dziwne sny nie ustepuja ..wczoraj troche erotycznie :) to moze byc wynik lekow przeciwalergicznych ktorych wzielam wczoraj wiecej niz powinnam ..strasznie spuchlam ..temp 37.3 !!!
poza tym w nocy tak mnie bolalo prawe biodro ze spac nie moglam jak emerytka ...cala jestem obolala :))jezuuuuu sypie sie ....wiory mi z dupy zaczynaja leciec .....:))) ejjjj cialo spiesz sie z ta ciaza bo zaczyna rdzewiec od srodka :))))

Jak nigdy w tym miesiącu trafiliśmy w owulację sami z siebie. Teraz akurat jak nie mogę zajść. Mam nadzieję że @ przyjdzie w terminie. Choć jeden stres mniej.

sudari Kiedy będziesz z nami Fasolko? 4 sierpnia 2016, 11:18

5 dzień cyklu.

Zrobiłam kolejne badania hormonalne, został jeszcze progesteron.

Wyniki badań:
FSH - 7,86 (Norma w tej fazie 3,5-12,5)
Estradiol - 28,12 (Norma w tej fazie 12,5-166)
Prolaktyna - 269,80 (Norma 102-496)

Czyli wg mojego endokrynologa czas na badanie drożności jajowodów. 10 sierpnia idę do ginekologa po skierowanie i badania konieczne przed HSG. Czekam na pierwszy dzień cyklu i się umawiam... To będzie moja kampania wrześniowa - chcę wszystko przebadać, wykluczyć, wiedzieć co mam robić... Nasze wakacyjne starania, mimo że na luzie okazały się bezowocne, coś chyba musi być na rzeczy skoro to już mój 16 cykl i nadal Fasolki nie ma z nami... :(

Sprawy się komplikują finansowo. Samochód klęknął i nie wiadomo ile wyniesie naprawa, ale kilka tysięcy na pewno :( W naszym przypadku pieniądze to jednak istotny czynnik.
Frustruje mnie bardzo myśl, że to wszystko się tak przeciąga. I jestem w dużej kropce, bo mąż wydaje się być z faktem pogodzony, ale nie jest szczęśliwy. Powtarzam mu, że nie będziemy robić czegoś, czego on nie jest w 100% pewny, ale z drugiej strony nie potrafię się wyrzec myśli o dziecku. Z każdym dniem czuję się tym bardziej zmęczona, mam do świata większy żal. Mąż mówi, że wie że dawca to jedyne wyjście ale źle mu z tym, że w ogóle nasze życie się tak poukładało. Nie bombarduję go tematem, staram się pomóc jak mogę ale samej też mi ciężko. Chciałabym wyluzować, dać jakoś na wstrzymanie, dać sobie chociaż parę miesięcy żeby naprawdę psychicznie odpocząć. A tutaj nie ma dnia, żeby nie myśleć. Siedzimy już w tym prawie dwa lata, od diagnozy rok i cały czas ten sam problem - jak nie myśleć? Wymyślam sobie różne zajęcia, czytam, oglądam filmy, robię przetwory, a praca to już mi się śni :) Ale bez względu na to czym się zajmę, jakie sobie zrobię plany na najbliższą przyszłość, co sobie postanowię - gdzieś z tyłu głowy cały czas ta sama myśl, ten sam temat.
Może to głupie ale ostatnio oglądam serial, w którym bohaterka poroniła. Starała się być silna, żyła normalnie ale tak naprawdę była nieszczęśliwa. W końcu ktoś zaproponował jej ćwiczenie, wziął ją do parku i kazał wypuścić balon jako symbol życia, które,mu pozwala odejść godząc się z tym. Wbrew pozorom nie było jej łatwo. Jak wypuścić swój?

Dziś 2dc :( acard już nie zdał egzaminu, tylko pomógł przy pierwszej miesiączce brania. Teraz wszystko wróciło do normy :/ boli jak bolało, że chodzić nie mogę, skrzepy wróciły i leje się ze mnie jak z kranu. Samopoczucie fatalne :/ nie dość, że zmokłam jak byłam na rowerze i mnie połamało to jeszcze przyszła małpa.

mkl Marysia, Stanisław- czekamy na was:) 4 sierpnia 2016, 13:03

OK....czas coś napisać, za mną 4 inseminację, nie udane, ostatnia była w kwietniu 2016, oczywiście dalej przyczyna niepłodności nie znana..

Zaczynam nową walkę...in vitro, dziś 16 dzień cyklu, od początku jestem na tabletkach anty by wycisz jajniki, od jutra zaczynam przyjmować zastrzyki, najpierw Gonalpeptyl, pierwsza wizyta 23 sierpnia i pewnie dostanę kolejną dawkę zastrzyków, w pierwszym tygodniu września planowana punkcja.

Ech jestem pełna obaw.... najbardziej zależy mi na tym bym miała kilka zarodków, bym miała co mrozić, nie jestem w stanie wydać kolejnych 12 tyś przy 2 procedurze, jeśli za pierwszym razem się nie uda a będę miała po kogo wrócić jako to przeżyje, ale jeśli się nie uda i nie będzie po kogo wracać to....ech nawet nie mogę sobie tego wyobrazić.

Zazdroszczę osobom, które miały refundowane in vitro, żyjesz myślą że możesz podejść trzy razy...kurde też bym tak chciała;( nie dość że człowiek musi martwić się całym tym zabiegiem to jeszcze finansami..naprawdę jak dla mnie to za dużo

Czas pokaże...


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2016, 13:01

Muszę przyznać że przerwa w staraniach dobrze na mnie wpływa i chyba trzeba sobie ja raz na jakiś czas robić. Jestem spokojna,nie mierze temperatury i nie zadreczam się codziennie rano czy urosła? Czy spadła?Nie macam cyckow co godzinę żeby sprawdzić czy już zaczęły boleć,nie szukam na siłę objawów,nie przeglądam ciągle wykresów ciazowych jednym słowem święty spokój czeka mnie aż do @ na która będę z radością czekać a nie modlić się żeby nie przyszła..czuję ze taki oddech dobrze mi zrobi i będę miała nowy zapał do starań jak tylko dostanę zielone światło od gina;)

gozik "Miłość na szkle" po stracie 4 sierpnia 2016, 13:35

Jeśli bezskutecznie szukasz przyczyny problemów z płodnością sprawdź czy w Twoim organizmie są obecne przeciwciała przeciwtarczycowe. Mogą one występować, nawet jeśli wyniki badań pokazują prawidłowe stężenie hormonów tarczycy. Obecność swoistych przeciwciał to często pomijane przyczyny niepłodności u par.

bloodflower nie wiem czy dam rade 5 sierpnia 2016, 21:19

pierwsze usg prenatalne
No to wczoraj pierwsze usg prenatalne. Male machalo raczka, serduszko bilo 158, wiec w sumie dobrze, uroslo bo ma 6,3 cm. Plci nie zgadywal.
Lekarz bardzo fajny, pomimo tego, ze na NFZ to byl bardzo dokladny, nieb byla to taka wizyta na odpierdziel.
Nie dostalam wynikow opisowych, bo kazal jeszcze zrobic pappa.
Z tego co podejrzalam u niego w kompie, to po usg ryzyko tris zdecydowanie zmalalo niz to, z racji mojego wieku.
Dal skierowanie do genetyka, gdzie bede miala juz opis z wyniakami pappa. A to dopiero 24go.
Zasugerowal tez, abym sie zapoznala z procedura amniopunkcji. Szczerze to nie mam zamiaru sie jej poddawac, nawet jezeli wynik z pappy bedzie zly.
Rozmawialam dzis o tym z moim ginekologiem i sie tylko spytal jak ja do tego podchodze i zebym podeszla racjonalnie, nie sugerowala sie do konca statystyka.\Tak wiec zrobie.

Wczoraj Damian nie mogl byc bo byl w pracy. Dzis nie dotarl, bo sie poklocilismy i "mu nie przypomnialam". No coz, moze to faceci tak maja, ze nie pamietaja o niczym. Nie wiem, zobaczymy jak bedzie na nastepnej wizycie, ktora u mojego gina mam na 2.09.
AAA i w koncu zalozono mi karte ciazy :)

Kwiatecek *Gdzie jesteś Nasz Aniołku* 4 sierpnia 2016, 13:41

To co mowisz STYCZEN to bardzo madre slowa, duzo sie traci, gubi w tym wszystkim, 3 lata minely szybko. I nie raz czulam,ze za malo poswiecam czasu rodzinie,sobie. Zawsze staralam sie zajac czyms swoja glowe i mysli, zajac czas by nie myslec,ze znow sie nie udalo, pracuje malo wiec obsesyjnie sprzatam, wynajduje, szukam sobie zajecia . Ale nie mam ochoty wyjsc do fryzjra czy kosmetyczki, czy nawet cos sobie kupic nie czuje takiej potrzeby, jakbym nie zyla dla siebie tylko po cos. Nie sadzilam, ze tak odczuje mocno to,ze nie moge zajsc w ciaze. Mialam swiadomosc problemu tylko nie myslalam,ze bedzie az tak zle. Z jednej strony chce zrobic wszystko co moge w tym kierunku, z drugiej mam zwyczajnie dosc. Nie raz mam takie naloty,ze siade i placze bo jest mi ciezko. I czuje sie nawet gorzej niz przy pierwszych staraniach mimo,ze mam syna. A inni nie maja wcale przeciez. Mimo to czuje,ze mamy nie pelna rodzine. I nie moge zrozumiec dlaczego tak jest.Cwicze,proboje jeszcze schudnac bo moze to cos pomoze. Wszystko co robie to z mysla o ciazy.Uwazam na siebie, na leki, na wszystko. Od wakacji staram sie wiecej czasu poswiecac rodzinie.A maz moj mowi,ze on stara sie o tym nie myslec, ze tak mu latwiej, postanowilismy odpoczac przez reszte wakcji, pozniej powtarzamy badania, jak bedzie zle, musimy godzic sie z mysla,ze bedzie tylko jedno dziecko. Bo przeciez nic na to nie poradzimy. No i musze sie zajac soba, cos zmienic poczuc sie kobieta,zona. A nie tylko matka skupiajaca sie na dziecku. DZiecku,ktorego nie ma,a te co jest kochac i nie zapominac,ze to juz byl cud.

Samara Oprócz błękitnego nieba... 4 sierpnia 2016, 13:44

Jak ona ma mieć opiekunki, to lepiej żeby dziecka nie miała... - słowa mojej teściowej.

Dobrze wiedzieć, że tak serdecznie nam życzy.

No to wizyta udana, mamy wszystko do IVF, czekamy teraz na potwierdzenie ze mamy "funding". Mam tez skierowanie do hematologa zeby potwierdzic leki na mutacje, zasugerowano nam prywatnie tego samego lekarza do ktorego dostalismy skierowanie panstwowo.

Maz siedzial cicho tak jak kazalam pozniej tylko mi powiedzial ze czasami nie mial pojecia o czym my rozmawiamy.

Jak wszystko pojdzie dobrze i hematolog da nam OK to powinnismy rozpoczac w pazdzierniku, IUI nam odradzali wiec nie mialam juz sily sie upominac.

wrażliwa Marzenie 4 sierpnia 2016, 15:26

Dziś po zmierzeniu temperatury mam cichą nadzieję , że jeszcze poszybuje do góry...że jeszcze cykl nie jest stracony .
Póki co nie odczuwam jakiegoś szczególnego smutku z tego powodu , że się nam nie udaje . Pewnie dlatego , że to dopiero 3 cykl starań na całego , ale myślę , że jak za 3 miesiące się nie uda to już zacznę poważnie się martwić...
Mąż zaraz wraca z pracy więc trzeba przygotować dla niego obiad . To dla niego przeprowadziłam się z miasta na wieś , ale ani troszkę tego nie żałuję . On tak samo jak ja bardzo pragnie mieć dzidziusia...

Już czekam, miałam być pierwsza w kolejce a jestem 3. . Ciekawe czy lekarz chociaż będzie punktualna... Wolałabym być już w domu. Zasady przyjmowania u niego są okropne. Facet ma prosty i stary gabinet, ale wiedzę konkretną. Jest ordynatorem w szpitalu i tu pech dla mnie... Często przyjmuje po szpitalu co powoduje spore opóźnienia. W dodatku pacjentki które się leczą muszą mieć badanie w konkretnym dniu. W związku z tym jak nie ma wolnego terminu są upychane. Więc człowiek myśli że będzie 1 a tu się dowiaduję że dopisano kogoś.. Jestem po pracy, mam jechać do przyjaciółki potem. . Boże spraw abym zaszła w ciążę, będę kochać to dziecko ponad życie. Spraw aby inne kobiety które się starają również zaszły w szczęśliwa Ciążę. Dopomoz Nam wszystkim :)

Wcześniej myślałam że lekarstwa to wszystko. Jednak jeżeli chorujecie na coś jak ja trzeba się wspomóc dieta. Są leki które muszę przyjmować na obniżenie prolaktyny, na Tarczyce itp. Ale uważam że do tego trzeba dołożyć dietę. ja od 10 dni pije smoothie, ląduje tam chia, owoce, orzechy, warzywa. Po 10 dniach mam mocniejsze paznokcie. Żadna odżywka tak mi nigdy nie zadziałała. Przecież Stan włosów, paznokci też odzwierciedla to czy wewnątrz nas jest ok. Staram się wypijac więcej wody. To piękne że są. Ludzie którzy mają Pco, hashimoto a swoją determinacja, dieta potrafią się wyleczyć. Czyżby się robiły choroby cywilizacji?

Boję się.
Wydaje mi się że eksperyment z costilbegytem się nie uda :( Nie czuję praktycznie nic, a naczytałam się jak to jajniki pięknie pracują, że bolą, itd. A ja czasami mam wrażenie jakbym miała dostać okresu. Może to też jakiś objaw?
Zresztą, kogo ja tu chcę oszukać. Parametry nasienia nie są na tyle dobre żeby mieć nadzieję :(
Boże, co ja wyprawiam najlepszego :( Tylko nadwyrężę rezerwę jajnikową i będę bardziej rozchwiana niż zwykle :/
Gdzie się podziała moja wiara? Mój optymizm? Po dwóch latach nie mam już chyba nic z tych pięknych rzeczy...


Edit.
Do dupy z tym ovufriend :/ Skasowała mi się moja edycja w której zachwycałam się faktem że mieszczę już mój tyłek w huśtawce na placu zabaw. Kurcze, zapomniałam już jaka to frajda. Co prawda chodzę tam po zmroku bo obiektywnie patrząc to jestem już nieco przystarawa na takie rozrywki.I żeby nie było- nie chodzę sama a z "alibi" w osobie mojej młodszej kilkanaście lat siostry :P


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 sierpnia 2016, 22:06

8t4d.
W poniedzialek bylam u lekarza w pl. Jest dobrze. Nasze malestwo ma 1.62 cm i serduszko bije 169 razy na minute. Balam sie otworzyc nawet oczu, ale pani Dr powiedziala ze jest dobrze i smialo moge otworzyc. Kolejna wizyta 8 wrzesnia u polskiej pani Dr a pozniej za kolejny m-c zalozenie szwu tak na wszelki wypadek. Ciesze sie ale jednoczesnie drzemie we mnie ciagly strach.
W nastepnym tyg mam 2 wizyty. Pierwsza w srode u poloznej tutaj na miejscu a druga nalezy do tych bardzo niemilych - omowienie wynikow sekcji zwlok naszego poprzedniego malenstwa, ta w piatek. Juz sie stresuje. Na szczescie obecna ciaza daje mi sile do walki, zrobie wszystko by ta wojne wygrac.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2016, 19:28

No to dopadła mnie angina :/ wszystko mnie boli, węzły chłonne mam tak wielkie, że nie mogę szyją ruszać. Ciągle coś się mnie czepia, mam nadzieję, że w końcu dojdę do siebie. Nigdy tyle nie chorowałam co teraz. Jak się zdążyło 2 razy max 3 w roku to i tak było dużo. No i oczywiście stres też robi swoje. Zbyt wiele mnie to wszystko kosztuje.
Dziś już jest trochę spokojniej z @ ale jeszcze mocno. Oby jutro już nie było tak źle, bo znając życie, znów będę miała anemię.
Wczoraj miałam kiepski dzień, łzy płynęły mi same, a myślałam, że mam to już za sobą a to ciągle we mnie siedzi. Tyle trzeba mieć w sobie siły żeby to przetrwać.

Malunia Marzenia się spełniają! 6 sierpnia 2016, 08:57

Ciąża rozpoczęta 6 lipca 2016


Dzisiaj idę na kolejną betę, jeeny jak się boję tych wyników :(
Wcześniejsza beta z 14dpo - 49,45


Ciąża w tym cyklu nas zaskoczyła :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2016, 19:56

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)