Już po strachu. Gin powiedział, że beta jest tylko troszkę za niska, pęcherzyk jest na miejscu ale tętna jeszcze nie widać, będę spokojniejsza jak zobaczę już tętno. Czekamy do poniedziałku na zobaczenie serduszka :) Mamy wprowadzony nowy lek Acard, kolejna beta w czwartek.

mia6 Trudna droga do spełnienia marzeń. 15 września 2015, 09:02

Wczoraj na wizycie ginek znalazł 8 pęcherzyków, po 4 na każdym jajniku. Mają od 10 do 13 mm. Dostałam nowy, dodatkowy zastrzyk cetrotide. Pierwszy nieprzyjemny. Menopur i Gonal mężuś robił bezboleśnie, pomijając jeden raz, gdzie był zaspany ;) natomiast po dzisiejszym cetrotide mam bolący, czerwony, gorący placek na brzuchu jakby mnie jakaś końska mucha ugryzła, albo inna gadzina.
Pobrali mi też krew na wszelkie możliwe badania (3 fiolki) i niestety to też nie było przyjemne. Nie wiem czy kobieta miała zły dzień, czy jej podpadłam czymś, czy po prostu tak ma, ale pierwszy raz w życiu syknęłam z bólu w laboratorium podczas pobierania krwi, no i został mi krwawy ślad i siniak na pamiątkę.
Kolejna wizyta w czwartek rano, tym razem u pani doktor Cz. Nie wiem w sumie dlaczego, może mój doktorek ma urlop? No i niestety, ale pierwsze L4 będę musiała wziąć. Już się zamartwiam, że punkcja i transfer też mi wypadną w taki dzień, że L4 będę brała. Ale może mnie jeszcze nie wywalą? ;)

Koszty:
- Menopur i Cetrotide - 307,21zł


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2015, 09:03

dzabuch moja terapia 14 września 2015, 21:40

No dobra, nie dotarłam do apteki. Zamówienie odbiorę jutro. Tak byłam zmęczona i głodna już po sr, że poprosiłam tatuśka żeby podjechał do Maca. Jak sobie pomyślałam, że karmiąc piersią nie chce by moje dziecko jadło takie rzeczy to musiałam zjeść. Zwłaszcza, że nie byliśmy w Macu od początku mojej ciąży.
Najśmieszniejsze jest to, że zjadłam bardzo dużo i nie mam zgagi. Kurka wodna już nie pamiętam kiedy nie miałam zgagi.
Znowu na sr dostałam jakieś próbki i zanim je schowałam zaczęłam przeglądać no i nie powstrzymałam się . Posprzątałam szufladę.
Jutro nie zrobię nic. No, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Jestem tak zmęczona, że może w nocy nie wstanę na sikanie? Zobaczymy, idę spać!


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 września 2015, 21:41

24 dzień Cyklu.

Ja pierdziuuu coraz gorzej no , czy ja kiedys sie wkoncu doczekam malenstwa?????????
PYTAM, BOŻE???????????

Cyce mnie bolą --> standard przed okresem.. Ja ej !



Coraz mniej sobie z tym radze wiecie..
Jeszcze wczoraj bylismy u szwagierki a ona ma takiego malutkiego szkraba <3
W środe maluch ma Rok :D <3
Jest tak pocieszny że Szok!

Zazdrośc normalnie mnie zżera od środka..


Szkoda słów.
Dołuje się coraz bardziej. :(

klina Podobno cuda się zdarzają .. 14 września 2015, 21:48

Boję się co będzie dalej.. Boje się ze wszystko się rozsypie.. I radość i lzy dlaczego nie chcesz dac mi szczęścia..

basiar85 czekając na cud-CUDZIE TRWAJ!! 15 września 2015, 08:19

Ciąża rozpoczęta 13 sierpnia 2015

17 cykl starań, 5dc.
Zaczynam leczenie Cyclo-Progynovą. Mam nadzieję, że nie będę miała jakichś specjalnych efektów ubocznych w trakcie brania tego leku. Ciekawe czy on coś pomoże, czy rzeczywiście cykl się wydłuży, czy poprawi się faza lutealna i endometrium?
Cóż odpowiedź na to pytanie poznam za 2-3 miesiące. Z jednej strony jestem pełna nadziei, z drugiej nachodzą mnie wątpliwości czy to wszystko nie jest stratą czasu. Poprzedni lekarz już chciał mi robić hsg, 6 miesięcy stymulacji Clo, a jak to nie pomoże, to już tylko in vitro. A ja bardzo nie chcę in vitro, traktuję to jako ostateczność ostateczności.Ten nowy lekarz twierdzi, że wszystko da się poprawić, że mamy naprawdę duże szanse na naturalne zapłodnienie, tylko trzeba troszkę popracować. Mówi, że na hsg przyjdzie jeszcze czas. Podjęłam decyzję, że posłucham tego drugiego, ale czasem nachodzą mnie wątpliwości i to poczucie traconego czasu, którego już nie da się cofnąć.
Tak bardzo bym chciała zajść w ciążę naturalnie.

W sobotę byłam na pielgrzymce do Częstochowy i Gidle. Prosiłam naszą Matkę o pomoc i dar macierzyństwa.Polecam się jej matczynej opiece. Wiem, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, że kiedy tylko zechce może uczynić cud. Zastanawiam się tylko czy ja jestem godna tego cudu. Mimo, że staram się mu zaufać często dopadają mnie chwile zwątpienia, złości i buntu. Może Bóg daje mi teraz czas, abym przewartościowała swoje życie i znów była bliżej niego. Pomóż mi Boże, ulituj się nade mną i nad moim cierpieniem, ulecz moją duszę i błogosław...


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 września 2015, 23:00

RofTW Przegrałam bitwę ale nie wojnę! 15 września 2015, 01:20

5 tydz.,5 dz.

Leżę. Nie mam mocy ręki podnieść, mimo tego podnioszę ją tak długo, jak długo maliny są w pudełeczku. - "Ktos kto wymyślił maliny był normalnie Bogiem!"- zazartowalam. Nie mam siły... Zasypiam...

Ta praca jest zdecydowanie nieprzychylna kobiecie w ciazy i mimo,ze czuje sie wyśmienicie, ze mam full energii i doskonały humor, to po paru dobrych godzinach takiego "zapierdolu" brzuch juz ostro daje sie we znaki. Nie chce stracić mojego robaczka. Nie przez tą prace. Na szczescie wizyta u lekarza juz pojutrze (YEEEEEEEYYYY!!!) wiec jesli tylko wszystko będzie dobrze to poproszę o zaświadczenie i rozpoczynam oficjalne bycie zaciążoną :) jesli jednak nie wszystko będzie dobrze, to wrócę do pracy z podwiniętym ogonem, udając,ze nic sie nie stało... A póki co chyba wezmę jutro wolne na zawołanie...

Odniosłam dzisiaj wielki malutki sukces - przyznali mi ubezpieczenie! :) Tutaj gdzie mieszkam ubezpieczenia zdrowotne to tragedia. Bez ubezpieczenia nie wyplacilabym sie do końca życia (porod naturalny: $30,000, cesarka: $50,000 - ja prawdopodobnie bede zmuszona skorzystać z drugiego pakietu). Tak wiec moze to znak,ze wszystko będzie dobrze?

A oto moje pierwsze inwestycje ciążowe:

de32e131a1c0d18fmed.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2015, 01:27

4t4d
wczoraj po poludniu bolal mnie brzuch. Przelezalam dl wieczora praktycznie potem poszlam sie wykapac i spac. W nocy rowniez obudzilam sie bo jakis jaby skurczowy bol mnie zlapal. Strasznie sie boje. Wzielam luteine i bede brala 2 razy dziennie po 1 tabletce. Nysle ze nie zaszkodzi. Dzis musze wyprosic wizyte wczesniejsza. Chocby po recepte na lutke.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2015, 05:41

Żaniayarn Do trzech razy sztuka? 15 września 2015, 07:26

10 dc. 2cs.

Dzisiaj mija 3 lata odkąd już tak "na serio" :P się spotykamy z moim W. :) (a styczniu minie 2 lata od ślubu :P) ale niczego nigdy nie żałowałam ... jak już tu pisałam. jestem z nim mega szczęśliwa...

Od kilku dni badam szyjkę i śluz, a na termometr czekam aż przyjdzie pocztą :)
Dzisiaj w nocy dziwnie bolał mnie brzuch... takie jakby ciągnięcie pochwy w górę.
I teraz gdy siadam, albo robię jakieś gwałtowne ruchy to czuję taki dyskomfort, takie kłucie..
Czy to tzw. ból owulacyjny? Miałyście tak? Czy po prostu tak sobie wzięłam do serca obserwowanie sygnałów jakie daje mi organizm, że już zaczęłam fiksować i wszystko wydaje mi się "owulacyjne" :P

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 15 września 2015, 07:36

Dziewczyny to juz 26 dc ale czuje ze @ sie zbliza więc kolejny test to tylko proforma. Planuje zrobic najwczesniej w czwartek. Poki co jajniki nie bola. Sutki odrobine ale zastanawiam sie czy sobie ne wkrecam no i mega nerwy. Az siebie nie poznaje. Zwykle jestem ostoja spokoju a wczoraj tyle epitetow polecialo podczas jazdy samochoden ze moj z reguly nerwowy maz bal sie odzywac. Co sie ze mna dzieje...taki ekstramalny nerw pmsowy :/

basiar85 czekając na cud-CUDZIE TRWAJ!! 15 września 2015, 07:48

Boję sie zrobic test. Boje sie jednej kreski. A potem pewnie @ przyjdzie. Miałam sen że na dwóch testach były dwie grube tłuściutkie krechy. Czy był proroczy? 5dpt.

Stymulacja - dzień I

No i jednak okres przyszedł wczoraj :/ Na rocznicę... po prostu super :/
Dziś zaczęłam stymulację - pierwsze dwa zastrzyki już za mną. To był prawdziwy koszmar. Ręce mi się trzęsły, mało co lekarstwa nie rozlałam. A potem chyba z 10 minut przymierzałam się do pierwszego ukłucia. Z drugim poszło nieco lepiej... Jeszcze 4 dni kłucia (w sobotę kontrolne USG). Oby jutro poszło z tym szybciej.
Na razie ze skutków ubocznych odczuwam tylko mdłości, ale to raczej nie z leków tylko z nerwów spowodowanych ich braniem. Zobaczymy co będzie dalej.

basiar85 czekając na cud-CUDZIE TRWAJ!! 15 września 2015, 08:19

Nie wierze!!! Jest druga kreska. Wyraźna ale ciut jaśniejsza od kontrolnej.
......
Nadal nie mogę uwierzyć. Po dwóch latach ten cykl zupełnie odpuściłam. Wogóle sie nie spodziewałam pozytywnego testu. A teraz myślę jak to oznajmić narzeczonemu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2015, 12:26

Dziś rozpoczęliśmy kolejny etap naszej walki. Rozpoczynam przygotowania do drugiego transferu. Pierwszy niestety się nie udał. Myślałam że gorzej to zniosę jednak przyjęłam wszystko dzielnie na klatę. Został nam tylko 1 zarodek.. Nie najmocniejszy ale dający szansę na to że będzie z niego ciąża.

Długo zastanawiałam się czy rozpocząć pisanie pamiętnika, zdecydowałam że będzie to dla mnie pewnego rodzaju terapia która pomoże mi przetrwać gorsze chwile. Gdy przelewam moje myśli do pamiętnika czuję się jakoś lepiej.

Trzymajcie kciuki, módlcie się róbcie coś co mi pomoże bo ja czasem tracę wiarę. Przed pierwszym transferem modliłam się codziennie, chodziłam do kościoła... Teraz jakoś nie mogę pogodzić się z Bogiem.

19 dni do wizyty. Natomiast do gina chce pojsc teraz jakos po recepte na luteine bo mam na jakieś 10 dni
Powiedziałam mojej szefowej, aż ciarki jej przeszły na rękach i łzy w oczach stanęły. Bardzo się ucieszyła i nie kazała martwić. Kamień z serca


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2015, 16:29

13 tydzień czas start.
BBF od przynajmniej tygodnia obiecuje zelżenie objawów a tu co? Końca wcale nie widać.
Ja przeżyję tą senność, zmęczenie itp, ale błagam niech już skończą się mdłości i wymioty...
W piątek mam prenatalne i jeśli będzie ok to redukuję duphaston do 1 tabletki dziennie na tydzień a potem odstawiam. Łudzę się, że może wtedy trochę mi się poprawi :)

Ostatnio przeglądałam swój pamiętnik "staraniowy" i natknęłam się na wpis z 17 kwietnia:
"Miałam dziś PRZEPIĘKNY sen.Śniło mi się, że był dokładnie rok później a ja gdzieś byłam z mężem i trzymałam na rękach małą, śliczną córeczkę i cały czas się uśmiechałam i ją całowałam i tuliłam i taka byłam szczęśliwa :D I powtarzałam jej non stop że tak bardzo ją kocham i tyle się na nią naczekałam.Ale bym chciała, żeby ten sen się spełnił!"

Jak to zobaczyłam to w momencie ścisk gardła i łzy wzruszenia. Przypomnę, że termin mam na koniec marca ;)
Jeszcze zobaczymy czy z płcią też się sprawdzi :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2015, 10:28

<3 <3 <3 <3 <3 <3 7 MIESIĄC ( 26t0d) czas start !!! <3 <3 <3 <3 <3 <3 ( wg. Belly bo według mnie to dopiero jak będzie pełny 27 tc :-D ♥ ♥ ♥ )


Hejka Wam. Patrze tak na inne pamiętniki, coś tam podczytuje i podziwiam /nie zazdroszczę :P/ dziewczyny, którym udaje się zrobić kilka wpisów tygodniowo a nawet dziennie (jaaa). U mnie to jakoś tak nie działa, siedzę przecież od 4 miesięcy na zwolnieniu ale nie umiem się zebrać w sobie i zapisywać każdego wydarzenia/myśli/uczucia ciążowego czy też nie. Za to potem jak siadam do belly i próbuje sobie przypomnieć wydarzenia zeszłego tygodnia to ZONK hehe skleroza ciążowa nieźle daje się we znaki :P Postaram się nadrobić i więcej pisać, żeby była fajna pamiątka :)

Także tego dziś z rana musiałam się zerwać przed 7 i pognać na badania na czczo i bez euthyroxu do przychodni, dobrze że jest niedaleko a i pogoda o dziwo nie jakaś straszna to sobie spacerkiem podreptałam. Zawsze jakoś wcześniej to ogarnę, ale oczywiście tym razem plany wzięły w łeb, zapomniałam i dziś na spidzie bo jutro wizyta u ginki. Dobrze, że z wynikami nie ma problemów bo już po 12 są dostępne na necie ;) Trzy próbówy pobrane, siuśki oddane, nawet ukłucia nie czułam, jakoś tak położna delikatnie zrobiła - aż dziwne, bo kiedyś tak mnie urządziła, że krew się lała po ręcę i na podłogę strumieniami :/

Za oknem widzę pogoda robi się jeszcze lepsza, jakieś słoneczko się pojawia, chyba wybierzemy się na spacerek :-) Jak słoneczko świeci to aż chce się żyć i działać. Ostatnio hehe wyczytałam w artykule ciążowym o końcu 2 pocz. 3 trymestru "że mam się cieszyć bo od tej pory będzie już tylko gorzej" No to się cieszę i korzystam a raczej korzystamy ;-)W weekend mój kochany P. umył okno balkonowe na błysk, ja wczoraj zajęłam się balkonem i kwiatami w donicach, wysprzątałam na cycuś glansuś, zmopowałam całą podłogę w domku. Zaczęliśmy tez porządki generalne w szafie/szafkach/szufladach przed narodzinami Misia.W końcu będzie nas więcej i potrzebne dodatkowe miejsce ;-) Wiedziałam, że mamy sporo rzeczy nagromadzonych przez prawie siedem lat mieszkania razem ale nie, że aż tyle niepotrzebnych :-)Od trzech dni mężuś systematycznie wynosi śmieci na śmieci :)Zostały jeszcze porządki w dokumentach, moich rzeczach z pracy, lekach, umycie szkła w witrynach no i mycie szafek w kuchni. Także takie drobniejsze. Niedługo też trzeba się wziąć na porządki w piwnicy, bo taaam to dopiero może być sajgon :-)

Cieszę się jak diabli, że jestem moblina :D Udało mi się na ryneczku zakupić też sporo świeżyć i słodziutkich owoców, od szwagierki miałam słoiczki po obiadkach więc upichciłam Maksowi drugą już partię musów owocowych. Słoiki są te malusie - gerberki ale i takie większe ( najmniejsze jakie dostałam kupne) po 230g. A własnie jakby któraś z Was chciała robić jedzonko w słoiki po tych gotowych deserkach to nie radzę - słabo a raczej praktycznie się nie zamykają powtórnie. Nawet mimo mocnego dokręcania przez męża, gotowania w garze i stawiania do góry dnem. Szkoda waszej ciężkiej pracy ;-)Mi z tych gerberkowych 14 zamknęło się 7. Poradziłam sobie jednak inaczej, bo drugim najlepszym sposobem na przechowywanie po pasteryzacji w garze jest mrożenie. Siup więc słoiczki do zamrażalki i też da radę ;-) Naliczyłam, że za ok 30 zł gotówki włożonej w owoce mam jakieś 42,5 porcji musków dla Maksia. Oszczędność także jest spora ( gotowe koszt ponad 120 zł) a i satysfakcja, że sama robiłam, wyparzałam, gotowałam, wiem co tam jest - same owoce bez cukru - banany, jabłka, brzoskwinie. Tym bardziej, że nie ufam ani Gerberowi ani Bobovicie. Wystarczy poczytać składy, opinie i afery jakie te przedsiębiorstwa miały. Hipp i dania Babydream Eko z rossmanna wypadają chyba najkorzystniej jakościowo. Dostanę może jeszcze od siostry gruszek z działki i dokupię śliwek - bo je też można zamknąć w słoiczkach w postaci musu ;-) Maks wejdzie w wiek deserkowy mniej więcej na przełomie kwietnia i maja, więc będziemy smakować - nie wiem też jaki będzie miał charakterek i jak będę miała z czasem więc sięgnę tylko do szafeczki i gotowe :-D

Dziś szkoła rodzenia. Trzymajcie kciuki aby było ciekawie :)
Miłego dnia kochane ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2015, 17:32

Little Frog Niekończące się oczekiwania 15 września 2015, 11:00

Ja to chyba doczekałam się wahań nastrojów. Aż momentami nie mogę się sobie nadziwić.
W niedzielę miałam porządnie spieprzony dzień, w poniedziałek jeszcze to rozpamiętywałam i humor też do kitu, a dziś normalnie chodzę i śpiewam :) Nawet pogoda jest piękna, chociaż rano się na to nie zapowiadało.

Chociaż nie, w niedzielę miałam też mały przełom. Małej chyba zrobiłam takie turbulencje, że nie wiedziała co się dzieje ;) Oglądaliśmy Must be the music i jakaś mama mówiła, że nie może uwierzyć w to co się teraz dzieje, jej syn jeszcze niedawno taki mały w kościele czy coś takiego. No to z mężem się pośmialiśmy ;) Po czym mówię mu, że jego mama też by pewnie wyciągnęła historyjkę z jego dzieciństwa, którą mi już opowiadała z 10 razy :D Normalnie nie mogłam się uspokoić chyba przez 5 minut :D Łzy po policzkach mi się aż lały :D Mąż oczywiście pośmiał się trochę, ale po kilkunastu sekundach patrzył jak na wariatkę :D

Poza tym kilka razy dziennie zaglądam w mój kalendarz i sprawdzam tydzień i dzień ciąży...jakby to miało cokolwiek zmienić... Ale i tak później się "budzę" i okazuje się, że to już tak blisko. A później zaczynam sobie odejmować - no bo co, przecież może się urodzić trochę wcześniej, a później dodawać - bo trochę później też się może urodzić i w końcu sama nie wiem czy to już blisko, czy jeszcze mamy mnóstwo czasu. W każdym razie dni uciekają. W piątek zacznę 9 miesiąc!

Należy jeszcze wspomnieć, że chyba mi się na mózg rzuciło. Będę robić buraczki do słoików! Cuda na kiju! W życiu jeszcze nic takiego nie robiłam. Zobaczymy co z tego wyjdzie :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)