Kalendarz mi tu pokazał 150 dni do porodu...
Ile to jeszcze ale i tak na pewno poród nastąpi wcześniej.
Czuję się dziś rozbita... nic mi się nie chce, leżę tylko pod kocem, trochę mi zimno, takie do niczego te moje samopoczucie. Ani nic nie poczytałam, ani tv, ani net, tak leżałam i leżałam w sumie bez sensu.
Jedyny pozytyw mojego 19 tygodnia, z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że moje dzieciaczki się ruszają. Czuję je, częściej córeczkę, rzadziej drugiego szkraba ale to może dlatego, że łożysko jest na tylnej ścianie (gdzieś o tym czytałam, nie wiem czy to prawda).
Super jest to uczucie. 
Zaraz zmykam ponownie pod kocyk... Mam nadzieję, że jutro będzie lepszy dzień.
No nie wytrzymam poszłam do lekarki która mnie operowala i ona mi powiedziała że mam na prawym jajniku torbiel krwotoczną, na to ja że wczoraj byłam na monitoringu gdzie indziej i powiedziano mi że to pęcherzyk graffa i mam pregnyl na dziś w razie czego. To powiedziała że dzis nie ma co brać bo błona endometrium jest za cienka ma 0,8 cm. Żeby poczekać do poniedziałku. Zapytałam ile płacę powiedziała że bierze za monitoring 200 zł ale w tej sytuacji to 100 zł !!! szok, za 5 min!!!
Poszłam więc jeszcze raz tam gdzie byłam wczoraj i dostałam zastrzyk bo pęcherzyk rzeczywiście nie pękł. We wtorek pójdę do dr H. w Mediconcept i niech on chyba mnie dalej prowadzi, już nie wiem kogo słuchać i komu wierzyć - dramat !!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 września 2015, 19:47
Przypadek nie przypadek. Właśnie przed chwilą znalazłam ten wpis na facebooku. Udostępnione przez znajomą znajomej z drugiego końca świata:
Some people have wondered (including myself) why we keep going in the midst of such "little evidence"...
Because...:
1 - "... God said so!"
2 - "... at some point double of every price I had to pay, every trial I had to endure, every obstacle I had to overcome, anything that was or seemed stolen will be handed to me if I do not give up!"
Evidence as fruit grows over a period of time. My motto and confession for years has been
"I ask and keep on asking. I trust and keep on trusting. I adjust and keep on adjusting - because YOU said so and I know your voice!
If nothing happens today, then (I expect it) tomorrow. If not tomorrow, (I expect it) the day/months/year after....
And when I could not believe anymore. I hoped and when I my hope vanished, I listened again! And you spoke again! And again and again!
Faith is seeing/hearing/hoping/believing HIM despite the evidence at times!
Believing HIM has always been easy - it has nothing to do with what he does. And all with who he IS!
Don't give up my friends
Odbyłam dzisiaj chyba pierwsza taką poważną rozmowę od ostatniej wizyty u gin z P. na temat dalszego leczenia i co z tym wszystkim zrobić. Więc postanowiliśmy, że jeszcze raz wrócę do obecnego gin i zrobię tak jak on zaplanował ale dokładniej przeprowadzę z nim rozmowę bo na ostatniej wizycie byłam tak zszokowana jego wypowiedziami że większość mi umknęła.
A zmiana dlatego, że przeczytałam artykuł o in vitro i tam była historia młodej z hiperprolaktynemią tak jak ja i po badaniu jajowodów okazało się u niej że nie są drożne i jedyne wyjście to in vitro właśnie, Jakoś to we mnie uderzyło i jeszcze raz sobie to przemyślałam i właśnie do tego później doszliśmy.
A miałam na początku teraz poradzić się innego gin ale to było by problemowe bo jest 300 km dalej i nawet jak chciałabym skonsultować się raz to nic by nie stwierdził bez badań itd. A to już by było dla mnie trudne, tym bardziej że mam taką pracę że nie mogę mieć dłuższego wolnego i tak sobie jeździć tam i z powrotem.
Dlatego teraz zdamy się jakby na lekarza u którego już jestem. bo z kolei nawet jak pójdę do innego to pewnie znowu trzeba będzie robić badania i na nowo wszystko od początku sprawdzać a teraz przynajmniej jestem na jakimś etapie. Być może już nawet blisko tylko teraz nie jestem tego świadoma.....ojjjj bardzo bym chciała być blisko:) no zobaczymy jak to wyjdzie jeszcze
Do końca m-ca musimy się wyprowadzić z obecnego lokum jakie zajmowaliśmy i miesiąc przemieszkać w innym póki nie dostaniemy kluczy do naszego mieszkanka, ale ważne że będzie dach nad głową
oby tylko miesiąc i w końcu będziemy na swoim;)
Wczoraj dostałam kwiatki od mojego ukochanego męża:* trochę się nawet zdziwiłam bo w sumie jakoś mega często mi ich nie daje, ale wtedy bardziej cieszy jak rzadziej:)
No to teraz będę musiała jakoś ogarnąć dzień kiedy będę mogła umówić się do gin..
jest mi smutno, strasznie boję się o swoje maleństwo. Wiem, wiem zaraz mnie ochrzanicie... ale źle się dziś czuję bardzo i te kłucia w podbrzuszu mocne kilkusekundowe... boże jeszcze jutro i trochę wolnego od pracy...
Boże daj mi siłę przeżyć ten tydzień. Nie pozwól odejść mojemu dziecku...
jest mi smutno, strasznie boję się o swoje maleństwo. Wiem, wiem zaraz mnie ochrzanicie... ale źle się dziś czuję bardzo i te kłucia w podbrzuszu mocne kilkusekundowe... boże jeszcze jutro i trochę wolnego od pracy...
Boże daj mi siłę przeżyć ten tydzień. Nie pozwól odejść mojemu dziecku...
9 dzień Cyklu.
Byłam dzisiaj u nowego Gina.
Ogólnie jestem zadowolona z wizyty;-) !!
Doktor odrazu mnie przebadał i odrazu wysłal do Szpitala na Badanie drożności jajowodów.
Jutro o 9 mam mieć to badanie, które on wykona bo jest dyrektorem na tym oddziale 
ale boję się tego badania..
Jak ono wygląda????
jak któraś takie badanie miala to Proszę napiszcie mi jak ono wygląda... 
z góry dzięki ! 
Boję sie jak cholera.......
3 dpt, plamień brak, brzuch nie bolał. Senność i zawroty głowy po lekach. Byle do poniedziałku 
Badanie prenatalne :
FHR : 155 uderzeń na minutę
CRL : 63,4 mm
Kość nosowa : obecna
Przepływ na zastawce trójdzielnej : prawidłowy
Anatomia płodu : wszystko jest tak jak być powinno 
Ryzyko :
Trisomia 21 ryzyko podstawowe 1:1482 ryzyko skorygowane 1:7412
Trisomia 18 1:17497 / <1:20000
Trisomia 13 <1:2000 / <1:20000
myślę, że wypisałam wszystko co najważniejsze 


Na 70% będzie DZIEWCZYNKA!
Hanna, Hanusia, Haneczka 
Na początku sobie spała i już chciałam pytać doktora czy wszystko jest w porządku ale Dzidzia ruszyła nóżką a im dłużej trwało badanie tym bardziej się wierciła 
ps. Wybaczcie, że tak długo czekałyście, ale mój mąż powiedział, że dopóki nie wyjdzie do pracy to nie dostanę laptopa 
No i nadszedł dzień w którym już wiem kiedy będzie transfer
we wtorek 29 września godzina 12.20. I później 2 tygodnie niepewności... Oby się udało!!!
pare dni mnie tu nie wiec trzeba troche nadrobic. A więc...kolejny cykl starań rozpoczęty... w tej chwili 5 dc. Mam nadzieję że tym razem będzie upragnione szczęście. W pracy jest ok mimo że mam co robić. Przez pare dni chorowałam ale tak niegroźnie, bo byłam lekko przeziębiona i przemeczona no i dopadła mnie choroba zawodowa czyli zdarte gardło. W tej chwili przeziębiony jest mój mąż ale on to zachowuje sie tak jakby juz umierał. Czy wszyscy mężczyźni tak maja ze jak ich troche pobolewa gardło padają na łóżko jakby mieli zaraz umrzeć??????? nie rozumiem tego zjawiska......
29dc
Dostałam troszke plamienia.
Byłam u profesorka. I co ? Szok. W końcu pozytywne wiadomości !! ENDOMENDA NIE WROCILA jeszcze. Czyli dobrze musieli mnie zoperować
Ani torbieli, ani zrostow nie ma. I uwaga chyba nawet owulacje mialam, bo byl plyn po owulacji i cialko zolte. Badania hormonow wszystkie w normie. Dostalam clostilbegyt na 4 miechy. Moze cos podziała ? Jak nie profesorek powiedział, ze skontaktuje sie w przszlym roku z Novum w naszej sprawie. W każdym razie JEST - JEST ŚWIATEŁKO W TUNELU. Nadzieja wrocila, mała iskierka.. jutro musze kupic sobie jakies witaminki
I sprawiłam sobie prezent,pilnuje zeby wszystko bylo jak nalezy, kto wie, moze coś przyniesie. Siedzi grzecznie na nocnej szafce. oto on >> 
♥♥♥Wojcieszkowe 5 miesięcy ♥♥♥
Jeszcze miesiąc i pół roku serio? ;)rośnie to moje szczęście że nie mogę nadążyć...tyle nowego za nami skarbek przewraca sie,probuje siadać,alezac na brzuszku podnosi sie na raczkach, trzyma zabawki, wszystko oczywiście ląduje w buziaku sam próbuje wkładać smoczka i butelkę ktora czasem trzyma,pelza po lozku a ostatnio pokonal sciane z mojej poduszki ciążowej
♥ pięknie je obiadki i deserki chociaz na początek musi być skrywiona minka .oczywiscie smieje sie w glos co uwielbiam,ostatnio trochę choruje niestety zapalenie oskrzeli
na tazie mamy antybiotyk i inhalacje w domu po których jest naprawdę lepiej także mam nadzieje że szpital nas ominie.
11tyd,10+1
212 dni do porodu,25%na wykresie
a my rosniemy i mam nadzieje ze bedzie dobrze,za 5 dni mija okres najwiekszego ryzyka utraty ciazy,na plusie1,5kg.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2015, 08:41
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 września 2015, 22:59
O problemach z karmieniem napiszę i ja 
Więc dziś na kontroli u pediatry okazało się że wprawdzie Maks tyje w normie, ale w jej całkiem dolnej granicy i mogło by być dużo lepiej.
Rada nr 1 - karmić co 2.5h, co mi się średnio podoba bo nie mam sumienia dziecka budzić. Zresztą mój leniuszek nie chce jeść na spaniu i naprawdę musiałabym go wybudzić tak, że zacznie płakać i dopiero wtedy go karmić.
Rada nr 2 - odciągać 1 porcję pokarmu (ok 50ml), tę która ma gasić pragnienie i przystawiać go na konkret. Próbowałam i Maks ogarnia, gorzej ze mną, laktator okazuje się bardziej brutalny niż dziecko i odciąganie tych 50ml to dla mnie koszmar i sutki potem bardzo bolą 
Więc na razie staram się go pod koniec karmienia jeszcze troszkę rozbudzać (bo on na karmieniu często zasypia) i sprawić by jeszcze troszkę zjadł. No i będę sama obserwować tę wagę, jak nie będzie poprawy to będę się martwić.
Ciągle zastanawiam się czy pokarmu mam dość, zwłaszcza wieczorami. Maks jest często marudny i nie chce zasnąć. Po czym poznać że w piersiach już za mało zostało? Bo ogólnie nigdy nie mam tak że nic a nic już nie ma, ale wydaje mi się że to co czasem zostaje to za mało by mały ciągnął. Dziś wymiękłam i postanowiłam go nakarmić, ale za pomocą SNSa, bo ostatnio dostawał butlę z herbatką, ale o tym za chwile. SNS to taka butla na szyję z cieniutkimi rureczkami które przykleja się do sutka i oszukuje się dziecko że to leci z cyca
Więc SNS ogólnie ogarnia, ale okazało się że Maks nie wypił za dużo bo tylko 15ml, więc pokarmu jest mniej więcej ok, choć dopiero po tym małym dokarmieniu zasnął, chyba że męczy go ból brzucha. Przedwczoraj na bank męczył go brzusio, tak przeraźliwie jeszcze nie płakał. Nie wiem czy to już kolka, czy jeszcze nie. Herbatka z kopru i termoforek na brzusio na szczęście pomogły i mały w końcu zasnął. Wczoraj było podobnie i znów ten duet nas uratował. No i nie wiem, może dziś też lekko brzusio go męczył, a mama dokarmiała i dokarmiała aż zasnął? Boję się podawania butelek za często, bo mały już raz niechętnie potem cyca ssał i wydaje mi się że te butle strasznie go rozleniwiają i szybko przy cycu potem się denerwuje że nie leci i nie chce pić. Niby butelki mam z aventu z tymi smoczkami w kształcie sutka, ale i tak leci łatwiej, dlatego ten SNS gdzie nie leci tak łatwo jako dokarmiacz mi się podoba. No nic mam nadzieje że dokarmiać nie będziemy za wiele, choć marzy mi się dziecko cycowo-butelkowe bo daje to więcej swobody mi, ale zobaczymy. Jutro jadę do lekarza, sama, więc mąż będzie karmić butlą, zobaczymy jak to będzie...
7 tydz.,1 dz.

Stracha sie najadłam dzisiaj. Odkryłam świetne lekarstwo na moje mdłości: zimne mleko! I tak sobie to mleko pomijałam wczoraj wieczorem i przez noc, po każdej podróży do łazienki i rano obudziłam sie z minimalnymi mdlosciami
mysle sobie: "Super! Takie proste a takie efektywne!". Ale oczywiście mózg Gośki nie moze być zwykłym mózgiem, wiec zaczyna rozkminiać: "Hmmm.... Brzuch mnie jakos dzisiaj boli... I mdłości przeszły... a cycki...(w tym momencie chwyt za jednego cyca, chwyt za drugiego)... nie bolą!!!! To napewno juz koniec! To na pewno juz po wszystkim!" - i tu niekontrolowany ryk. Zawsze byłam raczej opanowana, ale teraz to histeria na całego! Moze to przez brak seksu? 
We wtorek wizyta u lekarza - monitoring cyklu, zastrzyk i pewnie czwartek-piątek inseminacja. Wieść o rejestrze dawców dodatkowo mnie dobija... Wygląda na to, że to moja ostatnia szansa na zajście w ciążę, chyba, że mąż będzie mnie woził do Czech, w co, biorąc pod uwagę fakt, że pracuję, jest raczej niewykonalne... Obawiam się także, by moja kolejna ciąża nie okazała się biochemiczną
Ja pierdole gorzej być nie może .... Nie chce mi się nic płacze Marcel mi wylaz z domu jak poszłam wyrzucić śmieci dobrze że nie spadł ze schodów.... Boli mnie brzuch i krzyż... Szczerze dzien do bani mini zaproszenia przez moich rodzicow do restauracji ... Nie wiem czy chce Nie wiem dziś czego chce mam nastrój okropny.... Czy to przez hormony sama nie wiem płacze bez powodu mój mąż dziś poszedl do pracy stwierdzIł że idzie zarobić kasę bo ze mnna nie da się wyrobić w domu ...
Jest tak źle ze mną ze mąż nie może dac rady rany... Może jakiś lekarz może zrobi mi się lepiej jak zobaczę ze moja kruszynka żyje....
Mam bałagan w domuo okropny muszę się zabraćz a to....
Boże miej Nas w opiece....
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.