Dziś od samego rana silny ból prawego jajnika temperatura 36,8 i 17 dc
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2016, 07:50
Kończę powoli dni płodne i 2 tygodnie oczekiwania. Chociaż nie oczekuję już tak bardzo, jak kiedyś. Włączyliśmy l-karnitynę. Może w przyszłym miesiącu pójdę na monitoring. Kuźwa mać...czemu nie umiem w sobie zmienić tego myślenia, że "PEWNIE SIĘ NIE UDAŁO"..........
znow negatywnie ..to chyba jeszcze nie czas:)) kupilam milion testow bede robic codziennie haahhaha:)) moj maz uwielbia nasze starnia:)))i mowi ze na wszystko przyjdzie czas ..przed slubem rozmawialismy o wielu rzeczach o chorobach ktore moga nas spotkac i jak sobie z tym bedziemy radzic itp.. wazna czescia tych rozmow byly dzieci bo obywdoje bardzo chcemy je miec ..rozmawialismy o moliwosciac ich posiadania ..in vitro adopcje ..dlatego za niego wyszlam jest najlepszy i ma dobre serce bedzie najlepszym tata na swiecie
) obraczki na palcach , obydwoje zdrowi , (jeszcze mlodzi
),tyle milosci w sercach, pieniadze na koncie , dach nad glowa , czekajace przyszle babcie ,czekajce przyszle ciocie i wujkowie ,nie moglibysmy byc bardziej gotowi
)) gdzie jestes ?? wierze ze to jest ten rok 2016 ..
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2016, 11:22
Dziś 16 dc i wiele oczekiwań czy udało czy nie serduszkowaliśmy co wieczór, okropnie mnie wysypało na buzi ale to nic,trzymajcie za mnie kciuki,czytam wasze wpisy i tak mi smutno wiedziałam że wiele par ma problemy z zajściem ale nie sądziłam że aż tyle wierzę że każda z was dostanie swój upragniony skarb
Kolejny cykl. W sumie to chyba sie juz powienien zakonczyc, wczoraj zrobilam test, wiedzialam ze to za wczesnie ale nie moglam sie powstrzymac. Czy robic dzis znowu? Tak bardzo mnie kusi
Nie wiem czemu, ale wczoraj mialam taka cienka nitke krwi na majtkach. Odrazu zapalila mi sie lampka, ze to znak, ze cos poszlo nie tak.
Jeszcze wczoraj przyjaciolka poinformowala mnie ze jest w ciazy. Jestesmy w tym samym wieku. Ona bedzie miala juz 2 dziecko. A mi sie udac nie moze. Strasznie mi dzisiaj ciezko. Wciaz zbieraja mi sie lzy. Mam dola. Czuje sie zrezygnowana. Nastepny cykl bedzie bez szans, bo akurat On bedzie w delegacji. Co za paskudne zycie.
Ostatnio pokazywali w TV pare, ktora zaadoptowala zarodek od innej pary i za pomoca InVitro zostali rodzicami. Takie rzeczy tylko w Ameryce. Ale to takie dziwne, jedna para oddala zarodek a druga go ,,wziela" i urodzila. Dziecko ma teraz dwie matki? Ktora powinna miec wieksze prawa do niego? co oni wszyscy czuja? Chyba to wszystko poszlo za bardzo z nauka. Ja rozumiem, ze to byla ich jedyna szansa i sie udala. Ale moj maly mozg nie pojmuje tego wszystkiego. Jestem za InVitro, ale adopcja zarodkow to za wiele dla mnie. Swiat zwariowal.


Rozpoczynamy wszystko jeszcze raz!

Tak się cieszę, że w końcu nam się znowu udało.. Trochę to trwało 
Najważniejsze, że są II kreseczki!
i to tak szybko bo termin @ dopiero na środę
wczoraj zrobiłam test i dziś powtórzyłam.
angelstw ! moja kochana
już jestem tu z Tobą znowu
znowu przejdziemy przez ten cudowny czas razem
tylko że Ty jesteś troszkę dalej
ale tylko troszkę 
Po za tą niespodzianką (
) to u nas wszystko dobrze!
Dziś zauważyłam, że Tomusiowi idą górne dwójki, no tak mi się wydaje coś tam widzę
Ten mały rozbójnik jest już wszędzie, jego rączki muszą wszystko dotknąć, wszystko musi obejrzeć, do każdego kąta zajrzeć
pięknie podaje mi rączkę jak jesteśmy na dworze i go o to proszę
oczywiście są chwile kiedy musi iść sam
w domu czasami zdarzy się że coś poda jak go proszę np. pilot. Wie gdzie stoi jego mleczko. Po kolacji jak idę go już kąpać to wie że ma iść do łazienki, mówię mu że idziemy myju i idzie ładnie za rączkę
ciągle woła "MA MA MA MAMA MAMAMMAMAM MAMAM MAMAM MA MA MA MA " i "mniam mniam mnia mniam"
no jakby się cofnął w rozmowie no
tak nie raz krzyczy że odpowiadam mu "coo synku?" a on się wtedy uśmiecha
praktycznie na wszystko woła mama teraz więc mu mówię i pokazuję gdzie jest MAMA
nawet jak mąż wychodzi to tak woła i się smiejemy zawsze i mąż mu mówi powiedz tata!
jakoś to słowo gdzieś mu umknęło na razie. Wtedy są jeszcze pojedyńcze sylaby gugu bibi baba itp. szaleniec mały :p
mój Skarb 

MORUSEK HAHA 

czasami jeszcze zdarzy się że zaśnie wtulony w mamusię 

a na noc z wypiętą dupką 


W czwartek po raz drugi od narodzin mojego synka obchodziłam DZIEŃ MATKI 
to my w zeszłym roku 


a to w 2016 roku
mój mały meżczyzna 

Nie wierzę że on tak szybko rośnie! To się dzieje naprawdę. Czas strasznie szybko leci..
Moja Pyzia kochana 

przejażdzka z ukochanym tygryskiem 

stroi te minki równo 

W tym roku jest już czas w końcu na zabawę w piaskownicy!
Tomuś uwielbia spędzać tam czas 

A jak będzie już prawdziwe lato to w drugą część muszelki wlejemy wodę
wtedy to dopiero będzie zabawa!
już się nie mogę doczekać 


KOCHAM CIĘ SYNKU NAJBARDZIEJ NA ŚWIECIE!!!!!!!!!!!
MÓJ CAŁY ŚWIAT TO TY, TATUŚ I NASZA FASOLKA 

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2016, 14:56
Dawno nie pisałam,ale przy F. ciężko znaleźć czas na cos innego niz zabawa☺ Synus ma juz 4 m-ce. Potrafi długo leżeć na brzuszku, bawić się tak zabawkami, przekrecac z plecow na lewy boczek. Od kilkunastu dni rozszerzamh diete. Za nami marchewka, dhnia,cukinia, ziemniaki, szpinak,brokuły i jablko. Od 22.05 wprowazamy tez gluten. Wczoraj Fifi zmienił pojazd na spacerowke i jest o niebo lepiej ☺ poza tym nauczyl sie skrzeczec, mówi też meee jak kozka☺ poteafi zasnac sam w lozeczku, smoka ciagnie tylko do snu. Dalej odciagam mleko i mu daje, choc nie powien,męczy mnie to niemiłosiernie. Ale wiadomo, mleko matki najlepsze. Mam za sobą dość poważny kryzys ale na szczęście daje rade
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2016, 15:32
Cały dzień nudności. Jest jedynie OK jak chodzę, ale ile można spacerować? Wchodząc po schodach na drugie piętro dostaję zadyszki. Mam uderzenia gorąca a zaraz dreszcze z zimna. I spaaaanie- to teraz jest motyw przewodni moich dni ;] Brzuch mam okropnie wzdęty, wyglądam jakbym była w 3 miesiącu jak nie lepiej. Czuję jak serce mi wali, ale jak mierze ciśnienie to jest w normie. Może przez ten stres przed ginekologiem mam takie łomotanie. Jeszcze dwa dni. I będę wiedziała czy jest OK. Już przekopałam internet żeby się uspokoić czy pusty pęcherzyk daje jakieś objawy. I zamiast uspokojenia to się jeszcze bardziej denerwuje ;/ Wykluczyłam zasniad, ciąże pozamaciczną. Tylko jeszcze to puste jajo. Tak bardzo się boję i denerwuję.
Chcę już ten okres...
Chcę już się starać, jestem gotowa!
no i przyszła @. Chyba muszę na razie odpuścić bo mnie to przerasta. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 sierpnia 2016, 17:24
Miałam nosa, 12 maja dostałam @. Nie miałam leków na stymulację więc wyszło małe zamieszanie. Jakoś się udało, mój Mężuś jak zawsze wszystko załatwił :* 12dc poszłam sprawdzić jak się sprawy mają, wyszłam zszokowana. Pęcherzyk miał już 24mm. Dowiedzieliśmy się czy jest w ogóle sens się jeszcze do nich wybierać, okazało się, że jeśli jeszcze pęcherzyk nie pękł to tak. Więc w środę, 14dc pojechaliśmy na kolejną inseminację. Strasznie długo tam czekaliśmy, już myślałam, że o nas zapomnieli. Około 15 wróciliśmy do domu. No i teraz najgorsze - czekanie. Dziś jest 4 dzień po. Niestety sama musiałam sobie wyznaczyć owulację bo wiem, że była właśnie 14dc,(ovuf wyznaczał mi na 12, 13 lub 15 dc) jak wróciłam z kliniki strasznie bolał mnie brzuch, nie dawałam rady chodzić
Z resztą w klinice jak robił mi usg powiedział, że jestem przed samą owulacją lub już się zaczęła, ponieważ pęcherzyk jest już nieregularny.
Na pewno czuję się inaczej niż ostatnio, nie miałam do tej pory żadnych plamień tak jak to było w tamtym cyklu. Od dwóch dni pobolewa mnie czasami brzuch, jajnik/i. Narazie myślę pozytywnie. Na 100% nie pójdę na bhcg, źle to przeżyłam
Niestety jeśli teraz się nie uda (chociaż mam nadzieję, że tak nie będzie) to z kolejnymi próbami będziemy musieli się wstrzymać, brak kasy 
Mam jednak cichą nadzieję, że tym razem będziemy się cieszyć :*
Dziś będę jęczeć i narzekać, bo niesprawiedliwość czuję wielką, a nie mam komu się poskarżyć, czy komu tę wielką niesprawiedliwość powypominać, to postanowiłam tu wylać swoje żale.
No bo jak to jest, że niektórzy mają wszystko bez żadnego wysiłku, a inni muszą się nastarać, a i tak nic z tego nie mają? Jako córka moich rodziców (jedna z trzech) czuję się wielce przez nich zaniedbana, przez Boga też. Wszyscy każą mi radzić sobie samej. Ani kasy na wesele, ani działki, ani domu, ani dziecka - nic nie dostałam. Od nikogo. Wszystko co mam sama z szanownym Małżonkiem ogarnęłam. Wszystko czego nie mam też.
Czemu inni ludzie mają wszystko, a my nie mamy nic? A jak już nam się coś uda osiągnąć, to musimy się nastarać i naczekać... Tak sobie pomyślałam wczoraj szukając samolotów do Marsylii, że to zajebiaszczo niesprawiedliwe jest!! 
No i jeszcze poprzednim wpisem wskoczyłam na trzecią stronę! Nie mogłam staraniowego pamiętnika zakończyć na pierwszej stronie? Ile jeszcze to będzie trwało?? Do dupy to wszystko!! ;(
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2016, 19:52
Mój pierwszy prawdziwy dzień matki
no cóż mogę powiedzieć Maks jest spełnieniem moich marzeń nawet gdy jest z niego maruda straszna. Galopuje z rozwojem... stawia już pierwsze kroki na razie przy meblach. Zastanawiam się czy będzie przeplatać raczkowanie z chodzeniem skoro już tak długo i pewnie raczkuje? Zrobił się z niego straszny terrorysta - cokolwiek mu nie pasuje to ryk! Baaaardzo uparcie dąży do celu - co mnie cieszy
Reaguje na zakazy, często płaczem ale cóż
ważne że reaguje
Byliśmy na kontroli u neonatologa - wszystko cudnie, po asymetrii ani śladu
dokturka była zachwycona rozwojem Maksa i powiedziała, że potrafi więcej niż inne dzieciaki w jego wieku
to cieszy baaaaaaaaaaaardzo 
No ale wracając do mojego święta
dobrze mi w roli mamy. Oboje z mężem czujemy że Maks zacementował nasz związek i należymy do tych szczęściarzy którym dziecko nie powoduje kryzysu w związku... zresztą po tym wszystkim co przeszliśmy...
Tak czy siak rzygam szczęściem
z okazji dnia matki zrobiłam sobie z pomocą męża mała sesję - zainteresowanych proszę o wiadomość prywatną dostaniecie linka
- tak, jest ciut więcej niż na fb
Jest wieczór odczuwam silny ból prawego jajnika ciekawe tak jeszcze nie miałam
Kula - okulary, Ula - babcia Ula, powtórzy też Ala, Ola, Gaga - Aga, jak liczyłyśmy motylki w pokoju to powiedziała coś, co brzmiało jak jeden, dwa
Ciągnie mnie wszędzie i pokazuje co by chciała. Puszcza bańki! Jak się jej przystawi do buzi patyk to dmucha i nawet czasem jej się udaje
Ma nowy kubeczek ze słomką i pije sama i bardzo chętnie. Coraz mocniej protestuje jak jej czegoś zabraniam. Buja się sama na karuzeli, jak podchodzi gdzieś, gdzie czegoś nie wolno od razu daje znać krzycząc nie nie nie
Rozumie strasznie dużo, odróżnia masę przedmiotów z nazwy, umie się wdrapać na krzesło, kanapę, próbuje włazić na zjeżdżalnie od złej strony. Przeraża mnie to, bo jest zbyt sprawna jak na swoją umiejętność przewidywania
A ja coraz mniej za nią nadążam...
Natomiast męża co chwilę mam ochotę zamordować, już mi się nawet nie chce kłócić, non stop pojawia się jakiś problem...
Panieński się udał
Akurat bardzo nie był to mój dzień i szybko przestałam pić, ale za to ogarniałam porządnie. Byłyśmy w escaperoomie, potem domówka, miły pan srtiptizer
i na koniec klub, gdzie wszystkie zdarłyśmy gardła, bo nie dało się rozmawiać nie krzycząc, ale i tak było spoko. Panna młoda wczoraj cały dzień przespała na zmianę z rzyganiem
Także super 
Zdążyłam jeszcze w maju na wpis 
I znowu nie było mnie ponad miesiąc. Zaglądałam tu czasem ale przyznaje że rzadko.
Jesteśmy w 9 miesiącu! Do terminu zostało +/-15 dni!
Ostatnia wizyta była 19.05 w 36tc. Wtedy nasz okruch był mierzony i ważył 3036g. Szyjka już lekko skrócona. Pani doktor mówiła że lepiej żebyśmy wcześniej rodzili bo mały do terminu może ważyć ponad 4 kg a wtedy może być cc
a tego nie chcemy. Poza tym wszystko dobrze. W piątek po wizycie miałam biegunkę, myślałam że to początek, ale jednak nie. W niedzielę byliśmy na wycieczce w Zawoi i jedliśmy dzika 
We wtorek byłam z przyjaciółką na dniu otwartym w szpitalu w którym chcę rodzić. Oddalony od nas ok 20 km, więc nie tyle co do Krakowa. Przełożoną pielęgniarek na neonatologii jest moja sąsiadka- mama kolegi z klasy, która nas oprowadzała. Na pewno lepiej niż u nas w szpitalu. Zastanawiam się nad znieczuleniem... Chciałam bez, ale myślę... Co o tym sądzicie?
W czwartek 2.06 mamy mam nadzieję ostatnią wizytę
Jutro zrobię ostatnie! badanie moczu i na początku czerwca synku wychodź bo nie możemy się Ciebie doczekać, chociaż mama nie ma nawet torby spakowanej
Ale tu w sumie nic prawie nie potrzebuje, a raczej mam wszystko w jednym miejscu 
Pochwalę się że zmieniliśmy meble w pokoju i doczekaliśmy się wielkiego łóżka małżeńskiego, przez co zrobiło się mniej miejsca. Kupiliśmy też meblościankę. Łóżeczko było pierwsze a reszta w tym samym kolorze
W sobotę odebraliśmy wózek, więc wszystko już mamy, a no jeszcze przewijak :)Zdjęcia dodam jak wszystko będzie już gotowe, bo wózek jest złożony w folii, a łóżeczko stoi ale w nim różne rzeczy 
Oczywiście zostało mi jeszcze prasowanie, ale czekam aż będzie trochę chłodniej na polu, ale mogę się nie doczekać
No i chcemy w weekend tzn mąż odświeżyć pokój bo wreszcie wczoraj rodzinka wróciła do siebie! Hurrrraaa!!
Nie cieszę się tylko że siostrzenica dziś miała się zgłosić w Prokocimiu bo jutro czeka ją cewnikowanie serca, a później pewnie operacja ze zmianą rozrusznika
Ale jestem optymistką przez całą ciąże więc i teraz też. Musi być dobrze! 
A tu z moją piłeczką 

Tu z wycieczki do Zawoi:

Jeszcze jedno mamuśki:

kurcze, az boje sie testowania, dzisiejsza tempka daje mi nadzieje
jezeli nic sie nie zmieni w piatek testuje bedzie 11 dpo
Boze jesli sie uda w koncu to bede najszesliwsza na swiecie kobieta
teraz tylko aby przezyc ten maraton do konca tygodnia 
65 kg na wadze a niekiedy 66. Olkowi po tygodniu przeszlo. Coraz czesciej mysle o powrocie do Pl. Mam dosc meczenia sie w uk. Tu tez nas nie stac na nic to juz wole sie meczyc w Pl. Zaczelam wiecej pic czyli 3l samej wody plus inne napoje. Lepiej sie czuje i nie tyje z powietrza. chyba, ze hormony sie ustabilizowaly. Na sex w ogole nie mam ochoty, z reszfta P tez ani nie przytula ani nic. Jutro jade do Angeli na paznokcie. Od kilku miesiecy choruje na brokatowy french. Oby moje szpony do jutra wytrzymaly. Od paru dni mam dola. Ciagle siedze w domu, dzien w dzien to samo. P calymi dniami w pracy. Wczoraj pierwszy raz udalo mi sie zrobic ciasto : brownie z cykorii. super sprawa tylko, ze pol ciasta sama wchlonelam 
25+4
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/bd725be74320.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2016, 07:37
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.