5t+5d

No i po wizycie.
Na USG pokazał się pęcherzyk ciążowy, prawidłowo umieszczony w macicy. Ginekolog dość mocno głowicą jeździł i zrobił duuuuże zbliżenie (ma bardzo dobry sprzęt). I na tym zbliżeniu zobaczyliśmy pulsującą 2 milimetrową kropkę :D
Oczywiście dostaliśmy pamiątkowy wydruk :) Pierwsze zdjęcie naszego pasożyta, jak to mąż stwierdził :)
Kolejna wizyta za 2 tygodnie. Na razie pasożyt za mały aby serce usłyszeć, ale na kolejnej wizycie już powinno być nie tylko widać ale i słychać :)


Samopoczucie na dziś - tak bardzo, bardzo szczęśliwa. Po prostu szczęśliwa :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2020, 21:19

Znowu jakieś anomalie - plamienia malutkie ale utrzymują się. Nie miałam nigdy tak długo.
I non stop senność i zmęczenie.
Dziś mało nie połknełam ludzi w autobusie :)

coliberek Działania..działania... 5 czerwca 2013, 10:26

20 dc

Teraz pozostały najbardziej upierdliwe dni całego cyklu. Już zdecydowanie wolę nawet pierwsze dni cyklu, te z małpą bo przynajmniej w tym czasie mentalnie jestem zrelaksowana, nie prowadzę walki z myślami, walki z nadzieją czy się w końcu udało czy też nie.
Nie wiadomo czy lepiej myśleć pozytywnie - co prawdopodobnie poskutkuje nakręceniem się i późniejszym rozczarowaniem..

Czy wmawiać sobie, że spoko oko. Pewnie znowu się nie udało, ale co tam..Zaraz będzie nowy cykl, nowa szansa. To z kolei zapobiega rozczarowaniu, może przynieść cudną niespodziankę ale także może być odebrane przez los jak "krakanie".

Mędrcy mówią: WRZUĆ NA LUZ, BĘDZIE CO BĘDZIE... ale ileż można udawać, że przyjmujemy niepomyślny finał cyklu ze spokojem, że to nie jest kolejna szpila wbita w.. no nie wiem..w mentalną pachwinę? :D

Ajajaj. jasne staram się nie myśleć, staram się postawić na neutralne podejście. Są jednak chwile, w których mi się to udaje ale po nich nadchodzą jak lawina różne iskierki nadziei, którą znowu uspokajam "wrzucając na powszechnie lubiany luz".

Trzeba przetrwać te ostatnie kilka dni i przygotować się na wszelkie okoliczności. Bez krakania ale też bez nakręcania się.

Kocur Matka wielu dzieci 5 czerwca 2013, 10:42

no to tak... test wyszedł mi mega pozytywny. Owulacyjny oczywiście, nie wiem jak to możliwe skoro mam raczej cykle 30-34 dniowe, a dziś dopiero 12dc. No cóż zaznaczam, że plus i będę sprawdzała jak w następne dni. Może mam coś nie tak z tą owulacją, może właśnie w tym tkwi problem... w każdym razie nie ociągamy się i zaczynamy się starać na całego ;)

12dc - test owu- widac druga kreske mysle ze jutro bedzie juz mocno gruba:) Chyba bromergon działa :)

coliberek Działania..działania... 5 czerwca 2013, 16:25

Swędzi mnie lewy sutek.. hihahia jak szalony!

Tak jak wielokrotnie powtarzam...ciągle staram się siłą sugestii schudnąć a tu tylko moja sugestia wpływa tylko na potencjalne, comiesięczne objawy ciążowe.

Jednak co fakt, to fakt. W tym miesiącu jakoś super intensywnie działają na mnie te tabletki (najpierw Clo a teraz Progesteron). Zamieniam się w typową Hiszpankę, ze względu na coraz częstsze sjestowanie. Wczoraj byłam z siebie dumna bo od 15 siedziałam przy kompie [czyli moim stanowisku pracy] jak śnięta ryba ale zmusiłam się i wypracowałam to co miało być zrobione, wytrzymałam.

Dziś jednak nie dało rady i trzeba było rzucić się w łóżeczko.

dzięki za wsparcie- ale chyba jednak w naszym przypadku to nie będzie tylko dmuchanie na zimno.. dzis zaczęli podawać mi sterydy żeby przyspieszyć rozwój płuc....coś przy przyjęciu lekarz przebąkiwał o rozwiązaniu po 35 tygodniu.....czekam na wieczorny obchód, może wtedy powiedzą więcej...

Asi Walczymy o tę ciążę... 5 czerwca 2013, 17:45

Dziewczyny :)
Z dzidzią wszystko dobrze ładnie rośnie jest serduszko i bije :)
Plamienia najprawdopodobniej z polipa który mi się zrobił ale dla bezpieczeństwa luteina dalej no i leżenie . Mam też na jednym jajniku guzka ( może torbiel ) będziemy to monitorować i usuniemy po porodzie :)

Moja córeczka aż się popłakała ze wzruszenia.

Zresztą to ona sprzedała wiadomość o ciąży . Podczas dnia mamy w szkole kiedy Pani pytała za co dziękują swojej mamie moja córka powiedziała " Ja chciałabym podziękować mamie za to ,że mie urodziła, za to ,że mnie kocha i za to ,że urodzi mi braciszka lub siostrzyczkę"

gosia89 udało się po 9 latach 5 czerwca 2013, 18:55

jutro jadę zbadać:
-progesteron
-prolaktynę
-prolaktynę po obciążeniu

dzięki! pytam bo jeszcze mi został, a brałam 1xdziennie, a gdzieś doczytalam ze bierze się częściej, to że do owulki to wiem własnie i tez pije siemię, znaczy ja sobie dodaje codziennie do jogurtu to siemię bo pić to mi nie smakuje :)
EAVONNE - WIEM ZE WYKRES BYŁ ŁADNY więc nie wiem co jest nie tak może poprostu jakiś problem z zagnieżdżeniem , nie przeskocze tego wszystkiego wystarczy czekać i nie myśleć, termometr schowany :)
wierze teraz tylko ziołom naprawdę, chce skończyć wszystkie tabletki które mam a został mi w sumie tylko wiesiołek hehe, i będę pić tylko zioła, wierze ziołom i chcę miec wiarę, przyszedł mi dzisiaj pasek świętego dominika :)
bez wiary nie ma co pić tych ziół :) ale ja wierzę wierze bo czytam dużo forum ludzi którzy brały i wierzę bo moja kuzynka która bardzo dużo przeszła w temacie ciąży , gdy lekarze zalecili jej już in vitro i rozłożyli ręcę (i ot nie jeden lekarz a kilku w różnych miastach) zaszła po stosowaniu ziół, więc i ja w nie wierzę :)

dziękuje kochane że jesteście - wszystkie! :* nawet nie wiecie jak Was doceniam :)

Dziś gdy byłam na cmentarzu niesamowicie płakałam. Cały czas zastanawiam się dlaczego akurat mnie to spotkało? Przecież dbałam o ciążę, o siebie. Nic złego w życiu nie zrobiłam. Nie wyrządziłam nikomu żadnej krzywdy. Dla ludzi zawsze byłam miła. Może czas najwyższy się zmienić. Być dla innych chamskim i aroganckim. Tacy ludzie mają lepiej w życiu.
Ja dziś czuję swój prawy jajnik. Nigdy nic nie czułam, a tu po porodzie takie zmiany. Obserwuję swój cykl jak nastolatka. Z zaciekawieniem i niedowierzaniem.

ewa1981 . 5 czerwca 2013, 19:30

Torbieli nie ma :D Lewy jajnik wyprodukował piękny pęcherzyk, który mam nadzieję lada chwila pęknie. Następna wizyta u gin we wrześniu lub jeśli Bóg da wcześniej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2013, 20:30

no i mamy jasne- cięcie w przyszłym tygodniu, czyli mała będzie 34 tygodniowym wcześniakiem, po urodzeniu trafi do neurochirurgów...

Dawno nie pisalam bo tak naprawde nic sie nie wydarzylo odczuwam tylko pozytywne dzialanie wiesiolka i maca juz prawie nie cierpie na napiecie przedmiesiaczkowe nie ma bolu piersi i innych dokuczliwych bardzo objawow nie ma tez plamien przed okresem jak nigdy,wczesniej 2 tygodnie przed@ byly nie do zniesienia Ciekawi mnie tylko temperatura co myslicie o moim wykresie czy normalne jest w drugiej polowie cyklu miec takie niskie temperatury 36,2 36,3??? pozdrawiam was i zycze fasolek :)

Dżastin Moje początki 6 czerwca 2013, 05:11

Nareszcie coś się ruszyło- żółte światełko :)
Do roboty ;)

Jedna dobra wiadomość: mam do wyleczenia tylko tą ureaplazme...
Wczorajsza beta <1.29 więc na 99% fasolki teraz nie będzie no ale był to 9dpo więc beta mogła jeszcze nie rosnąć...

gosia89 udało się po 9 latach 6 czerwca 2013, 07:48

dziś zbadałam progesteron i prolaktynę. nie mogłam zrobić po obciążeniu bo nie miałam leku. dowiedziałam się, że jest on tylko na receptę. teraz pytanie jak pójdę do gin to mi pewnie nie da bo stwierdzi ze nie potrzeba... a moze rodzinny mi wypisze?
wyniki za tydzień.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 czerwca 2013, 07:48

No i po laparoskopii. W sumie to nie było tak źle.
Do szpitala przyszłam we wtorek. Jedyne badanie jakie mi zrobili to pobrali krew oraz pogadał ze mną anestzjolog. Do jedzenia tylko zupa na obiad i koniec.
Wieczorem czopki i spać.
Rano lewtywka - da się przeżyć - i hop na stól.
Pośmiałam się z anestezjologiem i film mi się urwał.
Nagle (po dwóch godzinach) otworzyłam oczy i miałam wrażenie że się duszę.
To ta cholerna rurka w gardle! Na szczęście zaraz mi ją wyjeli ale uczucie jakby śluzu w gardle zostało.
Do dzisiaj boli mnie gardło, jak bym była przeziębiona. A może jestem? Nie ważne.
Narkoza nie pozostawiła po sobie żadnych niespodzianek - żadnych mdłości , słabości itp. :)
Na swoją salę wróciłam jeszcze tego samego dnia.
No a dzisiaj juz jestem w domku :) :) :)

Dzis byłam na Badaniu Prolaktyny i dodatkowo sobie zrobiłam takie podstaowe badania : Morfologia, OB, Mocz, cukier :) A co tam :) heh Wyniki jutro

Jednak nie wyczerpał nam się limit zdarzeń niepożądanych i nawet przygotowania do rozpoczęcia IVF staly sie trudniejsze niz myslelismy. Najpierw Diagnostyce nie udalo sie uzyskać wyniku kariotypu mojego M, o czym raczyli nas poinformowac po 7 tygodniach, uprzednio wielokrotnie nas po prostu spławiając. Maz oddal krew w podwojnej probce do ponownego badania, juz w cenie uslugi.

Bojac sie, ze stracimy kolejne miesiace zlecilismy kariotyp męża rowniez bezposrednio w laboratorium genetycznym w Łodzi, bo GENOS mial najnizsza cenę i jednoczesnie najszybszy mozliwy termin zrealizowania badań w trybie CITO w ciagu 10 dni (zazwyczaj bylo 5-6 tyg). 300 zl standard i 400 zł za CITO.

Oba laboratiora wykonaly badania w ciagu 10 dni i oba potwierdzily przyczyne naszych obecnych zmartwień - nieprawidłowy kariotyp - translokacje chromosomów 13 i 14 u mojego męża. 1 przypadek na 500. W praktyce moze to moze nie dawac zadnych objawow, tzn zyje on i funkcjonuje normalnie. Moze sie wiazac z nieplodnoscia, ale nie musi, akurat maz a slabe wyniki nasienia. Natomiast glowny problem zaczyna sie wtedy, gdy nosiciel translokacji chce miec dziecko. Zwiekszone ryzyko poronien, zwiekszone ryzyko urodzenia martwego plodu, dziecka z zespolem Downa, Patau czy innymi wadami genetycznymi. Jest rowniez ryzyko przekazania translokacji zrowbowazonej - czyli analogicznej sytuacji jak u nas - samo dziecko bedzie relatywnie zdrowe, dopoki nie zechce zalozyc rodziny, bo wtedy stanie przed takim samym dylematem jak my.

W poniedzialek konsultacja od genetyka, generalnie jak wyczytalam opcje sa nastepujace:
Opcja 1: IVF i preimplantacyjne badanie zarodkow PGS, transfer tylko tych prawidlowych i tych z translokacja zrownowazona. Potem jesli dojdzie fo ciazy najszybciej jakies badanua prenatalne. Dodatkowy wydatek 7-9 tys i kilka tyg czekanua na wyniki. Moja klinika wysyla zarodko do Igenomix w Hiszpanii.
Opcja 2: IVF z nasieniem dawcy
Adopcji zarodków ani adopcji dziecka obecnie nie rozważamy.

Ciekawa jestem co Wy byscie wybrali ;) jak dla mnie zadna decyzja tu nie jedt dobra.... ale poddac sie na tym etapie chyba tez nie wchodzi w grę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2020, 20:23

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)