Po wizycie 21 czerwca
Waga mamy:57kg (+11kg)
RR: 120^80
Po badaniu na fotelu okazało się że szyjka się trochę skróciła... ale to pewnie przez moje częste twardnieniw brzucha... lekarz stwierdził że do 10 razy może być... wiec w środę, czwartek i piątek po wizycie liczyłam... i naliczyłam odpowiednio 21,24 i 20 napięć brzucha :( Powiedział że można brać magnez ale nie za dużo... no czyli nie za dużo to nie wiwm ile... Niestety nie wiem też czy mała rośnie odpowiednio bo usg nie miałam... Następna wizyta 12 lipiec więc za 2,5 tygodnia... miała być 5 lipca ale wtedy mamusia będzie broniła swoją pracę magisterską... oby się udało bez przykrych niespodzianek... i oby nie było strasznego upału bo wtedy będzie pozamiatane...
Z jednej strony już tak bardzo chciałabym przytulić tę moją małą kruszynkę a z drugiej strony jeszcze logistycznie nie mamy ogarnietego domku i przede wszystkim pokoiku małej... bo co chcę cokolwiek posprzątać bądź zrobić to niestety ale brzuch mi twardnieje... a lepiej teraz nie urodzić... lepiej i dla Okruszka i dla mamy... żeby malutka nie miala problemów z oddychaniem a mama żeby mogła obronę machnąć i tym samym skończyć studia:-) Także Amelko jeszcze tak ze 3-4tygodnie wytrzymaj słonko nasze :*

Ja juz po tescie oczywiscie piekna jedna kreska ale niczego innego w tym dc sie nie spodziewalam wiec albo fasolka sie jeszcze nie zagniezdzila albo brak ciazy w kazdym razie winko moge sie napic

Ale mialam w nocy poekny sen chyba sie troche nakrecilam tym rannym testowaniem bo snilo mi sie ze zrobilam test i wyszly dwie grupe kreski nie moglam w to uwierzyc myslalam ze snie i faktycznie spalam i w tym snie sie obudzilam i zrobilam ponownie test i znowu dwie krechy pokazalam mezowi byl w szczesliwym szoku no i kiedy juz zaczelam wierzyc i cieszyc sie ze ponownie zostane mama kombinowalam nawet co powiedziec bratu na imprezie na pytanie czego nie pije bo nie wie ze sie staramy a chcialam z nowina poczekac do serduszka na dobre sie obudzilam no i ten test byl juz z jedna kreska ;(

Moj umysl plata mi bardzo wredne figle..

Postanowilam wczoraj zmienic gina ten moj aktualny na ostatniej wizycie mnie olal i na moje pytanie o jakies badania stwierdzil ze 8 miesiecy staran to niedlugo i trzeba sie starac rok zeby cos zaczac a ja sie boje ze mam cos z hormonami zaraz po owulacji jak tylko sie zacznie faza lutealna strasznie bola mnie piersi sa ciezkie nabrzmiale i czasami nawet chodzenie sprawia mi bol myslalam ze to objaw napiecia no ale dwa tygodnie przed@to chyba troche za wczesnie wyczytalam ze to moze byc za wysoki progesteron i dlatego nie moge zajsc w ciaze o dlatego chcialabym takiego gina ktory by mi poswiecil swoj czas wysluchal mnie a nie w 5 minut zbyl jak upierdliwa nastolatke chcialabym zaczac cos w koncu dzialac ;(

Jestem z okolic stalowej woli znaktoras z was jakiegos dobrego gina z tych rejonow?


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2016, 08:33

Karolcia86 "Moja droga na K2" 25 czerwca 2016, 09:06

Cykl powoli dobiega końca i nie ukrywam, że bardzo mnie to cieszy. Nie mogę się już doczekać, jak rozpoczniemy nowy, lepszy, bardziej owocny.
W tym cyklu totalnie odpuściliśmy <3, sprawdzanie śluzu, szyjki, nawet temp mierzona od niechcenia.
Sporo mamy na głowie: dużo pracy, więc czujemy się zmęczeni i fizycznie i psychicznie. W tym miesiącu trochę imprez się przewinęło, no i oczywiście, jak to wtedy bywa pojawiał się alkohol. Dlatego w przyszłym miesiącu trzeba się zregenerować.
Kuracja czarnuszką przynosi efekt oczyszczający :)

Przede mną 2 tygodnie urlopu -> czekam z utęsknieniem :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2016, 09:06

18 dc, 5 dpi, 5 dpo

M. się rozłożył. Nosz kurna chata! Teraz, kiedy mamy taką szansę... Wszystko chyba przez te przeklęte klimatyzatory, które z jednej strony ratują nam życie w ciągu ostatnich upalnych dni, ale z drugiej strony jak się przesadzi i zbyt długo posiedzi na ścieżce płynącego chłodku - nieszczęście murowane. Żal mi m., ale powoli zaczyna mnie wkurzać. Jest tylko przeziębiony - katar, kaszel, ból gardła i trochę podwyższona temperatura. To jeszcze nie powód by zachowywać się jakby koniec żywota nadchodził! Najgorsze, że wszyscy mężczyźni, których znam w ten sposób reagują. Ledwo coś się przypląta, a ich męskość w mig wyparowuje! Co z nimi jest nie tak??

Dzisiaj spaliśmy osobno, żeby zminimalizować ryzyko zarażenia mojej osoby. To chyba pierwszy raz odkąd mieszkamy razem, nie licząc kilku dni, gdy m. był na szkoleniu czy też ja u rodziców. Okropne uczucie, ale czego się nierobi dla upragnionej ciąży... Niestety nie wiem czy nasze wysiłki nie idą na darmo, bo w nocy budził mnie już kaszel, zaczynam mieć lekki katar i czuję, że coś zaczyna mi się dziać z gardłem. Sic! Muszę to powstrzymać!
Byle nie witaminą C, bo wczoraj wyczytałam gdzieś, że badania pokazały, iż jej nadmiar w okresie ciąży u zwierząt uszkadza płód. Na ludziach chyba jeszcze badań nie prowadzono, ale ryzykować nie zamierzam!

Justyś91 Walka o upragnione dziecko 25 czerwca 2016, 09:57

Sobota przyniosła mi silny ból brzucha taki jak na @ ale do tej to jeszcze daleko bo dopiero co dwa dni temu miałam owulację. Nie wiem co się dziej. Pogoda dzisiaj nawet sprzyja przyjemnie się ochłodziło ciekawe tylko na jak długo. Dużo rozmyślam o tym całym nacisku jaki na mnie kładzie najbliższe otoczenie w sprawie dzidzi i tak szczerze mówiąc mam już tego dość. Czasami mam takie wrażenie jak by ktoś "ukradł" mi szczęście, dla każdego z nas Bóg zaplanował cos innego, może to jeszcze nie jest dobry czas na zostanie mamą??? Sama nie wiem każdego dnia mam mieszane uczucia co do sprawiedliwości na tym świecie....

8 dpo
Byłam dzisiaj, a właściwie wczoraj zbadać sobie progesteron, tak z ciekawości. Przejeżdżałam koło diagnostyki i nagle wpadł mi taki genialny pomysł do głowy ;) juz nawet ominąłem zjazd do laboratorium, ale cos mnie podkusiło i zawróciłam.

Wynik w systemie pojawił sie ok 19, spadłam z krzesła jak go zobaczylam, a szczękę z podłogi zbieram do teraz.
Mój wynik progesteronu w 7dpo to 112.92 nl/ml O.o
Poprzednio badałam prg jakies 2 cykle temu i wtedy wynik z tego co pamietam miałam ok 18/19. Cholernie duża różnica!
Cykle te jednak znacznie sie od siebie różnią, po pierwsze teraz miam cykl stymulowany CLO dzięki czemu wychodowalam 2 pecherzyki i w rezultacie miałam podwójna owulacje i dwa ciałka żółte. Nie znam sie na tym ale na logikę dwa ciałka żółte to dwa razy wiecej progesteronu tak? Kto to wie No ale nadal dwa razy wiecej nie daje wyniku 112... Po drugie, zastanawiam sie tez czy luteina mogła wpłynąć aż tak znacząco na wynik, ale nie sądzę bo po pierwsze zaczęłam ja brać w tym cyklu z mocnym opóźnieniem bo dopiero wczoraj i do momentu badania zdążyłam sobie w sumie zaaplikować 3 tabletki dopochwowe. Czytałam rownież w internecie ze luteina dopochwowa nie wpływa tak bardzo i tak szybko na wynik prg we krwi wiec sama nie wiem co o tym myślec. Czy powinnam sie martwić? Czy moze to zapowiedź czegoś wspaniałego? Nie chce sie nakręcać,

Jutro ide na drugi wlew z intralipidu (czy jakkolwiek sie to odmienia) jak będę w klinice spróbuje zagadać z koordynatorem medycznym i moze tam udziela mi jakiejs bezpłatnej konsultacji co do mojego szokująco wysokiego wyniku prg.

Ale byłoby wspaniałe gdyby wreszcie pojawiły sie dwie kreski na teście...

Co do objawów to tez sa obiecujące, ale znowu - staram sie zwalać to na te dwa ciałka żółte i przez nie na wysoki progesteron. Od 1dpo mam bardzo wrażliwe sutki, normalnie taka wrażliwość mijała po 1dpo a tymczasem trwa nadal, od wczoraj czyli właściwie od 6dpo zaczęły bolec mnie piersi, bez jakiejs tragedi jeszcze, ale zdecydowanie je czuje. No i zanim zaczęłam brać luteinę miałam bardzo duzo białego gęstego śluzu, który rownież zazwyczaj zanikał mi ok 4dpo. No nic objawy objawami a życie samo zweryfikuje czy znowu mój organizm aby przypadkiem nie robi mnie w przysłowiowego **uja ... :)
W pierwszej ciazy byłam pewna swoich objawów, ale od tamtego czasu przeżyłam tyle rozczarowań ze juz na nic sie nie nakręcam.

Dobranoc ;*

60% ciąży za nami ! :)
Moje maleństwo wreszcie nie wstydzi się kopać kiedy tatuś położy rękę na brzuszku :) do tego bardzo wyraźnie pokazuje swoje kopniaki :)
Jutro zaczynamy 25 tydzień nie wiadomo kiedy to zleciało :) a już za 4 dni wizyta :) Hurra !!! Wreszcie się zobaczymy :)

Upał, upał i jeszcze raz upał... masakra jest grubo ponad 30 stopni w cieniu już od rana.

Nie mogę spać w nocy, ale nie tylko, ze z wględu na upały, ale w czwartek o 2 w nocy złapał mnie giga ból w krzyżu... serio myślałam, że zaczął się poród, spojrzałam na brzuch zrobiły się 2 kulki, jedna od strony biodra, druga od strony żeber... ani wziać oddechu, ani się ruszyć...w piątek cały dzień przeleżałam na pół siedząco bo nie mogę się położyć, ani na lewym boku, ani na prawym, ani na płasko bo ten ból wraca, myślę, że to nie jest skurczowe ( mogę się mylić), ale Tymek urósł i naciska mi na nerw... dobrze, że wizyta już we wtorek.
W dzień też chodzę połamana, zmęczona i fizycznie i psychicznie.
Muszę się ze wstydem przyznać, że psychicznie już nie daje rady, przerasta mnie to wszystko... przychodzi noc a ja w płacz, że jak mam spać skoro każda pozycja przynosi ogromny ból :( boli wszystko nogi, kręgosłup, żebra, ciężko się oddycha...
Poduszka ciążowa już nie pomaga, stała się bez użyteczna.

Męczą mnie w dzień lekkie bóle na dole brzucha coś ala @, ale położna mówiła, że tak ma być, no i nospa, magnez idzie w ruch...

Tak naprawdę do porodu zostało mi jakieś 37 dni, a kiedy lekarz zaplanuje CC to nie wiem...ale swoją torbę już spakowałam, Tymusia prawie też... czwartkowa noc, kiedy byłam przekonana, że właśnie coś się zaczyna dała mi kopa do spakowania, muszę tylko powkładać ubranka...

Przez te wszystkie lata starań było tak ciężko, tyle łez, krzyku, kłótni - kurde jaka to była próba dla związku... a teraz nie mogę wyjść z podziwu że mój mąż jest taki opiekuńczy, troskliwy i w końcu więcej się uśmiecha :)

Tak, tak drogi mężu i tak wiem że będziesz to czytał! Dziękuję! Szczególnie za ostatni tydzień. Było ciężko, wiele strachu ale wygraliśmy nasze serduszko puka i teraz już będzie dobrze :) Kocham Cię :* <3

Będzie synek zobaczysz :P możemy się nawet założyć - ja chcę masaż stóp... specjalnie nie będę myła 3dni hahahahaha


W środę wizyta i znów zobaczymy naszego łobuziaka :) <3

32dc

Dzis powinna sie pojawic @. Nastapil spadek temperatury, piersi z samego rana byly jeszcze wrazliwe, w tej chwili juz w normie. Oczywiscie test negatywny. Czekam na nia. Wiem, ze przyjdzie.

magic1 2 procedura ICSI, musi się udać! 25 czerwca 2016, 18:50

znalezione pożyczone ;-)

must have:

1. Wózek, fotelik samochodowy
2. Łóżeczko
3. Materac (lateks, pianka, pianka-kokos, pianka-gryka, pianka-gryka-kokos)
4. Przewijak na łóżeczko
5. Rożek (może być z usztywnieniem albo bez)
6. Prześcieradła
7. Coś do spania na okres po-rożkowy, czyli po 2-3 tygodniach (śpiworek, ew. kołderka czyli wypełnienie i 3x poszwa)
8. Ceratka do łóżeczka
9. Kocyki
10. Wanienka
11. Ręczniki z kapturkiem
12. Ręcznik kąpielowy bez kapturka
13. Termometr do wody
14. Pieluchy tetrowe. Takie kolorowe do karmienia, do wózka jak się na spacer idzie...
15. Środek do kąpieli OD PIERWSZEGO DNIA DZIECKA
16. Gruszka lub Frida ...
17. Woda morska (do udrażniania noska, np. Marimer, Sterimar)
18. Coś do pielęgnacji pępka (Octenisept, gaziki nasączone spirytusem, gaziki jałowe + spirytus) - tutaj możecie dostać receptę od lekarza przy wypisie ze szpitala
19. Płatki higieniczne (np., do przemywania buzi)
20. Waciki do uszu z ogranicznikiem
21. Coś na odparzenia (np. sudocrem)
22. Krem nawilżający po kąpieli
23. Chusteczki nawilżające do wycierania pupy (np. Dada, Pampers, Softino)
24. Nożyczki do paznokci
25. Pieluchy – najmniejszy rozmiar
26. Szczoteczka do włosków (szczoteczka prócz normalnego czesania przydaje się, gdy dzieciak ma ciemieniuchę – wówczas pół godziny przed kąpielą nacieramy oliwką, potem wyczesujemy i normalnie myjemy) :)
27. Termometr (np. do przykładania do czoła/ucha)
28. Coś do prania ubranek (np. płyn lub proszek JELP, Dzidziuś ) :)
29. Jakaś butelka ze smoczkiem o najwolniejszym przepływie (Avent, Nuk, Dr. Browns, Tommy Tippee – nawet, gdy chcecie piersią karmić, może przydać się do przepajania w przypadku kolki lub upałów.
30. Wówczas – szczotka do mycia butelki + zapasowe smoczki
31. Smoczek – uspokajacz (również najmniejszy, Avent, Rossmann Babydream, Nuk, kauczukowy lub silikonowy)
32. Osłonki silikonowe na sutki i ja osobiście jestem im przeciwna...
33. 3-4 śliniaczki
34. Ubranka (raczej rozmiar 56, jeśli dziecko jest powyżej 55cm i tak w rozmiarze 62 będzie pływało)
- 5x kaftanik na zatrzaski + śpiochy (nie na guziki czy wiązania!)
- 5 x pajacyk :)
- 5 x body z długim rękawem :)
- 5 x body z krótkim rękawem :)
- 2 x sweterek :)
- 2 x razy bluza (bez kaptura) :)
- 5 razy bluzka z długim rękawem :)
- kilka par skarpet :)
- 2 pary niedrapków :)
- 3 czapeczki cienkie wiązane :)
- jedna grubsza czapeczka :)
- rajstopki 3-4 pary :)
- opcja na lato: zdecydowanie więcej bodziaków z krótkim rękawem/bez rękawów, kilka sztuk rampersów, dla dziewczynek sukieneczka bawełniana :)
- opcja na zimę: kombinezon, ciepła czapka zimowa, dodatkowe rajstopki, skarpetki grubsze, może jakaś grubsza bluza) :)

Zaznaczam, że miałam większą ilość niż podałam

OPCJA WYPASIONA

Prócz powyższych przydatne bywają różne utensylia dzieciowe.
1. Leżaczek – bujaczek
2. Mata edukacyjna (po 2 miesiącu)
3. Niania elektroniczna
4. Podgrzewacz do butelek
5. Wyparzacz (do butelek, smoczków)
6. Regał na dzieciowe rzeczy (wielce przydatny!) :)
7. Karuzelka nad łóżeczko :)
8. Myjki frotte :)
9. Gąbka – podkładka do kąpieli (jak wyżej) - u mnie nie sprawdziło się...
10. Pieluchy flanelowe sztuk 5 :)
11. Parafina ciekła (przydała się gdy dziecko dostaje koszmarnych potówek)
12. Kropelki na wzdęcia (esputicon, espumisan, bobotic, delicol, sabsimplex – ten nie do dostania w PL)
13. Wiaderko do kąpieli Tummy Tub
14. Olejek mentolowy (np.olbas oil – gdy dziecko ma katar, kilka kropli dodajemy do takiego zapachowego podgrzewacza lub do miski z gorącą wodą, postawionej w pokoju – łatwiej oddychać)
15. Nawilżacz powietrza

RZECZY DLA MAMY:
1. Maść do ratowania brodawek (np. bephanten, maść, nie krem!)
2. Koszule do karmienia :)
3. Podkłady porodowe SENI
4. Podpaski rozmiar gigant (chyba tylko apteki, takie gigantyczne Bella lub inne są też, a dopiero potem rozmiar xxxl jakieś zwyklejsze, potem coraz mniejsze aż do wkładek dojdziecie – a tych największych to ze 4 opakowania). Są takie podpaski w aptece z ściągniętymi brzegami, firma chyba Tena. Nie polecam zwykłych podkładów, nie trzymają się i nie mają skrzydełek :)
5. Majtki jednorazowe (ja się pociłam w tym, więc kupiłam najtańsze gacie bawełniane z przeznaczeniem na wyrzucenie) – w opakowaniu jest 5-7 sztuk.
6. Staniki do karmienia :)
7. Herbatka na laktację (nie zawsze jest konieczna, ja miałam i nie użyłam)
8. Tantum rosa (do podmywania się po porodzie, albo do robienia nasiadówek). Bardzo mi pomogło :)
9. Laktator - kupiłam ręczny, ale nie umiałam z niego korzystać, bardziej mleko leciało po ręcznej interwencji niż po użyciu laktatora :)
10. Wkładki laktacyjne

Nie wytrzymałam zrobiłam test dzisiaj...I jest druga blada kreska,boję się cieszyć bo wiem jak to może się skończyć boję się powtórki biochemicznej itp.Ale jeśli się uda to będzie to prawdziwy cud, cud św Dominika.

Zajączek Ostatnia opcja-naprotechnologia 25 czerwca 2016, 11:53

Jesteśmy po 4 spotkaniach z instruktorem modelu creighton i 1 wizycie z lekarzem naprotechnologiem. Właśnie na tej wizycie wyszło że mam hiperptolaktynemię i za niski progesteron. Pierwszy raz miałam zbadane piersi. Dostałam tyle leków, że ciężko mam się w nich połapać. A to lista:
Acc 600
Bromergon
Luteina
Vitaminum C
Letrazole accord
Naltrexone HCL
Kilka badań z krwi mam jeszcze do zrobienia bo część zrobiłam na miejscu. Oprócz tego zalecone:
badanie nasienia z posiewem (ale się z tym nie pali),
test po stosunku,
monitoring cyklu.
Mam jeszcze zdobyć ksero opisu laparoskopii, podczas której wyszło że mam endometrioze 1 stopnia i nie wiadomo czy usunięto mi te zrosty(nie sądzę). Jeśli nie usunięto to pradwopodobie będzie konieczna kolejna laparopkopia.
Badania krwi kosztowały 1190zł w tym Food Profil 940zł(tym bylam najbardziej przerażona). Wizyta z usg 300 zł. Leki w aptece 195zł. Razem za jednym machem wydałam 1685zł. A jeszcze po tym Food Profilu czekają mnie spotkania z dietetykiem.
Błagam niech ktoś powie, że od teraz będzie taniej, bo w takim tempie wydawania kasy szybko osiągniemy bankructwo.

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 25 czerwca 2016, 12:00

Znowu w klinice, tym razem pod drzwiami dietetyka. Mąż wspaniałomyślnie zapisał mnie na bezpłatne konsultacje. Wszystko super fajnie tylko byłoby mi łatwiej gdyby oprócz wysyłania mnie tutaj przestał zaciągać mnie na lody i kupować ciasto do domu. Nie we wszystkim jest jego wina, jestem łasuchem szczególnie na słodycze, ale mógłby mo to chociaż ułatwić...
No i oczywiście przyszłam sama bo on zmęczony, a konsultacje nt.diety płodności.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2016, 12:00

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 25 czerwca 2016, 12:51

NIEWIARYGODNE!!!!
Zadzwonili dzisiaj rano, że jest dla nas dawczyni.. Liczba pobranych komórek do 9.. Po kilku godzinach pani poinformowała, że tylko 3 są dojrzałe, z czego jedna na 90% umrze bo jest słabiutka i czy zapładniać chociaż te dwie.. Zgodziliśmy się..

Proszę o modlitwę, za nasze komórki, żeby przeżyły, były dzielne i walczyły i za parę, która ofiarowała nam ten wspaniały dar..

magic1 2 procedura ICSI, musi się udać! 25 czerwca 2016, 19:02

21+3
22 tc czyli mamy z już górki :-) upały mnie wykończą, czuję się jak snięta ryba, mojemu maluszkowi też się to nie widzi bo już mi tak nie bryka, mam nadzieje że to przez pogode oczywiscie :-/ a za 3 dni zaczynam szkołę rodzenia, trzeba wynieść jakieś przydatne wskazówki bo totalny świeżak ze mnie w sprawie dzieci :-)

Jutro do pracy... Boże, jak mi się nie chce! No nic, jeszcze tylko ze dwa miesiące i może pójdę na to zwolnienie :) Muszę pokończyć parę ważnych projektów, przyuczyć moją zmienniczkę do moich obowiązków i z czystym sumieniem powinnam być w stanie zostawić moją firmę na rok :) Mój pracodawca zachował się wobec mnie bardzo fair, więc ja też chcę być w porządku wobec nich, zwłaszcza, że czuję się bardzo dobrze, a moja niechęć do pracy to niezwiązany z ciążą napad lenistwa pourlopowego :D

Planowaliśmy się wybrać dzisiaj na kiermasz i do kina, ale zobaczymy, co z tego wyjdzie, bo upał jest taki, że nie daje żyć. Siedzimy w naszym najciemniejszym pokoju, wiatrak chodzi na cały regulator i dzięki temu jest nawet znośnie, ale otrząsa nas oboje na samą myśl o wyjściu na zewnątrz. W końcu będziemy musieli wyskoczyć choć na chwilę do sklepu, bo w lodówce po urlopie pustki, ale chyba odwleczemy to do wieczora :D

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 25 czerwca 2016, 14:42

Czwartkowe usg wykazało, że prawojajnikowe pęcherzyki jednak nie rosną. Ruszył się za to jeden z tych mniejszych z lewej strony i urósł do 17mm. Dziś późnym wieczorem ovitrelle, a w poniedziałek rano IUI. Jakieś mam nawet pozytywne nastawienie :) co prawda boję się jak nie wiem, że znowu nie wyjdzie, ale tak sobie wmawiam, że jeśli tylko jajowody są drożne, to będzie dobrze :)
Jak jednak nie wyjdzie, to plan też już jest, bo ja jestem mistrzynią planowania wszystkiego, więc jakby co, to wiem co dalej.

Z bad newsów - ciąża mojej siostry jest zagrożona :/ martwię się i boję jakby to o moją własną chodziło :(

shadowgirl Starania o cud 25 czerwca 2016, 15:21

Ciąża rozpoczęta 22 maja 2016

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)