Faaaak kupa! Nie ma kupy!!! Czuję ,że to nie dobrze... Chciałam sobie dopomóc i w niedzielę zjadłam jabłko (wiem ,że mi nie wolno) pół godziny później myślałam ,że będę wzywać pogotowie tak mnie brzuch zaczął napiżdżać! Skończyło się na biegunce i od tamtej pory cisza! Od jutra zacznę pić siemię bo to nie dobrze tak z skrajności w skrajność. Pan Jakup był do tej pory średnio 2 razy dziennie,a teraz wyjdzie że dwa razy w tygodniu... Coś czuję ,że to się źle skończy,a przynajmniej wizytą u gastroenterologa...Wszystko wina bromka! I pomyśleć ,że w niedzielę zwiększam dawkę aaaaaaa!
Swoją drogą lubię pisać, mówić i czytać o kupie :D Odkąd pamiętam temt kupa to temat rzeka :D
A no i mam nowe kozaki,tym razem chyba nie odeślę :D
O takie :
c6c11c9e35f6a2d3med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2015, 16:35

RofTW Przegrałam bitwę ale nie wojnę! 14 października 2015, 16:53

10 tydz.

Zauwazylam,ze na swiecie są dwa typy kobiet: te po których nie widać, ze sa w ciazy prawie do samego końca i te u których brzuszek jest widoczny niemal od samego poczatku. Ja, po raz kolejny zapytana w pracy "spodziewasz sie dziecka?", postanowiłam zrobic sobie zdjecie, ot tak by obiektywnie spojrzeć na swoj wygląd. No i mnie troszke zatkało, bo do tej pory myślałam, ze robię sie grubiutka wszędzie po równo, a nie tylko w brzuchu.. i z tego powodu jestem bardzo podekscytowana :)

9fd452d7dd3d7d86med.jpg

Mdlosci niestety wróciły i czuje sie okropnie. Nawet nie mam ochoty wychodzić dzisiaj z łóżka... Powinno od teraz być juz tylko lepiej (tak mową cotygodniowe informacje od belly), a jakos jest na odwrót... Przedwczoraj nawet wyszorowalam najdokładniej jak potrafiłam lodówkę i szafkę ktora, jak dla mnie, śmierdzi nie do zniesienia. I co? I nico o śmierdzi dalej!

Cieszę sie,ze chociaż maz mnie wspiera jak tylko potrafi- całym niezgrabnym sobą. Śmieszy mnie gdy dotyka brzucha, bo robi to tak delikatnie jakby próbował pogłaskać małego ptaszka :) to mega słodkie, tym bardziej, ze K. jest naprawde dużym mężczyzną. Wczoraj opowiadałam mu wszystko co wyczytałam na temat 10 i 11 tygodnia ciazy. Słuchał z wielkim zaangażowaniem i nie mógł sobie wyobrazic, ze maluch sika w moim brzuchu :) Tylko trochę mi go szkoda, bo od trzech dni zapominam o jego lanczu i biedak chodzi głodny... Ale nie narzeka, mowi, ze rozumie i żebym sie nie martwiła. Kochane stworzenie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2015, 16:56

agnieszka1290 Starania o upragnione dziecko!!! 14 października 2015, 17:01

Kolejny dzień rozpaczy, żalu ...
Jak ja mam dać radę???
Dlaczego Bóg mi Cię zabrał?????
Nie potrafie sobie odpowiedzieć na te pytania :-(

21+1
fbc6f8d3fda1f946med.jpg
Jesteśmy po połówkowych. Ignaś został Ignasiem :) Waży 390g i jest cudowny. Lekarz znalazł niedomykalność zastawki trójdzielnej ale to ponoć nic groźnego i pewnie samo się naprawi. Tak więc 'No panic' :)

W międzyczasie zaliczyliśmy kolejny pobyt w szpitalu i coś czuję, że to nie koniec. Na szczęście po kroplówkach wszystko przechodzi. No i w poniedziałek zrobiliśmy ostatni zastrzyk Clexane. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Kupiliśmy też nowy samochód! Tzn nie nowy ale nowy ;) Zamówiłam pościel dla Synka. Ubranek mam już chyba wystarczająco i zaczynam prać pomału. W sumie tylko pozostaje nam przywieźć łóżeczko, pokupować kosmetyki i inne pierdółki. Wózek dziadkowie kupią w przyszłym miesiącu i będziemy gotowi. Oby tylko Ignaś chciał jak najdłużej pozostać u mamy w brzuszku. Odliczam kolejne tygodnie...

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 14 października 2015, 17:53

16dc 5dpo
Wczorajszy plan sportowy legł w gruzach.. Było zupełnie inaczej niż planowałam, ale inaczej nie znaczy gorzej:) rano G. stwierdził, że jest zimno i nie idziemy biegać, jak mnie otulił kołderka i przytulił, też nie poszłam.. Chciałam iść popołudniu, ale zadzwoniła do mnie znajoma, że potrzebuje zastępstwa w pracy, musiałam iść na 2 bezsensowne godziny.. Zgodziłam się tylko ze względu na kasę.. Myślałam, że to bezsensowne 2godziny, ale okazało się, że było bardzo miło.. A ponadto jedna z pań zaproponowała mi dodatkowe godziny pracy, ale nie nakręcam się bo ostatnio też miałam kilka propozycji dorobienia i nic z tego nie wyszło.. Wieczorem pomyślałam, że jak nie poszłam biegać to przynajmniej pójdę na jogę i było super!

W pracy ostatnio nie mogę wytrzymać z moją ciekawską koleżanką, wczoraj podsłuchiwała moją prywatną rozmowę telefoniczną, a potem wypytywała o jej szczegóły, kretynka nawet nie potrafi być dyskretna i pyta prosto z mostu o to co podsłuchała!!! Dzisiaj pisałam na karteczce koledze wytyczne co ma zrobić w jednym z programów, daje mu a ta wciska nos i czyta, mówię jej, że jej to nie dotyczy, a ta wciska mu się pod pachę i czyta dalej, w żartach powiedziałam, że jest ciekawska, ale jej to nie obeszło, dopiero jak przeczytała wszystko to odeszła.. Nie wiem o co jej chodziło, może myśli, że te karteczki to jakieś romantyczne liściki, w sumie to byłoby w jej stylu, podrywa wszystko co się rusza, nie zważając czy ma żonę i czy jest zainteresowany..
Ale Dyrekcja mnie pochwaliła:)

Z staraniowego gruntu, udaje mi się uciekać od myśli, staram się tylko modlić w wiadomej sprawie, nie wpatruję się w wykres i nie analizuję.. Jedyne co mnie martwi to znów mam jakieś bóle/skurcze po lewej stronie, zaznaczam to na wykresie jako ból lewego jajnika, ale nie wiem czy to nie ten mój mięśniak/emdometrioza.. Wczoraj skurcze były bardzo intensywne, krótkie ale bolesne, takie łamiące w pół.. Pierwszy raz miałam tak, że pół podbrzusza było twarde jak kamień, a drugie pół normalne, miękkie.. Już nawet nie chce mi się o tym gadać z profesorem..

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 2 listopada 2015, 22:01

Zero ochoty na seks. Od zabiegu nie mogę sobie z tym poradzić. Na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje w ciągu ostatnich 8 miesięcy gdy naprawdę nas poniosło. J sfrustrowany, widzę to. Ale nie mogę. Nic nie poradzę na to :(

31 TYDZIEŃ (30t1d) <3 <3 wg. Belly zaczynamy 8 miesiąc wg mnie dopiero jak minie 31 TC <3 <3

Dzisiejszy dzień rozpoczęłam od wizyty u Pani doktor. Z syneczkiem wszystko ok. Podczas badania nie spał i ślicznie się nam pokazał :) A najlepsza była jego stopa przy buźce :D Zwinięty w precelka mój malutki Skarbek, tzn już nie taki malutki bo waży 1382 g

Poza tym przepływy, poziom wód płodowych, inne wymiary Maluszka i moja szyjka OK. Morfologia, mocz, TSH i ft4 też ok, przeziębienie chyba odpuściło.
Strasznie się cieszę. Masaż krocza dozwolony a hemoroidów na szczęście nie mam :D Termin porodu zmieniony na 18 grudnia czyli coraz bliżej:-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 16:50

maryska90 Pamiętnik kojący zbolałą duszę... 14 października 2015, 22:06

No niestety tak jak pisałam wcześniej nic z tego nie wyszło... Jest mi przykro ale teraz już znacznie lepiej niż na początku. Doktor kazał odstawić leki i czekać na telefon z informacją odnośnie dalszych losów programu, być może coś ruszy po nowym roku. Póki co mam trochę czasu na odpoczynek psychiczny.

Wczoraj doktor bardzo podniósł mnie na duchu... Powiedział że działamy dalej, że leczenie niepłodności to nie jest wycięcie wyrostka tylko proces.. Że w końcu się uda a te wszystkie nieudane próby będą tylko złym wspomnieniem...

Trzymajcie kciuki :) będę się odzywać co jakiś czas :)

maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 14 października 2015, 22:43

27t3d

W Szpitalu nr 3 mnie nie spławili. Mam umówioną konsultację na 23.10. I wszystkie formalności, łącznie z kolejkami zajęły mi 45 minut. Da się? Da się. No.

Więc dałam radę zaliczyć jeszcze dziś kino, a zbierałam się chyba ze 3 tygodnie :P

Spotkanie z kuzynką - megaudane. Dwie gaduły się spotkały i przez 4h buzie nam się nie zamykały ;)

A teraz padam na ryło i zamierzam jutro spać cały dzień. Mam wrażenie, że jest dziś piątek - taki długi był ten tydzień, pełen wydarzeń i emocji. Muszę się zregenerować :)

ep7 Chcielibysmy zostac rodzicami ponownie :-)) 14 października 2015, 23:24

Ile razy tu zagladam tak za kazdym razem mam ochote to powiedziec: jak mozna nazwac dziecko PROJEKTEM???? MISJÁ ?
ehhhh... moze sie czepiam ale razi mnie takie uprzedmiotowienie dziecka...

21+2
No i wykrakałam. Ok 16 zaczęło mnie strasznie kłuć w szyjce i w okolicach pępka. Doszły też zawroty głowy. Od razu jak Mąż wrócił z pracy ok 20 pojechaliśmy na IP. Na szczęście wszystko ok. Szyjka bez zmian, łożysko w porządku. A zawroty głowy przez ciśnienie, które wynosiło 90/60 i to jakieś 4 godziny po wypiciu kawy! Ufff... Jak tak dalej będzie to zwariuję do lutego...

A teraz z tego wszystkiego nie mogę zasnąć. Mały kopie jak szalony, ja co chwilę latam siku i jeszcze straszne wzdęcia mnie męczą. A no i jakieś plamienie mam po badaniu na IP. Wrrr...
Idę zrobić sobie meliskę, może uda mi się po niej zasnąć.

Dagers Czas zacząć, zmagania po 30-stce 15 października 2015, 07:15

Termometr zamówiony, mam nadzieję że dojdzie przed początkiem następnego cyklu.

Temperatura dziś urosła, ale to o niczym nie znaczy, bo termometr mam do d@#$.
Urojone objawy mam, więc sama się ciągle oszukuje :)

Im więcej o tym myśle, tym bardziej dłuży mi się czas do @.

Ale dla pewności zrezygnuje z kolacyjnego wina przez następny tydzień, choć pewno znajomi zrobią się podejrzliwi i będą nalegać i pytać. Powoli kończą mi się wymówki.
O naszych staraniach wie tylko Macho, mój brat (jako mój najlepszy przyjaciel i zaprawiony bohater w walce z niepłodnością) i moja przyjaciółka.

Byle do następnego piątku.

KaijaUK Irlandzkie starania 15 października 2015, 08:36

6 rano, w Polsce 7. Od tyg. wstaje robić narzeczonemu śniadanie do pracy. Sama nie pracuje, bo przeszłości miałam wypadek i teraz mam słabą odporność. Pogoda w Irlandii, o tej porze roku, tym bardziej mi nie sprzyja. Także siedzę w domu. Nie nudzę się. Moja przyjaciółka zawsze powtarza, że tylko nudnym ludziom się nudzi :) Coś w tym jest. Wodnisty śluz, zamiast krwi, ha, mój organizm robi mi nadzieję, że może coś tam jest, ale nie jest! jajniki szaleją jak co 31 dni. Bez zmian. Dobrze, że już z tym się pogodziłam, że to jednak nie będzie mój miesiąc. Co się dziwie...nie sprawdzam temperatury, nie robię testów owulacyjnych, postawiłam na...fart? szczęście? No właśnie. Przez tyle lat mówiono nam o zabezpieczaniu się bo będzie wpadka, a tu widzę że nie tak łatwo o nią :P Dzisiaj znowu czytałam pamiętniki innych kobiet...Niektóre to dwa cykle i happy end! a niektóre do dziś się starają...i tu zaczyna się u mnie kłopot, przejmuje się bardzo, a nawet za bardzo czyimiś problemami. Całymi dniami zastanawiam się, gdzie tkwi w tym haczyk? co muszą jeszcze zrobić? Podobno Bóg nas stworzył i kazał się rozmnażać, więc czemu się nie udaje? Dlaczego narkomanki wpadają, a porządne kobiety nie? Nienawidzę niesprawiedliwości. ha, hormony szaleją mi :P Pewnie też dlatego tak przeżywam innych tutaj.


Tak z innej beczki. Remont! Przeklęty remont! Mieszkanie z przyszłym teściem, nie jest takie straszne. Ogólnie nie wchodzimy sobie w drogę. Denerwują mnie tylko jego czepianie się o wszystko "Ty wyjęłaś miskę, to ją Ty schowasz!" To nic że była na suszarce do naczyń...jak była sucha to czemu nie mogłeś ją sam schować, tylko wrzeszczysz na cały dom, że Ty nie schowasz tej cholernej miski?!? Przyszła teściowa też niezłe ziółko. Musiała przylecieć i zatruwać mi z mężem życie. Wracając do remontu. Remont na cały dom, więc musimy mieszkać u teścia, oczywiście dokładając się pieniężnie, tylko czemu on nie ma prysznica? ...codzienna kąpiel...to już przestało być romantyczne :/ Ależ ja narzekam :D To pewnie dlatego, że troszki jest mi smutno że nie mam co liczyć na pozytywny test ciążowy. Pewnie dlatego..no przecież nie powiem sobie że jestem wredną babą :D

To pisanie poprawia mi humor :P wyrzucam to z siebie i po paru minutach, jak po masażu, pełen relaks, jakbym mogła go wysłać komuś, to każdej na tej stronie wysłałabym...czas na relaks! :)

__________________________________________________________________________________________________

Relaks, relaks..i po relaksie :D Staram się nie myśleć, nie sprawdzać. Wypiłam melisę, po ćwiczyłam. Nic. testu nie zrobiłam, bo byłam przekonana że @ dzisiaj mnie odwiedzi. Nic. Cisza. Coś czuję że to cisza przed bolesną burzą. Jajniki coś pobolewają, śluz bez zmian, wodnisty. Organizm sprawdza jak silna jestem :D Mój narzeczony rano powiedział, że mnie "zabije" jak będę w ciąży bo wczoraj zamówiłam testy owulacyjne i termometr :D No organizm zachowuje się tak jak zawsze przed okresem (oprócz tego śluzu), także moim zdaniem to tylko kwestia czasu...ale jutro i tak zrobię test (chyba że dostanę @, to wtedy logiczne że nie zrobię :P )


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2015, 11:14

mmarzenak Tak bardzo chce.. 15 października 2015, 08:36

Wczoraj miałam fatalny dzień od godziny 15 dopadły mnie ogromne mdłości z rzyganiem ..w dodatku w pracy. Zaczęłam bardzo źle się czuć, było mi słabo, aż wyszłam z pracy 10 minut wcześniej i mąż spod samej firmy mnie odebrał. W domu się położyłam, potem zjadłam obiad i poszłam spać.. Myślałam, ze lepiej się poczuje, ale tak nie było. Wieczorem ból żołądka.. zawsze mi pomagały krople żołądkowe, ale w ciąży ich nie można brać, więc wypiłam siemię lniane...

7 tydzień 3 dzień


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2015, 13:35

DzikaRoza Czterdziesci plus i pragnienie 15 października 2015, 08:44

Zastanawiam sie czy jak Ktos patrzy na mnie z gory to widzi z jaka pieczolowitoscia i nadzieja miesiac za miesiacem usiluje napelnic woda dziurawa miske.
Tak sie czuje, robie wszystko co moge aby zajsc w ciaze i co miesiac dostaje kopniaka od losu z komentarzem mozesz robic co chcesz i tak na prozno.
Nie potrafie sie zmusic do pozytywnego myslenia.
Mysle raczej jak tu sprobowac sie pogodzic z sytuacja i zaakceptowac moja nieplodnosc.
Ale nie potrafie zaakceptowac mojego stanu ani porzucic tez nadziei.
To paradoksalne i wykanczajace.
Jedna zdziewczyn komentowala pod postem jednej z aniolkowych mam zeby sie nie martwila bo jednak zachodzi w ciaze... GORZEJ jak by nie mogla zajsc.

To mnie dobilo dzisiaj. Trudno zaprzeczac faktom.

Z zewnatrz u mnie wszystko w porzadku, w srodku zas pustka. Wiem, ze wiedzie nas do macierzynstwa instynkt i on nam tak miesza w glowie, sprawia ze jestesmy gotowe do wielkich poswiecen, zniesiemy bol, niewygode, niemal wszystko by miec potomka i odczuwac radosc macierzynstwa. Tak ten swiat jest skontruowany.
Nie jestem inna tez chce to wszystko przezyc i dac zycie nowemu czlowiekowi zrodzonemu z czastek nas obojga.

Najgorsze jest to ze juz nie wiem co mam robic a moj wiek pewnie niejedna tu odstrasza jak i mnie z reszta.

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 15 października 2015, 09:25

<3 <3 <3

15.10.2011 - 15.10.2015

To już 4 lata razem... po tej innej małżeńskiej stronie. Po stronie gdzie czasem jest pod górkę, czasem z górki, czasem zakręt, czasem droga prosta, szeroka, wyboista, kręta... ale razem.
I dobrze nam ze sobą. Kocham swojego męża, on kocha mnie.

<3 <3 <3

34be01f929d034d9med.jpg

To również rok przebywania tutaj. Kawał czasu... Czas wymiany zdań, komentarzy, informacji, dzielenia się smutkami, radościami i chyba najważniejsze wsparcia...

W początkowym moim wpisie jeszcze po tamtej stronie znalazłam takie słowa przed chwilką...

...Samo marzenie w nas, jest już cząstką nowej rzeczywistości...

Wierzę w to, że te nasze marzenia się spełnią, wtedy to już będzie zupełnie inna rzeczywistość...

Moje marzenia się urzeczywistniają i życzę aby Wasze też się urzeczywistniły i to jak najszybciej.

maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 15 października 2015, 09:59

27t4d

Miał być już koniec atrakcji tego tygodnia, a obudził mnie dziś SMS z przychodni, że moja ginka odwołała wizytę - w sensie w ogóle zgłosiła nieobecność jutro w placówce. Mam L4 do jutra włącznie, a na poniedziałek (jeśli będzie w pracy), ma komplet.
Co robić? Umawiać się na jutro / sobotę do innego gina po L4 samo, czy próbować na krzywy ryj wleźć do niej w poniedziałek (no ale jest ryzyko, że nadal jej nie będzie, jeśli się pochorowała).
Psia mać normalnie! Czy nie może być w końcu spokojnie i na luzie? ;)


PS.
Żeby było spokojnie i nie nerwowo, to umówiłam się na sobotę do innego gina - tylko po L4, a do mojej na przyszły piątek. No, to wracam pod kołdrę.
Dzień Dziecka Utraconego nie nastraja mnie jakoś specjalnie optymistycznie ...


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2015, 11:47

Dziś Dzień Dzieci Utraconych...
[*] dla Ciebie mój Aniołku ♡ tęsknimy za Tobą. Czuwaj nad swoimi rodzicami. My o Tobie nigdy nie zapomnimy.
Na zawsze w mym sercu, na zawsze w mej pamięci, na zawsze częścią mej duszy;( Tęsknię

agnieszka1290 Starania o upragnione dziecko!!! 15 października 2015, 10:10

Dziś Dzień Dziecka Utraconego♥♥♥♥
Mój Aniołeczku mamusia Cię bardzo Kocha i Tęskni♥♥♥

Jolcia1985 .... bo ja chcę być mamą 15 października 2015, 10:37

8 dc 14.10.2015r - moja pierwsza w życiu inseminacja. Czy ostatnia? okaże się, mam taką nadzieję, ale statystyki są jakie są. W klinice byliśmy już przed 9, najpierw zostało przygotowane nasienie (duża ilość żołnierzyków i ruchliwe żołnierzyki) a potem przyszła kolej na mnie. Niestety ale okazałam się a raczej moja szyjka macicy osobnikiem stawiającym opór. Dopiero przy pomocy szczypiec i rozciągnięciu szyjki udało się wszystko wprowadzić do środka. Bolało i było mi nie dobrze, ale najważniejsze że wszystko się udało. Teraz pozostało nam już tylko czekanie. W między czasie mam wziąć jeszcze 2 zastrzyki pregnylu (to zamiast duphastonu).
Trzymajcie kciuki :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)