21dc
6dpo

To czekanie mnie zabija! Ale wiem, że jest jeszcze za wcześnie na test. Muszę poczekać przynajmniej do niedzieli. Mam za to inne zmartwienie na głowie. Moja nieszczęsna ósemka. O 17 idę ją wyrwać. Boję się :< Boję się podwójnie, bo jeśli się nam udało to mam nadzieję, że nie zaszkodzę fasolce. Niby moja gin mówiła, że lepiej wyrwać niż miała by psuć się dalej i zatruwać mi organizm i że na tak wczesnym etapie ciąży nie mam się czego obawiać, ale jakaś obawa jest. Oby tylko udało się ją wyrwać "na raz" bez komplikacji... A jeśli będę czuła się jutro dobrze, to o 17:30 wizyta u ginki żeby sprawdzić, czy jest ciałko żółte. Ehhh tyle stresu! Niech już będzie jutro wieczór. A najlepiej weekend.

Friend Tym razem się uda! 18 listopada 2015, 12:24

Dzisiaj jestem przekonana o tym, że nie jestem jednak w ciąży. Chociaż zjadłam wczoraj drugie opakowanie śledzi. Nawet mój Maż się mnie spytał kiedy będę robić sikacza. A z reguły każe mi czekać i czekać i czekać do @. Pewnie z oszczędności ;-)

Rutelka Na wszystko jest czas pod Słońcem. 18 listopada 2015, 13:30

Dzwoniłam na Starynkiewicza, powiedziałam w czym rzecz. Mam przyjść bez zapisu na wizytę do lekarza we wtorek. No to idę.

Rotenkopf Walka. 18 listopada 2015, 13:42

Dzięki kochane! ;*

Będę brzydka i się pochwalę ;D moje kolorowanki antystresowe ;)
Pierwsza, kolorowana kredkami do du*y ;]
5fe08e9abac1b63dmed.jpg

Przy tej trochę utknęłam ;P
9dc3989874033b47med.jpg

Dzisiaj skończone
a427d67a44104c8emed.jpg

I na razie z tego jestem najbardziej zadowolona ;)
a00feae46f07f3f0med.jpg

Gdyby w tym cyklu się udało... To by wszystko było jak rok temu.... Tak. Tak. Dokładnie . To już ten cykl. Historia kołem się toczy. Dokładnie rok temu zatrzymał mi się okres. Testy negatywne, beta tak samo.. Pewnie cykl bezowulacyjny. Okres wywołany dupkiem. A później?? A później znów mi się okres spóźnia i... i 1 stycznie widzę II krechy .. Później beta wskazuje 5-6 tydzień ciąży... A później to już nie muszę mówić co się działo... Piękne czasy... Od dawna nie płakałam, ale skoro niebo płaczę to ja też mogę ;( tak bardzo tęsknie. Tak bardzo bym chciała Cie mieć Aniołku przy sobie :( Miał(a) byś Aniołku już 2,5 miesiąca. Bym Cię tuliła, całowała, przebierała, karmiła, opiekowała się najlepiej jak bym potrafiła... Tatuś by szalał za Tobą, a dziadkowie szaleli by co chwile na zakupach kupując Ci prezenty.. Niestety Ciebie nie ma.. Jest za to ogromna pustka :(
Nie chcę, żeby historia się powtarzała. Nie chcę Cię znowu stracić. Chociaż ostatni cykl mi się wydłużył nie tak jak rok temu, ale jednak.. A teraz ten czas, żeby się o Ciebie starać. Nawet termin byłby bliski.. tylko kilka dni wcześniej, ale też SIERPIEŃ.
Pamiętam jak lekarz mi powiedział, że jeszcze załapie się pani na wakacyjne dni już ze swoim dzieckiem... Tak się jednak nie stało [*]

Śmiech, radość. a następnie tylko ból i płacz. Jak to mogło mnie w ogóle spotkać? Może byłam zbyt pewna siebie? nie wiem. jestem bezsilna i słaba..

Pamiętam jak wieczorami zasypiałam i głaskałam Cię przez swój brzuszek... Szkoda, że nie zdązyłam CI powiedzieć jak bardzo Cię kocham i potrzebuję :( ;(

Nie poszłam dziś do pracy.. spało mi się super, wstałam jak zwykle, poszłam do łazienki i tak mi się zaczęło kołowac, w głowie, zrobiło mi się słabo i się położyłam, myślałam że już ok, wstałam i znowu po chwili kreciolek w głowie. Nie byłam w stanie się umyć. Wróciłam do męża do łóżka, leżę leżę a tu mi się jeszcze niedobrze zaczęło robić, gdyby nie to ze nie mialam czym to bym zwymiotowala. Pomyślałam o ciąży ale czy jest możliwe żebym miała już takie objawy biorąc pod uwagę fakt ze owulacje miałam raptem w zeszły czwartek? To chyba za wcześnie. Temperaturę mam normalną, nie mam kataru ani bolu gardła. Cały czas czuje ze jestem jakaś słaba..

Albo to ciąża urojona ;)

36 TC ( 35t1d)

Poranna wizyta u mojej Pani doktor bardzo udana. Maluch nam ruszył z kopyta, rośnie i jeszcze raz rośnie :D Brzuszek szybko nadgania :) Waży teraz 2388 g. Główka ma w obwodzie 31,73 cm a brzunio 28,41 cm ale najlepsza jest nózia, bo FL 7,03 cm czyli wysoki po mamusi będzie :D Serduszko biło jak zawsze miarowo 145/min. Przepływy moje i synka prawidłowe, ilość wód też. Lekarka obejrzała na moją prośbę jeszcze dokładnie cały brzuszek, wszystkie jego organy wew i tutaj też wszystko bajkowo :) W badaniu gin. wyszło, ze szyjka lekko skrócona i jest niewielkie rozwarcie na opuszek palca w części zew. Czyli wszystko się przygotowuje na wielki dzień ale jestem spokojna bo wszystko prawidłowe :) Zdjęcia buziulki tym razem nie mamy bo Maks tak śmiesznie był wygięty w precla, zasłaniał buzię rączkami i nóżkami jednocześnie :D Wyniki GBS na szczęście ujemny, grupa krwi oznaczona, inne badania też w normie. Dostałam ostatnie ( chyba) już zwolnienie. Ogólnie już tak czuję, widzę i słyszę że to końcówka.... :D

A co innego u Nas ? Wczoraj skończyliśmy zajęcia teoretyczne w SR, ostatnie były o pierwszej pomocy dla maluszków. Potem luźna rozmowa a to o balonikach Annibal, a to o lewatywie :D a to powtórka oddychania w czasie parcia i takiego kiedy trzeba się od niego powstrzymać, życzenia świąteczne i Sajonara :):) Naprawdę dobrze i miło spędzony czas. Polecam każdemu, również ze względu na możliwość poznania innych ciężarówek :) Jak zwykle dostaliśmy siatę gratisów, najfajniejsze z nich to smoczki-uspokajaczki Aventu i MAM i taki oto dyplom "Super Rodzica" :D :D :D :

641e1c4cd651f64a.jpg

Poza tym za oknem leje, leje i jeszcze raz leje. I do tego wichura się właśnie zrywa :/ Chociaż przed południem troszkę się uspokoiło i mogliśmy z Maksem pospacerować :) Synek bardzo lubi spacery, wtedy przysypia i nie wyciąga się tak w brzuszku :) Mąż nadal chory ale czuje się już znacznie lepiej, własnie kończy obiadek. Wczoraj wreszcie ułożyliśmy wszystko w łóżeczku i powiem Wam - śliczne jest...Wyparzyłam też sobie laktator, naładowałam baterię i dziś zamierzam wziąć się za pakowanie torby do szpitala :)

Uciekam na szamkę. Buziaki dla wszystkich czytelniczek mego pamiętnika :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2015, 14:54

Asana mój pamiętnik 22 listopada 2015, 12:49

była rozmowa o inv nr 2
bardzo podobna tyle że bardziej szczegółowa
nie wiem co będzie

Od jakiegoś czasu rosło mi coś dziwnego na ręce. Małż mówił, że rośnie mi grzyb :D haha - okazało się, że to jest kurzajka. Zaraziłam się od koleżanki... Wczoraj byłam ją usunąć. Oj ileż było stresu, zmartwień, wymyślania, że nigdzie nie idę, że nie widać, że mi nie przeszkadza hahaha. Jestem typem człowieka, który boi się wszelkiego rodzaju igieł. Hmm może nawet nie tyle się boję co mnie to po prostu boli :). Jestem mało wytrzymała na ból. Jak ja urodzę Nasze wyczekiwane dzieciątko ?! Ciekawe, ciekawe. Chociaż o czym ja myślę, najpierw to trzeba zajść w ciążę, a dopiero potem myśleć jak urodzę. Ale wracając do tej mojej kurzajki, mam już z głowy mojego grzybka. Wcale nie będę za nim tęsknić!
Małż zaczyna nową pracę w piątek - w piątki złego początki... Zobaczymy jak to będzie. Praca w Krakowie, ale nie będzie musiał dojeżdżać autem tylko będzie zabierany busem pracowniczym. Martwię się, ale nie ma co zapeszać.
Co do piątku i mojej wizyty u Wojtusia i Asi - niestety się nie zobaczyłyśmy bo Mały dostał gorączki :( Biedny Misiaczek! <3
Starania na ten miesiąc zakończone, ponieważ w ogóle już nie mamy czasu. Tu końcówka remontu łazienki, praca itp. Cały czas coś na głowie. Dobrze by było jeszcze dzisiaj i jutro <3. Ale ja jestem dwa dni po 12h w pracy i szczerze już wątpię, że będzie mi się cokolwiek chciało. Kurde takie uroki pracy ... I jak tutaj myśleć o staraniach jak człowiek nawet nie ma ochoty usiąść i napić się herbaty.
W każdym bądź razie jeżeli z pracą Małża wyjdzie to starania pełną parą zaczynamy od grudnia. Na początku grudnia wizyta u ginekologa to może akurat coś ciekawego powie.

Ren Bog Najlepszym Lekarzem. 18 listopada 2015, 15:20

Hormony w cyklu miesiączkowym kobiety.

Prawidłowy przebieg cyklu owulacyjnego gwarantuje zdrowie i płodność kobiet. Cykl miesiączkowy kobiety charakteryzuje się stałym rytmem, za który odpowiedzialna jest grupa hormonów. Najważniejsze hormony sterujące cyklem:

Estrogeny - to hormony sterydowe syntetyzowane przez jajniki u kobiet, produkowane też w jądrach męskich lecz w śladowych ilościach. Do estrogenów zalicza się wiele hormonów, najważniejsze z nich to: estradiol, estron i estriol. Hormony te wpływają na śluzówkę macicy powodując jej wzrost; ma to miejsce w czasie pierwszej połowy cyklu menstruacyjnego, zwanej folikularną. W fazie tej obserwuje się nieznaczne obniżenie podstawowej temperatury ciała. Estrogeny nie tylko produkowane są przez zwierzęta, znane są także takie produkowane przez rośliny. W lecznictwie używa się także estrogenów, uzyskiwanych syntetycznie.

Estradiol - produkowany jest głownie przez wyspecjalizowane komórki w pęcherzyku Graafa ale także w korze nadnerczy i łożysku. Regulacja wydzielania estradiolu ma również podłoże hormonalne. Hormon ten odpowiedzialny jest za wykształcenie się drugorzędnych cech płciowych i za popęd seksualny. Estradiol, zwany hormonem feminizującym wspomaga wzrost gruczołów mlecznych reguluje też przemianę materii.

Progesteron - syntetyzowany jest przez ciałko żółte pęcherzyka Graafa i korę nadnerczy. Hormon ten produkowany jest także przez łożysko u kobiet ciężarnych. Progesteron odpowiada za prawidłową implantację zapłodnionego jajeczka w śluzówce macicy, która ma swoje właściwości pod wpływem działania estradiolu. Nazywany jest hormonem ciążowym, odpowiada za jej prawidłowy przebieg. Reguluje bezpośrednio proces dojrzewania pęcherzyka Graafa, a pośrednio poprzez przedni płat przysadki mózgowej. Wywołuje zmiany morfologiczne w gruczole mlecznym, przygotowując go do produkcji i wydzielania mleka. Zmienia właściwości śluzówki macicy, przygotowując ją do przyjęcia kilkokomórkowego zarodka. Stosuje się leczenie progesteronem zaburzeń miesiączkowych, podaje się go w czasie zatrucia ciążowego i w poronieniach. Obserwuje się wysoki poziom tego hormonu w czasie całego okresu ciąży.

Hormon luteinizujący - lutropina (LH) odpowiedzialny jest za prawidłowe funkcjonowanie jajnika. Syntetyzowany jest w przednim płacie przysadki mózgowej, jego poziom we krwi regulują hormony podwzgórza. LH aktywuje podziały komórkowe dojrzewającej komórki jajowej. Komórka ta osiągając stadium metafazy drugiego podziału mejotycznego i zostaje uwolniona z pęcherzyka Graafa. Proces ten zwany jest owulacją lub jajeczkowaniem. W tym czasie dojrzała komórka jajowa może być już zapłodniona. Komórki pęcherzyka Graafa pozbawione jajeczka przekształcają się w ciałko żółte. Sekrecja progesteronu wydzielanego przez to ciałko jest także pod kontrolą LH.

Folitropina (FSH) - odpowiedzialna jest za prawidłowy wzrost pęcherzyka Graafa oraz reguluje wydzielanie estrogenów. Hormon FSH syntetyzowany jest w przysadce (przedni płat) a jego poziom we krwi regulują hormony podwzgórza.

Gruczoły wydzielające hormony płciowe i narządy zaangażowane w cykl płciowy.

Pęcherzyk Graafa - powstaje w jajniku z pęcherzyków pierwotnych, które wytworzone są już w czasie płodowym i ich ilość jest stała (około 400 tys.). Z puli tej w czasie dojrzewania płciowego u kobiet wyłonione jest od 300 do 500 komórek, będącymi prekursorami pęcherzyków Graafa. W czasie cyklu miesiączkowego jedna komórka ulega różnicowaniu, czego efektem końcowym jest dojrzały pęcherzyk Graafa. Ma on średnicę około 1 cm, z zewnątrz otacza go osłonka, z wieloma naczyniami chłonnymi i krwionośnymi. Pod osłonka znajduje się warstwa komórek ziarnistych, tworząca w jednym miejscu wzgórek jajonośny, na którym umieszczona jest komórka jajowa. Wnętrze pęcherzyka wypełnia płyn pęcherzykowy. Uwolnienie komórki jajowej z pęcherzyka w momencie osiągnięcia przez niego dojrzałej formy.

Jajniki - stanowią gruczoł wydzielania dokrewnego. W jajnikach ma miejsce sekrecja estrogenów, progesteronu i oraz w niewielkim stopniu androgenów. Hormony wydzielane są przez komórki ziarniste pęcherzyków Graafa lub przez ciałko żółte. Wszystko to odbywa się w jajnikach. Za prawidłową sekrecję hormonów jajnikowych odpowiedzialna jest regulacja podwzgórzowo-przysadkowa. Regulacja ta ma charakter zwrotny. Hormony jajnikowe odpowiedzialne są za regularne zmiany śluzówki macicy.

Cykl miesiączkowy.

Cykl ten zwany jest inaczej cyklem owulacyjnym. Za prawidłowy jego przebieg odpowiedzialna jest oś: podwzgórze - przysadka - gonady, regulowana dodatkowo przez korę mózgową. Strategiczną rolę w cyklu pełnią gonadotropowe hormony przysadki LH i FSH oraz hormony jajnikowe tzn. progesteron z estrogenami. Wydzielanie hormonów jajnikowych zachodzi w sposób cykliczny, wywołując liczne zmiany w macicy (zmiany w grubości śluzówki i jej ukrwieniu). Typowy cykl menstruacyjny trwa 28 dni. Jako pierwszy dzień cyklu przyjmuje się dzień wystąpienia krwawienia, około 14 dnia następuje owulacja - uwolnienie dojrzałej komórki jajowej z pęcherzyka Graafa. W czasie trwania cyklu zachodzą regularne zmiany w błonie śluzowej macicy. Krwawienie miesiączkowe związane jest ze zjawiskiem złuszczania śluzówki w macicy. Trwa ono około 4 dni. Już od dnia wystąpienia krwawienia wzrasta poziom hormonów LH i FSH aż do momentu, w którym osiąga maksymalne stężenie. Moment ten związany jest z uwolnieniem komórki jajowej z pęcherzyka Graafa. Jajeczkowanie dzieli cykl na dwie fazy. W pierwszej, zwanej folikularną, jajniki wydzielają coraz to większe ilości estrogenów, pod wpływem stymulującego działania hormonów LH i FSH. FSH aktywuje wzrost pęcherzyków Graffa, które zbliżają się do powierzchni jajnika w miarę dojrzewania. W czasie dojrzewania pęcherzyka komórka ulega podziałom mitotycznym i mejotycznym. Druga faza rozpoczyna się od momentu owulacji, czyli uwolnienia komórki jajowej. Uwolnienie jajeczka jest możliwe dzięki wysokiemu stężeniu LH, które pobudza specyficzne enzymy na powierzchni jajnika. Faza - lutealna - wzięła nazwę od ciałka żółtego (łac. corpus luteum), ponieważ w tym czasie dochodzi do przemiany pustego pęcherzyka w ciałko żółte. Po owulacji komórka jajowa przedostaje się do jajowodu i jest gotowa do zapłodnienia. Ciałko żółte zaczyna wydzielać progesteron a także estrogeny, które były wcześniej wydzielane przez pęcherzyk Graafa. W fazie tej ciałko żółte jest głównym gruczołem wydzielniczym. Jeśli nie dojdzie do zapłodnienia komórki jajowej, to po 2 tygodniach ciałko żółte obumiera i nie produkuje już hormonów. Spadek wydzielania estrogenów i progesteronu aktywuje zablokowana wcześniej sekrecje LH i FSH. Wzrastający poziom tych hormonów powoduje rozpoczęcie dojrzewania kolejnego pęcherzyka i cykl się powtarza.

Jajeczkowanie dzieli cykl miesiączkowy na dwa etapy pod względem zmian zachodzących w śluzówce macicy. Pierwszy etap zwany jest wzrostowym, ze względu na intensywny rozrost śluzówki od momentu zakończenia miesiączki do jajeczkowania. Druga faza nazywana jest faza wydzielniczą. W fazie tej wydzielane są duże ilości glikogenu oraz innych substancji przez specjalne gruczoły cewkowe. Wydzielane substancje są niezbędne w procesie implantacji zapłodnionego jajeczka. Jeśli komórka jajowa nie została zapłodniona, po kilkunastu dniach ciałko żółte zanika, dochodzi do niedokrwienia śluzówki macicy. Śluzówka ulega złuszczeniu i wydalona jest na zewnątrz poprzez drogi rodne, co obserwujemy jako krwawienie miesiączkowe. W czasie miesiączki kobieta traci około 50 -150ml krwi.

Zapłodnienie i ciąża.

Uwolniona z pęcherzyka Graafa komórka jajowa wydostaje się z jajnika i dostaje się do jajowodu dzięki specjalnym wypustkom umieszczonych u jego ujścia. Wypustki te wychwytują komórkę i ułatwiają jej przejście do jajowodu. Ma to na celu zabezpieczenie przed zapłodnieniem i rozwojem zarodka poza macicą.

Do zapłodnienia dojrzałej komórki jajowej dochodzi w świetle jajowodu. Plemniki docierają tam z pochwy w czasie kilkudziesięciu minut. Ogromna masa plemników jest redukowana w czasie ich wędrówki do komórki jajowej. W pobliże jaja dociera niewielki ich procent.

Kilka plemników przy pomocy witki przedostaje się przez warstwy komórek ziarnistych do komórki jajowej. Jednak do jej wnętrza dostaje się tylko jeden. Przejście przez otoczkę jajową umożliwiają plemnikom specyficzne enzymy magazynowane w zbiorniczku (akrosomie) umieszczonym w szczytowej części główka plemnika. Enzymy te rozpuszczają błonę otaczającą jajo. Przedostanie się plemnika do komórki jajowej wywołuje rozpoczęcie jej, wstrzymanych wcześniej, podziałów komórkowych. Jedna z komórek potomnych łączy się z plemnikiem i powstaje zygota, w której będzie rozwijał się zarodek. Druga komórka potomna zostaje usunięta. W momencie przedostanie się plemnika do jaja zachodzą w nim różnorakie reakcje mające zapobiec jej powtórnemu zapłodnieniu. Zjawisko to nazywamy blokiem ciążowym. W czasie ciąży ciałko żółte nie ulega uwstecznieniu, lecz przeistacza się w ciałko żółte ciążowe.

Od momentu zagnieżdżenia się w śluzówce macicy kilkokomórkowego zarodka organizm kobiety zaczyna produkować specyficzne hormony. Są to tak zwane hormony ciążowe. Należy do nich gonadotropina kosmówkowa (HCG) i proteohormony. W czasie ciąży łożysko staje się istotnym organem dokrewnym. Syntetyzowane są w nim hormony sterydowe (przede wszystkim progesteron) oraz białkowe takie jak gonadotropina kosmówkowa, laktogen łożyskowy. HCG jest odpowiedzialna za utrzymanie ciąży, odpowiada za prawidłowe zagnieżdżenie się zarodka w macicy. Gonadotropina jest hormonem typowym dla ciąży. Testy ciążowe oparte są na wykrywaniu jej obecności w moczu. Zbyt niski poziom HCG we krwi może prowadzić do poronienia. Hormony wytwarzane przez łożysko przestawiają metabolizm matki w takim kierunku, aby zapewniał rosnącemu zarodkowi niezbędne substancje odżywcze. Hormony ciążowe powodują powiększenie się gruczołów mlekowych, przygotowując organizm matki do laktacji.


Zrodlo: http://www.bryk.pl/wypracowania/biologia/cz%C5%82owiek/17165-hormony_w_cyklu_miesi%C4%85czkowym_kobiety.html

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 18 listopada 2015, 15:38

18.11.2015r. Dzień piętnasty

Nastka w liczbach:

- 2 godziny aktywności późnowieczornej (łącznie z karmieniem i przebieraniem)

- 6 godzin i 9 minut nieprzerwanego snu (ależ było moje zdziwienie, gdy po przebudzeniu na wyświetlaczu telefonu nie zobaczyłam tradycyjnej 3.30 tylko 6 rano! I nawet moje piersi wytrzymały!)

- 4080g - dzisiejsza waga naszego Klocuszka

Matka z Ojcem pękają z dumy :)

Dzisiaj była u nas położna i chwaliła Nastkę, no że książkowe dziecko (teraz to komplement, ale za kilka-kilkanaście lat będę chciała, by dziecko zamiats książkowe było WYJĄTKOWE :P ), że tak ładnie się rozwija, zaczyna podnosić główkę i kilka sekund trzyma, że wodzi oczkami, że skórka taka ładna, że buźka już zmieniona. Mogłabym tych ochów i achów słuchać cały czas.

Pogadałyśmy też o mojej laktacji, trochę o diecie. Powiedziałam, że ja jem praktycznie tak jak jadłam wcześniej, a przynajmniej nie czuję jakiś wielkich ograniczeń. No wiadomo, nie latam do KFC, ale zjadam smażone kotlety, pierogi polane cebulką ze smalczykiem (mmm...) ryby w panierce, wędliny, sery. Dziś na obiad mąż zaserwował pieczonego kurczaka w sosie śmietanowym z pure ziemniaczanym i surówką z jabłka, marchewki, selera i pora. Na deser pałaszujemy owoc granatu. Kilka dni temu jadłam ciasto orzechowe i dziwny sernik z czekoladą (pyszny był!). Jak na razie tfu-tfu jest dobrze. Pytałam się położnej, czy może przy takiej "diecie" nie powinnam kopru włoskiego pić. P. Ania zapytała, czy mam jakieś dolegliwości żołądkowe, odparłam, że nie. Spytała, czy Anastazja cierpi i ma jakieś problemy, stwierdziłam, że nie, więc "o co Pani chodzi?". Lepiej nie stosować "na wszelki wypadek" różnych rzeczy, bo gdy pojawi się problem, to wtedy, co zrobimy? Czym zadziałamy? Skoro jest dobrze, to się nie przejmować i nadal racjonalnie jeść i obserwować. Tylko bez histerii. Pojawi się problem, to wtedy działać. No tak, w sumie argumenty położnej wydały mi się ok. W sumie ja sama tak "czułam", ale wolałam to usłyszeć od kogoś doświadczonego.
O, i jeszcze położna zademonstrowała nam na prośbę rozhisteryzowanego męża jak obcinać paznokcie Małej. Ponoć najlepiej podczas karmienia lub gdy dziecko śpi. A u nas guzik prawda! Drugą rączkę obcięliśmy Małej podczas czasu aktywności :)

Gdy położna już sobie poszła, to Nastuśka zaliczyła kolejny epizod aktywności (a zazwyczaj przesypia caaaaaaałe dnie, do tego stopnia, że trzeba ją "brutalnie" wybudzać). Brzuch mnie od śmiechu boli do tej pory. Rozmawialiśmy sobie kim Nastka będzie w przyszłości, Nastka reagowała na swój sposób na nasze różne propozycje. Jednogłośnie ustaliliśmy, że nasza córka będzie zakonnicą! Gdy mąż zaczął śpiewać:
- Sercem kocham Jezusa, sercem kooocham Jezusa-aaaa....
Mała zrobiła wielkie "mądre" oczy i zamachała ochoczo wszystkimi kończynami!

Wtedy przenieśliśmy Młodą do drugiego pokoju, gdzie włączyliśmy jej w telewizorze youtuba i popłynęły z głośników kościelne "szlagiery". Zadowolony mąż (niegdyś zapalony ministrant-lektor) twierdzi, że lepiej by Nastka słuchała "Jesteś królem" niż Justina Biebera :D Racja!

Pogoda jest okropna dziś, ale my jakoś tak... wesoło mamy :)


No nic, córka śpi, kot śpi, to i my chyba sobie utniemy małą drzemkę :)



A i jeszcze ja swoją liczbę dołożę. Gdzieś mi uciekł kolejny kilogram. Jestem na minusie już dwa. Ważę 53. Pozostawiam to bez komentarza.

Lipiec 2015.
Nagle pomyślałam, że fajnie by było mieć Potomka. Mąż zdecydowanie się ucieszył tą moją myślą. Niestety ze względu na stan zdrowia nie mogliśmy się starać, choć warunki były dogodne i wygodne. Gorące wakacje. Tydzień zupełnej laby.
Sierpień 2015.
Męża nie ma w odpowiednim czasie w domu, zaczynamy się starać za późno o jakieś 24 godziny, choć wiadomo jakaś głupia nadzieja się zawsze tli.
Wrzesień 2015 - początek.
Robię się dziwnie płaczliwa i senna. To ważny objaw w dalszych staraniach. Choć mam swój rozum i okres, nagle kończą mi się oboje i robię test. Oczywiście negatyw. Nabijamy się z tego parę dni ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2015, 15:47

17 dzień ciąży.Nie.Lepiej brzmi 2t3d:)
Póki co nic się nie dzieje,brzuch nie rośnie,mdłości też nie mam,cycki zaczęły się robić wrażliwe i póki co to tyle.Endo oczywiście nie zadzwoniła,nie wiem po co się umawia na telefon skoro wie,że nie będzie miała czasu odpowiedzieć:/ Wczoraj dzwoniłam do rejestracji i pani powiedziała,że przypomni pani doktor,ale nadal cisza. Dziś próbowałam znowu zadzwonić i się upomnieć,ale chyba źle odłożyła słuchawkę bo ciągle zajęte. Może jakbym powiedziała,że jestem w 3 tygodniu ciąży to w końcu by zadziałało?
Wczoraj dla odmiany wzięłam całą tabletkę,a dziś chyba znowu wezmę pół...sama nie wiem co mam robić i stresuje mnie to:/a na dodatek ciągle mi zimnooo ,ale to pewnie objaw ciązy

adora Kruszynko, czekamy na Ciebie. 18 listopada 2015, 16:06

Przeczytalam na of, ze zelazo moze pomoc w problemach z zajsciem w ciaze. Zapomnialam dodac we wpisach, ze od jakis 10 - 14 dni biore zelazo z powodu niskiej ferrytyny. Moj ostatni cykl byl jak na mnie krotki czyli 32-dniowy. Ciekawa jestem czy to sprawka zelaza? Tak czy siak bede suplementowac.

Październik.
Bardzo pragnę zostać MAMUSIĄ. Chcę urodzić naturalnie i karmić piersią, co jest zmianą o 180 stopni w porównaniu do czasu gdy miałam 22-28 lat. Chce je nosić pod sercem. Chcę przytulić to maleństwo. Bardzo pragnę, cierpię, popłakuję. Jestem wykończona. Instynkt uderzył z ogromną siłą. Znienacka.
Maż stwierdził, że za pierwszym razem się nie udało, bo to był pierwszy raz. Za drugim to już na pewno.
Badań, które Pani Gin mi zleciła nie robię, bo nie ma takiej potrzeby. Mam tą pewność w sobie i siebie. Jestem mądra i rozważna.
Idę do gina z mojej miejscowości, nie mogę każdy cykl dojeżdzać 100 km do lekarki z września.
Mówię mu, że się staram już miesiąc, choć prawie już dwa i jeszcze nie jestem w ciąży. Dziwnie się na mnie patrzy ten nowy GIN. Kiwa głową i mówi, że z jego statystyk wynika, że najwięcej par zachodzi między 7-8 miesiąc starań. Jednak rozumie, że mój wiek mnie pewnie pogania.
Trochę jestem w szoku. Pytam się go przerażona, czy to już za późno. Mówi, że nie, nie, nie, tylko zapewne w rodzinie każdy się dopomina. Nie komentuję. Ale tak właśnie wcale nie jest, ha.
Zleca badania. TSH i inne. AMH i ble, ble, ble. Ja wiem chyba lepiej, że jestem zdrowa.
Robimy usg i jest pęcherzyk 13 mm. Chwała Bogu, że znów nie musimy udawać, że tam widać "komórkę jajową". Mam przyjść w poniedziałek, obejrzeć się dalej w telewizji. Po drodze mam wesele i poprawiam swój śluz wit b6 i wiesiołkiem. Staramy się trochę. W poniedziałek 11 dzień cyklu a pęcherzyka już nie ma. Mam mieć w ten poniedziałek i wtorek jeszcze staranko. Widzę, że lekarz jest w szoku, że tak szybko pękł. Kurcze znów jestem w ciąży. Tym razem na 100 %.
Postanowiłam, że zrobię to TSH i AMH.. TSH 8,55.
I co teraz? Przecież jestem w ciąży. Dziecko będzie przeze mnie chore. Taka mądra i rozważna jestem, więc robię jeszcze inne badania, jak ft3, ft4 i antyTPO, antyTG, usg tarczycy.
Na usg lekarz tylko przyłożył sondę i do razu rzekł " ta tarczyca nie jest w normie ". Pyta się, czy ja w ogóle z tym TSH jakoś funkcjonuję. Odpowiadam, że tak, że owszem jestem wiecznie śpiąca i zimno mi, ale myślałam, że od lat wielu się nie wysypiam. AntyTPO powyżej 1000. No to mądra i rozważna już wie, że ma Hashi za Mamusią.
Wydzwaniam po endokrynologach. Któryś mnie przyjmuje, w końcu jestem w ciąży.
No więc mówi mi, że mam Hashimoto. Powątpiewa w moją ciążę, ale przepisuje luteinę, oprócz euthyrexu.
Jajniki mnie kłują. Mam dziwne bóle/ skurcze macicy. Na pewno jestem w końcu w tej ciąży.
Dzwoni mój brat. Informuje mnie, że zostanę ciocią. Mam na końcu języka " a Ty wujkiem ". Ale się powstrzymuję, w końcu obiecaliśmy sobie z Mężem, że przez jakiś czas to będzie nasza słodka tajemnica. Ale już sobie planuję jak mu powiem, że ja też spodziewam się Kruszynki, Kropeczki, Fasolki, Potomka. Mam wyraźne objawy ciążowe. Ale plamię mimo luteiny, więc boję się, że poronię na wczesnym etapie. Mówię Mężowi, że na 90% jestem w ciąży.
............................................................................................
Beta ujemna. Przeżywam szok i ryczę. Jednak nie przerywam przyjmowania luteiny, bo według tej mądrej i rozważnej osoby, która we mnie mieszka mogło być za wcześnie na betę, bo temperaturę mam bardzo wysoką. Zaczęłam mierzyć na koniec cyklu i na luteinie.
Spóźnia mi się okres.
Rozsądek sprawił, że luteinę odstawiłam, bo nigdy bym chyba okresu nie dostała. W piątek dzwonią z laboratorium z wynikiem Ahm. 1,09 czyli obniżony. Nasienie też pozostawia wiele do życzenia. Nie wytrzymuję. Chcę się dostać do Gina. Dzwonię do recepcji. To dziś bez szans. Nie mogę powstrzymać łez, więc mam po prostu przyjść z wynikami. Może uda się je pokazać lekarzowi.
Czekam. Moje wyniki beze mnie za pomocą recepcjonistki dostają się na stół lekarza. Do jego uszu dociera informacja, że się ciocia spóźnia parę dni.
W skrócie wielkim. Mam brać lek na tarczycę, ale w wyższej dawce niż zalecił endo. Bromek mam brać, gdy będę pewna, że w ciąży nie jestem. Według lekarza nie jestem w ciąży, ale skąd on to wie, nie widział mnie. Mam się umówić na wizytę i pogadamy.

Jestem mądra i rozważna i jestem jeszcze jedną dobę w ciąży mimo ujemnej bety. Ale w końcu, gdy już do mnie dociera, że jestem mądra jak flądra, przyjmuję bromek i w ciągu 15 minut dostaję okres.

Talusia Wiara czyni cuda.. 18 listopada 2015, 17:12

AAAA!
Jest dobrze!
Serduszko bije,taka mała iskierka!
Jest bardzo dobrze, wszystko idzie prawidłowo ;)
6 tydzien + 3 dni ( w karcie napisany 7tydzien)

296235g.jpg


<3


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2015, 17:15

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 18 listopada 2015, 17:22

11dc
Zgodnie z zaleceniami ovitrelle podany.. Stwierdziłam, że testów owulacyjnych nie robię, bo skoro profesor stymuluje mnie LH to i tak będą zaburzone/przekłamane.. Martwi mnie tylko śluz, kolejny cykl i płodnego nie widzę wcale, wpieprzam wiesiołka, siemię lniane i nic.. Wspomagamy się conecive plus.. Zobaczymy jaka jutro będzie przenikalność plemników.. Jak znów wszystkie moja macica zabije to się chyba popłaczę..

Tematy inne.. Padam, mam tyle pracy, że nie wyrabiam, nie ogarniam i nie wiem co jeszcze.. Zazwyczaj ze wszystkim się wyrabiałam, ale ostatnio jest inaczej.. Ze wszystkim jestem do tyłu:( zadzwoniłam dzisiaj do przyjaciółki, tak po prostu pożalić się, że mam dużo pracy, jest na macierzyńskim i chętnie rozmawia o czymś innym niż karmienie i pieluchy.. I nie mogła rozmawiać bo akurat spotkała się z całą naszą starą paczką.. I nagle tak strasznie zabrakło mi moich przyjaciółek.. Mieszkam daleko od domu rodzinnego i mam z nimi ograniczony kontakt.. A wiadomo telefon to nie to samo.. Dziewczyny, które znają mnie od dzieciaka, wiedzą o mnie wszystko.. A tu niby mamy znajomych, może nawet są naszymi przyjaciółmi, ale nie potrafię otworzyć się przed nimi tak, żeby powiedzieć im o wielu ważnych sprawach, również staraniach.. I poczułam taka pustkę.. Że czegoś mi brakuje.. I drugie co we mnie jest głupie.. Koleżanka na treningu, którą spotykam tylko tam, wie, że się staramy, a bliskim znajomym/przyjaciołom nie umiem powiedzieć..


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2015, 17:22

28 październik.
Dziś mam tą umówioną wizytę u gina. Jest to 4 dzień cyklu i już nie mam okresu.
Pokazuję tym razem osobiście te wyniki. Lekarz komentuje moje obniżona Amh i wynik nasienia Męża tekstem " w tym wieku takie wyniki " i kręci głową. Ścina mnie w środku i na pól minuty siedzę, jak zaczarowana. Jak On śmie.
USG. Nie ma nic, ale tak ma być na razie. Za dwa lub trzy dni znowu się spotykamy. Są już pęcherzyki widoczne. 9 dnia spotykamy się ponownie i lekarz znów jest w szoku, bo mam już dorodne dwa pęcherzyki i ładne endometrium. Mówię, że boli mnie jajnik. To podobno na tym euthyrexie odczuwam tak moje jajniki, bo intensywnie pracują. Wiec uff, w końcu będę w ciąży.
Staramy się, staramy i staramy. 10 dnia cyklu budzi mnie rwanie lewego jajnika. Zapewne owulacja.
11 dnia cyklu na usg juz nie ma tych pęcherzyków.
Gin mówi, że jak pękły dwa to może być różnie.....
Mądra i rozważna już wie, że za 2,5 tygodnia spotka się z tym ginem na oglądania pęcherzyka ciążowego. A może pójdę dopiero jak będę miała pewność, że będzie już serduszko. Dobrze to przemyślę jeszcze.
Na odchodne gin stwierdza, że mam się niczym nie przejmować. Brać lek na tarczycę i bromek i KOCHAĆ się z mężem, a będą dzieci. Wypisuje mi receptę na te dwa leki. Poucza, że przy KOCHANIU nie myśleć o robieniu dzieci. I tyle. Trzy miesiące tak mam pracować i do zobaczenia w ciąży. Trochę mi dziwnie, bo inni ginekolodzy mojego życia mówili o współżyciu, stosunku. OK. Ten jest inny. Ale lubię go nawet trochę, dlatego to on za te dwa-trzy tygodnie zobaczy moją Fasolunię. Poza tym ma 3d, 4d i pozytywne nastawienie.
W tej nowej ciąży znów powiększają mi się piersi, jajniki kłują jak szalone, a 6 dnia po owu odczuwam lekkie skurcze macicy. 7 dnia wyraźnie odczuwam implantację, est to całkiem wesołe odczucie, takie delikatne szczypanie w dole brzucha. Mam też plamienia, więc luteina przepisana przez endo.
Widząc te plamienia obleciał mnie strach, że w ciąży nie jestem, ale przecież pękły dwa pęcherzyki, więc pewnie będą bliźniaki. Ale ze mnie szczęściara. Marzę o bliźniakach. Luteina sprawia, że plamienia są mniej ciemne, raczej beżowe. To dobrze. Ciąża bliźniacza.
Po drodze boli mnie jeszcze z boku, więc przerabiam temat ciąży pozamacicznej, ale przecież szczypie mnie wyraźnie macica, więc luzik.
W niedzielę 15 listopada robię test. Chwilę przed oblatuje mnie zimny strach, że nie jestem w ciąży. I test wypada źle w moich oczach. Płacz i niedowierzanie.
Przecież pękły dwa pęcherzyki. Nigdy nie będę w ciąży. Chcę się napić wina, ale mąż mówi, ze zbadać krew. Betę robię w poniedziałek, by upewnić się, że nigdy nie będę w ciąży.
Wynik przyjmuję już na chłodno. Zrobiłam go tylko dla męża, by krzywo się na mnie nie patrzał jak piję wino.
Pewnie nigdy nam się nie uda.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2015, 17:41

kas:) mój i tylko mój 18 listopada 2015, 17:45

Dawno nie pisałam... Dziś zaczynamy 30 tydzień !!! Fifi jest ruchliwy, ale cały czas leży nogami w dół. Pupe ma po lewej stronie, co i raz ją wypina, nogami kopie mnie po pęcherzu. Dziś pogoda paskudna, to i On mało się rusza. A ją od wczoraj na diecie cukrzycowej i pod kontrolą glukometru. Wczoraj cukry ok, ale dziś po śniadaniu 166!! Co prawda były płatki na mleku, ale się zestresowalam. Potem spadł do 72. Zobaczymy jak będzie teraz po obiedzie. Marek też na diecie, ale po to, żeby schudnac. Na razie idzie nam dobrze. Zapisujemy wszystko co zjemy i wypijemy, prócz wody. Okazuje się, że nie jem tak kalorycznie jak myślała. Moze też dlatego, że nie opycham się słodyczami, pizza itd. A nie powiem... Wsunelabym hawajska z pizzy hut. Ale dla Fifiego wszystko, woec pozostaje mu na diecie cukrzycowej☺

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)