Asi Walczymy o tę ciążę... 29 maja 2013, 06:53

Dawno nic nie pisałam... a teraz chyba nastąpi ten moment kiedy będę pisać troszkę więcej.
U mnie wizja leżenia przez najbliższy czas czyli powtórka z rozrywki...
...ale może tak od początku.
Jak tylko dowiedziałam się ,że jestem w ciąży dbałam o siebie niesamowicie ,po doświadczeniach w poprzedniej ciąży to było raczej działanie odruchowe. Jestem w ciązy muszę uważać.
Nie jednokrotnie słyszałam ,że ciąża to nie choroba ale ktoś kto nie przeżył ciągłego strachu czy przetrwamy razem kolejny dzień i kolejny i tak do końca ciązy nie zrozumie tego...
Ostatnią bete miałam 24 maja 4126 czyli wszystko ładnie rośnie niby ok ale w podświadomości ciągły strach i obawa...ale nie paranoja tylko instynkt podpowiadał że co jednak nie jest w porządku.
Do pracy wróciłam w poniedziałek...
Wszyscy traktowali mnie super ...czułam się raczej jak w gościach niż w pracy. Jedzonko podane pod nos nie wolno mi łazić za dużo wszyscy dbali :)
I tak byłam w pracy uwaga!!! aż dwa dni.
Wczoraj wróciłam z pracy i zauważyłam różowy śluz... przerażenie
Zaczęłam szukać lekarza,który mnie przyjmie z biegu i muszę przyznać ,że to graniczy wręcz z cudem. Ale udało się ! Jeden jedyny lekarz przyjął mnie. Szczerze to jak wcinam jak szalona to tym razem chyba z tych nerwów nie zjadłam nawet obiadu.
Pan doktor okazał się bardzo rzetelnym lekarzem. Najpierw dokładny wywiad potem badanie i USG. Na monitorze zobaczyłam pęcherzyk a w środku zarodek. Wielkość odpowiednia dla wieku ciąży. Wokół pęcherzyka nic nie widać co mogłoby wzbudzić niepokój. Troszeczkę lżej na sercu :)
W domu było troszkę krwi na papierze ale wzięłam dwie tabletki duphastonu od razu i do łóżka. Dzisiaj rano brązowe plamienia tak jak w pierwszej ciąży.
Dostałam zwolnienie na razie na 2 tyg. i duphaston 3 X dziennie . Muszę leżeć dbać o siebie i dużo odpoczywać...
...więc będę leżeć o brzusio dbać i oby tak nie spokojna ciąża zaowocowała póżniej tak cudownym dzieckiem jak moja córeczka...

Endokobietka Starania Endokobietki 29 maja 2013, 08:18

Fakt wazny odnotowania w pamietniku:
pierwszy raz od 22 lat nie boli mnie brzuch podczas okresu (bolal troche w nocy ale przestal).

Właśnie sobie uświadomiłam, że jest jeden, jeden jedyny ale za to wielki plus tego, że nie jestem w ciąży: duuuuuuuuuuuuuuuuużo serduuuuuuuuuuuuuuuuuuuszkowaniaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!! <3

Wzięłam dziś sobie urlop w pracy. 29 maj to dzień moich imienin. Nie umiałabym znieść życzeń od dziewczyn. Gdyby któraś powiedziała do mnie "spełnienia marzeń" rozryczałabym się. Żeby tego uniknąć wolałam wypisać sobie wniosek urlopowy. Zdaję sobie sprawę, że to ucieczka, ale teraz jestem stanowczo za słaba, by zapanować nad swoimi uczuciami.
Wczoraj cały dzień czułam jajniki. Może jednak w tym miesiącu coś z tego wyjdzie? Na razie dziś ich nie czuję, ale pewnie to kwestia czasu.
Wczoraj kupiłam w smyku śliczny pajacyk. Te malutkie ciuszki dają mi wiarę, że kiedyś założę je swojemu bobaskowi.

Dżastin Moje początki 29 maja 2013, 11:04

Właśnie wróciłam od gina, zrobiła mi usg jajników i stwierdziała, że jakieś małe jajeczko jest, aczkolwiek troszkę za małe jak na 11 dc ;( i coś słabe ma środowisko.
Ale mam się pojawić za 2 tyg, żeby monitorować moje "małe jajeczko".
Mam nadzieje, że będzie dobrze ale zaczęłam sie znowu martwić. FUCK


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2013, 18:36

mitaka 9 cykl 29 maja 2013, 12:42

22 dc

6 dni od owulacji i 9 dni do @

Dzisiaj poczułam na dole skurcz taki jak na @ trwał może z minutę z różnym natężeniem i ciszaaaa
Niby 6 dni od owu standardowo przebiega implantacja, no ale tego się nie czuje podobno więc zapewne @ idzie........................i jeszcze ta temperatura tylko 36,6 bleeeeeeeeee

Amelia w oczekiwaniu na..... 29 maja 2013, 14:31

dalej bez @

i to na tyle dzisiaj.....

Czarna81 Walczymy dalej mimo wszystko... 12 września 2014, 10:34

Test wyszedł negatywny, temperatura spadła.... i już czuję zbliżający się @....eh... :(

jestem umowiona na wtorek na HSG.Mam sie stawic o 7 rano - dostane podobno lek przeciwbolowy pol godziny przed o nazwie Delargan. niestety nie moge miec znieczulenia ogolnego poniewaz pacjentka musi podobno wspolpracowac z lekarzem - ale jak powiedziala mnostwo kobiet to przezylo wiec i ja przezyje...
w piatek musze jeszcze odebrac wynik posiewu- zobaczymy co bedzie...juz sie boje...

coliberek Działania..działania... 30 maja 2013, 08:16

Ajaj..niewykluczone, że ze względów praktycznych starania będzie trzeba odłożyć na 2 miesiące. W poniedziałek subtelnie i niewinnie dokuczyłam bratu męża, któremu załatwiliśmy dobrze płatną pracę na wyspach Hiszpańskich, że musi się w końcu zdecydować czy jedzie czy nie bo jak się rozmyśli w ostatniej chwili to postawi nas w beznadziejnym świetle w oczach Pracodawcy (którego znamy, bo byliśmy tam 4 lata temu i właśnie szykujemy się na za rok). Jak spali się przez niego kontakt , to będzie smutno, tym bardziej, że po zakończeniu specjalizacji męża mogę powiedzieć że na chwilę zostaniemy na lodzie z naszymi plan A plan B plan C …ale prawdę mówiąc na lodzie. Więc taka dobrze płatna trampolina będzie idealnym startem dalej. Zwłaszcza że może już wtedy będzie dzidzia lub co najmniej będzie w drodze.
Więc patrząc na brak jakiegokolwiek rozwoju sytuacji, wiedząc że na mnie nie naskoczy tak jakby zrobił to na swojego brata ;) przycisnęłam go w tej sprawie. Oczywiście zupełnie dyplomtycznie, niby od niechcenia. Potem oczywiście była lekka zadyma i mentalne trzepanie skóry (mój mąż swojemu bratu) aż ten się w końcu zdecydował. OK jedzie. Postanowione, miałam rację że nie może tak lawirować. Poniważ nie słuchał nas przez cały zeszły rok, nie zdążył jeszcze zrobić prawka.Zapisął się na kurs w zeszłym tygodniu ale nie ukrywajmy nie ma cudów i w 2 tyg nie nauczy się jeździć i nie zda egzaminów. Weźmie jednak ze sobą do pracy koleżankę z prawkiem i samochodem.
No i OK. Super jedzie.
Aż tu wczoraj się okazało, że musi przyjechać jak najszybciej, nawet dziś/jutro. Koleżanka oczywiście spanikowała, on w histerię…więc co tu robić!? Pojawiło się rozwiązanie - przecież Coliberek może pojechać. Zna tryb pracy, zna wyspę jak swoją kieszeń, jest mistrzem kierownicy, lubi pieniądze  - więc Coliberek jedzie ze swoim szwagrem. Będzie kierowcą i tłumaczem z języków innych niż hiszpanski. hiiih bo oczywiście Coliberek zna kilka języków. ;)
No i teraz czuję się dokładnie tak jak on czuł się w zeszły piątek zwierzając mi się, ze w zasadzie to z jednej strony by chciał pojechać a z drugiej nie...bo się trochę boi.
Czuję się tak samo, bo są dwie strony medalu. Z jednej strony kooocham tą wyspę, będzie cudnie trochę zgromadziś kasy, spłacić resztę kredytu i odetchnąć..Ale z drugiej strony no jak. Miesiąc czy dwa z dala od męża :( z dala od starań...na 'naszej' wyspie..bez Niego?! haaaa w jednym pokoju ze szwagrem! :D Biedak jest bardzo spokojny, ułożony, taki wręcz flegmatyczny a tu trzeba będzie reagować szybko jak na bungy jumping. Telefon - myk jedziemy. Kurcze, chłopak ze mną przejdzie szkołę życia :D No ok, nie będę taka. Powiem Wam , że chodzi o medyczną pomoc wyjazdową. Szwagier też jest lekarzem. :)
Ajajaj, tutaj starania w toku a w między czasie już mam ćmy w brzuchu (tak ćmy, nie motyle, bo motyle to miły stresik), full pracy do zakończenia przed weekendem… przecież nie pozostawiam ludzi z rozgrzebanymi projektami. Z drugiej strony lekkie podniecenie bo być na tej wyspie to dla mnie jak być w domu, tam właśnie mam takie poczucie..że przynależę do tego miejsca bardziej niż gdziekolwiek indziej. Ojjej, ale się narobiło.
Najśmieszniejsze że jutro może się jednak okazać, że tzw "pobite gary" bo szwagierek jest tak genialny, że zapomniał o tym, że dokumenty czasem się ewaluują i aktualnie ma przeterminowany paszport, a do tego przeterminowany dowód. Wczoraj się ubawiliśmy że chyba jedyne co ma nieprzeterminowane to karta na siłownię. :D Pognał więc rano autobusem do stolicy spróbować wbić się do ambasady i wyrobić szybko nowy paszport. Wyobraźcie sobie, że w ambasadzie peruwiańskiej wyrobienie nowoczesnego, biometrycznego paszportu trwa 15 min a dla odmiany w polskiej ambasadzie od złożenia wniosku do odebrania paszportu pod koniec zeszłego roku upłynęło 4 mies :D
Mama mówi, że taki miesiąc czy dwa dobrze mi zrobi. Zmienię trochę klimat, wstanę od kompa. Przestanę się codziennie stresować napięciem terminów w pracy, upierdliwymi klientami, płatnościami. Cały organizm się odstresuje, zacznie pracować jak należy, wytopię trochę tłuszczyku, zmienię klimat i potem MYK wrócę i wstrzelimy fasolkę.
Mąż mówi, że przecież cały czas będziemy podczepieni pod telefon, że mam się nie martwić, nie zostanie sam tylko z moją mamą, swoją siostrą i naszym kotem...A wie jak bardzo ubóstwiam to miejsce, wie jak się przyda kasiora więc jest 130% za tym żebym pojechała. Do tego sprawa braciszka będzie załatwiona, bo przynajmniej unormuje mu się sprawa papierowa. Bo on jest taki...troszeczkę synek mamusi i najchętniej by chciał, żeby nic tu nie wypaliło i by wrócił do domu, do Peru, przez następne lata mieszkał z rodzicami, spokojnie, bez ciśnienia na nic. A my chcemy natomiast żeby został tutaj, czy w Hiszpanii czy gdziekolwiek ale w Europie. Skończył już tutaj specjalizację więc po co się uwsteczniać i z ułożonej europy wracać do szalonej ameryki pd, gdzie wszystko jest robione z przymrużeniem oka. Mamy już tu siostrę męża, załatwiliśmy jej podyplomowe studia, więc teraz tylko trzeba ściągnąć rodziców i będzie łatwiej się odwiedzać. Dlatego zależy nam żeby zahaczyć gdzieś braciszka, może w końcu pozna jakąś konkretną dziewczynę która troszeczkę o przystosuje do życia.  A jak wróci do domu, bo tak mu najwygodniej to znowu coś będzie trzymało rodziców tam i znowu będzie trudniej namówić ich żeby przenieśli się tutaj.
Przykro mi że mój kochany jest tak daleko od swoich rodziców. Daje sobie rade znakomicie ale ja nie wyobrażam sobie jakbym mogła tak na długą metę. Absolutnie nie ma planu żeby mieszkać jak jedna wielka szczęśliwa wieloosobowa rodzina w jednym domu (nie nie nie) ale znacznie łatwiej jest raz na jakiś czas skoczyć do innego miasta czy wskoczyć w samolot low cost i polecieć do Anglii czy Niemiec niż wyprawiać się przez Ocean.
Zobaczymy. Na pewno w ciągu 2 dni wszystko się wyjaśni czy jedziemy czy nie jedziemy. A ja zamiast siedzieć i pisać epopeję zabieram się do pracy :)

Nic nie rozumie z mojego wykresu mysle ze program zle mi zaznacza owulacje,bo jak moglam ja miec w 12 dniu cyklu skoro test byl negatywny.Pozytywny test i bol owulacujny byly w 13 dniu cyklu Ten program bazuje sie przede wszystkim na temperaturze a lekarz powiedzial mi ze testy sa bardziej wiarygodne jak temperatura??!

Wczoraj pecherzyk w lewym jajniku mial 15mm a w prawym 13mm.
Maz dostal skierowanie na badanie FSH, TSH i proby watrobowe. Za tydzien powtorka badanie nasienia, wizyta i mam nadzieje ze dostanie leczenie. Lekarz okreslil wyniki nasienia z przed tygodnia na średnie.

coliberek Działania..działania... 30 maja 2013, 13:49

Uff, ufff już wiadomo - nigdzie nie jadę. Więc spokojnie będzie można kontynuować staranka :) a przede wszystkim mieć co noc w łóżeczku kochanego męża, tuż obok a nie setki kilometrów dalej!

mam nowy plan na następny cykl
po pierwsze bez mierzenia :) ale oczywiście będę do was zaglądać bo przecież bym się zatęskniła !!!
po drugie przerwa bez <3 jeszcze z 3-4 dni po @
po 3 czekam aż przyją mi zioła, rano będę pić te którę piję natomiast wieczorem przeciwko poronieniom :)
po 4 muszę wyznaczyć sobie inny cel a nie tylko ciągłe czekanie na dzidziusia
to bez sensu i nic nie daję, a najbardziej to chyba stresuję i powoduję że ciągle o tym myślimy bo mierząc jak rośnie, zastanawiamy się czemu jak maleje to też i ciekawe jaka będze jutro
fakt to fajne bo mierzymy, jak dobrze idzie to są kochane dziewczyny które napiszą dobre słowo i człowiek wierzy tylko nie wiem czy jak wierzy to też za bardzo sie nie nastawia a potem jest jedno wielkie rozczarowanie?
stawiam na wiare i zioła...
i tak mi to nic nie daje :(
przesyłam buziaczki!!!!! niech czerwiec będzie słoneczny i owocny!

mi tylko się przelewa w brzuszku i non stop sikam bo te zioła są moczopędne :)
mimo ładnego w miare wykresu dzidzi nie będzie bo czuję już @, wiem co mówię miesiąc temu też czułam...
ale wykres ładniejszy narazie niz poprzednie wiec moze wreszcie za jakies pare miesiecy zaskoczy?
buziaki i dobrego dnia

ufff uufff ufff i wieka radosc. Dzis sie odwazylam i zadzwonilam do lekarza sprawdzic swoje wyniki krwi na trisomie (zespol wrad wrodzonych midzy innymi zespol Downa i jeszcze inne) i sa w porzadku :) prawdopodobienstwo wystapienia jest na tyle male, ze nie potrzeba zadnych innych dodatkowych badan itd choc jakies ryzyko zawsze wystepuje bo to tylko prawdopodobienstwo. Ale nie zamierzam sie zamartwiac, jestem pewna, ze dzidzia rosnie zdrowa i silna :)
a i najwazniesze, chyba (wielkie Chyba) poczulam ruchy dziecka. Jest to smieszne i niesamowite , dziwne uczucie. Jakby babelka w brzuchu pekala ;) No coz poprosze o jeszcze i mam nadzieje, ze to nie byl moj zoladek :)
Brzuszek sie zaokragla i powoli widac, ze nie jestem gruba albo najedzona tylko w ciazy! Choc moja siostra stwierdzila, ze jakbym nie wiedziala, ze jestem w ciazy to by sie nie zorientowala... jedynie po piersiach....oj wolalam moja miseczke B bo teraz sie wszyscy na nie gapia i je komentuja. Nawet maz nie wie za bardzo co z nimi robic ;)Jakis taki speszony jest :)

ANAPOP LISTOPAD - Inseminacja EVIE 30 maja 2013, 16:37

hahah juz zaczynam pzrepisywac .Poradnik ziołowy ( wyd nowe poszerzone) O grzegorz Franciszek Sroka wyd Rychwałd.
1. Zasięgnąć porady lekatrza specjalisty po roku trwania małżeństwa, a jeżeli będzie to konieczne, wyjkonać dodatkowe badania, dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn.
2. Ograniczyć palenie papierosów, dot to obojga małżonków, a kobiecie szkodzą najbardziej.
3.Zaleca się obojgu jeść dużo nasion słonecznika, kiełków pszenicy i surówek ( zawierają wit E)
4.łoże powinno być odpromieniowane ( położyć skórę barana lub koc wełniany )
5. Oboje powinni pić raz dziennie po 10- 15 kropli nalewki propolisowej na cukrze
6. W przypadku wykrycia u kobiety choroby uniemożliwiającej zajście w ciąże, powinna, o ile lekarz uzna to za celowe, poddać się operacji.
7. Dobrze mieć pożycie między godz 2 a 5 rano. Bardzo korzystny czas.
8. Lepsze jest pożycie, gdy oboje małżonkowie są głodni. Są silniejsi.
9. W miesiącu swojego urodzenia niewiasta jest najbardziej płodna, najlepiej skorzystać z pożycia pod koniec jajeczkowania.
10.Dobrze by było poczynać dzieci między nowiem a pełnią księżyca jeśli wystąpi jajeczkowanie. NIe poleca się poczęcia na zmniejszającym się księżycu. Dzieci pocżęte na starym, kończącym się, księżycu często są słabe i częściej chorują.
11.Wygoda życia u żony utrudnia poczęcie i donoszenie. żona powinna być zmęczona, zapracowana, głodna ( urządzić pranie, sprzątanie długą, męczącą przechadzkę)
12. Nie sprzyja poczęciu alkohol i powoduje opłakane skutki, nie trzeba tego udowadniać.
13. Silne pragnienie posiadania potomstwa, przesądy, uprzedzenia, obawy, nieświadomości nie sprzyjają łatwemu poczęciu.
14. Tragedie, smutki, płacz, żal boleści, kataklizmy sprzyjają poczęciu.
15. Nie zachodzi niewiasta w ciążę po klimakterium
16. Po spożyciu poczęciowym nei mieć stosunku. Najmniej przez 8 dni wstrzymać się od pożycia ( chodzi o to, płód dobrze zagnieździł się w macicy) Implantacja następuje dopiero w 6-8 dni od chwili poczęcia. Często pożycie wcześniejsze powoduje wczesne poronienie już zapłodnionego jaja. Dla tak wielkiej sprawy wstrzymać się można nawet i 20 dni . Im dłużej tym lepiej.
17. Plemnik ma żywotnośc od 5 do 8 godzin. Są też odchylenia nawet do 65 godzin.
18. O ile to możliwe nalezy często jeść młodą baranianę, owcze sery ( nie brynzę) i mleko.
19. żywność ma być zdrowa, naturalna z dużą ilością mikroelementów. Jeść często ale mało.
20. Raz na tydzień ubić z łyżeczką miodu jajo zapłodnione przez koguta. Posiada duzo witamin i życia. Puste jaja szkodzą ( nie zapłodnione )
21 Nosić obuwie na średnim obcasie, szpilki szkodzą
22. Unikać bielizny osobistej wykonanej z tworzyw sztucznych. Używać mydła: szare, biały jeleń, rumiankowe, kajtek. Są bardzo korzystne, nie powodują podrażnień.
23 Obojgu małżonkom nie wolno pić win swojej roboty, zakwaszają.
24 Wzajemna służba sobie, pomoc, zaufanie, delikatność, oddanie, wierniść - sprzyja poczęciu.
25 Dobrze jest przyjmować zioła oczyszczające organizm np krople odtruwające o Grzegorza. Dotyczy to zwłaszcza małżonków mieszkających na terenach skażonych ekologicznie lub pracujących w obecności szkodliwych związków ( lakiery, duże zapylenie, ołów, stacje paliw, rafinerie itp.W przypadku pracy w obecności związków ołowiu wskazane jest spożycie 1 x dziennie łyżki stołowej miodu.
Moje drogie przepisałam wszystko tylko nie wiem czy się śmiać czy płakac nad tym czy brac to wszystko na poważnie do serca... Niektóre zalecenia są oczywiste a niektóre hahahha..miłego czytania....


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2013, 17:10

Bergo Bergo - nowa ja 7 października 2014, 13:41

No i jestem po pierwszym KTG. Uwielbiam ten szpital. Naprawdę wizyta tam to sama przyjemność. Musiałam chwile poczekać i miałam okazję obserwować położne jak doglądają dzieci, zobaczyłam co na obiad dają i posłuchałam rozmów. Miło, domowo, spokojnie i z uśmiechem :) A obiad wyglądał i pachniał zajebiście :) Mogę tam rodzić!
Na KTG moje dziecko spało i ani razu nie musiałam nacisnąć guziczka oznaczające ruch malucha. Serduszko pięknie bije, a skurcze rejestrują się w granicach 15-60%, ale ja ich w ogóle nie czuję. Następne KTG za tydzień.
Ja dostałam przykaz zwiększenia aktywnosci jeśli chcę sobie pomóc w porodzie. Kondycję mam poprawiać, a wolno mi dosłownie wszystko. Mogę nawet biegać truchtem jak lubię. Nie lubię :) Za to na basen wracam, bo jak najbardziej jest to wskazane przez samym porodem. No i seks by się przydał, ale dziad mój ma blokadę "bo tam jest dziecko!" :D

Dziś nie miałam żadnych lekcji. Dzięki temu miałam czas trochę ogarnąć mieszkanie. Teraz piecze się szarlotka. W końcu miałam czas na jakieś małe co nie co w domu. Kiedyś co tydzień piekłam jakieś ciacho - teraz nie chce mi się nic robić.
Zebrałam w jedną szafkę wszystkie ubranka, które do tej pory były kupione i stwierdzam, że na początek mam ich wystarczającą ilość. Zostaje tylko czekanie na ciąże.
A odnośnie ciąży to umówiłam się na 10 czerwca do swojego lekarza w klinice leczenia niepłodności. Ciekawa jestem jego zdania na temat tego co się u mnie wydarzyło.
Czytałam dziś o porodach przedwczesnych i dowiedziałam się, że mam od 20 do 35 razy większe teraz ryzyko porodu przedwczesnego. Czyli będę musiała chuchać strasznie na siebie. I czeka mnie wielkie leżenie całe 9 miesięcy. Zniosę oczywiście wszystko by mieć taką małą istotkę przy sobie.

Chcialabym mieć nadzieje.. ale jej niemam!! Pewnie do 2 dni dostane okres:-(((((((((

coliberek Działania..działania... 30 maja 2013, 22:12

Pomimo, ze mam fanstastyczny kontakt z mamą jakoś nie mogę normalnie z nią pogadać na temat moich zagwozdek i problemów związanych ze staraniami. Może dlatego, że sama wysyła sprzeczne sygnały. Z jednej strony jak pojawi się okolica tematu to mówi no czekam, vczekam cały czas czekam co tam wymodzicie. A z drugiej co jakiś czas "słyszałam" no tak, ale przecież jeszcze macie czas, wybabcie się, pokorzystajcie z życia itp. Słyszałam - w cudzysłowiu, ponieważ zdałam sobie właśnie sprawę, że już tego nie słysze od jakiegoś czasu. Może w końcu do mamy dotarło, że jej córeczka sama dojrzała do tego żeby zostać mamą i nie spocznie dopóki to się nie stanie. :)
Dziś fajna, nam z mamą, wyszła rozmowa na temat naszych przyszłych dzieci. Mąż wrócił do domu z naręczem katalogów wycieczkowych, bo kolega musial skoczyć do biura podróży więc skoczyli razem. Takie to super...mój pierwszy taki raz! Wcześniej, ok 7 lat prowadziłam z tatą biuro podóży i to ja rozdawałam takie katalogi, mężom, żonom, parom. To ja wysłuchiwałam komentarzy w stylu ach kochanie, nie to mi się nie podoba, ee tu basen jest zbyt krzywy tu basen jest zbyt prosty, ach to się mojej żonie nie spodoba itp. A teraz mój mąż przyniósł mi katalogi i powiedział powybieraj jutro zamówimy bo jest promocja first minute. AAAAh, wakacje. Teraz rozumiem o co chodziło klientom że kilka miesięcy przed a oni już chcieli mieć rezerwację w dłoni. Takie poczucie że nastąpią upragnione wakacje jest super.
I właśnie a propos wakacji rozgadałyśmy się z mamą, że tak to fajnie że obydwoje lubimy podróżować. Powiedziałam, że fajnie...pewnie za 5-10 lat jak już wszystko nam się w pełni ustabilizuje będziemy taką podróżującą 2 razy w roku parą, zwiedzająca i cieszącą się ze swojego towarzystwa...i z nudzącymi się na wycieczkach dziećmi :D Ale doszłyśmy do wniosku, że skoro ja turystyczny wariat, mąż turystyczny wariat to może okaże się, że dzieci będą jeszcze bardziej od nas głodne wiedzy i odkrywania nowych kultur. Wyobraziłam sobie miniaturkę mojego męża, miniaturkę mnie, zmieszałam wszystkie składniki i wyszedł mi mały cwany profesorek, z laptopikiem i książką pod pachą. W zasadzie to jakos pierwsza myśl jaka mi się rzuca ruszt to dwa słodkie, kochane dzieciaczki. Moze to jakiś instynkt! A może tylko podświadomość bo widziałam dziś cudne usg jednej z nas na forum...i tak mi się zagnieździło w głowie..że można się spodziewać co mi się dziś będzie śniło. :)

Cos strasznie dziś jestem wylewna...czas iść spać. :) dobranoc.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)