dzisiaj temperatura wysoka ale sie rozchorowalam chyba:/ test dalej negatywny. dzisiaj chyba jedziemy do babci Roberta wrocimy chyba jutro. test chyba zrobie w niedziele dopiero.
Dostałam emaila z jednej z klinik do ktorych pisałam!!! Napisalu że spodziewaja się świeżej transzy pieniędzy w styczniu,i to zdanie na koncu -"prosimy zadzwonić w połowie grudnia w celu umówienia sie na wizytę" w wiadomości nie było napisane "może","nie ma pewności" tylko jasno "zapraszamy"! Nawet taka pierdoła jest dla mnie istotna! I powoli wraca nadzieja na powodzenie...
8 tydz.,1 dz.
"Witamy
Jestesmy juz wielkości malinki! Czyli rośniemy jak na drożdżach! Ja i w sumie mama trochę tez:


Podobno potrafię juz pływać i mam rączki i nóżki i wogole wszystko, co maluszek miec powinien. Co prawda nie jestem jeszcze taki piekny, ale jak na małego robaka to i tak nieźle
"
A ja mam dzisiaj przypływ energii. Postanowiłam wykorzystać go w pełni i zaraz po pracy zrobiłam pranie, mega dobry obiad, wyciągnęłam swetry na zimę i przyszykowałam do prania... No jednym słowem wszystko co sobie zaplanowałam. Marzy mi sie taka kurteczka jesienna ze sznurkiem w talii i kapturkiem, ale nie wiem gdzie szukać. Ostatnie poszukiwania zakończyły sie zakupem mega grubego sweterka, bluzeczki, butów i legginsów, wiec nie chce ryzykować kolejnych poszukiwań 
Wogole to jestem straszna gapa. Byłam wczoraj u lekarza, a nie zapytałam sie O NIC o czym powinnam wiedziec! Głównym tematem miałaby być moja wada wzroku. Otóż mam orzeczoną znaczną kruchość siatkówki i według polskiej pani doktor absolutnie nie powinnam rodzic naturalnie. Ja jednak chyba bym wolała naturalnie niż przez cesarkę... Kolejnym problemem do rozwiązania jest stosowanie probiotyków kobiecych w czasie ciazy - czy są one wskazane i czy nie zaszkodzą? Przed kolejną wizytą musze koniecznie zrobic listę pytań ktore mnie nurtują...
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2015, 02:57
Ojej...właśnie miałam przygodę. .mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i pociągiem jeszcze te kilka tygodni do przodu. Wczoraj Malutka kopała strasznie blisko szyjki. Az nieprzyjemne było to uczucie..no ale słaba pielegniarka była przypisana do naszej sali i póki walą głową, pomyślała i stwierdziła że jakby coś się działo to mam dzwonić.
W nocy o 2.30 szłam siusiu i było ok.
A obudziłam się ok 5.40 i chciałam siusiu tylko ze nie chciało mi się wstawać wiec tak leżałam i myślałam iść czy spać. Lekko się poprawiła i poczułam ze wyleciał ze mnie trochę płynu. Pomyślałam ...kurcze znowu progesteron się zsikal. No i tak leżałam dalej ale zrobiło się niewygodnie i chciałam bardziej się poprawić. .przewróciłam sie na plecy a tu chlup, znowu wycisnelo się ze mnie trochę płynu. Hmmm sprawdziłam palcem - uff nie krew. Ale sprawdziłam jak bardzo mokre mam majtki a tu okazali się ze baaardzo mokre...I nawet prześcieradło. No to w panikę i cyk dzwoneczek. Panie pielęgniarki szybciutko przybiegly dały świeże majtochy, gigantyczna podpaske i powiedziały ze w miedzy czasie zmienia pościel.
W łazience prawie że strachu zemdlalam, bo na papierze wyszło dużo pomarańczowego śluzu !- dla takiego wariata z chora wyobraźnia jakim jestem ja to masakra bo wg mnie tak pewnie wygląda czop śluzowych. Heh
Pani położna, bardzo zresztą fajna powiedziała ze sprawdzą czy to wysiek z wód ale trochę tak to wygląda, choć nie pachnie jak wody. Jak wróciłam do łóżka to sprawdziła obydwa tętna. Tętno Małej Agentki jest nieco przyspieszone ale obydwa są ok. Jak się okaże że to Sącza się wody to dostane antybiotyk i codziennie będą sprawdzać czy nie ma infekcji pobierając krew. Teraz pobierają krew co drugi dzień. No i dziś przyjdzie do mnie lekarz pokonwersowac.
Cóż za stres od rana. Masakra.
Mam nadzieje ze juz nie będzie kopania w szyjkę. Ciągle im mowie...mogą nie kopać wszędzie
W żołądek, w żebra, w pęcherz. ..wszędzie tylko nie cholera w szyjkę! !!
Of oszalalo. Po wpisaniu dzisiejszej temperatury of wyznaczylo mi owulacje na 9dc! Ja juz nic c nie rozumiem. Nic mnie nie bolalo, tylko od wczoraj wrazliwsze mam sutki,testy negatywne a of wyznaczylo jak chcialo..jesli tak bylo faktycznie to prawdopodobnie lipa w tym cyklu bo serducho było dopiero nastepnego dnia na wieczor 
Bede mierzyc temperature nadal jak i testy. Licze ze of sie pomylilo..miala tak ktoras? Nie man doswiadczenia z wykresami nie wiem na 100% jak interpretowac bo nie mam porownania
jaka lipa...
A wiec wstalam znowu z bolem brzucha a w lazience patrze a tu @. Przyszla wrecz z zegarkiem w reku, tak jak mi to OF wyznaczylo
Randka z mezem odwolana bo grypa mi sie przyplatala...ehhh...biednemu zawsze wiatr w oczy...ale nie poddaje sie i tak bede probowac, bo czas ucieka, aja nie robie sie mlodsza...
8 tydzień 6 dzień ciąży 
22% ciąży 
Do drugiej wizyty zostało: 6 dni 
Dzień Dobry z rana 
Ja już w pracy prawie 3 godziny siedzę ale jakoś dzisiaj specjalnie nie mam ochoty na pracę. Czuje się ostatnio wyjątkowo dobrze, te moje dolegliwości ciążowe nie są dokuczliwe także bardzo się cieszę, że codziennie nie muszę całować kibelka, czyli pewnie będzie panienka bo w żadnej ciąży nie wymiotowałam a urodziłam dwie córeczki 
Jutro wszystkie badania do zrobienia
Powiem szczerze że mam troszkę cyka, żeby nie powychodziły jakieś złe żeby mogła zacząć się cieszyć tą ciążą tak bardzo.
Za 6 dni zobacze na USG mojego małego szkrabika, strasznie się cieszę
Niech ta @ już przychodzi, bo ja w tym tygodniu pochłaniam słodycze w ilościach hurtowych !!! Jestem na siebie zła ale nie mogę się pohamować ...help!!! :d
No i po wszystkim...
Zrobiłam test, bardzo szukałam tego opisywanego przez niektóre dziewczyny cienia cienia cienia, ale nie ma tam zupełnie nic poza czystą przejrzystą bielą. Przecież nie mam żadnych, ale to zupełnie żadnych objawów, cycki nie bolą, są miękkie, nie zalewa mnie śluzem kremowym, brzuch nie boli, kawa smakuje, a ja głupia łudzę się że jestem w ciąży. Wiedziałam, że nic z tego, ale mimo wszystko pozwoliłam nadziei wykiełkować i przegrałam. Ta właśnie nadzieja właśnie przywaliła mi w łeb z całej siły, aż mi się śmiać chce z tej mojej głupoty i naiwności. ,Prawda jest taka, że pewnie nigdy w tej ciąży nie będę. Minął rok, za chwilę będzie drugi, potem trzeci...
Fakt jest taki, że jest realny problem kiepskie nasienie i chociaż wzięłabym milion cudownych tabletek to i tak nic tego faktu nie zmieni. Morfologii nie da się poprawić takie są fakty i muszę się w końcu z tym pogodzić. Tak cuda się zdarzają, ale tym w czepku urodzonym ja niestety do nich nie należę.
Mam dość wszystkiego,, czuję się bezwartościowa i do dupy. Mam dość starań, mierzenia, obserwowania, życia nadzieją, że może teraz się uda. Nigdy więcej nie pozwolę nadziei obudzić się w moim sercu. Nie wiem jak mam żyć, przestać pragnąć dziecka, to tak jak przestać oddychać...
Kolejna beta 632,3 (17dpo) więc wzrosło, choć myślałam, że więcej wzrośnie..
Samopoczucie bardzo dobre, chociaż mam wielką ochotę na kawę- duży kubek czarnej mocnej kawy, mniamm...
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 października 2015, 14:15
Mam dość tego cyklu. Mam go serdecznie dość.!!!
Tyle dni śluzu rozciągliwego? No bez jaj... na jakim etapie cyklu jestem? Nie wiem. Nic nie wiem.
Moja gin mówiła że @ powinna przyjść koniec września początek października... I co ? I nic...
Co wieczór sprawdzam śluz i nadal rozciągliwy... Jeszcze wczoraj mnie coś dopadło i nie było
bo ja nie miałam siły.
Niech ten cykl się skończy albo niech będzie fasol bo ja już nie mam chęci do niego ani cierpliwości... kurde!!!!
Zastanawiam się czy nie zbadać poziomu progesteronu może dowiem się gdzie jestem który etap cyklu... Bo ciężko cokolwiek stwierdzić... Codziennie mam już nadzieję na śluz kremowy a tu dupa... zawsze trochę tego rozciągliwego jest..
Sprawy z mieszkaniem prawie skończyłam. Jeszce zostało mi oczywiście RWE bo ostatnio nic nie załatwiłam oraz PGNiG no i urząd skarbowy.
Umowę deweloperską jednak podpiszemy 7 października bo nam przełożono termin podpisania bo konsultantka nie mogła.
Wszystko pod górę!
Mój mąż jest po wizycie u Androloga - i o dziwo twierdzi że wyniki ma bardzo dobre. Kazał zmienić slipy na luźne bokserki (juz zakupiłam
) I suplementy diety (witaminy ) tylko z tej mocniejszej wersji od tej która mu juz kupiłam. Za miesiąc musi powtórzyć badanie z posiewem, a ja się zastanawiam czy i zbadać mój śluz na reakcje z jego plemiorami tak przy okazji. Z tym moim jajeczkowaniem to wielka niewiadoma bo byłam potem na konsultacji u innej lekarki która twierdziła ze owka była i wszytsko gra. Sprawdzając hormony stosunek LH do FSH jest 1,1 w 12 dniu więc chyba oki. No i bolał mnie lewy jajnik. To chyba wina Bromergonu - nasz wspólny pierwszy miesiąc i organizm musi się przyzwyczaić.
Dlaczego ja?
Przecież ja juz z córką miałam problemy zdrowotne. Urodziła się z poważną wadą serca i była operowana. W 3 dobie po operacji była reanimowana. Żyłam wtedy też z godziny na godzinę.
Moje wcześniejsze życie tez nie było kolorowe. Dzieciństwo ciężkie - nie chce o tym pisać. Potem związek który był niby ok. Tylko po 3 latach jak zaszłam w ciążę juz mój były zaczął mnie źle traktować. Później po paru latach było jeszcze gorzej. Jak Julia miała 3 latka zaczął pic codziennie i doszedł kolejny nałóg hazard. Rozeszłam się z nim dopiero jak Julia miała 7 lat. Cierpiałam bardzo w tym związku.
Wtedy w szkole jak byłam i mieszkałam sama poznałam obecnego partnera bo nasze córki chodzą razem do klasy.
Jestem a raczej byłam bardzo szczęśliwa przez te około półtora roku. Nigdy tak szczęśliwa nie bylam ani tak kochana. Teraz to wiadomo szczęśliwa nie jestem bo nic mnie nie cieszy ani partner ani dzieci.
Wiec dlaczego skoro tyle przeszlam musze cierpieć i to tak mocno?
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2015, 09:15
Moja pamiętnikowa historia pokazała jak wiele zrobiliśmy w tym roku i jak wiele się dowiedzieliśmy 
A więc decyzja prawie zapadła in vitro.
Po wczorajszej wizycie skłaniamy się ku Klinice Bocian.
Mąż zrobił Kariotyp a dziś usg, wyszły delikatne żylaki powrozka, które mogą się przyczyniać do malej ilości plemnikow ale nie musza bo sa zbyt mało widoczne. Ciekawe co pokaze kariotyp mam nadzieje ze wyjdzie wszystko w porządku i zaczniemy stymulacje może już w przyszłym tygodniu a jeśli nie to na drugi cykl.
Opadł stres tak jest to niech tak będzie najważniejsze zebysmy mogli w końcu stać się rodzina i opiekować się naszym malym skarbem, na którego czeka już tyle ludzi do kochania:)
11t5d
Wczoraj robiłam badania: morfologię, glukozę i mocz. Właśnie odebrałam wyniki i morfologia jest OK, ale mam podwyższona glukozę. Norma to 70-99, a ja mam 120,99. Chyba kiepsko
No i w moczu mam leukocyty, erytrocyty i liczne nabłonki płaskie. Właśnie przeczytałam, że może być to spowodowane infekcją dróg moczowych. Nie za ciekawie to wygląda, ale nic... pozostaje czekać do poniedziałkowej wizyty, może ginka coś mi przepisze na to, a ja do tego czasu postaram się ograniczyć spożycie cukru.
Miała któraś z Was tak? Mam się czego obawiać?
Niezmiennie dziękuję za kciuki i wsparcie! Kochane jesteście! 
Remont oczywiście się przeciąga... Jakżeby inaczej
Dość remontów w życiu przeżyłam, żeby to wiedzieć, a i tak frustruje mnie to niesamowicie. Ja chcę już wreszcie mieć moją sypialnię!!! No ale z moim mężem trzeba mieć sporo cierpliwości. Zabiera się do tego typu rzeczy jak pies do jeża, a ja sama tapet nie położę.
Fakt, że ja sama nie miałam za dużo czasu przez ostatnie dwa dni, bo miałam 3 rozmowy kwalifikacyjne i wizytę u lekarza po L4, a dodatkowo jeszcze smutną misję zabrania babci z kotem na uśpienie
Babci kotka miała 16 lat i błyskawicznie postępującego, okropnego raka
Była już w fatalnym stanie, nic nie jadła od piątku, więc zabrałam babcię do weterynarza, żeby sama nie musiała prowadzić. Dobrze zrobiłam, bo babcia płakała całą drogę
Po powrocie przytuliłam oba moje kociaki z całej siły. Nie do końca były zadowolone z takiego sposobu okazywania im uczuć i zamiast tego zaprowadziły mnie do kuchni, chytrusy jedne.
19t5d
Dziś wykres pokazał 50% ciąży!!

Jutro wizyta 
O potężna i sławna Święta Rito, oto u twoich stóp nędzna dusza potrzebująca pomocy, zwraca się do ciebie z nadzieją, że zostanie wysłuchana.
Ponieważ jestem niegodna z tytułu niewierności mojej, nie śmiem spodziewać się, że moje prośby będą zdolne ubłagać Boga. Dlatego wyczuwam potrzebę, aby mieć za sobą potężną orędowniczkę, więc Ciebie wybieram sobie, Święta Rito, ponieważ Ty właśnie jesteś niezrównaną Świętą od spraw trudnych i beznadziejnych.
O droga Święta, weź do serca moją sprawę, wstaw się do Boga, aby uprosić mi łaskę, której tak bardzo potrzebuję i o którą tak gorąco proszę, proszę o dar macierzyństwa.
Nie pozwól mi odejść od Ciebie nie będąc wysłuchanym. Jeżeli jest we mnie coś, co byłoby przeszkodą w otrzymaniu łaski, o którą proszę, pomóż mi usunąć tę przeszkodę: poprzyj moją prośbę swymi cennymi zasługami i przedstaw ją swemu niebieskiemu Oblubieńcowi, łącząc ją z Twoją prośbą. W ten sposób moja prośba zostanie przedstawiona przez Ciebie, wierną oblubienicę spośród najwierniejszych. Ty odczuwałaś boleść Jego męki, jak mógłby on odrzucić Twą prośbę i nie wysłuchać jej?
Cała moja nadzieja jest więc w Tobie i za twoim pośrednictwem czekam ze spokojnym sercem na spełnienie moich życzeń. O droga Święta Rito, spraw, aby moja ufność i moja nadzieja nie zostały zawiedzione, aby moja prośba nie była odrzuconą. Uproś mi u Boga to, o co proszę, a postaram się, aby wszyscy poznali dobroć Twego serca i wielką potęgę Twego wstawiennictwa.
O Najsłodsze Serce Jezusa, które zawsze okazywało się tak bardzo czułe na najmniejszą nędzę ludzkości, daj się wzruszyć moimi potrzebami i nie bacząc na moją słabość i niegodność, zechciej wyświadczyć mi łaskę, która tak leży mi na sercu i o którą prosi Cię dla mnie i ze mną Twoja wieczna oblubienica, Święta Rita.
O tak, za wierność, jaką Święta Rita zawsze okazywała łasce Bożej, za wszystkie zalety, którymi uhonorowałeś jej duszę, za wszystko co wycierpiała w swym życiu jako żona, matka i w ten sposób uczestniczyła w Twej bolesnej męce i wreszcie z tytułu nieograniczonej możliwości wstawiania się, przez co chciałeś wynagrodzić jej wierność, udziel mi Twej łaski, która jest mi tak bardzo potrzebna.
A Ty, Maryjo Dziewico, nasza najlepsza Matko Niebieska, która przechowujesz skarby Boże i rozdzielasz wszelkie łaski, poprzyj Twoim potężnym wstawiennictwem modły Twej wielkiej czcicielki Świętej Rity, aby łaska o którą proszę Boga, została mi udzielona.
Amen.
Zaczerpnelam te modlitwe z wpisu aganii.
No i potwierdzone , że to wody. Mała w nocy musiała wykopać dziurkę 
Byłam na usg i w obydwu workach jest odpowiedni poziom wód ale z dolnego, czyli z domku Minionki Sącza się wody.. dostałam szybko na wszelki wypadek antybiotyk i antygrzybicze ale znak zapytania co z pessary bo on sprzyja infekcjom. A w takiej sytuacji to bardzo groźne dla całej naszej trójki.
Lekarze grupowo podyskutować no i....ok godz 14 wyciągnęli mi pessara.
24h mam leżeć z pupa i nogami do góry, wstawać tylko do toalety.
Nawet już nie po jedzenie,pielęgniarki będą robiły room service.
Absolutny zakaz siedzenia aż do poniedziałku no i mam dzwonić jakby cokolwiek zabolało.
Masakra normalnie tyle stresów no ale cóż...teraz każdy dzień się liczy a ja dalej optymistycznie mam nadzieje ze tak jakoś dotrzymamy min do tyg 27 lub 28.
Jak lekarka wyciągał pessara to Wylam tam bojąc die ze nagle dzieci wypadną. Straszna jest ta moja wyobraźnia...no ale nic się nie stało. Cały czas była ze mną słodka pielegniarka która mnie ściskam, obejmowała i glasklar po głowie osuszacze łzy.
Uff..także kolejny krok za nami.
Zobaczymy co przyniesie czas. Mam nadzieje ze żadnych skurczy ani infekcji.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.