kamika23 Zale niecierpliwego trolla 16 stycznia 2016, 12:29

I witam się w kolejnym dniu świrowania. @ nadal nie ma. Jajcory kłują, piersi kłują. Tempka dziś nie co spadła...zaczynam się martwić, że @ przyjdzie. Tak jak wczoraj pisałam zrobiłam betę...Wyników dalej nie ma...coś mi się wydaje, że będę na nie musiała czekać aż do poniedziałku! Przecież ja do tego czasu osiwieje. Robienie sikańców już nie ma sensu, bo tylko wydam kasę, a beta może wyjść ujemna...
Ah Ah Ah ale mam podły nastrój przez to.
Mieszkanie posprzątane i pasowałoby się zabrać za naukę. Tylko jak to zrobić, jak w głowie mi ciągle siedzi ta beta ? Potrzebuje mocnego kopa w mój chudy zadek!

zamotana oczekiwanie na II 18 stycznia 2016, 21:57

41 dc
Znow zaczynaja sie długie cykle, znow wszystko rozregulowane :( nie chce znow brac tabletek :(
Siedzę i płacze.
Nie radzę sobie z tym..

kamika23 Zale niecierpliwego trolla 16 stycznia 2016, 12:29

I witam się w kolejnym dniu świrowania. @ nadal nie ma. Jajcory kłują, piersi kłują. Tempka dziś nie co spadła...zaczynam się martwić, że @ przyjdzie. Tak jak wczoraj pisałam zrobiłam betę...Wyników dalej nie ma...coś mi się wydaje, że będę na nie musiała czekać aż do poniedziałku! Przecież ja do tego czasu osiwieje. Robienie sikańców już nie ma sensu, bo tylko wydam kasę, a beta może wyjść ujemna...
Ah Ah Ah ale mam podły nastrój przez to.
Mieszkanie posprzątane i pasowałoby się zabrać za naukę. Tylko jak to zrobić, jak w głowie mi ciągle siedzi ta beta ? Potrzebuje mocnego kopa w mój chudy zadek!

AKTUALIZACJA: Jeszcze trochę i bym zwymiotowała :O Już mi podchodziło do buzi :O OMG cóż ja sobie wkręciłam ??????


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2016, 21:00

Dzis piekny dzien za oknem mimo ze duzo sniegu to i duzo slonca


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2016, 12:32

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 16 stycznia 2016, 13:46

16.01.2016r. dzień 74, sobota, 13.27


Lwiątko! Że też sama na to nie wpadłam :D

Wczoraj Nastka odzyskała humor, który straciła wsiadając do samochodu. Pojechałyśmy na nowowybudowane osiedle Gdańska. Myślałam, że my tu u nas stanowimy wózkową mafię... Taaaa... tam to dopiero są grupy zorganizowane :D trochę poćwiczyłam, poskakałam, Mała w tym czasie spała, a potem pojechałyśmy do koleżanki na ploteczki :D taką piękną choinkę miała! aż musiałyśmy ją... zasłonić! :)



IMAG2059_jpg.jpg
img host


Anastazjo moja kochana, dziś proszę Cię o wcielenie się w Twoją popisową postać. Zaraz będzie tu Twoja Babcia, a moja Teściowa. Matka z ojcem i całym ciotkowym i wujkowym towarzystwem wybierają się na świętowanie ukraińskiego Nowego Roku wg kalendarza juliańskiego :D zostajesz z Babcią i proszę Ci baaardzo mocno - pokaż Babci jak pięknie bez kręcenia nosem potrafisz jeść z butelki. Tyle mleka odciągnęłam, że nawet w nocy możesz się Babci budzić, ona pewnie się nie pogniewa :P postaraj się nie zasrać, oszczędź meble, pościel, proszę :D

a tak poza tym radość jak u dzieci, rodzice wychodzą na imprezę do rana ! Matka szykuje sukienkę, ojciec gajer odebrał z opóźnieniem, ale odebrał, zaraz przychodzi pani od makijażu :D muzyczka w domu nastraja odpowiednio, dziecko wierzga nóżkami i rączkami... Kot patrzy na wszystko z typowym dla niego pobłażaniem :D fajnie!

Udanego weekendu wszystkim!

Ciąża rozpoczęta 13 grudnia 2015

4 tydz 5 dni

Czuję się strasznie zmęczona, mogę spać na okrągło od kilku dni, boli mnie głowa i dzisiaj rano na papierze toaletowym zobaczyłam ciemno brązowy śluz, miejscami nawet koloru czarnego. Teraz nie ma już nic jednak bardzo się boję.

Mamax Walka o Bobo. 16 stycznia 2016, 16:08

No i rok 2016 zaczelismy z chorobami dzieci a wiec nic sie nie zmieńilo. W sumie od wrzesnia do tej pory co najmniej po dwa tygodnie na kazdy miesiac dzieci sa chore. Jak nie jeden to drugi a czesto i razem :-( W zeszla niedziele Maximilian obudzil sie z ponad 40 stopniowa goraczka. Caly dzien ja zbijalismy a w poniedzialek juz jej nie bylo. Co to bylo??? Nie wiem ale dwa dni pozniej Julianek zaczol tracic apetyt. W czwartek wysypalo go na raczkach i buzi wiec Arek pojechal z nim do lekarza. Okazalo sie ze ma tak jak przypuszczalismy wirus bostonski. Czy ta Maximiliana goraczka to bylo tez to??? Bo teraz jakos od brata sie nie zaraza a teoretycznie powinien. Za to zarazil sie synek od kolezanki bo byli u nas we wtorek i mecza sie teraz z wysoka goraczka... Tak czy siak musielismy odwolac jutrzejsze Maximiliankowe urodzinki :-( A wszystko juz bylo gotowe. Sala zabaw wynajeta, tort z Cars rowniez, zaproszenia rozdane i jutro bysmy sie super bawili. Strasznie przykro bylo Maximiliankowi bo juz odlaczal dni ale wytlumaczylusmymu sytuacje i jakos sie pogodzil. Obiecalismymu ze jutro bedziemy swietowac w domku z dziadkami na skeypie. Tez bedzie mial maly torcik ( Maximilan sam go sobie wybral) i tez dostanie prezenty a imprezke z dziecmi zrobimy 31- go i bedzie wesolo.

maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 19 stycznia 2016, 16:58

Ciąża zakończona 10 stycznia 2016 - godz. 1:10


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2016, 19:53

tiamarija ciągłe wahania 16 stycznia 2016, 18:31

Aha!
W kwestii życia w tym paskudnym mieście, to kolejny dobry znak!
Wczoraj przeszła uchwała antysmogowa! Za 3 lata nie będzie już tylu trucizn w powietrzu.
No, ale ze staraniem to już 3 lata nie będę czekać. Po prostu trzeba jakoś ograniczyć wdychanie krakowskiego powietrza w najgorszych miesiącach.

Anegdota w temacie.
koleżanka, która tez się stara, ale baaaardzo długo. Spróbowała już wszystkich metod, teraz wzięli się za NPR, jako ostatnia metoda, której jeszcze nie próbowali. No i ten nowy lekarz pyta, czy nie palą, albo nie palili z mężem papierosów, bo w tym jego podejściu dbanie o zdrowy tryb życia jest kluczowe, a papierosy bardzo obniżają płodność. Oczywiście koleżanka zaprzeczyła. A potem mi opowiada, a ja jej uświadamiam, że oddychając małopolskim powietrzem w zimie dostarcza organizmowi tyle trucizn co przy wypalaniu kilku papierochów na dzień... Biedna posmutniała. Ale niestety takie fakty.

Warto to uświadamiać, bo może kolejne miasta wezmą się za ten przeklęty smog i sporo ludzi uniknie różnych kłopotów zdrowotnych, będzie rodzić zdrowsze i silniejsze dzieci.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2016, 18:29

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 16 stycznia 2016, 19:13

Wczorajsza wizyta w klinice była jakimś horrorem. Przywykłam, że zazwyczaj wchodzę jakieś 10-15 minut po czasie, ale ponad 2h opóźnienia to już przesada. Ludzi mnóstwo, wszyscy zdenerwowani i wcale się nie dziwię. Ja też się przez pierwsze 45 minut złościłam, ale potem zwyczajnie zaczęłam przysypiać (to ten encorton). Wizyta – jakieś 10 minut, później ok. 40 minut w kolejce do pobrania krwi i rejestracji, aby uiścić odpowiednią kwotę i po jakiś 3,5h udało mi się opuścić to miejsce rozkoszy, do którego udałam się tylko na szybkie usg...
Najważniejsze, że wiem co dalej. W pt kolejna wizyta, a potem rozmrażamy, zapładniamy i modlimy się, żeby nasze zarodki zechciały przeżyć. Amen.

Późną nocą, zdołowana, pisałam, że wpiszę dziś co postanowiłam zmienić, ale pewne okoliczności troszeczkę zweryfikowały moje działanie już od teraz, a mianowicie...gdy wstałam rano, pewna, że @ będzie już rozkręcona, zostałam zaskoczona...bo w nocy to było tylko jednorazowe plamienie, nawet na podpasce, którą już przezornie na noc wzięłam, nic nie było. Myślę sobie - dopiero się rozkręci. Zaczęłam dzień od kawy, czego "zachodząc" od dawna nie robiłam, ale bez cukru...bo właśnie od dziś wprowadzam jedną z takich zmian, idąc za wzorem Zelmy:) - rzucam cukier, nooo przynajmniej spróbuję go mocno ograniczyć ----o tym później I tak kiedy kończyłam już prawie kawę, wpadłam na pomysł, że skoro nie ma @, to może by tak jeszcze jeden teścik wykonać...i tak czym prędzej zrobiłam. Niestety upragnionej kreseczki nie było, ale odłożyłam go na wszelki wypadek (sama nie wiem na jaki) do szafki, ogarnęłam troszkę w domku i pojechałam do kosmetyczki. Wróciłam ...zaglądam do szufladki...a na teście takie to rozmazane różowe, oprócz tej kreski kontrolnej, zakolorowało się tak dziwnie do testowej, tworząc taką niby kreskę Ooooo jak się ucieszyłam, serce czułam w gardle, poszłam z tym testem do męża, też widział kreskę. Boże myślałam, że cud się stał, radość, radość, radość, ale zrobiłam kolejny test i dupa blada a @ jak nie było, tak nie ma póki co. I coooo, kto to się tak ze mną chytrze zabawia? Dobra, wiem, test był zepsuty, źle zrobiony, nieważny.Trzeba czekać na rozpoczęcie kolejnego cyklu, a tymczasem postanawiam:
1. Spróbuję zmienić myślenie i nastawienie do zaciążania, więc tak - wiem, że moja malutka kruszynka, gdzieś czeka, tylko coś się poplątało na drodze, ale pomożemy jej tę drogę odnaleźć...jak to zrobię sama? ano tak...
2. Myślę, może nie tyle myślę co i czuję, że przy niedoczynności tarczycy, dużym wrogiem jest dla mnie cukier i węglowodany proste - kiedy się nawpierdzielam, przydusza mnie, coś jest nie tak, więc książka "Rzucam cukier" już od wczoraj zakupiona i działam, więc kolejne wpisy będą odnośnie moich poczynań
3. Zaczynam znowu ćwiczyć, nie tak intensywnie, ale jednak więcej ruchu, przynajmniej w tyg z @ i tydzień po niej - bo dupsko się skądś więzło, trzeba by zrzucić do wiosny trochę sadełka
4. I teraz to co najbardziej mnie zastanawia - przeanalizowałam kalendarz księżycowy i wynik taki - owulację wg tego kalendarza mam zawsze po tej, którą odczuwałam, czyli mniej więcej, w tyg przed @, więc o co kaman????czyżbym zawsze celowała nie w te dni, więc trzeba by i to jakoś tak sprytnie rozkminić i chcieć podejmować działania właśnie w te, które doszły jako 'nowe dni płodne" - nie ma sprawy, będziemy działać, a najlepiej to tak niby na chybił trafił, niby nie specjalnie, ale tak żeby zahaczało o dni płodne "stare" i "nowe"
5. Zmieniam myślenie tzn planuję coś na dalej, nie tylko "jak to będzie, jak np w lutym będę w ciąży" - jadę z córką - nastolatką na koncert, czyli plan już jest na 18 marca
6. Ponieważ, cały czas się jeszcze urządzamy w nowym domku - planuję też co by jeszcze można było zrobić - teraz mąż wykańcza pralnię, później zrobimy mini garderobę w 2 korytarzykach, elewację - tylko jeszcze nie podjęliśmy decyzji, co do koloru, ale to niebawem, no i mnóstwo nowych krzewów i koniecznie świerków, sosenek itp
7. Na ostatnim miejscu, ale też może wydawać się rozsądne - gdzieś wyczytałam, że psychologowie, zalecają kobietom, które się starają o ciążę, zmianę myślenia, ale ponieważ "przestań myśleć" jest mało realne, dobrze jest niby spróbować myśleć, że jest się już w ciąży albo, że ma się już maleństwo - ja chyba spróbuję od myślenia, że już jestem w ciąży i teraz to tak na spokojnie:)
I tak postaram się na spokojnie do marca lub kwietnia, a jeśli to też nie będzie ta droga to jadę do lekarza, bo tak, jak mówiła gin. jeśli nie zajdę przez pół roku, to zaczniemy badania. A żeby było jaśniej - te pół roku, to nie chodzi o zachodzenie tylko tak przez pół roku...tylko po stracie ciąży, czyli od nowych starań, były na razie 2 cykle.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2016, 19:45

11 d.c.

I są...! Dwa pęcherzyki w prawym jajniku.
W lewym nic.
Na razie jeszcze małe, bo ok. 14 i 12mm
Endometrium chyba ok. 8mm

Mam nadzieję, że ładnie podrosną.
W poniedziałek kolejny monitoring i decyzja co dalej :-)
Na razie objawów dni płodnych brak.

Odnośnie wizyty:
Irytuje mnie trochę moja Pani doktor. Jak przychodzę na wizyty to mam wrażenie, że jest nieprzygotowana, nie przegląda karty przed wizytą.
Nie pamiętała dzisiaj np., że ustalałyśmy, że będzie inseminacja, że ustaliłyśmy, że do kompletu badań brakuje tylko posiewu nasienia i nie pamiętała, że niespełna miesiąc temu miałam histeroskopię.

Niestety, ale sprawia to wrażenie niedokładności...

Na monitoring musiałam umówić się do innej lekarki, bo u mojej już nie było terminów po 17-tej...

21dc 5dpo

GP- pobranie krwi (powtorka badan)


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2016, 22:24

dziś zaczęły mi sie lekkie brązowe brudzenia. Chyba zbyt długo tu nie zabawię na tej stronie. Nie mam siły pisac, strasznie wystraszyłam się. Nie wiem, co robić.

Marta-K Marzymy o Tobie Cukiereczku 16 stycznia 2016, 23:40

Po woli wpadam w depresję. Moja rodzina mówi mi że pięknie wyglądam, że zupełnie nie na dziewczynkę. Sama też jestem dumna ze swojego rosnącego brzuszka a tymczasem teść powiedział mi, że już szwagra przerosłam (który ma otyłość brzuszną) a od siostry męża usłyszałam: "ale jesteś już grubo i blado"

Co za szkapa! ;) zero kultury i jakiegoś wyczucia

Postanowiłam ovu potraktować trochę po macoszemu tzn. temperatura i śluz owszem, pamiętnik też, ale nic więcej. Zaopatrzyłam się w papierowe zeszyty do metody objawowo-termicznej. W pierwszej kolejności będę tam wszystko zaznaczać. Między innymi dlatego, że ovu mi ostatnio zastrajkował, zawiesił i wykres zniknął. Muszę więc głównie nastawić się na tradycyjne metody notowania danych. Poza tym nie chcę się niepotrzebnie nakręcać sugerowanymi punktami, objawami i terminem porodu ciąży nieistniejącej. Dla własnego spokoju psychicznego odpuszczam trochę.

30dc...
okresu brak
boli jak cholera kość ogonowa (zrosty na więzadłach). Brzuch za to nie boli wcale, w ogóle nie czuje żebym miała @ dostać.
Rano jak wstałam to poleciało ze mnie - myslałam że @ a to sama woda, wodnisty śluz lekko białawy - miałam ostatni test owulacyjny - negatywny.

O co chodzi ? Nigdy tak nie miałam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2016, 09:30

sudari Kiedy będziesz z nami Fasolko? 17 stycznia 2016, 10:09

27 dzień cyklu i 12 dpo.

Test ciążowy negatywny.

Spodziewałam się tego, objawy jakie udało mi się dostrzec (ociężałe piersi, ból podbrzusza i trądzik) jak co cykl wskazują tylko na jedno - @ się zbliża...

Nawet nie jest mi jakoś strasznie przykro, przywyklam już chyba do niepowodzeń. Ósmy cykl uważam właściwie za zamknięty, za 2-3 dni rozpocznę nowy cykl i wracamy do rzeczywistości...

Zajmę się dalej projektowaniem naszej sypialni. Trzeba niewielkiego remontu, żeby ją dostosować do mojego pomysłu, więc mam co robić. W założeniu już zostawiłam miejsce na łóżeczko dla dziecka, ale póki co to miejsce pozostanie puste. Cóż, takie życie...

Udanej niedzieli dziewczyny.

kasia03 Czy kiedyś się uda??? 17 stycznia 2016, 10:28

Tak więc znowu bez mężczyzny.Wczoraj dzięki przypomnieniu Coffee kupiłam testy owulacyjne.Zrobiłam pierwszy wieczorem,trochę sporo wcześniej wypiłam.W pierwszych minutach kreska lh była jasniejsza od testowej,po godzinie była sporo ciemniejsza,prawie jak testowa.Wydaje mi się,że wynik tych testów należy odczytywać od razu i po dłuższym czasie są niewiarygodne.Nie mam dużego doświadczenia z testami owulacyjnymi,robiłam kilka razy w życiu i to zawsze dokładnie wtedy gdy była owulacja.Muszę zajrzeć do ulotki.
Jedno jest pewne:jajniki w cyklu bez stymulacji pracują na całego.Jutro idę do gin na monitoring.T ma być 14 dnia mojego cyklu w Gdyni,na pewno będę już po owulacji.Wcale się nie zdziwię jak jutro pójdę i okaże się,że pęcherzyk pękł.
Z rzeczy przyziemnych muszę dzisiaj wybrać się do jakiejś apteki i nabyć inhalator,Mała nie może pozbyć się kaszlu.Podobno inhalacje dają dobre rezultaty.Z tym także nie mam doświadczenia.Nasze dziecko na szczęście bardzo rzadko choruje a już takie incydenty z kaszlem nie do wyleczenia to w ogóle nowość.
Piję kawę i próbuję zapomnieć okropny sen,który nawiedził mnie rano.Dawno nie miałam takiego koszmaru.Okropność.
Miłej niedzieli dziewczyny:)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)