Gdzie jest moja @ ja się pytam???
Zosia ostatnio odkryła, że na ścianie wisi Bozia i witrażowy aniołek i teraz pokazuje tam paluszkiem i mówi "buuuu". A jak się dzisiaj spytałam gdzie jest buzia, to też myślała, że chodzi o Bozię 
Podchodzi do innych mamuś na placu zabaw, łapie je za rękę i prowadzi, żeby jej pomogły na coś wejść
Po co użyć swojej mamy jak można cudzą? Jest przy tym taka słodka
Starsze dzieci są na prawdę okropne, bardzo wykorzystują swoją przewagę, odpychają małą, zabierają jej rzeczy, nie pozwalają bawić się tym czym same się bawią. Z resztą Zosia próbuje też zabierać innym to co jej się spodobało.
Odkąd ubieram ją lżej do spania przestała się co chwilę przebudzać, chyba było jej za gorąco.
Jeszcze tylko 10 dni do naszego wielkiego wyjazdu! Już mam stresa, tak bardzo nie lubię jej zmieniać układu dnia i nocy, mam jakąś totalną schizę!! Denerwuję się jakby ją to krzywdziło jakkolwiek, że raz dłużej czegoś nie zje, albo później pójdzie na drzemkę... No siadło mi na mózg. Wiem to, ale to silniejsze ode mnie, jakaś obsesja normalnie... I zamiast się stresować samą podróżą i świadkowaniem na ślubie, to się stresuje tym, czy mała zaśnie w nowym miejscu, czy będę miała jak ją nakarmić porządnie na weselu itp. Mamy tak idealnie dograny plan dnia, tak bardzo nie chcę żeby coś jej się poprzestawiało 
Z racji tego, że krwawienie po lekach było mocne tylko przez jeden dzień, to pojechałam do mojego gina.
Po USG okazało się, że endometrium ma 14 mm i jama macicy się jeszcze do końca nie oczyściła.
Musiałam znowu pojechać na izbę przyjęć po tabletki.
Zaaplikowali mi taka samą dawkę jak poprzednio i pobrali krew na betę HCG.
Mam przyjść w poniedziałek na izbę na kontrolę i na oznaczenie kolejnej bety i morfologię.
Pewnie przedłużą mi też zwolnienie, bo mam tylko do końca tego tygodnia wystawione...
Jak endo się nie złuszczy, to pewnie kolejne tabletki.
Przeczytałam wczorajszy post i śmiać mi się chce
Ochłonęłam trochę i zrozumiałam, że nie mogę ufać testowi, który po czasie wyszedł pozytywny. Czekam na @, bo czuję się absolutnie przedmałpowo, choć temperatura wcale nie spada. Niech tylko @ przyjdzie dziś lub jutro, bo w piątek mam ślub i nie chcę się męczyć. A miesiączki mam obfite i bolesne.
Ciąża rozpoczęta 8 maja 2016
Jeszcze do mnie nie dociera ale cieszę się ogromnie 
Lęk oczywiście jest ale wiem że wpływu na nic nie mam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca 2016, 06:28
w ogólnym rozrachunku wizyta była udana, ale ja jednak czuję niedosyt. tyle się naczytałam, że pierwszy trymestr jest najważniejszy, że trzeba na siebie chuchać i dmuchać itd., a tutaj oprócz listy badań nie było w sumie żadnych zaleceń, nawet w takiej prostej sprawie jak dieta. natomiast nie mogę powiedzieć, bo na każde pytanie jakie zadałam uzyskałam odpowiedź.
najważniejsze, to że pierwszy raz miałam (a raczej mieliśmy, bo Mąż uczestniczył w badaniu) możliwość zobaczyć nasze maleństwo, a przede wszystkim że/czy jest we właściwym miejscu. trochę mnie zaskoczyło, że lekarz w ogóle nie patrzył na wyniki bety, ale powiedział w sumie to co gdzieś już słyszałam, że najważniejsze jest USG. jeśli chodzi o serduszko to coś tam lekarz słyszał, ale nie chciał dać głowy i obiecał, że sprawdzimy dokładnie następnym razem. kolejną wizytę mam umówić za ok. dwa tygodnie, oczywiście już z wynikami zleconych badań.
od tej chwili postanowiliśmy z Mężem, że będziemy powoli chwalić się ciążą. oczywiście nie żeby od razu trąbić, ale najważniejsze osoby mogą się już powoli dowiadywać. rozgłaszanie siłą rzeczy zacznie się od piątku, bo nie mieszkamy w naszych rodzinnych miejscowościach, więc to muszą być odwiedziny połączone z głoszeniem dobrej nowiny.
po tej wizycie jestem już mega spokojna i (s)próbuję więcej nie czarno widzieć.
p.s. chciałam ten wpis zrobić wczoraj, ale wyobraźcie sobie, że położyłam się "na chwilkę" po wizycie, a potem otwieram oczy i północ. taka sytuacja.
Dziś przewidywałam spadek temperatury a ona lekko wzrosła. Wczoraj wieczorem nie brałam duphastonu bo byłam ciekawa czy ten ból piersi to nie od leku, ale piersi nadal bolą. Środa i czwartek będą decydujące. Nie raz tak było, że temperatura spadała dopiero w przeddzień lub dzień miesiączki. Także ogólnie stresuję się ogromnie. Testów nie zamierzam robić bo widok jednej kreski mnie po prostu dobija. Kto wie czy nie pojadę jutro na betę. Wszystko zależy od jutrzejszej temperatury. A więc czekamy...
Jest mi zimno od wczoraj chodzę wyubierana po domu temperatura ciała spadła do 36,2 Masakra a na polu takie ciepło pobolewa mnie dołem jakbym miała zaraz dostać okres zjadłam wafelka to mnie zemdliło śliny pełno w gębie
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca 2016, 09:49
Czuję spadek mocy. Winię za to głównie brak kawy
Jestem osoba, która nie wyobraża sobie życia bez tego cudownego napoju. Ograniczam.. mocno. Piję jedną filiżankę dziennie i to pół na pół z mlekiem. Wiem wiem.. nie powinnam wcale po nią sięgać. Pracuję głównie bazując na mojej błyskotliwości i inwencji twórczej, więc jak bez maleńkiej stymulacji neuronów przeżyć dzień?
Mam jedną wadę, a może zaletę? Hmm.. jak nadzoruję jakiś proces to od samego niemal początku zgłębiam tajniki tego zadania. Czytam, uczę się i szperam. Podobnie mam teraz z ciążą
Udaję przed mężem, że podchodzę do tego na luzie, przy czym wertuję poradniki i fora w poszukiwaniu wskazówek postępowania w kolejnych tygodniach
Puki co maleństwo jest nienamacalne, jak nie usłyszę od ginekologa że jest ciąża to chyba nie uwierzę.
Dziwne to wszystko. Wiem już, że teraz powinnam najbardziej o siebie dbać.. jeść zdrowe rzeczy, nie jeść tych złych (zwykle są to te najsmaczniejsze) i oszczędzać się. Oszczędzać? Czyli co? Leżeć plackiem i pachnieć? Nie dźwigać nic? Nic zupełnie?
Kurcze.. poplątane.
Praktyka jest zupełnie inna. Dobrze się czuję więc leżeć nie będę, to nie ja.. szkoda mi dnia. Czasem jestem zmęczona, ale również szkoda mi dnia na sen ;P Dźwigać? Hmm. staram się. Ale kobieta, która zwykle robiła wszystko sama łatwo nie zamienia się w księżniczkę pokazującą palcem. Zwłaszcza mieszkając z teściami, którzy jeszcze nie są świadomi mojego stanu. Robię tak - jeśli do podniesienia czegoś muszę się porządnie zaprzeć to tego nie ruszam
ot. cała filozofia.
Muszę przyznać, że trochę jednak zauważam zmiany w swoim ciele. Często mam zadyszkę, czuję się jakby zaspana, opuchnięta. Mdli mnie, ale z lekka - miewałam już tak i bez ciąży.
Ciekawe jak radzą sobie z tym natłokiem zakazów i nakazów inne ciężarowki 
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca 2016, 10:32
Jestem na siebie zła.. Bardzo zła.
W poszukiwaniu wsparcia, waszych doświadczeń przewertowałam kilka pamiętników. Uderzyła mnie ilość poronień. 80% przeczytanych przeze mnie pamiętników zakończyła się stratą ciąży.. obawiam się teraz strasznie. Bardzo się cieszyłam.. nie dochodziło do mnie żadne zagrożenie. A teraz się boję. Z danych, aż 15-20 % ciąż kończy się poronieniem przed 12 tygodniem.
Nic nie jest pewne. Jak dalej funkcjonować z wiedzą, że z dnia na dzień możesz wszystko stracić?
Po wczorajszej wizycie wszystko jak najbardziej w porządku. W czwartek lub piatek idziemy na krzywa cukrowa. Trochę sie boje, nie lubię tego badania. Miałam juz kiedyś je robione 
Jestesmy szczęśliwi, że z maluszkiem wszystko gra, nic tylko teraz kochać jak to powiedziała P. Doktor 
Mój zrobił grupę krwi i za tydzień kończymy badania z krwi na wirusy - takie wytyczne dostaliśmy przed IUI.
Jeszcze tylko ja szybka cytologia bo miałam ponad pół roku temu i mój wymaz z cewki i mam szczerą nadzieję że następny cykl podchodzimy do inseminacji.
Zawsze zostaje oczywiście nadzieja, że ten nasz rocznicowy cykl będzie własnie tym ... 
Po drugim podglądaniu 
Progesteron i estradiol na razie w normie. Na jednym jajniku 5 pęcherzyków, na drugim 6, największe 13 i 12mm. Endo też ładne, 11mm. Od wczoraj mam cetrotide, w czwartek ostatnie podglądanie i ustalamy punkcję. Doktor powiedział, że będzie najwcześniej w sobotę, więc panieński na który się wybierałam najpewniej mnie ominie ale trudno. Planowana jest najpierw jazda samochodami terenowymi, ognisko a potem kluby, więc nawet gdyby punkcja była w niedzielę to się odmówię. Ale panna młoda już mi mówiła, że rozumie. Czwartkowe usg wypadło mi akurat w godzinach pracy i byłam u wicedyrektorki powiedzieć, że mnie nie będzie bo idę do lekarza i przyniosę L4. Zapytała, czy u mnie wszystko ok po tych przejściach i czy potrzebuję jakiejś pomocy. Jedno pytanie a zrobiło mi się naprawdę miło. Powiedziałam jej też, że w przyszłym tygodniu może mnie nie być chwilę (jakby punkcja wypadła w niedzielę albo w poniedziałek - planuję po niej jeden dzień wolnego) i powiedziała, żebym się nie martwiła i brała tyle wolnego ile potrzebuję. Oczywiście nie powiedziałam na co mi to wolne. Dużo nie wezmę bo koniec roku i wiadomo, oceny, poprawki itp.
No i na domiar atrakcji wczoraj w samym centrum Krakowa siadło mi auto. Kobiecym sposobem co zrobiłam? Popłakałam się i zadzwoniłam do męża. Potem udało mi się złapać taksówkę, bo wtedy akurat był mecz na stadionie Wisły i nie dość że o tej porze i tak jest wszystko zapchane to było jeszcze gorzej. Jak dzwoniłam do Artvimedu że się spóźnię, to pani na recepcji mi powiedziała poirytowanym tonem, żebym była jak najszybciej bo za mną też są pacjentki. A co ja miałam z tym autem zrobić? Jak tam nawet nie było gdzie stanąć. Jechać też nie chciał. Czasem empatia innych mnie poraża.
Po 1,5 miesiąca; 3 kg mniej i dostałam dziś okres .Jupi po 93 dniach wkońcu . Na razie skąpy ale jest brzuch boli i od wczoraj czuje osłabienie. Widocznie coś działa dieta z niskim ig, śniadania bialkowo-tluszczowe , biorę cynamon w tabletkach i castagnus. Marzą mi się regularne okresy...i żeby schudnąć 10 kg.
3DC
Krwawienie nadal spore. Zobaczymy jak będzie w ciągu dnia bo powinno już trochę maleć.
Zadzwoniłam wczoraj do gina i wizytę na NFZ mi wyznaczyli na 5 październik ! bez komentarza ....
Wcześniej musze pomyśleć nad wizytą prywatną.
17dc
Zmęczenie. Nic innego nie czuję. Stoję i chwieję się na nogach, nic do mnie nie dociera,oddałabym pól życia za możliwość snu... Trochę śmieszne byłoby prosić lekarza o wolne bo chce mi się spać ale - wymiękam. Jeszcze 2,5 godziny pracy, później do domu i spać...
Za tydzień mam zacząć brać gonapepttl. Aż się boję 
7dni po
Cisza z bólami, tylko rano miałam lekkie kłucia w podbrzuszu..
Najadłam się truskawek a po nich chyba mdłości. Sama nie wiem, takie dziwne uczucie.
I znowu czuję ten strach, że jednak się nie udało, że nic z tego..
@ brak.
Test twierdzi, że nicht schwanger i nic innego się nie spodziewałam, ale dla pewności...
Zosia przykucnęła i sika, jak koń, aż słyszę z dwóch metrów dalej. Podchodzę i mówię: zrobiłaś psi psi, dlaczego nie na nocniczek? na nocniczek trzeba. trzeba wołać mama, psi psi, albo mama, be! Idę i zmieniam pieluchę, odstawiam na ziemię, goblin bawi się nocnikiem, nagle staje i słyszę "mama, mama, BE". Myślę sobie "na bank nie". Wysadzam i jest. Ogryzek kupy, ale jest
Ale żeby nie było zbyt kolorowo, potem stwierdziła, że to dobra faza i krzyczała tak też jak już nie chciała na nocnik.
Uo - ucho, nyń - nos, krówka robi mumu, kaka to teraz wszystkie ptaszki, tań - tam, Bej - tak się nazywa nasz pies, AM - jeść, gu - guzik, op - hop. Jak się pytam czy idziemy na plac zabaw, to łapie mnie za rękę i prowadzi do wózka. Jak mówię, że zakładamy buty to siada na ziemi i wystawia stopy. Jak niosę mlesio leci na fotel do karmienia i się próbuje wspiąć na niego. Jak mówię, że idziemy myć rączki to leci do łazienki. Potężnie żebrze o jedzenie, no masakra, jak tylko coś jem to prawie mi w talerz włazi, bo ona właśnie to teraz chce!
I jak tu wytrzymać do piątku kur...chyba mnie rozniesie
Porada dnia
Jeśli po owulacji zażywasz progesteron (pamiętaj nigdy nie bierz żadnych lekarstw na własną rękę, bez konsultacji z lekarzem) nie ufaj oznakom Twojego ciała przewidującym ciążę. Progesteron w lekarstwie daje podobne obajwy, które towarzyszą ciąży.
Niestety, pewnie wszystko to wina lutinusa ;(
23tc
22t2d
wtorek, dzień pt. Badanie echo serca płodu
Na badanie zostałam skierowana ponieważ w I trymestrze na usg wyszło, że nie wiadomo co z serduszkiem.
Okazało się, że badanie było źle wykonane (co dosłownie opisane zostało w wyniku z dzisiejszego echa serca).
Serduszko SYNKA jest zdrowe. Calutkie zdrowe. Wszystkie przepływy są ok.
Co mnie zaskoczyło, echo serca płodu to usg ciążowe, tyle, że bardzo dokładnie obejrzane serce, ale reszta również obejrzana.
Wiemy już na 100%, że to SYNEK
Siusiak był widoczny ewidentnie, pani gin nie miała wątpliwości. Nie spodziewałam się, że dziś podczas echa serca płodu zostanie sprawdzona płeć dziecka.

Kawał z niego chłopa, bo waży już 560 gramów, co sprawia, że jest starszy aż o 11 dni niż termin ostatniej miesiączki wskazuje. To, że jest starszy o tydzień to normalka, bo miałam wczesną owulację, ale tu teraz wychodzi jeszcze dodatkowe kilka dni. No więc termin porodu wg tego usg i usg połówkowego wychodzi na 3 października. Synek może być duży, bo taka jego uroda, albo mam cukrzycę ciążową. na razie glukozy po obciążeniu nie robiłam, ale glukoza na czczo wychodzi wzorowo, więc sama nie wiem. Może po prostu kawał chłopa z niego. 
Jedyną anomalią był zastój moczu w nerkach, co może świadczyć o czekających nas problemach zdrowotnych z synkiem po porodzie, ale równie dobrze może to oznaczać, że dzidzuś akurat był przed "odsiusianiem się" i stąd za dużo moczu tu i ówdzie. Zalecenie jest takie, żeby na usg w 30 tc lekarz przyjrzał się nerkom.
Wizyta u ginekologa za tydzień. Kolejne usg w 30tc, pod koniec lipca.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.