Tinuviel Moj maly robaczek 17 maja 2016, 09:26

W piatek 13 tego.nie jestesmy zadowoleni. Chcemy zrobic skan I bete znowu. Niedziela. Na skanie nic endometrium znow sie pogrubilo ale dziecka nie widac.
Poniedzialek laparoskopia. Ciaza pozamaciczna. Usuniecie jajowodu. Skrobanka.
Pustka.
Nie ma juz nic.

Tinuviel Moj maly robaczek 17 maja 2016, 09:26

Zabilam moje malenstwo w dziewiatym tygodniu.

anemic Wielkie chcenie ... 17 maja 2016, 09:40

Ovu mowi, że wczoraj były dni płodne, a dzisiaj już nie...Miałyście kiedyś tak?
Test owulacyjny natomiast ewidentnie pokazuje 2 kreski. Widocznie coś mam z temp. nie tak.

Straszy mnie to moje Młode. Wczoraj nie dość, że dosyć mocno zabolał mnie brzuch to jeszcze nie mogłam znaleźć tętna detektorem. Już nawet zdążyłam zapisać się do lekarza, żeby tylko sprawdzić czy wszystko dobrze. Ostatecznie tętno znalazłam, ale zajęło mi to dobrą godzinę. Dziś to samo. Szukam, szukam - nie ma. W końcu znalazłam i doszłam do wniosku, że stresujące to jest. Chciałabym tak tylko przyłożyć do brzucha detektor, pojeździć minutę i znaleźć. I czasami tak mam, ale w takich chwilach kiedy nie mogę odszukać pojawia się strach. Jutro mam pierwsze prenatalne więc dowiem się czy mój Okruszek się dobrze rozwija.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 maja 2016, 12:33

adora Kruszynko, czekamy na Ciebie. 17 maja 2016, 10:54

Niestety sk.. podjeli decyzje, ze moge pracowac wiec nie beda mi placic za zwolnienie. Pare dni temu podjelismy wstepna decyzje, ze za 2 lata wracamy do Pl, bo tu zyc sie nie da. Ciezko bedzie nam splacic ten kredyt. Musialabym wrocic do pracy ale jak? Takie mijanie jest bez sensu. To juz wole zyc w ten sposob ale w Pl a nie tu harowac na nierobow.

I jest 30 :) 30 tydzień mojego szczęścia, mojego Tymusia <3 <3 <3

A mój Tymuś postanowił zacząć od poranku lenia, mam nadzieję, że po śniadanku się uaktywni.
Dziś już 2 dzień bez acardu, eh stresują mnie takie rzeczy. Wczoraj na wieczór bolał mnie brzuch na dole...

sprawdzałam pocztę i brak powiadomienia o wysyłce łóżeczka, czyli sobie jeszcze poczekamy ;)
Zrobiłam się teraz taka, że chcę coś teraz natychmiast w tej chwili :)

Samara Oprócz błękitnego nieba... 17 maja 2016, 11:10

Jestem po wizycie kontrolnej.
Wszystko ładnie się wyczyściło i wróciło do normy. Lekarz nie widzi przeciwwskazań do kolejnej próby. Od lipcowego cyklu ruszamy ponownie z clostibegrytem. W tym miesiącu owulacji niestety nie będzie. Cudownie...
Lekarz miły jak zawsze, pocieszał, mówił że poronienia to nic dziwnego, zdarza się to częściej niż mi się wydaje i że nie mam się łamać tylko próbować dalej. Zrąbał mnie za myśli o adopcji, mówiąc, że to za wcześnie i najwcześniej pozwoli mi pomyśleć o adopcji po tym jak urodzę drugie dziecko... Hahaha dobry dowcip. Dał receptę na lek i kazał włączyć pozytywne myślenie. Łatwo mu mówić.
W kolejce do apteki zrobiło mi się przykro. Ja, która nigdy w ustach nie trzymała papierosa, nigdy na oczy nie widziała narkotyków, raz w tygodniu pijąca kieliszek czerwonego wina do niedzielnej kolacji i z miesiączkami tak regularnymi, że można przewidzieć co do godziny nie jestem w stanie wyprodukować jednego zdatnego do zapłodnienia jajeczka... Szlag mnie trafił. Trzeba było się puszczać w liceum to może już bym miała dziecko. Jestem beznadziejna...

U-smutasek starania starania starania 17 maja 2016, 12:20

dziś odebrałam wyniki
THS 1,8 uU/mi zakres 0.27-4,2
Prolaktyna 280,4uU/ml zakres 102-496
chyba nie jest tak źle
dodatkowo mojemu S kupiłam Androvit, cynk, seken jeszcze musze dostać l-karnityne
Nawet powiedział że będzie brał witaminy :)

6dc
4 dzien na clo.. okolo 10 dni do inseminacji. Torbiel sie ulotnil. Na lewym jajniku mam 4 pecherzyki ponizej 10mm.. Moze pozostalosc z poprzedniego cyklu, bo dwa mialam.. No nic.. czekamy.
Dopiero druga inseminacja, a juz jestem tak zmeczona, tym planowaniem, pieniedzmi, nerwami.. Wszstkim dookola.A gdzie tu in vitro.. Chcialabym jechac w cieple miejsce na urlop. Moge sobie pomarzyc. Czasem wchodze sobie na jakies strony agencji turystycznych i ogladam ladne miejsce i marze.. tyle mi zostalo


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 maja 2016, 12:23

emi2016 Nasze marzenie 19 października 2016, 14:18

Wariuję. Na prawdę wariuję. Zapewne wszystkie "objawy ciąży", które widzę to skutek pregnylu i luteiny, ale co tam ! Nadzieja matką głupich. Ale podobno jak każda matka kocha swoje dzieci, więc kto wie ? Wróże z wykresu - spadek jaki wcoraj odnotowałam i dzisiejszy wzrost sugeruje spadek implantacyjny - właśnie przejrzałam galerię wykresów i w zasadzie każdy wykres gdzie jest istotny spadek o 4 do 11 dpo jest ciążowy... Ratunku ! Wmawiam sobie ciążę ! Jak już przyjdzie @ to znowu będzee płacz i rozczarowanie ;/

plany:
* zmieniam lekarza na endrykonologa ponoc dobry
* zaczynam brać sie za siebie wiec zaczne od zumby!! narazie bylam dwa razy raz w tygodniu ale mam zamiar przerzucić sie na dwa razy w tygodniu.
* ogarnąć praktykę zawodową żeby zdobyć uprawnienia bo trochę mi brakuje:( jak nie ciąża to chociaż rozwój zawodowy
* przed wszystkim zmiana nastawienia ale już widzę postępy zyje z mężem tak jakby jutro był ostatni dzień naszego życia po co sie przejmować co bedzie za rok? planowac wakacje ..czy dożyje emerytury czy starczy na życie i czy bedzie co jeść itp BASTA!!! koniec nie da się nic zaplanować w życiu to i przewidzieć także ..to po co się tym martwić?

Ciężki dzień pod nazwą dzień obciążenia glukozą... ble paskudztwo :/
Wysiedziałam się, pogoda marna, a jak zmarzłam :( maskara, mam nadzieję, że nie będę chora. Niby ubrałam się ciepło, ale i tak zimno mi było :(

Muszę się pochwalić, że zrobiłam kolejny krok i zamówiłam łóżeczko dla Tymusia :)
Tak obudziałam się z taką myślą, że dziś jest ten dzień, w którym zamówię łóżeczko :)

W przechodni zaczepiła mnie pielęgniarka i przedstawiła się jako położna i zapytała się czy mam swoją położną. Nie wiedziałam, że tak można, jak prowadzi się ciążę priv. Kobieta konkretna, wytłumaczyła wszystko i się do niej zapisałam :) Mamy się zgadać w czerwcu na 1-2 spotkania i ma mnie przygotować do porodu, przynieść prasę do poczytania :)

Zatem kolejny krok mam swoją położną :)

Mąż pojechał po wyniki, ciekawe jak wypadły... mam nadzieję, że są w normie, bo i tak się kłuję codziennie.

Mąż wrócił, mam wyniki.

Na czczo 75 mg/dl norma 70-100 mg
po godzinie 148mg/dl morma 70-100mg
po 2 godzinach 129 mg/dl norma 70-100mg

Pisałam do dziewczyn z wątku cukrzycowego i odpisały, że są dobre :)
Kamień z serca.
Po chwili zadzwonił lekarz prowadzący- że mam już odstawić acard. Jak odstawić :(
Boję się, do tej pory brałam i było dobrze, a teraz tak raptem odstawić? a jak coś pójdzie nie tak? W głowie kłębią się przeróżne myśli, a mój odwieczny strach znów zapukał i zapytał się czy tęskniłam :/

Eh, wdech i wydech...


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 maja 2016, 17:22

Właśnie minęły dwa lata odkąd tu jestem, dwa lata starań. Nie wiem czy to długo, czy krótko. I choć nigdy nie miałam lekko w życiu, jest to zdecydowanie najtrudniejszy okres w moim życiu. Jest ciężko, każdego dnia trzeba się mierzyć z ciężarem niepłodności, odganiać lęki i jakoś żyć, uśmiechać się, chociaż nic nie jest w stanie tak naprawdę ucieszyć.

Pamiętam jak dwa lata temu zaczynaliśmy takie pełne starania. Byłam taka podekscytowana, czułam, że w naszym życiu wydarzy się teraz coś cudownego, niesamowitego, na co czekałam całe życie. Były cudowne kolacje przy świecach, chciałam pamiętać moment w którym damy życie maleńkiej istotce. Czekaliśmy na owoc naszej miłości. Naprawdę byłam przekonana, że w pierwszym cyklu się udało. Przecież seks bez żadnych zabezpieczeń w dni płodne = ciąża, wszyscy tak mówią. Teraz śmiać mi się się chce z mojej głupoty i naiwności.

W pierwszym cyklu się nie udało, pomyślałam sobie, że chyba jednak takich rzeczy nie da się ot tak zaplanować, staramy się nadal, niedługo powinno się udać. Przez pierwsze miesiące byłam naprawdę spokojna. Byłam u lekarza przebadał mnie, sprawdził czy mam owulację, pęcherzyki rosły, pękały, wszystko wydawało się ok. Kazał wrócić po nowym roku jakby się nie udało, ale do tego czasu na pewno będę już w ciąży. Starałam się być spokojna, wierzyłam, że się uda, ale miesiące mijały i nic się nie działo, @ zawsze przychodziła za każdym razem sprawiając mi coraz więcej zawodu i przykrości.

Zaczęliśmy się badać. Bez sensu, że lekarze zalecają czekać rok, w tym czasie naprawdę wiele już może się wyjaśnić, możemy zacząć działać zamiast tracić tak cenny czas. Badania jednak nie były dobre, wyszła moja niedoczynność tarczycy, Hashimoto, u mojego męża kiepskie nasienie, które nie chce się za bardzo poprawić. Przybiło mnie tez moje niskie AMH. Od tamtej pory nieustannie towarzyszy mi lęk, że moje największe marzenie może nie nie spełnić.

Drugi rok starań upłynął na wizytach u lekarzy, badaniach, pomiarach, obserwacjach, faszerowaniu się lekami, suplementami. Każde kolejne niepowodzenie boli coraz bardziej, wszystko narasta, że momentami nie chce się żyć. Oddala się wizja dziecka jako owocu miłości. Seks przestaje cieszyć, staje się mechaniczny, pod dyktando, kojarzy się z syzyfową pracą, a efektu wciąż nie ma. A wokół toczy się życie, koleżanki, kuzynki zachodzą w kolejne ciąże, rodzą się dzieci a u nas cisza, pustka.

W końcu w 21 cyklu udaję się, są dwie dwie wymarzone, wyczekane kreski na teście ciążowym. Wydaje nam się, że jesteśmy tak blisko wymarzonego celu, że teraz już będzie dobrze, że skończy się wreszcie to nieustanne cierpienie. Niestety naszym szczęściem cieszymy się tylko 2 tygodnie, zostaje ból i jeszcze większa pustka.To były najpiękniejsze dwa tygodnie, przez chwile byłam naprawdę w ciąży, nie byłam tą gorszą, tą niegodną, tą odsuniętą. Teraz wydaje mi się to takie abstrakcyjne, jakby ta ciąża była tylko pięknym snem.

Pamiętam jak w tamtym roku kupiłam sobie różowy kalendarz na ten rok, bo to miał być dobry rok, miałam w tym kalendarzu zapisać datę urodzenia mojego dziecka. Byłam już tak blisko...

Cieszę się, że znalazłam Ovu, znalazłam tu tak wiele ciepła, wsparcia, życzliwości, poczucia, że nie jestem jedyna na świecie z takimi problemami. Dopiero tu zrozumiałam, że niepłodność jest wielkim problemem w dzisiejszym świecie, że tak wiele par się z tym zmaga. Wcześniej nie miałam o tym pojęcia, w moim otoczeniu nie widać niepłodności, jak rozejrzę się wokół siebie wszyscy mają dzieci.

Mimo wszystko staram się dalej marzyć, staram się nie dopuszczać by tląca się cały czas w moim sercu nadzieja zgasła. Będzie dobrze, przecież musi być. Jezu ufam Tobie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 maja 2016, 17:12

Mam świeżuteńkie wyniki nasienia.
Morfologia spadła. Znowu 2 % :/

za to koncentracja plemników się poprawiła :)

28,45 mln/ ml ( było 7 mln)
całkowita ilość 85,35 mln (było 26,60)

ruch szybki w miarę ok, bo 56 % i żywotność 88% ,a było 74% .

Czy z taką morfologią robią w ogóle inseminacje ?
Niby morfologia musi być przynajmniej 4% .

Tak,czy siak umawiam się na pierwszą wizytę w klinice :)

Ren Bog Najlepszym Lekarzem. 17 maja 2016, 17:05

Ciąża zakończona 13 maja 2016


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 czerwca 2016, 17:53

Tydzień od wizyty mija dopiero jutro, a ja już bym chciała następną. Ech... Mógłby się ten mój syn (?) ruszać trochę wyraźniej. Parę razy miałam wrażenie, że go czuję, ale nie jestem pewna, czy to nie była tylko moja wyobraźnia. Moja mama powiedziała, że jeżeli wdał się we mnie, to nawet jak zacznę odczuwać ruchy zaznam niewiele spokoju, bo sama podobno byłam wyjątkowo leniwym dzieckiem, które ruszało się z łaski, jak mi się zachciało. Mój brat z kolei miał energii jak cały zespół piłkarzy :D

Może nie powinnam irytować się na młodego, bo w końcu nie ułatwiam mu pewnie zadania moją oponką na brzuchu. Pewnie gdybym była o 10kg lżejsza to byłaby większa szansa, żeby coś poczuć :D

Mam teraz do diabła i trochę roboty w pracy, jeżeli mam być w stanie pojechać na urlop w czerwcu (ja bym poczekała do lipca, ale mąż miał do wyboru w pracy czerwiec lub październik...). Mąż ma już urlop zaklepany, więc termin jest nienogocjowalny, po prostu muszę się wyrobić i tyle. Problem w tym, że pomimo tego, że przez całe lata pracowałam w nadgodzinach, teraz za nic nie mogę się do tego zmusić :( Po prostu organizm, psychika, całe moje jestestwo wzdryga się ze wstrętem na taki pomysł. I to nie jest tak, że moi przełożeni wymagają ode mnie nadgodzin - no ale puszczenie mnie na urlop gdy projekty niegotowe też nie wchodzi w grę... Za dużo tego stresu na mnie jedną. Ostatnio mam ochotę warczeć na przypadkowych przechodniów.

Do połówkowych równo 19 dni. To tylko trochę ponad dwa tygodnie. Szybko zleci. Przynajmniej tak sobie powtarzam.

I może to moje dziecię zacznie w końcu porządnie kopać do tego czasu, co?

mary1305 Tak bardzo chcę... 19 maja 2016, 16:02

No i zaczęłam pisać. Na szczęście mam chwilę spokoju, bo Malutka ma popołudniową drzemkę. Później pewnie będę musiała się nagimnastykować, żeby ją ubrać i lecimy zwiedzać place zabaw. Nie wiem skąd Ona ma tyle energii. Cały czas biega i biega. A mi się nic nie chce. Cały dzień moje myśli zajęte są rozmyślaniem o tym, czy w tym miesiącu się udało czy nie. Według moich obserwacji jestem już po owu. I jak co miesiąc zaczynają się objawy ciążowe. Już mam bolące piersi. I jak co miesiąc o tej porze już rozglądam się za wózkiem. Przynajmniej mam nadzieję i przynajmniej przez te 2 tygodnie jestem szczęśliwa, że znów jestem w ciąży, że teraz to się na pewno udało. Tylko szkoda, że tak krótko. A później przyjdzie to co zawsze i chwila smutku. Ale tylko chwila, bo przecież nowy cykl, nowe szanse, nowe nadzieje.
To chyba tyle rozmyślań na dziś. Trzeba wrócić do rzeczywistości. Dziecina już się przebudza, trzeba iść się ogarnąć i szykować zabawki do piachu, a potem lecimy na podbój placów zabaw, na których znów będę oglądać jak to panie maszerują z dzieciaczkami w gondolkach. I znów powrót do myśli, że też tak chcę...

Ren Bog Najlepszym Lekarzem. 17 maja 2016, 18:03

Ren 16 maja, 23:08

Jezus jest Bogiem bliskim każdemu człowiekowi. Zna nasze ułomności i trudności życiowe, z którymi musimy się mierzyć. Nie pozostawia nas jednak samych. Zawsze aktualne jest Jego zaproszenie: przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni, obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Wcale nie obiecuje, że zdejmie z naszych ramion rzeczy trudne i bolesne (jeśli pójdziemy za Nim, prawdopodobnie będzie ich jeszcze więcej), lecz obiecuje pokrzepienie. My często oczekujemy od Niego ulgi, pomniejszenia trudów, wyeliminowania przeszkód. Bóg natomiast przychodzi do nas, aby dać nam siłę do pokonania trudności. Zwycięzcą nigdy nie będzie ktoś, kto nie wystartował w zawodach. Zwycięży ten, kto podjął trud i okazał się najsilniejszy. Bóg chce, abyśmy okazali się zwycięzcami, dlatego nie obiecuje zwolnienie z trudów, lecz wsparcie i siłę. Czy przychodzę do Pana ze swoimi trudnościami? Co wtedy mówię, czego oczekuję?
Jarzmo Jezusa, to życie według przykazań. On sam pokazał jak je nieść, jak wypełniać wolę Ojca w życiu. Zaprasza nas również do tego, by razem z Nim wziąć jarzmo poddania się Ojcu, biorąc każdego dnia swój własny krzyż i realizując swoje powołanie. Jakie jest dla mnie Chrystusowe jarzmo, czy odczuwam ciężar Jego przykazań? Które z przykazań jest dla mnie najtrudniejsze?
moje brzemię lekkie; potrafimy znaleźć wiele argumentów za tym, że nie jest ono ani słodkie, ani lekkie. Często jednak ciężar stwarza samo wyobrażenie, a wysiłek znalezienia usprawiedliwienia „że się nie dało inaczej”, jest większym ciężarem niż wypełnienie zobowiązania. Podjęcie jarzma Jezusa powoduje, że to, co dotąd wydawało się być poza naszymi możliwościami, z Bogiem staje się możliwe. Bo ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą (Iz 40,31).

Ren Bog Najlepszym Lekarzem. 17 maja 2016, 18:03

'Bo ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą' (Iz 40,31).


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 maja 2016, 19:23

Kocia kociowy pamiętnik 17 maja 2016, 18:11

Maleńka wierci się pod wieczór. Tu kopniak tu kopniaczek, słodki. Wczoraj wieczorem dostawałam kłujące kopniaki i to było coś nowego.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)