Niestety dopadło i naszą twardą sztukę :(
Wczoraj Dominiś obudził się z bardzo lejącym katarem. Cały dzień i cała noc to jeden wielki "ryk". Póki co działamy inhalacje, maść majerankowa, aromactiv. I w przypadku kiedy już bardzo ciężko się oddycha nasivn.
Na chwilę obecną stosujemy najlepsze lekarstwo na katar wg. pediatry czyli spacery. Na spacerach jest spokojny i nawet śpi.
Jeszcze nie szalejemy i obserwujemy. Jeśli katar nie minie po 7 dniach bądź pojawi się mocny kaszel albo gorączka wtedy pewnie wizyta u lekarza. A już myślałam, że ominie Dominika ta "przyjemność". Trzeba czekać i obserwować i być dobrej myśli, że na katarze się skończy.

Requiem Do czterech razy sztuka! 30 kwietnia 2016, 18:26

Transfer z zaskoczenia.
Wczoraj pojechałam na wizytę zeby sprawdzić jak tam moje jajniki i jak zarodki. Wchodzę a lekarz mówi ze wybrał dwa śliczne zarodki do transferu. Strasznie mnie zaskoczył 8O No ale po chwili miałam transfer 2 , 2 dniowych zarodków do brzusia. Jajniki nadal mnie bolą ale jestem dobrej myśli w kwestii hiperki. Ciekawa jestem ile sie zarodków uchowa i czy będziemy mieli jakieś mrozaki.

Dawno nie pisałam, od kilku dni nie dają mi spokoju pomiary usg z 25tyg ciąży... lekarz mówił, że jest oki, ale kilka dni temu wziełam do ręki wyniki i patrzę, że obwód główki jest mniejszy o 3 tyg od obwodu brzuszka...

Boję się najgorszego, mąż mówi, że jak było by coś nie tak to by lekarz powiedział, ale...
Ja się boję, że coś jest nie tak, że dziecko ma małogłowie :(
Ach ten internet i głupia ja, po co czytałam, po co analizowałam? nie robiłam tego od początku ciąży :( to dlaczego zrobiłam to teraz?
Przede mną trudne 3 tygodnie, bo za tyle czasu mam wizytę, muszę porozmawiać z lekarzem, ufam mu, ale te 3 tygodnie zasiało we mnie ziarno niepokoju...
Płaczę od kilku dni, nie umiem sobie miejsca znaleźć... zawsze pocieszałam innych, że lekarz jest tylko człowiekiem, a sprzęt rzeczą i obaj mogą się mylić, ale na mnie to nie działa... łatwiej jest pocieszać innych niż siebie.
Mam gonitwę myśli, nie umiem przestać myśleć o tym wszystkim, pisze i płacze a mój synek kopie, kocham Go bardzo <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia 2016, 19:22

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 30 kwietnia 2016, 19:12

J na wyjeździe, ja dzisiaj zaliczyłam Karpacz z rodzinką. Pogoda dopisała, humory też, nawet mój bratanek cicho siedział. Opaliłam się na twarzy, na niebie słońce, na ziemi śnieg. Super ;)
Odebrałam przesyłkę z Profertilem, J po powrocie zacznie brać.
W przyszłym cyklu IUI,później ma być IVF. Wyczytałam że cykl poprzedzający ma być na wyciszenie, więc zabieg powinien być w sierpniu, akurat gdy J znów wyjedzie :/ spróbuję namówić go na 2xIUI, a w miesiącu ciszy niech sobie jedzie, pracować przecież musi.
.

Kate1124 Po prostu chciałabym być Mamą 30 kwietnia 2016, 19:25

Co za dzień... Rano jakoś było w miarę, ale później jak jechaliśmy do rodziców to jakoś zaczęłam się denerwować. Tak naprawdę to zmartwiona jestem tymi plamieniami :( wczoraj miałam trochę krwi rano, później nagle zupełna susza, zwariować można.. Rano miałam dylemat: robić test, nie robić. Wiedziałam, że na 99% negatyw, ale zrobiłam szybką analizę: jak nie zrobię, to zacznę się łudzić, a jak wiem, że i tak będzie negatyw, to co mi szkodzi. Koszt testu 5 zł, uniknięcie rozczarowania po łudzeniu się: bezcenne. To zrobiłam i oczywiście znowu ta paskudna, obrzydliwa jedna I, nienawidzę jej, i żadnego cienia nawet po drugiej stronie bialutko, ehh... No ale spodziewałam się tego. Wzięłam test do ręki i pomyślałam sobie, że to już jest ostatni mój test, który jest negatywny, następny ma być pozytywny i kropka!
No a co do plamień.. Martwię się, bo domyślam się, że wynikają one z niedoboru progesteronu i nie wiem, czy nie powinnam brać luteiny.. Biorę tylko Parlodel na prolaktynę, ale nie wiem, czy to wystarczy. Martwię się pod tym kątem, że nawet, gdybym zaszła w ciążę, to mogłabym jej nie donosić przez za niski progesteron. Głupie martwić się na zapas, ale tym bardziej głupie bagatelizować problem. Oczywiście mówiłam gin. o plamieniach, badałam progesteron i prolaktynę, ale nie zalecił mi nic poza Parlodelem. Nic już nie wiem.

Jak byliśmy u rodziców to wpadły moje dwie koleżanki z mężami i z dziećmi (jedno rok, drugie 3 miesiące). Zawsze takie spotkania są trudne, ale uznałam, że przecież nie mogę unikać spotkań tylko dlatego, że nie mogę zajść w ciążę. Był jeden trudny moment, jak weszły do domu i moi rodzice stali, oczywiście standardowo "och, ach, jakie śliczne tra la la la" i wtedy tak mi łzy podeszły, że wyszłam do kuchni, za chwilę przyszedł mój mąż, ale powiedziałam, żeby poszedł, bo nie chcę, żeby ktoś zauważył. No i chyba się udało, nikt się nie kapnął. Później nie było tak źle przez całe spotkanie, byłam w stanie normalnie bawić się z tymi maluchami itp. Kiedyś i ja przecież będę mamą...


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia 2016, 19:22

basia1614 wielkie nadzieje... 30 kwietnia 2016, 20:04

ah tyle się dzieje ostatnimi czasy. W pracy zawirowania i niepotrzebny dla mnie stres:/ Niestety akurat teraz kiedy jestem po inseminacji wszystko zawala mi się na głowę. Każdy czegoś ode mnie oczekuje, chciałabym gdzieś się schować...

Teraz cały czas żyję nadzieją. Niestety nie wiem czy do owulacji w ogóle doszło, nie czułam tego:/ Wcześniej po zastrzyku wiedziałam, że to to. Cały czas od wtorku pobolewa mnie podbrzusze, jest mi wilgotno, szczególnie teraz kiedy biorę lutinus. Mam mieszane uczucia, chciałabym, żeby wreszcie się udało. Ostatnio jak robiłam test owulacyjny (płytkowy) pierwszy raz wyszedł mi pozytywny. Śmiałam się do M, że to moje pierwsze 2 kreski w życiu :)

Obawiam się, ze znowu się rozczaruję - to jest niestety najgorsze. Chciałabym aby mój organizm dał mi jakoś znać, że wszystko idzie w dobrą stronę ale to niestety jeszcze za wcześnie :( Czekanie jest w tym momencie nieznośne. Nie mogę się do końca skupić na tym co powinnam robić. Moje myśli krążą gdzie indziej:/

Katjaa Że niby mi sie nie uda? 2 maja 2016, 18:58

Straszny mam dziś dzień... dopada mnie chyba PMS... dostajac @ w wpadnę w rozpacz! Już postanowiłam, iż to nasz ostatni cykl starań. Potem rezygnuje bo czas zrozumieć że dziecko z M nie jest mi pisane. Od głupich 25 cykli człowiek się łudzi, dba o siebie, modli, na rzesach staje a to i tak chu** warte wszystko... A do dupy z tym wszystkim... idę płakać... alkoholiczki wpadają a ja co... nie na widzę alkoholu to od 25 cykli wpaść nie mogę... gdzież ta pierdolo** sprawiedliwość... :( przepraszam mam tak straszny dzień i wszystko mnie na @ boli ;(


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2016, 18:54

MadzikForever Traktat o Robalach 1 maja 2016, 16:21

22 dni do terminu porodu - ciąża donoszona

Ciekawe, kiedy Mały wyjdzie. Bardzo mu już ciasno.

Lekarz mówi, że szyjka miękka, i że raczej do terminu nie dotrwam. Ale ja pamiętam, jak było z córką. Szyjka była miękka, wszystko do porodu gotowe, a urodziła się przez cc w 42 tc, nie poczułam nawet jednego skurczu porodowego. Cały ten porodowy spektakl miała w nosie, i coś czuję, że syn podobnie.

Aniball: najlepszy wynik 26,5 cm, prawie bez bólu (a może i bez, tylko z dyskomfortem), ale nie ćwiczę regularnie, bo nie chciałam urodzić jak mąż był poza miastem, i nie chcę teraz, w Majówkę, bo ciężko by było zorganizować opiekę dla Basi. Po Majówce wracam do ćwiczeń.

Kaczuszka86 Aniołkowa mama 26 maja 2016, 20:29

Wczorajszy wieczór na spontanicznie wyszliśmy na kręgle :) dziś trochę męczy mnie głowa ale popołudniu wyciągnęłam męża na rowerki ;) o dziwo zrobiłam 25 km. Dziś dzień mamy i jakoś tak smutno mi sie zrobiło na wieczór. Gdyby ciąża przebiegała bez komplikacji to byłby mój pierwszy.mam nadzieję że za rok już będzie mi dane obchodzić ten wspaniały dzień

Katjaa Że niby mi sie nie uda? 30 kwietnia 2016, 21:50

Byliśmy z M na rybkach, złapałam 1,5 kg karpika :D

Wczoraj po <3 dostałam krwawienia... dziś jakiejś brązowe plamienie :( czy to choroba czy mój Fasolek się gniezdzi w mamusi :D
Do tego coś mnie przeziębienie dopadło... spacccccccc
<3

Dziś 23dc. jak to w tym miesiącu szybko minęło na nic się nie nastawiam piersi już bolą jak przed @ dziś trochę brzunio pobolewał ale przeszlo. Z tego co pamiętam przy pierwszej ciąży piersi mnie wogóle nie bolały więc mniemam że w tym miesiącu nic nie wyszło ogólnie to jedynym objawem w pierszej ciązy były lekkie zawroty glowy. Dalej jestem na furaginie i powoli zapalenie mija choć podobno to paskudztwo lubi powracać mam nadzieję że nie do mnie.

Owieczqa Bo Tobiaszek nie może być sam :) 30 kwietnia 2016, 23:19

Wpis 7
Majóweczka! Niestety misiek w dziś na drugiej zmianie w pracy :( Ale razem z Tobim, siostrą, szwagrem, dzieciakami i rodzicami poszliśmy na naszą działkę. Dzieciaki się wyszalały, a my pogadaliśmy przy grillu. Zostaliśmy na noc u mojej mojej mamy a jutro tatuś po nas z rana przyjedzie i będziemy już razem cieszyć się wolnym do środy :)

dwa dni temu sniły mi się 3 rybki w wannie. szukając odpowiedzi w senniku znalazłam

Ryba

Ryby we śnie są symbolem nadziei, duchowości, szczęścia i pozytywnej energii.

widzieć pływające - nowe horyzonty i koncepcje; u kobiet pływająca ryba we śnie może oznaczać ciążę
Dodatkowo traktuje ją się również, jako zapowiedź rychłego spełnienia marzeń. Ryba symbolizuje również wielkie nadzieje. Śniąc o tym stworzeniu liczysz, że wszelkie problemy rozwiążą się po Twojej myśli. Przygotuj się jednak na to, że los bywa bardzo przewrotny. Ryby niosą także boski pierwiastek. Jeśli ryby pojawiły się w Twoim śnie, może to oznaczać, że ktoś cały czas sprawuje nad Tobą opiekę i robi wszystko, by nie stała Ci się krzywda. Ryby symbolizują również siły wyższe. Sny o nich interpretuje się jako przybranie postawy pasywnej wobec losu i cierpliwe czekanie na jego kolejne etapy.
znów się pojawiła nadzieja, że może tym razem się uda, poczekam jeszcze z testem.....

Ciąża zakończona 1 maja 2016

Słabo przespana noc, spałam na raty, ale już od 4 snuję się po domu, mąż śpi. Nastawiłam czajnik i herbatka... to wszystko nie daje mi spokoju. Chyba za dużo myśli jak na raz, pocieszam się tylko tym faktem, że może duże dziecko, tak jak mówił lekarz.
Modlę się codziennie, modlę się, aby to wszystko się nie sprawdziło, aby moje czarne myśli poszły w dal, abym mogła zaufać Bogu, że będzie dobrze.

Dlaczego wiara człowieka jest taka słaba? dlaczego jak lekarz mówi, że jest dobrze, ja doszukuje się czegoś? do tej pory tego nie robiłam, aż do teraz... im dalej w las tym jestem głupsza :(

Wczoraj z mężem wybraliśmy wózek, chciał już kupować, ale ja się uparłam, że po wizycie. A potem wziełam usg i patrzę i ... :(
Nie umiem się cieszyć wózkiem, wyprawką :/
Co ze mnie za matka :(

kate85 Walcząc ze sobą 1 maja 2016, 09:29

21.01.2016 udało mi się dostać do endokrynologa z takimi wynikami badań:

19.01.2016
TSH <0,004 mU/L (norma 0,35 - 5,50)
FT3 12,39 pg/ml (norma 2,3 - 4,2)
FT4 2,99 ng/dl (norma 0,89 - 1,76)
Anty-TG 239,2 U/ml (norma do 40)
Anty-TPO 15442,9 U/ml (norma do 60)

Endokrynolog przepisała mi Thyrozol 20 mg x 2 tabletki dziennie, wit D3 4000 j x 1 tabletka dziennie. O przeciwciałach ani słowa. Pierwsza diagnoza - hashitoksykoza, konieczność dalszej diagnostyki, na USG tarczyca powiększona, bez guzków. ZAKAZ zachodzenia w ciążę. Kolejne badania i wizyty:

12.02.2016
TSH 0,005 mU/L (norma 0,35 - 5,50)
FT3 3,64 pg/ml (norma 2,3 - 4,2)
FT4 0,88 ng/dl (norma 0,89 - 1,76)
Anty-TG 224,2 U/ml (norma do 40)
Anty-TPO 15833,5 U/ml (norma do 60)
TRAB(TSI) 60,9 IU/L (norma <0,10)

Druga diagnoza - choroba Gravesa-Basedowa. Autoimmunologiczna, powodująca nadczynność tarczycy

04.03.2016
TSH 0,024 mU/L (norma 0,35 - 5,50)
FT3 1,90 pg/ml (norma 2,3 - 4,2)
FT4 0,54 ng/dl (norma 0,89 - 1,76)
Anty-TG 235,2 U/ml (norma do 40)
Anty-TPO 17598,2 U/ml (norma do 60)

Zmiana dawki - Thyrozol 10 mg x 2 tabletki dziennie, zalecenie diety bezglutenowej i wykluczenie laktozy. Furagina i potas na opuchliznę (nie mam kostek). "Proszę pani, ale przeciwciał się nie leczy! No ale z takimi przeciwciałami nie wolno myśleć o ciąży".
Mimo tego zaczynam leczenie na własną rękę - muszę podnieść odporność, żeby mój system zaczął dobrze działać. 8 marca zaczynam suplementację:
- wit C,
- wit E,
- Selen,
- Magnez z B6
- wit D3,
- omega 3-6-9
- kwas foliowy


23.03.2016
TSH 4,272 mU/L (norma 0,35 - 5,50)
FT3 1,64 pg/ml (norma 2,3 - 4,2)
FT4 0,31 ng/dl (norma 0,89 - 1,76)
Anty-TG 208,2 U/ml (norma do 40)
Anty-TPO 19685,6 U/ml (norma do 60)

Załamałam się, że moja suplementacja i dieta bezglutenowa nie działa, ale z drugiej strony przecież to tak krótko, pewnie nie miało jeszcze szansy zadziałać. Zmniejszenie dawki Thyrozolu na 10 mg 1 raz dziennie.

12.04.2016
TSH 0,073 mU/L (norma 0,35 - 5,50)
FT3 3,87 pg/ml (norma 2,3 - 4,2)
FT4 1,32 ng/dl (norma 0,89 - 1,76)
Anty-TG 211,4 U/ml (norma do 40)
Anty-TPO 11740,0 U/ml (norma do 60)

SPADEK MIANA PRZECIWCIAŁ O 40%!!!!! To działa!!!! Kontynuuję suplementację, czekam na kolejną wizytę u endokrynologa.


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 maja 2016, 09:25

kate85 Walcząc ze sobą 1 maja 2016, 09:33

I jeszcze jedno - postanowiłam zrobić na własną rękę badanie AMH:

12.04.2016

AMH 4,34 ug/l

normy:
- faza płodna 1,3 - 7,0
- ograniczona płodność <1,3
- faza niepłodna <0,1

Czyli zakładam, że ze strony ginekologicznej mam jeszcze trochę czasu...

ale naknocilam cos w kalendarzu, ale najwazniejsze ze nie zniknelo nic z kalendarza ciazy
Jestem na siebie taka wsciekla....wrrrr:/

a chcialam tylko zakonczyc kalendarz na ovu i wymusilam rozpoczecie nowego cyklu
Ja to zawsze wymysle cos genialnego....glupia ja:/


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 maja 2016, 10:36

Almanah Wznawiamy starania 1 maja 2016, 11:53

35 dc | 9 dpo

Póki co nie zanosi się na @, ale nie chcę zapeszać. W poprzednim cyklu gniotło mnie w brzuchu już od 5 dpo. Najlepsze jest to, że teraz nawet nie wiem kiedy powinnam testować. :D Ale jeśli do 12 dpo nic nie zacznie się dziać, to chyba zrobię test dla świętego spokoju. ;)

M. przyjechał na majówkę. Dzisiaj będziemy jechać do moich rodziców. Muszę tylko trochę dom ogarnąć, bo trochę zrobiliśmy wczoraj bałagan.

Dzisiaj jest mój 4 dzień z ograniczaniem spożycia mięsa. W sumie wczoraj zjadłam dwa kawałki pizzy z kurczakiem i salami, i dzisiaj trzeci. Jak na moje dotychczasowe odżywianie to całkiem nieźle. ;) Mięso do każdego dania, było. Wegetarianką raczej nigdy nie zostaję, bo za bardzo lubię kiełbasę z grilla, ale takie ograniczenie na pewno wyjdzie z korzyścią dla zdrowia. :)

kama005 Czekając na nasz cud. 1 maja 2016, 10:43

No to pokupowane :)

Wózek wczoraj odebrany. Czasami jak łupia oglądam fotki jakie zrobiłam i chce już mała przy sobie :)

A o to nasze verdi vango z fotelikiem Maxi Cosi Pebble Plus na bazie 2wayfix


13113243-10208273520422886-1186849579-o.jpg

13120564-10208273520022876-549337974-o.jpg

13128670-10208273519822871-703812420-o.jpg

Fotelik na bazie isofix :)

13120520-10208273520742894-984675382-o.jpg

Oraz komoda wreszcie złożona i mogę zacząć prasowanie rzeczy dla małej bo sporo już poprane :)


13147907-10208276443735967-215246221-o.jpg

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)