29 dc.

a @ ni widu ni słychu. Czekam na nią bo chcę zacząć nowy cykl. Ten był z przymusowym odpoczynkiem na leczenie. Chyba dlatego jestem taka poirytowana i wredna ostatnio. Wczoraj i dzisiaj z rana "pofukałam" na Małża tak sobie dla zasady. Wyszedł wkurzony. Super. Tylko zamknął za sobą drzwi, a ja pożałowałam afery wywołanej burzą hormonalną :P To nie ja, to moje hormony!!!! Szczerze... to szkoda mi go czasem. Mam wrażenie, że obrywa zupełnie bez powodu. Dla mnie powód zawsze się znajdzie:P Dzisiaj z rana - naczynia w zlewie. Brawo ja :/ Wstyd mi...

Dzieci w pracy pytały ostatnio, czy mam męża. Tak, przecież go widujecie czasem. A ile czasu ma Pani męża? Już z 3 lata. Ojejuuuuuu, i Pani nie ma dzidziusia ?!?!?! Pani już powinna mieć 3 dzidziusiów!!!

Nawet dzieci wiedzą, że scenariusz mojego życia jest nie taki jak trzeba:P

Czarno widzę ostatnio. Dopada mnie zniechęcenie. Jestem zwyczajnie zmęczona. Pracą, zimą, obowiązkami, staraniami... Odwlekam moment pójścia do innego lekarza jakbym podświadomie czuła, że specjalista mi powie, że coś ze mną nie tak. Wiem, że tak będzie. Rozwala mnie mój "optymizm" :P Wiem, smęcę strasznie, nie? Kiedyś byłam pełna życia... :( ale życie dowaliło mi z ciężkiego kalibru... Od tamtej pory, jakbym rozpadła się na kawałki... Eh, życie.

@ przyłaź. :/

Muszę chyba powtórzyć TSH. W maju miałam na poziomie 2,69. Słabo, prawda? :/


Dziś już 32 dc a @ nie ma :( mam nadzieję, że jutro przyjdzie żebym mogła mieć zabieg hsg. Trochę jestem załamana bo miałam nadzieję, że 10 grudnia będzie zabieg i po wszystkim a tu się znowu komplikuje.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2015, 17:33

Na 15.50 miałam ginekologa NFZ

wróciłam wku*wiona jak mało kiedy...
Nie dowiedziałam się czy jest jakiś pęcherzyk, jakie endo itd "bo nie"
poszłam sprawdzić czy mi się torbiele nie porobiły po ostatnie miesiączki jakieś dziwne więc po usg dowiedziałam się tylko że torbieli nie ma i tyle, na udzielenie innych inf nie miał ochoty...
i weź się staraj... jak? potraktował mnie jak małolatę która nie wie co z czym i do czego; małolatę która nie wie co to endometrium, owulacja itd...

Ulżyłam sobie pisząc oficjalną skargę drogą mailową :D

menka Project BABY in progres 2 ... 5 grudnia 2015, 00:17

Ciąża zakończona 4 grudnia 2015

Niespodziewanie 4 tygodnie przed terminem z 10 pkt apgar urodziła się Maja :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 grudnia 2015, 05:59

No to wracam pomału do gry :) Z jednej strony się cieszę a z drugiej bardzo boję. Boje się kolejnej pieprzonej porażki, boję się tej ilość prochów którą muszę w siebie władować po raz kolejny, boję się tego czekania na kolejną próbę, boję się trudnych decyzji które trzeba kiedyś podjąć, boję się rozczarowania bliskich "znowu się nie udało" ... czuje się winna jak muszę wszystkim tłumaczyć ze znowu nic z tego tego boję się najbardziej bo mam wrażenie że oni na mnie patrzą jakbym robiła to specjalnie jakbym specjalnie nie zachodziła w ciąże...

A cieszę się bo będę chociaż przez chwilę miała małego bąbelka w brzuszku :) Zostań tam na dłużej proszę cię!

Shafuli Z pamiętników trzydziestolatki 4 grudnia 2015, 18:32

Urlop czas start :D
Mieszkanie już do góry nogami wywróciłam :P
Samochód posprzątany z polerką na błysk :D
Tylko jakieś smutki mnie nachodzą ...egzystencjalne. Nie stać mnie na in vitro, a czuje że może być kiepsko :/ Na adopcję się nie nadaje ...za mało zarabiamy, za małe mieszkanie...
Nachodzą mnie myśli co do wyjazdu za granicę- czasem żałuje że tu wróciłam :( No ale z drugiej strony nie poznałabym mojego ;P
Jutro imieniny męża i oczywiście ja prezentu nie dostanę :( a na pewno nie taki jakbym chciała ;(
Zresztą u mnie cisza. Nic nie boli tylko ten łeb zasrany już ponad tydzień :/ Robię się rozdrażniona i nieznośna.

P.S - dzisiaj uratowałam nietoperza. Ktoś myślał, że nie żyje i zawinął go w foliowy worek i wyrzucił do śmietnika. Znalazłam maleństwo. Piskało...Biedak udusiłby się. Kocham zwierzęta... Może powinnam zamiast narzekać na to, że nie mogę mieć dzieci, zająć się pomaganiem zwierzakom.
Tyle szczęścia ile dało mi to małe stworzenie odlatujące z mych dłoni nie dało mi nic od bardzo dawna.

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 4 grudnia 2015, 21:16

Znów się kłócimy z J, w sumie nie wiem o co. Czasami się zastanawiam co będzie pierwsze - ciąża czy nasze rozstanie...

2+... Nadzieja nie umiera! 4 grudnia 2015, 20:00

7 dc

Nic mi nie idzie. To chyba wpływ tego przeziębienia. Chciałabym się położyć w spokoju pod kocyk, z gorącą herbatą w kubku, ale zmuszam się codziennie, żeby choć trochę napisać mojej pracy mgr. Tak bardzo chciałabym to wreszcie zakończyć i poczuć się wolna. Bo jednak moje myśli ciągle krążą gdzieś w tym temacie a nie lubię jak coś nade mną tak "wisi"...
W pracy kolejny ciężki dzień. Choć spotkanie z Mikołajem przebiegło bardzo ładnie. Trzylatki bardzo przeżywają jeszcze takie rzeczy, więc zachowują się grzecznie. Z nerwów i przygnębiającej aury, zjadłyśmy dziś z koleżanką całą tabliczkę czekolady (!) o zgrozo...
Staram się odganiać myśli o staraniach, o dziecku, niepowodzeniach. Nie przychodzi mi to jakoś super łatwo, a wręcz przeciwnie. No, ale nie poddaję się i wierzę głęboko, że mój czas wreszcie przyjdzie i że nam też Bóg da upragnione dziecko. Wiara, Nadzieja i Miłość. To jest zawsze na czasie.

Rudz!a Ja chcę serca mieć dwa :) 4 grudnia 2015, 20:21

Nasz wyczekiwany mały gigancik od 4:15 już z nami na tym świecie. Mierzy 58 cm i waży 4100 gram, wielki i silny za tatą ;-)

Mocz mam dobry to nie wina pecherza a krew ... Silna anemia narazie dostaje zelazo dzis wieczorem mialam kolejne badania nic sie noe rozwiera jest wszystko dobrze nie skraca ale macica jest bardzo aktywna i caly czas sie spina leki na nia nie dzialaja mialam juz 6 zastrzykow w dupe jeden w zyle kroplowka i do tego paracetamol i na chwilke ulzylo ale zaraz znow to samo kazala mi lezec zeby brzuch i miesnie odpoczywaly a i dzieci strasznie glowkami napieraja na szyjke stad tez moze byc bol. Poplakalam sie az z tego wszystkiego zobaczymy jaka bedzie noc i jutro mam tylko nadzieje ze ten bol nie bedzie mi towarzyszyl do konca bo jest naprawde wykanczajacy.

Jestem zła na siebie i sfrustrowana... zrobiłam coś co mogło skrzywdzić moje dziecko. Przez nieuwagę... eh :(
Zmęczenie też daje w kość bo marudzenie Maksa działa na mnie źle, tyle muszę zrobić, posprzątać, poprać, oczywiście zajmować się dzieckiem, które potrafi czasem się zająć sobą ale i tak wymaga dużo uwagi, a mąż nie pomaga aż tak jak by mógł. A myślałam że on będzie bardziej się angażować. Eh jak to będzie jak będzie 2 małych szkrabów?

mewka87 E&R czekając na drugi skarb 4 grudnia 2015, 20:50

Do dupy to życie... już po owulacji a tu zer <3. Dziękuję "kochanie".... :(

8dc

Wypiłam sobie lampkę czerwonego wina. Tak na poprawę endometrium. I na wyluzowanie. Bo jutro znów muszę w pracy stawić czoła koleżance w ciąży. Jak jej nie ma to jest ok. Ale jak pomyślę że jutro znów muszę się z nią spotkać. Znów słuchać... Czemu ja tak reaguję? Czemu nie mogę normalnie do tego podejść? :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2015, 22:31

KOLEŻANKI POTRZEBUJE POMOCY!!!!!


Czy może jest ktoś kto mieszka w Gdańsku i miałby do polecenia dobrego ginekologa i niedrogo, bo muszę sprawdzić jak zachowują się moje pęcherzyki po clo.
Napisałam do invicty ale tam mają takie ceny z kosmosu, że masakra.....

Jakiś taki skąpy ten okres. Jak nie skąpy to trwa tydzień pff. Samotny piątkowy wieczór, mąż pojechał do swojego garażu kochanego a ja zostałam, jutro na 11;00 mam jedne zajęcia a potem powrót do domu i sprzątanko. A teraz wsuwam resztę pomelo, kocham pomelo! i przed chwila wieszałam pranie xD lepiej późno niż po 24 nie?;p humor nawet dopisuje. Myślę, że jutro skoczę do Zuzanki, stęskniłam się za tą małą istotką, nie widziałam jej całe 2 tygodnie, znowu poprzytulam i wycałuje:)

11dc
Powtórzyłam wyniki, są dobre, więc mam nadzieję, że próby o maleństwo też wyjdą dobrze:)
Mierzę temperaturę, codziennie mam bardzo niską, ale to efekt niedoczynności tarczycy, dziwi mnie,że już 11 dc, gdzie temperatura w porównaniu do wczoraj nieznacznie się podniosła bo z 35,5 do 35,8, cały dzień boli mnie prawy jajnik i pojawił się śluz, mam wielką nadzieję, na to, że zaczyna się owulacja i na to, że ten cykl będzie pomyślny:)
Dziś jeszcze brałam wiesiołka, castagnusa i inne miksturki, ale od jutra chyba muszę zrobić przerwę...

MoNa_2603 Walka o Cud 4 grudnia 2015, 23:52

Dawno nic tu nie pisałam, ale teraz muszę. Pierwszy raz pusciłam męża na imprezę firmową. Gdy po niego przyjechałam to poczułem ogromną zazdrość. Nie, nie o jakąś laskę bo nie widziałam przy nim żadnej, raczej o ten czas, o to że się dobrze bawił, najbardziej o to, że ze mną tylko raz był na dyskotece i to prawie 3 lata temu. Teraz nie chodzimy nigdzie i tak jakoś mnie to ruszyło :( zrobiło mi się mega przykro i smutno. Wiem, że mamy prawo do zabaw i imprez ale chyba nie powinno się na nie chodzić osobno po ślubie :(

35+O
9 miesiąc <3
Jak się czujemy??Ja puchnę już 5 dzień,dłonie i stopy jak bańki.Ciśnienie w normie.Od czasu d. czasu mam uczucie jakbym zaraz miała dostać okres.Brzuszek już mi się obniżył.Mimo smarowania rozstępy się pojawiły i pojawiają nowe.Na wadze plus 20 kg...niestety.Jestem senna tak jak na początku.Wojtusia czuje nisko,grzebie sobie rączkami po miednicy.3 grudnia bylismy w poradni zakaźnej i nie ma sie czym martwic bo.to nie jest świeze zakazenie;)9 grudnia mam wizytę u swojego.Jestem ciekawa co tam u maleństwa naszego.Jak jego komory (przez miesiac nie powiekszyly sie,to mam nadzieje ze juz stoja w miejscu),jak tam stan wod i moja szyjka. Licze tez na pobranie GBS ,wielki czas;)

RofTW Przegrałam bitwę ale nie wojnę! 5 grudnia 2015, 05:07

17 tydz. 2dz.

Piąty miesiacu witaj!

Co przez te piec miesięcy sie pozmieniało, czyli czas na małe podsumowanie:
- zacznijmy od samopoczucia: od mega-energetycznej rakiety, po rzygajacego miśka koale, aż do okrągłej bąby eksplodującej emocjami - bleah.
- to teraz o cycuszkach: od czarodziejskiego-niewidzialnego A (niby jest, a nie ma), po piękne i pełne C (i dalej rosną!).
- brzucho: przytaczajac wypowiedz koleżanki z jednego z pamiętników - pipki juz dawno nie widać. A tak szczerze mówiąc, to zapomniałam wogole, ze tam jest. Mąż też zapomniał (to ty masz pipke? Noł łej!). Do dnia dziękczynienia wyglądałam jak "indyk" (oh kochana rodzinka...), teraz chyba ewoluuje na świetego Mikołaja. Aż sie boje kim bede na wiosnę.
- oraz reszta tłustego ciała: jest tłusta! Przytyłam juz ze 6 kilo! A moze nawet więcej! Tłusty, tlusty indyk.
- upragniona córeczka: której wyrósł dzyndzelek ma juz wybrane imię! (Tak na 98%) - Ethan lub Ethen (Itan), do przemyślenia w jakiej wersji.
- kopniaczki: cos jakby czuje, ale kto wie czy to aby napewno spowodowane przemocą dziecia na własnej matce, czy to tylko jej chore wymysły....

To chyba na tyle, bo oka sie kleją. Dobranoc dziewczynki.

7846143b92e0d3bfmed.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2015, 05:13

Cóż... Ten cykl nieudany. Clo nie podziałało jak trzeba, więc standardowo Dupek na wywołanie i w nowym cyklu zaczynamy z podwójną dawką Clo, plastrami z estrogenem i pozytywnym nastawieniem. Nie mam czasu ani chęci pisać. Bo i o czym? Żyję, mam się dobrze, starania olewam aktualnie totalnie, chociaż i tak sama się sobie dziwię, że mobilizuje się, żeby mierzyć tempkę, bo zazwyczaj olewam to wiedząc, że cykl jest nieudany.

Wszechogarniający "wdupizm" przyszedł razem z katarem i bólem gardła. Moja forma nie powala, ale duch nie daje się złamać. Przecież kiedyś się uda nie?

Czytam Wasze pamiętniki, naprawdę! Stópka, Anga, Etuś, Feśka, Dzabuch, Rebe, A.Kasia, lentillka, dreambaby... Przezywam wszystko razem z Wami, ale nie mam nawet kiedy odpisać, lub zwyczajnie nie mam co? Bo co mam napisać szczęśliwym mamom?
Im nic więcej już nie trzeba poza tym wiecznie śpiącym skarbem i wygrana z katarem ;)

Staraczkom w kiepskiej formie psychicznej?

Pisać, że się uda, że dacie radę? Same to wiecie, że jesteście silne. Musicie tylko samo to w sobie odkryć. Olewajcie wszystkie ciężarne dookoła, czy to w pracy czy w rodzinie. A powiem więcej! Cieszcie się tym cudem z nimi! Zadrość na pewno Was pożera, i ja znam to uczucie. Nie pozostaje nam jednak nic innego jak razem z nimi cieszyć się tym szczęściem. Za jakiś czas będziecie chciały tego by inni cieszyli się Waszym. A może wtedy wśród Was będzie ktoś taki jak Wy teraz? Kobieta z sercem wypełnionym miłością, i pragnieniem by wreszcie pojawił się ktoś komu tę miłość można podarować? Myślcie o tym, że nie można się poddawać. Wszystko zależy od nastawienia. Nie dajcie się pokonać. Idźcie do przodu z podniesionym czołem!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)