DzikaRoza Czterdziesci plus i pragnienie 29 października 2015, 14:06

Hahahaha moooje zadziorne laseczki.
Niezla dyskusja.
Popieram obie panie :)
Lubie silne charakterki.
Ale juz dobrze, kazdy ma prawo miec swoje zdanie bez wzgledu na wiek, jak mawia moja mama nie martw sie wszystko przychodzi z czasem.
Mam tu na mysli bagaz doswiadczen, ktory czesto zmienia nasze wlasne podejscie do tej samej sprawy z biegiem lat.
I nie mowie tu tylko o nieplodnosci.
Pozdrawiam i przesylam caluski.

mk oczekiwanie 29 października 2015, 14:18

weszlam sobie na chwilke na fioletowa strone, popodgladac moje kolezanki ;)ucichly na rozowej ale na fioletowej az huczy!:)
ach, cudownie byloby tam sie znalezc juz niedlugo....
ale napisalam dzis do meza, zeby- jak wroce do domu po pracy- sprowawdzil mnie na ziemie. Bo ja juz sobie Bog wie co wyobrazam. a jak przyjdzie malpiszon albo test pokaze biel vizira to beda lzy...
musze jeszcze pare dni wytrzymac. jesli malpa nie przyjdzie do wtorku to testuje.... to cala wiecznosc.....

Ciągle płaczę, już nie mam sily ...

Dziękuję dziewczyny, że podzieliłyście się ze mną swoimi poglądami <3
Sporo sobie ostatnio myślałam o tym wszystkim i w pełni się z Wami zgadzam. Chorzy nie poddają się, nie porzucają leczenia tylko leczą się wszystkimi możliwymi sposobami i modlą się do Boga o zdrowie i skuteczność leczenia. Też zamierzam tak zrobić,zamierzam iść dalej z diagnostyką i leczeniem tej naszej niepłodności i modlić się i ufać Bogu <3

Nie było mnie tu przez ostatnie kilka dni, ale był to dla mnie bardzo piękny i owocny czas.
W mojej rodzinnej parafii odbywały się Misje Święte i nawiedzenie cudownego obrazu Matki Boskiej Jasnogórskiej. Wyspowiadałam się, oczyściłam wewnętrznie, wyrzuciłam z siebie te wszystkie negatywne uczucia, które mną ostatnio targały, złość, gniew, bunt, zazdrość i zrobiło mi się tak jakoś lekko :)

Coraz bardziej myślę, że nie ma w życiu przypadków, Bóg wie co robi. Parę dni temu pisałam, że nie daje już rady, prosiłam Jezusa by mi pomógł i co się stało przysłał mi nie byle kogo, ale swoją Matkę, aby ukoiła mój ból,smutek i dała wiarę i nadzieję. Panie jesteś wielki, niech będzie Ci chwała na wieki. :)

Cały czas jestem pod wielkim wrażeniem spotkania z Matką Bożą. W trakcie mszy, czuwania, byłam poruszona, cały czas kręciła mi się w oku łza wzruszenia. Patrzyłam w oczy Matki i było mi tak dobrze, bezpiecznie, błogo. Prosiłam ją nieustannie o dar macierzyństwa i wiem, że ona wstawi się za mną, Bóg mnie wysłucha tylko nie wtedy, kiedy ja będę chciała, ale wtedy kiedy według niego przyjdzie odpowiedni czas.

Fajnie to wszystko wyszło, kilka dni wcześniej zaczęłam Nowennę Pompejańską i trwam w niej i to jest piękne, że nie męczy mnie ona nie nuży, ale jest dla mnie wyjątkowym czasem spędzonym z naszą najukochańszą Matką.

Postaram się od tej pory żyć lepiej, więcej się uśmiechać, więcej kochać, mniej się złościć i zazdrościć, cieszyć się bardziej szczęściem innych i wierzyć, że już wkrótce w najbardziej odpowiednim według Boga czasie doczekam się swojego małego cudu...


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 października 2015, 18:50

No i nadal czekam na @ to już 35dc. Jestem już tak spuchnięta i ociężała, że już mógłby przyjść. Czuje się fatalnie. Wszystko się przesunęło.

Lila2703 Czekamy... 29 października 2015, 20:24

Eeehh ja się wykończę psychicznie. wczoraj wieczorem powtórzyła się sytuacja z zeszłego tygodnia...krew po wypróżnieniu, a dziś cały dzień mocne plamienie. Oczywiście był wczoraj płacz i przerażenie i czekanie na dzisiejszą wizytę u gina. Na dodatek przyplątał się do mnie katar wrrrrrrrr i czuję jak mi ścieka po gardle i drapie :( to mnie już totalnie dobiło.

Jestem już jednak po wizycie kamień serca....zobaczyłam po raz pierwszy mojego małego kropka :D :D :D :D i było nawet widać , jeszcze bardzo słabo, ale jednak bicie serca :) Szok , wg pomiarów usg wychodzi, że to 6t3d...Wszystko jest w porządku, mam się nie przejmować plamieniem, tak ze mną już jest, za jakiś czas powinien ten problem zniknąć.
Dostałam tylko większą dawkę luteiny, skierowanie na badania i mam się pojawić za dwa tygodnie.
Co do kataru no cóż nie ma zbyt dużego wyboru, kupiłam syrop Prenalen, piję wodę z cytryną i miodem, będę robiła inhalacje z soli fizjologicznej i mam nadzieję że przejdzie.Jutro biorę wolne w pracy, zrobię tylko badania i wygrzewam się w przez 3 dni w domku.

Dopiero dziś do mnie dotarło, że to się jednak dzieje, będziemy rodzicami...chyba czas więc na fioletową stronę mocy :)

PS. z tych emocji to zapomniałam dziś zapłacić za wizytę ,a lekarz się nie upomniał heheh masakra i nie pamiętam też dokładnie czy mam wizytę za dwa tygodnie w czwartek czy w piątek...taka zakręcona byłam że szok, będę musiała zadzwonić do lekarza ..ale wstyd :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 października 2015, 20:28

gosia89 udało się po 9 latach 29 października 2015, 20:29

Właśnie znalazłam taką informację w necie. na temat inseminacji ''Po zabiegu pacjentka otoczona jest troskliwą opieką lekarza. Nie może wykonywać prac fizycznych, a także zażywać gorących kąpieli.''

A ja pracuję fizycznie więc co wtedy? dzwigam przez 8 h

Lila2703 Czekamy... 29 października 2015, 20:31

Ciąża rozpoczęta 15 września 2015

Lila2703 Czekamy... 29 października 2015, 20:39

A więc jestem tu...nie mogę w to uwierzyć. Boję się , ponoć z czasem mi przejdzie :)
Tyle emocji mną targa, milion myśli przebiega mi przez głowę , trudno je ubrać w słowa...od dziś staram się myśleć tylko pozytywnie :)

Witajcie!
Ten tydzień zmęczył mnie bardzo, dobrze, że już jutro piątek. Weekend szybko minie, bo święta, a w poniedziałek idziemy do lekarza na pierwszą wizytę. Mam wielką nadzieję, że będzie dobrze.
Z samopoczuciem u mnie różnie bywa. Wciąż jestem przeszczęśliwa, że sie udało, ale dopadło mnie zmęczenie okropne, apatia wręcz. Żadna robota sie mnie nie trzyma, najchętniej cały czas bym spała... Pocieszam się, że to Kropek potrzebuje odpoczywać i to dlatego.
Mężuś w skowronkach, aż miło na niego popatrzeć. Najchętniej ogłosiłby nowinę całemu światu, ale go powstrzymuję jak mogę, chcę jeszcze poczekać, przynajmniej do pierwszego USG. Wtedy poinformujemy teściów.
Trzymajcie kciuki, żeby było dobrze, na razie tak się zapowiada.

kama005 Czekając na nasz cud. 29 października 2015, 21:03

Zaczyna mnie to coraz bardziej przytłaczać. Miałam o tym nie myśleć, miałam nie mieć nadziei. Z jednej strony wiem że znowu się nie uda a z drugiej strony gdzieś tam głęboko mam głupią bezsensowną nadzieję...
Piersi mnie nie bolą jak wtedy gdy się udało, śluzu jest od groma ale to żaden wyznacznik, jajniki pobolewają... Nic nie wskazuje na to że się mogło udać... Męczy mnie to już, dobija. Czemu to nie jest takie proste....

Dzisiaj byłam na zakupach w IKEI i rozglądałam sie za rzeczami do mieszkanka a przy okazji patrzyłam na różne rozwiązania jakie moglibyśmy w przyszłości zastosować...
IKEA ma fajne oświetlenia do pokoi dziecięcych i wiem że na pewno jak będę mieć maluszka to taką lampę kupię :) księżyc, gwiazda czy jakiś inny wzorek. Fajne to było :)

Teraz czas na relax z moim mężem :)

Uff... W domku cisza i spokój :) Mój ślubny śpi u mojego boku a ja śledzę OF a w tv "Ranczo" w tle leci :)
Ta moja @ się rozkręca i nie wiem czy dziś liczyć 1dc czy jutro. No nic zobaczę jak jutro będzie wyglądać sytuacja i wtedy ocenię :) Bo już sama czasem nie wiem jak ją interpretować. Ta @ niezdecydowana jest jak panna na wydaniu :p
Jakoś dziś lepszy humor miałam mimo że w pracy 11 godzin siedziałam. Jutro na szczęście wolne. I jakoś brzuch trochę odpuścił. Mmm położę się i odpocznę... O taka mała rzecz a jak cieszy :) Od razu człowiekowi lżej na duszy :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 października 2015, 22:27

Jutro termin @, niech nie przychodzi wcale menda jedna. Ale coś czuje że się zjawi. Idę spać.

Jutro początek 31 tygodnia
Kurczaki...już bliżej niż dalej ;)) W środę byłam u lekarza.Wojtas waży pomiędzy 1300 a 1500,szyjka dluga,zamknieta.Sampoczucie super.Kolejna wizyta u prowadzącego za 3 tyg.A przed nami jeszcze ostatnie 3D - 2 listopada ;)

Hahaha taka sytuacja sprzed chwili:

Mój mężuś śpiący na kanapie obok mnie nagle się budzi, siada taki rozkojarzony, rozgląda się.
ja: oj obudziło się moje szczęście?
J: nie......
ja: to co idziemy spać?
J: nie, ja jeszcze nie mogę, bo chłopaki muszą... (bełkotanie)
ja: chodź idziemy spać...
J: nie mogę...
I padł :D Wniosek? Znowu mu się robota śniła :p

Dobra czas spać tak na poważnie ^^ Dobranoc :*

Dostałam dziś jakiegoś kopa energetycznego :) nie mogłam wysiedziec w domu, pojechałam więc do koleżanki i w sumie niedawno wróciłam. Taką glupawke dostalysmy, że dawno się tak nie uśmiałam. No i są konsekwencje - chyba mi się więzadła poruszały, bo kluje i brzuch mi wywalilo... Swoją drogą kumpela twierdzi, że w ogóle po mnie nie widać ciąży i w życiu by nie powiedziała ze jestem w 5 m-cu :p i żebym się cieszyła, bo ona na tym etapie wyglądała jak słoń ;)

Co do tematu łóżeczka - trochę się waham po powyższej opinii, ale byłam dziś w sklepie oglądnac i robiło bardzo dobre wrażenie (akurat była wersja bez szuflady). A ile tam było różności - bodziakow, śpiochów, czapeczek OCH I ACH! Ale ze względu na to ze wszystko mi wpadało w ręce w kolorze wściekle różowym to te zakupy odłoże na potem ;) na wypadek gdyby Laura została Leonem ;) kupiłam za to stanik do karmienia (wiem wariatka) - no ale jest taki mięciutki i wygodny... Już go dziś nosiłam. :p
Ech trzebaby spać, ale ostatnio z tego szczęścia nie mogę zasnąć ;p


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 października 2015, 00:40

coffee Czekajac na Ciebie... 30 października 2015, 05:11

Odrzucilam calkowicie mierzenie temperatury, testy owulacyjne, gdy nie dochodzi do pelnego stosunku nie rozpaczam, ze szansa zaprzepaszczona i ku mojemu zdziwieniu... jest wiecej serduszkowania ... czy jest szansa w tym cyklu? to sie okaze... ale juz sobie chyba przetlumaczylam, ze nic na sile, jesli jest mi pisane posiadac ziemskie dziecko to bede je miala, wierze w to :)
Czuje sie lepiej gdy nie musze juz co krok kontrolowac mojego organizmu, jest mi z tym dobrze, niech sie dzieje wola Boska :)

@ przyszła... koniec złudzeń!:(((

Alice remont na arteriach mego życia, 30 października 2015, 06:31

Poki co wiem ze ciaza w angli to nie ciaza do okolo 11-13 tygodnia. W pracy super przelozeni wiedza i bede dalej pracowac alw na dziale gdzie moga byc ciezarne :) jest juz tam jedna kolezanka wiec nie bede sama :) no i jest dluzej w ciazy wiec mysle ze dowiem sie duzo cennych rzeczy. Czuje sie suuuper w zasadzie nic mi nie dolega procz rzadkich i lekkich pobolewan brzucha i czestych wizyt na siusiu mam nadzieje ze mdlosci obejda mnie szerokim lukiem lub przyjda na bardzo kròtko :) powoli oswajam sie z mysla o ciazy

renieczka Pamiętnik niecierpliwej mamy 30 października 2015, 07:50

30 października
Slonecznie ale już bardzo chodno.
Wczoraj z mężem zabraliśmy naszą ostatnia kruszynkę do brzuszka. Nadzieja ogromna. Przymusowy odpoczynek poprawił kondycję psychiczną i wiara również wróciła :)
Taki czas niestety niesprzyjajacy dla ivf może zmobilizuje ostatnią snieżynkę do pracy. Walcz kochanie! My na ciebie tu czekamy.
Wszystko w rękach najwyższego, wiec
Boże, Ty się tym zajmij...


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 października 2015, 08:46

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)