyjechalismy na wyczekany urlop.. Jest bosko chociaz te upaly daja sie we znaki. Razem z mezem zapomnielismy o wszystkich problemach. Teraz tylko relaks, zimne piwko i serducha
gdzies z tylu glowy siedzi mysl o dziecku, ale teraz juz bez nerwow
to nasz 3 cykl staran, testuje za tydzien i okaze sie czy trojeczka bedzie nasza szczesliwa liczba 
pozdrawiam z naszych cudnych gor!
Ciąża rozpoczęta 9 kwietnia 2015
13t0d
II trymestr czas zacząć!
Pierwsze trzy miesiące leżałam i kwiczałam. Nie miałam siły na nic, przeleżałam głównie w łóżku. A od kilku dni mam nagły przypływ energii - latam ze ścierą i sprzątam wszystko dookoła. Drę przy okazji ryja, jak komuś okruszek spadnie i biadolę, że nie doceniają mojej pracy
Mogę? Mogę. No.
Mąż z przerażeniem pyta "czy tak będzie przez kolejne 3mce", ale przecież za 2 tygodnie na 2 tygodnie wyjeżdżamy z Młodą i Mamą. Potem w sierpniu też do Mamy na trochę pojedziemy. Co On tak panikuje, to nie rozumiem 
W czasie naszego wyjazdu On ma ogarnąć malowanie - salonu i przedpokoju. Już się nie mogę doczekać efektu. Mieszkamy tu już 5,5 roku, malowane było jakieś 7-8 lat temu. Konieczność wręcz! Zwłaszcza przy białych ścianach.
W salonie planujemy wanilię / ecru. Nad przedpokojem się zastanawiam, bo to długa wąska kiszka i jak się jej da kolor, to efekt może być opłakany, chyba więc biel musi zostać ...
Pokój Młodej był na szczęście malowany rok temu, więc tutaj spokój 
Powoli moje oczy w sklepach zaczynają wędrować w stronę dziecięcych ciuszków. Póki co jednak się powstrzymuję. Zobaczę, co dostanę po dzieciach koleżanek (jedna ma synka z marca tego roku, inne trochę wcześniej, ale miały trzymać ciuszki dla mnie - w końcu staraliśmy się od 3 lat!
) Dla starszego dziecka (dziewczynki) sporo ciuszków zostało mi po Młodej. Wózek, wanienka i łóżeczko też. Z grubszych rzeczy musimy więc kupić tylko nowy materac. Stary po 9 latach w piwnicy zdecydowanie nie będzie się już do niczego nadawał
Ale na to jeszcze trochę czasu jednak mamy 
Ufff, się rozpisałam - jak nie ja 
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2015, 21:05
W drodze do domku;) koniec wypoczynku. Pecherzyku mam nadzieje ze wypoczales i jestes gotowy na pekniecie i przyjecie groszka.
Psychicznie jakby lepiej, ale to nie znaczy, że za kilka dni znów nie będę chodzić po ścianach. Mam nadzieje, że w tym miesiącu nie dam się tak we znaki mężowi. Czasem mi go bardzo żal, bo w głębi wiem jaka jestem paskudna. Jednak czasem te nerwy tak mnie noszą, że nie jestem w stanie się pohamować.
Jeszcze nie urodzilam......
Od kilku miesięcy prawie brak ochoty na 
Zaczęło mi się kojarzyć z musem, z usg owulacji, z wyliczonymi dniami, z niepowodzeniem, z niepłodnością, z poczęciem...
Ponad 2 lata starań o dziecko mnie ostudziły.............
11 dc. Dzisiaj w końcu mam wizytę u ginekologa. Trochę się denerwuję, ponieważ nie wiem czego mogę się spodziewać, co pani doktor zaproponuje. Wszystkie wyniki mam już przygotowane, swoje, męża.
Wczoraj z mężem troszkę pokłóciliśmy ponieważ jak to mąż stwierdził " nie można ze mną nawet pożartować". Tak, miał rację, są tematy, na które nie można ze mną pożartować. Wcale nie było mi do śmiechu kiedy uznał, że go ograniczam we wszystkim i co mnie zabolało najbardziej, że to ja chcę dziecko. A wszystko zaczęło się od tego, że nie chciał wziąć tabletki.
Eh czasami sama już nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, co jeżeli faktycznie jest tak, że to tylko ja chce a on dostosowuje się do mnie, spełnia moją "kolejną zachciankę"? Płakać się chce
. Potem przeprosił, bo to były tylko takie żarty......
Czy nagle zupełnie nieoczekiwanie nastąpił najpiękniejszy dzień mojego życia?? Nadal w to nie wierzę, ale chyba zobaczyłam delikatną, jeszcze nieśmiałą drugą kreskę! 
BOŻE SPRAW BY TO BYŁA PRAWDA.
Biorę duphaston. Lekarz zawsze karze robić test 10tego dnia brania leku i gdyby była ciąża to brać dalej. Więc chyba jeszcze wezmę. Zresztą "beta prawdę Ci powie" z tym, że mężuś właśnie wyjechał i dopiero w środę będziemy mogli pojechać. Czy to możliwe że ja zaszłam w ciążę?? Ja??!!
Test najpierw pokazał białą kreskę, potem dopiero nieco ściemniała. Na zdjęciu słabo ale w realu ją widać całkiem dobrze-mąż też widział. Jutro powtórzę test i zobaczymy czy mam omamy.
Oczywiście mam już masę pytań i kupę strachu, no bo nie podpisałam jeszcze nowej umowy o pracę. A jak przyniosę zaświadczenie o ciąży to mnie wywalą na zbity pysk. Więc przez tego głupka szefa mam na wstępie niepotrzebny stres.
Ciąża zakończona 6 lipca 2015
40 % CIĄŻY za Nami
♥ ♥ ♥ ♥
do porodu zostało 169 dni
16 TC (15t6d)
Poziom SZCZĘŚCIA 1000 %
Cudownie było poleżeć na plaży, w cieniu bo w cieniu ale i tak było super. Wiaterek, lody włoskie i schłodzona woda cytrynowa 

Poczułam coś w brzuszku, nie wiem czy to jelita czy Synek ale wolę zapisać tę pamiętną datę. To było jak przesuwanie " czegoś" w brzuchu tam mniej więcej gdzie jest Dzidzia i wydaje mi się że puknięcie takie delikatne. Popukałam sama jeszcze i wydaje mi się że maluch odpukał. Zobaczymy. Jeśli to jest " TO" to będzie się nasilać
Maksowi chyba podoba się na plaży:)

Dostałam wczoraj ciuszki po moich siostrzeńcach ( 2 dziewczynki i chłopiec ), sporo różowych, jedne z plamami po marchewce ( więc chyba nie da się już doprać) inne już rozciągnięte więc to oddam z powrotem ale wygrzebałam też ładne i prawdziwe perełki w bielach, błękitach, beżach, seledynkach
, brązach, granatach oraz w kolorze żółtym i czerwonym. Na razie mam rozmiar 56, 62 i trochę 68 bo o takie prosiłam. Uzbierało się sporo pajacyków, body, koszulek, kaftaników, bucików, skarpetek, kilka par śpiochów i spodenek, kilka bluzeczek i śliniaków malutkich oraz pieluszki flanelowe które szyła jeszcze moja mama a wyglądają super
Jeden śliniak mimo wieku, zachowam sobie dla Maksa, bo jadłam w nim jeszcze ja i moje siostry 
Taki sentymentalny symbol mojego dzieciństwa dla Mojego Dziecka 

Strasznie się cieszę na ten transport ciuszkowy bo teraz wiem co mogę kupować jeszcze a czego mam pod dostatkiem
:)Dostałam tez leżaczek bujaczek po maluchach co prawda starszego typu ale ma wszystko co trzeba
. Małemu chcemy kupić huśtawkę-uspokajaczka Bright Starts a ten leżaczek będzie poręczniejszy np. kiedy będę musiała gotować obiad - Mały zawsze będzie przy mnie w kuchni albo do karmienia pierwszymi przecierkami będzie miał dobra pozycję ciałka 

Z dobrym humorem wchodzimy w nowy tydzień 

Sobie i Wam dziewczyny życzę udanych następnych 7 dni

Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lipca 2015, 09:06
13dc.
I po weekendzie. Gorąc niesamowity. Ale spędziliśmy razem mnóstwo czasu i było cudownie. Teraz jedziemy na tydzień opiekować się mieszkaniem rodziców. Czyli właściwie kolejny relaks 
Badanie olałam. Powinnam je zrobić 3dc, a skoro się nie udało, to bez sensu.
Dupa, hcg z soboty to nie 3000 tylko 2100. Pani dr zle sprawdzila. Jedyny plus to taki, ze mialam z powodu jej pomylki spokojniejszy weekend... Dzis kolejne usg.
27t2d
Zupełnym przypadkiem odkryłam sposób, który mam nadzieję na dobre rozwiązuje problem mojego bólu nóg i skurczy łydek
Jak do tego doszło? Po wczorajszym śniadaniu u teściowej położyłam się w salonie z użyciem dwóch grubych, sztywnych poduch na wersalce. Jedna poducha pod nogi, druga pod głowę, a pupa była najniżej. I tak ułożona w takiej jakby kołysce delektowałam się zaskoczona, że nic mnie nie boli
A dopiero co wcześniej zawaliłam 2 noce przez ciągłe bóle i wiercenie się.
Dzisiaj u siebie spróbowałam tak spać - głowa dość wysoko (2 poduszki), pupa nisko, nogi też wysoko (poducha z wersalki) i przez całą noc nic a nic mnie nie zabolało ani nie ścierpło :] Pozytywny szok, koniec męczenia się - oby działała dalej ta moja śmieszna kołyska
Nie mam poduszki kojec, ale ciekawe, czy tam też można uzyskać podobny efekt.
Pomimo małych ilości
chyba trafiliśmy w owulację, przynajmniej tak twierdzi OF...
Z moim M. przeprowadziłam rozmowy na temat naszych starań, była kłótnia, rzucił w moja stronę kilka tekstów w złości które mnie zabolały... Wczoraj za nie przepraszał cały dzień. Jednakże trochę mnie to dołuje jeszcze...
W złości powiedział że nie chce mieć jak najdłużej dzieci. Straaaaaasznie mnie to zabolało. Wczoraj już przepraszał, mówił że chce mieć ze mną dzieci i że dzień wcześniej nie mówił na serio... Tylko nie pomyślał o konsekwencjach takiego tekstu.
Ja mu oznajmiłam że oczekuje od niego więcej chęci i zaangażowania bo nie odczuwam tego... Czuję czasami że tylko mi na tym zależy.
Widzieliśmy się ostatnio ze znajomymi i koleżanka mi powiedziała że jej mąż to bardzo się w to angażuje, stara i w ogóle. Fajnie było coś takiego usłyszeć. Z drugiej strony mi zrobiło się smutno. 
Pomału mnie te całe starania przerastają. Dobijają, mam już chwile zwątpienia. Podchodzę do tego typu "kolejny cykl stracony", nie mam już nadziei że się uda, nie kupuję testów ciążowych. Bezsensu.
Lekarka dała mi teraz Cyclodynon co ma nam pomóc zajść w ciążę. Jakieś takie ziołowe coś, co prawda ma napisane że reguluje cykl, i zmniejsza napięcie przedmiesiączkowe. Czy się uda to nie wiem ale może pomoże.
No nic tylko sie zalamac
najpierw wiadomosc ze na przyszly weekend nie bede sie widziec ze swoim (delegacja do Wawy a to mial byc weekend okoloowulacyjny) a teraz tydzien L4 bo zapalenie oskrzeli mam. Antybiotyk, dwa rodzaje syropu, tabletki do ssania i krople do nosa...
To sie urzadzilam... 
Cały weekend w biegu na lekko spuchniętych płetwach 
W sobotę zaczęliśmy przenosić graty do nowego biura TŻ (musiał zwolnić pokój dla Alutki). Z racji tego że nasz salon jest pokraczny i ma dwie duże wnęki (w jednej jest "jadalnia") to większą z nich zabudowaliśmy drzwiami suwanymi z mlecznego szkła (hartowanego), TŻ pomalował na biało, zainstalował oświetlenie i ma tam swoje biuro (pracuje w domu). Przenosiny wyglądały tak, że biedny TŻ dygał a ja trzymałam drzwi (no cóż czuję się rozgrzeszona). Na 15 pojechaliśmy na parapetówkę do moich rodziców (po 25 latach przeprowadzili się). Było gorąco i głośno ale bawiliśmy się nieźle. W niedzielę rano segregowanie i wynoszenie niepotrzebnych gratów (okazuje się, że pomimo to, że 4 razy w roku robię selekcję rzeczy to mieliśmy kilka worków zbędnych szpargałów). Po południu pojechaliśmy na sesję brzuszkową, było chłodniej ale i tak pot po przysłowiowej dupie płynął. Mnie pogryzły mrówki (to tak jest jak się chce sesje na łonie przyrody) a mojego szwagra (robił zdjęcia) gzy (masakra jakaś). Ale bawiliśmy się świetnie i było bardzo profesjonalnie (Asiu jeszcze raz dziękuję za cudny makijaż). Już się nie mogę doczekać zdjęć 
Powoli wracam do swiata zywych i do normalnych obowiazkow
Dzis pierwszy dzien w pracy i masa zaleglosci, wiec nie mam nawet czasu na dlugi wpis.
Mam nadzieje, ze za kilka dni nadrobie wszystkie zaleglosci
A tymczasem... serdecznie Was pozdrawiam i zycze tyle Sloneczka na caly tydzien, ile mielismy na Majorce
5 tydzień 6 dzień ciąży
Boli mnie gardło. Jakaś choroba walczy ze mną.
Jutro wizyta u gina. Mam do niego mnóstwo pytań. Dziś moja koleżanka urodziła w 22t5dc synka. Żył 30 min. Powróciły wspomnienia z przed 2 lat. Dlatego jutro będę męczyć gina.
To życie takie jest niesprawiedliwe.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.