efta historia jak ich wiele... 3 sierpnia 2016, 12:56

27 dc, 10 dpo

Byłam na krwi.
Dupa blada
beta 0,4

Byłam twarda. Popłakałam się dopiero w domu jak powiedziałam mężowi, że nic z tego.
No nic dziś pije, odstawiam leki, za 3 dni przyjdzie franca i zaczynam wszystko od nowa :(

Dziewczynki razem z A. rozmawialiśmy i doszliśmy do wniosku,że czas odpocząć od pracy i od wszystkich. No i za tydzień jedziemy na wakacje:) Trzymajcie kciuki żeby było słonko bo bladzioch jestem straszny:(
Mamy w planach wstępnie wyjazd nad morze. Jest któraś z was znad morza ?:) A może byłyście w jakimś super miejscu,które poleciłybyście na wakacje ?

Siedzę sobie sama w domku idę za chwilę zrobić obiad. Pomysłu na obiad też brak .
Muszę się wziąć za remont. Miało być samo malowanie ścian ,ale wymyśliłam sobie wymianę mebli w moim pokoiku,a szczególnie marzą mi się białe,wiszące półki na książki i biała toaletka na kosmetyki..
Nie wiem jak tata i A. ze mną wytzymają ;D

Dupa dupa dupa!!!!! A nie cud na rocznice...zamiast się cieszyć, będę rozpamiętywać każdą z tych 12 porażek. Z każdym negatywnym testem traciłam jakąś cząstkę siebie...dziś straciłam kolejną :( Do tego wszystkiego nie mogę się dostać do żadnego ginekologa na już :/ Miałam nadzieję coś zdziałać z tą późną owulacją :/ Z cyklu na cykl coraz później się pojawia...już sama nie wiem dlaczego nie zaskakuję ten trybik i nadal się nie udaję :(

Cykl na urlopie okazał się nieudany, ale teraz znowu walczę. Jeżeli i tym razem się nie uda, to podchodzimy z mężem do inseminacji. Wymazy przed zabiegiem już wykonane i czekam na wyniki. Jak będą dobre, to do dzieła. Mam oczywiście nadzieję, że ominie mnie ten etap, ale jestem z drugiej strony na niego gotowa. Całkiem inaczej podchodzę do starań niż na początku swojej drogi. Chyba rzeczywiście zasada "co cię nie zabije, to cię wzmocni" u mnie zadziałała. Zobaczymy jak to wyjdzie. Życie jest długie i kto wie, co się wydarzy.

W czasie kiedy nie pisałam zdążyłam jeszcze mieć histeroskopię, bo lekarz podejrzewał polipa. Mój polip okazał się przewlekłym stanem zapalnym w macicy. Lekarz twierdzi, że nie przeszkodzi on w ciąży. Zobaczymy...
Aha, wcześniej wyleczyłam też nadżerkę - nareszcie! Różnica po zabiegu była do czasu histeroskopii. Teraz mam znowu nie plamienia, a krwawienia po stosunku. Lekarz uważa, że to jeszcze od nadżerki, ale ja nie jestem przekonana. Zobaczymy czy się skończą, bo od jutra mam brać luteinę dopochwowo w dawce 2x100mg, aby przygotować macicę do inseminacji.

ale sie ze mnie placzek zrobil ...jestem klebkiem nerwow wyluzowac sie nie moge ..chyba mi to cale staranie nie sluzy :( poza tym ja chyba jakas niedorozwinieta jestem ..chce byc zdrowsza wiec staralam sie pozbyc wszystkich uzywek (wkoncu jakas przyczyna musi byc tego mojego nie zachodzenia :) kupilam kawe bezkofeinowa a poniewaz uwielbiam kawe i bardzoo ja lubie pilam jej duzo wiec pomyslalam ze czemu nie ..mozg dalej bedzie myslam ze kawa itd...owszedm przez ostatni tydzien zachwlalam mnezowi ze jaka super ta kawa i ze wcale kofeiny nie potrzebuje ze mozg da sie oszukac itd ..a ze byla calkiem pyszna wypijalam po 4 dziennie nawet wieczorem...przekonana ze wszystko ok .. dzisiaj rano maz postanowil mi kawke strzelic i pyta gdzie tu jest napisane ze ona bezkofeinowa ???? no wlasnie ..nigdzie ..jak ja to kupilam ze bylam przekonana ze kofeiny brak i pilam ja przez dobry miesiac ..litrami :)))))))to chyba po tej kawie snilo mi sie ze latalam w kosmosie na paczce po chrupkach ....zastanawiam sie majac prawie 33 lata czy ja wystraczajaco dorosla jestem ?????

Zaraz mnie coś trafi... w tej PL to ludzie już sami nie wiedzą co hejtować. In vitro fuj bo sztuczne ale karmienie piersią też fuj a przecież całkowicie naturalne...

Dziś w faktach będzie o tym jak kobietę kelner poprosił żeby wyszła karmić do toalety... DO TOALETY? A TO JEST ODPOWIEDNIE MIEJSCE? A jak się czyta komentarze na fb to już ręce opadają :(

Mam nadzieję że będę mogła karmić piersią swoje dziecię a jeśli kiedyś usłyszę coś takiego to nie ręczę za siebie!

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 3 sierpnia 2016, 17:00

<3 Fasolka z terminem na kwiecień ! :) <3

Nie do końca jeszcze w to wierzę, że się udało... tak z zaskoczenia, że aż miło :)

1 sierpnia wieczorem zrobiłam test płytkowy, który gdzieś tam leżał z czeluściach szafki. Robiłam go w sumie bez żadnych oczekiwań, bardziej z ciekawości. Wynik po 5 minutach wskazał cień cienia, kreska widoczna tylko pod światło - ledwo, ledwo... Poleciałam do męża i spytałam czy też widzi drugą kreskę, czy mam zwidy i chcę widzieć tą drugą kreskę. Stwierdził, że też ją widzi, ale to taka słabizna, że w sumie ciężko powiedzieć. Do okresu miałam wówczas 6 dni.
Wczoraj w nocy obudziły mnie nudności, powstrzymałam je jakoś i dociągnęłam do końca. Rano wyszykowałam siebie do pracy, a Lilkę do babci. Gdy ją odwoziłam czułam, że jest ze mną coraz gorzej. W pracy wymiotowałam dwa razy i odpuściłam, poprosiłam znajomą by mnie zmieniła. Mój zatroskany mąż także zwolnił się wcześniej z pracy żeby specjalnie przyjechać po mnie i zawieźć do domu. Bolała mnie głowa, brzuch i miałam dreszcze jak przy gorączce... co najgorsze odezwała się też moja noga. Momentami rwała mnie w miejscach gdzie zostały mi zmiany pozakrzepowe i stare skrzepy.
W samochodzie przykazałam mężowi zajechać jeszcze po test ciążowy, żeby sprawdzić ten wczorajszy i mieć większą pewność tego co się właśnie ze mną dzieje...
Po powrocie do domu zasnęłam na kanapie praktycznie od razu i spałam dobre 3 godziny. Gdy się przebudziłam dalej miałam zawroty głowy, nudności i ból głowy. Zmusiłam się żeby wstać z łóżka i zrobić test... druga kreska wskoczyła praktycznie od razu.

Siedziałam i patrzyłam jak kreska robi się coraz mocniejsza i poczułam... spokój. Taki dziwny spokój jak na mnie, aż podejrzany. Jakby to było coś naturalnego i nie wiem. Nie zastanawiałam się, że sobie nie poradzę z dwójką małych dzieci, że to kiepski moment, że to, że tamto... byłam w przekonaniu, że tak. Tak właśnie ma być.

649d2060f90658a9med.jpg

Dzisiaj rano obudziłam się w dużo lepszej formie, zjadłam normalne śniadanie, odprowadziłam Lili do babci i normalnie dotarłam do pracy.
Z pierwszego moczu zrobiłam też test, kreska była jeszcze wyraźniejsza niż z wczorajszego wieczora.
Więc mam już pewność, że fasolka rośnie i ma się dobrze :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 sierpnia 2016, 19:17

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 3 sierpnia 2016, 17:15

Kochani malusi piesek uciekł mi dzisiaj na korytarz i rzucił się z zębami na listonosza. Jeszcze tylko tydzień...

Nie opuszcza mnie myśl że nie donoszę tej ciąży. Brudzenia ustają, później znów wracają, dzisiaj ciemniejsze niż zwykle. Powinnam leżeć? Czy właśnie funkcjonować normalnie, niech natura sama dokona selekcji? Na tym etapie nic się nie da zrobić, już to przerabiałam. Może jednak to nie tylko u męża żołnierzyki były słabe, ale może ja mam niezdiagnozowany defekt przez który to się dzieje...
Umówiłam się na wizytę do gina na przyszłą środę. Boję się ale muszę to przejść.

Ren Bog Najlepszym Lekarzem. 3 sierpnia 2016, 17:41

MODLITWA DLA CIERPIĄCYCH

Dobry Boże
Ty znasz ciemności, które mnie otaczają.
Wydaje mi się, jakby otoczyła mnie chmura,
tak że tracę całą moją perspektywę.
I na dodatek mam wrażenie, że ona nigdy się nie podniesie.
Wiem, że wcześniej udało mi się z tego wyjść,
ale kiedy te uczucia znów przychodzą wszystko znowu się zaciemnia.
Pomóż mi ufać Tobie w tym trudnym czasie.
Wiem, że po deszczu znów przychodzi słońce,
i że ponad chmurami słońce zawsze świeci.
Proszę Cię jednak, umocnij to przekonanie w moim sercu,
tak aby Twoja nadzieja mnie prowadziła.
Wierzę, że Ty możesz mnie uzdrowić
i całkowicie powierzam się Tobie.
Udziel mi łask, których potrzebuję,
aby wytrwać przy Tobie,
aż Twoja uzdrawiająca miłość,
która wiem, że nieustannie działa we mnie,
w końcu przeniknie mnie i przyniesie ulgę, której potrzebuję.
Amen.

Bloki reklamowe to katorga. Siedzę i beczę bo zewsząd dzieci! Każda reklama, wszystko sprzedają uśmiechnięte dziecięce buzie...to dla mnie za dużo.

Samara Oprócz błękitnego nieba... 3 sierpnia 2016, 19:39

Kolejny cykl, kolejne dawki leków, kolejna wizyta u gin.
Dziś zastrzyk z pregnylu, więc od jutra działanie tak na 100%. Pęcherzyk jest tylko jeden, w prawym jajniku. Endo 10 mm. W piątek kontrola czy pękł...
I znowu to czekanie!
Zapytałam mojego męża wczoraj jak długo jeszcze będziemy mnie faszerować lekami? Nie mam już siły, poważnie zastanawiam się nad zgłoszeniem do agencji adopcyjnej.
Nigdy nie sądziłam, że trzeba tyle wycierpieć, by doczekać się dziecka. Zawsze uważałam, że trzask prask i będę w ciąży. Przecież na każdym kroku widziałam małolaty z brzuchem, które tylko się otarły o faceta i od razu BACH! Ciąża! Tak straszyli w szkole niechcianymi ciążami! Tak w strachu trzymało się kolana razem dopóki nie skończyło się liceum i na co to wszystko? Kiedy człowiek się w końcu zdecyduje, ma stabilną sytuację finansową i wszystko o czym dusza zapragnie nagle okazuje się, że tej jednej rzeczy brakuje, ten jeden kawałek układanki zgubił się i należy przerzucić dom do góry nogami aby go odszukać.
Boleje nad brakiem sprawiedliwości.
Ostatnio w będąc w mojej rodzinnej parafii, poszłam na mszę. Kazanie miał ksiądz proboszcz, który zawsze ma piękne kazania. Tym razem miałam wrażenie, że mówił o mnie...
Zawsze byłam wierząca, swego czasu nawet za bardzo ( o ile to możliwe) jednak od czasu jak bezskutecznie się staramy straciłam jakoś zapał. Obraziłam się i już. Zaparłam się w sobie, że nie będę prosić Boga o dziecko. Nie chce żebym miała, to płaszczyć się nie będę. Przestałam się modlić, a po jakimś czasie chyba zapomniałam jak to się robi. Teraz siedząc i słuchając kazania, ksiądz jakby czytał mi w myślach.

"I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.
Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.

Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża?

Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona?

Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą."

Idąc więc w myśl zasady - proście, a będzie wam dane - proszę, modlę się i czekam. Skoro sam Bóg mi to obiecuje, kim więc jestem, żeby się zapierać?

Pojawił się śluz płodny :):) chyba organizm szykuje się na owu ;)a dopiero 10 dc

Jestem ciocia:-) Maly przyszedl na swiat dokladnie w dniu, w ktorym mial przyjsc. Trzy godzinki od odejscia wod i juz byl z rodzicami:-) Wymarzony porod.

20 dzień cyklu, 11 dni do okresu.


Temperatura z 36,86 spadła do 36,80. Nie mam pojęcie czy to takie normalnie skoki czy raczej już wiadomo że nic z tego nie będzie.. poczytam trochę ale najpierw poczekam jeszcze jeden cykl, żebym miała jakieś porównanie.

Szyjka jest już tak wysoko, że nie jestem w stanie jej zbadać. To dziwne bo zaczełam ją badać jak była baaardzo nisko i była taka rozpulchniona.

Sutki jeszcze trochę wrażliwe, piersi nie bolą.

I żółto kremowmy śluz.. żółty pewnie przez infekcję, ale już w poniedziałek wizyta.


Mną hormony ostro kierują.. wstałam o 12 ... NIGDY tak długo nie spałam, przez ostatnie dni nie miałam mocy na nic.. dziś posprzątałam całe mieszkanie i zrobiłam pyszną pizze na obiad !

A potem znowu nie moc.. i wręcz ryk na końcu nosa.. Mąż nie rozumie i kręci nosem..

Wszędzie słyszę o narodzinach, poczęciach, ciążach.. nawet na mszy dziś byłam za moją szwagierkę to tematem było zwiastowanie.

Zaczął mnie brzuch pobolewać i mam wrażenie, że przez noc z 10 kg przytyłam..



Moja przyjaciółka urodziła całkiem sporego synka. To nie był lekki poród i zakończył się CC. Aż bałam się słuchać jej opowiadań... :O


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 sierpnia 2016, 21:25

Dziękuję dziewczyny, chciałabym, żeby to była tylko ciążowa panika. Tylko towarzyszy mi takie złe przeczucie.. Kolejna wizyta 11.08 zwariuje do tego czasu. Ale mimo złych myśli błagam Boga żeby mi Go nie zabierał. Błagam Go o Ziemski Cud!

Paulina09 Czy w końcu się uda? 9 sierpnia 2016, 19:45

7dc
Nowy cykl, chociaż okres mało przypominał okres. Z niecierpliwością czekam na dni płodne, mam nadzieję że będą w miarę terminowo. Ten tydzień siedzę sama w domu, ale staram się nie myśleć przez cały czas o ciąży i dziecku. Nie chcę się rozczarować, ale w tym cyklu mogłoby się udać, bo przecież kiedyś musi się udać. Byłby to piękny prezent na rocznicę ślubu.
Pozdrawiam i trzymam za Was (nas) wszystkie kciuki :)

Balladyna Małe szczęście!! 6 sierpnia 2016, 11:01

7t5d

Spotkanie z maleństwem za 31 dni! Oszaleję do tego czasu!

Trzy razy dodawałam wpis i trzy razy nagle został usunięty. Niefajnie.

od wczoraj nic nie czuję, ani lekkiego pobolewania w brzuchu, spać mi się nie chce, żadnych wymiotów to od samego początku nie miałam, nie mam już wzdętego brzucha i tak się od wczoraj trochę martwię czy wszystko ok.... wizyta dopiero 19ego... jedynie pełno mam żył na piersiach i bolą mnie jak dotykam, ale to też sprawka duphastonu... to normalne, że te wcześniejsze delikatne objawy mi przeszły...? a jak coś się stało...?

ma_pi Demotywator 4 sierpnia 2016, 09:48

Przez te brazylijskie majtki mam zapał do ćwiczenia pośladków i ud. Mąż ostatnio stwierdził, że zmieniłam się w tych obszarach, oczywiście na plus :) Również oczywiście zrobił to w swoim wyrafinowanym stylu, mówiąc mi, ze już nie mam 'naleśników" tam... Porażka ten mój Mąż. No dobra, przez te wszystkie starania delikatnie byłam zaniedbana (wcześniej przez trzy lata chodziłam regularnie na siłownię i się tam na prawdę nie obijałam), ale żeby od razu od naleśników mnie wyzywać :) Porażka.

no to jestem po I szczepieniu..

wstaliśmy o 3..szybka kawa no i o 4 w drogę..przyjechaliśmy o 8...kolejka była wielka ok 10 facetów..z pobraniem krwii zeszło nam do 9 (100ml krwi-4fiolki) a następnie mieliśmy czas wolny..oczywiście nie obyło sie bez przygód wiec zaliczyliśmy mechanika :D. Później małe zakupy :D:D i szczepienie...Pani przede mna zemdlała..wiec zaczynałam sie stresować...miła Pani pielęgniarka uprzedziła ze niestety będzie bolec..opisywała ze moge okładać altacetem badz lodem..nie przykrywać..itp itd..dzięki Bogu ja nie zemdlałam..tylko natychmiast chciałam opuścić tamto miejsce..jak doszliśmy do samochodu zaczęłam ryczeć...przez 10 minut D. mnie uspakajał..nie wiem ile jeszcze zniosę..to naprawdę bolało..kurde nawet pobieranie krwi którego tak nie lubie i tez mnie boli zazwyczaj nie jest tak okropne..wczoraj nawet rekami nie mogłam ruszać..a jak D. mnie dotknął to krzyczałam na niego bo tak bolało..dzisiaj czyli dzień po boli dalej..nawet nie dotykam rąk..obu do 24.08...ehh


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2016, 10:04

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)