sikorka@ Taka tam pisanina.... 23 października 2015, 17:31

31T(30t0d)
Powrot do bycia flaczkiem...chcialabym napisac ze zrobilam to czy tamto..ze bylam gdzies..A tu nic, leze na kanapie zdechla I nie mam sily na nic. Adas jest w szkole do 14 a ja zwyczajnie marnuje czas na nierobstwo. Moja dieta curzycowa zobowiazuje mnie do cwiczen codziennie ale jakos nie moge sie zmusic. Chyba zapisze sie na dodtakowe zajecia z jogi zeby sie zmusic do dzialania. Za oknem jesien plena para, deszcz, mgla I zimno..uwielbiam taka pogode. W srode bylam w dublinie,milo bylo wyrwac sie z domu ale ta podroz mnie wykonczla..hehe..zdalam sobie sprawe z wlasnych limitow.
Dzis wieczorem ide z kolezankami na obiad do lokalnej restauracji, kolezanki moze to duzo powoedziane..mamy dzieci w tej samej klasie.

DzikaRoza Czterdziesci plus i pragnienie 23 października 2015, 17:39

Och dziekuje dziewczyny!
Tyle ze biegam, cwicze, i staram sie zajac innymi sprawami, :) Kaija bezblednie mnie rozpracowalas. Wmawiam sobie spokoj, ale tak mi lepiej.
Zycze wszystkim milego weekendu buzka :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 października 2015, 17:39

Postanowilam odpoczac od ovu.
Wiem, ze dobrze mi to zrobi.

20 tc (19+0)

Kolejny dzień upłynął mi na błogim lenistwie.Taka jakaś zmęczona jestem i śpiąca prawie jak na początku, nie wiem czy ta pogoda jesienna ma na mnie taki wpływ, czy może leki na tarczycę które przyjmuję od dwóch tygodni.
W każdym razie wstałam rano po 6 wypiłam kawusię jak zawsze zresztą. Filipek poszedł do szkoły, a ja zrobiłam śniadanko dla Alanka i siebie i hop pod kołdrę. Tak se pospałam, że nagle 12 na zegarze wybiła. Wstałam i wstawiłam zupkę, bo przecież kolejny dzień bez obiadu to już byłaby przesada.
Wpadła do mnie koleżanka na kawusię i przyjechała z zapasem pysznego ciasta. Fajnie bo wczoraj skończyłam ostatnie sękacze i nie miałabym co wszamać :)
Dałam jej papierek od jednego z nich, bo jutro ma być w MAKRO i zobaczyć czy takowe tam mają i w razie "W" kupić mi na zapas całe pudełko.
W każdym razie K pojechała a ja zamiast posprzątać dom na powrót mężulka, bo będzie już dzisiaj w nocy w domku, to siedzę jak ta dupa wołowa i nawet palcem nie kiwnę.
Zjedliśmy z dziećmi obiadek i tak leci.
Dobrze że jutro sobota budzik wyłączony, telefon wyciszony i mam nadzieje że wstanę wyspana i z energia na cały dzień :)
No nic lecę jeszcze na kanapę i do kolacji jeszcze poleniuchuję, a co tam jak się lenić to już cały dzień :)

Kamilam8 Moja nudna historia... ;) 23 października 2015, 18:28

Jestem po wizycie. Są dwa a może nawet trzy pęcherzyki. Jeden ok 15 mm, drugi 21 mm a trzeciego nie było dobrze widać. Endo niestety cieniutkie ok 5-6 mm. Ale kto wie...
W pn 4 inseminacja- oby szczęśliwa.

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 23 października 2015, 19:30

Wieści z dzisiaj :) Krótkie...

Wyspałam się z nowa podusią, dla mnie pomocna, wspomniany wcześniej wałek już mi pomógł. Przebudziłam się tylko raz na sikanie ;) Także po jednym razie jestem zadowolona, myślę, że dalej też tak będzie. Wstawię linka, gdyby któraś z was się kiedyś zastanawiała nad kupnem. Ja mam konkretnie taką :

http://www.supermami.pl/Poduszka_Typu_C__bawelna_z_wypustka/139/

Glukoza poszła gładko, kilka kropel cytryny pomogło, piłam z letnią ale przegotowaną wodą. Gorszy posmak po samym wypiciu. Wyniki właśnie odczytałam :
Na czczo - 70
Po 1h - 190
Po 2h- 169
Z tymże te po godzinie było ciut dłużej niż po godzinie bo ktoś wszedł i się zasiedział. Nie za bardzo wiem czy to dobry wynik, czy nie i nie chce mi się też szukać.

Gorzej z moczem, wyszło mi dużo leukocytów, a to na pewno nie jest za dobrze, bardzo liczne nabłonki płaskie, więc pewnie też niedobrze, do tego liczne bakterie. :/ Zdziwiona jestem tylko tym, że trzy tygodnie temu nic z tych rzeczy nie było, a teraz bu.... :(

Poza tym chyba ok, a brzuch to już standard.

Dzisiaj odebrałam wynik AMH-3,19. Miasiak oddał też nasionka do badania. I znowu jesteśmy lżejsi o 150 zł. poprzednia wizyta w klinice i badanie AMH - 325 zł.

viowieczka Tak bardzo bym chciała.... 23 października 2015, 20:46

Jestem, ale tak jakby mnie nie było. Przeraziła mnie częstotliwość z jaką wchodziłam na ovu, więc postanowiłam to zmienić. Wchodzę co kilka dni i w zasadzie tylko na chwilę, uzupełnić wykres, zobaczyć co tam u Was słychać i rzucić okiem co słychać na forum. Nie udzielam się, jakoś nie mam do tego weny ani głowy. Psychicznie jest u mnie różnie, raz lepiej raz gorzej. Gorzej głównie wtedy jak dowiaduję się o kolejnej ciąży wśród znajomych, z jednej strony się cieszę, a z drugiej dobija mnie to totalnie. Dodatkowo teraz dobija mnie to, że choć jest to cykl bez starań, to prawdopodobnie jest bezowulacyjny, temperatura jednego dnia rośnie następnego spada. Ciekawe jak to wpłynie na długość tego cyklu i kiedy w swojej łaskawości pojawi się @. Gdzieś tam głęboko w sobie mam nadzieję, że ten cykl nie będzie jakiś bardzo długi, pewnie dlatego, że bardzo już bym chciała powrócić do starań.

iwi87 Wyczekuje i mam nadzieje, ze wyczekam. 23 października 2015, 21:40

Ale jaja ;) maz wraca z pracy i wlasnie mi pisze ze jego siostra jest w ciazy;) tez drugiej. Ma juz 7latke. A moj maz niewie nic ze ja jestem w ciazy;P dowie sie za godzine;P list mu napisalam:P Termin teoretycznie miesiac po Niej heheheeh. Mam nadzieje, ze obie donosimy bo jakis czas temu ona poronila. Niestety... Oby teraz bylo wszystko dobrze. I z Nia i ze mna;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 października 2015, 21:43

mrth666 Czasem szczęściu trzeba pomóc... 23 października 2015, 21:40

Głupio to zabrzmi ale chyba czuje dziecko :) nie jest to typowe czucie ruchow ale inne zachowanie brzucha (jakis babel czy coś) trudno to opisać. Raz dziennie badam brzuszek detektorem. Zawsze "czułam" je po lewej stronie. A dzisiaj to uczucie czułam po prawej. Oczywiście wydawało mi się że to moja schiza dopóki nie zaczęłam szukać maluszka standardowo po lewej - 10 min i nic. Nagle mnie olsniło by może jednak sprawdzić prawą strone no i od razu serduszko :D Dzięki detektorowi jestem o niebo spokojniejsza. Oprócz niewielkich wzdęć, lekkich problemów z trawieniem i ciezkich piersi 0 objawów... Brzuszek mam nadal płaściutki, wszyscy mówią że szczupłym wychodzi wcześniej ale niestety nic nie zapowiada tego by chciał się powiększyć:( a w niedziele zaczynam 11 tydzień


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 października 2015, 21:43

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 23 października 2015, 22:30

32 tc (31t0d)

Dzisiejszy dzien spedzilam w biegu. Rano wstalam wczesnie, bo umowilam sie po odbior uzywanych ciuszkow z jedna sprzedajaca w galerii handlowej. Pierwsza mysl - wyciagac nasza Corse... Eee... Nie. Nie dosc, ze z garazu ciezko wyjechac, to jeszcze znow sie gdzies po drodze zatrzyma... Jade komunikacja miejska, mam jeszcze sporo czasu. Chyba jednak bylam bardzo zaspana, bo z autobusu wysiadlam przystanek wczesniej przez pomylke... A poniewaz bylam umowiona na konkretna godzine, ledwo dobieglam do punktu na czas. Na miejscu kobieta siedziala przy stoliku z kawa, wiec tez sobie kawe zamowilam, zaczelysmy rozmawiac... I tak mi zeszlo poltorej godziny ;) chyba jestem dobrym sluchaczem, bo kobieta zdazyla mi opowiedziec o wszystkich ciazowych przygodach ;) W koncu udalo mi sie urwac, a ze bylam juz w galerii handlowej - poszlam na zakupy. Niby chwila moment, ale czlowiekowi jednak troche czasu zawsze w sklepie zejdzie. A nawet jesli czlowiekowi nie, to na pewno niezdecydowanej ciezarnej ;) ;) w koncu patrze na zegarek, a tu juz po 11.00. Szok. Szczegolnie, ze musze zawiezc zakupy do domu, zjesc cos, a potem teletransportowac sie na drugi koniec miasta na wizyte u pielegniarki z diabetologii na godzine 12.00. Oczywiscie bylam spozniona. Jak zawsze czekam na lekarza, tak tym razem pielegniarka czekala na mnie. Wkurzona na starcie. Po drodze zdazyla mnie objechac za nieprzyniesienie glukometru (skad mialam wiedziec, ze wyniki nie wystarcza? )
W miedzyczasie pojawil sie S i poszlismy na pierwsze zajecia szkoly rodzenia. Na jakies 10 kobiet tylko 3 przyprowadzily partnerow ;) wyglada na to, ze jestem wsrod nich najmlodsza (ha ha ha - no jak to jest mozliwe...), mimo iz najstarsza stazem ciazowym ;) najstarsza pierwiastka miala 42 lata i adoptowane dziecko w wieku 3 lat ;) Przy okazji na kursie spotkalam zone mojego znajomego. Kiedys chodzilam na jezyk niemiecki z takim Irlandczykiem, pare razy umowilismy sie tez razem biegac po pracy. Pewnego razu zaprosil mnie razem z chlopakiem do nich na kolacje. I w ten sposob ja poznalam. Byla to ostatnia kolacja z nimi, gdyz czulam ze kobieta zyczy mi zebym sie udlawila oscia... A jak jej facet zaoferowal, ze nas odwiezie do domu samochodem - to juz w ogole nie kryla oburzenia. Nawet moj facet to wtedy zauwazyl. Rozumiem byc odrobine zazdrosnym, ale to bylo dla mnie mega przegiecie w jej wykonaniu... A ze nie chcialam sie mieszac w cos takiego, odpuscilam nawet spotkania z tym znajomym. No i teraz ta kobieta podchodzi do mnie na kursie i wita sie jak dobra znajoma ze mna i z S. My patrzymy po sobie, glupio nam sie zrobilo... "Ach ale super, ze razem czekamy na dziecko... Dobrze widziec znajome twarze. Musimy sie spotkac bardzo niedlugo, ostatnim razem bylo tak milo..." ;)
Tak mna to wstrzasnelo, ze nie za bardzo skupilam sie na kursie. Zreszta chyba niewiele mnie ominelo - przedstawialismy sie i rozmawialismy troche o zdrowym zywieniu i o tym czego sie spodziewac na kolejnych zajeciach. I na ktore zajecia praktyczne NIE zabierac meza ;)
Jak tylko sie dowiem czegos ciekawszego, przekaze dalej.

A wieczorkiem moj Maluch mi urzadzil dzien rozroby - chyba po raz pierwszy widzialam tak drastyczne "przemeblowanie" w rejonach mojego brzucha ;) ach, cudownie, dziecie sie rusza... :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 października 2015, 22:39

Dziś już nastrój dużo lepszy, tak jak się spodziewałam. Opłakałam moje rozczarowanie i biorę się w garść. Dzisiejszy dzień dużo w tym pomógł :) Dostałam kolejną propozycję pracy :) Teraz to klęska urodzaju :) Pewnie zaakceptuję raczej tą, bo wynagrodzenie to samo, ale bez ciągłych podróży służbowych, które byłyby konieczne w tej pierwszej, a to, jak wiecie, nie do końca współgra z moimi planami ;) Pierwsza umowa na okres próbny na 3 miesiące, ale jak się sprawdzę, od razu potem na czas nieokreślony, więc faktycznie za parę miesięcy, tak jak planowaliśmy, będziemy mogli wrócić do gry :)

Co więcej, zamówiliśmy dzisiaj w Ikei łóżko, materac i wielką szafę do sypialni! Jeszcze tylko ostatnie poprawki i za parę dni będziemy wreszcie znowu spali na normalnym łóżku, a nasze rzeczy przestaną być upychane w kartonach i jedynej małej szafie którą mieliśmy do tej pory!!!

Wiem że czasami robienie pewnych rzeczy jest po prostu bezcelowe.
Np zrobienie testu ciążowego przy baardzo słabych parametrach nasienia.
51 dc, pcos. Typowe.
A jednak jutro (najpóźniej w niedzielę) robię ten test :/
Jestę naiwniakię ?
Czy raczej masochistką ?

Ciąża zakończona 4 listopada 2015

Kubuś ur.04.11.2015 waga 4 kg dł 57 cm <3 Jest cudowny <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 listopada 2015, 07:59

Bardzo was przepraszam naprawde nie mam czasu..znalazlam czas na kilka zdjec :D bo nie moge spac i wrzucam te co mialam na laptopie, bo jak zaczne szukac karty pamieci to mala obudze :D

Sarcia na 3,5 miesiaca juz sama siedzi :

out.php?i=1045984_unnamed.jpg

sarcia na 4 miesiace

out.php?i=1045983_22.jpg

Sarcia na 5 miesiecy, bawimny sie w chowanego z mama :D

out.php?i=1045982_10.jpg

Sarcia na 4,5 miesieca, uczymy nocnika

out.php?i=1045981_9.jpg

Sarcia na 3,5 miesiaca, siedzi sama po raz pierwwszy :D

out.php?i=1045980_8.jpg

Sarcia z glutkiem :( 5,5 miesiaca

out.php?i=1045979_7.jpg

Sarcia 3,5 miesiaca..zdjecie pod nazwa KOMBINATORKA :D

out.php?i=1045977_5.jpg

postaram sie zagladac czesciej kochane..za niedlugo ruszamy z dzieciatkiem nr 3 :D

felice jak to masz fasolke trzecia??? ale jaja :D

ciag dalszy fotek, zrzucilam z telefonu..zdjecia z przed ostatnich 4 tygodni :D

zdjecia z przelomu 5,5 na 6 miesiecy :D

out.php?i=1045997_unnamed.jpg

out.php?i=1045996_13.jpg

out.php?i=1045995_12.jpg

out.php?i=1045994_11.jpg

out.php?i=1045993_10.jpg

a tutaj wlasnie scielam moje dlugie wlosy :D :D :D wydaje mi sie ze wygladam duzo lepiej w krotkich

out.php?i=1045992_9.jpg

zaspana saruchna

out.php?i=1045991_8.jpg

to ma chyba po mamie..banana do lapy i usmiech na twarzy :D :D

out.php?i=1045990_7.jpg

out.php?i=1045989_6.jpg

tutaj tato ubral chorowitka na podworko hahhah radochy co nie miara z glupiego ojca :D

out.php?i=1045988_5.jpg

out.php?i=1045987_4.jpg

tu biedulka ma 39 stopni goraczki :( 3 dni goraczkowala..mamy 2 zeby wiecej w tydzien czasu!

out.php?i=1045986_3.jpg

out.php?i=1045985_1.jpg

Na szczescie przestalo bolec mojego okruszka, wszystko wraca do normy.
sara jest wspaniala, od narodzin spi cala noc, nadal karmie cyckiem, w pracy dostaje jedynie raz, gora 2 razy mm, jesli nie mam jak nakarmic. jest bardzo duza na 6 miesiecy wazona i mierzona ma 74cm i 11,8kg :D...3kg wiecej niz dzieci w jej wieku!...na mamy cycu :D

Tak sobie myślę że nie jestem masochistką, test oczywiście negatywny ale nie czuję się zmasakrowana psychicznie :) Bałam się okrutnie tego testu, że poczuję ten znajomy zawód ale nie...
Widocznie kilka miesięcy bez testowania mi pomogło ;) I oczywiście świadomość własnych ograniczeń, jak się nie ma diagnozy, nie zna przyczyn to można sobie wmawiać do woli...
Zastanawiam się jak to jest jak się widzi takie dwie kreski na teście? Jak bym chyba nie wierzyła w to co widzę ;) To dla mnie coś tak abstrakcyjnego że naprawdę nie mogę sobie tego wyobrazić. A niby wyobraźnia nie zna granic ;)

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 24 października 2015, 15:24

Wlasnie zadzwonila mama mojego S. Z oficjalna wiadomoscia, ze jego siostra jest w ciazy. I ze jak to cudownie, super, drugie dzieciatko, moze akurat bedzie upragniona wnusia... Pomijam juz, ze nawet S nie zapytala jak ja sie czuje i czy wszystko dobrze z naszym Synkiem. Nawet nie zainteresowala sie, czy w przyszlym miesiacu bedziemy miec gdzie nocowac.... W koncu to takie istotne, ze siostra S jest w ciazy, ze jednak nas w wakacje nie odwiedza bo "musza byc przygotowani zawiezc ja do szpitala, termin ma na czerwiec". A potem przy dziecku tez trzeba jej pomoc, z ostatnim przeciez nie czula sie najlepiej...
Aaa i teraz najlepsze - oswiadczyla S, ze jak przyleca do nas na tydzien w kwietniu to zarezerwuja duze walizki w samolocie, zeby zabrac kombinezonik i reszte ciuszkow po naszym Synku!!! I ten komentarz, ze szkoda, ze gondolka sie nie zmiesci bo taka ladna mamy, to akurat by sie przydala! Jak to uslyszalam - serio - myslalam ze sie przewroce... :/ ktos chce sie wymienic na tesciow?

Na dodatek uwazaja, ze zrobili nam laske wielka, bo odebrali od S klucze do pustego mieszkania (kawalerki), ktore bylo poodkurzane i uprzatniete przez nas - mieli przekazac kolejnym lokatorom... Ale nie, oni... Zamowili firme sprzatajaca, zeby "zrobila tam porzadek" i przeslali zdjecie rachunku - 850 euro. Mieszkanie bylo czyste, sami zamiatalismy, odkurzalismy, rozmrozilismy lodowke, S nawet pomyl okna! A nawet gdyby nie bylo - to w koncu moja tesciowa nie pracuje od lat. Moglaby ruszyc swoj tylek i sama sie zajac sprzataniem. Jak to opowiedzialam mojej mamie - to najpierw zaczela sie histerycznie smiac, a potem tylko skomentowala, ze no tak, mama S nie przywykla do pracy fizycznej... I ze szkoda, ze nie dali nam tych pieniedzy na dom zamiast trwonic na pierdoly... Choc moze ten rachunek nam przyslali, bo mieli nadzieje ze im oddamy te pieniadze? Sama juz nie wiem, S twierdzi ze nie...

Obiecuje,ze bede pisac jak najczesciej...szkoda mi pamietnika, bo zawsze wszystko skrupulatnie zapisywalam a teraz uszlo mi pol roku..postaram sie napisac to co zapamietalam ;D
teraz mam nadzieje bede czesciej, konczy sie sezon w pracy,moze bede miec wiecej czasu

tesciowa sie wyparla dupa i zjechala do poslki 15ego wrzesnia, musze mala teraz zabierac ze soba do pracy..do czasu..do czasu az zacznie chodzic..wtedy juz nie da rady a w mojej sytuacji trudno znalezc zlobek a opeikunki prywatne sa mega drogie :(
kazdy zlobek musi znac dokladnie di i godziny kiedy bede przywozic dziecko a ja po prostu ich nie znam...pracujemy na wizyty, czasami ktos odmowi i nie chcialabym wtedy trzymac malej w zlobku jak jestem w domu :( i wiadomo nie zarabiajac, placic za zlobek..echh cos sie wymysli...
chyba mala cos poejkuje..mam nadzieje,ze da mamie jeszcze godzinke bo do pracy na 10, ale na szczescie tyl;ko 2 godzinki :D
Na nowym domku jestemsy juz pol roku, wiele nam jeszcze brakuje..nie chodzi o kase tylko o czas...w jednym pokoju stoja farby, nowa podloga, plyty polozone ale nie mamy kiedy tego zrobic..moze na zime sie uda, bo bedzie mniej klientow...
wczoraj sie zaparlam pod wieczor i mam zrobione obiady na caly weekend, po 12ej bede w domu zrobie na caly tydzien to bede miala wiecej czasu..zawsze moglam tu zagladac w czasie jak bylam w pracy, mialam czas codziennie cos naskrobac..teraz zabieram mala ze soba...zajac sie dzieckiem i klientem w tym samym czasie plus napisac cos tutaj graniczy z cudem :(

maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 24 października 2015, 08:40

28t6d

O ja, o ja! Jakaś taka ekscytacja mnie ogarnęła. Kilka dni temu rozpakowała się madu, dziś rozpakowuje się Zelma. I jakieś to takie namacalne się stało :) I choć na mnie jeszcze spoooro czasu, to poczułam, że to nie przelewki.
Czyżby zaczął mnie ogarniać lekki przedporodowy stresik? :)

Zelma - trzymaj się dzielnie!!! :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)