Już to pisałam na forum... ale skoro mam swój pamiętnik to może, któraś z Was będzie zainteresowana jak to tu wygląda :)

Ogólnie tu jest jeden główny szpital dla "farangów" czyli "biłasków" :) wiec większość lekarzy i personelu mówi w Taj English - czyli jeszcze gorsza odmiana azjatyckiego angielskiego wiec jeśli chodzi o sprawy poważne jak choroby jest mnóstwo zabawy :)

W szpitalu trafia się do rejestracji i wypełnia papierki. Potem milutka pielęgniarka w stroju jak z mangi prowadzi do odpowiedniego sektora. Następnie przejmuje Cię pielęgniarka która zabiera do gabinetu w którym jest kila stanowisk tam jest się ważonym, mierzonym, sprawdza się temperaturę, ciśnienie, tętno i wypytuje o objawy oraz problem z jakim się przyszło. Pielęgniarka to notuje i znika. My z numerkiem czekamy w poczekalnie. Bosz te wszystkie gazety z tajskimi bobaskami są po prostu przesłodkie. Tajki wyglądają na 15 maks nawet ostro po 30 i ważą w 9 miesiącu może 55kg :P

Czekałam jakieś 10 min i na gabinecie pojawił się mój numerek wiec weszłam. Pani doktor miała już kartkę ze wstępnym wywiadem i zapytała tylko o pierwszy dzień cyklu, uczulenia leki i jak się zabezpieczam i czy nie miałam jakiś urazów...

Potem przechodzi się do kolejnego gabinetu i do łazienki z prysznicem i, dostaje się spodenki. Spodenki mają rozporek na suwak. Z łazienki wychodzi się do gabinetu z fotelem w tych gatkach, po schodkach wchodzi się na fotel a tam ma się nogi trochę rozchylone ale trzyma się je w dół!!!! żadnych upokarzających pozycji!!! tylko jak się już leży wygodnie to cały fotel niczym dentystyczny odchyla się w tył wiec Pani doktor ma dobry dostęp. Wiecie jak bardzo taka pozycja i te spodenki poprawiają komfort psychiczny! Czujesz się jak kobieta traktowana z szacunkiem i intymnością a nie jak krowa podczas wizyty weterynarza. Pani doktor Rozpina suwaczek, bada... U mnie nie stwierdziła żadnych nieprawidłowości z których miało być to krwawienie wiec zeszłam z fotelika poszłam do łazienki ubrałam się i wróciłyśmy do biurka i dostałam karteczkę z przepisanymi lekami. Potem idzie się do holu i tam czeka się na wyświetlanie numerka. Podchodzi się płaci (mnie to z lekami kosztowało 90zł)i podchodzi się do kolejnego okienka gdzie te leki wydają.

Dodam też że w szpitalnych poczekalniach napoje są bezpłatne - woda kawa i herbata.

Aaaa, tu nie ma recept na leki i są dużo tańsze. Oczywiście niektóre są wycofane czy wydawane tylko w szpitalach.

Szybko sprawnie i po ludzku :) da się i to w niby w "trzecim świecie" który to termin, swoją drogę, absolutnie nie pasuje do tego kraju :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2013, 13:11

Dziękuję za wsparcie :) siedzę okropnie objedzona bo zapchałam gorszy dzień i @ toną czekoladowego brownie :(

Hmmm... Starania oddaje w dużej części naturze. Jeśli chodzi np o odżywianie to Tai style street food a to oznacza, że jeśli w daniu odróżnię co jest kawałkiem mięsa a co warzywem to już jestem szczęśliwa, zwykle tylko odróżniam smaki - pali albo pali niemiłosiernie :P

Trochę zaokrągliłam się tu, niestety nie mam wagi wiec nie wiem ile. Od 3 dni troszkę ćwiczę chcę sobie wyrobić dobry nawyk.

mychowe W oczekiwaniu:) 1 lipca 2013, 18:08

Wiec...
w kolejce na usg czekalam az 1,5 godziny. Ale bylam bardzo cierpliwa..
Bardzo przyjemna polozna mnie badala, nawet pokazal mi moja smutna macice, w ktorej zostalo troche krwi. Oznajmila, ze bardzo ladnie sie samo oczyscilo. Pozadawalam kilka pytan, a ona probowala na nie wszystkie odpowiedziec, choc przewidywalam odpowiedzi..

Na pozegnanie powiedziala: Do zobaczenie na 12 tygodniowym usg jak zajde w ciaze.
I to mi dodalo sil..
I mam teraz takie male skrzydelka na plecach az nie moge sie opierac.

frutka :) 1 lipca 2013, 18:24

jutro lekarz..bardziej denerwuję się, jak się wyrwać z pracy na wizytę niż samą wizytą..w sumie wszystko już wiem, pozostaje tylko kwestia kiedy ten zabieg..w najgorszym przypadku koło października.
Nie wiem czy hsg nie rozregulowało mi cyklu trochę - jest 14 dzień, u mnie już zwykle po owulacji, a temperatura rośnie bardzo powoli. Po hsg lekarzowi zrobiło się chyba mnie szkoda i zrobił mi jeszcze w szpitalu usg..wyszło, ze w tym cyklu mam owulację z tego jajnika, przy którym jajowód jest drożny - wiec zapewne w okolicach @ będzie "lekki" stresik, bo jeśli @ przyjdzie, to teoretycznie w następnym cyklu wielkich szans nie mamy..wszystko się opóźni..trudno.
Wczoraj dowiedziałam się, że całkiem niedaleko przyjmuje zielarz, który podobno ma niesamowitą "intuicję" i potrafi np. poznać, czy ktoś bierze leki, czy nie (tylko spoglądając na człowieka)..potrafi podobno powiedzieć czy będzie się w ciąży i ile dzieci się będzie miało :) coś jak cyganka-szamanka:) tylko on przyjmuje przy kościele...jest podobno niedoszłym bonifratem. Nigdy z takich trochę magicznych porad nie korzystałam, ale teraz to bym do niego poszła :) mój mąż chyba też byłby ciekawy, z tego co się zorientowałam :)
gdy szukałam jakichś informacji nt. tego zielarza, znalazłam trochę porad medycyny naturalnej na lepszą płodność. Pisali np., ze najlepiej się kochać między 2 a 5 rano:) czasem nam się to zdarza, jak się zasiedzę nad pisaniem pracy, moze by tak całkiem zmienic swój dobowy rytm? :) zawsze mi sie lepiej pisało w nocy, wiec pracę może bym w końcu napisała, chociaż jedno :)

gosia89 udało się po 9 latach 1 lipca 2013, 19:37

umówiłam wizytę mojemu na badanie nasienia. 18 lipiec
wyniki będą po godzinie. oby były dobre.

Karen Stwarzam Swój Mały Cud 7 lipca 2013, 15:48

A jednak przeczucia wzięły górę i wygrały! Jestem tu pierwszych kilka dni, co przybliżyło mnie do poznania siebie, a dokładniej poznania spraw tak oczywistych dla każdej płodnej kobiety, że czasem aż niezauważalnych. Teraz wiem, umiem, chcę odkrywać możliwości swojego ciała.

Dziwne jest dla mnie bycie w centrum własnego wszechświata...hahaha...

Lissa Cichutko , spokojnie ... 1 lipca 2013, 20:20

Dziwny dzień dzisiaj, sporo nerwówki w pracy i do tego jeszcze to dziwne samopoczucie, mdłości i senność sama nie wiem czym spowodowane a może tak zareagowałam na stres . Nie wiem to wszystko jest dla mnie takie dziwne jeszcze miesiąc temu gdyby koleżanka zapytala czy chce byc w ciazy odpowiedz krótka "Nie" a teraz ? nie poznaje siebie .
Czytam sporo pamietników i to zmotywowało mnie do napisania wlasnego.
Dziewczyny , z calego serducha trzymam na nas wszystkie kciuki :-)))

Kocur Matka wielu dzieci 1 lipca 2013, 23:12


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2013, 08:09

Kocur Matka wielu dzieci 1 lipca 2013, 23:12

Obroniłam się na 5 :) mam urlop do piątku, ale nie odpoczywam- jesteśmy w środku przeprowadzki- MASAKRAAA !!! nie przypuszczałam, ze mamy aż tyle rzeczy... ciągle mam ochotę na mięso (wcześniej jadłam najwyżej 2 razy w tygodniu i to tylko drób)- nie słodycze, których zawsze byłam największą fanką. Przez cały tydzień zjadłam może 2 batoniki <?> mam ciągle wzdęty brzuch i wygląda to jakby było widać już ciążę, choć to dopiero 2 miesiąc ;) za tydzień kolejna wizyta- już nie mogę się doczekać. Odkąd dowiedziałam się o ciąży ciągle towarzyszył mi niepokój, dziś natomiast czuję błogi spokój. Czekamy na Ciebie dzidziusiu , 3 maj się tam w śroku mocno, aż do lutego <3 :)

Endokobietka Starania Endokobietki 2 lipca 2013, 08:40

Cala noc bardzo bolal mnie brzuch, na poczatku ciazy i przy mojej rozleglej endometriozie to podobno normalne, ale wiecie jak jest.....dalej boli ale nie tak mocno, czasami na chwile przestaje, czasem boli mocniej, piersi tez raz bola mocniej raz mniej, dzisiaj nie bylo mi niedobrze.
Dziwna jestem, jak boli to zle, jak nie boli to tez zle....ehhh trzeba sie wyluzowac i czekac.
Spac mi sie chce, zmeczona jestem, ale jak tu odpoczac skoro do pracy trzeba chodzic, codziennie wychodze o 6 i wracam o 18 :(

Niby na maxa odpuściłam sobie.- Nie mierze, nie sprawdzam szyjki - no sluz to i tak widzę wiec wpisuje. Rzadko zaglądam na moje kochane ovuf. Zyje z dnia na dzień. Nie martwie się że napiłam się piwka albo zjadłam tłustą golonkę.
No ale i tak mój móźdzek jeszcze nie odpuścił na maxa - non stop chce czy nie chce kłębią się w mnie myśli - czy tym razem się uda, który to już dzień cyklu, czy była, będzie owulacja, kiedy można zrobić test, kiedy będe mogła się cieszyć itd...........
Wiec najlepszy okres na zajscie będzie jak wyjadę na wakacje ( 16-30 sierpień)

Wczoraj już czułam że się zbliża ale tak delikatnie , a dzisiaj wszystko przebiegło książkowo, temperatura w dół i nagle bach @ zawitała. Martwi mnie że moje cykle są coraz krótsze, może ziółka to trochę unormują. W czasie brania castagnusa wydłużyły się do 26 a nawet 28 dni ale jak tylko przestałam brać , to znowu 23 dni. Chyba mój pierwszy ginekolog , ten do którego chodziłam tyle lat , miał rację. Skoro faza II trwa u mnie normalnie 13 dni a cały cykl 22 lub 23 to pęcherzyk raczej ma niewiele czasu na to żeby dojrzeć i pęknąć. Nie ma co gdybać , w tym miesiącu idę na mój pierwszy monitoring cyklu i jestem podekscytowana a jednocześnie mam obawy, żałuję że zwlekałam z tym tak długo. Jeśli wyjdą jakieś nieprawidłowości to stracimy ten cykl a potem D. znowu wyjedzie i trzeba będzie czekać na jego powrót. To mnie irytuje , niby staramy się od początku niemal naszej znajomości ale przecież próbowaliśmy ledwo trzy razy. A to przyjechał już w czasie dni niepłodnych a to dwa miesiące go nie było, a to ja musiałam wyjechać na Śląsk w czasie owulacji i tak ciągle. Przez to wszystko ciągle żyłam w przeświadczeniu że nic złego się nie dzieje,a przecież był czas że D.. przyjechał na całe dwa miesiące i próbowaliśmy cały ten czas i też nic... w pracy tarapaty, cała jedna zmiana odpadła i teraz musimy to nadrabiać nadgodzinami a jeszcze kierownik twierdzi że będziemy tak cały czas pracować po 12 godzin a wtedy wypadnie mi zmiana popołudniowa jak będzie mój ojcec i chyba się popłaczę albo zwolnię. To jeden z minusów starania sie, mam umowę na stałe ale dopiero od niedawna i w przyszłym miesiącu osiągnę cudowne 6 miesięcy pracy więc w przypadku ewentualnej ciąży będę mogła spokojnie zagrać im na nosie. Z drugiej strony gdyby nie starania to już teraz chyba rzuciłabym to wszystko w cholere. Wyniki TSH i Glukozy w pięknej normie - więc o co chodzi z wszystkich hormonów został mi tylko progesteron i estrogeny i na tym się teraz skupię.. ale najpierw monitoring - żeby to było już :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2013, 10:56

Beat_ina Nowa nadzieja... 2 lipca 2013, 11:02

Myśli... myśli... Wiecie na czym się złapałam? Na obsesji OVUFRIEND! Niby nasze myśli nie powinny krążyć wokól ciązy, starań itp, ale no cóż... Zaraz po obudzeniu włączam ovu... i tak zostaje cały dzień! A dlaczego? Bo nagle pojawi mi się, że sie udało?? Wspieram każdą z Was, nawet nie komentując staram się być na bieżąco z każdym wykresem... Analizuję, szanse, nadzieje... Program nie powiem... FAJOWSKI, może dzięki niemu będę wiedziała co się dzieje w moim ciele... Jednak, czy tylko ja dostrzegam małą obsesję???

Od kwietnia do maja brałam tabletki anty, żeby przesunąć @ byle by nie trafiła na dzień ślubu, no i udało się... ale dziś żałuję, że w ogóle je brałam. Całkiem się rozregulowałam :(
Na początku czerwca zaczęliśmy swoje starania o Maleństwo, wszystko to co się wtedy działo było cudownym czasem... Już myślałam, ze się udało, spóźniony okres, podwyższona temperatura, bolesne piersi, wyczulenie na zapachy, mdłości, zawroty głowy... wszystko dawało mi nadzieję, że udało się za pierwszym razem, ale niestety, przyszła wredna @ i pokazała na co ją stać... tak bolesnej miesiączki chyba w życiu nie miałam, myślałam, że umrę z bólu... :( troszkę się podłamałam, ale znalazłam OVUFRIEND i czytając was wiem, że nie powinnam, w ogóle tak myśleć. Niektóre z Was starają się tyle miesięcy a nawet lat... nawet nie potrafię sobie wyobrazić co musicie przeżywać, czuć...
Mnie jedynie załamuje myśl, że jak teraz się nie uda, to musimy tyle czekać... aż do marca 2014. No nic, nie zanudzam hehe pozytywne myślenie przede wszystkim. Na pewno się uda :) trzymam kciuki, za wszystkie starające przyszłe mamusie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2013, 11:06

Dzis jestem w dolku.. Caly czas chce mi się ryczeć jestem rozdrazniona nie potrafie spokojnie odpowiedzieć jeśli ktoś się o cos mnie pyta! Niewiem dlaczego? Może emocje związane z nie udanym cyklem dziś się ujawnily.? Nie chce mi się starac o dziecko bo psychicznie mnie to wykończy. Ten cykl mi dal tyle nadzei ze poprosu nadal nie mogę uwierzyć ze nic z tego nie wyszlo. Niemam w ogole ochoty na sex, nie chce mi się jesc i z checia nie wychodziłabym dziś z lozka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Oby to mi szybko minelo bo zle mi z tym. Chce mieć sile i wole walki ale na dzień dzisiejszy niemam w oglole.
NA dodatek mam opryszczke która dziś jest ogromna a w sobote na wesele idziemy!!! Same zle rzeczy mnie dotykają dlaczego?????!!!!!
Oby się dzisiaj mężusiowi ode mnie nie oberwalo bo mu to grozi..

Dzis zaspalam, i z tego wszystkiego nie zrobilam testu hmmm... czy jeszcze dzis zaryzykowac? sama nie wiem...
Jak narazie nic mnie nie boli, jestem jakby poddenerwowana czuje jakis dziwny stres :/ a nic takiego sie nie dzieje... Dziekuje Wam za wsparcie! to naprawde dla mnie wiele znaczy.. :) Buziaki

Karen Stwarzam Swój Mały Cud 2 lipca 2013, 12:02

Jestem na początku drogi. Czuję lekkie podniecenie na myśl o tym wszystkim, co mnie czeka. Ileż muszę się nauczyć z obserwacji swojego ciała, które żyje ze mną 27 lat!? Myślałam, że nic nie będzie mnie w stanie zaskoczyć, aż nie musiałam zakupić termometru, wsadzać go sobie "tam", zapisywać wynik i sprawdzać śluz...
Pierwszy raz wydał mi się krępujący. Poważnie. Uznałam, że tak naturalna sprawa, jaką jest owulacja, nie wymaga aż takiego zaangażowania środków. Mój mąż chyba nie uwierzył, że ja tak na poważnie, aż do momentu, kiedy na naszym stoliku nocnym nie wylądował nowy termometr, a w łazience testy i kubeczki jednorazowe.
Czuję, że wszystko teraz w moich rękach.

nie mogę pić mojej ulubionej kawy, wcześniej umiałam pić dwie, trzy kawy a teraz w ogóle, mam straszne mdłości po niej, przerzuciłam się na gorącą czekoladę ;)

Złapałam takiego pozytywnego speeda, że moja pozytywność energii rozpiera mnie calutką. Nie widzę opcji, żeby w tym cyklu się nie udało. Jestem pewna. Hehe...A ania_mr już pozytywnie zakończyła zielonościami swój cykl, a właściwie nie zakończyła tylko rozpoczęła piękne dziewięć miesięcy i zulka_m zaraz zrobi to samo i też nie widzę innej opcji i jeszcze jakby się tynce udało i kilku innym dziewczyną... świat byłby radośniejszy o tych kilka małych szczęść...i będzie, bo nie ma innej opcji...

Wcinam luteinę z nadzieją, że pomaga się właśnie zadomowić mojej fasolince albo fasolinkowi i będę mogła żyć pełnią życia i cieszyć się największą radością jaka spotkać nas może na naszej życiowej drodze...

W czwartek idę do p. doktor mam nadzieję, że usłyszę, że mam piękne grubaśne endometrium i ucieszy mnie w końcu coś grubaśnego w moim ciele... chociaż będzie to dopiero 26dc także chyba za wiele nie dostrzeże p. doktor, ale co tam połudzić się można...

Dzielę się z wami moją energią, żeby jej nie zmarnować i dalej żyję moim przeczuciem mega pozytywnym oczywiście...

dobrze mieć siostrę w diagnostyce:) odebrała wynik który wynosi: 653 mIU/ml


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2013, 14:52

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)