Dziś już 37% ciąży za nami. Wg Usg dziś jest 14t+6d a wg miesiączki 14t+1d. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia którą datę porodu brać pod uwagę. Bardziej prawdopodobna wydaje mi się ta z miesiączki bo wiem dokładnie kiedy zaszłam w ciążę. Może maluszek będzie poprostu dużym dzieciątkiem :-) Ach co będzie :-)
Kocham to moje serduszko nad życie.
Nic mi się nie chce, zaczęłam wczoraj sprzątać łazienkę ale przyjechała moja siostra z mężem i dziećmi i przerwałam, dzisiaj muszę skończyć tyle że dziś już weny nie mam do sprzątania. Paznokcie bym sobie zrobiła i chyba najpierw tym się zajmę hehe
a teraz z innej beczki. W ubiegłym tygodniu mój teść trafił do szpitala w ciężkim stanie (oczywiście sam sobie winien bo chlał 4 miesiące bez przerwy) Moja teściowa nigdy z nim dobrze nie żyła, zawsze go wyzywała, podbierała kasę itp. A teraz ten fałszywiec tak o męża rozpacza, no poprostu bym ją rozniosła. Nie wyobrażam sobie jak można być aż tak zakłamanym i fałszywym, no jak?! Nie wtrącam się narazie ale kiedyś wybuchnę i wygarnę jej wszystko bo słuchać tych opowieści nie mogę.

miska122 Tęcza po burzy :) 1 lutego 2022, 10:30

Jak ten czas leci. Nie pisałam od 2 grudnia, a mój syn kończy dzisiaj 8 tygodni!
6 grudnia miałam mieć ostatnią wizytę u mojej lekarki. Ponieważ w szpitalu stwierdzili, że jeśli do terminu nie urodzę to mam przyjechać i sprawdzą czy jeszcze mogę chodzić w ciąży, to moja lekarka umówiła mi KTG i dodatkową wizytę. Bałam się tego czekania, zwłaszcza, że wszędzie czytałam, że w przypadku cukrzycy poród wywołują wcześniej, A ja na insulinie, ale możemy czekać... Na wizycie usłyszałam, że szyjka skrócona do 0,5cm, zrobiono mi masaż i od razu tego pożałowałam. Dostałam bólu jakby miesiączkowego. Wieczorem pojechaliśmy z mężem do marketu zrobić zakupy żywieniowe do szpitala (zakładając, że nie będą mieli diety cukrzycowej). Odeszło mi trochę czopu i ból nadal nie ustawał.
Rano obudziłam się z myślą, że jest ok, czułam się dużo lepiej. Poszłam do toalety, potem do łazienki i... odeszły mi wody. Szybki telefon do męża i... pakowanie w szale, bo oczywiście jeszcze nie wszystko trafiło do walizek. Porodu nie chcę opisywać. Nie wiem czy już go przetrawiłam, chociaż nie był najgorszy. W każdym razie, 7 grudnia o 20:43 mój syn zameldował się na tym świecie, głośno to obwieszczając płaczem. Ja czułam się bardzo dobrze, jako że mój poród był tak naturalny jak to tylko możliwe. Jak wróciłam do sali to siedziałam po turecku, spałam na brzuchu i wszystko mogłam zrobić bez niczyjej pomocy. Ale pomoc miałam. Wykupiliśmy pobyt mojemu mężowi i mogę śmiało powiedzieć, że to była najlepsza decyzja na świecie. Zwłaszcza, że zakazano odwiedzin. Uważam, że tak powinno być wszędzie. Tatuś spędzający pierwsze dni dziecka przy swojej rodzinie, a nie z dala od nich. Dzięki temu ja czułam się dobrze psychicznie, a mój mąż nie bał się opiekować małym. Nie byłam też w roli nauczycielki, bo to on zmieniał pieluchy w pierwszą noc, to on pierwszy kąpał Alka. Ja w końcu mogłam zjeść to, na co miałam ochotę i oczywiście wjechała czekolada. Aluś miał dobre cukry po porodzie, a ja super wagę. Kiedy udało mi się w końcu zważyć, 2 tygodnie po porodzie okazało się, że ważę 1,5 kilo mniej niż przed ciążą. Trzymanie diety opłaciło się o tyle, że następna krzywa pokazała, że już nie mam cukrzycy.
Tak jak mówiłam mój syn ma dzisiaj 8 tygodni. Czas leci jak szalony. A on jest idealny. Od czubka głowy to paluszki u stóp. Mój wymarzony skarb. Nie to, że jest cukierkowo, o nie. Męczymy się z refluksem, kolkami. Bywa lepiej i bywa gorzej, ale to, że mogę przytulić tego małego skrzata to coś niesamowitego. Zawsze bałam się zostać matką, a teraz wiem, że to najlepsze co mnie w życiu spotkało.
Kocham tą moją rodzinę, jest cudowna. Wiem, że było warto walczyć. I mam nadzieję, że wszystkie dziewczyny, za które tak mocno trzymam kciuki, też doczekają swojego cudu.
P.S. Mój organizm postanowił już przywrócić mi owulację. Idzie z prawego jajnika (jak zwykle), ale chociaż raz mi to nie przeszkadza :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego 2022, 10:32

Heloł heloł :)
Enjoy! https://picasaweb.google.com/107495228835839745584/Chrzciny?authkey=Gv1sRgCPTWqdvY
Album będzie dostępny z tydzień :) Trochę się naczekaliśmy na te zdjęcia, ale dzięki temu zapłaciliśmy duuuuuużo mniej.

Nie pamiętam czy pisałam :) Chrzciny się udały baaaardzo :) mały przespał całą mszę, nawet sam chrzest go nie ruszył :D Jestem zadowolona że zdecydowaliśmy się na imprezę w domu :) było przytulnie i rodzinnie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lutego 2016, 14:46

Żania SYZYFOWE PRACE 20 listopada 2015, 12:26

kochane wiem ze ostatnio ilosc moich wpisów bardzo zmalała ....zaglądam tu i czytam ale jeśli chodzi o moje własne wpisy jest mi jakoś bardzo ciężko się zebrać.
Być może dlatego że jak ostatnio sie dowiedziałam (nawet nie wiedziałam ze takie zachowanie ma swoją nazwe) mam syndrom wicia gniazda,nagle zachciało mi się sprzątać wszystko i wszędzie ....wszystkie szafki,zakamarki no dosłownie wszystko ..Niedawno moja ciązowa aplikacja uświadmiła mnie ze moje zachowanie jest czesto w ciazy spotykane i nazywa sie właśnie syndomem wicia gniazda tak jak wcześniej nie byłam az taką wariatką na punkcie sprzątania tak nagle zwariowałam i nawet mój A. zastanawiał się co sie dzieje. nie obyło sie bez stresu bo któregoś dnia zadzwoniła moja szwagierka i na wiesc ze tak wszystko sprzatam pochwaliła mi sie ze ona nic w domu nie robi ...nawet naczyń nie zmywa bo jak wczesniej to robiła to zaczela sie jej szyjka skracac i teraz musi leżeć bo moze urodzic wczesniej i grozi jej krązek...Ja oczywiscie zamarłam zostało mi 4 dni do wizyty do lekarza 4 noce nie spałam na domiar złego macica zaczeła mnie boleć ....(co jakis czas boli 2 dni i przestaje bo sie powieksza) no ale ja oczywiście panika i 4 dni spedziłam w łozku robiąc tylko to co musze .....
No ale dotrwaliśmy do wizyty gdzie lekarz zmieżył mi szyjke piekne 4 cm zamkneta a Alicja w świetne kondycji ...teraz spie spokojnie ale staram sie nie forsowac za bardzo ... sprzatam sobie ale rozkladam sobie po troszku na kazdy dzien a nie wszystko od razu...
Wczoraj byłam na tescie obciązenia glukozą 75 g bardzo balam sie ze nie dam rady bo oczywiście naczytałam sie ze niektóre wymiotują i trzeba znow to badanie powtarzać albo mdleją ....i ze to wogóle nie do wypicia....
Jak zwykle okazało ze wypiłam na raz i ze wcale nie smakowalo tak żle no i ani nie mdlałam ani nie brało mnie na wymioty.... Po prostu wypiłam potem siedziałam dwie godziny i tyle :)
Kupilismy juz wszystko dla małej od poscieli do łóżeczka po smoczki i buteki wybrałam zestaw startowy philips avent, zostało nam kupić tylko mebelki i kosmetyki do pielegnacji dzidziusia.Sobie kupiłam juz staniki i koszule do karmienia....no i majtki ciazowe. Moj A. kupił mi ogromna poduszke rogala do spaniai dziekuje mu za to bo dzieki niej sen nie jest juz udreką....dostałam też w spadku siostrze A. laktator elektryczny medela mini wiec jestem szczesliwa bo martwilam sie jak poradze sobie bez niego z rozkreceniem laktacji
Tesciowie kupili nam juz wózek na olx
2akfy2v.jpg
Xlander 3 w 1 czyli dostalismy do wózka fotelik samochodowy gondole i spacerówke mam nadzieje ze bedzie sie spisywał....bo polecali nam xlandera znajomi
Coraz czesciej mysle o cesarce o pobycie w szpitalu ....Mam rodzic w Tychach a tam A.podobno nie bedzie mógł przebywac ze mną na sali podczas odwiedzin ... odwiedziny tylko na korytarzu....Boje sie tego bo my jestesmy ze soba zrosnieci jakby taka niewidzialna pepowina we wszystkich dobrych i złych chwilach zawsze jestesmy razem i kazda wlasciwie chwile spedzamy razem.... Nie liczac godz pracy i jego wyjsc na treningi...Boje sie po prostu zostac sama z dzieckiem bo boje sie ze sobie nie poradze ze bede sie bała ze uszkodze takie malenstwo ze coz zle zrobie a jego wtedy nie bedzie .Zawsze sie wspieramy a tym razem on nie bedzie mógł przy mnie byc.Do tej pory jak juz trafiałam do szpitala to on przesiadywał ze mna do oporu a teraz bedzie mogł byc tylko na korytarzu i tam bedziemy sie widywac...EH takie glupie te moje lęki mam nadzieje ze są chwilowe... ze to hormony ja przeciez nie jestem małym dzieckiem napewno dam sobie rade i z sobą po tym cieciu cesarskim i z dzieckiem....Musze...Dobra koniec smutów wstawiam wam foto brzuszka co prawda robilam je dawno ale jest .... pewnie zrobie aktualizacje bo foto robilam na poczatku 6 miesiaca jakies dwa moze trzy tyg temu
2rzcbj6.jpg
Buziaki dziewczyny :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 listopada 2015, 15:17

Chyba pierwsza tragiczna noc od urodzenia malej :( padam na pysk :( mala marudzila przez sen co pol godzinki doslownie, non stop wstawalismy z mezem...kolo 2 w nocy zabralam mala do lozka bo zawsze to pomagalo...teraz bylo to samo plus malo miejsca..jestem padniete i polamana \:(
wstala malutka juz calkiem o 7 rano, stas zaspal do szkoly...do 12 marudzenie non stop...nie zasnela ani na chwilke..udalo mi sie ja uspac ok 12.10...polozylam sie na 30min zeby chociaz zamknac oko a w miedzy czasie : pies plakal przes sen i biegal...stach trasnal drzwimai 2 razy, sara zapiszczala przez sen..i.....zadzwonil budzik o 12.40..kurwa mac!!!!
i jeszcze za 40min wyjezdzamy do pracy, bedziemy tam z mala do 18.00..a o 18.00 czeka nas jazda samochodem do wakefield i spowrotem..o tej godzinie w weekend, jakies dobre 1,5-2hr..bedziemy w domu ok 20.00 mala pewnie wyspi sie w samochodzie..zadnie kolo 22.00...zapowiada sie dzien zajebiscie, nie ma co :(

Kryzys minął i znowu wszystko jest jak dawniej.
Co jakiś czas potrafimy się kłócić przez kilka dni o bzdety,żeby potem znowu było dobrze.

Dziś zarejestrowałam się do ginekologa na poniedziałek. Pewnie tylko tam zajrzy i zleci badania,ale od czegoś trzeba zacząć . Wezmę ze sobą wykresy z ovu, wyniki badania nasienia Przemka i jakoś pójdzie. To moja pierwsze wizyta u gina i będę się stresować,ale cóż.. kiedyś musi być ten pierwszy raz :) .

Dalej mam mieszane uczucia,czy to odpowiedni moment. Myślę,że to nie chodzi o chęć posiadania dziecka,tylko o strach... a mówienie ,że nie mamy nic swojego, że dostaniemy mniejszy kredyt to tylko przykrywka. Tak naprawdę boję się tej drogi, badań , rozczarowań itp. Staramy się już 3 lata ,ale dopiero teraz zaczynamy walczyć naprawdę, a nie tylko się "starać " .

Żałuję ,że mówiłam o wszystkim szwagierce. To Ona poinformowała mnie o wnętrostwie Przemka i to dzięki niej dowiedziałam się ,że problem tkwi w plemnikach. Przemek nie chciał ,aby ktoś wiedział o badaniu i wynikach ,ale musiałam z kimś o tym porozmawiać.. Wiem,że Ona o wszystkim śpiewa mężowi i chciałabym to urwać. Chciałabym aby myślała,że zaszliśmy naturalnie , bo boję się że dowie się ktoś jeszcze. Mi to wisi ,ale Przemkowi nie..


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 listopada 2015, 13:03

dziękuje Wam za kciuki :*


dzwonili....dwie się zapłodniły...a pozostałe dwie "czekają na rozwój sytuacji" tak mi powiedział pan przez telefon...jutro o 8.30 transfer.....
tak się boje..po telefonie płakałam..co to będzie uda sie czy nie?tak liczyłam na więcej tych komórek a tu dupa blada...czemu to takie wszystko niesprawiedliwe :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 listopada 2015, 12:51

Z mojego to jest Wariat :-) zamarzyla mu sie nowa bielizna... Hmm a w sumie dawno nic nowego nie kupilam wiec moze czas troszke zaszales i kupic cos nowego na grudzien? Ogladalam bielizne przez neta i upatrzylam fajny komplecik ;-) a co! Niech ma ;-) a takiej sexi niespodzianki na peeewno sie nie spodziewa ;-) <3 <3 <3

jeszcze za wcześnie na test... muszę poczekać z tydzień.... boże... a dziś w nocy niby się wyspałam ale oczy i tak mi się zamykają... i jakoś tak mi dzisiaj gorąco... może ja jednak po prostu będę chora??

40+4

Tak wiec jestem w szpitalu :) Na ktg skurczy brak niestety. Po badaniu rozwarcie 2,5 cm :) szyjka 1 cm :) Jezeli nic sie nie ruszy, to w niedziele wywołują:) jest plan na zalozenie sznurówki z proglandyna na szyjke (czy jakos tak) zeby poszly skurcze. Wiktor wazy 3717 kg , wiec spory z niego facio :) Głowka 35 cm, brzuszek podobnie . Wód plodowych 11cm, wszystkie przeplywy ok . Tak wiec , juz w niedziele synek moj kochany bedzie z nami ;)
Mąż mój kazal mi nie chodzic i odpoczywac, zeby porod byl w niedziele a nie wczesniej, bo tak to nie zdazy przyjechac :D
Zjeżdżam na dół po jakąś bułkę słodką, dzisiaj moge sobie jeszcze cos takiego szamnąć, ale jutro to juz lekko bede jesc, a zeby mi stolec lekkim był :D

W diecie mężczyzny powinny znaleźć się produkty bogate w witaminy i minerały, kiełki, pestki np. dyni i słonecznika, orzechy, ryby oraz wszystko, co naturalne i jak najmniej przetworzone.

muminka83 My 20 listopada 2015, 14:22

Dzień za dniem mija... jesień już powoli odchodzi. Zima już za pasem. W tym roku będzie przeplatać się zarówno z radosnymi chwilami jak i wspomnieniami.

Czuje się wspaniale i gdyby nie odczuwane ruchy pewnie mogłabym zapomnieć o tym, że jestem w ciąży. <3
Na kontrolnej wizycie u ginekologa dowiedziałam się że moja szyjka jest długa cytuje " wspaniała"
Maleńka waży 359 gram. Cały czas minus 3 dni według ostatniego usg. :P

<3 Jestem bardzo szczęśliwa.

kot_bury Czekając na cud... 20 listopada 2015, 14:38

Po pierwszym niepowodzeniu długo czekaliśmy na kolejną ciążę - aż w końcu jest.

Zapomniałam już, jak cieszy nawet najbardziej blada, ale druga kreseczka. Że można patrzeć na coś, co w sumie jest tylko obsikanym papierkiem, z takimi emocjami i z taką miłością.
Ale stało się, jest.

Wydaje mi się chwilami, że unoszę się nad ziemią. Myślałam, że moje szczęście i radość będą podszyte strachem o to, co może się zdarzyć - ale tak nie jest. Śmieję się, jak wariatka gadam do brzucha z mikroskopijnym zarodkiem w środku - jakbym chciała mu przekazać, że już teraz o nim wiem, że już go kocham i że nie mogę się doczekać chwili, w której przyjdzie na świat - i żeby nie przyszło mu na myśl wybrać się przed terminem :)

Asana mój pamiętnik 20 listopada 2015, 15:17

Temperatury nie mierzę, kuźwa, zapominam. Ale wczoraj był 6dc i dzień ten był owocny, wiec nawet jak znowu teoretycznie temperatura by mi dzisiaj skoczyła. No to jajco nie będzie tam samo.
Zaczynam akcję "in vitro". Wczoraj powiedziałam m. że ja tylko jeszcze przez dwa miesiace będę się łudzić że coś z tego wyjdzie i że chcę żebyśmy się mocno starali. Nie powiedziałam co będzie potem ale wiem, że on wie, że ja wiem, że on wie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2015, 12:46

25db7b7ce2514707med.jpg


Co to jest ??? Nie wierzę :D 8dpt a krech wyraźna i pojawiła się dosłownie w trzy sekundy!!! Pierwszy w życiu sikany test pozytywny <3 Zrobiony na odczepnego na zasadzie chcę odstawić leki ;) Prezent wspaniały radość ogromna <3 Tylko wiadomo długa droga przed nami różnie może być ale jestem jakoś dziwnie spokojna pomimo tego krwawienia/plamienia. Będzie dobrze koniec kropka!
Szkoda że tatusiek jeszcze śpi weźcie go obudźcie bo chcę mu pokazać :D Ale się chłopak zdziwi wiecie on urodzony pesymista już nie mogę doczekać się jego miny :D

Ciąża rozpoczęta 3 grudnia 2015

<3


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 grudnia 2015, 08:14

Katarinka Walczymy i nigdy się nie poddamy 20 listopada 2015, 15:49

Mamy już wyniki wczorajszego badania nasienia. Jesteśmy zadowoleni - mega.

Analiza nasienia:
objętość: 6,6 ml
upłynnienie: 25 min
PH- 7,8
ilość plemników w 1 ml - 13,8 mln
całkowita ilość plemników w ejakulacie - 91,1 mln
Ruch postępowy 51%
w tym szybki 0 %
Ruch całkowity 63 %
plemniki prawidłowe - 4%
plemniki patologiczne - 96%
*****patologia główki - 96%
***** patologia wstawki - 43 %
*****patologia witki - 51 %
***** plemniki niedojrzałe - 2 %

VIABILITY (plemniki żywe) - 85%
HOST- 88 %

Embriolog, który wykonywał badanie teraz i poprzednio był zdumiony tymi wynikami. My również.
Jak wcześniej wspominałam nasz androlog nie przepisał żadnych leków ani suplementacji, bo stwierdził, że przy takich wynikach to nie ma sensu.
A tu proszę. To dzięki Waszym radom dotyczącym witaminek udało nam się poprawić żołnierzyki.
Dajemy sobie jeszcze 3 miesiące suplementacji i może uda nam się popracować nad ruchem plemników i postaramy się podejść do inseminacji.
Jestem pełna nadziei.
Trzymajcie się moje dzielne Kobiety. Wszystko jest możliwe. Nigdy nie możemy się poddawać.

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 20 listopada 2015, 21:01

Wczoraj monitoring, kurcze znów się spóźniłam, miałam przyjść przed ovu, widziałam objawy, wszystko wskazywało na to że jeszcze ze 2 dni do jej nadejścia, nawet testy ovu nie wybarwione tak jak trzeba, a tu - zonk. Ovu już była. Super :/ z J ustaliliśmy celibat na 4 dni żeby żołnierzyki nabrały siły, i co? :( Na usg wyszło że pęknięcie pęcherzyka nastąpiło jakoś w ciągu dnia albo rano, więc wieczorem po wizycie u gina biegłam do domu jak na skrzydłach, z myślą - może zdążymy. Po fakcie przeczytałam że nie jest dobrze współżyć zaraz po ovu.
Nic już nie wiem, nic nie rozumiem, organizm płata mi figle, sama sobie nie potrafię wyznaczyć owulacji. Tak smutne że aż żałosne :(
Kolejny cykl stracony :(

bloodflower nie wiem czy dam rade 20 listopada 2015, 16:20

eh musze sie podniesc
dostalam dzis wiadomosc od jednej z dziewczyn w ciazy dlaczego a tu pize, jak poronilam. Powinnam odejsc.
Jakby ktos dal mi w pysk.

A ja chce tu bvc, chce miec nadzieje, ze sie uda.
Dzis po tym msg wyje od rana, caly czas, ni ege sie uspkoic.
jutro jade do Taty na grob, moze choc mentalnie bedzie przy mnie, jak zawsze byl.

staram sie sobie jakos dawac rade, bo przeciez wszyscy tego ode mnie oczekuja, tylko ja nie mam juz sily, najchetniej zakopalabym sie w koc i sie juz nie obudzila. czuje sie gorsza, czuje sie wybrakowana,niepotrzebna

chrzanione bely kazalo nowa ciaze otworzyv.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 listopada 2015, 16:34

kata89 W oczekiwaniu na kolejne szczęście 21 listopada 2015, 09:30

31 dc
Jutro sie powinno okazać i będzie czarne na białym czy jestem w ciąży. Do tej pory byl spokój. Ale teraz troche to przeżywam. Chyba jak kazda z nas. Czuje się tak jak zwykle na tym etapie cyklu, więc wielkiej nadzei nie mam. Ale taki mały plomyczek się tli.
Wreszcie weekend. W pracy cały czas przybywa obowiązków i pelno rzeczy musze przyswoić. Ale atmosfera i pomoc współpracowników troche ułatwia. Troche mi szkoda,z e tak duzo czasu pochłaniają dojazdy i przez to synek jest dłużej w przedszkolu. Ale za to jak mam wolne i przyjdę po niego wcześniej to nie chce wychodzić i ma pretensje, że przyszłam za wczesnie. Oj jakie dzieci maja dla nas dorosłych blache problemy. To jest przeurocze.
Uciekam spożytkować dobrze sobotę. Miłego dnia !

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)