gamme over:-((((

sikorka@ Taka tam pisanina.... 28 września 2015, 18:22

27t (26t3d)
Adas ma krup!!! Juz od piatku wieczorem troche marudzil ze nie czuje sie dobrze, w sobote mial 2 epizody kaszlu z krztuszeniem I nie spal za dobrze, wczoraj wieczorem jednak nastapilo apogeum...0 23.30 pognalam meza z decyzja ze czas jechac na ostry dyzur. Dali mu inhalacje ze sterydow I tabetki wiec przestal sie tak dusic ale nadal nie czuje sie dobrze. Lezy tu obok mnie na kanapie, biedaczek. Ma wolne od szkoly przez tydzien. Nie planuje zadnych wizyt towarzyskich, pewnie bedziemy odpoczywac I dochodzic do siebie.
Ja wzielam sobie do serca wpis Kamar..hehe I zabralam sie za robote bo strasznie leniwy ze mnie typek ostatnio:)..posprzatalam samochod I dom, zrobilam obiad I pranie..hehe
Jednak nie wyszlo mi to za dobrze bo teraz nie mam na nic sily, najchetniej poszlabym spac:)
2 noce nieprzespane pzrzez chorobe Adka a ja juz jestem jak flaczek..ciekawe jak poradze sobie z noworodkiem..buuhahaha
Jesli mala bedzie w polowie taka grzeczna jak moj synus to moge nazwac sie szczesciara..hehe
Co do nowin cukrowych to...wsytd przyznac ale srednio mi idzie mierzenie. Mianowiicie dzis rano zmierzylam I bylo ok, potem zapomnialam zjesc o 11, przypominialo mi sie o 12 I stwierdzilam ze juz nie ma sensu bo o 1 lunch. P. przyjechal do domu na troche, wyglodnialy jak zwyle. Tak sie spieszylam zeby mu zrobic jedzenie I dac Adkowi leki ze zapomnialam zmierzyc cukier przed..potem przysnelam I zapomnialam zmierzyc po..katastrofa!!! Musze sie pilnowac przed obiadem I po zeby miec choc jeden wynik dzisiejszego dnia.
W srode mam wizyte kontrolna u diabetologa..hm..

Wszystkie Kliniki w Polsce obdzwonione i co????? Nigdzie nie ma miejsc albo skończyły się fundusze. Jest Tylko jedno miejsce Kraków 450km w jedną stronę ode mnie.. I co tak dojezdzać kilka razy w tygodniu przez ok 3tyg? I co tu robić hymm.. Czekać do stycznia czy jezdzić po 900km dziennie??? Brak pomysłu, brak sensu życia.. Wszystkie kłopoty i problemy na raz.. Proszę poradzcie

Dzisiaj plamienie, albo inaczej może "jedna plamka" póki co i nic więcej... Latam do kibla jak pokićkana, bo mam wrażenie, że @ się zaczyna,a tu jeszcze przecież 2 dni do terminu zero... Ciekawe jak sytuacja się rozwinie:)

Angelike Mam to gdzieś... ;) 28 września 2015, 23:32

Rozdział xxx
"Ola"

W sobotę zostanę mamą :) Chrzestną wprawdzie ale zawsze coś ;) hehehe
Nie spodziewałam się, nie myślałam o tym.
A chodzi o drugą córeczkę mojej szwagierki, która urodziła się w lipcu. Mój M jest chrzestnym pierwszej córy brata, a ja zostanę chrzestną drugiej.
Mała Ola zobaczyła mnie w sumie wcześniej niż swojego własnego tatusia, który był w delegacji i nie mógł być przy niej. To ja wiozłam jej mamę do szpitala w nocy gdy postanowiła w końcu zmienić miejscówkę z ciasnej macicy na przestronne łóżeczko ;) To ja siedziałam obok niej przy KTG gdy otworzyła drzwi i wylała mamie wody płodowe na łóżko. To takie drobiazgi ale zapadają w pamięć. Nie siedziałam wprawdzie kolo S trzymając ją za rękę gdy łapały ją większe skurcze, nie gładziłam jej po plecach, żeby rozmasować coś tam. Jestem mało dotykalska i byłoby to sztuczne z mojej strony gdybym nagle zaczęła zachowywać się inaczej niż na co dzień. No trudno, taka już jestem. Ale S zna mnie już ponad 17 lat więc raczej wiedziała czego się po mnie spodziewać :) Z drugiej strony skąd mam wiedzieć jak sie czuje i czego potrzebuje rodząca kobieta? Mi się wydaje że w takim momencie powiedziałabym "spierdalajcie wszyscy i dajcie mi święty spokój".
Nieważne. Ważne że byłam, odwiozłam ją bezpiecznie do szpitala, posiedziałam przy niej w oczekiwaniu na najważniejsze.
Potem parę razy ich odwiedzaliśmy ale do małej tylko zaglądałam na sekundę. Nie garnęłam się do noszenia, przytulania, głaskania, całowania i nie wiadomo co jeszcze. Wychodzę z założenia że cudze dzieci to nie są moje dzieci i nie muszę się nimi na chama zachwycać jeśli tego nie czuję. A małe dzieci po urodzeniu wyglądają fatalnie, jak kosmici, sorry ale dla mnie to po prostu brzydactwa, jedyne dziecko jakie mnie od urodzenia zachwyciło to był mój brat. On wyjątkowo wyglądał wg mnie pięknie już od urodzenia ;)
No i mała Ola, teraz, już po prawie 3 miesiącach życia wreszcie zaczyna wyglądać jak człowiek :D
Wpadli do nas ostatnio całą czwórką, ja akurat w łazience, wychodząc do nich żeby się przywitać stwierdziłam, że tym razem zatrzymam się na chwilę dłużej przy małej (czyli na 15 sekund a nie na 3 :D). Bo nabrałam takiej ochoty żeby na nią popatrzeć. Mała patrzy na mnie i patrzy, no i się dowiaduję że zostanę chrzestną.
Jak wyszli to aż podskoczyłam z radości :) głupia, ucieszyłam się co najmniej tak jakbym wygrała czterocyfrową kwotę w totka ;) Nie wiem o co mi chodzi. Chyba trafili na mój dobry humor ;)
A potem tak sobie pomyślałam, że mała dostała na chrzestną kogoś kto był przy niej od samego początku, gdy tylko zaczęła wychodzić na świat, jak anioł stróż :) Może to miało znaczenie dla S. Teraz to nabrało znaczenia i dla mnie, i już zawsze będę to wspominać.
Ostatnio, przypadkowo poznany poprzez smsa, brat koleżanki z pracy, dowiedziawszy się z kim smsuje i jak mam na imię powiedział "... i chociaż Cię nie znam cieszę się, że B ma w okół siebie anioły" :)
To było miłe :)

Dobra, my już po wizycie.
Doktor bardzo bardzo na plus. Rzeczowy, profesjonalny, delikatny.
Niestety interpretacja usg męża nie pozostawia złudzeń. Jedno jądro jest za małe, drugie ma rozmiary ok ale oba mają jakąś niejednolitą strukturę która niestety wpływa bardzo źle na produkcję plemników. I z tym fantem nic się nie da zrobić. Jest to prawdopodobnie efekt wnętrostwa i nie da się go odwrócić. Jednak szczęście w nieszczęściu jest takie, że jakaś ta produkcja jednak występuje i do ejakulatu trafiają żywe i ruchome plemniki. Mąż dostał jakiś suplement, Fertilman plus i za miesiąc ma powtórzyć seminogram + testosteron + wolny testosteron i jeszcze alfa coś tam, teraz nie pamiętam, w każdym bądź razie tez coś z nasienia. Raczej mu się te wyniki cudownie nie poprawią, chodzi o to żeby nie utracić produkcji plemników która jest teraz. Będą też pracować nad testosteronem, a w przyszłości mąż musi regularnie badać markery. Pan doktor obiecał także skonsultować się z urologiem, bo na jednym jądrze są jakieś żyłki i one też w jakiś sposób mogą przeszkadzać, no ale nie są główną przyczyną złego nasienia. Ale zapytać warto.
I teraz co możemy zrobić. Zapytałam o inseminację i pan doktor powiedział, że nie chce nam dawać złudnych nadziei. Swoją drogą widziałam jak mu było przykro i niezręcznie to mówić, poczciwy człowiek. Powiedział, że jeśli dopuszczamy myśl o metodach rozrodu wspomaganego (Boże, nazwa jakby chodziło o jakieś krowy) to jest dla nas nadzieja w in vitro ICSI/IMSI, szczególnie że mąż ma jednak żywe i zdrowe plemniki i być może dałoby się je pobrać z ejakulatu a nie z jądra. Nic nie sugerował, nic nie proponował, po prostu nas poinformował.

Mi swoją drogą doradził konsultacje u ich gina który się w in vitro specjalizuje i żeby rzucił na mnie okiem zanim podejmiemy decyzję. Jemu też możemy zadać wszystkie gnębiące nas pytania odnośnie tej metody. I zaraz mam zamiar do niego zadzwonić, iść w połowie następnego cyklu, przynieść ze sobą kartę od mojego obecnego gina i zapytać go o wszystko zanim mąż wróci za miesiąc do androloga z tym seminogramem i testosteronem. I będziemy myśleć dalej. I mąż nawet sam powiedział że ze mną pojedzie bo on też chce porozmawiać, nie powiem żebym nie była trochę pozytywnie zaskoczona ;) Wiem że jest w to żywo zaangażowany ale myślałam, że wystarczy jak mu powtórzę :P

Kiedy rozmawialiśmy po drodze do domu to miałam wrażenie, że decyzja chyba już w nas zapadła. Ale wcześniej bezwzględnie musimy o tym porozmawiać z lekarzem zanim powiemy sobie "tak". Ale z drugiej strony, co nam zostało innego? Wiemy, że leczenie, zabiegi, że nic nam nie pomoże bo mąż ma jądra jakie ma i się tego leczyć nie da. Nawet nie ma żadnych metod które lekarz mógłby nam zaproponować.

Jeśli będziemy podchodzić do in vitro to na pewno już nie w tym roku. Oczywiście jesli lekarze każą coś badać to będziemy, ale wszystkie ewentualne procedury odkładamy na 2016, pewnie na początek i tak.

Oboje znosimy to myślę dość dobrze. Nie było żadnego płaczu, pytań, złości. Najgorszy ból był przy pierwszym seminogramie, teraz jakoś już wiem na co się nastawić w gabinecie u lekarza. Dużo czytam i artykułów i historii dziewczyn i wiem czego się mogę spodziewać a czego raczej nie. I tak samo przygotowuję męża. Musi rzucić palenie (teraz czasem popala) i schudnąć, ale musi też wiedzieć, że to nie zmieni drastycznie naszej sytuacji.
Ogólnie oboje jesteśmy szczęśliwi że wreszcie wiemy, w czym tkwi problem i jakie mamy w tym momencie możliwości. Kończy się jakiś etap. Wreszcie.

iwi87 Wyczekuje i mam nadzieje, ze wyczekam. 23 października 2015, 21:26

Progesteron 24,04ng/ml ;) czyli tez super bo norma dla 1 trymestru: 9,3-33,2

gosia89 udało się po 9 latach 28 września 2015, 18:45

10dc

po wizycie u ginekologa. Mam małego polipa w macicy. moze on byc przyczyna niepowodzeń zajscia w ciaze. za miesiac zobaczymy czy sie wchlonie, jesli nie to pewnie czeka mnie histeroskopia. Drugi problem który mnie zaskoczył to ze dzis nie bylo zadnego pecherzyka... gin powiedziala ze na ten dzien cyklu juz powinien byc duzy... Mozliwe tez ze akurat ten cykl jest bezowulacyjny bo takie sie zdarzaja u zdrowej kobiety. w czwartek kolejna wizyta i zobaczymy czy pecherzyk sie pojawi. Mam kupić sobie inofolik taki suplement diety wspomagajacy jajeczkowanie. i brac je 2 razy dziennie po jednej. Gin zrobiła mi tez cytologie. obejrzała wyniki nasienia męża i stwierdziła że są dobre.

Kamilam8 Moja nudna historia... ;) 28 września 2015, 18:45

W środę trzecie IUI. Cieszę się :) Mam dwa pęcherzyki - 19 i 14 mm. Tylko endo cieniutkie bo tylko 5 mm. Ale wcinam migdały- może jeszcze pomogą.
Jutro rano budzik na 6 i podaję pregnyl. Oby to był ten cykl :)

13 dzień Cyklu.

Jery ej!
Wczoraj od niechcenia wziełam tą książke z nudów no
i tak mnie kurcze wciagła że ide zaraz czytać dalej ! :D
Ogień ! :P


Czekam za Owulką dzisiaj test mega negatyw :P
Zobaczymy jutro :)
Ide czytać
Baju <3

NATULKA Co ma być to będzie. Czekamy... 28 września 2015, 19:25

28 września o 13.20 pojawiło się na świecie nasze największe szczęście Kamil <3

A zaczęło się tak jak pisałam we wcześniejszym wpisie o 2giej w nocy. Odszedł mi czop i zaczęły wypływać wody płodowe. Postanowiłam, że poczekamy dwie godziny z wyjazdem do szpitala, bo nie czułam żadnych skurczy. O 4.20 zostałam przyjęta do szpitala. Lekarz mnie zbadał na fotelu, a przy wchodzeniu na niego wody dosłownie wyprysnęły ze mnie, potem usg, ktg i zostałam na porodówce. Delikatne skurcze zaczęły się o 6.10 i występowały co 15 minut. Wody dalej wyciekały. O 7.30 lekarz stwierdzil rozwarcie na 2 i pół cm. Ja dalej super znosiłam skurcze. Były dla mnie o wiele łatwiejsze do zniesienia niż ból miesiączkowy. Ogólnie położna i lekarz stwierdzili, że szybko pójdzie i o 10-11stej bede juz po wszystkim. Położna uznała, że mam idealne warunki do rodzenia, więc łatwo pójdzie. A tu małe zdziwienie. Skurcze występowały rzadko, co 10 minut, później podano mi cos w kroplówce na rozwarcie szyjki. Było już 4cm, a ja byłam w mega szoku, że to tak mało boli i oddechami skutecznie pokonuję ból. Piłka okazała się świetnym i wygodnym miejscem dla pierwszej fazy porodu. Mąż mnie wspierał, pomagał, podtrzymywał, podawał wodę. Nawet miał łzy w oczach, ze to już tak blisko, ale skurcze dalej takie sobie. Rozwarcie nie postępowało. Dostałam oksytocynę i wtedy bóle już były nieco trudniejsze do zniesienia. Potem kolejne dawki oksytocyny i rozwarcie pięknie postępowało. Przy 8cm, ból był już jednak masakryczny. Marzyłam o znieczuleniu. Dostałam gaz rozweselający. Kompletnie na mnie nie działał, tak jak zalecony wcześniej prysznic przy 4cm rozwarcia. Ah no i w międzyczasie miałam lewatywę. Polecam, bo to nic strasznego, a po porodzie przy obolałym kroczu radość z niemuszenia załatwiania "grubszych" rzeczy jest ogromna :) Ogólnie czas nam leciał jak szalony, ale pod koniec myślałam, że ta druga faza porodu nigdy nie nastąpi. Jednak nastąpiła i po solidnej dawce oksytocyny synek wyskoczył w dosłownie trzech parciach. Ogólnie tą ostatnią fazę wspominam jako bardzo podniosłą chwilę. Mimo, że zostałam nacięta, czego wcześniej sobie nie życzyłam, ale wyczerpana zgodziłam się, by szybciej poszło. Mąż całował mnie po rękach caly we łzach, synek wylądował na moim brzuchu,a tatuś obciął dzielnie pępowinę, choć wcześniej mdlał na sam widok kropli krwi. Było pięknie i uśmiech nie schodził nam z twarzy. Szycie niestety nie było przyjemne, choć ponoc mnie znieczulili. Wogóle nie czułam potem zmęczenia, mimo że caly porod mialam zamkniete oczy i usypialam miedzy skurczami to teraz wogóle nie chce mi się spać. Synek zszokowal nas swoimi wymiarami, zwłaszcza wagą, bo wg gin miał ważyć 3000-3200g, a ważył 3960g! Duży chłopiec! Aż musiałam zalożyc mu rezerwową, większą czapeczkę ;) Po porodzie i obmyciu mnie przystawiono mi Kamilka do piersi. Zssał aż miło, a mi pięknie wyciekała siara. Oby tak dalej! Teraz maluszek zaszczepiony, śpi smacznie i ani myśli się obudzić. Jesteśmy w nim zakochani i już marzymy o wspólnym powrocie do domu :)

NATULKA Co ma być to będzie. Czekamy... 28 września 2015, 19:26

Ciąża zakończona 28 września 2015

Dziś na świat przyszedł nasz ukochany synek <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2015, 19:28

viowieczka Tak bardzo bym chciała.... 28 września 2015, 19:27

No i jestem po wizycie u mojej pani doktor. Usłyszałam nie do końca to co chciałam. Pani doktor stwierdziła, że powinniśmy odczekać jeszcze dwa miesiące. Średnio mi się to uśmiecha, więc że tak powiem poszłyśmy na kompromis i następny cykl również będzie bez starań. Jedyny plus tej sytuacji jest taki, że pod koniec października pójdę na wesele nie zastanawiając się czy jestem w ciąży czy nie. Pani doktor kazała mi się nie przejmować poronieniem i do dotychczasowych leków dodała mi jeszcze siofor 500. W cyklu listopadowym mam się stawić na usg, coby zobaczyć jak rosną moje pęcherzyki. Ehhh kolejny miesiąc oczekiwania i pewnie będzie mi się bardzo dłużyć :(. W dodatku prawdopodobnie przypałętała mi się jakaś infekcja, zresztą tak coś podejrzewałam. @ przychodź jak najszybciej...

mmarzenak Tak bardzo chce.. 28 września 2015, 19:43

wysikalam wlasnie ladna druga kreske...

triste Hope 28 września 2015, 19:54

Byłam dzisiaj u lekarza, niestety usg nie zrobił a jedynie zbadał szyjkę - zamknięta i nie było żadnych zmian, coś jeszcze mówił ale jakoś wleciało i wyleciało więc nie weim ;) dotykał również brzuszka i podobno maluszek rośnie ;) Oby tak było ;)
Na wadze zobaczyłam 51kg :P masakra 2 kg w 3tyg!!! Trzeba ograniczyć słodycze ;)
Za tydzień w czwartek mam przyjść na pomiary, oby było wszystko ok <3

Muszę kupić płyn do prania aby zacząć prać pluszaki a potem ubranka (chcę dwa razy bo sa z ciucholandu) i nie jest to takie łatwe :P
Na stronie http://www.srokao.pl/ była lista najlepszych (wybrałam kilka)
- Jelp color żel Miscare
- Bambinex ultra nappy care
- Bonini baby płyn
- Biały jeleń
- Dzidziuś
- Lovela
Porównam i coś wybiorę, bez tego nie zrobię karuzeli :P

annielica My chcemy mieć dziubulka ! 28 września 2015, 20:35

30t4dz

Jest jest ! Kupiłam kurtkę ciążową na olx. Jak dobrze bo robi się chłodno. Z przesyłką 72 zł :D

Jutro mam wizytę u lekarza w klinice :) zobaczymy co powie :) 12 listopada będzie już ciąża donoszona :) szok !

Rutelka Na wszystko jest czas pod Słońcem. 28 września 2015, 20:50

Dziś spotkało mnie coś fajnego, z nieba danego.
Pomiędzy moimi lekcjami jest religia. W czasie religii w mojej klasie, ja mam angielski w innej. Gdy minęła lekcja wracam więc do swojej klasy. Pan od religii mówi do mnie, że puścił jeszcze dzieciom krótki filmik i żeby dzieci na przerwie obejrzały.
Wkurzyłam się trochę, bo myślę sobie, że facet im przerwę zabiera, a potem ja im muszę oddać tę przerwę na lekcji (bo przecież dzieci muszą odpocząć) -co zabiera mi czas, który mam już zaplanowany. Pomyślałam: "co to to nie, jak tylko otworzę drzwi do sali, wyłączam film i zarządzam przerwę". Wchodzę do sali, cisza. Dzieciaki wpatrzone w ekran. Pytam więc dzieci, czy chcą obejrzeć do końca. Dzieciaki chórem: Taaaakkkk. No więc pozwalam.
Chwilę się krzątam i nagle zdaję sobie sprawę, że to film o Annie i Joachimie, rodzicach Maryi, którzy cierpieli na bezdzietność/niepłodność. Modlili się długie lata o potomstwo aż w końcu Bóg wysłuchał ich modlitwy i poczęła się Maria. NIestety ewangelie nie wspominają o tej historii, a jedynie apokryf:

"Apokryficzna Protoewangelia Jakuba z II wieku podaje, że Anna i Joachim byli bezdzietni. Małżonkowie daremnie modlili się i dawali hojne ofiary na świątynię, aby uprosić sobie dziecię. Joachim, będąc już w podeszłym wieku, udał się na pustkowie i tam przez dni 40 pościł i modlił się o Boże miłosierdzie. Wtedy zjawił mu się anioł i zwiastował, że jego prośby zostały wysłuchane, gdyż jego małżonka Anna da mu Dziecię, które będzie radością ziemi. Tak też się stało. Przy narodzinach ukochanej Córki, której według zwyczaju piętnastego dnia nadano imię Maria, była najbliższa rodzina. W rocznicę tych narodzin urządzono wielką radosną uroczystość. Po urodzeniu się Maryi, spełniając uprzednio złożony ślub, rodzice oddali swą Jedynaczkę na służbę w świątyni. Kiedy Maryja miała 3 lata, oddano Ją do świątyni, gdzie wychowywała się wśród swoich rówieśnic, zajęta modlitwą, śpiewem, czytaniem Pisma świętego i haftowaniem szat kapłańskich. Wcześniej miał pożegnać świat Joachim. Według jednej z legend Annie przypisuje się trinubium - po śmierci Joachima miała wyjść jeszcze dwukrotnie za mąż."

Nie mniej jednak, nie ma znaczenia, kto to, co to i kiedy to. Bóg przemówił. Ta sytuacja mnie zachęca, aby trwać w modlitwie.

.............................................

I faza cyklu. Codziennie popijam kieliszeczek winka czerwonego. Pycha. :)

pati87 kolejne starania, czy warto? 28 września 2015, 20:53

O 17.10 urodziłam mojego kochanego aniołka Ksawierka.
Kochamy cię bardzo i zawsze będziemy o tobie pamiętać.

pati87 kolejne starania, czy warto? 28 września 2015, 20:56

Ciąża zakończona 28 września 2015

Dziś 4 dzień @. Muszę umówić się na wizytę, bo 14 dnia trzeba sprawdzić co się dzieje i jak owulacja.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)