viowieczka Tak bardzo bym chciała.... 22 lutego 2016, 12:23

Ciąża rozpoczęta 28 stycznia 2016

Nie wierzę, nie wierzę i jeszcze raz nie wierzę - ciągle zerkam na wynik, żeby upewnić się, że nic nie pomyliłam.

Jak zobaczyłam wynik to myślałam, że się poryczę.

Nadal jestem w szoku.

Moje modlitwy zostały wysłuchane - od stycznia odmawiam Nowennę Pompejańską i jak widać Matka Boża wysłuchała mojej prośby.

Oby tylko tym razem nasza kruszynka została z nami...


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2016, 12:57

Dzisiejszy test ciążowy negatywny. W końcu mogę odstawić duphaston! Nareszcie miną skutki uboczne i mam nadzieję, że powrócę do świata żywych! :) Oczywiście kłębią się we mnie myśli, że pewnie za wcześnie go zrobiłam, sra ta ta ta, itd., ale teraz najważniejsze jest, bym okres dostała najwcześniej w piątek (zgodnie z USG 29 dc) i załapała się na HSG, na które tak długo już czekam!

Lutowy cykl był 12-stym cyklem naszych starań. Ponoć w ciągu roku 80-90% starających się doczekuje swoich dwóch kresek. No cóż, najwyraźniej należę do 20-10% ludzi wyjątkowych, których cierpliwość jest tak silna, że mogą poczekać dłużej bez popełniania samobójstwa ;p 20-2% starających się czeka do 3 lat, a 1% dłużej lub nigdy się nie doczekuje. Ciekawe, czy okażemy się jeszcze bardziej wyjątkowi i trafimy do 1%... Chyba czas pomyśleć o kocie lub psie... ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2016, 10:37

_analiza Przed laparoskopią dygam ciut. 22 lutego 2016, 08:10

Na szczęście test pappa wyszedł dobry. Wizyta tez w sumie się przydala; chociaż następna razem z połówkowym badaniem serduszka i narządów dopiero 15.03.

Dziś aplikacja ciążowa na telefonie podpowiedziała mi ze w 19 tc można już wysłuchać serduszka przez stetoskop - niestety albo sprzęt kiepski albo operator słaby bo nie dałam rady znaleźć mojej kruszyny. Ale będę probowac:P

Rozstępy na piersiach mnie załamują. Co prawda razem z kosmetyczka opracowałyśmy plan po porodzie na ich likwidację, ale boję się że do lipca-sierpnia zbieleją i nic już z nimi nie będzie można zrobić... ;(

LucyM Jednak to nie takie proste. 22 lutego 2016, 08:43

Minus.

Koniec nadziei.

Niby 12 dni po - to jeszcze jakaś szansa jest.

Ale myślę, że nie ma.

5dpo

Zbudziliśmy się rano z mężem do pracy i mówi że miał sen, był przy porodzie moim i przecinał pępowine :-D ja pytam dziewczynka czy chłopiec a on syn :-)) marzy mi się pierwszy chłopiec- opiekował by się młodszą siostrą, bo jak się "worek" wreszcie rozwiąże to na jednym bobasku się nie skończy. Chcielibyśmy dwójkę.

inzynierka 1 22 lutego 2016, 08:53

Szefowie dowiedzieli się wczoraj. Jest ok ;-) muszę ograniczyć słodycze, odkąd mdłości przeszły to mam ciągle ochotę na słodkiego :'(
Dziś siedzę w pracy, a tu taka piękna pogoda.
Aaa... I brzuch mi urósł. Tak. Zauważyłam to poraz pierwszy.

Żania SYZYFOWE PRACE 22 lutego 2016, 09:26

Bardzo dawno mnie tu nie było tzn nie robiłam wpisów ale czytałam wasze...
Sama jednak nie miałam siły i energii na własne wpisy.... Jestem już od piątku mama prześliczne najpiękniejszej córeczki na świecie mała waży 2225g i mierzy 48 cm jest taka malutka i delikatna jest najpiekniejsza na świecie.. niestety mimo tego ze teoretycznie jest donoszona nie chce za bardzo jeść i czasami trzeba ją doksrmiac sonda z tego powodu nie przebywa ze mną... jest obserwowana przez lekarzy i robią jej badania sprawdzają czy wszystko aby napewno jest dobrze próbują ja rozkarmic bo musi jeść żeby wyjść do domu Rodzilam przez cesarskie ciecie 6 godzin po operacji wstałam a na drugi dzień już chodziłam do małej na oddział noworodków w niedzielę przestałam brać tabletki przeciwbolowe są dziś to jest poniedziałek bólu nie odczuwam już prawie wcale... albo może nie myślę o nim bo myślę cały czas o dziecku.... dużo płacze tęsknię za nią boli mnie ze nie może być ze mną cały czas boli mnie ze mało je boli mnie ze czasem trzeba ja dokarmiac sa da i ze ma lekko podwyższone Crp ponieważ byłam potężnie przeziebiona w ostatnim tym ciąży Martwię się o moje dziecko jak o nikogo innego na świecie ... martwię się bardzo bo bez niej nie umiała bym już żyć

dzis było kolejne podgladnie..u Pani dr P..w BB
mamy w sumie 3 pęcherzyki..dwa beda na pewno dobre..zobaczymy co z trzecim..w czwartek 25.02. punkcja transfer zapewne w sobote.

Boje sie:(


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lutego 2016, 10:40

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 22 lutego 2016, 12:02

6 dpo a ja sobie wkręcam objawy. Jajnik pobolewa, cycki jakieś wrażliwe, podbrzusze też tkliwe. Dokucza mi krzyż, ale zwalam winę na przemęczenie po weekendowej pracy. A raczej szkoleniu niedzielnym i 5 godzinach niewygodnego siedzenia na ławce.
Owulka przełożona z 14 na 16 lutego więc dwa "serduszkowania" wpasowane. Czy coś się z tego może urodzić?? Czas pokaże, muszę być cierpliwa.

Nie mam testów, nie kupuję na zapas. Jeśli temperatura się utrzyma to dopiero 12 dpo pojadę je kupić.

Z prywatnych i rodzinnych spraw - nie ma miejsca w przedszkolu. Spędza mi to sen z powiek, ale obawiam się że nie będzie miejsca dla młodego we wrześniu w żadnym przedszkolu. Jestem już po kilku rozmowach i wygląda to kiepsko. Od 1 marca składamy podania, i mam zamiar złożyć w większości przedszkoli w okolicy. Z ostatnich wyliczeń - 5. Inne są za daleko i nie po drodze kompletnie na trasie praca - dom.

viowieczka Tak bardzo bym chciała.... 22 lutego 2016, 13:13

Przeszłam na fioletową stronę mocy :), choć nadal w to nie wierzę. Mam nadzieję, że tym razem moja ciąża nie zakończy się tak szybko jak ta z zeszłego roku. Jak na razie jestem w szoku i nawet nie za bardzo wiem co tu napisać :P.

A tu jeszcze dzisiejszy wynik bety:
f22d47cbe85947fbmed.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2016, 13:20

Byłam u mojej lekarki w czwartek 18, powiedziałam jej o in vitro i powiedziała że bardzo dobrze,tylko że może być tak że nie będą chcieli mi go zrobić bo punkcję jajników robi się przez zatokę duglasa a ja mam tam zrosty w które wciągnięte są jelita, i lekarka mówiła że mogą się bać że uszkodzą to jelito.
Do tego koleżanka z pracy dziś zrobiła test i co ? 2 kreski ....
A mi się chce płakać, zamówiłam ten orthonol natal - może on mnie podreperuje...

kas50 starania o drugie dziecko:) 22 lutego 2016, 14:06

pH śluzu szyjkowego, łatwe do zmierzenia przy pomocy papierków wskaźnikowych, jest istotnym parametrem wpływającym na przeżywalność plemników w śluzie szyjkowym. Pomiary pH są zgodne z wynikami testów postkoitalnych. Średnie pH śluzu (216 kobiet) wynosi ok. 7.0 (5.4-8.2). Procent ciąż w grupie kobiet o niskim pH śluzu szyjkowego był niższy niż w grupie o wyższym pH śluzu.


moje dzisiejsze ph wynosi 7.
objawów zapalenia pochwy - brak, jedynie pieczenie przy oddawaniu moczu. test ovu facelle bardzo wyraźna druga kreska, jednak nie tak mocna, poczekam do jutra.
Gin zalecił Macmiror dopochwowo 8x1...hm...spróbuję po dniach płodnych, natomiast teraz będziemy działać, no i za miesiąc gruntowne badania na bakterie.A w międzyczasie zrobię jeszcze chlamydię z krwi.

gosia89 udało się po 9 latach 22 lutego 2016, 15:47

11 dc

Jestem już po HSG. Jajowody mam drożne. Cieszę się, że już po wszystkim bo stresu miałam sporo. Samo przyjęcie do szpitala trwało dwie godziny a badanie z 5 minut :) Ból był straszny, gorszy niż podczas silnej @. o wiele gorszy. mimo, że dostałam znieczulenie to i tak czułam wszystko. Dobrze, że wszystko wyszło dobrze. Teraz starać się będziemy a w nastepnym cyklu udam się do gina i zobacze co dalej.

Pęcherzyk w prawym jajniku 17mm, endometrium 6mm


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lutego 2016, 15:12

Nooo... Juz w domku, pojedzona, ze slabiutka kawka rozpuszczalna z domieszka cappucino :-P

Szkolenie jak szkolenie. Wiecej gadki tzn powtorki z tego co wiem :-D

Ale co mnie dzisiaj spotkalo... Masakra!

Dzisiaj sie czuje jakbym miala dostac @!
Nie dosc ze boli to jeszcze sluzu tyle ze myslalam naprawde @ przylazla! :-\

Nie wiem czy to "objawy" czy co ale niestety od jutra nie dam rady mierzyc tempki o 6 tylko o 4 :-(

Wiec troszke ta tempka bedzie oszukana..

Ale w piatek zatestuje i miejmy nadzieje ze bede miec dobre wiesci ;-)

kama005 Czekając na nasz cud. 22 lutego 2016, 16:23

A więc już wiemy...

Będzie DZIEWCZYNKA.

Bardzo chcieliśmy chłopca także mój M. musi przetrawić informację. :) Mam nadzieję, że mu to szybko pójdzie :D

Ogólnie mała jest cała zdrowa, wszystkie pomiary wskazują na 20 tydzień :) Termin porodu na 10 lipca nam wyszedł. :)

Pomysłu na imię jeszcze nie mamy... Chociaż dla mnie może być Zofia, Lena. Ładne i krótkie. ;D

Tętno małej 155 ud/min.
Waży 342 g

Jeszcze za jakiś czas pójdziemy na 4D to sobie potwierdzimy płeć na 100%.


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2016, 16:21

Almanah Wznawiamy starania 24 lutego 2016, 12:42

4 dc

Jakaś masakra. Wczoraj bezmyślnie wypiłam piwo, 5:30 pobudka i znowu to samo, czyli walanie się po łóżku do budzika. I tempka zaburzona. Jeszcze jedna taka noc i przenoszę się do salonu.

Dzisiaj mam team meeting o 17 i company meeting o 22:30 do minimum 23:30. To samo za dwa dni. :) Lubię swoją pracę, ale takie absurdy są najlepsze. U pracodawców będzie 15:30, czyli normalna godzina, a że nas jest tu w Polszy garstka, to po co mieliby się dostosować do naszego czasu. :)

i nie wiem co mam dalej robić

na komercyjne mnie nie stać
tu szpital dał chyba dupy ze stymulacją

mam chęć wyć, zakopać się gdzieś

jakby kto pytał, to mnie nie ma!

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/d803678c4958.png


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2016, 16:22

mallinka Mallinkowa wyczekiwanka 22 lutego 2016, 17:30

Nie może być za dobrze :( od kilku dni walczę z wysoką temperaturę 39 stopni i okropnym bólem piersi. Po paracetamolu spada do 37,3 i to mnie bardzo osłabia. Przewialo mnie prawdopodobnie i dostałam zapalenia piersi, do tego w jednej piersi zrobił się zator. Pierś czerwona, twarda jak kamień, bolączki. Ból nie do zniesienia. Dostałam antybiotyk, mam przystawiać Leosia jak najczęściej, odciągnąć dodatkowo pokarm, robię masaże i ogrzewam piersi pod parą no i jeszcze okłady z kapusty tak więc wszystko kręci się teraz wokół moich piersi. Dobrze że Leon jest taki grzeczny bo inaczej nie dałabym rady <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lutego 2016, 12:41

roletka Łódką do Groszka... 22 lutego 2016, 18:00

dobra to ja opisze wam mój wyjątkowy dzień 05.02.2016 :)

zaczne od dnia poprzedniego gdzie na ktg tętno Tomka zaczeło spadać do 90 później Zuzi to samo, dr zleciła badanie żeby posprawdzać przepływy wszystkie, wszystko było w normie to zaczeli mnie uspokajać że pewnie sobie pępowinę przycisneli albo zacisneli i jak zaczeło być im słabo to puścili i wróciło tętno do normy, dla mnie nie było to żadnym pocieszeniem bo ciągle miałam w głowie "a co jeśli następnym razem zapomni puścić na czas?" przy okazji badanie palpacyjne rozwarcie na opuszek palca ale on nie jest pewny czy to rozwarcie bo szyjka jest tak miękka że ona po prostu ten palec przepuszcza i dlatego może mieć takie wrażenie, wieczorem podpieli mi znów ktg i tam już wszystko książkowo było na szczęście
wielki dzień: rano jak codziennie ktg na którym pisały się skurcze które dla mnie były typowymi twardnieniami brzucha jakie miałam od 18tc tyle że bardzo regularne co ok 7min tylko że nie były na 100,, pani dr kazało mi zgłosić gdyby zaczeły być dokuczliwe, bolesne albo jeszcze częstsze
ok 15 wołali na sprawdzanie tętna to przy okazji zgłosiłam położnej że twardnienia dalej częste ale już nie tak regularne, tylko zapytała czy bolesne a że mnie nie bolało to nic nie robimy, poszłam do wc i z przerażeniem widzę lekko podbarwiony na kawe z mlekiem śluz, dla mnie zawał bo przecież po krwawieniach w 12tc byłam przewrażliwiona na tym punkcie, dr kazała zgłaszać takie rzeczy więc znów poszłam do położnej i mówie że taka sytuacja a ona do mnie "to dobrze, czop śluzowy odchodzi" ja w szoku, ona pewnie patrząc na mój wielki brzuch myślała że ja do porodu tam jestem a nie że staramy się jak najdłużej wytrzymać, no dobra poszłam do pokoju, za niedługo przyjechał Damian i moja Aga z Marcinem, siedzieliśmy i liczyliśmy co ile mam twardnienia nadal bezbolesne, równo co 9 min, poszłam do położnej i mówie jej że znów są regularne te twardnienia, bolą? -nie -no to poczekać do obchodu wieczornego a gdyby zaczęły być bolesne to zgłosić to zawołają lekarza -no dobra
ok 18 goście pojechali, poszłam ich odprowadzić do windy, po drodze zaszłam do wc a tam śluz różowy, brzuch nie bolał ale miałam inne odczucia przy twardnieniu w podbrzuszu no to ide to zgłosić, zawołali lekarza, wchodze na zabiegowy wczołguję się na fotel lekarz bada palpacyjnie i mówi do mnie -ma pani połowe pierwszej fazy porodu za sobą -?????? -jest już 5cm rozwarcia , moja mina bezcenna, bo przecież nic nie bolało a tu taka niespodzianka, dr kazał się przygotować bo najprawdopodobniej cesarka juz dzisiaj będzie, ja zaczełam się szykować mentalnie na lewatywe, cewnik, znieczulenie w kręgosłup, wziełam telefon i dzwonie do D -gdzie już jesteś? -wlaśnie do domu wszedłem -no to możesz się wrócic, 5 cm rozwarcia mam -poważnie? -no i chyba jeszcze dziś cc -co ty gadasz? no to ja już jade
wychodzę z pokoju żeby do wc jeszcze skoczyć a tam mnie położna dopadła że ona mnie ogoli, no dobra jak lubi to ma mieć, słysze jak inna położna przez tel rozmawia na oiomem noworodków i informuje ich o cc że bliźniaki itd, kolejny tel i co słyszę? bez lewatywy, jeden kamień z serca, po goleniu pytam czy zdąże jeszcze do wc skoczyć bo odczywam pewną potrzebę, tak oczywiście tylko najpierw wywiad z panią od noworodków, no dobra, ide do przygotowawczego i odpowiadam na pytania w międzyczasie dostaje kielicha z "cytrynką" (która nie była kwaśna tylko słono-gorzka) do wypicia, już mam wychodzić żeby skoczyć w końcu do wc patrze a tam juz łóżko na mnie czeka, no to kicha dostane znieczulenie to im narobie na sali operacyjnej, sami chcieli :p
przechodzę na łóżko operacyjne pan anestezjolog podaje znieczulenie, bezboleśnie, kolejny kamień z serca i od razu ostatni spada bo
cewnik zakładają po znieczuleniu, postawili parawan i jazda poszarpali, pogadaliśmy i o 18.55 słysze płacz Zuzi ja od razu płacz, dr do mnie pośladkowy synek, a ja myśle no to ładnie pośladkowa miała być Zuzia czyli będzie dwóch chłopców, trudno byle zdrowe, pokazali mi Tomusia, moje serce topnieje, 18.58 kolejny płacz dr oznajmia synek, więc jednak dwóch muszkieterów, mówie że miała być parka pani dr kazała jeszcze raz zerknąć i okazało się że jednak Zuzia :) ja zakochana w moich umazanych Pszczółkach, miałam ochote odciać nieposłuszne nogi i na rękach za nimi "iść" zabrali je do inkubatorków i wzieli na oiom, ja zostałam i myślami byłam z moimi Serduszkami, przy szyciu i czyszczeniu przez przypadek zmacałam dr po tyłku :D pod salą operacyjną już czekał na mnie Damian, wzieli mnie na sale Damian skoczył do góry do maluszków dowiedzieć się co i jak :) pisać o leżeniu i czekaniu na czucie w nogach nie będę bo nie ma o czym :) Tomuś ważył 2490g, 50cm dł, 10pkt wg skali Apgar, Zuzia 1980g, 48cm dł, 9/9/10/10 pkt wg skali Apgar :) całą noc praktycznie nie spałam i czekałam na moment kiedy pojade do Pszczółek, niestety rana pozwoliła mi dosłownie na 15 minutowe odwiedziny, dopiero kolejnego dnia byłam bardziej na chodzie i dłużej i częściej odwiedzałam Maluszki :) Tomuś był wydolny oddechowo, Zuzia miała podany nieinwazyjnie tlen żeby ułatwić jej rozpężenie płucek, oboje najpierw byli karmieni sondą, Tomuś szybko przeszedł na butle bo Młoda leniwie do tego podeszła, oboje byli też naświetlani i to tyle jeśli chodzi o zastosowane leczenie u Pszczół :)

Almanah Wznawiamy starania 22 lutego 2016, 18:07

2 dc

Czuję się koszmarnie. Spałam dzisiaj prawie do 10, a czuję się tak jakbym w ogóle nie spała. Nic dzisiaj nie robiłam tak naprawdę (poza sprzątaniem i zakupami), a jestem tak zmęczona, że nie wiem czy dam radę obiad zrobić. D:
Niech ten okres się już skończy bo zwariuję...

No i zupełnie też dzisiaj zapomniałam o wynikach grupy krwi. :/ No trudno, jutro pójdę. Mam nadzieję, że już będą i nie będzie takich cyrków jak ostatnio.


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2016, 18:06

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)