kama005 Czekając na nasz cud. 22 sierpnia 2015, 02:04

Zrobiłam betę 40,6 :) W porównaniu do poprzedniej 18,97 mamy wzrost dwukrotny w 48h. :) Jupi!

Cały czas nie wierzę, jeszcze to do mnie nie dotarło.

Moja mama jak to dzisiaj usłyszała przez tel to się tak strasznie ucieszyła :)

Ta klinika moje drogie to Państwówka w pobliżu mojej pracy i miałam nadzieję, że chociaż na niektórych badaniach oszczędzę
Cud ze wydusiłam ten monitoring
29 września jesteśmy umówieni do dr Kunickiego w Invicie już z drugim wynikiem nasienia to będzie czas leci

Ale ze mnie gapa zrobiłam nowy wpis zamiast komentarza

dziś 1 dzień nowego cyklu to już 13 na ovu

Istotna informacj, kolezanka która tez podchodzi do in vtro po dwóch nieudanych IUI
spr na stronie ministerstwa i podobno już nigdzie nie ma miejsc żeby skorzystać z programu w tym roku

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 21 sierpnia 2015, 10:27

23 tc (22t0d)
6t5d = 47d do konca pracy

Wiadomo, ze czlowiek sie stara w ciazy odzywiac swiadomie. Unikam surowizny, serow plesniowych, gazowanych napojow, fast foodow itp... Nie pale, nie pije, oszczedzam sie jak moge. Niby wszystko mam pod kontrola - a jednak i tak cos sie musi przytrafic...

Zrobilam pare tygodni temu sloiczki z konfitura: truskawkowa i czeresniowa. Na sprobowanie zrobilam tez dwa sloiczki z dodatkiem dwoch kieliszkow wodki (na sloik 250 ml)... Z tylu nakleilam nalepke, zeby wiedziec, od ktorego mam sie trzymac z daleka... No i co? No i nalepka sie odkleila, a ja wczoraj nieswiadomie skonsumowalam prawie caly sloik. Normalnie bym sie pewnie zorientowala, ze cos nie gra, bo smak mial taki troche, hmm, alkoholowo - "przefermentowany"... ale uzylam innego niz zwykle cukru zelujacego i rozdziabdzianych, bardzo dojrzalych truskawkek i glupia myslalam ze to ma wplyw na ten smak... Dzis znalazlam nalepke na dnie szafki. Wrrrr. Pierwsza wodke ma moje dziecko juz za soba, ze wzgledu na glupote matki. Buuuuu, mam nadzieje, ze nie zaszkodzi to Maluszkowi :(

karmar Projekt Niespodzianka 2025 ❤️ 21 sierpnia 2015, 10:42

Przyszło moje zamówienie Gemini :D Jest radość w domu :D Mogę głaskać, oglądać,smarować i cieszyć się dowoli :) Wszystko super zapakowane i o długich terminach zdatności - minimum 2017 :) powinniśmy zdążyć ;) Jak ja lubię takie dni!!!!!! :D

Ps. Odebraliśmy wczoraj wanienkę - wow,jaka ona duża! Nie do końca sobie wyobrażałam te gabaryty... Ciekawe gdzie ją będziemy trzymać... Chyba na tym balkonie,którego nie mamy...


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 sierpnia 2015, 10:45

Zapożyczone od Inesa......Wklejam, żeby mi nie umknęło...

Ty, Panie tyle czasu masz
mieszkanie w chmurach i błękicie
A ja na głowie mnóstwo spraw
I na to wszystko jedno życie.
A skoro wszystko lepiej wiesz
Bo patrzysz na nas z lotu ptaka
To powiedz czemu tak mi jest,
Że czasem tylko siąść i płakać

Ja się nie skarżę na swój los
Potulna jestem jak baranek
I tylko mam nadzieję, że...
że chyba wiesz, co robisz, Panie.
Ile mam grzechów? któż to wie...
A do liczenia nie mam głowy
Wszystkie darujesz mi i tak
Nie jesteś przecież drobiazgowy
Lecz czemu mnie do raju bram
Prowadzisz drogą taką krętą
I czemu wciąż doświadczasz tak
Jak gdybyś chciał uczynić świętą.

Nie chcę się skarżyć na swój los
Nie proszę więcej, niż dać możesz
I ciągle mam nadzieję, że...
Że chyba wiesz, co robisz, Boże.

To życie minie jak zły sen
Jak tragifarsa, komediodramat
A gdy się zbudzę, westchnę - cóż
To wszystko było chyba... zamiast
Lecz póki co w zamęcie trwam
Liczę na palcach lata szare
I tylko czasem przemknie myśl
Przecież nie jestem tu za karę.

Dziś czuję się, jak mrówka gdy
Czyjś but tratuje jej mrowisko
Czemu mi dałeś wiarę w cud
A potem odebrałeś wszystko.
Nie chcę się skarżyć na swój los
Choć wiem, jak będzie jutro rano
Tyle powiedzieć chciałam ci
Zamiast... pacierza na dobranoc


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 sierpnia 2015, 10:45

Stres przed jutrzejszym badaniem nasienia zaczyna brać nade mną górę. W nocy nie mogę zasnąć, wiercę się z miejsca na miejsce. A jak już zasnę to męczą mnie złe sny, pełne negatywnych emocji. Nawet nie jakieś konkretne obrazy ale negatywne myśli, ciemne pomieszczenia, złowrogie twarze. Mąż ma do tego spokojniejsze podejście, będzie jak będzie, wyjdzie co wyjdzie. Każdy wynik jest dobry bo albo pokaże że nie ma problemu albo właśnie wskaże jakiś problem, będzie można go wyleczyć i iść dalej.
Dzisiaj nawet sobie zrobiłam relaksację, 10min jakiś technik oddychania ;) Pomogło, bo czuję, że szybciej mi bije serce, mam problemy z koncentracją, wszystko z rąk leci. Teraz kawusia i powtarzanie sobie, że jest we mnie spokój i nie ma złych myśli. Zaraz biorę się do pracy i będę dzisiaj produktywna :) Posprzątam, pogotuję i napiszę trochę pracy :) Może nawet poćwiczę ;)
Dzisiaj szyjka chyba nieco wyżej niż wczoraj, jajnik dalej pobolewa, no zobaczymy.
Dzwonili też do mnie ze szkoły językowej w której pracuję, że mam się określić na przyszły rok. Z tą szkołą to jest historia.
1. Już im kiedyś mówiłam, że jak dostanę plan ze szkoły państwowej to się sama skontaktuję. Ale do osoby która jest za takie kontakty odpowiedzialna można mówić 20 razy a i tak ona wie lepiej i wszyscy inni są jacyś nie wiem, niedorozwinięci.
2. Mam się określić już a szkoła rusza w drugiej połowie października. A i tak do ostatniej chwili nic nie będzie wiadomo bo ktoś się do jakiejś grupy dopisze, ktoś się wypisze, jakaś grupa powstanie, jakaś się rozwiąże i plan będzie dwa dni przed startem. Tak jest co roku.
3. Pracuję w tej szkole już 5 lat, teraz zacznę 6 rok (o ile zacznę) i od pewnego czasu czuję się jakby mi skapywało to, czego inni nie chcieli. Zostają dla mnie takie godziny, które właśnie po prostu zostały bo już ich nie ma komu dać. Kiedy zaczynałam studia zaoczne (licencjat robiłam dziennie i pracowałam tam w weekendy) to rozmawiałam z szefem że chcę iść na zaoczne ale MUSZĘ mieć pracę bo jak ma dla mnie nic nie być to sobie pójdę dalej na dzienne. Ale ok, będzie praca bo mu się interes kręci i w ogóle. I co? I w październiku osoba która jest odpowiedzialna za przydział godzin (ta sama co z pkt. 1) o mnie ZAPOMNIAŁA i nie dała mi ANI JEDNEJ godziny. I pracę zaczęłam tak naprawdę w styczniu jak im coś tam doszło, pierwsza wypłata w lutym.
4. W tym roku kończy mi się status studenta i umowa o pracę jest mi najzwyczajniej w świecie potrzebna. W państwówce to mam. W tej szkole oczywiście nie wiadomo, bo żeby mieć umowę to muszę mieć ileś tam godzin bo 1/18 etatu nie dostanę. No i git, tyle że wiem, że już przyjął przynajmniej jedną nową osobę na taką umowę z zewnątrz, młodszą jeszcze ode mnie, i szuka dalej nauczycieli. I potem mi powie, że mi umowy o pracę nie da bo już ma dość takich pracowników i mu więcej nie trzeba. A ja znowu dostanę dwie grupy i jakieś indywidualne których nikt inny nie chce/nie może.
mam bardzo dużo chętnych na korepetycje, telefon mi dzwonił nawet w wakacje żeby komuś zaklepać miejsce od września więc nie mam ciśnienia. Najpierw się zorientuję, ile i co mają dla mnie w liceum. W zeszłym roku pracę w dwóch szkołach łączyło mi się bardzo źle, bo w prywatnej wiecznie był foch że mam rady,zebrania itp i za każdym razem byłam między młotem i kowadłem gdzie iść. Oczywiście o wszystko da się dogadać i wszystko da się dopasować ale nie z każdym. Ta kobieta która to ustala ma z tym zawsze problem i jeśli mnie sytuacja życiowa nie zmusi to nie będę pracować w tych dwóch miejscach naraz. I to w dużej mierze dzięki tej osobie.

Wylałam złości i żale, idę sprzątać kuchnię ;)

Tam wiem dawno mnie nie było lecz wakacje to odpowiedni czas na relaks.... Hihi
Ostatni dzień wtorek 18.08 pożegnaniez jeziorem ostatnia wizyta w wc i co ja widzę że zaczęłam plamic ręce mi się trzesly mi się jak mię wiem lecę do męża zalana łzami ja plamie M on biedny przed podroza załamany a ja całe 300 km przeplakalam dzwoniąc do gina uslyszalam zwiększyć duphaston i w piątek wizyta po rozlaczeniu się wpadłam w histerię " Kurwa wydaje u niego tyle kasy a on czekamy do pt"o nie po przyjechaniu do Łodzi znany lekarz i jest dzis przyjmuje pani dr ginekolo-endokrynolog dawaj na 18:40 jechaliŚmy w milczeniu weszliśmy do gabinetu wywiad i pani dr łapie się za głowe jak to 4 poronienia i tylko badania genetyczne siup na fotel ciszą a ja chyba mam na twarzy wszystkie kolory tęczy potem usg w milczeniu po 15 min w końcu usłyszałam Pani Paulino z @ wynika ze to 6 tydz niestety z usg wychodzi 4t5d yyyyy Pani dr ja owulacje mialam 22.07 ah jesteśmy w domu ale jest zarys serduszka uderza 88 tylko proszę się nie napalac ciaza chce się robić duphaston 3 razy 1 plus clexan zastrzyki wykonać badanie tsh ft4 betę bo usg dopiero 4.09 nie chce narażać szyjki na ciągle usg.....
Wyniki były wczoraj tsh 3.43 ft4 1.29 beta 12576... Dzwonię do ginki a ona tsh za duże będziemy to zbijac nikt Pani nie robił tego badania ja ze nie to mamy przyczynę poronient wraz będzie dobrze od soboty leki ..
Dziś wyniki drugiej bety tak się martwię Boże dopomóz :-(

mkl Marysia, Stanisław- czekamy na was:) 21 sierpnia 2015, 14:01

No czas coś napisać...

W poprzednim cyklu chyba coś się zadziało...od dnia owulacji miałam identyczne objawy jak w poprzedniej ciąży, ból piersi ( gdzie nigdy mnie nie bolą), ból miesiączkowy ( gdzie też nigdy go nie mam ), w 9 dpo miałam silny ból po czym plamienie...no ale ostatecznie w ciąży nie jestem, wydaje mi się że próba zagnieżdżenia zarodka była ale się nie powiodła...

Jest mi coraz ciężej...staram się o tym nie myśleć ale nie wychodzi, w tym cyklu nie prowadzę wykresu, staram się jakoś wyluzować, odmawiam również Nowennę Pompejańską, poprzedniej nie skończyłam, ba ledwo zaczęłam i już po 2 tygodniach koniec, tym razem nie dam się, już jestem blisko mety bo 30 sierpnia zakończę nowennę, pozostawiłam wszystko w rękach Boga, podczas odmawiania Nowenny dostałam już wiele łask i mam nadzieję, że moja prośba zostanie wysłuchana, bardzo w to wierze. Od świąt wielkanocnych nie opuściłam żadnej mszy, żadnego święta...w pełni oddałam się wierze... tylko to mi pozostało..

Nie badam się już bo przeszłam wszystkie badania i wszystko jest ok więc nie mam z czym tak naprawdę walczyć..

Heh wczoraj wieczorem rozmawiałam poważnie z Darkiem o In VITRO. płakać i krzyczeć mi się chce ze szczęścia (choć nie wiem czemu bo od samej decyzji o pojsciu na invitro się nie zachodzi w ciążę;P No i jeszcze daleka droga przed nami) podjęliśmy decyzje ze nie będziemy czekac kilku miesięcy po odstawieniu antykoncepcji na ciaze tylko idziemy odrazu jak tylko sie wchlonie moja torbiel zapisac się na rzadowe invitro. Nie bede go wtedy teraz naklaniac do szczegółowych badan nasienia bo to bez sensu nie bede mu stresow robic. I tak nas przebadaja od a do z tam w klinice.nie wiem czemu ale widze swiatelko w tunelu. Dodalo mi to skrzydeł!!!

Może w koncu sie uda. może sam fakt pójścia do kliniki odblokuje mi głowę i zajdę w ciąze...heh tak bardzo bym chciala.. :P Zrobie wszystko zeby sie udało. przezyje każdy ból wyciągne pieniadze z pod siemi jak będzie trzeba.

Byłam dziś u endokynologa i zwiękrzył mi dawke letroxu z 50 na 75 bo jak na zajscie w ciaze tsh ciut za wysokie. mam zrobic kilka badan i za 2 mies sie pokazac. no i jak chce uderzac na rzadowe in vitro to musze zrobic badania AMH i Beta-Inhibina bo i tak mi to zrobia w klinice zanim mnie zakwalifikują. takie badania ponad 200-250 zl. kupa szmalu no ale im dłużej dziecka nie ma tym wieksze koszta bo sie bardziej szczegółowe badania robi. trzeba sie z tym liczyc. no ale ja zrobie wszystko i mam nadzieje ze moj Darek tez...

po 2 godz:
no niestety humor juz popsuty bo dzwoniłam do wszystkich trzech klinik w Trojmieście i nigdzie nie ma już miejsca na rządowe Invitro... nie wiadomo kiedy bedą i czy wogole będą. najbliżej jest w Łodzi no my przy Drka pracy nie dany technicznie rady tyle dojeżdzać...musze z nim pogadac bo nie wiem co teraz... Prywatnie?? ok ale kupa kasy... trzeba to dobre rzemyslec i kosztem innych rzeczy... wakacji i innych przyjemnosci..czeka nas powazna rozmowa. plakac mi sie chce


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 sierpnia 2015, 14:18

12 tydzień 3 dzień ciąży

We wtorek byłam u lekarza. Wg usg termin mam na 26.02.2016 a wg miesiączki na 1.03.2016. Dzidzia ma 6cm długości i jest z nią wszystko w porządku. Wyprzedza ok 6 dni.

Za to ze mną słabo. Lekarz twierdzi, że mam cukrzyce. Dostałam skierowanie do diabetologa. Wizytę umówiłam na 7.09. Ale to mały problem...

Wychodzi, że znowu mam łożysko przodujące. Centralnie zasłania ujście szyjki. O szwie albo krążku znów mogę tylko pomarzyć.
Szyjka na razie ma 37mm, więc jest ok. Ale w każdej chwili może zacząć się skracać. Muszę bardzo na siebie uważać.
Z racji tej szyjki lekarz dał mi skierowanie do szpitala. Ale mam do szpitala udać się dopiero za ok 2 tygodnie. Najpierw ma umówić mi lekarz prowadzący konsultacje z ordynatorem i jego zastępcą w szpitalu. Żeby się wypowiedzieli, co ze mną dalej robić.

Tak więc wstępnie ze swoim ginem jestem umówiona na poniedziałek na rozmowę co udało mu się dla mnie umówić.

Do wczoraj nikt z rodziny nie wiedział o ciąży. Wczoraj mamie powiedzieliśmy, że Czaruś będzie starszym bratem. A mama do nas, że może się mylicie. I mówimy jej, że lekarz potwierdził już ciąże, mąż pokazał jej zdjęcia z usg, a ta do nas, że przecież to niemożliwe, że przecież sami nie możemy zajść.
A dziś od rana dopytywała się mnie, jak to się stało? A ja zaczęłam się śmiać.

33t6d

43 dni do TP
64 kg na wadze
95,5 cm w pasie
Nie wierzę, jak ten czas teraz nagle zaczął pędzić :)

Większość obrzęku zeszła mi, gdy minęły upały i od razu też trochę mniej na wadze. Dlatego się uspokoiłam, nie robiłam badań moczu ani pomiaru ciśnienia. Na dzisiejszej wizycie gin ocenił, ze mam lekki obrzęk i powiedział, bym brała Cyklo 3 Forte oraz 3 razy dziennie magnez+b6. Ciśnienie 130/85, więc wyższe niż miałam zwykle, ale w normie. Dobrze, że za 10 dni kolejna wizyta i znów wszystko sprawdzimy.

GBS pobrany :) Zabawny ten posiew GBS. Żałuję, że nie zapytałam doktorka, dlaczego patyczek do wymazu z odbytu musiałam wcześniej poślinić ;)

No i mamy kolejne przeboje z pomiarami maluszka, bo wyszłoby, że przytył tylko 200 g przez 3 tygodnie. Doktorek sprawdził przepływy - są ok. Łożysko też ok. Wg gina pomiary też nie odbiegają aż tak mocno, aby się martwić, bo dziecko najwięcej przybiera po skończonym 35 tc (wiec od rozpoczętego 36 tygodnia). Powiedział, że wszystko posprawdzamy raz jeszcze za te 10 dni i sobie porównamy.
Zresztą, ja czuję doskonale ruchy, jest mi coraz "ciaśniej" we własnym ciele, więc wierzę, że Artur rośnie i był to tylko błąd pomiarowy - kolejny już po tym, który mnie zmartwił 2 miesiące temu, a potem się wyrównało :) Oby następne pomiary były dobre, bo do osiągnięcia 2500g jeszcze tak daleko ;D

_________________________

Edit:
Znalazłam coś takiego:
"Wprawdzie bakteria ta występuje powszechnie w drogach moczowych, rodnych i dolnym odcinku przewodu pokarmowego u wielu pań (szacuje się nawet, że od 1 do 3 kobiet na każde 10 to nosicielki tego drobnoustroju2), ale GBS w ciąży stanowi ogromne zagrożenie dla dziecka."
Może więc gin chciał sprawdzić, czy mam paciorkowce w przewodzie pokarmowym? Ale ze śliny? Hm ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 sierpnia 2015, 21:36

Zaczyna się pojawiać u mnie jakaś infekcja. W ruch poszła żurawina,która zawsze ratowała. Skąd to dziadostwo się bierze?

Nie jadę do Francji. Macie rację Dziewczyny,muszę skupić się na ślubie. Zostało jeszcze parę spraw,a wyjazd mógłby się przedłużyć. I tak pewnie będę osrana przez ten ślub, nie potrzeba mi dodatkowych stresów. Poza tym wygląd. Brudne,połamane paznokcie, podrapane nogi no i ta nierówna opalenizna...
No szkoda, nawet wielka, bo winobranie to jest świetna robota :). Może nie same zbiory,ale klimat, ludzie ..choć i szuje się znajdą :).
Już pewnie nigdy nie pojadę,bo przecież staramy się o maluszka. Mam nadzieję,że brzuszek nie pozwoli mi jechać, choć bardzo bym chciała...Jeśli mam wybierać,to wiadomo że dziecko .

Nad wyjazdem do Niemiec też się zastanawiam. Trochę się boję,czy sobie poradzę. Sama opieka-luz, ale nie znam języka. Wiadomo, do października mam czas,więc coś tam bym podłapała,ale nie oszukujmy się,rozumieć pewnie nie będę nic. Także nie wiem jaka będzie moja decyzja. Już wolałabym jechać na zbiory jabłek do Niemiec (też w październiku).

Sytuacja z matką jest coraz gorsza. Raz jest miła, mało w dupe nie wejdzie, a za chwilę nabuczy się i się nie odzywa. Powód oczywiście nieznany. Wczoraj wyskoczyła do mnie z mordą, że teście nie interesują się ślubem,że nic nie pomagają. A jaki mam na to wpływ?? Jak ma coś do nich, to niech powie im w twarz, a nie do mnie. Taka sytuacja :). Powiedziałam o tym Miśkowi. Coś czuję że niedługo wybuchnie i powie jej parę słów, a wiadomo co wtedy będzie.
Ogólnie chcemy wytrzymać tu do ślubu- to już niedługo,więc tragedii nie ma. Potem zdecydujemy co dalej. Trochę szkoda nam pieniędzy,które władowaliśmy z remont pokoju na górze ,ale naprawdę z moją matką jest ciężko wytrzymać. Jedno jest pewne. O mnie może zapomnieć. Nie chce jej pomocy,nie chce jej wtrącania, niech nie dzwoni i nie przyjeżdża. Dziękuję,ale mam dość tej dwulicowej twarzy. Z obcymi potrafi żyć w zgodzie,a z własną córką nie. Jeszcze dupe obrobi.. Jak to Przemek powiedział dzisiaj " widać że cię nienawidzi" . Być może to prawda.

Wiem jedno. Będę najlepszą mamą na świecie. Chcę aby moje dziecko wiedziało,że zawsze może na mnie liczyć, że może przyjść z każdym problemem.

Moja matka zawsze mi mówiła :" Nie poradzisz sobie","Ten chłopak nawet w dupe nie będzie chciał cię kopnąc", "Nie ma z ciebie pożytku", "Zobacz jak Paulina się uczy " itp. Zero wsparcia,dobrego słowa, nic.

A tymczasem siedzę sobie z maseczką cynamonowo-miodową ,która mam nadzieję wyleczy mnie z pryszczy :)

Klauka90 Plan idealny 21 sierpnia 2015, 14:54

Siemka Dziewczyny ,wpadłam wpisać temp a tu pod wykresem debata - dzięki Kochane wiem,że chcecie pomóc tylko ja muszę stąd zniknąć na jakiś czas w sensie udzielania się wykres będzie prowadzony, bo może mi się przydać na wizycie u gin. Co do tarczycy tyle co robiłam ze względów dermatologicznych i wyszło ok nie pamiętam dokładnie ale chyba robione miałam tsh ft4 i ft3 chyba nic nie pomyliłam. Prolaktyny cokolwiek to jest nie sprawdzałam chyba oO
Co do testów widzę,że wspominasz cały czas muszę poczekać do wypłaty i się zaopatrze ;)
Hormony brałam ze 3 albo i 4 lata ciągiem a przed nimi miałam z rok przerwy i ogólnie też brałam bardziej ze względu na jajniki ( 4 razy w życiu miałam cysty czy torbiele które po lekach pękały ) hormony odstawiłam w maju. Do gin wizyta przełożona z przyszłego tygodnia na końcówkę września, ponieważ będę miała,mam teraz ciężki czas z Tatą,ponieważ to jego końcówka życia ja mogę,chcę,muszę poczekać nie mam siły i ochoty na szwendanie się po lekarzach jeszcze ze sobą aktualnie.

Pozdrawiam

Po przemysleniu wszystkiego w nastepnym cyklu zrobie sono-hsg ale inseminacje przeloze na nastepny cykl. I finansowo nie dam rady i tez nie chce tak zaraz po badaniu inseminacji robic.

Liversiak Pamiętnik nadzieją pisany 15 września 2020, 14:39

Drogi pamiętniczku!
Naprawdę myślę czasami, że mi nie uda się zajść nigdy. Jest mi tak smutno dowiadując się ,że kolejna dziewczyna ode mnie z roboty jest w ciąży. Pamiętam jak dziś jak stałyśmy w 3 i rozmawiałyśmy że się staramy. Z tej trójki zostałam tylko ja . Ale z resztą czego ja oczekuje ? Wczoraj miałam urodziny. Wiadomo czego sobie życzę . Ciekawe czy za rok będzie inaczej . Znów zaczyna się nerwówka związana z pracą, właśnie dlatego chcę stąd uciec, bo tutaj się nic nie zmieni. Mnie chcą umoczyć w każdy możliwy temat. Małżowi kupiłam FertilmanPlus niechętnie, ale narazie wziął tabletk. Dziś idę odreagować na rower.
Byłam w szoku bo napisala dziś do mnie W. Widzac, że duzo udzielam się na grupie PCOS . W sumie cieszę się bo ona jest podobnym przypadkiem do mojego z tym, że ona w ciążę zaszla po 10 miesiącach od zaczęcia leczenia . Na lamettcie.
Niech w końcu coś się zmieni !


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2020, 18:31

12cs, 27dc, 10dpo.
Jutro, najdalej pojutrze @. Wiem, że przyjdzie, czuję że jest tuż za rogiem. Tymczasem temperatura podskoczyła, nie wiedzieć czemu. Chyba tylko po to żeby runąć z jeszcze większym hukiem. Ale wykres taki ładny, w życiu takiego nie miałam... I gapię się na niego jak zaczarowana. I różne myśli przychodzą do głowy... A jutro będzie płacz i zgrzytanie zębami. Nie potrzebnie robię sobie nadzieję. A może wcale nie robię? Przecież i tak finał będzie taki sam jak 11 poprzednich:( Znowu:(

Mam dreszcze i jest mi zimno, mierzyłam temperaturę pod pachą ale 36.82. Mam nadzieję że nic mnie nie rozbiera...

Dziś 15dc test owulacyjny negatywny.

mrth666 Czasem szczęściu trzeba pomóc... 21 sierpnia 2015, 18:15

Mam 8 pęcherzyków między 8-13 mm, endometrium 5 mm.
Cieszę się z wyniku, jednak dalej pozostaje niepewność jakie pęcherzyki wyjdą na lewym jajniku, czy znowu nie będą puste lub czy wszystkie pęcherzyki nadal będą rosnąć. Oby ich ilość do punkcji się nie zmieniła, no chyba że w górę :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 sierpnia 2015, 18:19

Byliśmy wczoraj na ktg i dokładniejszym usg. Mały ma 2.8kg, spodziewałam się więcej :P no ale najważniejsze na ktg byłam przekonana że zaczęły się skurcze! Leże sobie i myślę, te skurcze nie są takie złe :P tak czy siak na bank są, więc chyba się zaczęło. No i myślę pokarało mnie za te sprzątanie pół dnia! No ale fajny moment, bo gin zobaczy to na ktg :) no i przyszedł wynik: skurczy - 0 :D za to ruchy :P zgłaszane 14, wyłapane 111 :O co za mały gamoń :P jak on to robi że ja myślę że to skurcz! Tak, czy siak :D na szczęście jeszcze nie rodzę :) ale zaczynam powoli odczuwać nerwówkę, że to może się zdarzyć w każdej chwili. Jesteśmy prawie gotowi, jutro łazienka nabierze mam nadzieje wymiaru użyteczności :) ale troszkę pracy jeszcze przed nami, więc jeżeli nie zdążymy to trudno :) choć nadal wolę żeby mały poczekał do tego września, to i tak strasznie blisko :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)