15 d.c
Inseminacja
Pęcherzyk 23,75mm
Parametry nasienia do inseminacji:
objętość 2ml
koncentracja 35mln/ml
Ruch a+b 25%
Ruch w miejscu 15%
Jajnik mnie boli bardzo.
Mam nadzieje tylko, że ten pęcherzyk pęknie.
Jutro wieczorem monitoring.
I znów USG za mną. Tym razem u innego lekarza. Pęcherzyk dominujący (chyba w cudowny sposób) przeskoczył z prawego jajnika na lewy! Jaja. Jeszcze czegoś takiego nie miałam. Tym bardziej świadczy to odpowiednio o lekarce "szkoda życia". Według niej, dwa dni temu na prawym jajniku był pęcherzyk 19mm. Dziś już go nie ma. Za to jest pęcherzyk 23mm na lewym jajniku. Nie będę tego głębiej roztrząsać...
Owulacji spodziewam się jutro. Oczywiście jestem umówiona jutro wieczorem na usg, aby to ewentualnie potwierdzić. Endometrium coś mało rośnie. Niby urosło tylko pół mm przez ostatnie dwa dni. Tak więc, jestem już po 3 lampach wina
Jutro poprawka.
Kochane moje dzisiaj dowiedziałam się, że na 99% noszę pod sercem chłopczyka
Naszego wymarzonego, wyczekanego Antosia 
Na dzisiejszej wizycie mogliśmy znowu podejrzeć Maluszka ale ułożył się dosyć niefortunnie przez co nie możliwe było wykonanie ładnego zdjęcia, ale co tam zdjęcie. Najważniejsze, że nasz Skarb rozwija się zdrowo i prawidłowo
Już nie mogę się doczekać USG połówkowego, na którym dłużej będziemy mogli popatrzeć na Antosia 
Mój mąż dzisiaj oszalał chyba z wrażenie, bo zakupił kilka rzeczy dla naszego Maluszka
Rany jak on słodko wyglądał jak wpadł do domu z tymi wszystkimi rzeczami
Taki szczęśliwy i zadowolony... aż mi się łezka w oku zakręciła
Co prawda niektóre rzeczy są na wyrost ale co tam, przecież urośnie 

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2016, 20:54
Nic z tego nie będzie.
@ nadszedł w sumie to dobrze nowy cykl nowe szanse
dziś 2 dc cyklu 
Zaczęło się.
Inżynierka włączę się do swojego auta, "o fu**" no nic... Trzeba odsniezyc. Biorę to na klate i odśnieżam samochód. A tu nagle co? Pierwszy ciążowy rzyg. Tak, rzyg. Jak ktoś mi powie ze to mdłości to chyba go walne. Mdłości nie karzą Ci w 5 sekund zlokalizowac gdzie będziesz rzygać. Nie spodziewałam się że to takie nagłe...
Mimo kataru jestem w pracy,mam tyle energii ze mnie zaraz rozniesie 
Dziecinko, mama zawsze lubiła miętowa herbatę i będę ją lubić. Nie chcę po niej rzygać. Dziecinko posłuchaj mamusi
Śnił mi się pozytywny test ciążowy ... koleżanki.
Bo ja to na pewno nie jestem w ciąży.
Jak zwykle.
Maly brzdac juz byl pod serduchem u mamusi..Tylko glupia matka nie zauwazyla ze jej organizm daje znaki..najpierw przyszlo dziwne plamienie..pozniej juz nic..szalalam wtedy w pracy na zmanach nocnych wiec poczatek tlumaczylam sobie zmeczeniem i przestawieniem sposobu zycia..teraz obserwuje siebie..niby niedlugo bo dopiero 4 miesiac..ale widze rzeczy ktorych wtedy nie dostrzegalam..
Poszlam do gina ktorego znajome polecaly..zbadal mnie stwierdzil ze wszystko dobrze -dzieki i do domu..druga wizyta tak samo..nawet gorzej bo bez badania..sama rozmowa..gdyby takie zaroweczki i roznokolorowe lampki na prawde nam sie zapalaly nad glowa to ja bym miala taka wielka czerwona plame nad glowa..no bo skad ja mam wiedziec czy tak jak sie czuje to dobrze?a lekarz z samego wywiadu okresla moj stan na dobry? bo nie wymiotuje? bo nie mdleje? zmienilam lekarza..i na samo dzien dobry krew a z niej tysiace badan..usg..i inne...wszystko bylo dobrze
jak sluchalam serduszka pierwszy raz to mialam lzy w oczach..ale na pewno nie tylko ja...cudowne wydarzenie..:*
Na badania kontrolne jezdzilam co dwa tygodnie..moja rodzina zastanawiala sie czy jest wszystko dobrze ze tak czesto mam wizyty..ale bylo...a lekarz po prostu w ten sposob kontrolowal wszystko 
38 tydzien..brzuch wersja sportowa jak to sie wszyscy smiali...Mlody usytulowal sie przy kregoslupie co mi da odczuc codziennie..moj 9 miesiac to zazwyczaj taki 6-7 miesiac u innych kobiet..ale wszystkie parametry w normie..Wzrost waga plyny..wszystko prawidlowo:)
dawno nie pisałam... w zasadzie to nie ma o czym prócz fatalnego samopoczucia , obniżenia własnej samooceny , i ogólnego przytłoczenia oraz rozbicia nie działo się nic szczególnego ..
Byłam na słuchaniu serca ale i to nie uświadomiło mnie w realności tego co się dzieje..
opowiadając koleżance o wizycie zapytała czy płakałam... Zdziwiło mnie to pytanie bo czemu miałam płakać!? odpowiedziała ze ze wzruszenia ona płakała.. rozumiem ją ale ja myślałam czy to na pewno serce dziecka czy moje tak głośno słychać ze aż w brzuchu po czym stwierdziłam że puls raczej nie mój , byłam spokojna..
Przykro mi nieraz że nie umiem tak pięknie mówić o ciąży i dziecku jak inne kobiety..
o ciąży jak o ciąży nic wspaniałego wymioty, wzdęcia, płacze, senność, zła samoocena, złe samopoczucie, brak apetytu , bądz wilczy.. , odbijanie się, bóle kręgosłupa , miednicy , kulszowe, pobieranie krwi (którego strasznie się boje)
Bardziej przykre , że po mimo 17 tygodnia dalej nie potrafię całkowicie pozytywnie myśleć o dziecku
Uwielbiam dzieci, chciałam mieć już wczesniej , wiem ze teraz też to nie zaprzepaszcza planów powrotu do PL tylko bedzie to dłużej trwać a mimo to mam jakiż żal...
najgorszy żal ściska mnie kiedy pomyślę że na USG połówkowym dopiero przekonam sie o płci.. i tu chyba najwieksze nadzieje.. mam nadzieje ze bedzie to dziewczynka i bede mogła dać jej na drugie imię , imię mojej zmarłej mamy [*] wiem że najważniejesze zeby było zdrowe ale innej opcji niż zdrowe nie zakładam dlatego męczę się innymi rzeczami ... jak to bedzie zdala od rodziny przyjaciół SAMI...
czy moja nieumiejętność pozytywnego myślenia i urzeczywistnienia w myślach faktu posiadania dziecka sprawia że bede złą matką?
Może to wszystko jeszcze sie zmieni...
Może z odejsciem mamy kiedy miałam 15 lat odeszły wszystkie wyższe uczucia wkoncu najwazniejszą mi osobe straciłam... tak szybko.. za szybko.... {*} {*} {*}
Zostalo kilka dni do rozwiazania..w 38 tygodniu po raz ostatni na monitorze widzialam Szymona..oj wiercil sie strasznie..po tatusiu bo mamusia spokojna
bylo wszystko dobrze
na tydzien przed terminem badania -morfologia krwi..wszystko w normie..na ostatnim wazeniu mojego brzuszka z reszta ciala wyszlo ze w ciazy przybralam 13-14 kg..tylko sie cieszyc..termin mialam na 20.06..tego dnia pojechalam jeszcze do babci..poniewaz z moim Panem mieszkamy w innym miescie a zameldowanie mamy w innym na kilka dni przed rozwiazaniem pojechalam do mamy i u niej czekalam..tam zreszta cala moja rodzina mieszka..moj codziennie w pracy a ja sama w domu z psem..razem stwierdzilismy ze chwilowy powrot pod skrzydla rodziny dobrze mi zrobi.
Odwiedzilam babcie..nastepnego dnia czas spedzalam u siostry..bylam nadeta
ale Mlody sie nie spieszyl..23.06 od rana czulam sie inaczej..ja chyba podswiadomie wiedzialam ze to kwestia godzin..pojechalam do siostry..zjadlam obiad..wypilam herbate..wytarmosilam psa..wrocilam do mamy..
zaczelo sie...
telefon do Mlodej telefon do Szwagra..telefon do mojego (juz sie szykowal na nastepny dzien po pracy zeby jechac do mnie)..
ale te wody..siedzialam i czekalam az po mnie przyjada i plakalam..zielone-zolte-brazowe...cos nie tak...
Taaak dzisiejszy test powoli przekonuje mnie o nowej ciazowej rzeczywistości
cos niesamowitego!
Wczoraj probowalam podsumowac ostatnie 2 tyg co się działo nowego a co zwalalam na inne przyczyny.
-mega nerwy, nietypowe nawet jak na najgorszy pms
-bol piersi (typowo przed @)
-znowu zaczely wypadac mi wlosy i lamac sie paznokcie
-zadyszka po schodach (myslalam ze to moja kondycja i nawet umowilan sie na basen z siostra)
-nieswiezy oddech! Masakra, nawet 5min po umyciu zebow
-nocne pobudki, lekka bezsennosc
-brak zainteresowania slodyczami i kawa! Szok, przeciez ja bez 4 kaw nie mogłam funkcjonowac a teraz pol jednej slabej niedopije bo jest...mdla.
-od wczoraj slinotok. Myslalam ze spale sie ze wstydu jak przy kolezance z pracy slinka mi pociekla!
A czlowiek sie wypiera, szuka przyczyn nie tam gdzie powinien a tu klops
10msc staran i 10msc wiary w kazdy symptom ze ti juz ciaza. Tutaj szereg objawow i wypieram.
Dzisiaj lece na bete, mial byc endo ale odwolali wizyte. Takze dzisiaj potwierdzenie ze ten cud dzieje sie na prawde 
no i niew iem po co sie cieszylam ze przyszla @..bo wczoraj raczej krótkie-epizodyczne, półgodzinne krwawienie potem troche brudzenia i od popoludnia cisza, czysto...tak wiec nie wiem czy mozna w ogole to bylo nazwac @...nie wiem co się dzieje...
wlasnie przyszly wyniki P/c przeciw B2 -glikoproteinie-1:
IgG - 0,7 SGU
IgM - 2,7 SMU czyli wyniki ujemne bo zakres ref. wynik uj.<20,
wynik dodat.>20
antykoagulant tocznia-ujemny, p/c przeciw glikoproteinie-ujemne, przeciwciała antykardilipidowe IgM -ujemne a tylko przec.antykard.IgG-wynik granizny wiec chyba bardzo nie powinnam sie martwic co?
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2016, 14:29
Witaminy przed ciążą
Kobieta podejmująca decyzję o dziecku powinna liczyć się ze zmianą diety i trybu życia. Rozwijające się w łonie matki dziecko będzie wymagało właściwie zbilansowanego pokarmu, witamin i składników mineralnych a także odpowiednich warunków do spokojnego i harmonijnego rozwoju. Przyszła mama powinna zadbać o prawidłowe odżywianie przed ciążą tak, by stworzyć maleństwu doskonałe środowisko do życia, a w trakcie ciąży dbać o dostarczanie dziecku potrzebnych składników odżywczych.
1. Kwas foliowy przed zajściem w ciążę
Bardzo ważnym punktem planowania dziecka jest konieczność przyjmowania witaminy B9, czyli kwasu foliowego. Odgrywa on olbrzymią rolę w prawidłowym rozwoju dziecka. Zaleceniem lekarzy jest przyjmowanie kwasu foliowego w dawce 400 mikrogramów dziennie przez co najmniej 4-8 tyg. przed zapłodnieniem.
Doskonałym rozwiązaniem są jedno- lub wieloskładnikowe gotowe preparaty do codziennego spożywania. Bardzo ważne, żeby sprawdzać, czy gwarantują one dawkę 400 mikrogramów, bowiem tylko taka wartość stężenia we krwi gwarantuje skuteczność działania. Kwas foliowy w 70% chroni rozwijający się płód przed wystąpieniem wad cewy nerwowej i układu nerwowego, które prowadzą do bezmózgowia, przepukliny mózgowej czy rozszczepu kręgosłupa. Wady te powstają już w 3-4 tyg. ciąży, stąd ciągłe starania lekarzy do uświadamiania kobietom powagi sytuacji i zalecenia przyjmowania kwasu foliowego na kilka tygodni przed planowanym zapłodnieniem.
2. Witamina E na płodność
Kolejną ważną dla kobiet planujących potomstwo witaminą jest witamina E, powszechnie znana jako witamina na płodność. Specjaliści przekonują, że powinna być tak samo suplementowana jak kwas foliowy, bowiem badania naukowe potwierdzają zależność między małą masą urodzeniową, a niskim stężeniem witaminy E we krwi pępowinowej. Niewłaściwe stężenie witaminy E (niedobory) powodują ryzyko wcześniactwa a także występowanie wad wrodzonych lub poważnych chorób u niemowląt.
3. Witaminy na ciążę
W czasie ciąży dwukrotnie wzrasta zapotrzebowanie na żelazo, wapń i białko, cynk, jod, witaminę A, C i beta-karoten. Wszystkie te składniki są obecne w pokarmach, stąd potrzeba zróżnicowanego menu przed ciążą. Braki w tych składnikach mogą bowiem powodować różne, mniej lub bardziej istotne zagrożenia dla prawidłowego rozwoju dziecka i samopoczucia mamy w ciąży. Na przykład, niedobór żelaza zwiększa ryzyko przedwczesnego porodu, anemii w czasie ciąży albo w ogóle niepłodność, czyli niemożność zajścia w ciążę. Niedobór wapnia powoduje problemy z uzębieniem kobiety w ciąży i niedostateczne uwapnienie kości dziecka, natomiast niedostateczne stężenie białka przyczynić się może do zmniejszenia obwodu główki u dziecka.
4. Dieta przed ciążą
Odchudzanie przed ciążą jest zakazane, nie można nadmiernie obciążać organizmu, co więcej drakońskie i źle skomponowane diety czasem „wypłukują” organizm z potrzebnych witamin i składników mineralnych. Ciążowe menu powinno pojawić się na talerzu już na 3 miesiące przed zapłodnieniem, żeby organizm miał czas na pozbycie się szkodliwych substancji i mógł zgromadzić zapas tych potrzebnych. Przygotowanie menu zacząć należy od obowiązkowej witaminy B9, czyli kwasu foliowego. Obok spożywania gotowego preparatu kwasu foliowego, należy w menu brać pod uwagę zielone warzywa, tj. brokuły, szparagi, sałatę, brukselkę, szpinak, warzywa strączkowe, fasolę, groch, soję oraz owoce cytrusowe, np. pomarańcze, także otręby pszenne i wątróbkę, żeby zapewnić sobie dodatkowe źródło tego drogocennego składnika. Jednocześnie pamiętamy o witaminie E na płodność i dbamy o stałe jej dostarczanie organizmowi poprzez spożywanie orzechów laskowych, migdałów, awokado, krewetek, żółtek jaj i dodawanie olejów: słonecznikowych, rzepakowych, sojowych do sałatek i surówek.
Odpowiednie ilości żelaza znaleźć można w czerwonym mięsie (wołowinie, wieprzowinie, podrobach), żółtkach jaj, produktach pełnoziarnistych i suszonych owocach. Zwiększoną dawkę wapnia i białka we krwi można uzyskać poprzez systematyczne spożywanie produktów mlecznych o niskiej zawartości tłuszczu (mleko, kefir, maślanka, jogurty naturalne, chude sery twarogowe). Białko w dużych ilościach występuje także w rybach i chudym mięsie.
Naturalne przeciwutleniacze (witaminy A i C) można znaleźć w owocach i warzywach, szczególnie w cytrusach, truskawkach, malinach, czarnej porzeczce, czerwonej papryce, natce pietruszki, brukselce, sałacie, pomidorach i wielu innych.
ZRODLO: https://parenting.pl/portal/witaminy-przed-ciaza
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2016, 10:55
4t6d
Dziś nad ranem obudził mnie straszny ból brzucha taki sam jak zawsze przed okresem, musiałam wziąć nospe i po 10 minutach przeszło ale dalej czuje takie ciagniecie w
podbrzuszu...strasznie się boję dziewczyny... wizytę u gina mam w czwartek wieczorem do tego czasu chyba oszaleje.
Ogarnęła mnie niemoc twórcza...
Co pisać skoro wszystko już zostało zapisane, albo brak słów na opisanie emocji.
O ciąży i nieobecnym dziecku myślę codziennie. Pogodzona jestem z tym co się stało. Wiem, że tak być musiało. Czuję żal i smutek, to zrozumiałe, ale jakoś wewnętrznie jestem spokojna. Niebawem się uda i będzie kolejna ciąża, tym razem szczęśliwa
Naiwne?? Może i tak, ale wolę pozytywne podejście 
Tydzień temu byłam na kontroli u ginki. Jest ok. Po miesiączce mam się zgłosić na kolejne usg ponieważ mam bardzo grube endometrium. Krwawienie powinno być mocne i intensywne.
Tylko że od poronienia minęło 30 dni, a tu się na @ nie zanosi. Co śmieszniejsze, z wykresy wychodzi że w 23 dc miałam owulacje, pomimo iż dzień wcześniej na usg było widać jajeczko piękne, ale ponoć przeznaczone na kolejny cykl. Zrozumieć tego nie zrozumiem już chyba, więc czekam cierpliwie na rozwój wydarzeń.
O cierpliwości - wciąż się jej uczę. Kiedyś w gorącej wodzie kąpana, teraz zamieniam się w stateczną panią w średnim wieku
Przynajmniej w pewnych sprawach!
Powrót do pracy ciężki, ale jak się nie da jak się da??!! Najlepsze było wrzucenie na głęboką wodę bo to daje kopa motywacyjnego. Takie postanowienie - przy kolejnej ciąży L4 po usłyszeniu serduszka. Wierzycie że się uda?? Pewnie spanikuję no ale postanowienia są po to aby je czasami łamać 
Teraz kolejny etap - poszukiwanie opiekunki do syna. Poprzedni układ ponad roczny z ciotką jakoś się wypalił, ona nie ma sił już tyle co wcześniej a poza tym za miesiąc kuzynka wraca do pracy no i z wnuczką będzie musiała zostać. Zatem poszukiwania wśród sąsiadek zaczęta, dzisiaj pierwsza konfrontacja. Ciekawe co z tego wyniknie.
A no i dzień babci-dziadka. Zero pomysłu na prezent, kwiaty chyba nabędę i już. Za rok im to wynagrodzę 
Ciąża rozpoczęta 24 grudnia 2015
Coraz częściej wraca do mnie myśl o wizycie u psychologa. Są dni kiedy jestem pełna optymizmu albo przynajmniej nie przygnębiona, ale ostatnio takich dni jest coraz mniej. To in vitro mnie przerosło, pomimo zapału z jakim do niego podchodziłam. Izoluję się od ludzi, nie umawiam się ze znajomymi i omijam rodzinne spotkania a jak przychodzi czas korepetycji to jestem bardzo rozdrażniona na samą myśl że ktoś będzie u mnie w domu. To nie to że mi się nie chce, właściwie pieniądze to jedyne co sprawia że nie poodwoływałam lekcji. Mam często w nocy problemy ze snem, potem w ciągu dnia nie mogę się skupić i ta cała praca magisterska idzie mi jak krew z nosa. Czasami sprawdzam synonimy do jakichś najprostszych słów bo nie jestem w stanie ich sobie przypomnieć, a przecież je dobrze znam tylko trudno mi się skupić. A innymi razy kiedy jestem w euforycznym nastroju wyprodukuję 5 stron ciurkiem. Mam ogólnie problem z koncentracją, wchodzę do sklepu albo do pokoju i nie pamiętam po co i to się dzieje notorycznie. Mam gdzieś zadzwonić, coś załatwić i zapominam. Kiedyś takie rzeczy zdarzały mi się ale sporadycznie. O płaczliwości i drażliwości już nie wspomnę. Jest mi ogólnie z takim stanem rzeczy źle bo po pierwsze chcę sprawnie podopinać rzeczy na uczelni a po drugie wiem, że im w lepszym nastroju będę na ostatniej prostej procedury tym lepiej. Ale są dni kiedy po prostu nie umiem. Coraz częściej łapię się na jakichś głupich pytaniach "dlaczego" i "co jeśli". Z każdym dniem ciąża wydaje mi się coraz mniej realna, chociaż z każdym dniem transfer jest coraz bliżej.
Może to stagnacja spowodowana tym, że teraz mogę tylko czekać, co też mnie frustruje dużo bardziej niż w listopadzie na początku procedury. Może to zmęczenie spowodowane ponad rokiem starań. Mąż chciałby mi pomóc, widzi że jest ze mną gorzej i pyta co on może zrobić żeby mi ulżyć. A co ja mam mu powiedzieć jak nie wiem?
Dzień za dniem...w kółko to samo,te same obowiązki te same problemy...życie zaczęło się kręcić za dużo przy staraniach...za mało czasu spędzam z synkiem i mężem...za mało...a tam...cały czas w głowie myśl...czy się udało..czy się uda...itp.staram się luzować...lecz nie zawsze to wychodzi...Teraz zajęłam głowę troszkę dietą raz jest raz nie,za mało jest we mnie teraz życia,za mało nadzieji,wszystko traci sens...eh....Z mężem zajebiste teraz chwile spędzam,poznajemy się na nowo? Na nowo po 10 latach po ślubie...jest z każdym dniem lepiej i lepiej,choć nieraz już myślałam ze lepiej nie może być a okazuje się że może
Czekam na poniedziałek i wizytę u nowego ginka zobaczymy czy będzie umiał mnie wyleczyć? Tak wyleczyć bo ta walka trwa już za długo...długo za długo...
w szpitalu moja siostra panikowala..usiadlam na korytarzu i chwile czekalam..wyszla pani doktor i pyta co tu robie co mnie niepokoi co sie dzieje..od razu zabrala mnie do gabinetu..szybkie badanie..usg..potwierdzenie danych ze ja to ja..i na gore na oddzial..siedzialam w koszuli ktora kupilam specjalnie do szpitala..kupilam czarna na sam porod..bo na czarnym najmniej wszystko widac..na oddziale ktg..bilo serduszko Smyka..co chwila tylko polozna i lekarka zagladaly do mnie..
I nagle cos je zaniepokoilo..Mlody wtedy szalal..i chyba to szalenstwo bylo wolaniem o pomoc
serduszko zaczelo bic niemiarowo...wczesniej zostalam poinformowana ze moze byc potrzeba wykonania CC..czy sie zgadzam czy sie decyduje..tysiace podpisow..dalabym sie nawet pokroic zeby z Szymkiem bylo dobrze.
"...jedziemy na sale, bedziemy ciac"
jak grzyby po deszczu pojawilo sie pelno osob..krotka rozmowa z anastezjologiem..czy uczulona..czy mialam takie znieczulenie..czy wyrazam zgode bo tu podpisac trzeba..wiezli mnie na sale a ja podpisywalam jeszcze papiery..jeden zastrzyk...i nagle cala sie trzese...drugi zastrzyk...mrowienie w nogach i moje cialo istnialo od pasa w gore.
Byl moment na sali ze odplywalam..ale szybko przywracali mnie do zycia..ucisk i ogromna ulga..ale jednoczesnie pustka..cisza...straszna przerazajaca cisza...jedno zakwilenie...i dalej cisza...23.06 (dzien ojca) 23:57..po chwili uslyszalam drugie zakwilenie..ale placzu nie bylo...nawet mi go nie pokazali..zaczelam ryczec...
Po wszystkim wyladowalam na sali pooperacyjnej..przyszla pani doktor ktora zajela sie Mlodym..jest zle...wrodzone zapalenie pluc...zachlysniecie sie smolka..punktow Szymon dostal 1 na 10 po nastepnej ocenie 2/10..
lezalam jak idiotka nie mogac sie ruszyc..przyszli znowu..byc moze Szymek zakwalifikuje sie na CoolCap...chlodzenie glowki zeby zmniejszyc nastepstwa takiego stanu rzeczy..ale to w innym szpitalu...godzina 1...zgadzam sie...podpisuje znowu tysiace papierow...zgadzam sie na wszystko...jeszcze kilka dokumentow..personel juz nie chodzi..juz biegaja..czeka karetka..z ostatnimi moimi podpisami biegna na dol...kareta rysza...jada tych kilka kilometrow dalej...a ja na dobranoc dostalam srodki uspokajajace..przeciwbolowe jakies antybiotyki..mialam.zasnac..cala noc wisialam na telefonie z moim...
rano przyszla pani z pediatrii..dzwonili do szpitala tego gdzie Szymi lezy...nie zakwalifikowal sie do chlodzenia...stan musi sie unormowac..ale jest lepiej jak zaraz po porodzie..moj nie poszedl do pracy (tzn poszedl ale go wyrzucili do domu bo jak wyjasnil co sie dzieje kazali mu wsiadac w auto i jechac do mnie)..postawili mnie na nogi...przyjechal maz...byl u Mlodego najpierw...jest kiepsko..moze tego nie przezyc...pierwsza doba bedzie decydujaca...robia co moga..ale pluca siadaja...przyjmuja dwutlenek wegla nie oddaja tlenu...sztucznie natleniaja Malucha..
najgorszy bol jaki moze byc dla matki...nie umiec pomoc dziecku..a dziewczyny ktore ze mna lezaly mialy dzieci przy sobie..w kazdej chwili gdy tylko moglam uciekalam z sali..z mojego oddzialu
31 dzien cyklu
okresu brak ! kurde.. chyba czas wtoczyc plan wywolywania... wino , goraca kapiel. Jak nie dostane jutro to bedzie masakra ! no i za miesiac musze dostac w terminie no bo jak pojde do lekarza.. zawsze pod gorke..
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2016, 14:52
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.