anemic Wielkie chcenie ... 1 maja 2016, 16:27

Dziwny czas. Ciągle mam nadzieje, że beta zrobiona za wcześnie. ( insem. 22.04, test 28.04). Wczoraj powtórzony test z moczu. Porannego, ale może też za wcześnie. Symptomy, które wcześniej traktowałam jako "nadzieję", teraz diagnozuję jako zbliżającą się @. Już nawet nie jestem zła. Po prostu rozczarowana. Choć może wszystko jest dobrze, tylko nadgorliwe testy ..
Powoli szykujemy się do przeprowadzki "na swoje". Wybieramy meble, ich układ itp., ale jakoś mnie to nie cieszy. Chciałabym chociaż ze względu na D., który stara się tak bardzo, ale dopadło mnie odrętwienie.
Synowa, mojej znajomej stara się o 2 dziecko. 2 cykl. I ostatnio dramatyzowała, że...jest bezpłodna... 2 cykle, a 5 lat...

Rozlozylismy sie oboje z grypa, mnie tak mocno wzielo, ze chyba bez antybiotyku sie nie obejdzie. Serduszkowania wiec praktycznie nie bylo, no coz tak to bywa.

14 DZIEŃ CYKLU

Ojejuuu owulacja jest, mam taki piękny test że muszę się nim pochwalić ❤❤❤

Ja pierdole, ciągle error i error.
Później wstawię zdjęcie bo nie idzie, kuzwa.

Sheis 2 niepowodzenia 1 maja 2016, 19:44

Na wstepie bardzo dziekuje za komentarze do powyzszych wpisow. Dziewczyny kochane, Wasze wsparcie bardzo duzo mi daje. Zycze Wam, abyscie spelnily swoje dzieciątkowe marzenia :)

Ja od 3 dni wykorzystuje dni płodne. Moj biedny narzeczony na szczescie ma dobra kondycje :P Dzisiaj jakos tak, mam dobry nastroj. Bo za tydzien (obym tyle wytrzymala) kupuje test :) Nawet nie chce myslec, co bedzie jak sie nie uda :( Jutro ide do pracy. Tam w ogole nie mysle o dziecku, nie mam czasu. Aczkolwiek nie ukrywam, ze ostatni tydzien bardzo mnie stresowal zawodowo i boje sie, ze moze to miec zly wplyw na staranie. Noo, to na tyle.

34 D.C małpa w zeszłym cyklu już była. Może branie Castagnusa zrobiło mi bałagan w hormonach.. Przed @ zazwyczaj nie bolały mnie piersi,raczej same sutki a teraz czuje jakby były posiniaczone,a sutki po prostu dziwne w dotyku. Wzdęcia pełną parą... Wzięłam wczoraj luteine dopochwowo,niech ta małpa już przyjdzie ,chce zacząć cykl od nowa...

Dziś dziwnie się czuję, boli mnie brzuch tam na dole trochę... dziś będę się starała jak najwięcej odpoczywać...

Wczoraj pisałam z kilkoma dziewczynami, muszę wierzyć, że Tymuś jeszcze wyrówna, najbliższe usg będą decydujące... wszystko jest możliwe. Muszę wierzyć, że będzie dobrze.

Tyle już przeszłam strata 3 dzieci, potem trudność zajścia w ciążę i ten Cud... Bóg dał mi Tymusia, wybrał mnie na jego matkę i pozwolił dotrwać i proszę, aby z Jego opieką wytrwać do lipca/sierpnia.

Kochane moje Aniołki bardzo Was kocham, pamiętam, tęsknię... opiekujcie się nami <3

33 D.C kiedy ta małpa przyjdzie ! Otóż tak,na wyjazd do Polski jeśli jutro dostanę @,będzie 11 dc i wpadło mi do głowy czy mogę iść na monitoring ,ale czy jest sens? Skoro cykle maja raz 34 a raz 39 ... Ale 11 dc na monitoring ,bez sensu zwłaszcza ze przyjadę tylko na dwa dni. Tutaj w DE nie ma polskiego lekarza tam gdzie mieszkam... Coraz bardziej mi trudno...

Boże wybacz bo zgrzeszyłam napiłam się wczoraj małą puszeczkę piwa warki 2%. Zdenerwowałam się bo już zaczął mnie brzuch boleć jak przed @ więc stwierdziłam że nic z tego nie wyszło więc się odstresuję a potem przyszły wyrzuty sumienia...

kropka_ myśloodsiewnia 2 maja 2016, 08:08

strona ovufriend działa na mnie uspokajająco.

nie wiem, może dlatego, że to dla mnie dopiero początek drogi tutaj i że jestem w końcówce okresu, więc mamy naturalną przerwę w staraniach. ale może też dlatego, że ja lubię jak wszystko jest takie poukładane, nazwane i bezpieczne, a ovu takie mi się wydaje.

wprowadzając różne informacje do systemu mam takie miłe poczucie, że ktoś (choćby to był tylko algorytm) nade mną czuwa i jakby prowadzi mnie za rękę.

oczywiście jest to tylko takie psychologiczne wrażenie, ale z drugiej strony chciałabym utrzymać ten stan w mojej głowie do końca cyklu, bo czuję że przynajmniej w moim/naszym przypadku to najlepsze (auto)lekarstwo.

zapachmalin Malinowy pamiętnik. 2 maja 2016, 08:55

Mamo jaki ten cykl jest pogmatwany...
Wczoraj wieczorem miałam koszmarny ból jajników, taki ból jak nigdy, nie pamiętam kiedy ostatni raz czułam coś takiego i to na bank nie było po porodzie. Dodatkowo znalazłam wtedy śluz rozciągliwy (pierwszy raz tak mocno w tym cyklu). Wydaje mi się, że owu mogła być wczoraj w takim razie choć wcześniej już zupełnie nie wierzyłam, że będzie... Wróciła mi chyba nadzieja, że może... Kto wie?

Matko pierwszy raz czuję taki optymizm ... Boję się, tak cholernie boję się rozczarowania... A jednak nie potrafię przestać o tym myśleć bo to dla mnie zupełnie nienormalne...

Dzisiejszy dzień to mój ulubiony dzień w miesiącu :) Wypłata *_*' jako, że przystawiam się do paru istotnych zakupów w tym miesiącu mam nadzieję, że kwota bardziej pozytywnie mnie zaskoczy niż mniej. :D

Koniec roztrząsania owulacji bo co to da i co to zmieni? Dla mnie była ale to jeszcze nie znaczy co będzie dziać się z temperaturą teraz. A póki co żyjemy pozytywami :) wczoraj byłam na cudownym spacerku z moimi mężczyznami... Kapselek wybiegł się jak szalony, pokopał piłę, pobujał z tatą a mama robiła zdjęcia i myślała o tym jak wspaniale byłoby gdyby biegali we dwójkę... Kapsel i jego brat lub siostra... Oh jak to człowieka potrafią dopaść marzenia w każdej chwili... Nawet tej z pozoru najbardziej normalnej...


<3


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2016, 09:00

kate85 Walcząc ze sobą 2 maja 2016, 09:03

Też tak macie, że kiedy macie dostać okres to zachowujecie się jak psychopatki? Ja tak mam. Płaczę na reklamie pampersów, wszystko mnie wzrusza do łez, płaczę kompletnie bez powodu - bo tak! Dzisiaj jest taki właśnie dzień... Hormony to straszna rzecz, czasami się dziwię, że żadne wojska nie używają ich stymulacji jako broni biologicznej. A może i używają?! Jestem kompletnie rozbita...

Nie ma Michała. To znaczy to nie jest żadna nowość bo nie ma go już od października, ale zaczyna mnie to już wkurzać. Wyjechał na szkolenie do Niemiec. Miał wrócić w kwietniu, ale ponieważ poprzesuwały się terminy w projekcie to wróci najprawdopodobniej dopiero w lipcu. To nie jest tak, że w ogóle go nie ma - przyjeżdża na niektóre weekendy, ale spędzamy je wtedy na uczelni. Od kiedy wyjechał to poza świętami mieliśmy tylko JEDEN weekend dla siebie. A i tak spędziliśmy go z naszymi rodzinami bo on miał wtedy urodziny i nie pobyliśmy ze sobą...

Śmiesznie bo póki co wygląda to tak jakbym robiła dziecko w pojedynkę... Ja doskonale rozumiem, że tarczyca to nie koniec świata. Ale gdzie sprawiedliwość? Niektóre kobiety jeszcze dobrze bielizny nie ściągną a już są w ciąży. Dlaczego to ja muszę wiedzieć czym jest suplementacja, testy owulacyjne, jaki śluz powinien być w dni płodne, jak działa T3 i T4 i dlaczego TSH tak słabo reaguje? Dlaczego? Pewnie wszystkie kobiety, które mają kłopoty z zajściem w ciążę zadają sobie to właśnie pytanie - dlaczego ja. Obawiam się, że nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Czasami lubię myśleć, że ten na górze rozdał paczkę problemów tym jednostkom, które z całą pewnością pokonają wszystkie przeciwności losu, bo wiedział, że damy radę i to nas wzmocni. A zaraz później ryczę jak opętana i mam ochotę walić pięściami w poduszkę bo to takie niesprawiedliwe i nie wiem czy zniosę jeszcze choć odrobinę...



Leczenie tarczycy to paskudna sprawa. Czułam się świetnie do momentu kiedy nie zaczęli mnie leczyć. Od stycznia przybyło mi ponad 15 kg, jestem okrągła w każdym wymiarze co doskonale podkreślają opuchnięte stawy. Jestem wielka, ale to, że przytyłam nie jest takie straszne, straszne jest to, że nie mam na nic siły ani ochoty. Zawsze byłam osobą aktywną, a teraz potrafię wrócić z pracy i położyć się spać... do rana. Psychicznie też nie jestem w najlepszej formie. Mam wrażenie, że zostałam z tym wszystkim sama.

Dlaczego mam takie wrażenie? Jak tylko uda się kontrolować hormony i przeciwciała to będzie można zacząć prawdziwe starania o dziecko. Do tego czasu minie jeszcze co najmniej kilka miesięcy i nie chciałabym, żeby się okazało wtedy, że np. mamy za mało pływaków i trzeba suplementować selen i jakieś inne witaminy i minerały. Ale to trzeba sprawdzić. Trzeba sprawdzić czy druga strona jest ok. I jakoś nie mogę się o to doprosić. Wygląda to tak, jakby w krainie precli i piwa nie mieli lekarzy, laboratoriów a ludzie umierali na katar.

Czytam teraz nową książkę - thriller "Dziewczyna z pociągu" Pauli Hawkins i trafiłam tam na taki oto akapit:

"... Tom podchodził do tego inaczej. Po pierwsze, to nie była jego wina, poza tym nie potrzebował dziecka tak jak ja. Owszem, chciał być tatusiem, naprawdę chciał - jestem pewna, że marzył, aby pokopać piłkę z synkiem w ogrodzie albo wziąć córeczkę na barana i pójść z nią na spacer do parku. Ale uważał również, że będzie nam się dobrze żyło i bez dzieci. Jesteśmy szczęśliwi, powtarzał, dlaczego nie możemy po prostu żyć tak dalej? Zaczęłam go irytować. Nie mógł zrozumieć, że można tęsknić za czymś, czego się nigdy nie miało, że można to opłakiwać..."

Czas się troszkę pozbierać... albo popłakać w poduszkę, jeszcze nie wiem, nie mam konkretnego planu na dziś...

Pola1987 Planowanie córeczki 2 maja 2016, 09:13

Ten cykl odpuściłam na maxa. Odpuściłam wszystkie suplementy. Został tylko kwas foliowy. Temperaturę mierzę regularnie, testów owulacyjnych też nie używam, bo mnie po prostu wkurzają i dołują. Męża też nie nisnę, bo zdałam sobie sprawę,że też to wywoływało niepotrzebny stres. Co ma być to będzie. Dziś 15dc, ow póki co nie było. Od jutra mam brać dupka, ale trochę się wstrzymam i tym razem mam zamiar zacząć brać po ow. I reszta w rękach Tego u góry. Nie nastawiam się na ten cykl. Za miesiąc wesele, więc na lajcie, bez ciśnienia.

gosia89 udało się po 9 latach 3 maja 2016, 09:57

31 dc

moje cykle według lekarza sa reguralne ale mnie się nie podoba ze raz jest 25 dniowy a raz 35 dniowy, to chyba nie jest normalne? i jak tu robić inseminację jak niewiadomo kiedy owulka ma być. oczywiscie monitoring bede robic przed ale gin przyjmuje tylko we wtorki i czwartki wiec mam obawy czy mi dokładnie okresli dzien owulacji.

Czekam na @, mąż ma nadzieje ze jeszcze nic straconego ale ja juz nie mam nadzieji na ten cykl bo widze to po temperaturze. wogóle mam wątpliwości czy ten cykl był owulacyjny... Majówka się kończy to mnie @ zaleje i w pracy będe się męczyć.

31 t. + 2 dni

Jeeeest! Dotrwałam do granicy, za którą jestem już spokojniejsza. Następna za trzy tygodnie (35. tydzień). Jest ok. Ogarnęliśmy pokój, mieszkamy można powiedzieć, że na swoim. Czekamy, aż dojedzie łóżeczko. Pomału dopinamy zakupy, za jakiś tydzień zacznę prać i prasować, bo jak się zrobi ciepło bardzo to już nie wystoję przy żelazku. Urośliśmy bardzo w ciągu ostatniego miesiąca, w pasie ok.100 cm!, na wadze +9kg, cycki znów swędzą, chyba zamierzają jeszcze urosnąć (na co akurat nie narzekam)! Mały się wypina na boki, bardziej przekręca i wyciąga niż kopie, ma już chyba mało miejsca na akrobacje. Z mało przyjemnych wieści baaardzo napiera na dno macicy, pod żebrami ciągły ból i ucisk, ale przetrzymamy. Brzuch twardnieje kilka razy na dzień, ale łykam magnez, staram się więcej odpoczywać i jest lepiej.
W końcu mogę trochę nacieszyć się mężem, ma pierwsze kilka dni wolnego nie pamiętam od kiedy! Spędzamy razem cudowny czas, jestem bardzo szczęśliwa. Robimy się już tylko niecierpliwi, bardzo chcemy, żeby nasze Kochanie było już z nami. :-) Chodzimy do szkoły rodzenia, wybraliśmy szpital. Za dwa tygodnie spakuję torbę (D. będzie spokojniejszy, ale mam nadzieję, że Wojtuś poczeka aż tata skończy pracować z końcem czerwca). Teraz 9. maja lekarz, a 11. ostatnie USG, mam nadzieję, że nic się nie zmieniło i synuś rośnie zdrowo. Termin mamy na 1. lipca, ładny! :-) Można powiedzieć, że to już ostatnia prosta!

7 dpo

Plamienie od wczorj sie zaczelo. Wczoraj dosc skape dzis juz troche wiecej.
Czyli prawdopodobienstwo ze znou sie nie udalo jest juz 98%. Plamienie u mnie zawsze zwiastowalo @ zaczynało sie własnie tak ok 6 7 dni po owulacji. Czyli znowu nic z tego. Znou cos poszlo nie tak. Ale jezeli ja mam owulacje. Bol brzucha w czasie badz przed, potem temperatura rosnie tak jak powinna, serduszkujemy w dobrym czasie to co jest nie tak>?
Zaczynam miec juz coraz wieksze obawy ze to cos z moim mezem jest nie tak. Ze jego nasienie moze byc niezbyt dobre zeby moglo dojsc do zaplodniienia.

Wczoraj bylismy u tego dzieciątka. Jest taki malutki że po prostu az strach na rece wziąść. Ale taki kochany. Jak wracalismy bylam zla na meza. Mowie mu zeby nie pil tyle alkoholu bo to szkodzi na plodnośc to oczywiscie tam u rodziny pil a jeszcze w domu piwem poprawil. On sobie nic z tego nie robi. Uwaza ze nie ma zadnego problemu i moze pic. Tak mnie juz zaczyna denerwowac ze w koncu mu wygarne to wszystko kiedys jak juz siegne granic wytrzymalości i potem sie wogule nie bede do niego oddzywac.

Wie jak bardzo mi zalezy na dziecku i chyba widzi ze tyle czasu sie staramy i nic nie wychodzi, ale i tak ma to gdzies i wogule sie nie przejmuje ze to moze byc jego wina.

Tak szczerze to mam juz dosc tego wszystkiego i jego zachowania. Mam dosc tego starania oblicznie kiedy mozna, mierzenia temperatury i wogule tego wszystkiego. Jestem juz wsciekla. Chce dziecka ale tak dluzej sie nie da.

inzynierka 1 2 maja 2016, 12:19

Mój synek chyba czasem daje o sobie znać ;)
Dziś leniwy dzień, obiad gotowy, wyszystko czyste, pranie zrobione. Obijam się. Mąż wracając z pracy przyjedzie po mnie i pojedziemy na zakupy. Muszę kupić coś dla siebie do ubrania, bo wszystkie koszulki są już mega krótkie ;(
Dzwoniła koleżanka z pracy. Wieczorem przywiezie mi papiery do podpisu i kasę.
Ciekawa jestem czy wypłacili mi wszystko. L4 miałam na przełomie miesięcy i za poprzedni miesiąc nie dostałam kasy i no i wiadomo za ten. Podobno ma być całość. Nie wierzę im.
Oby było kasa za 33 dni... bo jak nie to dalej będę musiała się z nimi użerać, czego bardzo nie chcę. Marzę, żeby się od nich odciąć...

inzynierka 1 2 maja 2016, 12:19

Mój synek chyba czasem daje o sobie znać ;)
Dziś leniwy dzień, obiad gotowy, wyszystko czyste, pranie zrobione. Obijam się. Mąż wracając z pracy przyjedzie po mnie i pojedziemy na zakupy. Muszę kupić coś dla siebie do ubrania, bo wszystkie koszulki są już mega krótkie ;(
Dzwoniła koleżanka z pracy. Wieczorem przywiezie mi papiery do podpisu i kasę.
Ciekawa jestem czy wypłacili mi wszystko. L4 miałam na przełomie miesięcy i za poprzedni miesiąc nie dostałam kasy i no i wiadomo za ten. Podobno ma być całość. Nie wierzę im.
Oby było kasa za 33 dni... bo jak nie to dalej będę musiała się z nimi użerać, czego bardzo nie chcę. Marzę, żeby się od nich odciąć...

Edit...
Tak jak myślałam.. oszust i sknera. Podpisałam papiery... niech za te 6 dni kasę sobie włoży wiecie gdzie. Nie chcę już ani grosza od niego. Ja nie zbiednieję, a jak on taki biedny to niech sobie te pieniądze zatrzyma. Sprawa zamknięta.

Nic nie kupiłam, nic mi się nie podobało, a jak mi się podobało to we wszystkim wyglądałam TRAGICZNIE!
Chyba muszę przejść ten etap i zaakceptować, że będę coraz większa. Ogólnie do bani.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2016, 18:56

no i stało się mój synek widział dzisiaj bociana i pierwsze pytanie jaki zadał mi jak brzmiało? mamo a mówiłaś że jak przylecą z ciepłych krajów bociany to przyniosą mi braciszka no i gdzie on jest? Na drugi raz trzeba trzymać język za zębami, choć myslałam że pól roku to długi okres i może się jednak uda:( oj ja głupia..

Ponieważ dziś jest termin w którym zatrzymało się serduszko mojej córeczki spanikowana poleciałam na usg. Znowu :/ Mój mąż mi powiedział, że muszę przestać tak panikować bo on tego nie przeżyje. No ale tym oto sposobem Okruszek ma już 3,07 cm co wg usg odpowiada 10t0d i serduszko mu oczywiście pięknie bije choć jak szybko to dowiem się dopiero w piątek. Wiedziałam, że ten poniedziałek będzie trudny, ale szczerze to nie spodziewałam się, że aż tak.

Boże dopomóż mi przezwyciężyć ten strach bo boję się, że stresem wyrządzam mojemu Maluchowi krzywdę :(

Edit: Zeby nie było za fajnie zaczelam krwawic zaraz po przyjsciu do domu. Wiec szybko na IP. Krwawienie nie wiadomo skad. Reżim łóżkowy do odwołania :-(


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2016, 17:44

Bóle podbrzusza na tę chwilę zażegnane. Najadłam się przez nie strachu i poleciałam do lekarza.
Zrobiono posiewy, mocz zbadałam, crp - wszystko ok, choć czekamy jeszcze na wynik cytologii.
Szyjka jest długaśna i łozysko ok.
Maluch się wierci, czuję go już sporo razy dziennie.
Ciąża staje się wtedy trochę inna, hmm chyba bardziej rzeczywista. Szczególnie, że jako takich objawów czyli strasznych mdłości nie miałam. Owszem - zdarzały się wymioty, ale raczej sporadycznie.
A jak tu wytrzymać do września:)
Próbuję sobie wyobrazić jakie będzie to nasze pierwsze spotkanie.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)