Mija 14 tydzień mojej ciąży. Dolegliwości jak były tak są, może rzadziej wymiotuję, ale jednak wymiotuję. Jem troszkę więcej, ale kolacje dalej odpuszczam, bo wieczory mam najgorsze. 3 dni temu byłam w Klinice w Katowicach na badaniach genetycznych. Myślałam, że będę się bardzo stresować, jak to ja ;) ale byłam bardzo spokojna, wręcz nie dopuszczałam do siebie myśli, że coś może być nie tak. No i miałam rację. Z dzidzią wszystko dobrze, badanie nie wykazało żadnych wad, ryzyko zespołu Downa 1:5000, czyli bardzo niskie, inne wady też wykluczone, dzidziuś był bardzo ruchliwy, wymachiwał rączkami i nóżkami, lekarz zrobił nam zbliżenie na buźkę, na stopę (ale słodziutka!) widzieliśmy jego żołądek, półkule mózgowe, usteczka, Mąż o się prawie popłakał. To było jego pierwsze USG przy którym mi towarzyszył i był pod wielkim wrażeniem, tym bardziej że było ono takie dokładne. Uśmiech nie schodził mu z twarzy. Od tamtej pory mam wrażenie, że bardziej do niego dociera, że ja naprawdę kogoś w tym brzuszku noszę :) następnego dnia, wybrał się na rower w góry (to jego największa życiowa pasja) i żeby mi nie było przykro, że nie mogę też pojechać, kręcił dla mnie wideo-relacje :) dodaje potem te filmy też na forum o mountain-bike. Na koniec każdej relacji, pozdrawiał mnie i nasze maleństwo. Dotąd nigdy nie bawił się w taką "prywatę" :) po tym badaniu cały czas mówi o dziecku, mierzy pokój, gdzie łóżeczko, gdzie szafa na ubranka, ogląda ze mną wózki, zmieniło się w nim coś a mnie osobiście też bardzo to cieszy.
Po cichuteńku liczyłam, że na tym badanu lekarz powie nam co dzidziuś kryje między nóżkami, ale niestety tak się nie stało, dzieciątko było bardzo ruchliwe i obracało się kręgosłupem do nas. Poza tym lekarz mówił, że i tak na tym etapie to jeszcze bardzo loteryjne stwierdzanie i nie chciał. Ale my po tym badaniu mamy lekkie przeczucie na dziewczynkę. Gdzieś wyczytałam, że narządy płciowe na tym etapie są podobne zarówno u chłopców jak i u dziewczynek, ale kąt ich nachylenia może powiedzieć coś więcej. Dziewczynki mają "wypustkę" poziomą biegnącą równo z linią ciała, a chłopcy lekko uniesioną do góry. A nasza dzidzia miała "wypustkę" w linii prostej z linią ciała :) nie wiem na ile to wiarygodne, pożyjemy, zobaczymy (już niedługo mam nadzieję). Ale na spokojnie. Najważniejsze że badania genetyczne wyszły pięknie, czekam jeszcze na wyniki testu Pappa, ale gorąco wierzę, że to tylko formalność.

16 cykl a staraniowy 15 (z przerwą na laparoskopie)
9dpo wg OF/10dpo wg mnie
26dc

Brzuch przestał boleć od wczoraj. Nie czuje kompletnie nic ani piersi od zewnętrznej strony nie bolą.

Czuję że nic z tego w tym cyklu, za 2 lub 3 dni powinien być okres. Czekam :-/

Byłam w tamtym tygodniu u ginekolog na nfz, tej która znalazła u mnie podwyższony marker. Obiecałam jej że przyjdę powiedzieć jak się sytuacja rozwiązała bo dała mi wtedy skierowanie do szpitala ale w innym mieście niż mieszkam. Więc poszłam, pokazałam wypis itd powiedziałam o tym jak zapytałam lekarza który wykonywał mi zabieg co z moimi markerami, że się martwię a on na to że niektóre tak mają, że gdybym grzyba zjadła też miałabym podwyższony....to nic nie odpowiedziała, powiedziałam że nie mam po co wracać do tamtego lekarza bo wg niego jest wszystko dobrze i nie wiem co dalej robić. Lepiej żebym narazie opuściła sobie starania o dziecko aż do znalezienia przyczyny tych podwyższonych markerów (starać się będę mimo wszystko) i kazała poszukać dobrego onkologa ogólnego. Miała kiedyś kobietę też z wyższym wynikiem Ca 125 to okazało się że miała torbiel na nerce na szczęście nie groźną. Ten marker łapie też inne narządy. To że w narządach rodnych jest okej nie znaczy że wszędzie tak jest. Ale do tego trzeba specjalisty. Szanuje ją za to że potrafiła przyznać się do tego że nie wie co to może być, że to wykracza poza jej kompetencje... no przecież jasne że wszystkiego wiedzieć nie może. Dała mi jeszcze raz na test Roma, dziś byłam oddać krew. A mąż badał mocz bo ostatnio jak robił badania okresowe do pracy to pielęgniarka powiedziała że może mieć stan zapalny, a doktorka i tak podbiła nie dając nic dlatego trzeba to sprawdzić.

A o jeszcze pytałam o tą moją nie rozwiniętą macice to usłyszałam że to żaden problem z zajściem w ciążę. Co lekarz to inna opinia :-/ eh bądź tu mądry , straszne zacofanie na tym Podkarpaciu.

W tym tyg 2 zmina bleeee


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 sierpnia 2015, 13:00

binia29 CUDA się zdarzają. 3 sierpnia 2015, 12:39

Matko jak ja dawno nie pisałam w pamiętniku. Musiałam odpocząć psychicznie po wydarzeniu z cyklu październikowego 2014 (samoistne poronienie). Był to trudny czas, wiele przelanych łez i ten straszny smutek, który mam wrażenie że ciąży mi do dzisiaj. Chodź wydaje mi się, że jest o wiele lżejszy niż wtedy. Takie wydarzenia nas zmieniają, mnie zmieniły, wyciszyły i sprawiły, że jeszcze bardziej doceniam to co mam.


Oczywiście staramy się dalej. Obecnie jestem w 1 cs po laparoskopii i drożności - wszystko jest w jak najlepszym porządku. Dzisiaj mam 19 dc, ogólne samopoczucie ok., także rozpoczęło się wielkie odliczanie.

31t2d


Po wizycie u ginekologa jestem szczęśliwa :)

Arturek ma szacowaną wagę 1619g, wszystkie wymiary proporcjonalne na skończone około 31 tygodni :D
Już od 2 miesięcy położony główkowo.
A szyjka macicy zamknięta i ma 41 mm. Doktorek obejrzał też moje nerki i są w porządku.

Cieszę się tak bardzo, bo na początku lipca były odchyły w wymiarach 2,5 tygodnia, więc dużo czytałam, jak to powinno być i jak jest przy hipotrofii płodu. Po różnych lekturach i radach innych osób powstrzymałam się od pójścia na jakąś dodatkową płatną wizytę u ginekologa. Zrozumiałam, że najważniejsze w mojej sytuacji to skontrolować ten wzrost dziecka na następnej wizycie. Chodziło w końcu tylko o jakiś 1 cm w długości dziecka, a ponadto skoro moje dziecko się rusza i wygląda na to, że objawia "dobre samopoczucie", to lekarze nie przerwą ciąży przymusowym porodem, tylko będą obserwować dalej, czy wzrost dziecka nie zwalnia. Dlatego dziś naciskałam doktorka, by zrobił mi opisowe usg i wszystkie dane dał na kartce. Wzrost nie zwolnił, wręcz wszystko się wyrównało, hurra :D


Dowiedziałam się ciekawych tez doktorka dotyczących zzo... otóż powiedziałam mu, że w Zabrzu wymagają konsultacji z anestezjologiem, że powiedzieli, ze bez konsultacji nie można mieć zzo i prawdopodobnie będę potrzebowała badań na układ krzepliwości do tej konsultacji. A doktorek na to, że kombinują, bo takie badania i konsultację odbywa się w trakcie porodu, 30 minut przed podaniem zzo.
A dlaczego kombinują? By zmniejszyć sobie koszty, bo niby zzo jest bezpłatne, ale już koszty badań szpital chce zrzucić na inne, mniejsze jednostki nfz. Natomiast zdaniem doktorka wyniki badań i konsultacji zrobionych 2-4 tygodnie przed porodem nie ma znaczenia dla porodu - są niemiarodajne. Trzeba by je robić co najwyżej 3 dni przed porodem... dlatego robi się je w szpitalu 30 minut przed całą akcją i wtedy mają jakieś znaczenie.
Mój doktorek mówi, że jeśli zrobi się to 2 tygodnie przed porodem, to tak jakby np. podlać kwiatka na 2 tygodnie za wcześnie.
I co tu teraz myśleć? Obdarzyłam już w swojej głowie ten szpital w Zabrzu zaufaniem. Muszę spokojnie przeanalizować temat.

Co do tego, że mi się mocno spina i twardnieje jak kamień brzuszek podczas podniecenia, pieszczot lub kiedy napnę mięśnie - doktorek powiedział, że to normalne, że brzuch może tak teraz reagować.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 sierpnia 2015, 13:21

@ gdzie TY jesteś? Pytam się no gdzie?
Mam wrażenie, że to już wieczność jak Cię nie ma...

Rosniemy :) juz nawet na lezaco brzusio odstaje :) Rosnij Kochanie zdrowo <3

29ktnj7.jpg

A takie cuda uchidowalam:)

j76904.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2016, 10:59

Annielica czekam na te kopniaki :)

17TYDZ 1DZ :)

Nowy pokoj skonczony no brakuje paru rzeczy ale juz w nim spimy :) ciesze sie niezmiernie bo mam blizej do lazienki i juz nikt sie ze mnie nie smieje ze bede musiala sobie nocnik kupic :D hehe Jeszcze tylko karnisz nowa firanka i bedzie wszystko :) pozniej dojdzie oczywiscie lozeczko i dodatkowa komoda jesli sie zmiesci a jak nie to swoje rzeczy zniose na dol :)

Sukienka na chrzciny wkoncu kupiona 2.5h chodzenia i jest :) ciezko bylo wybrac bo ciazowe to poraszka(no chyba ze ja nie znalazlam tych wyjsciowych) tesciowa mi ladniejsza uszyla ale wkoncu znalazlam taka w ktorej dobrze sie czulam i chyba dobrze wygladalam kazdy mi tak przynajmiej mowil ale ja sie w niej dobrze czuje i to jest najwazniejsze :)

Juz sie nie moge doczykac nastepnego wtorku :) mam nadzieje ze wszystko wypali i bedziemy juz w drodze nad jeziorko :) tak mi sie chce juz gdzies pojechac :) mam nadzieje ze ten tydzien szybko minie i bede sobie odpoczywac z mezen nad jeziorkiem :)

Bulgotanie w brzuszku jest :) ale narazie nic wiecej mam nadzieje ze to moje dziecie daje znac o sobie :) czekam niecierpliwie na te kopniaki :)

NATULKA Co ma być to będzie. Czekamy... 3 sierpnia 2015, 13:44

33 tydzień ciąży. 80% za nami!!! <3

Wczoraj dostałam cały karton ciuszków dla maleństwa od kuzynki i nawet dwie duże zabawki ciężarówki! Śmiałam się, że przecież jeszcze sporo czasu zanim Kamilek się będzie nimi bawił, ale kuzynka ze swoim mężem zgodnie stwierdzili, że ani się obejrzę jak ten czas minie :) Poza tym po pieskach byłam dziś w moim biurze rachunkowym. 18 sierpnia idę na macierzyńskie. To już całkiem niedługo, a wtedy już na całego wezmę się za kompletowanie Kamilkowej wyprawki <3

NATULKA Co ma być to będzie. Czekamy... 3 sierpnia 2015, 13:52

A tu kilka moich piesków:

358851s.png4si45u.png20qcoqb.png
I jak tu nie kochać tej pracy! Uwielbiam moich psich klientów <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 sierpnia 2015, 14:05

Przyszla @. Smutno mi:( Bol przeokropny. Tabletki poki co nie pomagaja. A pracowac trzeba.

Jejku aż mi się buzia uśmiechnęła kiedy przeczytałam komentarze, dziekuje dziewczyny za wsparcie:) Jesteście bardzo kochane :)

Joanna210487 - Nie dziękuję, również powodzenia w staraniach :) Obyś nie musiała czekać np tyle co ja na dzidzie :)

aniulka89 - heh, za każdym razem próbuje sobie tak mówić, i zaraz jak ma przyjść okres zaczyna się myślenie czy to już, teraz, czy zobaczę te piękne dwie kreseczki.. I rozczarowanie. My tez nie patrzyliśmy czy płodne czy nie, poprostu sie kochaliśmy, jakiś czas obserwowałam dokładnie kiedy mam dni płodne, ale ja z narzeczonym jak tylko konczy sie okres kochamy sie co drugi dzień i to nie raz a kilka razy dziennie. Sądzę że raczej jeszcze uczę się siebie, bo co rusz to jakieś inne znaki mój organizm wysyła.

Promyczek_91 - Masz rację,ale te zawody każdego miesiąca dołują.

AnitaArtur - ja także czytając twój pamiętnik miałam takie samo wrażenie:) To miłe z twojej strony, ja często zagladam do ciebie;) Także trzymam kciuki!:):*

srokus - najpierw przebadam siebie, potem zaciągnę i jego na badania, może i mi się uda :)



DZIĘKUJE WAM DZIEWCZYNY RAZ JESZCZE !:* Dodałyście mi troszke odwagi i nadzieji na kolejne starania :)

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 3 sierpnia 2015, 16:29

Kochane... vvv008 (Twój wpis nie był jasny ale też Cię do tej grupy dodaję), AniaBe, polasia, Mandi:), Aleksia85, Promyczek_91, ald, karmar, agania, Natka-77, julita, Kotlet, mirka14, CzekającaMama... BARDZO, BARDZO WAM DZIĘKUJĘ! <3

Takie upały to nie dla mnie, wyszłam na chwilkę do pobliskiego sklepu i to już nie dla mnie, przynajmniej nie o tej porze. Wyszłam czysto rekreacyjnie, konkretne zakupy robi mąż. Ma być jeszcze cieplej. O nie!

A propos mężusia... 2 tygodnie urlopu, spędzimy dużo czasu razem. Jest kochany, wszystko robi, rano gotuje, podaje do łóżka ten kisiel i tak dzień w dzień. Mi by się nie chciało. :)
Zdecydowanie lepiej czuję się po tych czopkach, przede wszystkim nie ma takich jazd.

Mnóstwo rzeczy zmienia się w ciąży... te zachcianki są najlepsze, chce ci się to i to, i musisz to zjeść. Nie masz tego w domu, czym prędzej mąż musi pobiec do sklepu. Miałam tak dzisiaj z tostami. ;)

<3 <3 <3

List dziesiąty (10)

Szyszaczki moje najdroższe... to sobie razem weszliśmy w 12 tydzień. Wyczytałam, że macie już po 5 cm. Dorodne szyszki już rosną w tej sośnie. Nie da się ukryć, mój brzuch jest coraz większy. Jeśli tak dalej wspólnie będziemy jeść, to nie wiem czy się zmieścimy za parę tygodni w drzwiach. Jeśli już tak lubicie jeść, to pozwólcie matce w końcu spożywać pomidory... są takie pyszne, malinowe, najróżniejsze. No zlitujcie się. :) Musimy razem przetrzymać tydzień tych upałów, a potem to już środa i idziemy na badania. Tylko bez wygłupów, macie być zdrowiutkie. Lubię z Wami rozmawiać. Fajne to uczucie. Najbardziej lubię do Was mówić : szyszunie moje kochane... i wtedy zaczyna się monolog. Wy się jeszcze odezwać nie możecie. Ale kiedyś, kiedyś... myślę, że pierwsze słowo, które usłyszę będzie... mama.

Trzymajcie się mocno!

Wasza mama!

<3 <3 <3

Jutro wyniki nasienia. Strasznie sie niecierpliwie. Czy jest tam wszystko ok? Czy nadaje sie nasienie do tego zeby naturalnie zajsc. A tymvardziej podchodzic do inseminacji. Daj Boze zeby sie udalo zajsc w tym cyklu:(

Marlena Szukając motyla. 3 sierpnia 2015, 18:21

Ha!
Już wiem co zrobię mężowi na rocznice ślubu!
Tyle że rocznica trzecia - czyli skórzana a mój prezent ze szkła i papieru. No ale liczy się fajny pomysł ;)

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/bf7e5ccf33f2.jpg

Będzie taka oto butelka zapełniona gwiazdkami, na których będzie napisane dlaczego go kocham :)

Gwiazdki spróbowałam właśnie zrobić i wychodzą pierwsza klasa :) Jutro biorę się do roboty jak mężuś będzie w pracy :)

Myślę że będzie pod wrażeniem :) Tylko co by tu skórzanego dodać???

23dc

Po dniach wzruszenia nastały dni wkurzenia... Oberwało się dzisiaj mojemu mężowi i strasznie wkurzona chodziłam w pracy bo zdenerwowała mnie moja szefowa... :-/ Typowy objaw PMS... Na szczęście już mi przeszło :-)

A teraz trochę o moim samopoczuciu ;-)
Standardowo jak przed @ bolą mnie piersi, tylko trochę bardziej niż w zeszłym miesiącu, ale to pewnie przez nieregularne branie wiesiołka... Zaczęły też boleć trochę wcześniej, tak jakby zaraz po owulacji, ale tak też już się zdarzało. Jedyna różnica to kłucie jajników, które towarzyszy mi od piątku. Od piątku kłuje mnie jajnik lewy, a dzisiaj dołączył się też prawy. Kłucia są do wytrzymania, ale są bardzo wyraźne i nie trwają cały czas. Przychodzą w różnych momentach i porach dnia. Nawet podczas snu. Kończą się po kilku minutach. Z soboty na niedzielę spałam do 12 bo nie mogłam usnąć, z niedzieli na poniedziałek znowu się to powtórzyło, a na rano musiałam iść do pracy. W wyniku tego spałam 3 godziny. Może jest to też powód dla którego dzisiaj mam biegunkę... No tego jeszcze nie było... Zawsze coś... O śluzie nie wspominam bo, tak jak pisałam wcześniej, nie ma to sensu... Także z całym nastawieniem czekam na @.

Na czwartek umówiłam męża na konsultację w związku z jego wynikami z krwi, a w przyszły wtorek idę na hormony. Zostało mi FSH, LH, Prolaktyna i progesteron (nie dałam rady iść go zrobić w piątek) no i chyba testosteron :-) A w piątek z wynikami idę do gina i na kontrolę :-) Zobaczymy co tam u mnie słychać ;-) Niech @ przyjdzie w niedzielę, zgodnie z planem i znowu będę mogła zacząć swoje badania i działania :-D Szybko zleci :-D

Papalutki :-*

Rotenkopf Walka. 3 sierpnia 2015, 18:45

Wiem, wiem. Miałam zaczekać do wizyty ale tak mnie rozpiera szczęście, że inaczej jak dobrze być nie może! ;)) Po za tym doszłam do wniosku, ze ten Okruszek nie może cierpieć z powodu mojego strachu i zasługuje na taką samą radość od samego początku jak Maleństwo, Jego niebiańskie rodzeństwo.


tysiaa93, dziękuję ;**


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 sierpnia 2015, 18:46

13cs 14dc brzuch mnie boli pewnie owulka:/ ale co z tego jak wczoraj serduszka nie buło bo mojemu mężowi sie nie chciało , bo on nie miał ochoty i przerwaliśmy w trakcie i dziś rano już sie na niego niegniewalam i był seks i zapukała moja koleżanka i tez przerwaliśmy ! Super tak ogólnie to wszyscy na około sa wiązy kuzynki, męża siostra która mówi ze im sie udało za pierwszym razem, koleżanki nawet u meze w pracy 8 kolegów zony sa wiązy . I nawet jak by człowiek chciał nie myślec o ciazy to sie nie da!

http://fakty.tvn24.pl/aktualnosci,59/ostrow-wielkopolski-znaleziono-noworodka-nagi-lezal-na-chodniku,565571.html

Ja oddałabym bardzo dużo o ile nie wszystko za dziecko a tu takie coś... łzy i nic więcej :(

OlaN ....... 3 sierpnia 2015, 19:17

U mnie dalej nic, jeszcze nie urodzilam nic sie nie dzieje mam juz dosc wszystkiego........

muminka83 My 3 sierpnia 2015, 19:26

I stało się. Rozpoczyna się magiczna siódemka zwana liczbą szczęścia.
Umówiłam się dziś konkretnie do mojej Pani ginekolog na 10 sierpnia.
Mam zamiar usłyszeć melodię Puk Puk. Nie widzę innej opcji.
Tak więc odliczanie.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)