Paskudnie się dziś czuję. Od kilku dni pobolewa brzuch. Chyba tak jak na miesiączkę. Ale wcześniej nigdy tak długo te bóle nie występowały.
Biegunka na dzień dobry.
1 dzień do spodziewanej miesiączki.
Nie czuję się tak jak zwykle o tej porze cyklu.
To byłby numer jakby się tak od razu udało...
Ponieważ zawsze myślę na wyrost, to już się obawiam, że mojego mężula nie ma w domu i nie będzie przez najbliższe 4,5 miesiąca. Gdyby był, dziś mogłabym sobie pozwolić na bycie słabą kobietką. A tak muszę być silna.
Chyba nie mogę pisać tego pamiętnika. Bo rozstrząsanie emocji mi nie służy. Przynajmniej dziś
kruszynka się obudziła z zimowego snu i została przetransportowana do macicy mamusi!
Mamusia ma się dobrze, dziś w większości leżakuje i daje kruszynce komfortowe warunki, żeby się zadomowiła, ale już jutro wraca do pracy. nie będzie się przemęczać, stresować ani denerwować ale postara się żyć normalnie tak jak ostatnio.
Proszę, kruszynko bądź silna i zostań ze mną na dłuuugie 8,5 miesiąca.. Panie Boże proszę, daj siłę naszej kruszynce i pozwól jej zostać z nami na zawsze..
Nie było dziś rano bzyku, bo mi się nie chciało.
Stwierdziłam, że nic na siłę.
A po południu zaczął mnie prawy jajnik naparzać, także właśnie mam owulację, a mąż wraca dopiero w piątek. No cóż czekamy na ciążę trochę na własne życzenie.
W tym cyklu sami sobie jesteśmy winni.
21 dzień Cyklu.
Chciałabym juz zrobic test i zobaczyc te dwie upragnione kreseczki 
Ale.. powoli trace nadzieje.
Rycze.
No i mam L-4 do przyszłego piątku włącznie - nareszcie mogę odetchnąć, odpocząć, nabrać dystansu.. 
Z wrażenia i nerwówki w pracy musiało mi skoczyć ciśnienie, bo lekarz nie powiedział mi ile namierzył 
Jest dobrze.
Czekam spokojnie do 15.10. i wizyty u gina 
Zastanawiasz się kiedy najlepiej zaplanować współżycie maksymalizujące Twoje szanse na zajście w ciążę? Oto kilka faktów, które mogą pomóc Ci to zrobić: plemniki mogą dotrzeć do jajowodów już po 3 minutach od wytrysku i zazwyczaj są zdolne do zapłodnienia przez około 2-3 dni (zależy to od jakości plemników i „przyjazności” środowiska pochwy, np. ilości Twojego śluzu płodnego). Dodatkowo warto wiedzieć, że największa liczba plemników w spermie jest zazwyczaj po 3 – 5 dniach abstynencji seksualnej.
36+5
Popołudnie z moją mamą czyli plotki, ploteczki i te milsze i te mniej miłe ( o tym później ) i dużo jedzenia.
Otóż moi rodzice mieszkają na jednym osiedlu z siostrą i babcią Tatuśka. Tu się dawno temu poznaliśmy i zakochaliśmy. Jak śpiewał Sydney Polak "jak rzeka Wisła, płynie dziś na Tarchominie". Do rzeczy, moja mama któregoś dnia niedawno spaceruje sobie z moim pieskiem i spotyka siostrę tatuśka I mówi, że się martwi, bo to już niedługo i bla bla jak to mama. Na co ta suka, że no ma rację, że się boi, bo mi to chyba pi*de rozerwie, bo ja taka leniwa nic nie robię i tylko leżę i czytam Harrego Pottera. A i jeszcze jedno, jakby tego było mało to strasznie dużo jem! Na to moja mama, zrobiła obrót i stwierdziła, że z debilami się nie dyskutuje i obróciła się na pięcie i poszła do domu.
Nie dziwię się jej starej zgoszkniałej pannie, że ją zazdrość zżera no, ale ludzie trochę taktu! No i nie zapominajmy, że franca co tydzień wbija na obiad w weekend a w tym tygodniu oznajmiłam, że obiadu nie ma, bo my idziemy na zdjęcia i papa. No to trzeba było mi dupe obrobić do mojej własnej rodzicielki. O niech ona tylko się na obiadku pojawi. Już zapowiedziałam tatuśkowi, że mam zamiar zabić ją gołymi rękami. Więc, nie zgłosił sprzeciwu jednak zapytał czy nie lepiej jej coś do obiadu dosypać
może! Zapytacie pewnie dlaczego Tatusiek nic jej nie powie, otóż jest takie powiedzenie "pluć świni w twarz a ona powie, że deszcz pada" co w naszym tłumaczeniu oznacza powiedziane wprost spierdalaj jest uznane jako żart
pozostaje tylko wierzyć, że może kiedyś trafi się facet, który będzie na tyle cierpliwy, by z nią być i coś się zmieni.
Tak więc, na pocieszenie z mamą zjadłyśmy sobie pysznego chińczyka (nadrabiam przed porodem wszystkie fast foody) potem miły spacer, potem regeneracja sił w postaci kremówki. Dalej ulubiony serial a po nim pucharek lodów.
No i jeszcze jedno jeśli o plotki chodzi. W sumie nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Wrzuciłam na fejsa ciążową fotkę i zobaczyła ją moja kuzynka powiedziała ciotce i ta po kilku latach nie kontaktowania się z moją mamą postanowiła zadzwonić. Dodam, że drogi im się rozeszły po śmierci mojego wujka. Ciotka miała jakby żal, żałoba sprawiła, że odsunęła od siebie wiele ludzi. No a tu ciąża i raptem telefon zadzwonił. Ludzie przychodzą i odchodzą, rozumiem tragedię, nie rozumiem głupoty.
No, ale teraz to ja będę pokazywać świat, pomagać go zrozumieć i w dupie mam jakieś fochy. Eh musiałam to z siebie wyrzucić!

Dzisiejszy wynik testu owulacyjnego. Wg mnie pozytywny. A Wy jak myslicie?
Wczoraj dowiedzialam sie o ciazy znajomej z pracy, zreszta niezbyt lubianej przeze mnie. Wpadka oczywiscie. Oj, nie pozostala dla mnie obojetna ta informacja. Maz mial ciezki wieczor ze mna;-) Musze uscislic o co mi chodzilo piszac to. Oczywiscie sluchal mojego uzalania sie nad soba.

Wiadomość wyedytowana przez autora 6 października 2015, 23:49
Mąż odebrał wyniki, fajne to laboratorium w którym robił, bo z wynikami trafił od razu do lekarki, która wytłumaczyła co poszczególne wyniki znaczą i jakie powinny być. Jest dobrze, wszystko praktycznie w normie tylko ph ciut ciut ponad normę. Nie jest może jakimś super hiper rozpłodowym ogierem
ale nie jest źle. Lekarka powiedział, że jeśli przez 3 cykle dalej nie będzie ciąży to warto je powtórzyć. Na to wygląda,że problem leży po mojej stronie...eh...zobaczymy co powie mój gin. Cieszę się, że mąż zdrowy bo trochę się bałam. Brat męża z żoną już 5 lat się starają bez rezultatu. Nie wiem które z nich ma problem, podejrzewam ze Ona, ale nie wiem bo nie rozmawiają na ten temat w ogóle, a ja pytać nie będę.
Mąż odebrał wyniki, fajne to laboratorium w którym robił, bo z wynikami trafił od razu do lekarki, która wytłumaczyła co poszczególne wyniki znaczą i jakie powinny być. Jest dobrze, wszystko praktycznie w normie tylko ph ciut ciut ponad normę. Nie jest może jakimś super hiper rozpłodowym ogierem
ale nie jest źle. Lekarka powiedział, że jeśli przez 3 cykle dalej nie będzie ciąży to warto je powtórzyć. Na to wygląda,że problem leży po mojej stronie...eh...zobaczymy co powie mój gin. Cieszę się, że mąż zdrowy bo trochę się bałam. Brat męża z żoną już 5 lat się starają bez rezultatu. Nie wiem które z nich ma problem, podejrzewam ze Ona, ale nie wiem bo nie rozmawiają na ten temat w ogóle, a ja pytać nie będę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2015, 08:57
Musiałam zacząć coś pisać bo jeszcze troche zwariuje...
Mam na imię Sylwia może od tego powinnam zacząć. Tak jak napisałam wyżej to już chyba miliardowy cykl starań (albo przynajmniej tak mi się wydaje). Postanowiliśmy w tym cyklu zadziałać z inseminacją to będzie nasza pierwsza i cholernie się boję kolejnego rozczarowania. Po długich przemyśleniach stwierdziłam, że w piątek porozmawiam z szefową o tym że będę miała zabieg (nie powiem jej prawdziwego powodu) i że przez dwa tygodnie nie mogę się przeciążać jeżeli tego nie uszanuje to pójdę na L4.... Nie widze innego wyjścia... Tak bardzo chcę żeby się udało że już głupieje jeszcze na dodatek męża nie ma w domu od niedzieli jest na szkoleniu na szczęście wraca w czwartek ale i tak mnie męczy taka rozłąka..... Tak bardzo się boję tego kolejnego rozczarowania, że nie wiem już co robić .....
Tak miało byc jeszcze przed ślubem. Jeszcze przed ślubem kupiłam pierwsze body na zaś wlasnie dla niego. Bo pierwszy mial byc synek. Przecież uda sie od razu. Przeciez pierwszy musi być syn. Po drodze wiadomo jak bylo. Potem stwierdziłam ze jak się w końcu uda to oby to byla dziewczynka. Slodka i rozpieszczona przez wszystkich. Ale kiedy usłyszeliśmy ze chyba będzie jednak chłopak pomyślałam ze przecież ta miało byc.
Zgadnijcie jakie imię wymyslila moja bratowa dla swojego dziecka.
Przeciez wiedzialam ze tak będzie. Wiedzialam ze oni zgarną wszystko. Ze im się uda pierwszym. Ze "wezmą" nam imie.
Wymyślimy inne imię,choc nie mamy totalnie pomyslu. Ale niedosyt pozostanie. Przeciez to mój syn mial mieć tak na imię. Jestesmy w kropce bo nic nam sie nie podoba. Przecież nie mieliśmy żadnej alternatywy. Nie chce mi się gadać z bratową,czuje się okradziona.
Wiem ze to głupie. Tylko jak ja mam się odzwyczaić?
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2016, 14:13
Kolejny telefon z kliniki. Wyniki cytologii wykazały obecność komórek zmienionych. Na wizycie na ktorą jestem umówiona 28 października okaże sie czy są to komórki rakowe... Użyją do tego badania kwasu octowego pod wpływem ktorego zmienione nowotworowo miejsca powinny sie zabarwić na biało, a następnie wymrożą te miejsca ciekłym azotem. Metoda podobno bezpieczna dla ciazy. Otrzymałam rownież kolejny antybiotyk - czyli to juz drugi, ktory mam przyjmować razem z tym pierwszym. Od około 10 lat nie brałam żadnych antybiotyków, a teraz gdy jestem w ciazy mam brac dwa i to na raz! I do tego ten zabieg!
martwię o mojego robaczka. Bardzo nie chciałabym go stracić... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2015, 04:38
9 tydzień 4 dzień ciąży 
24% ciąży 
Do drugiej wizyty zostało: 1 dzień 
Witajcie 
Dzień wizyty już jutro a w mojej głowie mętlik, czuje w sercu szczęście i radość bo noszę pod serduszkiem cud prawdziwy cud czyli naszego maluszka. Kiedy słyszę moja Klaudia jak mówi że koleżanka będzie miała rodzeństwo albo jak widzę jak bawi się z siostrą koleżanki 1,5 roczną Lenką to łzy mam w oczach bo tak bardzo chciałabym aby było wszystko w porządku i żeby udało mi się donosić tę ciążę. Mam nadzieję, że Bóg i inne bliskie mi osoby, moja córeczka Wikunia czuwaja nad Nami i nie pozwolą mi drugi raz stracić dziecka.
Znalazłam endo bardzo blisko mojego gina także zadzwonię i zapytam co i jak.
Domi jestem z Tobą i ciągle o Tobie myśle. Mąż mi kiedyś powiedział że nie przeżyłby straty drugiego dziecka i mam nadzieję że nie będziemy tego musieli przchodzić.
Mam nadzieję że ta moja tarczyca nie zaszkodzi ani mi ani robaczkowi. Jutro chce usłyszeć jego ślicznie bijące serdunio i chce żeby lekarz powiedział mi Pani Moniko z maluszkiem wszystko ok, daj Boże 
Trzymajcie za Nas wszyscy kciuki
dziękuje Wam bardzo, wszystkim którzy mnie wspieracie na forum, bez Was te dni były by o wiele trudniejsze 
Zaczęły się plamienia
Początek końca
12dc, 3cs.
Byłam wczoraj u mojej gin.
Jak na razie brak pęcherzyka wzrastającego, ale możliwe, że się jeszcze pojawi.
Teraz mamy na spokojnie się starać.
Jako, że nie jestem jakoś mega rozhuśtana hormonalnie, mam tylko brać Inofolic (ależ to cholerstwo drogie), kwas foliowy 5-tkę i od 25 dnia przez 5 dni dupka.
Jak do 5 miesięcy nie zajdę to mam się do niej zgłosić i będziemy coś myśleć 
Mimo wszystko jestem jakoś bardzo spokojna.
Musi się udać, a jak nie, to przecież 5 miesięcy to nie jakoś bardzo długo.
No i poradziła mi przejść na dietę cukrzycową. Podobno taka mała zmiana a dużo pomaga.
Macie jakieś rady co do tej diety?
aa. Wczoraj po południu zaczęło mnie mdlić i po pół godzinie żigoletto i reszta dnia do kitu...
Ale chyba znam winowajce... Zjadłam dwa kawałki CIEPŁEJ babki mojej teściowej... Ah ta pazerność 
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2015, 09:10
Eh,chcę poród...nawet jak będzie bardzo boleć.. mam to w pompie,chcę już urodzić.. Niech mnie zaboli raz a porządnie, ale niech coś z tego mam - mojego Bąbla. Bo na razie to mam wszelkiego rodzaju bóle i skurcze,które budzą mnie w nocy i nad ranem,ale żeby to coś wymiernego przynosiło to raczej nie.. Dziś w nocy obudziły mnie dość silne skurcze, ból miesiączkowy i bóle krzyżowe,więc myślałam,że to już. A w zasadzie miałam nadzieję,że to już. Tym bardziej,że bolało bardzo,więc trochę się łudziłam,że może to jest ten ból i nawet sobie pomyślałam,że fajnie może nie jest,ale wytrzymam
O,naiwności ludzka! Podniosłam się i od razu przeszło,więc to nie to. Czekam dalej. W ogóle nie wiem,co się działo w nocy,ale Mały dziwnie się ruszał - tak jakby zapierał się nóżkami z dwóch stron i napierał do przodu. Czułam wtedy niesamowity ucisk na odbyt (sorry za szczegóły fizjologiczne) i się zastanawiałam,czy to dziecię naprawdę zaraz się z główką nie wychyli.. Ale nie, siedzi jak siedział w ciepłym brzuszku
Szukam w necie nieustannie wypowiedzi kobiet,które miały podobnie i jestem ciekawa,ile czekania jeszcze przede mną. Ale,niestety,w tym przypadku (jak i całej ciąży) jest to kwestia bardzo indywidualna i wszędzie piszą,że objawy,które się u mnie pojawiają oznaczają poród w ciągu 2-4 tygodni. Kurde,oby,bo wtedy przekraczamy wszystkie możliwe terminy!! Także czekanie, czekanie, czekanie... Zamierzamy z Mężem zacząć wywoływać Małego w sposób naturalny i przyjemny dla nas (
),ale Adrian powiedział,że dopiero od czwartku..jak zaproponowałam mu seks w weekend,to powiedział,że absolutnie nie,bo teraz dziecko jest najważniejsze i nie tknie mnie,dopóki Młody nie będzie donoszony. Miałam minę jak karp,bo mój Mąż (albo zapewne każdy inny facet),który na seks mówi "nie" jest jakimś fenomenem. Więc mój stan jest dla mnie źródłem wielorakich i rozmaitych zaskoczeń 
Wczoraj pojechałam w końcu odebrać przesyłki,które na mnie czekały. Zamówiłam dodatkowe minky do szycia,bo obiecałam mojej uczennicy,że uszyję jej chustki z polarem,ale,niestety, tak gdzieś ten polar schowałam,że go do tej pory nie znalazłam.. Dokupiłam więc materiału. I zamówiłam rzep i zatrzaski,żeby dokończyć rożki,które uszyłam. Kupiłam wcześniej rzep samoprzylepny i to był ogromny błąd! Największe gówno,z jakim miałam do czynienia! Myślałam,że jeśli jest to rzep samoprzylepny,to jest on tak specjalnie zrobiony,że jak go przykleję,to nic go nie ruszy. Taaa... Nic go nie musiało ruszyć,żeby się odkleił po 5 sekundach. Stwierdziłam,że go po prostu przyszyję i tyle. To była kolejna zła decyzja. Bo klej był za słaby by trzymać się materiału,ale wystarczająco upierdliwy,żeby obkleić igłę i nitkę w maszynie..co ja się namęczyłam,żeby to cholerstwo odpruć..wyrzuciłam to badziewie,a kupiłam normalny rzep,który przyszyłam do rożków, tym samym wieńcząc moje becikowe dzieła
Dziś będę się zajmować chustkami dla Gosi
Było też dość zabawnie wczoraj,bo podczas mojej wyprawy,jak wracałam autobusem,to pewna starsza pani zagadnęła mnie,pytając czy to jedno dziecko czy bliźniaki
No,ale jakbym widziała kogoś z moim brzuchem,to też bym się pewnie zastanawiała
Plusem jest to,że wszyscy chcieli mi miejsca ustępować
6 tydzień skończony.. jejku ostatnio mam ciągłą huśtawkę nastrojów..
We wtorek kupiłam balsam z Palmersa na rozstępy, więc się już nim ładnie smaruje-rano i wieczorem (obym nie miała rozstępów, o zgrozo!)
8 tydzień ciąży (7tydz. i 3 dzień).
Leci czas, leci..
Czuje się w miarę dobrze.. nie pracuję już, bo nie moge z powodu, że bardzo bolał mnie brzuch...
wizyte kolejną mam w poniedziałek 12.10, i okropnie się martwię .. już tak daleko zaszłam... to moja najdłuższa ciąża i najprawdziwsza, tak bardzo chcę by było wszystko dobrze...
Bardzo się boję.... '
ALE wierzę, że nasza dzidzia jest silna:)
Muszę wierzyć w nią, bo kto jak nie jej mama i tata 
Już Cię kochamy bąbelku 
Dzisiaj 31dc, @ ani widu ani słychu, ale mnie robi w balona! Tym razem wzorowo, żadnych plamień, tylko piersi trochę bolą i czasem poczuję brzuch.
Rano aż siknęłam na test ale oczywiście jedna kreska, ale tym razem nie oczekiwałam od niego że pokaże dwie
Miałam gdzieś cichą nadzieję, że może uratuje nas jakoś cudownie przed tymi wszystkimi procedurami, ale nie mogę mieć mu za złe, że się tak nie stało. Dzisiaj już 10/11 dzień po ewentualnej owulce więc zakładam, że jakby co, to już by pokazał. Ale póki @ nie przyjdzie będę cichutko wierzyć 
I sobotę i niedzielę mamy wyjazdową, więc chciałabym dostać trochę wcześniej. Jak do soboty nie dostanę to siknę jeszcze raz
ale bardziej martwi mnie, że coś może znowu mi się porozregulowywało
i małpiszon wredny z jakichś innych przyczyn przyjść nie chce
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.