4 cykle na CLO przerobiłam w 2014 roku, żaden z nich nie zakończył się pomyślnie. Być może niedrożne jajowody, albo Mężusiowe wyniki są powodem. Słaba morfologia - na poziomie 2%, jednak lekarze mówią, że plemników jest bardzo dużo w nasieniu, więc i te 2% spokojnie może wystarczyć do zapłodnienia.

Almanah Wznawiamy starania 25 marca 2016, 11:13

34 dc | 6 dpo

Już nawet nie próbuję interpretować tego wykresu. Nie nastawiam się w ogóle (ta, jasne, a tu mi jedzie czołg). Przed snem bulgotało mi coś w podbrzuszu, zupełnie jak na @, ale było to na tyle delikatne bulgotanie, że nawet nie zaznaczam bólu miesiączkowego.

Za to M. dzisiaj poprawił mi humor z rana. Po budziku przytulił się do mnie i powiedział po prostu "Chcę mieć z tobą dzidziusia, wiesz?". Nie, nie wiem. :P Ale to było rozkoszne. Dzisiaj mu powiedziałam też, że już jest po owulacji, to spytał kiedy robię test. Nie powiem. Niech chociaż on nie siedzi jak na szpilkach i nie odlicza godzin. Ja wystarczę.

Wczoraj jakaś koleżanka Marcina z rodzinnej wsi pochwaliła się brzuchem na instagramie. Fajnie, tylko, że brzuch już jest dosyć spory, a kilka dni wcześniej wstawiła fotkę z Perłą Export. Jeśli to był żart, to nieśmieszny. :(

Po 14: Jakaś masakra. Nie mogę nawet patrzeć na jedzenie. Ściskało mnie w żołądku od rana. A w zasadzie od wczoraj, bo już kolacji nie mogłam nawet dokończyć (mały kawałek fileta z dorsza i trzy ziemniaczki maleńkie). Zjadłam na śniadanie bułkę z tuńczykiem i cały czas mi się odbija tym tuńczykiem, ale tak jakby miało mi się ulać. Przy myciu zębów też mi się "cofło", ale tylko ślina. I już regularnie ćmi mnie w podbrzuszu. Do tego lekki ból głowy, ale w okolicach zatok.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 marca 2016, 14:10

Adine w oczekiwaniu na dziecko...:) 25 marca 2016, 11:48

Przespałam całą noc, choć od 4 budziłam się co chwilę..jestem totalnie pozbawiona energii..przed chwilą się obudziłam bo znowu mnie ścięło na 1,5h..wczoraj po południu było to samo, położyłam się i pstryk! Już śpię..:>

Jak jutro temperatura nie odbije to będę wiedziała że nic z tego i będę mogła całkiem odpuścić :) a jak odbije to będę czekać to terminu @..choć męczy mnie to wyczekiwanie...:) najchętniej przespałabym te kolejne dni :)

Plan był otworzyć pamiętnik dopiero po świętach, ale chodzi ta piosenka ostatnio za mną i w przerwie pomiędzy sprzątaniem znalazłam tłumaczenie.. Zupełnie jak o mnie

https://www.youtube.com/watch?v=wzt3v0fkgmw

http://www.tekstowo.pl/piosenka,alan_walker,faded.html

Kaczuszka86 Aniołkowa mama 25 marca 2016, 12:52

Wczoraj rodzice byli u radcy prawnego i całe szczęście najemca nie może podważyć umowy czy zarzucić nam wady prawne bo wg dokumentów był tego świadom a że nie doczytał to jego ból ale mama i tak ciągle pod denerwowana chodzi. Dziś 1 pomiar temperatury. Mąż trochę się piekli że unikalam zbliżen a teraz się śmieje że skoro chce znów się starać to podanie muszę napisać :) haha rozbawil mnie trochę rano ale nie ukrywam że i mnie martwilo brak chęci na sex. Trzeba się wziąść w garść i zmienić nastawienie ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 marca 2016, 12:48

Czasami mam chwile refleksji, czy dziecko to jest rzeczywiście to, czego chcę? Oczywiście z jednej strony głupie pytanie, oczywiście, że tego chcę, całe moje wnętrze wyje z pragnienia dziecka, ostatnie półtora roku upłynęło pod znakiem desperackich starań, zmagania się z porażkami na drodze do macierzyństwa, strachu, czy w końcu kiedyś nam się uda... Moje maleństwo jest wymarzone, upragnione i wyczekiwane. Ale chodzi mi o coś innego. Mamy teraz z mężem bardzo przyjemne życie we dwoje. Super się dogadujemy, lubimy spędzać razem czas – dużo w tym słodkiego lenistwa, wylegiwania się na kanapie z laptopem czy książką, spontanicznych wyjść do restauracji i generalnie robienia tego, na co mamy ochotę, przy minimalnym udziale przymusu (oczywiście poza pracą i obowiązkami wobec naszych rodzin). I tak czasami myślę, jak my się odnajdziemy z tym małym stworzeniem, które wymaga nieustającej uwagi i do pewnego momentu bez żadnej możliwości kompromisu? Czy nie będziemy jednak odczuwać, że mamy gorzej, że zabrano nam tą przyjemność celebrowania wolnego czasu, wtrącono w kierat codziennych obowiązków? Chyba najbardziej się boję, co będzie, jeśli któreś z nas zacznie żałować naszej decyzji o posiadaniu dziecka? I nie będziemy przez to dość dobrymi rodzicami dla tej kruszynki (która pewnie nie raz i nie dwa doprowadzi nas do szewskiej pasji).
Mam koleżanki, które z tych względów nigdy nie zdecydują się na dziecko – dobrze im z partnerem we dwójkę i nie potrzebują nikogo więcej do szczęścia, a boją się, że dziecko wszystko by tylko popsuło – ale dla mnie i mojego męża było oczywiste, że z czasem chcemy mieć dzieci. Nie z powodu nacisków rodziny czy otoczenia, bo nie ma żadnych. Z normalnej chęci posiadania rodziny i przeżywania tych wszystkich cudownych i koszmarnych chwil, które są tylko udziałem rodziców. Wydaje mi się, że nie mam wyidealizowanej wizji macierzyństwa czy rodzicielstwa – raczej kojarzy mi się z orką na ugorze, która bywa znośna dzięki miłości, drobnym, ale perfecyjnym chwilom i sporej dawce poczucia humoru. I generalnie nie mogę się doczekać spotkania z naszym małym człowieczkiem. Ale czasami pojawiają się właśnie takie obawy – a co jeśli...?

1dc 11 cykl z OF

Obudzil mnie z rana bol brzucha. Wiedzialam dobrze co zwiastuje. Malpa przyszla dwa dni wczesniej.
Jest to cykl, w ktorym bede miala badana droznosc jajowodow.



Wesolych Swiat:-) ☺☺☺☺☺

Dzięki lentilkaa za dobre słowo :)

Pod koniec miesiąca też idę do lekarza, mam nadzieję że może coś mi powie ciekawego... ostatnie cykle były tragiczne, raz za długie, raz za krótkie, krwawienia, plamienia w trakcie cyklu itd. Mam sprzątać ale ukryłam się pod kołdrą i udaję że mnie tu nie ma. Czasami jest mi naprawdę ciężko i wydaje mi się że nie mamy szans na nic dobrego. Przeplata się to z okresami jakiejś radosnej nadpobudliwości, więc na święta życzę sobie więcej tej radości :)

Wyedytowałam swoje posty na forum, zostawiłam tylko takie w miarę "neutralne" ale i do nich się dobiorę ;) Przeniosłyśmy naszą grupę na fb po ostatnim nalocie trolli i "naprawiaczy świata". Niespełniona pani psycholog analizująca nasze wypowiedzi to już chyba było za dużo dla nas..

A teraz coś do przemyślenia na Wielkanoc :) :

DROGA KRZYŻOWA NIEPŁODNEGO MAŁŻEŃSTWA
http://spragnionacudu.blogspot.com/2016/03/droga-krzyzowa-niepodnego-mazenstwa.html

Nanna zróbmy rewolucję 26 marca 2016, 11:05

Przeglądam sobie OF i weszłam na forum na odpowiedzi lekarza. Szukalam tematów zw.z endometrioza. I w każdym temacie przewija sie jedno zdanie "endomitoza to wskazanie do in vitro". Heeej, no chwila. Dajcie nam endobabkom szanse ;)

emmac Kiedyś będziemy rodziną 25 marca 2016, 15:38

Chyba jednak ovu była w 21 dniu. Podbrzusze i jajniki dawały o sobie znać wczoraj strasznie. Nigdy aż tak bardzo nie odczuwałam ovu. Wiem że każda z Nas co miesiąć myśli o tym że może ten cykl będzie szczęśliwy. A ja wierze że ten cykl okaże się szczęśliwy. Rok temu w Wielkanoc Bóg zabrał nam maleństwo, być może teraz wielkanoc przyniesie Nam nowe życie. :)

ket555 33 lata 2 poronienia 25 marca 2016, 16:05

Przyszedł okres. W sumie ovu pokazuje u mnie ze chyba jest ok przynajmniej na pierwszy rzut oka : temp , śluz, testy wszystko wychodzi super . Tylko czekac .
Kupujemy jamniczka tak postanowiliśmy moze przestane wtedy ciagle myślec o ciąży .
Od 1 ide na dietę . Mam miesięczny kurs moze jak trochę zgubie kg to organizm bedzie zdrowszy
Wesołych świąt :)

Kiepsko sypiam a do tego mam takie sny, że budzę się i zastanawiam się co się ze mną dzieje. Masakra jakaś, od jakiegoś czasu śni mi się mój były chłopak, chyba za dużo o nim myślę, zastanawiam się co u niego, czy się ożenił czy ma dzieci, od dwóch lat nie mam o nim wieści, zresztą nie mam z nim kontaktu, chciałabym go zobaczyć, dowiedzieć się co u niego. Źle go potraktowałam, spotykałam się z nim i z moim obecnym mężem naraz, z moim obecnym mężem chodziłam a z nim ukrywałam się potajemnie, trwało to dwa lata. Do dzisiaj mi mój mąż to wypomina,ale zawsze mówi ze walczył o mnie, inny by sobie odpuścił, to akurat fakt. Byłam młoda, niezdecydowana i zakochana w obu chłopakach. Jednemu i drugiemu robiłam nadzieje, mówiłam jednemu i drugiemu ze ich kocham, ale tak było. Kocham bardzo mojego męża i nie zamienilabym go na nikogo innego ale te sny o byłym trochę mnie martwią. Mój były był strasznie o mnie zazdrosny i momentami myślałam że mnie nie kocha tylko ma obsesję na moim punkcie. Zresztą wiele osób mi to mówiło, nawet jak byłam z nim a z moim obecnym mężem zerwałam robił sceny zazdrości, mimo że spotykałam się tylko z nim. Uwielbiałam jeździć z nim na imprezy, namiętnie całował, było z nim cudownie ale poza tym nie umiałam z nim rozmawiać, nie mieliśmy wspólnych tematów, a na randki które z nim byłam, było cicho a ja myślami byłam gdzie indziej, myślałam o moim obecnym mężu i dlatego z byłym wytrzymałam miesiąc a potem wróciłam do mojego ukochanego z którym jestem juz 7 lat. Nigdy go nie zdradzę ale chciałabym czegoś się o byłym dowiedzieć, bo przez to ze nic niewiem codziennie on mi się śni. Gdybym wiedziała co u niego byłabym spokojniejsza.
Mam nadzieje ze gdy urodzi się nasza córeczka nie będę już wspominała byłego, będziemy z mężem i córeczką szczęśliwą rodzina, bo to jest najważniejsze :-)

A propo córeczki, daje mamusi w kość, bo mimo iż jutro zaczynam 6 miesiąc nadal mam odruchy wymiotne i czasami rano wymiotuje, ale bardzo ją kocham i dla niej zniose wszystko :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 marca 2016, 17:03

Nanna zróbmy rewolucję 25 marca 2016, 18:13

Tadaaam,przyszla @. Jak wielkanocny zając wyskoczyła zza drzewa. I to zanim przyszly wyniku,wiec późniejszy wynik hcg tylko triumfalnie przybil 5 małpie i poszli pić. Dowiedziałam sie,ze nie mam toxo,nie mam problemu z tarczyca i progesteron jest w normie. To pocieszające :)

TSH 2,040 µIU/ml
Progesteron 5,3 nmol/l

no to zaczynamy nowy cykl,ale jutro należy mi się lampka wina;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 marca 2016, 19:41


Wesołych radosnych Świąt Wielkiej Nocy. Niech Zmartwychwstały Pan błogosławi nam wszystkim i obdarza nas swoimi łaskami.

Zostawiam dla każdej z Was cieplutkie, wiosenne buziaki <3 <3 <3

Odpuściliśmy na 1,5 roku, ze względu na brak kasy. Wszystko wpakowaliśmy w nasz ślub i nasze nowe wymarzone mieszkanko. Nie stać nas było ani na HSG prywatnie, ani na szereg badań zleconych przez lekarkę.

Wszystko wydawało się w miarę w porządku, cykle się unormowały i trwały jakieś 30-33 dni. Zaczęło się sypać końcem zeszłego roku, kiedy@ nie przyszła w terminie mój Mąż był pewien, że jestem w ciąży. Czekaliśmy 43 dni, ale testy wychodziły negatywne, więc pozbyliśmy się złudzeń :(
W tym samym czasie lekarz rodzinny przy okazji jakiegoś przeziębienia zlecił wykonanie podstawowych badań i okazało się, że trochę podskoczyła mi tarczyca. Z wynikiem 3,35 trafiłam do endokrynologa. Podczas USG stwierdziła, że widzi jakieś smugi i one mogą wskazywać na obecność przeciwciał, kazała zrobić badania początkiem kwietnia i zapisała EUTYROX 50, od prawie dwóch miesięcy więc go zażywam.

U rodzinnego nie za dobrze wyszło badanie ogólne moczu, więc dostałam skierowanie na posiew. Próbkę na badanie zawiózł mi mąż i wtedy też przeczytał, że w tym labie robią też posiew nasienia. Koszt badania 40zł :) Sam wtedy zasugerował, że może skoro już jestem pod kontrolą endokrynologa, to warto wrócić do starań, zrobić szereg badań, które już dawno nam zlecono...

Wyniki posiewu nie wniosły nam nic dobrego do sprawy - okazało się, że m nasieniu mojego Męża jest złośliwa bakteria - GRONKOWIEC. Bardzo ciężko się go pozbyć zdaniem wielu lekarzy, jest bardzo oporny na antybiotyki. Tak też jest w naszym przypadku. Po leczeniu CIPRONEXEM gronkowiec jest nadal, a na domiar złego jest jeszcze paciorkowiec :( Urologa mamy 7.04.

9 dzień Cyklu

Boże, dlaczego nie chcesz dać nam dzidziusia?
Nam już sił brakuje....

s1985 walcząc 25 marca 2016, 21:25

do bani <3 tylko wczoraj , w południe, wieczorem lekarz i pęcherzyk jeszcze był, i nic wiecej, maż unika <3 , juz nie wiem czy ze zmęczenia czy już nie chce ;/
bez odbioru .... ;(

s1985 walcząc 25 marca 2016, 21:27

ps. jak wyjdą z tego cyklu dwie kreski mąż dostanie embargo na <3

Czasem myślę, że to walka z wiatrakami, że to nie ma sensu, po czym budzę się i czuję, że musi być ok. Dziś mam chyba gorszy dzień. Nie mam owulacji bez leków, mam już 32 lata, nie wiem jak z rezerwą jajnikową. Boję się, że to walka spisana na straty. Dążymy do czegoś co się nigdy nie uda. Myślę czasem, że nie można mieć wszystkiego. Mamy mieszkanie, nowe auto, pracę, psy, nie narzekamy finansowo, dalibyśmy radę... A jednak nie wychodzi. Czy jest sens walczyć? Tyle czasu, tyle cykli spisanych na straty, nawet nie jestem w stanie tego policzyć. Nie ma sensu. Marzę o ciąży, o mdłościach, o powiększającym się brzuchu... Marzę o tym, bo dopiero wtedy nasza rodzina będzie pełna i poczuję się spełniona.

Wczorajsza beta 5677,90 mlU / ml. Znów słabo urosła. Do środy dostane w głowę żyjąc w tej niepewności. Tak mi ciężko na sercu. Czuje, że powtórzy się ten koszmar sprzed 2 lat :( oby jakoś do środy zleciało i zobaczymy co się dzieje.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)