No i jest jak podejrzewaliśmy od samego początku córeczka!

Na połówkowych generalnie wszyskie wyniki w normie. Na serduszku jedna jaśniejsza plamka, prawdopodobnie wynik mojego przeziębienia na początku ciąży. Jako, że pozostałe wyniki dobre mamy się tym absolutnie nie przejemować, po porodzie powinno zniknąć.
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/90c138a60982.jpg
No więc nie jestem w ciąży.
Test negatywny i plamienie najwidoczniej przed @.
Chyba jednak grypa żołądkowa, czy jakaś niestrawność pokarmowa złożyła się z końcówką cyklu.
W związku z wynikiem testu poratuję się chociaż jakimś ibuprofenem, bo nadal nie czuję się wyśmienicie.
No i cóż. Po chwili strachu i niepwności chyba znowu poszukam tanich lotów do mojego męża i spróbujemy się wszczelić w owu...
Choć niestety latanie samolotami już mi czasem cykl przestawiało. No ale przynajmniej jest dodatkowy powód, żeby się zobaczyć z moim mężusiem. A momentami strasznie tęsknie. A te wieczory robią się coraz dłuższe i bardziej ponure.
Pozdrawiam wszytkie pewne i niepewne!
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2015, 09:17
Ciąża zakończona 3 września 2015
31.08.15 pojechaliśmy na IP...rodzić. Skurcze co 7-5 minut, bolesne, nieprzechodzące po prysznicu i zmianie pozycji. RODZIMY! O 00:30 już leżałam na sali porodów rodzinnych podpięta pod KTG. Rysowały się skurcze, szyjka powoli się skracała...drożna na dwa palce. Niestety w miarę upływu czasu, skurcze się rozregulowały i o 10:00 przeniesiono mnie na położnictwo. W nocy znowu to samo...kilka godzin intensywnych skurczy...regularnych już co 3-4 minuty, a do rano cisza.
Leżałam w tym szpitalu i czekałam na jakąkolwiek decyzję. Robili KTG, USG i wyszło, że niby łożysko przodujące - trzeba CC - płacz. Diagnoza błędna. Postępu porodu brak, dni lecą. Okazało się, że Julia ma tachykardię i może być konieczne CC...płakałam. Potem decyzja o teście oksy. OKROPIEŃSTWO! Skurcze były ciągłe, macica się nie rozkurczała, puls Julii znowu podskoczył. Test przerwano, jedziemy na CC. Matko, jak ja chciałam urodzić ją sama, jak byłam nieszczęśliwa w tamtej chwili. Bałam się...nigdy nie miałam operacji.
Trafiłam na super zespół lekarzy i położnych - moich...dosłownie. "Kroił" mnie mój lekarz prowadzący, opiekowała się mną moja położna, ze Szkoły Rodzenia.
Przystawili mi ją do buzi zaraz po zawinięciu...matko jaka była piękna...nadal jest. I jest moja w 100% ... nie na kredyt
jak to powiedziałam na sali operacyjnej. Dostałam od losu największy cud. Teraz tylko muszę ten cud wychować na cudownego człowieka.
Mąż zakochany, dziadkowie...nawet nie wiem jak to opisać...oszaleli?
Idę popatrzeć na tego mojego małego cudaczka...
Zdjęcia będą, jak się ogarnę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2015, 18:44
25 tc (24t4d)
4t1d do zakonczenia pracy
ostatni dzien L4
Wizyte u lekarki mam o 17.30, ale juz sie nastawiam, ze nic z tego nie bedzie... Choc zobaczymy, bo dzisiejszy dzien zaczal sie bardzo przyjemnie. Pierwszy bank przychylil sie do naszego wniosku kredytowego o zmniejszenie oprocentowania
Czekamy jeszcze tylko na oficjalne pismo z banku i... podpisujemy sie pod wnioskiem kredytowym 
Jesli czytacie horoskopy i znacie angielski, polecam najlepszy horoskop astrologiczny w sieci - wystarczy wpisac w google: Susan Miller i swoj znak zodiaku. U mnie w tym miesiacu cos takiego
:
"If you are in the real estate market, you will have a superb day to buy, sell, lease, or renovate property on September 8. If you need a mortgage, or want to refinance one, all will go well if you apply on this same day."
(...)
"Over the past several years, Capricorns have been nearly forced to focus on home, and many moved more than once. Now a total eclipse of the moon in Aries, due September 27, will again bring changes in your home and family life. You may be moving on this date, or seeing a renovation or repair project finish. You may hear that a family member who is close to you is about to move away, for lunar eclipses often bring on powerful endings or life events that affect us strongly, especially emotionally. Still, changes you see to your home or family now should work to your advantage. If this is not obvious now, this truth will become clear in time. Lifestyle changes that affect your home usually require large amounts of funding, but it appears you will have all the money you need to enact your dream situation."
W ciagu ostatnich 3 lat przeprowadzalam sie 4 razy, wiec cos w tym jest... Tak czytam, czytam... czyzby notariusza udalo nam sie zalatwic na tego 27 wrzesnia? 
Remont pokoju dobiegł końca. Nareszcie 
Łóżeczko już stoi na swoim miejscu, materacyk już w łóżeczku. Ciuchy po części poprane, wyprasowane i ułożone w nowej szafie
Chyba wszystko już jest skompletowane.
Teraz jeszcze czekamy na kolejną wizytę i narodziny długo wyczekiwanego Maluszka 
24T(23t4d)
Niedawno narzekalam na swoja wlasna rodzine a teraz rodzina mojego P. zalazla mi za skore, nie wiem czy to ciazowa drazliwosc czy zwyczajnie przesadzili..mysle ze to drugie. Otoz moja tesciowa jest dobrze znana z tego ze ciagle wtyka nos w nasze sprawy, wiem ze jest na emeryturze I ze nie chce zle. Pozatym juz sie przzwyczailam do jej wyskokow wiec zwykle nic juz sobie z tego nie robie ale tym razem mysle ze przesadzila..otoz Siostra P. powiedziala mi ze rodzice sa oburzeni ze mam zamiar kupic nowy wozek!!!Ze mam przeciez stary po adasiu( ktory dostalam za darmo I rozpada sie na czesci) I ze to strata pieniedzy.. A tego ze jej synus buduje garaz, ktory po pierwsze nie jest nam potrzebny a po drugie co wazniejsze nas nie stac to juz nie skomentowala.. Po raz kolejny zostalo mi uswiadomione ze jestem obca w tej rodzinie I zawsze beda mnie krytykowac bez wzgledu na to co zrobie...
wiem ze to moze glupi problem ale bardzo sie zdenerwowalam. Bo chyba mam prawo decydowac co robie z wlasnymi pieniedzmi. Sama pracuje na swoje wydatki I od nikogo na szczescie nic nie potrzebuje.
Zdecydowalam ze na razie odpuszcze sobie odwiedziny u tesciow , musze troche ochlonac zeby przypadkiem nic tesciowej nie powiedziec bo ona I tak nie zrozumie a ja bede ta najgorsza. W chwili zlosci I przekory pojechalam do sklepu I zamowilam sobie nowiusienki wozek z calym wyposazeniem..heheh do tego lozeczko I szafke do przebierania..buuuhahaha
Bedzie mnie to kosztowac fortune ale stwiedzilam ze jak cos powiedza to powiem ze moja rodzina mi to kupila I tyle.
Z innych spraw ciazowych, ogolnie czuje sie dobrze, przytylam juz 8,5kg ale jak respondeca napisala- bardzo mi sie to podobalo.. cialo ludzkie jest plastyczne I wszystko jest do zrzucenia, brzuch nadal mam dosc maly, ( wszyscy mi tak mowia) musze zrobic zdjecie I wrzucic w koncu. W przyszlym tygodniu wizyta u mojego lekarza a za 2 tyg szpital..jak ten czas leci.
26 TC (25t0d)
Ku pamięci wrzucam od razu fotkę moich zdobyczy z poprzedniego tygodnia dla Maksa w szmatkowym raju:

Zerknęłam też na historię wpisów i dawno się nie mierzyliśmy/ważyliśmy
a więc:
Waga 60,5 ( 7,5 kg na + od początku ciąży)
Biust 91 cm
Brzuszek w najszerszym msc 95,5 cm
czyli rośniemy w siłę i na masę 
A teraz pamiętniczku mój kochany co się wydarzyło przez ostatni tydzień ? A no dużo. Czas zapitala jak szalony
i dobrze mi z tym. W piątek pobiegałam troszkę po sklepach, kupiłam książeczki do czytania dla Maksia. Lekturę uskuteczniamy już teraz, czytając do brzuszka a twarda okładka publikacji posłuży na dłużej jak już mały się urodzi
Powiem Wam szczerze, że nie wiem jak mały słyszy opowieści "o Kotku" i "Koziołku fikołku" ale Nam czytanie przynosi niezłą frajdę. Wprawiamy się w rolę
Mały za to w tym czasie ochoczo kopie, wierci się, przepływa :-)Tego samego dnia byłam przed południem na spacerku z moją szwagierką i jej synkiem. Niezłą sensację robiłyśmy na ulicy jedna z wózkiem, druga z brzuchem idzie jak kaczka
Beka była. Szwagierka przegoniła mnie niezły kawał drogi, także że po powrocie miednica mnie nawalała. Ale to dobrze, Maks się mega dotlenił
Później odwiedziła mnie jeszcze koleżanka z pracy. Cieszę się, że mimo rozpoczętego już tygodnia szkoły, znalazła dla mnie czas
Miło było poplotkować o tym i o tamtym, posłuchać o jej planach związanych z jej M., myślałam ze będzie się przesadnie wypytywać o ciąże i Malucha ale było ok. Powiem szczerze, że jednak bite 4 mc siedzenia w domu i stagnacji zawodowej robią swoje i mimo, że stęskniłam się za nią i pracą to wizyta, goście sami w sobie są niestety dla mnie męczący. Taka leniwa i domatorska się zrobiłam 
Sobota upłynęła pod znakiem sprzątania, gotowania, układania włosów itp na przyjazd kuzyna mojego P. z rodziną
Miło było spędzić czas z kimś innym niż telewizor :)Posiedzielim, pogadalim. Trzeba było nadrobić stracony czas. Wcześniej spotykaliśmy się dosyć często, a ostatnio to nawet co miesiąc i potem prawie pół roku stagnacji. Kuzynostwo mają takiego synka 3,5 roku, myślałam, że się razem pobawimy, ale mały jest ewidentnie teraz w fazie wstydu i nie chciał przebywać w towarzystwie cioci
grał w gierkę i oglądał filmiki w drugim pokoju 
W niedzielę z kolei powędrowaliśmy do mojej siostry mieszkającej nieopodal, poświętować i złożyć życzenia mojemu 8-letniemu siostrzeńcowi F. Były buziaczki na przywitanie, ciacho i wspólne zaleganie na kanapie
czyli to co lubię ostatnio najbardziej. W ogóle to nie wiem czy wspominałam ale moja siostra też jest w ciąży od niedawna. Jakiś 8 tydzień teraz będzie, więc to dopiero początek. Relacje z siostrą nigdy nie były jakieś ciepłe/wylewne ale chyba ten temat nas zbliży...Z czego się cieszę. Cieszę się, że Maks będzie miał kuzyna/kuzynkę jako kompana do zabawy :)W poniedziałek z rańca za to musiałam się zerwać z wyrka, do długo wyczekiwanej wizyty u fryzjera. Wyglądałam już z lekka hehe obleśnie, odrosty na jakieś 6 cm i po rozdwajane końcówki
Więc o jakieś 10:30 byłam już wypiękniona i doprowadzona do porządku
Kolorek - głęboki blond popielaty Loreal'a ładnie pokrył odrosty i ku mojemu zdziwieniu zauważyłam że dzięki ciąży i hormonom moje siwe włosy straciły na sile, jest ich znacznie mniej niż kiedyś
Super sprawa. Teraz mam króciutkiego boba, z tyłu mocno podciętego, tak jak prosiłam. Fryzurka jest lekka, zwiewana i łatwa w układaniu tak jak chciałam
A nawet jak mi się nie będzie chciało układać to wystarczy dobrze wysuszyć i tez efekt będzie 
Dziś za to był dzień pt. Wizyta u fotografa. Wybraliśmy się do Gdańska, do pani fotograf omówić szczegóły sesji brzuszkowej. Ogólne wrażenie dobre, nawet bardzo, jej dotychczasowe zdjęcia nam się podobają i mam nadzieje, że nasze też wyjdą przyzwoicie. Na wizycie, ja w swoim żywiole, od gadania dziób mi się nie zamykał, mój P. jak zwykle stonowany, dał mi pole do popisu. Kochany mój :-* W ogóle teraz P. ma kilka dni urlopu, siedzi obok mnie skleja sobie rekreacyjnie model jakiegoś auta, mam Go przy sobie, jest po prostu bosko 
Samopoczucie nadal dobre
Pojawiają się coraz częściej zgagi ( których nie doświadczałam w I trymestrze ) jakieś bóle biodra, czy prawego nadgarstka, brzuch napina się kilka razy dziennie, czuję to, nawet boli, ale wiem że to macica trenuje i Maks się wypina. Tych razów jest znacznie mniej, (tak 3-4 czasem 5 ) niż w 18 tyg gdy się zaczęły a ja nie masuję brzucha, nie głaskam tylko jak już dotykam po prostu. Zostało nam jeszcze 3 dawki dupka i no-spy i na tym koniec. Mam przestać brać ten pierwszy a no-spę tylko doraźnie. Straszną mam nadzieje, że wszystko będzie ok. Ostatnio tylko złapał mnie jakiś dziwny ścisk na górze brzucha, tak zaraz nad pępkiem. Był mocny, napinający - nie wiem czy to skurcz - ale myślę, że to uczucie związane za pewne z moimi elektrolitami, tym ze za mało wypiłam albo za mało zjadłam
Wsiadłam do auta, parę oddechów, uspokoiłam się, dojechałam do domu i klap na łóżko do pozycji leżącej. Na szczęście potem był spokój i się odpukać nie powtórzyło. Ciężej mi się tez oddycha, szczególnie po obiedzie, gdzie macica naciska jeszcze bardziej na żołądek i przeponę. Wszystko to jednak da się znieść. Wszystko dla mojego małego Królewicza :-* ♥ ♥ ♥ ♥ :-*
Do następnego klikania koleżanki 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 16:47
4 tydz.,6 dz.
- Rany! Czym żeś sie tak wypsikal?!- powiedziałam machając ręka przed nosem.
- Ja? Niczym...- powiedział Mąż wciągając na siebie świeżo wyprane spodnie.
- No jak to niczym jak oddychać normalnie sie nie da?!- otworzyłam z rozmachem okno na oścież.
- Nie, serio niczym sie nie posikałem. I w sumie to niczego nie czuje...-
- Jak możesz nie czuć skoro tak mocno pachnie? Chwilka.... Skądś znam ten zapach.... To... Płyn do prania!-
to chyba wlasnie ten mityczny super-psi węch o ktorym wszyscy opowiadają
Siedzę w pracy i tak czytam te Wasze pamiętniki. Oglądam wykresy.
I tak bardzo żałuję, że z mojego mierzenia temperatury nici.
A szkoda.
Chociaż w sumie, w tym miesiącu mam mało nocek. Może się uda?
Nie wiem tylko czy będę umiała dobrze określić rodzaj śluzu, szyjkę i całą resztę.
Macie jakieś swoje sugestie i podpowiedzi jak to ogarnąć?
Odkąd kilka dni temu założyłam tutaj konto, zaczynam serio chcieć ogarniać te całe tempki, śluzy i to wszystko. Tylko nie wiem czy będę umiała...
Mam dopiero 21 at, ale już mega ciśnienie na dzidzię...
Tak bardzo już bym chciała ubrać te wszystkie cudeńka szydełkowe, które wcześniej zrobiłam dla Lilki... Tak chciałabym wziąć do rąk z uśmiechem kocyk, który dla niej zaczęłam i wreszcie go skończyć. Jak na razie, nawet nie pytam męża gdzie skrył te wszystkie rzeczy przede mną... Chyba nawet nie miałabym siły ich dotknąć...
Liczę na zielone światełko w tym miesiącu. Pozostaje tylko nadzieja i pozytywne myślenie 
Wracam do pisania:) Przez ostatni rok niewiele robiłam ze swoim organizmem dla poprawy stanu zdrowia. Teraz, gdy już ustalona konkretna data ślubu i zaczęte przygotowania, zaczęłam intensywniej myśleć o dziecku i staraniach. Chciałabym, żeby już było po ślubie, żeby się starać. W sumie nie unikam jakoś ciąży i w każdym miesiącu to się może zdarzyć, ale pomimo początkowego strachu, cieszyłabym się ja, mój TŻ i cała rodzina. Póki co, jak widać, jest to niemożliwe. Nie zabezpieczamy się, a w ciąży nie jestem. Cykle są w trakcie regulacji, ja korzystam z ovufriend, mierzę tempkę, czekam na testy ovu, obserwuję się. To na pewno mi się przyda w trakcie starań. Jestem pod stałą opieką lekarza, i to mnie cieszy. W październiku idę na kontrolę. Mam zrobić badanie prolaktyny i obserwować cykle. Wydrukuję sobie te cykle z ovu i zaniosę lekarzowi. Cieszę się jak głupia, że te cykle mam teraz już trzeci raz po 28 dni
Mała rzecz a cieszy. Oby tak był dalej, bo to mój sukces (no i pana doktora). Idąc do niego na pierwszą wizytę wiedziałam co mi jest, bo sporo czytam o przygotowaniach do ciąży, różne fora staraczek. Wiedziałam, że dostanę bromergon, bałam się że będę się źle czuła, ale na szczęście było spoko. Tarczycę mam w normie, testosteron też. Wszystkie moję problemy z cyklem wiązały się z prolaktyną. Chyba za bardzo się nastresowałam w życiu. Ciekawe, jak teraz wyjdą mi wyniki...
W tym cyklu brak Clo i fostimonu. Cykl naturalny tylko pregnyl. Dzisiaj powinna byc owulacja a mnie nawet dol brzucha bie boli jak to zawsze po stymulacji i pregnylu. Moze mam bezowulacyjny cykl;( albo moze przy Clo boli bardziej owu. No niewiem moze Wy wiecie jak to jest na samym pregnylu czy sie odczuwa tak samo bol owulacyjny jak przy Clo. Na razie obstawiam ze nie pekl:( a skok i tak moze byc.
Jestem rozbita .
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 września 2015, 20:47
Wizyta 24.10 Kraków JUPI!
Ale się ciesze. Byle tylko nas zakwalifikowali.
@ chyba stroi sobie ze mnie żarty. Akurat teraz gdy wizyta tak blisko.
I przylazła @ ...
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2015, 11:40
Spiesze doniesc, ze otrzymalam L4 do kolejnego wtorku, znow troche z laski, bo szyjka ponoc urosla... Rozciagnela sie magicznie do 2,9 cm... Cieszy mnie to, bo wiadomo - jest to mniejsze ryzyko dla dziecka... Ale znow zaczela sie gadka o L4, ze ta moja szyjka to normalny stan i mam zyc normalnie... Nie wiem, to jakas paranoja - albo tutaj lekarze sa mega nieczuli, albo w Polsce przesadzaja... Bo aparatura chyba mierzy podobnie 
No nic, najwazniejsze ze sobie jeszcze troche odpoczne 
Kupilam dzis tez pierwsze bodziaki - poki co rozmiar 60 i 68
w naszym supermarkecie byly na promocji, takie slodkie...
jaki jest rozmiar dla noworodka? 56?
Dziekuje za caly zestaw Waszych kciukow dzisiaj
6dc
W pracy niby ok, żadnych złych rzeczy.. A nawet dobrze, może uda mi się dorobić, jutro mam spotkanie w tej sprawie, fajnie byłoby, blisko obecnej pracy, nie trzeba by specjalnie jeździć.. A mimo tego humor jakiś taki kiepski.. Jakbym nie miała sił i ochoty na nic.. Postanowiłam, że pójdę pobiegać, może humor wróci.. Mam tylko nadzieję, że deszcz nie popsuje mi planów, bo dzisiejsza pogoda obrzydliwa.. Może stąd ten humor nijaki..
a teraz mi przeszło przez głowę , że przecież podobnie czułam się w pierwzej ciąży. Podwyzszona temperatura po południu, haha czyżbym się jednak wkręcała? Teraz bardziej prawdopodobne ze przeziębone dziecko sprzedało mi troche wirusów niż zaciążone koleżanki
ale widzę że szaleństwo starań jednak mnie nie ominie… kurcze…
50 dni do porodu
Dzis znow bylam na wizycie , tym razem u specjalisty .
Pierwsze pytanie pielegniarki o ruchy. Odpowiedzialam ,ze mlody sie rusza, ale poczulam wstyd, bo nie moglam sobie przypomniec czy czulam go dzis po przebudzeniu. Szybko dodalam, ze teraz to on ma drzemke, ze zaczyna dopiero po 10 rano
wyszla- pogladzialam brzuch i szepnelam- no mlody, daj no znak,ze wszystko ok - i dal
jak gerzeczna dzidzia
synus mamusi 
Dzis bylo to dokladniejsze badanie, ale z ta kiepska pielegniarka, wiec nie byla zbytnio wylewna, nic nie komentowala, pokazala tylko serce, nerki, pecherz i podala wage 5 funtow i 2 uncje , niezle 
Potem przyszedl lekarz i dodal cos tam od siebie. Mojej wagi nie komentowal ( nastepny funt na minusie)ale jesli dzidzius rozwija sie prawidlowo, to jest ok. Nie ma wskazan do cesarki, wszystko wyglada ok, wiec jestem szczesliwa, mimo,ze ciezko mi i ruszam sie jak slon, mimo coraz bardziej chwiejnego nastroju, mimo wiecznego zmeczenia, mimo strachu przed porodem , mimo stu innych rzeczy- JESTEM SZCZESLIWA
)
A tak z innej beczki... czy dacie wiare,ze przez cala ciaze nie mialam zadngo dadania dowcipnego ?? !!! 
Zajrzeli mi tylko raz i nie dlatego ,zeby mnie zbadac, tylko dlatego, zeby zrobic cytologie
nawet szyjke w 20 tygodniu sprawdzali przez usg ( dopochwowe ) Nie zebym narzekala, ale dziwne to troche.
W nastepnym tygodniu mam miec wymaz na paciorkowce chyba, wiec nogi pojda w gore 
Kochane byłam dzis u lekarza wszystko jest super
a do tego dowiedzieliśmy się ze najprawdopodobniej pod sercem noszę ukochaną córeczke mamusi
jestem szczęsliwa i rodzina również rodzice A.są bardzo szczesliwi bo mają już dwoje wnucząt a teraz szykuje im sie pierwsza wnuczka radość ich była ogromna
.
z tej okazji dostałam od teściowej kurtkę skórzaną za którą chodziłam bardzo długo i chiałam ale zal mi było na nią tyle wydać kocham tą kobiete ,,,, jest dla mnie taka zyczliwa zawsze była ...powiedzialabym ze traktuje mnie jakbym była jej dzieckiem powiedziała ze to za prezent za wnuczke
za to ja jej kupie ładną broszke bo wiem ze potrzebuje .
No i kupiłam też sobie swoją pierwszą pare ciązowych spodni w H&M w kolorze czarnym chciałam tez jennsy ale toza miesiac bo teraz idziemy na wesele i troche mamy wydatków... także za miesiąc moze kupie choć nie wiem wszyscy mi odradzaja ze po co mi druga para za 130 zl jak to tylko kilka miesiecy lepiej po domu kupic sobie ciazowe leginsy o wiele tańsze bo zima gdzie ja bede chodzić .... No niby racja ale tak mi sie podobały ,,, przemyśle .. samopoczucie mam dobre nastepna wizyta 29 wrzesnia mdłości mi mineły nie mam co narzekać
pozdrawiam was kochane
Nie wstawie dziś foto bo podarowałam je teściom 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2015, 21:45
Dziś nastąpił skok temperatury niespodziewany,i znowu ovu pokazuje owulację 1 września. Zaczynam powoli się wkur.... Już się nie mogę doczekać wizyty u gina, jak nigdy, może on będzie w stanie rozszyfrować te dziwne czary mary jakie się ze mną dzieją, bo ja już nie ogarniam.
Jestem ciągle poddenerwowana i już sama nie wiem dlaczego czy to spowodowane stresem w pracy, PMS, a może to ciąża? Nie no żartuję, to ostatnie zdecydowanie mogę wykluczyć. Byle wytrwać do piątku a w niedzielę w drogę...jezioro..pomost...las...kominek...rowery...miłe towarzystwo...i prawdopodobnie @ 
Niestety, nie można mieć wszystkiego...odliczam dni 
Nie wiem czy mam cos ciekawego do napisania ale troche nadrobie za ostatnie dni 
DUzo sie dzialo..mielismy wesele wweekend, nawal pracy w robocie, zaczelam miesieczny kurs photoshopa wiec malo tego czasu jest. Do tego maz rozwalil mi telefon. Zatrzasnal kilka razy klapa od bagaznika. No i mam telefon wygiety w chińskie S
smialam sie do meza ze to taki rodzaj prezentu na rocznice. W sobote minęło nam 6 lat i taka niespodzianka 
Jesli chodzi o samopoczucie.. w weekend mimo ze nie pilam czulam sie jak na kacu gigancie: bol glowy suszenie i do tego zemsta faraona..musialo mi cos zaszkodzic na wweselu. Oprocz tego chyba sie podziebilam i cos jajcory pobolewaja
. Mam nadzieje ze to zadne zapalenie.
16 Wrzesnia testuje. Nie licze na pozytyw. Wole chyba teraz nastawic sie ze sie nie udalo niz rozczarować jak ostatnio. Juz sie nie nakrecam bedzie co ma byc 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2015, 21:46
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.