Staraczki pamietajcie:
W życiu nie ma GAME OVER, jest tylko NEXT LEVEL
Muszę Wam powiedzieć , że bardzo fajnie jest tak na luzie. Cały czas tak samo chcę żeby sie udało jak chciałam wcześniej, nie odpuszczam starań ale różnica jest taka że nie nastawiam się na nic. Uda się to się uda, nie uda się to się nie uda - czyli standard. Czuję się jak jedno wielkie wzruszenie ramionami. Po prostu chwilowo wypaliły się wszelkie pokłady naiwnej nadziei, ale póki co podoba mi się to podejście.
Czekamy na informację od gin jak się miewa sytuacja naszych papierów jakie wysłała na inseminację. Jak się okaże że dobrze, ale termin będzie np za rok lub 1,5 to d-z-i-ę-k-u-j-ę. Mamy już na oku klinikę w której za 555 euro robią komplet. W tym 2 podejścia, badania, monitoring, stymulacja itp
Może ma to być właśnie tak, że w przyszłym roku dopiero po okresie letnim mamy mieć dzidziusia a nie teraz, nie przed, nie w czasie tylko "po". Ok.Przyjmuję do wiadomosci.
A w między czasie zdrowa dietka. Nawet udało mi się trzymać zdrowy tryb podczas wyjazdu weekendowego, podczas którego zewsząd wyskakiwały na mnie pokusy smakowe.
Jestem tak przeświadczona tym że nasze problemy wynikają z mojej nadwagi, że ze zmiany trybu życia i odżywiania na zdrowszy zrobilam priorytet nad priorytety. I jest fajnie.
2 latat temu jak byliśmy w zoo to karmiłam bociany, przemawiając do nich jakie to są słodkie i kochane, żeby szybko przyniosły upragnionego dzidziusa. A w weekend byliśmy w tym samym zoo i....bociany nie usłyszały ode mnie żadnego miłego słowa. Oficjalnie jestem zła na bociany. Mąż śmiał się żebym nie kusiła losu i nie pogarszała sprawy, ale nie podziałało 
Co do przygotowań - już 4 dzień trochę ćwiczę 
I tak jestem największym leniem we wszechświecie - jakieś 10 min spacerkiem od domu mam śliczny osiedlowy basen a nawet pływać nie umiem.
Ok to jak mi się @ to zacznę chodzić co najmniej 2 razy w tygodniu
deklaracja publiczna trzymajcie mnie za słowo.
właśnie dziś mój zaczyna miesięczny urlop.Ciesze się okropnie bo się odstresuje. Ja niestety nie mam urlopu
ale może będzie to dla nas owocny miesiąc? Oby - mam taką nadzieję ...
trzymajcie kciuki za ten miesiąc ....
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2013, 20:14
Uzaleznilam sie od ovufrienda, normalnie nie moge sie oderwac...
Dzis 14 dzien cyklu i niemoge uwierzyc, ze to juz 14 dni od chwili straty Aniolka..
I dzis w 14 dniu zaczelam miec sluz plodny.
To pewnie ten Wiesiolek,ktory zaczelam brac od pierwszego dnia poronienia..
Ekscytuje sie Waszymi ciazami, smuce Waszymi smutkami.. Strasznie mi ten caly ovufriend i Wy pomoglyscie w ciagu tych ostatnich 14 dni. Moj maz poszedl do pracy, a ja zostalam z Wami na zwolnieniu, sledze Wasze poczynania i zaciskam kciuki za nas wszystkie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lipca 2013, 16:19
witam Was dziewczynki,
dawno nic nie pisałam, ale dałam na luz, bo powoli mnie to wszystko dobijało.
29 czerwca razem z mężem pojechaliśmy na wycieczkę z okazji I rocznicy ślubu do Wrocławia.
odwiedziliśmy zoo, zwierzaki mnie urzekły...
były takie słodkie, zwłaszcza jedna papuga, która przylazła do nas, żebyśmy ją głaskali.
mam słabość do papug, bo sama mam w domu zwariowaną nimfę o imieniu Kryspin, w sumie to ona, a chcieliśmy samca, ale była zbyt młoda, żeby płeć określić, ale i tak ją kocham. 
dobrze wspominam też spotkanie z bocianem, który też do nas podszedł i włożył swój długi dziubek w kratki, to długo nie myśląc chciałam go pogilać po nim, a on mnie dziabnął w palucha. 
super dzień, później poszliśmy na rynek, tak się najedliśmy, że myślałam, że pęknę. 
a wieczorkiem wyruszyliśmy już w stronę domu...
dostaliśmy również zaproszenie na ślub naszych przyjaciół, którzy akurat na naszym ślubie byli świadkami, a teraz my z mężem mamy czynić honory u nich na ślubie. 
a tak z nowości, dzisiaj rano poszłam za ciosem i zrobiłam test ciążowy i to jego wynik:
http://imageshack.us/photo/my-images/811/6t1s.jpg/
jutro chyba pójdę na betę, póki co nie możemy w to uwierzyć i chcemy, aby wszystko skończyło się dobrze, a maluszek rósł silny i zdrowy...
póki co dmuchamy na zimne. 
każdej z Was życzę II upragnionych kreseczek. :*
Hejka wszystkim 
Troszke mi dzisiaj smutno, bo gdzie nie zajrze tam zielono na wykresach. Cieszę się z tego powodu że tylu kobietkom się udało ale zarazem zazdroszcze
chciałabym też pod sercem nosić dar życia. Dziewczyny nie bądźcie takie prześlijcie trochę wirusków
buziaczki :* na dobranoc
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2013, 21:27
Dzisiaj mamy drugą rocznicę naszego ślubu cywilnego

Za to wczoraj zadzwoniła do mojego męża jego matka a moja teściowa i oznajmiła, że nie chce nas znać i jesteśmy u niej skreśleni. Ma to związek z wcześniejszą sytuacją z babcią. I pomyśleć, że wszystko przez obiad. Ta rodzina uwielbia robić z igły widły....
Nie otwierajcie butelki wina zanim nie skonczycie robic pieczeni rzymskiej... W sumie juz siedzi i sie piecze, ale teraz do mnie doszlo ze najtrzezwiejsza nie jestem. A mialam sie tylko scholodzic lampeczká, uuuuups 
Albo inaczej.
Nie otwierajcie butelki wina dopoki czegos tam nie upichcicie. Najlpiej sie schlodzic lampeczka dopiero jak potrawa zostanie przyrzádzona!
Jutro mamy wizytę w klinice leczenia niepłodności. Ale już teraz wiemy, że nie będziemy zakwalifikowani do rządowego programu. Dyskwalifikuje nas zarodek, który mamy. Co komu do tego czy mam zarodek czy go nie mam skoro za niego wybuliłam kupę kasy aby go mieć? Z jednego zarodka nie będę miała 3 dzieci. A tyle byśmy chcieli mieć. Jak wykorzystamy zarodek to pewnie już lista oczekujących będzie pękała w szwach i nie będziemy mogli skorzystać z tego programu. Jestem przez to zła cały dzień. Czuję się strasznie oszukana, gdyż walczę o dziecko tyle lat, wydaliśmy pieniądze na leczenie, a teraz okazuje się, że gdybyśmy się wstrzymali nie mielibyśmy problemu. A tak to możemy sobie pomarzyć o dofinansowaniu.
Wczoraj byłam zawieźć sąsiadke do szpitala bo już była po terminie. Ciesze się,że jak weszłam na oddział to nie popłakałam się widząc te wszystkie ciężarne mamy. No i o 22:47 na świat przyszła Agatka Moja chrześniaczka
Cudowne maleństwo mam nadzieję ,że My też doczekamy takiego cudu. Pozdrawiam wszystkie staraczki i przyszłe mamy :*
Oj chyba lapie mnie przeziebienie a niedawno wyszlam z grypy nigdy tak nie chorowalam jak teraz w ciazy
Zeby tylko to maluszkowi nie zaszkodzilo 
1.25 a ja nie śpię , siedzę jak maniaczka na ovu i czytam , co tam się nowego wydarzyło. I ziółka popijam, w smaku żadna rewelacja ale da się przeżyć. Skoro dałam radę przełknąć glutowate siemie to i z tym dam radę. Jest mi wesoło, chociaż brzuch mnie rwie jak cholercia, straszna ta @ w tym cyklu. Jest mi wesoło, bo się zazieleniło u nas i to mnie cieszy, prawdziwa wiosna na OVU pełna zieleni i niedojrzałych pączków, które już niedługo wydają owoce
Nieważne ile ,któraś z nas się starała, ważne że sie udało. Fajnie że jest takie miejsce ,gdzie w trudnych chwilach naszpikowanych emocjami można znaleźć zrozumienie i pocieszenie. Wszystkie jesteście super, nie traćcie nadziei :*
Dawno tu nie wchodziłam ale powiem szczerze ,że było mi ciężko. Strasznie przeżywam każdą stratę maleństwa,którą przeżywają dziewczyny...a ostatnio grono aniołków się powiększyło. Strasznie to nie sprawiedliwie. Czasami chciałabym mieć wpływ na to wszystko co się dzieje ,móc zapobiec temu co przynosi smutek i łzy ale nie potrafię
....
A u mnie cały czas oczekiwanie. Ostatni raz "widziałam" się z moim maluszkiem 5 czerwca . Kolejna wizyta dopiero 15 lipca. Teraz to właściwie jeszcze tylko 2 tyg. ale tak długa przerwa między wizytami jest mocno stresująca. Oczekiwanie na wieści, czy wszystko dobrze czy serdusio bije .
Moja córeczka też nie może doczekać się maluszka. Jednak największą ciekawostką jest zmiana jaka nastąpiła.Od zawsze chciała mieć siostrę ,ciągle o tym mówiła ,że brata jakoś przeżyje i też będzie go kochać ale chciałaby siostrę. Jednak pewnego dnia jakieś 3 tyg temu przyszła i powiedziała,że ona wie ,że będzie brat i będzie Franio. Rozmawia do braciszka codziennie , wita go a na noc życzy słodkich snów ,mówi ,że go kocha i czeka na niego. Mimo ,że wszyscy mamy przeczucie,że będzie to chłopak i odruchowo patrze tylko a ubranka chłopieńce ,jestem ciekawa na ile nasze prognozy się sprawdzą.
Właściwie 15 lipca to będzie już jakoś tak 13 tydzień więc jakby się dobrze maluszek ułożył to i coś tam zobaczyć można by było
Jednak z niecierpliwością chciałabym usłyszeć te najważniejsze słowa dla matki "wszystko jest dobrze a maluszek rozwija się prawidłowo:" cała reszta nie ma takiego znaczenia.
TRZYMAM KCIUKI ZA WSZYSTKIE TE ,KTÓRE SIĘ STARAJĄ . POWODZENIA 
ZA TE KTÓRE CZEKAJĄ NA KOLEJNE WIZY. OBY MALUSZKI ROSŁY ZDROWO .NO I ZA TE KTÓRE SĄ BLISKIE ROZPAKOWANIA
ŻEBY WSZYSTKO POSZŁO SZYBKO I BEZ KOMPLIKACJI 
14 dzień cyklu 
pełen luz z nutką sarkazmu i szczyptą wszędobylskiej nadziei.
Wczoraj myślałam, że "padnę", jak po przytulanku, na chwilę włączyłam tv bo nie byłam w nastroju do snu a mąż oczywiście padł jak słodki mopsik bo go trochę wymęczylam wczoraj na basenie...tak więc wlączyłam tv, odwróciłam się w poszukiwaniu budzika żeby go nastawić na rano i nagle słyszę:
"Bycie mamą to najwspanialsza rzecz na świecie...blablabla blabla...Witamy w gronie szczęśliwych mam"
haaa, wiem , ze to pewnie ogólne przewrażliwienie ale nie rozumiem dlaczego los mi wbija takie szpile. Nawet będąc na tym słynnym luzie, aż mnie skręciło. Tyle programów, tyle możliwości, możliwość wzięcia ksiązki zamiast włączenia telewizora..ale nie, ja akurat musiałam trafic na taką wymowną reklamę. 
Chciałabym żeby mnie to dotyczyło, żebym potem mogła wspominać że powiedziane rychło w czas..ale wiecie jak jest. Takie rzeczy mogą się pewnie przytrafić tej drugiej polowie kobiet, tej które zachodzą jak za dotknięciem magicznej różdżki - dziobu bociana. (hihi kaaasiaczek, absolutnie to nie o Tobie )
Ok, koniec żali na dzień dobry. Miłego dzionka Dziewczęta!
Dzisiaj spalam cala noc i to bez bolu. Bralam przez ostatnie 2 dni magnez, bo czytalam ze pomaga na bole macicy i chyba pomogl, bo jest spokojnie, piersi bola, ale tez nie tak strasznie, mdlosci bardzo bardzo delikatne.
W pracy niestety nie da sie wyluzowac, tzn. staram sie wykonywac moje obowiazki tak wolno jak tylko to mozliwe, ale czasu pracy nie dam rady skrocic, u mnie lcizy sie kazda minuta i kazde wyjscie do lekarza musze odrobic (bo narazie oczywiscie nikt w pracy nic nie wie, potem bede mogla chodzic bez odrabiania do lekarza).
Niech już ta głupia @ sobie odejdzie, najlepiej na 9 m-cy... Już się nie możemy doczekać serduszkowania i oczekiwania na efekt
Myślimy pozytywnie i byle do przodu.
Wczoraj miałam robione prześwietlenie płuc. Pan obsługujący rentgen pyta mnie, czy jestem w ciąży.
"Czy jestem w ciąży?". Odpowiedziałam, że nie wiem, bo jestem w trakcie starań, a nie zlokalizowałam owulacji, która prawdopodobnie dopiero przede mną, ale niewykluczone, że miała miejsce dwa dni temu. Przy moich rozchwianych cyklach, nic nie wiadomo...
W każdym razie: przestraszyłam się. Co, jeśli jestem w ciąży, nie wiem o tym, a dam się prześwietlić?
Tak bardzo się boję, że zrobię coś nie tak, że coś przegapię, nie zauważę...co zaszkodzi mi, albo moim staraniom.
Kto zna to dziwne uczucie, że musi dać z siebie wszystko?!?
Jutro powrót do męża. Więc dziś idę do fryzjera zrobić coś z włoskami, aby męża zaszokować fryzurką. Nowy etap się zaczyna więc przydało by się coś zmienić...
W niedzielę moje Kochanie będzie już ze mną , w poniedziałek albo wtorek zaczynam monitoring cyklu. Tak mnie to cieszy że coś się dzieje. Mam tak pozytywne nastawienie że szok, i tak wielgachną nadzieję że się uda , że trochę się boję tego. Jeśli nic z tego nie wyjdzie , a jest taka możliwość bo nie badałam jeszcze drożności jajowodów i w tym może leżeć problem ( w wieku 19 lat miałam pęknięty wyrostek robaczkowy) to z tych obłoczków puszystych na których teraz latam sobie wysoko nad ziemią , palnę tyłkiem tak boleśnie że trudno będzie mi się pozbierać. I tak żyję w kropce trochę , cieszyć sie? ładować baterie nadzieją? Czy olać to i podchodzić będzie a może nie będzie? Wcześniej chciałam wierzyć ale prześladowało mnie poczucie że nic z tego , już dzień po serduszkowaniu wpadałam w dół że pewnie się nie uda. Chce to zmienić , i tak sobie nawet wczoraj pomyślałam że jak przyjdzie czas na teścik to niech D. sprawdzi wynik, bo ja zawsze mam problem jak mu to potem powiedzieć ,że nic z tego , niech to spadnie na jego barki, w końcu po to jest się razem żeby było lżej
taka jestem cwaniara !
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lipca 2013, 11:47
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.