Po wizycie u gin
młody ma ponad 1750g, sprawdzaliśmy szyjkę i szyjka ok
niestety Maks nadal dupą do porodu ułożony. Pytałam gin o cc, powiedziała że robi się je zwykle 10dni przed TP, czyli u mnie będzie to ok 25-27 sierpień. Problem w tym, że moja gin ma urlop od 14 do 31 sierpnia, więc kijowo... no cóż... może gamoń się jeszcze odwróci
a jak nie to może będę mogła poczekać aż wróci? Zobaczymy... jak nie to mnie komuś przekaże i tyle 
Co jeszcze, zakupy pełną parą! Mam już prawie wszystko kupione! Teraz to tylko poodgarniać, skręcić komodę poukładać
od 2 dni ogarniam ciuszki, całkiem sporo tego jest i chyba nie będę nic kupować na razie
jeżeli w trakcie wyjdzie że coś potrzebuje, to będę kupować
jeszcze przede mną wielkie pranie i wielkie prasowanie
czekam tylko aż mąż skończy z podłogą w łazience, pomyje wreszcie wszystkie podłogi na górze i wtedy dopiero komodę złożymy i zaczniemy zapełniać
bo na razie to pełno kurzu wszędzie 
No to tyle u mnie
już tak blisko, a jeszcze tak dalekooooo
No wrescie jestem gotowy i mama pozwala mi na samodzielne siedzenie 

Pozwiedzałam swoje ulubione pamiętniki... większość na fiolecie 
22 maja postanowiłam odpuścić czytanie Waszych ciążowych przeżyć bo ściskało mnie w środku.
Teraz jakoś nie męczy mnie to tak
Cieszę się że u Was wszystko w porządku.
Sosenka trzymaj te swoje maluchy i bez niespodzianek już!
Aż ciężko uwierzyć że tak wiele z Was za chwilę będzie trzymać swoje pociechy w ramionach 
Jak głupia próbuję szukać jakiegoś znaku czy czegoś że nie będziemy dostawać od życia samych kopniaków...
mężowe słowa sprzed prawie 7 lat "jak wytrzymasz ze mną 3 miesiące..." a może 3miesiące to 3 IUI? może teraz przy 4 będzie już pozytywnie aż do porodu? a może to musi być 3 IVF? a może nie mają te słowa większego znaczenia? ehh
Dziś temp pięknie spadła więc niedługo @ - jeśli będzie jutro to dokładnie rok po pierwszej IUI a IUI byłaby ok roku po pozytywnej Bhcg...
U mnie jedna, wielka lipa...
Od trzech dni nie odzywam się z Przemkiem. Powód? Już mówię.
Całymi dniami przesiaduje na górze. Rozumiem,że chce skończyć pokój jak najszybciej, ale przez to prawie wogole ze sobą nie rozmawiamy. Po prostu się mijamy. Ja kończę pracę o 19,przychodzę i jestem padnięta. On do godziny 22 robi pokój, a jak przychodzi ,to ja już śpię.
W sobotę chciałam spędzić z nim trochę czasu. Myślałam,że może będzie
, więc ogoliłam nogi,wybalsamowałam ciało i czekałam aż przyjdzie. Czekałam ,czekałam i się nie doczekałam. Usłyszałam,że rozmawia z moimi rodzicami na dworze. Mówię sobie "a co tam,pójdę po niego ". Patrzę,a On zalany z moim ojecem, matka też lekko wstawiona... Wkurwiłam się na maksa, wyrwałam mu piwsko z ręki i wylałam, kazałam wejść do domu -czego nie uczynił. Po chwili poszłam tam znowu, a On był jeszcze bardziej zalany. Rzuciłam mu ręcznik, zamknęłam drzwi od pokoju na klucz i nie wpuściłam. Spał z moim tatą w jednym łóżku,a mama na podłodze.
Mój ojciec z matką lubią wypić. Oczywiście nie mają problemu z alkoholem. Piją codziennie,ale nie aż tak ,żeby się upić. Moze czasem na weekend.Przemek bardzo rzadko pił alkohol,a tu zdarza mu się częściej przez moich rodziców, bo stawiają. Ja nie wyobrażam sobie ,żeby On codziennie pił piwo, nie chcę żeby to się stało normalne.. Na weekend owszem,czasem w tygodniu też to strawię ,ale bez przesady .
Moze to idiotyczne co piszę ,ale nienawidzę jak Przemek jest wstawiony. Nie wygląda wtedy korzystnie, wręcz czuję do niego nienawiść jak widzę ten tępy uśmieszek.
Druga sprawa . Co niektórzy wiedzą ,że jest skąpy. Muszę się pytać ,czy mogę sobie kupić jogurt,loda itp. Czasem nie pozwala, a jak pozwoli to z łaską. Ostatnio dał mojemu bratu kasę na piwo bez uzgadniania tego ze mną ! To ja nie mogę sobie kupić loda bez pytania, a On szasta kasą na piwsko?
Postanowiłam że muszę zrobić kolejny krok naprzód. Już dwa kroki zrobiłam. Poszlam do pracy i odważyłam się wsiąść za kółko po 2 latach przerwy. Teraz czas na następne kroki.
Koniec z robieniem Przemkowi śniadań do pracy, nakładania obiadów i spełniania wszystkich zachcianek.Koniec. Byłam na każde pstryknięcie palcem. Po 12 godzinach w pracy wracam zmęczona do domu, a On potrafi zawołać o naleśniki,czy kaszę mannę. Ja głupia biegnę i robię.
Przejrzałam na oczy. On ani razu nie wstał zrobić mi śniadania, nigdy nie był naszykowany obiad dla mnie ,gdy wróciłam z pracy. Musiałam zadbać o siebie i jeszcze spełniać jego zachcianki.
Następny krok,to nie bać się korzystać z pieniędzy. Skoro pracuję, to chyba wolno mi sobie coś kupić bez pytania ? Po wypłacie idę na zakupy. Zostawię sobie z 500 zł na letnie zakupy bo nawet spodenek nie mam ,resztę mogę wrzucić "do skarbonki" .
Teraz jedyne co mnie jakoś trzyma,to praca. W domu bym się załamała. Już nie płaczę jak kiedyś. Jestem silniejsza i dobrze mi z tym, ale sytuacja z Przemkiem jest męcząca.
Hey dziewczyny. To już 37 tydzień. 23 dni do terminu, 92% na wykresie. W piątek 10 lipca idę do gin na masaż szyjki bo chce żebym urodziła w 38 tygodniu ze względu na moją nogę w której mam straszne zatory. czy masaż boli? Wyczytałam w necie że masaż piersi pomaga wytworzyć oksytocynę ale mi to nie pomaga. Znacie jeszcze jakieś metody wywołania ciąży w 38 tygodniu?
36 dzien cyklu... nadal nic... brak owulacji... brak okresu... i jak tu walczyc od nowa jak nic sie nie dzieje
I jestem po wizycie. Endometrium baaardzo fajne. Wychodowalam 3 pecherzyki!!! Juz gotowe do pekniecia. Dwa mniej wiecej takiej samej wielkosci jeden mniejszy. Dzis zastrzyk wieczorem 
w poprzednim cyklu byl tylko jeden pęcherzyk po Clo. A teraz masakra;)
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2015, 19:00
Już jestem po, dochodzę do siebie ale nie boli nawet przeciwbólowych nie chciałam tylko muszę leżeć. Nie mam endometriozy, jajowody drożne. Mam małą macice, lekarz powiedział że tu może być opór. Nie wie czy spełni ona taką rolę jak powinna ale 3 miesiące po laparo jest największa szansa na zajście w ciążę. Taka moja natura, moja siostra właśnie mi powiedziała że ona też ma małą i przy pierwszej cesarce śmiali się lekarze że jeszcze takiej małej nie widzieli...
Może miał na myśli inseminacje lub in vitro ale nie chciał tego mówić?
Skąd te markery podwyższone?
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2015, 12:34
Całą noc nie mogłam spać.Nie wiem dlaczego.Jeszcze dwa dni i masaż szyjki.Tak bardzo chciałabym urodzić.Wyczytałam że ciąża trwa 267 dni wiec z wykresu wypada mi na 15 lipca.Hmm ciekawe kiedy urodzę.Mam nadzieję że już niebawem.Objawów nie mam.Trochę przez parę dni wypadał czop ,trochę pobolewał brzuch ale jak zwolniłam tępo to się wszystko uspokoiło......
Jak nie urok to sraczka.
Auto.
Dwa dni po tej stłuczce mój kochany wjechał w słupek
tyłem oczywiście, ale spoko, śladów już nie ma.
Potem okazało się, że po zmianie amortyzatorów (musieliśmy je wymienić bo nie przeszlibyśmy przeglądu) trzeba ustawić zbieżność - kolejny mechanik.
A na grillu w sobotę przy wyjeździe zauważyłam, że mamy przebitą oponę.
Mało tego - przy wymianie tamtych amortyzatorów wyszło, że mamy przebity zbiornik na ten płyn do klimy. Też klima była 'ładowana' kilka dni temu, sądziliśmy, że nam się tylko wydaje, że coś słabiej chłodzi no ale widocznie nam się nie wydawało 
Teściowa.
Przed wymianą amortyzatorów R. pojechał do nich do garażu po jakiś klucz. Niestety ona była w domu i wparowała do garażu omal nie zabijając R.
Oczywiście awantura przebiegała tak jak zawsze.
Ona ryczy z jakimiś niewyobrażalnymi zarzutami. R. je odrzuca się broniąc realnie. To ta zaś odbija piłeczkę z czymś innym, w końcu rzuciła hasłem, że jeśli nie mamy zamiar zmienić swojego postępowania to mamy brać wszystkie rzeczy (czyli aż 4szt opon w ich garażu mamy) i mamy się więcej nie pokazywać bo ona nie chce nas widzieć. Na odchodne mój R. rzucił tylko hasłem, że w końcu otworzą im się oczy ale będzie już za późno.
Spoko, po raz pierwszy i ostatni mogę wykonać jej prośbę
Szkoda mi tylko R.
To też było jakiś ponad tydzień temu a dziś zadzwoniła jak gdyby nigdy nic ;]
Psychopatka, rozdwojenie jaźni ma czy co?
Choróbska.
Mój Franio (chrześniak) - oskrzela.
Moja siostrzenica Wiki - płuca. Szpital.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2015, 19:24
Fajnie by bylo
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2015, 20:21
Dzisiaj to chyba 4 próba, żeby coś napisać. Najpierw ktoś mi przeszkadzał jak zaczynałam, potem brakowało mi słów. Byłam na kontroli u ginekologa i okazało się, że w tym cyklu nasze starania poszły na marne. Zrobiła mi się torbiel krwista na jajniku od strony drożnego jajowodu. Jestem zła. Czemu nie możemy mieć dzieci w normalny sposób?
Relaks u kosmetyczki
a jutro po pracy do kliniki oddać krew na immunofenotyp i czas pakować walizki.
Marzę sobie po cichu jakby było super mieć bliźniaki. Uwielbiam o tym myśleć
Znowu się jakoś opuściłam w pisaniu. Życie leci dzien za dniem. Nawet nie wiemy kiedy. Rano wstajemy, oboje idziemy do pracy, wracamy - jakis obiad, cos szybkiego do jedzenia, troche ogarnac czy cos - w taki wlasnie sposob dnie zlatuja. W pracy jest coraz fajniej
z Paniami sie juz dobrze dogaduje
od razu lepiej sie pracuje, nikt nie patrzy na mnie jak na dziwolaga ;p
Jesli chodzi o nasze plany to jakos wszystko narazie ucichło, sadze ze to z braku czasu oraz ze zmeczenia. Nasza decyzja sie nie zmieniła. Jak myśle o tym wszystkim to ciesze się, że jesteśmy coraz bliżej spełnienia naszego marzenia. Na pierwsza wizyte umowimy sie pewnie na listopad albo grudzien jesli by sie udalo
Mam nadzieje że i nam wszystko się wreszcie ułoży.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2015, 21:03
13 dzień Cyklu.
Smutno mi 
Byłam wczoraj u mojej Pani Ginekolog... 
Każe mi czekac jeszcze ROK ! ROZUMIECIE TO ?????? ROK!
Załamka.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2015, 20:38
Fajny ten ovufriend
troche mi lzej jak pomarudze tutaj i od czasu do czasu, ktos napisze, ktos kto rozumie. Moi znajomi, a nawet rodzina nie rozumia bolu zwiazanego z endo, z tak dlugim staraniem, niepowdzeniami. Kiedyś rozmawiałam z nimi na te tematy, chciałam doinforomować, ale ludzi nie interesują te "rzeczy".. Na palcach jednej reki moge policzyc, tych ktorzy wysluchaja.. ale nie zrozumia.. i nie zawsze chce o tym rozmawiac tak otwarcie, bo jest mi po prostu za ciezko..
Już prawie dwa miesiące bez wpisu. Ten cykl jestem na tabletkach anty, ostatnia będzie w sobotę. A w poniedziałek 13 lipca wizyta i mam nadzieje że w końcu start procedury. Tak długo się to już odwleka.
no i żyję sobie tak... wolna od mierzenia temp., obserwacji, obliczeń, szukania objawów, bez badań i stresów... tylko ta myśl w głowie... i ten żal w sercu...
ale żyję, czas leci i tyle.
Jakoś tak dziwnie. Nie chcę z nikim się spotykać, z nikim gadac, nie odbieram telefonów od znajomych, nie dzwonię do mamy, nie piszę do siostry jak zawsze. Tylko czasem ot tak sama dla siebie coś napiszę tu. Bo co mam mówić: tak, mamo u nas po staremu, tak tak wszystko ok... idt sranie w banie!!!
Zaczęłam się uczyć francuskiego, zaczęłam biegać, ćwiczyć, dbać o siebie.... przez kilka dni, myslałam że mi to zastąpi te staranka, ale to g.. prawda.
I po wyjeździe. Było na prawdę super, jak zwykle z resztą
Cały czas tylko we dwoje. Taki preferujemy scenariusz wyjazdów wakacyjnych. Bardzo lubimy spędzać przedłużone weekendy ze znajomymi, ale ten najdłuższy urlop, w wakacje, tylko we dwoje. Jeśli pojawią się kiedyś Bąbelki malutkie, to już nie będziemy jeździć sami. Będzie jeszcze fajniej 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2015, 07:58
6 tydzień ciąży
Maluch ma 3mm. Widziałam bijące serduszko. Wielkością odpowiada 5t6dc więc wszystko na razie w normie. Kolejna wizyta za 2 tygodnie.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.