Urolog potwierdził że wszystko z J w porządku, co z jednej strony jest dobrą wiadomością, z drugiej - nie ma szans na poprawę.
Mi się marzy urlop, żeby się wyspać i nie myśleć o niczym. Co rano kryzys, nawet kot nie ma ochoty wstawać 
Jutro usg piersi i zaczynam gonapeptyl. Ciekawe kiedy zacznę odczuwać moją menopauzę. Znając mnie to poł godziny po zastrzyku.
12dc
mam zły dzień.. wszystko mnie boli.. humor kiepski.. najchętniej bym płakała.. może boję się jakie wieści przyniesie mi G..
Testy, testy, testy... Testuję LH, żeby sprawdzić czy mój organizm mnie nie oszukuje dając objawy owulacji 
To dziwne, całe życie wszyscy przestrzegali, że jak tylko "spojrzysz na faceta" to już BUM! ciąża! Nikt nie mówił, że może być tak jak teraz...
Zaczynam żałować, że nie zaliczyłam "wpadki" jako dwudziestka + ...
5 dzień cyklu
Od dziś mierzę temperaturę nowym termometrem. Zobaczymy jak tym razem zachowa się mój szanowny wykres
Poza tym to żyjemy dalej pełni nadziei, że wszystko będzie dobrze... Jednak obawy też są i to wcale nie mniejsze niż nadzieja.
No cóż, dziś Boże Ciało, także szykuję się do Kościołka
Mężulo jeszcze śpi, jestem z niego bardzo dumna. Mam świadomość, że nie każdy bez marudzenia zgodziłby się na badanie nasienia i to jeszcze w takich średnich warunkach jak wczoraj.
Pozdrawiam 
Objawów ciąg dalszy. Mdłości w sumie są w miarę do opanowania, ale ciągła zadyszka już nie do końca. Do tego krwotoki z nosa. I ciasne wszystkie ubrania. Zrzędzę, wiem,ale to żadna przyjemność gdy próbuję co rano coś na siebie włożyć a ze wszystkiego wylewa mi się tłuszcz. Przyjmując że w ogóle się zapnę...
Dzisiaj mój J do urologa, widzę że zestresowany jest. Już nie ma czym, zostało tylko ostatnie rozdanie kart...
Bierzemy pod uwagę max 2 podejścia do ivf.
Edit: jednak to nie jest najlepszy dzień. Biegunka i krew z nosa od rana. Niefajne, marzę aby urwać się z pracy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 czerwca 2016, 08:05
Jupi! Pojawił się nowy priorytet, coś co wreszcie odciągnęło mnie od myślenia o staraniach, bakteriach itp... Myśleliśmy, że na wakacje nie pojedziemy, zwłaszcza że wakacyjne pieniądze trzeba było poświecić na remonty samochodów, w tym jedną bardzo poważną. Od trzech lat nie byliśmy na porządnych wakacjach. Zatem kupujemy namiot i jedziemy nad polskie morze... Pierwszy raz zdecydowaliśmy się na takie wakacje. Wpadłam w amok wyboru namiotu, sprzętu piknikowego, poszukiwań pola namiotowego, czytaniu, organizowaniu, przeżywaniu. Wreszcie dzieje się coś innego. Znalazłam pole namiotowe, gdzie nie trzeba robić rezerwacji, zatem obserwujemy pogodę, wsiadamy i jedziemy
Młody szczęśliwy, że będzie spał pod namiotem, kąpał się w morzu i pojedzie na wakacje. Doczekać się nie mogę.
Dziś 11 dpo i niestety z samego rana poraziła mnie vizirowa biel na teście.Odstawiam luteine i czekam na @ choć od wczoraj dostaje znaki że się zbliża. Jest mi cholernie przykro, dużo nadzieji pokładałam w tym cyklu. Co to wogole się dzieje? Jeszcze nie miałam tak żeby mieć stracone 4 cykle, tym bardziej że ten był monitorowany 
Trudno mi opisać jak bardzo zestresowana teraz jestem. Nie wiem jak wytrzymam do tego popołudniowego telefonu z kliniki.
8cs 16dp 34dc
Dziś wstałam z myślą zrobienia testu bo mam wizytę u dentysty. Wiec zrobiłam test z allegro i po kilku sekundach widzę pięknă wyraźną jedną krechę, piszę do męża że znowu nic spoglądam ponownie na test a tam pojawił się bladziutki cień cienia... Nie wiem czy sie cieszyć?
Czy powinna zrobić inny test mimo że nie bedzie już z porannego? a może te allegrowe testy już tak mają?

Bóle okresowe, takie delikatne jak otworzyłam oczy, delikatne mdłości na czczo.
Temp. 37,45
Edit: kolejny test juz z bardziej widoczną, ale jeszcze staram sie nie cieszyć chociaż uśmiech sam mi się tworzy.

Dziewczyny nie poszłam na bete bo u mnie czeka się na wynik do 5dni wiec i tak mi to nic nie da . jutro życzę sobie zobaczyć 2grube krechy, kupiłam super czuły test:)
Edit2: Test następnego dnia to również bladziochy, ale tyle podwójnych kresek nie może być zbiegiem okoliczności:-)
Polecam pisanie pamiętników, ledwo zaczełam i już zielona rameczka:) Niech to szczęście trwa:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 czerwca 2016, 15:29
Trochę odpoczęłam od pisania pamiętnika
Nie miałam też nic ciekawego do opowiedzenia. W weekend zdecydowaliśmy się powiedzieć rodzicom. Ciężko było ukrywać mój stan zwłaszcza przed teściami, z którymi mieszkamy. Ja na co dzień wyrywna, pełna energii silna kobieta sama radząca sobie ze wszystkim nagle nie dźwigam, odpoczywam i nie pijam kawy i alkoholu. Mama już się domyślała..
Mdłości nadal brak, ale pojawił się podły humor i rozdrażnienie. Bywam zła i wkurzona na wszystko i wszystkich. Apetyt w normie, nawet czasem na siłę coś przekąszam gdy orientuję się, że długo nic nie jadłam.
Dziś pierwsza wizyta u lekarza. Nie wiem co będzie widać i jaki tak naprawdę jest wiem mojej ciąży
Zobaczymy. Bardziej ciekawość niż strach we mnie siedzi. Chociaż wiem, że mogę zobaczyć coś czego się nie spodziewam - puste jajo? pozamaciczna?
czas do owulacji mija szybko dzis już 11dc staranka w trakcie jest to ten milszy czas natomiast po owulacji już czas się strasznie dłuży:( pod koniec tygodnia wyjeżdzam do siostry na 5 dni więc mam nadzieję odpocząc trochę. Siostrzenica ma roczek więc będzie imprezka:)
A tak pozatym to mąż zabrał mnie na zakupy letnie kupiam sobie 3 sukieneczki letnie i jestem zadowolona. Niby nie myślę o starankach no ale temat gdzieś tam w mojej głowie siedzi.
Wczoraj był mecz oczywiście przy piwku i czipsach. Mam już dosyć zdrowo się odżywiać stwierdziłam że jednak będe jadła co będę chciała bo skoro patologia pije pali i jeszcze nie wiem co innego zażywa a rozmnaża się jak króliki to chyba jedzenie nie ma znaczenia w tym wszystkim.
Szkopuł tkwi w mojej głupiej głowie i tylko w niej ale jak wyłączyć moje myślenie o maleństwie skoro jadę do malutkiej siostrzenicy:(
Siedzę sobie na badaniu krzywej cukrowej, ale nudy:-).
i co miałam nie panikować,nie myśleć a im bliżej jutra tym boję się coraz bardziej,że dziecko może mieć jakieś wady rozwojowe,albo nawet może dojść do poronienia,próbuję się ogarnąć ale się nie da,na usg będę szła z duszą na ramieniu:-(Wiem tylko tyle że nie chce już nic czytać w necie na ten temat!Po cichu liczę na to że usłyszę że wszystko jest w porządku a najlepiej że żaden wirus nie przeszedł na mnie i na maluszka w brzuszku.A mój strach jest niepotrzebny...
A i jest jeszcze kwestia reaktywnego wyniku na HCV następny wirus do kolekcji i przy okazji kolejny stres...
Dziś miałam iść na badania, lh i fsh. Spóźniłam się na autobus ok 30 s. Następny za pół godziny więc wróciłam do domu, rozwiesiłam pranie i zrobiłam kawę. I jeszcze wlazłam tutaj
To jest właśnie mechanizm spóźniania- "na wszystko mam czas" 
Edit. Popołudnie
Ręka mi cosik spuchła i boli
Umówiłam się na wizytę u gina 6.07 na 15.45 (jednak go nie rzucam, nie mam siły szukać nikogo innego)
To akurat 27 dc. 21-23 dc mam zrobić progesteron. To było dla mnie takie nowe doświadczenie- wchodzę, pobierają krew i do widzenia. Nic nie płacę... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 czerwca 2016, 19:35
Wiecie co kochane postawiłam w tym miesiącu na spontan odpuszczam sobie mierzenie temperatury co ma być to będzie pozdrawiam Was wszystkie cieplutko i będę wspierać każdą z osobna buziaczki słoneczka!!
Oj, czas chyba na urlop, cierpliwości do mojej pracy nie mam dzisiaj w ogóle. Zmuszam się do koncentracji i to tylko dlatego, że wiem, że od tego ten urlop zależy - albo wyrobię się na tyle szybko, żeby wziąć już wolne od środy, albo trzeba będzie się jednak w środę pojawić i urlop dopiero od czwartku. Uroki samodzielnego stanowiska, ech... Generalnie moją pracę bardzo lubię, ale teraz mam zdecydowany przesyt.
Jeszcze w dodatku montują nam dziś w biurze nowe szafy i biedy Adaś nerwowo reaguje na wiertarkę. Oboje mamy wyraźną chęć się ewakuować.
Mój mąż dostał zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną w innym mieście, dojazd codzienny 130 km. Bardzo chce zmienić pracę, ale chyba się jednak nie zdecyduje. Po cichu liczę, że jednak nie będzie chciał tych dojazdów i zaraz potem mam wyrzuty sumienia, że jestem samolubna
Wiem, że źle mu w obecnej pracy, że czuje się niedoceniany i znudzony i naprawdę przydałaby mu się zmiana. W nowej pracy mógłby też liczyć na wyższą pensję. Ale z drugiej strony radzimy sobie finansowo, więc większa pensja, choć oczywiście miła i przydatna, nie jest nam teraz bezwzględnie potrzebna. A ja jednak wolałabym, żeby był bliżej, zwłaszcza teraz 
Wczoraj zaczęłam 6tc i pojawiły się plamienia, chwilowe jednak były na wkładce a nie tylko na papierze i chyba na szczęście brązowe a nie żywo krwiste. Jednak i tak mnie przestraszyły. Wzięłam większą dawkę luteiny i dziś napisałam do gin - odpisał szybko, dobrze że wzięłam więcej i kazał zwiększyć też Duphaston.
Strasznie się boję.
Myślałam że mogę już zrobić obiad, wyjść z psem i zrobić małe zakupy ale chyba chciałam za dużo.
Teraz tylko leżę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 czerwca 2016, 12:04
temperatura dalej wysoka !! nie mam objawow ciazy ..a zreszta skad ja moge wiedziec przeciez nigdy w nej nie bylam..czekam spokojnie zeby zrobic test chyba ze @ przyjdzie szybciej ..pakuje sie na te moje dlugo wyczekiwane wakacje/ miesiac miodowy i zastanawiam sie co bedzie jak jednak okaze sie ze jestem w ciazy ...czy powinnam zmienic plany, czy lot samolotem bedzie bezpieczny ..testowanie niestety bedzie mozliwe juz na wakacjach ..nie wiem co robic ..
boje sie ze bede nadopiekuncza matka ..podobno starsze mamy tak maja ..trzesa sie nad dzieckiem jakby bylo ze szkla nie chce byc taka chce zeby moje dziecko mialo dziecinstwo takie jak ja ...o ile w tych czasach jest to jeszcze mozliwe:)))) zastanawiam sie czy inne stare pierwiastki maja takie same mysli ..nie moge dac sie zwariowac..
Słowo na dziś
13 czerwca
"Tworzę w tobie nowe dzieło - rwący strumień Radości, którego wody rozlewają się na życie innych. Nie traktuj tej Radości jako własnej i nie próbuj się nią szczycić. Obserwuj z zachwytem, jak Mój Duch przepływa przez ciebie i błogosławi innym. Stań się spiżarnią pełną Jego owoców.
Twoją rolą jest żyć blisko Mnie i poddawać się wszystkim Moim działaniom. Nie próbuj zapanować nad Duchem, który przez ciebie przepływa. Po prostu skupiaj się na Mnie w każdej chwili naszej wspólnej podróży przez dzisiejszy dzień."
Źródło- Jezus mówi do ciebie- Sarah Young.
Panie zabierz mój stres i niepokój i zrób z niego rwący strumień Radości,którego wody rozlewają się na życie innych...
7+4
Od kilku dni jestem kompletnie nie do zycia. Mdlosci i zmeczenie porzadnie daja mi sie we znaki, a ja czuje, ze stracilam kontrole nad wlasnym cialem. Nie wspolpracuje ze mna za grosz. Wracam z pracy i klade sie, po czym za jakas godzine zmuszam sie, zeby podniesc odwlok z lozka, bo przeciaz dom czeka. Gotowanie to udreka - raz, ze apetyt sredni, dwa - zapachy pogarszaja napady mdlosci. Poza tym wiecznie bez humoru, wiecznie marudna, wiecznie cos mi nie na raczke. Mam tego swiadomosc, ale nie potrafie zapanowac nad tymi stanami nerwowosci. Najczesciej obrywa sie M, bo jakos tak pod reka, a i szukac powodu zbytnio nie musze:-)
Dzis ide na kontrolne USG. Zobaczymy, czy maluch urosl i jak tam jego serducho. Przyznam, ze stresa mam, bo co jesli moje nadzieje okaza sie plonne i wieczorem zastana mnie negatywne informacje? No nic. Jakos trzeba to wszystko wziac na klate (baardzo obolala) i zmierzyc sie z demonami wyobrazni. Bedzie dobrze. Chyba....
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.