Klara skończyła dziś 3 miesiące. O Marysiu, jaka mamy już dużą córę. Dzisiaj byliśmy na szczepieniu, waży 6300🙉 Mam nadzieję, że ta waga będzie sie jakoś stabilizowac. Wiadomo, ona urodziła się 4300 to kruszyna z niej nie będzie, a je sporo, ja mleka też mam dużo.
Czas na podsumowanie 3 miesiecy macierzyństwa. Kiedy cofne sie wstecz łapie mnie nostalgia na myśl o tych dniach w szpitalu i pierwszych w domu. To wydaje sie tak dawno, za mgłą. Laktator, kupa za kupą, potworne zmęczenie, złamane żebra. Ale to wszystko właśnie za mgla, mimo wszystko są to ciepłe wspomnienia. Potem zaczęły sie kolki. Omg, jaki to byl straszny okres. Odwiedziliśmy neurologopede, fizjo, cdl, było usg brzucha, pierdyliard kropelek by w końcu się poddać i nauczyć sie żyć z bólem własnego dziecka. Najgorsze dla mnie były te jej bolesci przy karmieniu, każde karmienie to byl dla mnie stres, bo ona po nim plakala tak żałośnie. Obwinialam siebie, że mam złe mleko, że zle przystawiam, że jestem zlą matką. Dopiero usg brzucha mnie uspokoiło, że tam w środku jest wszystko ok, a układ pokarmowy niemowlaka jeszcze niedojrzaly, tym bardziej takiego obżartucha. Kolki jeszcze sa, jeszcze nie nadszedk magiczny dzień kiedy mijają jak ręka odjal, ale jest już dużo lepiej.
Sytuacja z mężem? Zremy sie dalej, dzisiaj nawet powiedziałam że sie spakujemy i wyprowadzimy. Wiadomo, mówię to w złości. Poszlo o czapeczke na spacerze, ze wiecznie jej poprawiam. Zawsze idzie o glupoty. Ja jestem nerwus i potrafie w złości mówić przykre rzeczy, takie, o których wcale nie myślę na serio. Na szczęście nie ma u nas czegos takiego jak ciche dni, zaraz sie do siebie odzywamy.
Mała zaczela robić nocki, jednak bardzo wczesnie. W dzień ma oprocz spaceru jedna drzemke max 20 minut, nocke zaczyna o 18.00. Jest kilka nocnych pobudek, mała.zasypia w swoim łóżeczku, budzi sie w naszym, bo po pobudce juz nie chce spać u siebie.
Seksu nie ma, seks mnie boli, zresztą nie jestem zainteresowana tematem😂😂 Może ochota wróci jak przestanę karmić piersią, a na to sie nie zanosi.
Klara nie lubi leżeć na brzuszku, ale ładnie już trzyma główkę. Kocha tatę miłością absolutna, a tata ją. Najlepiej bawi sie z tatą. Kocha patrzeć na książki na półce, buja sie jak szalona na leżaczku, gryzie piastke i tetre, lubi książeczki kontrastowe, smieje sie od ucha do ucha i dużo gada po swojemu. Jest wesoła, silna i żywotna.
My jesteśmy obiezyswiaty wiec myślimy już o podrozach z mała. Myślę ze w maju zaliczymy jakiś szczyt w Beskidach, nie mogę sie doczekac!
![]()
Nie ma @, nie ma ciąży. Cykl się wydłuża nie wiedzieć czemu
Zwykle moje cykle trwają 30-31 dni, więc ten obecny jest odrobinę za długi. Jakoś mi dziś smutno, różne głupie rzeczy chodzą mi po głowie. Mam wrażenie, że ze mną jest jednak coś nie tak, bo patrząc na cykle innych dziewcząt, moja faza lutealna trwa za długo, zwykle 15-16 dni. Owu moim zdaniem była w 17 dc, więc @ powinna już być. Jak na złość pewnie przyjdzie jutro, no i w piątek, na moim ślubie będę latać co godzinę do kibla wymieniać co trzeba
Nie wyobrażam sobie tego, podnieść suknie, zdjąć rajstopy... Martwię się, że się ubrudzę krwią 
Najfajniej by było, gdyby się okazało, że jednak jestem w ciąży, no ale dzisiejszy test nie daje mi nadziei, jest już za późno. I nawet gdyby implantacja była 12 dpo, to test powinien być pozytywny (przypominam, że wg mnie dziś jest 16 dpo). Eh, idę dalej szyć. Mam teraz tyle na głowie spraw związanych ze ślubem, dodatkowo muszę wysprzątać cały dom, bo przyjeżdża do nas rodzina na kilka dni, a ja jak na złość mam tyyyyyyyyyle zamówień 
Od nowego cyklu będę mierzyć temperaturę w odbycie. Dziś po zmierzeniu temperatury w ustach (36,74), zmierzyłam też w odbycie i wynosiła 36,93 stopnia. Różnica duża, więc trzeba wprowadzić zmiany. W pochwie boję się mierzyć, bo ostatnio miałam infekcje i mam schizy, że wróci, jak będę tam wkładać termometr 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2016, 11:14
Ile to już miesięcy minęło kiedy łudziliśmy się, że może właśnie teraz jest ten szcześliwy cykl. Ten cykl nigdy nie nadszedł. Chociaż raz nadszedł ale szybko nasze szczęście zamieniło się w rozpacz.
Swoje starania rozpoczęłam w wieku 24 lat, świadomie. Lekarze bagatelizowali moje wątpliwości co do Naszego zdrowia bo " jest Pani młoda i proszę się starać" "jest Pani młoda i na pewno niedługo się uda" "za mało się stara Pan".
Aż znalazłam lekarza który potraktował Nas poważnie ( po 1,5 roku bezskutecznych starań) Lekarz powiedział że jestem młoda ale zlecił badania mnie i mojemu mężowi.
Ja : hiperprolaktynemia czynnościowa ( wzrost x14 po godz. )
Mąż: Oligoteratoastenospermia. Wczoraj dostałam odpowiedź od lekarza, przy takich wynikach nawet inseminacja nie daje dużych szans. Budzenie się z myślą że w najbliższym czasie szans brak ( walczymy o poprawę nasienia) nie napawa chęcią do życia, zwłaszcza w miejscu w którym nigdy nie chciało się żyć. Dlaczego niektórzy ludzie mają tak bardzo pod górkę?
Niedawno był dzień matki, który pewnie spędzilibyśmy z maleństwem, gdyby życie nie miało innego planu dla ]Nas. [*] 9 tc. - 04.2015 r.
Drugi test ujemny już nie mam złudzeń czekam na @ nie będę się dołować
moja temperatura szaleje w gore w dol w gore w dol
(( 19 dc owulacji brak .. nie chce mi sie nic !!
Czyli ktoś to czyta... Dziękuję dziewczyny za życzenia powodzenia. 
To nie jest tak, że ja się jakoś bardzo staram. Po prostu jestem niecierpliwa i wydaje mi się, że skoro już podjęliśmy heroiczną decyzję o rozpoczęciu starań, to powinniśmy dostać nagrodę w postaci ciąży najlepiej od razu. Oczywiście żartuję.
Mąż mi wczoraj powiedział, że on to by wolał, żebym zaszła w ciążę tak w 2-3 cyklu starań niż od razu. Bo jeśli się od razu uda, to oczywiście będzie się cieszył, ale pozostanie w nim wrażenie, że wystarczy raz czy drugi kochać się bez gumki i od razu jest z tego ciąża. Ech, męska logika.
Kręgosłup wciąż mnie boli, ale to chyba od siedzenia przy komputerze - taka praca, niestety. Poza tym jeśli chodzi o objawy - piersi mnie nie bola, dalej pobolewa dół brzucha. Dziś rano na papierze toaletowym zauważyłam kilka kropel krwi. Gdy później chciałam zbadać śluz wewnątrz, nic się nie działo. To znaczy śluz był, ale krwi nic a nic.
Jutro tesciowa wylatuje i wraca 7ego lipca. Bardzo obawialam sie czy dam sobie rade , chociaz tesciowa miala tylko mala 3hr dziennie wiec to tez nie jakas mega pomoc...wzielam wczoraj Sarke ze soba do pracy tak na probe zobaczyc jak bedzie i co? super..grzeczna..jak wlacze jej bajeczki bedzie ogkladac i da mamie pracowac...odkad jest tesciowa mala sie chyba zabawia albo teskni za nami i wogole nie miala drzemek co dla mnie ejst mega utrudnienem bo sama nie moge sie zdrzemnac ani nic zrobic
ale poniedzielaek i wtorek bylam z sarka 24hr na dobe i co? znow ma dwie drzemki dziennie...dziwne co?
aa i bylam z nia u lekarza bo ona za duzo mi wazy i nadal mocno tyje chociaz juz chodzi...ma alergie na mleko! zatrzymuje wode w organizmie i tyje, wymiotuje...kazala mi lekarz calkowicie przestac karmic w nocy bezwlocznie przestac... od 3 dni mala spi z nami, udaje mi sie ja poic woda i oszukac smoczkiem...wypila tylko 100ml mleka i to 0,5% a nie 4%...to super z porownaniem do tego ze wypijala mi w nocy nawet 600ml mleka! a to ponad 800 kcal...a jej dzienne zapotrzebowanie powinno byc ok 1000-1200 wiec nic dziwnego ze tyje jak je jeszcze przeciez w dzien....coz teraz woda i 100 ml tego melka to tylko 35kcal na noc zamiast 860! wiec jest sukces
teraz czekam na spadek wagi albo chcoiaz zaprzestanie tycia, bo mala na 82cm wazy mi az 16 kg 
Dawno nic nie pisałam ...bo mi sie juz nie chce.
Mamy skierowanie na IUI.
Tylko badania porobić ...szkoda, że akurat kasy zabrakło więc kolejny cykl stracony.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2016, 17:53
Siedzę w pracy, mam akurat przerwę na kawę i delektuję się delikatnymi kopniaczkami małego. Doceniam chwilę.
Jestem po połówkowym i najważniejsze: wszystko jest dobrze! Uff, jak cudownie napisać te słowa
Mój synek (tak, to synek, nie ma już najmniejszych wątpliwości!) jak na ten moment cieszy się pełnią zdrowia i rozwija dokładnie tak jak trzeba
Wszystko dokładnie posprawdzane: mózg, serce, żołądek, nerki, podniebienie i wargi, rączki i nóżki. Moje maleństwo waży już 394g i mierzy podobno 22cm
Wyprzedza o 3 dni termin z OM, a termin z owulacji nawet o 6 dni. Albo źle rozpoznałam owulację, albo mały idzie w ślady tatusia i nie będzie wcale taki mały
Moja szyjka też długa i zamknięta, więc i na tym froncie na razie dobrze 
Byłam jeszcze dzisiaj z mężem na standardowej wizycie u mojej pani doktor, a potem wybraliśmy się na zrelaksowane śniadanie przed pracą (mąż ma popołudniową zmianę, a ja wzięłam wolne przedpołudnie, więc czuliśmy się trochę jak na wagarach
). Siedziałam nad moim twarożkiem i kawą, patrzyłam na mojego kochanego męża, czułam ruchy maleństwa i miałam ochotę zakrzyknąć za Faustem "trwaj chwilo, jesteś piękna!". Nie myślałam, że można pomieścić w sobie tyle miłości.
Adasiu, jeszcze się nie spotkaliśmy twarzą w twarz, ale mama już kocha Cię najbardziej na świecie. I widzę w oczach Twojego taty, że on też.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2020, 09:06
12 tygodniu witaj !!! jeszcze troche i 2 trymestr zaczniemy 
6czerwca 1 dzień małpy... Znów niestety....
Jutro pojadę do mojego przyszłego chrześniaka Antosia...
Nie mam swoich dzieci to będę kochać wszystkie dookoła:)
Taka karma....
Tylko że ja zawsze czułam czy jestem w ciąży czy nie taki 6 zmysł! A tu nic nie czuję a kuwa trudno będę próbować dalej i tyle
mam takie parcie na słodkie że nie mogę wytrzymać. Ogólnie mamy z mężem zasadę że jemy (drobne) słodycze tylko w weekendy. Oboje mamy za wysoki cukier i zmieniliśmy dietę, ale coś ostatnio nie wytrzymuję eh... a w przyszłym tyg mam krzywą cukrową... trochę się boję że coś wyjdzie nie tak 
KasimałyJaś dziękuję za dobre słowo i za kciuki
Wczoraj miałam dostac okres. Od dwoch dni czuje, ze mnie zaczyna pobolewac brzuch zwiastujac nadejscie cioty. O dziwo nic nie dostalam. Wczoraj wsiadlam wieczorem na rower i pedzilam do apteki, niestety jedna kreska na tescie. Byc moze ogromny stres jaki ostatnio przezywam przez te starania sprawil, ze mi sie okres zatrzymal?
Poczekam do konca tygodnia i w pon. najwyzej pojde do gin. Gdybym byla wciazy to test napewno by to pokazal, no bo jakze inaczej skoro daje 99% pewnosci... Moze dzisiaj znowu zatestuje. Ale nie chce sobie robic nadzieji
Nie powiem, ze juz sobie jej nie narobilam, wbrew testom, ktore mnie na ziemie sprowadzaja.
Dziś Wojtuś nie płakał rano idąc do żłobka, to wielki progres.
Daria ma już 1100 gram rośnie prawidłowo 
Zakupy czas zacząć :
Kupiłam trzy paczki po 22 szt pampersów 1
Zrobiłam zamówienie w internetowej aptece . Muszę tylko sprawdzić z listą czy wszystko gra.
Jestem dziś zmęczona i nawet nie chce mi się za bardzo pisać może jutro mnie coś natchnie
Nie sądziłam że dożyję dnia gdy z wytęsknieniem będę czekać na punkcję...
Bardzo dziwne ... ciemnieje mi test ovu, wilgotno, temp spadla czyzby jednak spozniona owu? Sama juz nic nie wiem...
29 miesiąc starań, 19cs z OF, 1dc
Słusznie porzuciłam nadzieję na pozytywny finał kilka dni temu. Dzisiaj organizm boleśnie potwierdził moje przypuszczenia. Rozpoczynamy nowy cykl. Cykl inne niż wszystkie poprzednie, bo kończymy z naturalnymi próbami zajścia w ciążę. Startujemy z IUI, a jeśli 3 próby się nie powiodą to z IVF. Ten cykl i prawdopodobnie następne mają być stymulowane Lamettą. Przeczytałam dzisiaj ulotkę. Po przebrnięciu przez listę skutków ubocznych i częstotliwości ich występowania zrobiło mi się słabo i zemdliło mnie ze stresu. W dodatku to ciągłe podkreślanie, że lek jest przeznaczony WYŁĄCZNIE DLA KOBIET PO MENOPAUZIE, które chorują na raka piersi. Dlaczego więc lekarze aplikują go nam, kobietom, które jeszcze do tego etapu nie doszły? Czy ten lek na pewno nie zepsuje czegoś w moim organizmie? Uważam, iż pani dr powinna była mnie ostrzec, a powiedziała jedynie, że jest on mocniejszy od Clo, że ma lepsze efekty i że stosują go w leczeniu raka. Poza tym wyczytałam, że przynajmniej u samic szczurów, którym podawano lek, zaobserwowano wady płodu, choć nie są w 100% pewni, czy było to spowodowane lekiem. Odnośnie ludzi tego typu danych nie znalazłam, ale i tak się boję
Umówiłam się dzisiaj do kliniki na 8dc na USG. Ponoć niektóre dziewczyny po Lameccie w 8dc miały już 20mm pęcherzyki, mimo iż normalnie owulacja występowała u nich dopiero ok. 14dc. Ciekawe jak będzie u mnie. Tak ekspresowej ovu jeszcze nigdy nie miałam. Może już w tym dniu dostanę zastrzyk na pęknięcie, dzień później inseminacja i jeszcze przed następnym weekendem będzie po wszystkim?
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.