Ja wypatruje owulacji
Cierpliwie to się nie da - przynajmniej w moim przypadku
Oczywiście mocno trzymam kciuki i oczywiście koniecznie daj znać jaki wynik. Pozdrawiam cieplutko.
Bardzo mi żle bylo gdy jednak przyszła. Troszkę się jeszcze łudziłam że może odbije. Ale z drugiej strony było też we mnie sporo przekonania że to już koniec tamtego cyklu i nie będzie styczniowej dzidzi. Dobrze że jak miała przyjść to nie zwlekała, mogę szybciej rozpocząć nowy cykl.
Staram się jednak zapomnieć o tym niepowodzeniu. ( w głowie jeszcze słysze echa DLACZEGO?????)
Już za 7 dni trzeba zaczynać działanka.
Owulka między 10 a 15 dniem powinna przyjść. O tym trzeba teraz myśleć. I tak niczego nie cofnę.
W tym cyklu tempkę mierzę po @, nie robię testów owu, szyjkę i śluz ewentualnie. Troszkę postram się odpuścić. zajmę się moją wielką miłoscią do męża, przygotuje dla niego jakoś ucztę na te dni. Cos specjalnego. W końcu dziecko to owoc miłości.
Pogoda dziś ładna idę na rower. JAk tylko zacznie działać IBUM.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2013, 09:57
w pracy coraz lepiej, a ja teraz czekam na @ to już ponad 40 dni od poronienia mam nadzieję że @ lada dzień się pojawi, postanowiłam też przejść na zdrową dietę może mi się dzięki temu cykl ustabilizuje
Nie wytrzymałam i zrobiłam test wcześniej niż powinnam, ok 3 dni przed spodziewaną @. Nie umiem określić wyniku testu - w ciągu 4 minut pojawiła się jedynie wyraźna kreska w polu C. Po kolejnych paru minutach zauważyłam pojawiającą się czerwoną poziomą smugę w polu T i pole to lekko zabarwiło się. Zauważyłam też tam minimalny odcień pionowej kreski, jednak już po ulotkowych 30 minutach. Zastanawiam się czy przy zupełnie negatywnym teście pojawiają się jakieś zmiany w polu T? Mam mętlik w głowie i lekki węzeł w brzuchu
Powtórzę test w przyszłym tygodniu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2013, 10:54
1dc... błagam, niech to będzie ten transferowy cykl... 🙏
owulacja przesunieta na 16dc, bylo serduszko ale... no wlasnie to ale nie udalo sie napewno jak zwykle. Pisalam jakis czas temu, ze odpuszczam nie mysle co bedzie to bedzie, myslalam ze jak tylko wystapi owu to moje myslenie sie zmieni ze bede odliczac dni do @ i wyszukiwac objawow ciazy tak dotad bylo. Ale chyba udaje mi sie zyc w przekonaniu, ze nie ma sensu sie stresowac tym czy sie udalo czy nie jestem po owulacji i nie nakrecam sie totalny luz za duzo rozczarowan...
temperatura dalej utrzymuje się w granicach 35.9/36.5. nawet przeziębienie mi nie podniosło temperatury... dziś jeszcze mnie coś lewy jajnik bolał ale tylko chwile... i ogólnie od czasu do czasu miewam takie dziwne uczucie w okolicach jajników lub ogólnie w dole brzucha... jakiś dziwny ten cykl nigdy tak nie miałam... a do lekarza tyle czasu...
28 dzień cyklu
Dzisiaj temperatura minimalnie wyżej (ciekawe co jutro?)
Czuję się fatalnie - zmęczona, rozdrazniona (ok pogoda i pms), ale odbijanie przez cały dzień drugi dzień z rzędu i gula w przełyku o dziwnym posmaku ?? No i rozciąganie w podbrzuszu....
Jeszcze 3-4 dni do @, testu nie robię nie ma sensu
Te 2 dni bardzo szybko minely.. Nogi do dupy wchodzą!!! Marze o prysznicu i lozku!!! Wiec spadam:-)))
Cos nie sluzy nam ta przeprowadzka i mieszkanie na chwile obecna z tesciami( ma to byc niby czas przejsciowy) choc zaczynam w to watpic- mojemu jest tak wygodnie....
ciagle sie klocimy bo matka nim deryguje....przewaznie spimy osobno ,,bo jej synek musi sie przeciez wyspac bo do pracy chodzi na 7 rano,, ciagle tylko lamentuje - a to sie udziela i sama robie sie przygnebiona( choc mieszkamy tu dopiero od tygodnia) ja mam juz dosc- nie wiem co to bedzie... ale czuje ze nic dobrego...
Już niedługo kończy mi się abonament i kończą mi się siły...Nie chcę się co miesiąc rozczarowywać i uzależniać od forów i różnych pisemek na temat ciąży. Nie chcę chorobliwie mierzyć temperatur i oglądać swój śluz. Zaczyna to być chore
zostawiam wszystko naturze i Bogu. On wie kiedy będzie najlepszy moment dla mnie na macierzyństwo. Raz byłam w ciąży wiem że jestem płodna i mój M też. Kiedyś na pewno uda się każdej z Was trzeba chyba troszkę odpuścić i nie nakręcać się tak nic na siłę... Powodzenia życzę Wam wszystkim i trzymam za każdą kciuki! 
Mam wrażenie, że podczas starań o dziecko coś dziwnego dzieje się z naszymi mózgami. Choćby nie wiem jak racjonalne na codzień, pomimo braku chęci wkręcania się że "moze akurat się udało" to nie da rady nie myśleć o tym, nie marzyć, że to może już ten czas. Od samego początku cyklu jestem na tzw "luzie". Nawet wręcz czuję i wiem, że raczej w tym cyklu się nie udalo. Ze nie ma co się nastawiać, nie ma co myśleć o tym. Ale i tak w głębi ducha i w głębi serca tli się iskierka nadziei, że może jednak.. Jakie to jest strasznie frustrujące. Chciałabym nie myśleć o tym, nie mieć nadziei, nie mieć potem rozczarowania jak pojawi się miesiączka. Tak na dobrą sprawę jednak nie da się wylączyć kompletnie z tematu. Myślę, że jak raz się już zapragnęło to się nie spocznie aż się nie uda.
Ok brałam Clomifen w pierwszych dniach cyklu, OK teraz biorę 10 dni progesteron, OK kochaliśmy się od 12 dnia co drugi dzień. Teraz jest 19 dzień, wczoraj odpuściliśmy bo mąż był padnięty po pracy (miał całodzienny dyżur) no i nie wiem czy przez to że wczoraj odpuściliśmy coś nas ominęło, czy może owulka była wcześniej. A moze jestem jakaś felerna i nie mam owulacji!? Nie rozumiem dlaczego niektóre z nas mają problem z takim naturalnym fizjologicznych mechanizmem ciała, jakim jest normalny cykl miesięczny, owulacja, zajście w ciążę itp. Najgorsze, że robię zwykłe paseczkowe testy owulacyjne i ani razu, ani razu nie udało mi się zobaczyć tych 2 kreseczek dających zielone światło. Czytałam na forach, że często pomimo negatywnych testów owulacyjnych kobiety zachodzą w ciążę...ale te testy są bardzo niepokojące.
Wiem, że to dopiero pierwszy miesiąc z Clo, wiem że ta stymulacja to tylko kilkadziesiąt procent większe prawdopodobieństwo zajścia w ciążę, ale jednak niepokoi mnie to wszystko! Kolejna rzecz jaka mnie niepokoi, to skoro mam taaaaki niski progesteron w drugiej połowie cyklu i teraz przyjmuję tabletki prog od 15 do 25 dnia cyklu no to jeżeli faktycznie udałoby się zajść w ciążę i przerwę te tabletki to czy nie wpłynie to negatywnie? Masakra...w mojej głowie jest po prostu co miesiąc masakra. Chętnie bym podjęła rozmowy z psychologiem bo moje myśli są bardzo...autodestrukcyjne, demotywujące i męczące ale
po 1. w miasteczku w jakim mieszkamy nie ma sensu szukać pomocy bo zaraz będzie ogólnorozwojowa sensacja,
po 2.pomimo, ze znam dobrze język kraju w jakim mieszkam to jednak o takich rzeczach wolałabym rozmawiać po polsku
po 3. założmy ze bym poszukała psychologa w mieście: nie mam zielonego pojęcia ile mogą kosztowac tutaj prywatne sesje z psychologiem, ale jeżeli prywatny gin to wydatek rzędu 100-150 Euro to pewnie podobnie. Więc powiem, że taką kwotę, kilka razy w miesiącu wolę jednak wydac na coś innego - co doprowadziło mnie do wniosku, że nie jest jednak tak źle.
Gdyby było bardzo źle, to wydałabym każdą kwotę na pomoc.
4. a darmowy psycholog..ha! żeby się do niego dostać...to pewnie minęłoby ze 2-3 miesiące. W tym czasie już pewnie zapomniałabym co to były za humory , które dały mi w kość pod koniec tego cyklu.
Trzeba więc poradzić sobie we własnym zakresie, dalej wrzucać na luz, robić rzeczy które będą odciągać mnie od rozmyślań i cierpliwie czekać na rozwój wydarzeń.
Ha! Wszystko byłoby pięknie gdyby to było tak łatwe jak wygląda napisane. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 maja 2013, 09:49
Ale sie zle czuje przeziebienie nie odpuszcza mam wrazenie ze przeradza sie w grype, za dwadziescia piata rano straszne mdlosci mnie wziely szybko do kuchni zrobic goraca herbate i szeroko okno, przy swiezym powietrzu bylo mi lepiej zasnelam po 7dmej. temp. mierzylam ok 5tej bylo prawie 38 nie pamietam dokladnie ale nie duzo brakowalo a pozniej przed 7 pod pacha zwyklym termometrem 37,2. Obawiam sie ze znow najda mnie mdlosci one sa okropne brr
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 maja 2013, 12:29
No i przyszła ,jak w zegarku.
Długi weekend dobiega końca... Jutro większość z nas zapomni o błogim lenistwie i powróci do szarej rzeczywistości.Ja wracam do pracy i bardzo bardzo chciałabym aby ten cykl okazał się owocny. Ten miesiąc jest dla mnie pod względem starań o dzidziusia wprost idealny. Dni płodne w domu a nawet jak idę do pracy to tak ,że z mężem i tak się widuję i dni wolne też wypadają nam wspólnie.Następny taki miesiąc powtórzy się dopiero podczas naszego urlopu. A do tego czasu trzeba będzie zasuwać w pracy a tam stres ,zmęczenie po 11 h. To zdecydowanie nie sprzyja poczęciu...
Jeśli chodzi o aktualny mój cykl i wykres to nie do końca wiem czy miałam juz owulacje czy dopiero będe ją mieć. Ovu nie określiło tego w interpretacji wykresu a moja wiedza jest póki co słabiutka
Co prawda temperatura poszła do góry testy ovulacyjne od trzech dni pozytywne ale OVU cały czas pisze ,że owulacja nie wykryta. No cóż dlatego dla pewności serduszek sobie nie żałujemy
I oby wyszło z tego coś pozytywnego ....
Test owu negatywny, następny jutro wieczorem. Weekend się skończył i znów do pracy. Oby sił starczyło na przytulanie
Swoją drogą ciężko pozytywnie wrócić do pracy ze świadomością, że się kilka dni wcześniej dostało wypowiedzenie. 8 lat pracy jak krew w piach
Wiem, że mam myśleć pozytywnie, bo inaczej będzie dupa blada a nie fasolka, ale to tak tylko łatwo się mówi. Boziu pomóż.
Jeszcze godzina i będę w domu, w ramionach mojego M. w ciepłym łóżeczku i z pyszną, gorącą kawką i śniadankiem...
Dam radę.
Będziemy dzisiaj silni jak nigdy.
Dzisiejszy dzień był do dupy delikatnie mówiąc
rano posprzeczałam się z mężem tak na maxa ,że już nie pamiętam kiedy było tak ostatni raz sama nie wiem co się ze mną dzieję te hormony szaleją na maxa. Potem cały dzień leżałam na kanapie bo strasznie mnie mdliło ,a kiedy wyszłam na chwilkę na taras to kręciło mi się w głowie i tyle dobrego z tego dnia było.
Mam nadzieję,że jutro będę czuła się lepiej bo mam kilka spraw do załatwienia i troszkę jazdy autem. Rodzice byli u nas na weekend i mama dwa razy pytała czy nie jestem w ciąży bo tak marnie wyglądam ale oczywiście wymigałam się ,że nie
chyba się udało :)Swoją drogą to chyba dziwne mdłości w południe a nie od rana i tak na prawdę nie mam na nic siły . Już czekam z utęsknieniem na usg i tak bardzo chcę posłuchać jak bije serduszko
.
Hejka
jak Wam minął dzień?? u mnie przesympatycznie grill później koncert relaks na ławce mmm normalnie miodzio 
Jednak co dobre szybko się kończy ;/ od jutra zaczynamy remont i tak się zastanawiam czy malowanie ścian nie zaszkodzi dziecku gdy będę to robić....
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.