38 tydzień ciąży
Do terminu z OM 19 dni
Do terminu z Usg 9 dni
94%
No i jak zwykle się pokomplikowało. Mąż na urlopie a tu dzwonią że go ściągają do roboty i ma jechać na tydzień do Krakowa obstawiać te światowe dni młodzieży, wyjazd sobota lub niedziela
mama przyjeżdża w niedziele ale co z tego jak ona nie ma prawka a do szpitala 20 km
Jak coś się zacznie będę musiała się sama zawieźć i wrócić i nikt do szpitala nie przyjedzie jak będę czegoś potrzebować, no masakra 
Mam nadzieje że uda mu się jakoś wywinąć 
Chciałabym już urodzić, wczoraj długi spacer, mycie okien, gruntowne sprzątanie tarasu, okłady z męża, masaż biustu i nic
parę skurczy i to słabych. Tymek nie współpracuje 
Z innej beczki, waga na dziś: +13,3 kg (matko jak ja to zrzucę
)
z boku brzucha puściły mi się 3 małe rozstępy 
W piątek wizyta, zobaczymy czy coś się posunęło do przodu choć mam nadzieję że nie doczekam do piątku 
Jeszcze córka dostała ospy, masakra jakaś, teraz jeszcze niech się noworodek zarazi, kurde co za pech jakiś 
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lipca 2016, 20:54
ok wiec zaczynamy od poczatku ...kupilam milion testow owulacyjnych ..pierwszy test i pozytywny ..7dc !!! nie rozumiem tego kompletnie nic nie rozumiem !!!! owulacja gra ze mna w ciuciubabke !!!! temperatura skacze jak szalona ..to teraz testy tez wychodza pozytywnie jak nigdy ....ale 7 dc ??? dopiero wczoraj przestalam krwawic ...coz testy bede robic codziennie ..zobaczymy ile w tym prawdy !
Osluchowo w porządku, gardło nie jest czerwone. Wszystko wskazuje na zęby, bo dziaselka rozpulchnione i na górze, i na dole. Mamy też zacząć mleko 2. I obserwować.
Wczorajsze usg dodalo mi skrzydel! Jestem szczesliwa bo mialam owulacje! I to bardzo wczesna w tym cyklu, ale to zapewne clo zasluga. Usg bylo w 15 dc, i bylo to 3-4 dni po owu, widoczny byl jeszcz plyn w zatoce douglasa i wokol zdrowego lewego jajnika, pani robiaca uag stwierdzila ,ze owulacja napewno sie odbyla, endo 14 mmm! Czyli tez pieknie. Juz dawno nie slyszalam tak dobrych wiesci.
Pani doktor powiedziala ,ze ma nadzieje ,ze sie szybko spotkamy w poszukiwaniu pecherzyka, kazala byc dobrej mysli. Jednoczesnie jestem pelna nadzieji i taka spokojna ,ze to moze juz. Ze moze wkoncu nadszedl nas czas. Czas na nasze malenstwo. Z drugiej strony bardzo sie boje, boje sie ,ze nakrece sie a ciazy nie zobacze. Tymaczasem bede zyla nadzieja. Nadzieja,ze rosnie we mnie nowe zycie, ze moze bedziemy wreszcie po raz kolejny rodzicami. Moze ktos wreszcie uslyszal moje modlitwy, moje lzy.. Dostalam progestetron w razie ciazy z racji potrzymania tak jak w pierwszej ciazy i za 10 dni testujemy.
Ja oczywiscie jak co miesiac czuje sie juz w ciazy:)
Rozni sie tylko to ,ze czuje jakis wewnetrzny spokoj. Tak jakby cos ktos kazalo mi sie nie denerowac , uspokoic. Moze to faktycznie juz? Nawet jak o tym mysle to juz placze.I czekam na cud.
Czuje się dupiato .
Pogoda piękna,a ja siedzę w tym zasranym mieszkaniu i nie mam co robić.
Obiad z wczoraj , już posprzątałam i co ? wzięłam się za robienie jagodzianek, tak do kawy. Pójdzie w biodra i będę płakać .
Boże daj mi dziecko, albo chociaż dom z ogrodem ,żebym mogła se psa adoptować .
Amen
Ciąża rozpoczęta 22 czerwca 2016
Nie mogę w to uwierzyć! Serce wali mi jak młotem, ręce się trzęsą, a dusza właśnie odtańczyła taniec zwycięstwa! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lipca 2016, 09:10
Mam cudownego męża. CUDOWNEGO. Jest moim oparciem, takim prawdziwym. Wiem, że mogę na niego liczyć. Wiem, że mnie kocha i wiem jak cudownym ojcem będzie. 6 wspólnych lat, 3 miesiące po ślubie, a ja kocham go jak podczas początków. Albo i mocniej, bo teraz jestem go pewna.
Jestem szczęściarą, a dziecko będzie miało wielkie szczęście mając takiego ojca.
Dla ostresowania pojechałam do miasta, kupiłam sobie tunikę, koszulkę polo, pędzel do makijażu i orzeszki w czekoladzie.
Wróciłam, zalogowalam się na stronę laboratorium i - doszłam do wniosku że trzeba jutro jechać znowu. Tym razem po takie buciki malutkie które mężowi włożę pod poduszkę w piątek rano 
Beta 15,12
Nie wierzę że to się dzieje

Edit: z tą wczesną betą to jest tak że jeszcze wszystko może się wydarzyć. Z racji moich plamień lekarz kazał mi więcej odpoczywać. Tak więc leżę, będę ściemniać mężowi a w piątek zrobię mu niespodziankę.
Oficjalna beta w klinice w poniedziałek.
Edit 2: Oficjalna beta wykazała niestety mniejszy przyrost niż się spodziewałam, jedynie 112, a wg moich obliczeń powinno być ok 170. Powietrze ze mnie zeszło... Dzisiaj wizyta u lekarza o 14:20, zobaczymy co powie. Brudzenia minimalne ale po 2 dniach przerwy znów są 
Coś mi się nakręciło w pamiętniku, teraz piszę na BBF, ale nie ma bezpośredniego odnośnika na tej stronie. Bez sensu 
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lipca 2016, 10:19
Ciąża rozpoczęta 24 czerwca 2016

zobaczymy czy pomoże 
ciacho to chyba mała zachcianka ale od 3 miesięcy nie jadłam więc nie zaszkodzi tym bardziej że od transferu już -4,5kg...
zawsze lubiłam popołudniową czy poranną kawę z ciachem a tym razem jakoś wielkiej fascynacji nie czuję.
jutro idę do internisty, wezmę skierowanie na mocz żeby sprawdzić te moje bakterie, TSH i FT4.
jakiś koszmar w terminami do endokrynologa, nawet prywatnie to min 1,5miesiąca czekania...
19dc - dalej negatywy
A więc ten cykl zaliczam do spalonych.
Owutesty dalej wychodzą negatywnie, więc nie liczę już na cud. Możliwe, że znowu mi organizm świruje i prawdopodobnie owulka wyjechała na wakacje 
Ale spokojnie
nie denerwuję się ani nie załamuję 
Nie ten to następny 
12+6
W piatek bylam na badaniu przeziernosci i duo-tescie.
Balam sie bardzo tej wizyty, bo ubzduralam sobie kiepskie wiesci - w zwiazku z praktycznym zanikiem dolegliwosci ciazowych oczyma wyobrazni juz widzialam brak akcji serca... Ehhhh. Glupia ja. Na obrazie USG wszystko w jak najlepszym porzadku - Fasol 55mm, przeziernosc 1,2, kosc nosowa obecna, serducho mocne. Nie bardzo chcial wspolpracowac, lezal z odwrocona glowka i znachor musial sie napracowac, zeby obejrzec nosek. Nie pomagalo pukanie, szturchanie, kaslanie, moje wygibasy. Nie i koniec, tylko nozkami machal z nerwow, ze go niepokoimy. W koncu z laski na ucieche na chwile sie obrocil, wiec szybko go ofocila i tyle.
W poniedzialek dostalam wyniki badan krwi i generalnie ryzyko trisomii bardzo bardzo niskie, wiec chyba daruje sobie dalsze sledztwo i spokojnie poczekam do usg pre-morfologicznego.
Dzis wieczorem mam wizyte u mojej pani gin, pokaze jej wyniki badan (zrobilam tez posiew moczu w zwiazku z bakteriami w badaniu ogolnym, ale nic szczegolnego nie wykazal - flora bakteryjna zroznicowana, czy jak to by mozna bylo przetlumaczyc na nasze). Poprosze o zaswiadczenie o ciazy dla pracodawcy i naszego lekarza medycyny pracy, bo w najblizszym czasie zamierzam wyjsc z ukrycia:-) Planuje powiedziec szefostwu jeszcze przed urlopem, bo obawiam sie, ze jak wroce do pracy 22 sierpnia to i tak juz widoczny brzuszek bedzie na tyle duzy, ze sytuacja bedzie niezreczna. No nie wiem, waham sie jeszcze. Poki co chodze w luznych ciuchach i staram sie nie rzucac w oczy:-)
Musze tez wywiedziec sie, jakie ma zapatrywania na podroze w ciazy, bo do Warszawy chyba jednak przylecimy - 18 godzin podrozy samochodem nie bardzo mi sie usmiecha..
Poza tym czuje sie super. Mam mega przyplyw energii i znow czuje sie soba.
Oby to trwalo....
Chciałabym mieć drugie dziecko. Czuje to teraz ze chce, że moje pierwsze już powinno mieć rodzeństwo, że ja odpoczelam po pierwszym i czas na drugie. Ale tak to jest ze jak coś się chce to tego nie ma a jak się nie chce to się uda i jest. Tak u mnie było. Planowane było na później. Wiele w życiu mi się przez to poprzestawalo ale i wszystko ułożyło. I ciesze się teraz ze wtedy wyszło jak wyszło.
W chwili obecnej po nieudanych próbach doszukuje się wszystkiego co ze mną może być nie tak. Jestem po usunięciu tarczycy wiec może to jest ten powód. Biorę codziennie leki badam poziom hormonów tarczycy i jest ok. Ostatnio nawet zrobiłam sobie prolaktyne. Wyszła w normie. Może powinnam zrobić prolaktyne z obciążeniem. Może mam wtórna niepłodność. Achhh szukam igły w stogu siana.
Odkąd się staramy zauważyłam że mam bardzo mało sluzu plodnego. W poprzednim cyklu zaczęłam brać olej z wiesiołka. Lekka poprawa była ale minimalna. W tym cyklu dodałam do wiesiołka siemie lniane i tez od dziś (10dc) dołożyłam guajazyne na rozrzedzenie sluzu. Jutro chce zacząć testy owylacyjne bo przez pobudki w nocy mierzona temperatura wydaje mi się niewiarygodna. Mam nadzieję że uda nam się w tym cyklu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lipca 2016, 16:45
Ciąża zakończona 20 lipca 2016
Moje cialo chyba popadlo w jakies oglupienie. Okres - 3 dni, jak zyje takiego krotkiego nie mialam, ostatni cykl - 28 dni z wczesna owulacja, az mnie zatkalo, ze to mozliwe. Oprocz tego zaczal mnie tydzien temu bardzo bolec zab, dziwniejsze bylo to ze o zeby dbam i nawet dentysta wychodzil ze zdziwienia co mnie tam moze bolec. Plombe rozwiercil, zalozyl lekarstwo a potem nowa tak dla pewnosci. Przy tym przezylam tez dwa dni goraczki o niewiadomym pochodzeniu po rozwierceniu zeba wiec antybiotyk dostalam na ten zab, pewnie niepotrzebnie. Moze to strach organizmu przed histeroskopia w przyszlym tygodniu. Nawet morfologia po tych jazdach wyszla nie za bardzo (hemoglobina i hematokryt troszeczke za nisko plus malo neutrocytow) potworze w weekend a jak dalej bedzie taka sobie to musze wygrzebac ta z marca, zeby mi sie nie czepili.
Jedyne czego oczekuje od mojego organizmu to troche wspolpracy, juz nawet nie ciazy...
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lipca 2016, 20:01
Dziś po poludniu mam hsg. Wszystkie badania oprócz glukozy i układu krzepnięcia mam co powiedziałam pani, która wczoraj dzwoniła potwierdzić badanie. Mówię miłej pani, że chcę je zrobić u nich dzis rano, na co ona, że do mojego hsg to już będą wyniki. Dziś rano pani z laba mówi, że wyniki będą, ale jutro... Opowiedziałam jej dlaczego robię badania dziś, więc nakleiła karteczkę CITO, ale była bardzo niemiła, nie omieszkała wspomnieć, że powinnam dodatkowo zapłacić za to cito, a najgorsze jest to, że nadal nie wiem, czy zdążą z wynikami 
Uf szafa stoi w naszej nowej sypialni. Wlasnie poukladalam do niej rzeczy wiec moge isc spac. Jutro z rana jedziemy do Gniezna wiec reszte remontu i meblowanie zrobi Arek. Ciekawe ile tez zrobi podczas mojej nie obecnosci
Maza zadanie pomalowac kuchnie, lazienke, pokoj chlopcow, kupic im meble ( oczywiscie rozpisalam mu dokladnie jakie) i porozkladac je. Troche sie wnerwia ze tyle ma roboty ale coz ja na to poradze...Dzisiaj z rana bylam jeszcze u poloznej. Oczywiscie wszystko jest w porzadku
A wczoraj Julianek zaliczyl pierwszy dzien w przedszkolu. Ech moj skarbus niedawno co sie urodzil a tu juz zn iego maly przedszkolak. Oczywiscie to byl tylko wstep zeby sprawdzic jak sie tam zachowa. No i tak jak myslalam nie bylo zadnych problemow. Juliankowi tak sie spodobalo ze nie chcial isc do domu ale teraz dopiero 6 wrzesnia zacznie chodzic wiec jeszcze troche bedzie musial pczekac na kolejna zabawe 
Z ta dieta bezglutenowa to calkiem dobrze mi idzie (z wyjatkiem srody bo byly moje urodziny i maz zarzadzal jedzeniem) no ale odstawic nabialu to nie bede w stanie. No i ryby tez jem ale mieso bardzo duzo rzadziej. Nie moge sie dac zwariowac.
Jedziemy dzisiaj na farme gdzie wszystko ekologiczne wiec sobie pozbieram co mi trzeba.
30 dc
Smutno mi... Tak po prostu... Miewam PSM, ale raczej złoszczę się niż smucę. Płaczę od wczorajszego wieczoru. Niby podstaw nie mam, a jednak...
Piliśmy wczoraj wino i po kieliszku zarzuciłam mężowi że przestaje mu na mnie zależeć. Sama się zdziwiłam że to tak określiłam, nie planowałam tego... Więcej wydusić nie potrafiłam, dławiłam łzy... Nie chce się ze mną kochać, unika prztylanek,całusów, bliskości... Pogadać się z nim nie da. Siedzi tylko przed kompem i słucha muzyki w słuchawkach ... 
Młodego nie ma ostatni tydzień, kiedy mu zarzuciłam że nie kocha się ze mną, zrobił to na siłę w 2 minuty
próbowałam pytać co się dzieje ale mówi że nic i że nakręcam się, przesądzam...
Taaa... Bo ja taka niewyżyta jestem....
Mam doła.
Do tego dziś w pracy znów sajgon. Od poniedziałku urlop trzeba nadrobić wszystko żeby spokojnie wypoczywać.
Mam dość wszystkiego...
Do tego waga stoi. Wczoraj było 63,5 kg. Centymetrów też tyle samo. Biegam dalej, ćwicze.
Psycholog potrzebny na gwałt
Słońce świeci, więc jest lepiej 
Porozmawiałam z mężem, oswajam się powoli z myślą o dawcy. Mój mąż to naprawdę wspaniały człowiek i wiem, że nasze maleństwo będzie miało kochającego i oddanego tatę. Nawet, jeśli nie będą tak naprawdę spokrewnieni. On akceptuje to rozwiązanie i sam mnie namawia, to dla mnie najważniejsze.
Wczoraj zrobiłam pyszny obiad a małż wrócił wcześniej i zrobił pyszną kolację - niespodziankę
Ostatnio nasz związek cierpiał, przez stres odsunęliśmy się od siebie, a właściwie ja się wycofałam ale miałam do męża żal, że nie robił nic żeby było inaczej. Na szczęście wyjaśniliśmy sobie wszystko i od paru dni codziennie sprawiamy sobie małe i kuszące przyjemności
Wraca pożądanie, może dlatego że staram się zachować pogodę ducha i czuję większy psychiczny luz. Powoli godzę się z tym, co jest.
Na jesień planujemy ze znajomą krótki wypad za granicę, potem pewnie ruszymy pełną parą z tematem inseminacji. Jakiś czas przerwy nie zaszkodzi.
Z "przyjaciółką" dalej nie odzywamy się do siebie. Zdecydowanie pobiłyśmy niechlubny rekord. Teraz jestem w kropce, bo niedługo ma urodziny i nie odezwać się głupio i niemiło, a wyskoczyć nagle ze 100 lat też niezręcznie.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.