11 dc
Monitoring z wczoraj - pęcherzyk 19 mm po lewej stronie. Czas na działania!
Owulacja coś ostatnio wcześniej... Ostatnio była prawdopodobnie w 14 dc, a teraz już taki ładny pęcherzyk, że może być lada dzień. Oby udało się wstrzelić.
W poprzednim cyklu poszłam do nowej ginki. Fajnie, bo niby prywatnie, ale przyjmuje w rejonowym szpitalu i wczoraj byłam na monitoringu u niej na oddziale, bo miała dyżur. Chociaż tyle, bo z kasą wkrótce będzie krucho, a i teraz nie jest za różowo. Jestem dobrej myśli odnośnie tej lekarki, wydaje się konkretna. Byłam też u poprzedniego gina, bo już dawno zapisałam się na nfz, więc stwierdziłam, że skorzystam. Poszłam i w sumie tyle z tego dobrego, że dostałam skierowanie do szpitala, żeby mnie przebadali, z którego jednak póki co nie mogę skorzystać... Mąż na początku lipca idzie do szpitala na operację przepukliny kręgosłupa i będę potrzebna na chodzie, więc musimy to na razie odłożyć, ale może uda się na początku sierpnia. Mam iść po @, żeby zrobić hsg i może jeszcze jakieś badania. Zobaczymy, na razie skupiam się na Mężu. To jest teraz najważniejsze.
Przez tę operację to jest ostatni miesiąc, kiedy możemy się starać. Miesiąc po operacji Mąż będzie miał kategoryczny nakaz leżenia, więc żadnych ekscesów łóżkowych nie będziemy mogli uprawiać. Mam nadzieję, że to będzie tylko ten miesiąc, ale kto wie. Może być zdecydowanie dłużej, ważne tylko, żeby Mężulek stanął na nogi, bo przecież dziecko ma być nasze, a nie moje.
W sobotę udało nam się skorzystać z darmowego badania nasienia. Przynajmniej będziemy wiedzieli, na czym teraz stoimy. Suplementować będziemy dalej i zobaczymy, co z tego będzie. Może jak wrócimy do starań, to akurat nasienie zdąży się trochę poprawić i w końcu się uda? Mam taką nadzieję... A może ten cykl okaże się tym szczęśliwym i o nic nie będziemy musieli się już martwić? Marzenia...
Rozśmiesza mnie mój wykres z tego cyklu. OF oczywiście zmienił owulację na 17dc (tak jak wcześniej wskazywał mi pearly), ale pojawiła się przerywana linia. Coraz bliżej @. Przeczytałam dziś, że puszkowane warzywa mogą doprowadzić do bezpłodności. Chyba ze strachu przestanę kupować 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2016, 23:16
Ciąża zakończona ;(
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2016, 21:51
Nadal nie mogę uwierzyć, że piszę po magicznej fioletowej stronie:) Chciałabym zostać tu jak najdłużej.
4tc6d
wizyta dokładnie za 2 tygodnie, nie chciałam iść wcześniej bo i tak nic by nie było pewnie widać, a tak jest szansa, że na pierwszej wizycie zobaczę już serduszko naszego maleństwa.
Chciałabym wstawiać zdjęcia brzuszka ale przy mojej wadze będzie coś widać dopiero w 13t:) Pocieszam się słowami mojego endo, że kobiety z moją wagą raczej nic nie zyskują a raczej tracą kilogramy. Nie bede sie jakoś odchudzać, ale w trosce o malucha na pewno moja dieta się zmieni. Zacznę od butelki wody dziennie, żadnych słodyczy i wiecej warzyw:)
A jak wy zmieniłyście dietę?
Zawsze miałam opory przed pisaniem o sobie i swoim życiu, ale może czas to zmienić.
Kolejny raz się nie udaje, a podpytywanie ze strony znajomych i teściów "kiedy będziecie mieli dziecko" jeszcze bardziej dołuje mój nastój. Do tego jak na złość spóźnia się okres.
Chociaż w tym miesiącu specjalnie się nie nastawiałam na szczęśliwe zakończenie, bo mąż był "kontuzjowany" i przeleciały nam dni płodne.
Pozostaje wiara, że w końcu się uda 
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 czerwca 2016, 15:38
wyniki krzywej w normie, uff
,
Studniówka 


Moja krzywa 85-128-117.
''Szalona dziewczyna staje się szaloną żoną, potem szaloną matką ( gospodynią), a na końcu starą wariatką '' 
W zasadzie tytuł mojego pamiętnika średnio jest aktualny, ponieważ okazuje się, że mam dwie choroby tarczycy Hashi i Graves-Basedowa. Wiedziałam już o tym od jakiegoś czasu, ale czekałam na wizytę u lekarza na potwierdzenie. Jestem w grupie wysokiego ryzyka na poporodowe zapalenie tarczycy.
Poza tym kompletuje wyprawkę i daje mi to mnóstwo radości. Na wrzesień czekam i czekam i pewnie się doczekam, ale czas jakoś mi się dłuży.
Nie możemy wybrać wózka, bo mężowi podoba się xlander xmove, a mi tak średnio.
Chciałam teutonie, ale jednak znalazło się sporo minusów dla tego wózka, przede wszytskim jest trochę niski, a mój mąż wysoki i głupio z nim wygląda. Poza tym mniejsza godnola niż xmove, a ja wolę się przygotować na to, że bedę chciała z gondolą pracować do marca.
Śluz płodny i testy owu pozytywne dużo szybciej niż zwykle.
9 dni do otrzymania wyników.
Już widzę że każdy dzień musi mieć zaplanowane zadania, bo inaczej oszaleję. Tak długo jak długoi jest coś do zrobienia co w jakis sposób rozwikłuje sytuacje wszystko jedno na jakim poziomie wiedzy czy emocji tak długo jestem w jako takiej kondycji, potem zaczynam się smucić, zaczynam być wściekła na lekarkę za to że namówiła mnie badania prenatalne. Za sposób w jaki mi o nich powiedziała.
Jestem wściekła tak już profilaktycznie na szwagierkę bo już słyszę jak biegnie na pocieszenie z garścią dobrych rad. Oby nie.
A nikt tu niczemu nie jest winny,
Wydaje mi się że czuję coraz częściej coś co jest ruchami dziecka, i w tym momencie to jest tak gorzkie. Brzuch dalej rośnie, a ja chciałabym zatrzymać czas.
Hej
Dawno mnie nie było, a mój synuś jutro kończy 8 tygodni
Jestem taka szczęśliwa, ale jednocześnie pełna obaw bo zawsze musi się coś dziać... Jesteśmy już po 1 szczepieniu, mały był bardzo dzielny
Rota wypił bez problemu, a przy zastrzykach nawet nie jęknął
Mój bohater
Za to teraz dochodzą kolejne zmartwienia... Mały ma potówki stwierdzone przez dwóch lekarzy-pediatrów, ale próbowałam już wszystkiego i te potówki nie chcą mu za nic zejść. Ma je na szyi i dekolcie i trochę na buźce, ale niewiele. Jutro planuję wizytę u dermatologa, o ile znowu nam coś nie wyskoczy...
ehhh Poza tym walczę też o to, aby mały nie miał asymetrii. On tak bardzo lubi leżeć na jednej stronie. Odwraca głowę w drugą, ale leżałby tylko na tej stronie... Przed ciążą walka, w trakcie ciąży walka i po też walka... Dzieci to ciągła walka i wyrzeczenia... Ale są też cudooowne strony
Na przykład uśmiech małego albo jego cudowne gaworzenie
Tak bardzo go kocham

Każdej z Was z całego serducha życzę takiej miłości 
Jak można się było spodziewać D-day zwany również @ has come.
W tym cyklu mam w planach hsg i inofem na te moje jajniki. A po wakacjach chyba kolejna zmiana lekarza, bo może ja się nie znam, ale IUI bez hsg robić, to chyba trochę nierozsądnie. Zwłaszcza, że pan dr ma w planach kolejne 2-3 podejścia zanim poszerzy diagnostykę. Jeszcze pomyślę.
Dzisiaj mam ogromnego doła. Od rana czulam potezny smutek. W pracy nie potrafilam sie skupic. Jak wrocilam to dalam upust emocjom. Poprostu sobie rycze. Wracam wspomnieniami, Kolezanka powiedziala mi kilka dni temu, ze nasza wspolna znajoma (ta z ktora swietowalam ciaze moja i jej) szykuje wyprawke. Nie wiem, czy to mnie tak zalamalo. Bylysmy na tym samym etapie. Ona i ja. Tylko, ze ona sie szykuje, a ja nie
Boze wciaz nie potrafie sie z tym pogodzic. Najgorsze ze w takich momentach zamykam sie w sobie i nie potrafie z Nim o tym rozmawiac. Boje sie ze wpadne w depresje
Nienawidze moich kolezanek, ktorym sie udaje. Bo im wszystkim sie udaje. Jestem bardzo nerwowa, wyrzywam sie na Nim. Szkoda mi go. Chaos mysli i uczuc.
Marudziłam, marudziłam, smutałam i myślałam. Głaskałam brzuch i gadałam.
Usunęłam wpisy z poprzedniej ciąży nie dlatego że chcę zapomnieć bo nie zapomnę, zaczynam nowa drogę i lepiej żeby skończyła się "happy endem".
Wzięłam się w garść i nagle okazało się że moja beta wcale nie jest zła. Znalazłam kilka dziewczyn z nawet niższymi a z bijacymi serduchami.
Teraz oby do poniedziałku!
Martwiłam się brakiem mdłości ale czy jest czym? Pewnie jeszcze pożałuje tego że chciałabym poczuć porządne ciążowe objawy.
A tym czasem poproszę o rady czego unikać jeśli chodzi o jedzenie. Mam napady głodu na pomidory a w niedzielę jeszcze tak posolilam że G aż wykręciło a dla mnie było mniam
wiem że sól to tak nie bardzo ale na szczęście już do soli mnie nie ciągnie.
5 miesiąc - chciałabym napisać, że wszystko jest ok, niestety nie do końca. Zaczęło się od tego, że w moczu wyszły mi leukocyty i bakterie. Pani doktor stwierdziła, że prawdopodobnie jest to wydzielina z pochwy, a nie od układu moczowego, ale na wszelki wypadek zaleciła brać żuravit. Tak też zrobiłam. Do niedzieli było w porządku, za to w niedzielę wieczorem zaczęło mnie kłuć w pochwie, a w zasadzie to w cewce moczowej, więc wzięłam nospę i poszłam spać. Wczoraj do południa wszystko było ok, a potem było mi jakoś tak dziwnie podczas oddawania moczu. Wieczorem urodziłam 5-6 mm kamyczka. Aż dziwne, że przeszłam to tak łagodnie, bez większych boleści. Gorzej, że nie wiem czy już wszystkiego się pozbyłam czy jeszcze coś tam we mnie zostało. 3 lata temu też miałam kamyczki, wtedy urodziłam 2, jakoś w tygodniowym odstępie. Ten mój organizm to wie kiedy wybrać sobie czas na takie rzeczy, akurat wtedy jak moja pani doktor jest niedostępna
. Biorę profilaktycznie nospę i urinal, w sobotę zbadam mocz i zobaczymy co dalej.
W przyszły czwartek mam usg połówkowe, mam nadzieję, że wszystko będzie ok, staram się nie myśleć o tym za dużo żeby się nie zamartwiać. Na to usg miał iść ze mną mój M, prawdopodobnie poznamy wtedy płeć maluszka, niestety musi jechać na szkolenie i nie da rady ze mną pójść, jak pech to pech....
Z pozytywów odczuwam już ruchy maluszka, a przynajmniej tak mi się wydaje
, że to nasze maleństwo. "Pomalowaliśmy" pokój i zrobiliśmy przemeblowanie tak żeby zmieściło się łóżeczko. Moja fryzjerka w końcu zgodziła się pofarbować mi włosy, więc nie mam już tych obrzydliwych odrostów, przy okazji zmieniłam kolor i skróciłam włosy, w końcu można wyjść do ludzi
.
Test mówi, że owulacja. Śluz mówi, że brak owulacji. Jajnik mówi- mam was w dupie.
Ale na wszelki wypadek "spontaniczna" kopulacja będzie.
Gdzie są czasy, że seks był gdziekolwiek, kiedykolwiek i jakkolwiek?
Podczas starania się o dziecko szczególnie wartościowymi owocami są: maliny, morele, brzoskwinie i czerwony grejpfrut. Ciesz się nimi i jedz je do woli!
Jedno co pewne to że poziom cukru spada mi maksymalnie szybko. Wyszłam na chwilę do apteki, po drodze zaczęłam być głodna, wróciłam po 30 minutach na granicy omdlenia, teraz wcinam szybko kanapkę bo jeszcze się trzęsę.
Po pracy usg piersi, niech się napatrzy na te torbiele. Teraz żałuję że nie poszłam do onkologa na coroczną kontrolę, miałabym to z głowy.
Wieczorem pierwszy zastrzyk gonapeptylu. W sumie wolałabym żeby tych objawów było po nim malo -od jutra zaczynam kurs rosyjskiego w pracy, fajnie by było go ukończyć...
Dziękuję każdej z Was za miłe słowa!! 
My już jesteśmy w domu w trójkę
w sumie w czwórkę licząc kota
Kiedy przyjechaliśmy do kliniki to okazało się, że komóreczka jeszcze się ładnie podzieliła i na dzień dzisiejszy rozwój jest jak najbardziej prawidłowy i klasa A 
Wzięłam jednak to l4, co tam. Tak naprawdę w szkole zostało parę godzin a ja też już byłam tym wszystkim mocno zmęczona. W piątek 24.06 czyli w 10dpt robię betę. Wcześnie ale prolutexu mam na 11 dni, lekarz wypisał mi receptę na następne opakowanie tego i jeszcze tego żelu z progesteronem ale że to drogie leki to kazał mi przed wykupieniem zrobić krew. Powiedział, żeby kupić leki i przyjmować dalej jeżeli beta będzie powyżej 10. Tego prolutexu jest tylko 7 ampułek więc gdyby co będę musiała sobie szybko załatwić następną receptę. Ciekawe, jak długo się go przyjmuje.
Tyle mam leków i o różnych porach że jutro chyba muszę usiąść i zrobić sobie jakąś tabelkę i odhaczać co już w dany dzień zażyłam
A brzuch to już nie wiem gdzie kłuć. Od dzisiaj doszło mi jeszcze clexane i ajć, boli po wstrzyknięciu. Ale jeżeli to ma pomóc to nie będę dyskutować tylko zacisnę zęby i przetrwam każdą igłę 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.