14 tydz., 1 dz.
100 dni ciąży!!!
Rany, jak to szybko zleciało. Chyba równie szybko jak moje trzy dni wolnego hehehe. Póki co czuje sie nadal bardzo dobrze i pomimo tych wszystkich problemów i zmartwień, mogę śmiało powiedzieć,ze czuje sie szczesliwa
i chyba na taka wyglądam, bo ludzie sie do mnie uśmiechają. W przyszłym tygodniu mam dowiedzieć sie co to we mnie siedzi. Mam tylko nadzieje,ze doktor nie zadzwoni pierwszy...

Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2015, 00:24
....i znowu okres zakonczony i nowa nadzieja sie budzi....oby byla ta ostatnia....
13 piątek i okres...jak w zegarku. Mam dzisiaj strasznie mieszane uczucia wg. planu hsg i inseminacja. Na hsg umówiłam się na 25 listopada...ale dopadły mnie wątpliwości czy jest sens podchodzić do inseminacji przy takich wynikach nasienia...może to strata czasu i pieniędzy. Wiem, że jest jeszcze klinika, która kwalifikuje do in vitro...daleko od mojego miasta...może to ma większy sens...zadzwoniłam...zaproponowali wizytę na 25 listopada czyli ten sam dzień co hsg
Chyba jednak zgodnie z planem...i nadzieją, że w nowym roku będą jakieś pieniądze na ewentualne ivf. Wiem jedno nie mam czasu...mój wiek może mnie niedługo zdyskwalifikować
Kolejny dzien, nastepny test. Kreska slaba ale pozytywna juz po chwili od zanurzenia testu.
A wiec jedziemy na bete 
Nie mam z kim zostawic mlodego wiec jedzie ze mna. Musimy sobie jakos radzic.
Wczoraj walczylam z giga sennoscia. Wieczor w pracy byl koszmarem. Nawet jak juz wracalam to ledwo na oczy patrzylam. A w domu - zero snu. Jak nowo narodzona!! Oczywiscie milion mysli po glowie sie tluklo. I zrozum tu kobiete!!
No więc nie udało się.
Nie miałam ostatnio nawet czasu o tym myśleć, bo mam mnóstwo pracy. Niemal codziennie po godzinach, weekendy w laboratorium itd.
Ale oczywiście pomiary robię. I wracam do picia ziółek na płodność.
Wczoraj dowiedziałam się o ciąży kuzynki. Ma 36 lat, a starali się przez dwa.
Ukłócie zazdrości...
Kurcze, nie chciałabym starać się przez 2 lata 
A na razie starania zawieszone do powrótu męża i zakończenia zimy. Więc nie pozostaje nic innego jak zadbać o swój organizm.
wzielam sobie do serca rady EwaLauren i polasi i staram sie nie cisnieniowac za bardzo w kwestii serduszek, ale to jes dosyc trudne. z jednej strony wiem, ze mam teraz czas spokoju bo jest pol roku do inseminacji i powinnam wyluzowac i nie myslec za duzo o ciazy. a z drugiej caly czas mysle o tym, ze wlasnie zaczynaja sie plodne a my zadnych serduszek no i jak to tak. ale nie mam serca truc mojemu mezowi- widze ze jest zestresowany i zmeczony praca, no i pewnie jakbym go przyciesnela to byloby serducho ale nie o to chodzi.
generalnie mam chyba problem z wyluzowaniem. to samo tyczy sie wykresu i testow- obecny wykres wyglada jak fale Dunaju, w zyciu mi owulacji nie wyznaczy z takimi wahaniami temperatury, a testy owu wygladaja fatalnie, kreska testowa tak blada jak nigdy, az sie zastanawiam czy te testy nie sa jakies trefne, tak zle jeszcze nie bylo.
powinnam spisac juz ten cykl na straty i wyluzowac,no ale jak juz wspomnialam wczesniej, to trudniejsze nic myslalam.
no nic, trening czyni mistrza, moze w koncu uda mi sie osiagnac tak bardzo wyczekiwany stan luzu w dupie
.
13dpt krew oddana
czekamy zrobiłam tez progesteron 
BETA HCG 337,9
Progesteron 24,39
Brak mi słów 
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2015, 09:29
23 tc (22+0)
Zacznę od wizyty u ginekologa. Waga na plus 2 kg, ciśnienie prawidłowe wyniki moczu, morfologia i glukoza ok. Spadła hemoglobina więc w ruch idzie żelazo. Do tego doktorek zauważył że zrobiła mi się przepuklina pępkowa, ale nic nie mówił a ja właściwie zbagatelizowałam i nie pytałam... teraz zastanawiam się co z nią dalej ???
Zapytam na kolejnej wizycie 8.12, jak nie zapomnę.
Synuś nie jest jakimś wybitnym wielkoludem ale rośnie prawidłowo 378 g ważył i wg USG jest tydzień młodszy. Serduszko pukało pięknie i rytmicznie 157 ud/min, najwspanialsza muzyka świata 
Szyjka dłuuuga jak to powiedział lekarz także jestem spokojna 
U endo tak se... trzeba było zwiększyć dawkę leków bo wyniki prawie bez zmian. Pocieszający jest fakt że tarczyca nie jest uszkodzona po prostu niedomaga ze względu na ciążę.
Za miesiąc znowu wyniki i do kontroli.
Mąż dzisiaj po pracy będzie wracał do domku WRESZCIE !!!
Będzie późno w nocy. Jestem tylko ciekawa czy w poniedziałek czasem nie będzie musiał jechać znowu.
Ja jutro i w niedzielę znowu mam zajęcia i to cały dzień od 8-17 
Dzisiaj na obiadek wymyśliłam kluchy ziemniaczane z kapustą i twarogiem. Wczoraj już wszystko kupiłam, bo w zasadzie ten smak chodzi za mną już od dobrego miesiąca i nie mogę się opędzić 
Wczoraj wieczorem dopadł mnie kryzys osobowościowy i polały się łzy, duuużo łez. Dobrze że mąż znalazł miejsce w swoich ramionach i utulił. Nie wydarzyło się w sumie nic, co się nie wydarza od kilku tygodni, ale chyba czara się przelała. Mój dzień wygląda następująco, rano wcześnie wstanie, podróż do pracy , tam jakoś się trzymam, powrót do domu, obiadek i spanie...spanie...spanie i tak dzień w dzień. Wieczorem totalnie opadam z sił, nic totalnie nie chce mi się robić, na nic nie mam siły, wszystko przekładam "na jutro". I tak dzień w dzień. A taki stan rzeczy nie leży w mojej naturze, normalnie jestem bardzo aktywna, robię milion rzeczy na raz, mam mnóstwo zajęć, jestem w ciągłym ruchu. A teraz ...jestem w totalnym bezruchu i to mnie bardzo męczy, po każdej po o biedniej drzemce czuję się jeszcze gorzej niż przed, totalnie rozwalona. I to wszystko wywołało u mnie płacz, mam nadzieję, że z końcem pierwszego trymestru poczuję się lepiej i zgodnie z tym co piszą w mądrych książkach i internetach wstąpi we mnie nowa energia
Oby...
Dziś mam wizytę u gina, trochę się boję, w sumie to więcej niż trochę. Ale tak pewnie czuje się każda przyszła mama. Wyniki zrobione, z tego co widzę to są całkiem dobre, więc czekam z niecierpliwością.
Jestem juz na oddziale. Mialam juz robione usg. Lekarz stwierdzil, ze widzi cialko i on by jeszcze tej ciazy nie przekreslal.Mam dostac leki na podtrzymanie i czekam na pobranie krwi. Dzieki za wsparcie.
edit dostalam luteine, od jutra acard, czekam na wyniki badan krwi i moczu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2015, 11:21
11 tydzień 2 dzień
Mój maluszek ma 4 cm. Na początku robił fikołki, machał rączkami i nóżkami (niesamowite uczucie), ale jak lekarz chciał go zmierzyć to obrócił się tyłkiem i za żadne skarby nie chciał się obrócić. Lekarz kazał mi kaszleć i nic nie pomogło, mogłam tylko podziwiać jego dupkę i główkę od tyłu (a szkoda, bo mam tylko takie zdjęcie). Widzę, że maluch ma temperament i lubi stroić fochy, więc mogę powiedzieć śmiało- moja krew! Po takim zachowaniu chyba to będzie dziewczynka i to podobna do mamy hehe:)
Na bakterie w moczu mam brać FemiseptUro i pić sok z żurawiny.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 grudnia 2015, 13:21
Witajcie! 
Długo się wahałam czy zacząć pisać pamiętnik, mimo, że jak byłam nastolatką zawsze to robiłam. No, ale ten pamiętnik jest inny... bo jest o największym marzeniu! :)Cóż nie ukrywam, że co cykl się łudzę, że się wkręcam, ale chyba wiele dziewczyn tak ma, właściwie to całe szczęście, przynajmniej nie wyjdę na jakąś psychopatkę 
Jeśli bardzo się o czymś marzy, mówi się że w końcu to do Ciebie "przyjdzie", ale zastanawiam się czy "w tych sprawach" nie jest właśnie odwrotnie?!
Na początku mierzyłam temp., aktualnie tego nie robię, choć zastanawiam się czy nie przeprosić się znowu z termometrem.
Przez wcześniejszą torbiel, okazało się, że mam prawdopodobnie większą skłonność do ich powstawania, więc dość często chodzę do ginekologa, cóż po prostu się boję kolejnej niespodzianki, żeby nie okazało się później, że jest tak duża, że będą musieli usunąć cały jajnik, a w poprzednim przypadku istniało takie ryzyko.
Kilkakrotnie miałam obserwowaną owulację, więc pęcherzyki rosną i pękają, więc z tym ok, śluz też wg mnie ok, prolaktyna, tsh i te wszystkie pierdoły w normie, cytologia ok.
Od zeszłego cyklu, od ok. 14-15 dnia mam silne bóle brzucha, domniemam że to bóle owulacyjne, choć nie zauważyłam wcześniej żeby u mnie występowały, i nie wiem teraz czy są one przed owulacją, w trakcie czy może po, dlatego chyba zacznę mierzyć temp. od kolejnego cyklu i zobaczę jak to wychodzi.
Jedyne co, to wit. D mam na bardzo niskim poziomie, dostałam kropelki i pod koniec listopada idę na badania krwi sprawdzić czy poszło coś w górę. Czy któraś z was słyszała coś na temat powiązania Wit. D i zajścia w ciążę? Moja lekarka mówi, że jest teraz jakaś nagonka na tą wit. D, i raczej żadnego powiązania nie ma, ale wyczytałam na jakimś forum, że kobiety wszystko sprawdzają a dopiero jak zaczęły suplementację wit. D to się udało. Sama nie wiem.
Ten cykl, jak zwykle napawa mnie nadzieją, która pewnie padnie w okolicach środy... Jedyne co mnie zastanawia, że kilka dni po owu miałam straszną zgagę utrzymującą się przez cały dzień i tak parę dni pod rząd, na tą chwilę jeszcze się zdarza ale już rzadziej, i te gazy! boże jaki wstyd! nie wiem co się z moim brzuchem dzieje, nigdy tak nie miałam naprawdę a teraz od jakiegoś tygodnia masakra jakaś! jeszcze zauważyłam, częste napięcie w okolicy jajników, podobny ból jak na okres ale jakby trochę inny... sama nie wiem... i tak @ pewnie przyjdzie! szczerze?! nienawidzę jej! 
strach...stres...zadna z moich przyjaciolek nie mowila mi,ze będąc w ciąży non stop sie stresowala...czy to mozliwe ze sie nie stresowaly? ja co rano wstaje i od razu macam piersi-uff bola.nudnosci nachodza mnie wieczorami,ale herbatka mietowa i jest ok. Ogladam cialo,piersi-troszke zmian na gruczolkach,ale zadnych niebieskich linii,przyciemnionych brodawek...brzuszek pobolewa troszke tak menstruacyjnie wieczorami, upławy intensywne ale białe...dzis 8 tydz 1 dz....wizyta za miesiac...
nie wiem czy to moze od czytania pamietnikow...o tych wszystkich nieszczesciach,poronieniach...i w glowie strach....zaraz powtarzam sobie,mze nie wolno uprawiac czarnowidztwa,ze mam sie cieszyc ze nie mam niewygodnych dolegliwosci ciążowych..ze jestem zdrowa wiec dlaczego niby mialoby sie cos stac zlego?!a jednoczesnie niestety nachodzi mnie mysl,ze mozna nosic dzidzie ktora obumarla i o tym nie wiedziec...koszmar...
sorrki za ta melnacholie ale tylko tu moge sie wygadac o stresie...
No to witamy się w 33 tygodniu!!Do donoszenia pozostało 5 tygodni.Chyba najdłuższych tygodni i najtrudniejszych.Jak ktoś już określił na bbf moje "wędrujące gule" są coraz silniejsze.Po codziennym rozpychaniu się brzuszek boli wieczorami, ale co najlepsze oszczędza mi mój syncio żebra.W obwodzie mam 105cm.Brzuszek malutki ale za to jestem szeroka jak szafa trzydrzwiowa.(Nie na darmo bolą mnie od x czasu biodra,że spać się nie da)
.Wczoraj odebrałam wyniki na toxoplazmoze,morfologie i mocz.Toxo wyszły dwa minusy,czyli kamień z serca.Krew i mocz książkowe.Jeszcze w środę przed wizytą u lekarza odbiore wynik cytomegalii.Odliczam dni...Zapijam się codziennie wodą,pije litrami herbaty,soki.Nawet przez noc wypijam 1,5 litrową butelkę.Mogłabym do końca ciąży zamieszkać w toalecie, bo sikam baaaaaardzoooo często.Chociaż żeby podniosły się te wody do 8-9 cm byłabym spokojniejsza.A wyczytałam,że od 33 tyg wody się nie zwiększają już...to co, mały będzie rósł i będzie miał coraz mniej tlenu???Boję się..Przepytam teraz wzdłuż i wszerz mojego lekarza,żeby tylko mnie upokoił.Nawet jeśli będzie trzeba niech kładzie mnie do szpitala,przynajmniej tam będę pod stałą kontrolą.
5 dni po owulacji...zalewa mnie niesamowicie dużo biało-gęstego śluzu...jestem senna a o wahaniach nastroju już nie wspomne...PREGNYL-i zawsze po nim + duphaston mam typowe obiawy ciążowe...nie lubię takich oszukanców...
Dziś znowu dopadła mnie myśl(taka jak za każdym razem,i nigdy mnie nie zmyliła) że nic z tego...zastanawiam się nad iui w następnym cyklu,chociaż u nas nie ma wrogości śluzu i lekarze jednoznacznie mówią że raczej to bez sensu...nie wiem,powoli zaczynam nic nie wiedzieć...
W poniedziałek dzwonię do kliniki(tak kazano dzwonić),liczę na dobre wiadomości!!! chociaż praktycznie wiem że itak będę czekała do najmniej stycznia,a i czy będą pieniądze na nowe kwalifikacje nie jestem pewna...ehhhh
owulacji ani widu ani słychu, wychodzi na to, że mój organizm przestawił się na dobre na cykle 39 dniowe;/ Czyli owulacja powinna być w nast tyg, ale już robię testy tak na wszelki wpadek;)
Remont pokoju zakończony jutro przyjadą meble, super!
Jutro też idziemy na imprezę andrzejkową, ale szczerze mówiąc to mi się nie chce:(
W końcu zdecydowałam się coś napisać. Nie mam sił na nic. Wczoraj byłam u siebie na ogrodzie tak chodziłam i usłyszałam głos lecącego ptaka tak straszliwie krzykliwy, że nie dało się spojrzeć w górę a tu patrzę nad moim domem na de mną leci bocian, no myślę sobie ale jaja nie raz widziałam bociana ale nigdy nie leciał nad naszym domem. Ha ciekawe ale nic się nie dzieje więc jak na razie z bociana nici bo temperatura mi skacze jak szalona. Fakt zmieniłam termometr może i przez to ale co tam zobaczymy. Powolutku muszę przyzwyczajać się do myśli, że mogę nie być mamą. Najgorsze to, że zaczynam się przyzwyczajać do tego odpuściłam sobie wszystko oprócz mierzenia temperatury nigdy tego nie robiłam a może tu jest jakiś problem. Bynajmniej wszystko teraz na luzie co ma być to będzie. Życie samo życie więc żyję oddycham, jem, śpię i tak żyję.
O rany, ależ mam kaca od rana. Nigdy więcej takiego picia na tygodniu, jak następnego dnia trzeba iść do pracy. Głowa mnie tak bolała od rana, że myślałam, że zwariuję. Tak źle się czułam, że wyszłam wcześniej z pracy i jak tylko dotarłam do domu wzięłam proszki przeciwbólowe i poszłam spać. Teraz całe szczęście jest już lepiej i dobrze, bo powinnam dzisiaj zmolestować M. Choć nie wiem jak to będzie, bo coś mi się zblokował jak wróciliśmy do starań i strasznie się stresuje i do zbliżeń niestety nie dochodzi, zobaczymy jak to będzie dzisiaj. Byłam dzisiaj na usg, mam pęcherzyk ok. 20 mm i endometrium 8,4 mm - pani doktor kazała nam działać. Nie będę nic mówić M, żeby go nie stresować. Jedynie co po wizycie zastanawiałam się dlaczego nie mam śluzu płodnego, skoro owulacja już blisko, ale po powrocie do domu mile się zaskoczyłam, jak się okazało że mam piękny rozciągliwy śluz. Nie pozostaje mi nic innego jak dzisiaj wieczorem działać, działać i jeszcze raz działać
.
19 d.c.
7 d.p.o
Wczoraj zaobserwowałam takie "dziwne" bóle w dole brzucha, podbrzuszu? Takie ciągnięcie czy coś? Może nawet lekkie kłucie w jajnikach? Sama nie wiem jak to opisać... @ mam dostać 22.11, jestem ciekawa czy przyjdzie
Czy któraś z Was miała coś takiego? Czy to może być implantacja? Tak się właśnie zastanawiam, czy się udało
Jeśli tak to fajnie, mam nadzieję, że jedno a nie dwa 
153.60
I kompletnie nie wiem jak to interpretowac...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.