pigula_91 W oczekiwaniu na mały cud 11 stycznia 2017, 12:24

Dzisiaj zaczęła się @. Tak jak przypuszczałam 1cs będzie tylko cyklem pilotażowym. Ale i tak przykro...

2cs musi być nasz :D

Furiatka Third time is a charme 29 sierpnia 2016, 13:26

Zamiast Furiatka, jak "pieszczotliwie" chwilami określa mnie małż, powinnam się tu nazwać Schiza. Jakaś dziwna ta @, 3 dc a ta ledwo sobie kapie, jakby zaraz miała zniknąć. Myśli snują już kolejne scenariusze, co tym razem znowu jest nie tak. Klepki mi się poprzestawiają, jak tak dalej będę wsłuchana w siebie. Po co mi ten stres??? Ale w sumie pierdzielę, i tak już wybrakowany ze mnie egzemplarz. Przestaje mi się chcieć walczyć, biegać po lekarzach, na badania. Coraz częściej myślę o adopcji. W najbliższej rodzinie mam dwie adoptowane dziewczynki i kocham te brzdące nad życie. Ja dałabym się za nie pokroić, a co dopiero ich rodzice, więc co za różnica, skąd bierze się dziecko. Z drugiej strony chciałabym mieć poczucie, że wyczerpaliśmy wszystkie opcje, zanim podejmiemy ostateczną decyzję. Zaczęłam się rozglądać za kliniką leczenia niepłodności. Nie przekreślam jeszcze swojego gina, ale już tworzę alternatywny plan. Szkoda mi czasu na płonne nadzieje, które on ciągle we mnie podsyca. Czasami miałabym ochotę zetrzeć mu ten uśmiech z twarzy i powiedzieć, żeby wreszcie przestał chrzanić, że za tym zakrętem już wyjdziemy na prostą. Obiecanki - cacanki. Na razie droga się wije jak świński ogon, a co pod ogonem, to już chyba nikomu tłumaczyć nie muszę. Na pewno nie jest to światełko w tunelu. Może brak mi cierpliwości, może nie mam w sobie pokory, ale ja się w kolejce pod drzwiami do macierzyństwa już swoje grzecznie wystałam i teraz zaczynam się do nich głośno dobijać, a i tak nikt nie chce mi otworzyć.

23dc
nic nowwego, co do kwesti planowania dzidziusia. dalej odpusczamy.
zrobilam sobie nowy tatuaz ;) reka dalej w gipsie, ale uwaga w srode sciagaja ! :)

Samara Oprócz błękitnego nieba... 29 sierpnia 2016, 14:27

Dziś dopadła mnie przeszłość.
Miałam dziś w biurze klientkę, która była w ciąży i ma mniej więcej ten sam termin porodu, który był mi wyznaczony. Uświadomiłam sobie jaki duży byłby już mój brzuch, gdyby wszystko się nie spieprzyło.
Od razu humor poszedł w pizdu...
Dziś monitoring o 19. Czuję jednak, że nie będzie owu, że clo nie poradziło sobie tym razem. Nie czuję zupełnie nic, żadnego ukłucia w jajnikach. Normalnie zgięta w pół chodziłam, teraz cisza.

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 29 sierpnia 2016, 16:53

Już 7 doba w szpitalu, łącznie ponad 2 tygodnie. Nastawiłam się że mnie dzisiaj wypuszczą a tu klops. Dzień skichany.
Maluch rośnie, tradycyjnie - swoim tempem,znów ocieramy się o granicę błędu pomiaru. Serducho bije, trochę szybciej, może ruszył się przed chwilą. Bo już zaczyna się ruszać, na razie można zobaczyć jedynie na USG, jeszcze trochę czasu minie zanim stara matka poczuje kopniaka. Po tylu badaniach lekarz wreszcie znalazł przyczynę krwawień, widać przyłożył się dziś do roboty. Są 2 obszary 12 mm i 17 mm które wskazał jako źródło krwotoków, ponoć to odklejającą się kosmówka. Dziwne, zawsze wyobrażałam sobie że taki krwiak tworzy się bezpośrednio przy dziecioku, a nie 5-7 mm dalej i pod, w kierunku szyjki. Moja lekarz prowadząca nie miała dzisiaj czasu żeby omówić to ze mną, liczę że znajdzie czas jutro.
Z rzeczy bardziej prozaicznych - brak ruchu namieszał mi totalnie w przemianie materii, mam okropne zaparcia, wzdęcia, kolki, cały bukiet wrażeń. Marzę o domowej kawie, swoim łóżku, czystej łazience. I żeby usnąć przy mężu.

Witam Was. Śledzę Wasze pamiętniki od jakiegoś czasu. Dały mi one duuuużą nadzieję i jakoś tak raźniej mi, z myślą, jak wiele dziewczyn dzieli ten sam los. :) Postanowiłam uaktywnić się i rozpocząć dzielenie się z Wami moją codziennością.

Nie mam takiego doświadczenia w temacie starań jak Wy, moja wiedza póki co jest czysto teoretyczna i sprowadza się do prowadzenia pomiaru temperatur.
Miesiąc temu pierwsza próba i pierwsza klapa... Robiłam pierwszy raz w życiu test ciążowy. Mimo tego, że temperatura nie podskoczyła jakoś bardziej niż poprzednio, to wstrzeliliśmy się w czas owulacyjny, więc miałam ogromną nadzieję, że może jednak...Ale nie...sprawdziło się to,co wiele razy słyszałam (za pierwszym razem mało kto zachodzi w ciążę). Przyszedł (nie)chciany (tym razem) okres.
Dziś jestem w 10 dniu cyklu i czekam na kolejną owulację.
Dziewczyny, podzielcie się ze mną, po jakim czasie od rozpoczęcia starań wybrałyście się na bardziej szczegółowe badania?
Pozdrawiam Was.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2016, 16:27

Kolejny dzień cyklu. Ta moja temperatura szaleje. Nie wiem czy to normalne czy nie ale dziwnie się czuje. Pierwszy raz ją obserwuje. Zobaczymy jak to się dalej potoczy. Czekamy na rozwój sytuacji.

Weekend był stanowczo za krótki. Był mega fajny ale i czasami doła łapałam. Z mężem, znajomymi i rodzinką łapaliśmy ostatnie promienie słońca i wybraliśmy się nad wodę. Szczerze. Nie było to łatwe. Gdzie się nie obejrzałam to małe dzieciaczki i szczęśliwi rodzice. Od razu pytanie w głowie.. kiedy będzie tak u nas.. i smutek. Ale z drugiej strony zastanawiałam się czy może te pary też tak długo czekały na swoje szczęście. Najgorzej było jak znajomi i rodzina pytała kiedy bierzemy się za starania. Odpowiadałam że mamy jeszcze czas i że na razie cieszymy się sobą ale w głębi serca taki smutek mnie łapał ze nawet nie wiem jak to opisać. To takie dziwne i smutne uczucie. Staram się jak najmniej o tym myśleć ale takie wyjazdy jednak nie sprzyjają mi. Lepiej wyjść gdzieś we dwoje.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2016, 16:18

Nie wiem co jest nie tak...

W dniu IUI jeden pęchrzyk był już pęknięty, a drugi zaczynał pękać.. Tempka nadal niska, nie ma skoku, teraz zalało mnie rozciągliwym śluzem.

nie ogarniam

Haana Hashi, MTHFR, Aniołki.. 29 sierpnia 2016, 17:06

Nadal czekamy na wynik kariotypu mojego Ukochanego. Dziś dzwoniłam i chyba znów wyszła słaba hodowla.. na razie nic Mu nie mówię, w środę mam jeszcze przedzwonić, bo dokładniej sprawdzą. Nie wiem czemu tak się dzieje, ponoć istnieje takie ryzyko, że hodowla może się nie udać. Tylko najgorsze to wyczekiwanie...

13 września znów się wybierzemy do Poznania, mam umówioną wizytę u genetyka aby skonsultować te moje wyniki MTHFR.

Przyznam się też, że czekam z niecierpliwością na moją @. Z tego względu, że 7dc trochę za bardzo poszaleliśmy. Podczas płodnych też seks bez zabepieczenia, ale z finałem poza mną. Uff, oby nie skończyło się ciążą, bo wiem że nie jest to teraz odpowiedni moment.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2016, 17:09

7 i pół tygodnia za nami :)
Jak na razie ciąża to czysta przyjemność mogłabym jeść i spać. Poza tym nadal bolą mnie te piersi ale minął mi już okres ciągłego chodzenia do toalety. Czasem rwie mnie brzuch od rosnącej macicy i to tyle. Kochane maleństwo wyrozumiale dla swojej mamy :)

Mam ciągłe uczucie napięcia w podbrzuszu. Cały czas "czuję" jajniki. Nie jest to ból jako taki, po prostu je czuję(czasem coś tam mnie ukłuje). Raz jeden, raz drugi, a w między czasie delikatne bóle a'la miesiączkowe. Wiem, że to zapewne sprawka lutein, ale w poprzednich dwóch cyklach z lutkiem miałam tylko lekkie ćmienia w podbrzuszu. Jajniki to raz czy dwa tylko dały o sobie znać. A teraz non stop się coś tam dzieje :/ Boję się, że to coś złego :/ A jeszcze bardziej boję się sobie pozwolić na myśli, że to objawy czegoś baaardzo dobrego...nie mam siły się łudzić i czuć potem ten gorzki smak porażki :(

To był ciężki dzień...Ostatni dzień urlopu. Pobudka o 6 i gnicie do południa w zakładzie Medycyny Pracy. Kiedy wróciłam do domu, rozbolała mnie głowa - efekt przebywania na czczo pół dnia. Później gotowanie, ogarnięcie mieszkania i kontrolna wizyta u dentysty. Niedawno okazało się, że mam problemy z dziąsłami i razem z moją panią stomatolog, staramy się zatrzymać stan zapalny. Jeśli za miesiąc nie będzie efektów to niestety trzeba będzie udać się do periodontologa. A co najgorsze, ewentualna ciąża może zaostrzyć te problemy...Nie mam się martwić na zapas, ale ja zawsze wszystkim przejmuję się na zapas.
A może któraś z Was borykałą się z takim kłopotem, przed lub już w trakcie ciąży?

19dc.
Na ovufriend jestem od niedawna i muszę przyznać ze juz sie troche uzależniłam :) lubię tu wchodzić i wypatrywać wykresów z happy endem, lubię czytać pamiętniki użytkowniczek, które po długich staraniach doczekały sie upragnionych 2 kreseczek :) i wiecie co? Na prawdę daje mi to nadzieje! Tak jak pisałam wcześniej nasze starania juz troche trwają, było tez poronienie, ale powiem tak.. Ja jestem zdrowa - przynajmniej wszystkie miliony badań które wykonałam na to wskazują, cykle regularne, owulacje za każdym razem widoczne na usg no igła. Mąż ma problemy, ale tez nie jakieś straszne, czytałam o dużo gorszych wynikach nasienia, które zakończyły sie ciążą. (Wyniki mojego 2 posty wyżej)
Pani doktor polecila inseminacje, ale ja wole próbować na razie naturalnie. Raz ze szkoda mi pieniędzy, dwa ze najpierw muszę sprawdzić czy cokolwiek sie u mojego poprawiło. Za tydzień idzie na ponowne badanie.
I teraz mały zonk - zawsze staram sie nie nakręcać, nie doszukiwać objawów - juz to przerabiałam i zawsze były łzy jak sie nie udawało. Teraz nie dopatruje sie objawów , no na nie jeszcze i tak za wcześnie bo jestem dopiero 4 dpo, ALE przez te wszystkie wspaniałe historie, które na OF przeczytałam zaczęłam znowu wierzyć ze nam tez się w końcu musi udać! A skoro ma sie w końcu udać to czemu nie juz w tym cyklu? W końcu na wykresie ładnie widać kiedy była owulacja, usg tez to potwierdziło, kochaliśmy sie w idealnych terminach no nic tylko zaciążyć! ;)
Pojutrze mam kolejna wizytę u mojej Pani doktor, poprzednio nie mogłam zrobic cytologii bo miałam infekcję wiec ide pod tym pretekstem, ale tak na prawdę to chyba potrzebuje sie znowu z nią spotkać i znowu porozmawiać o naszych opcjach. Potrzebuje działania. Mam dosyć biernego czekania na cud.
I jeszcze jedna kwestia, strasznie mnie drażnią dobre rady pt NIE MYŚL O TYM. Kurde jak kobieta, która chce mieć dziecko i stara sie o nie od 11 miesięcy ma o tym nie myślec?! Czy Te wszystkie ciocie "dobre rady" wiedzą w ogóle co mówią? TAK wiem ze milion historii potwierdza teorie, ze jak sie nie chce to sie ma, ze jak sie nie stara to sie udaje. Ale milion historii chociażby tu na OF potwierdza ze jak sie cholernie bardzo chce to tez sie udaje! Moja bratowa chciała i udało jej sie w 1cs, koleżanka którą dzisiaj odwiedziłam zeby poznać jej 5tyg córeczkę tez zobaczyła dwie kreski w 1 cs. Można? Można! Nam też się uda! :)

glucophage muszę odstawić bo chyba przez niego bolą mnie nerki :/ z sioforem takiego czegośc nie miałam a może nie pamiętam. ale tak mnie z tylu dziś bolały plecy ze popołudnie przespałam teraz jest lepiej...

mały pokój stoi pusty a raczej narzazie mała graciarnia w nim ale zawsze jak w nim prasuje albo siedzę i wyobrażam jak by wyglądał z łóżeczkiem i zabawkami...

Dziecię me, lulane przeze mnie na fotelu, zażyczyło sobie coby je odłożyć do łóżeczka, po czym gadało do siebie przez 30 minut i poszło spać...

Ze spraw pozytywnych podpisałam dziś umowę o pracę :) Niestety tylko na rok, ale mam nadzieję, że uda się ją przedłużyć. No i za parę dni rozpoczęcie roku i startujemy :)
Chociaż w tej dziedzinie będę mogła się realizować, skoro jako matka nie mogę. Trzeba nauczyć się cieszyć tym, co się ma nie oczekując niczego więcej, tak chyba będzie prościej.

Ostatni ciepły weekend wakacji spędziliśmy nad jeziorem. W sobotę wyjątkowo bolesna w tym miesiącu @ trochę pokrzyżowała nam plany. Mieliśmy wybrać się na spływ kajakowy, ale zwijałam się z bólu, więc nie bardzo miałam ochotę na wiosłowanie. Ale w niedzielę już było lepiej, miło było powygrzewać się jeszcze na słoneczku zanim przyjdzie smutna i ponura jesień. Oczywiście wszędzie pełno ciężarnych i dzieci, nie da się ich nie zauważać, ale staram się na nich nie skupiać, podchodzić do tego na chłodno, bez emocji. Nie jest to łatwe, ale muszę się tego nauczyć, by nie zamykać się w domu i choć trochę cieszyć życiem.

W dupie mam te całe starania, jestem tym tak strasznie umęczona i chyba właśnie przekroczyłam jakąś granicę. Zwyczajnie nie chce mi się już starać, łykać tych tabletek, jeździć po lekarzach i w nieskończoność wypatrywać tych dwóch kresek. Mam zwyczajnie dość życia od okresu do okresu, oglądania śluzów i zastanawiania się co znaczy każde ukłucie w brzuchu, czy żyłka na piersi. To normalnie jakiś obłęd. Czas pogodzić się z tym, że może nigdy nie będę matką, że jestem bezpłodna. No bo jak to inaczej wytłumaczyć,że przez 29 cykli nic się nie dzieje. Jest owulacja, są plemniki, śluzy i nic kompletnie NIC z tego nie wynika. Widocznie ktoś tam u góry taki scenariusz dla mnie zaplanował i czy chcę, czy nie muszę go wziąć na klatę. Olewam więc mierzenie temperatury i inne pierdoły, bo i tak do niczego mi to niepotrzebne. Koniec starań. Czas żyć i realizować inne marzenia, na które mam przynajmniej jakiś wpływ, bo inaczej życie upłynie mi na czekaniu na coś, co może nigdy nie przyjść. Ustaliliśmy wczoraj mężem, że na drugi rok pojedziemy gdzieś na wymarzone, zagraniczne wakacje. Przynajmniej będę miała na co czekać. Coraz częściej myślę o tym , żeby mieć psa, kogoś kim będę mogła się opiekować, kogoś, kto zawsze będzie się cieszył, że mnie widzi. Na razie nie bardzo mamy warunki na psa w tym malutkim mieszkanku, ale może w przyszłym roku coś się zmieni. Są plany żeby wprowadzić się do rodzinnego domu męża. Trochę się obawiam mieszkania z teściową, ale jeśli się tam wprowadzimy, to najpierw zrobimy remont i oddzielne wejście. Myślę, że tak będzie lepiej dla naszych zdrowszych relacji, każdy będzie miał swobodę w swojej części domu. I tam piesek miałby dobrze, mógłby wychodzić na podwórko. Tak muszę mięć takie realne marzenia i plany, takie, które jestem w stanie zrealizować.

Panie Boże dziękuję Ci za wszystko, co mam, co przeżyłam, czego doświadczyłam. Na wszystko się godzę, wszystko przyjmuję, z wyjątkiem tej jednej rzeczy, tej niesprawiedliwości w kwestii posiadania potomstwa. Może kiedyś będę w stanie to przyjąć, na razie jest we mnie zbyt dużo emocji i żalu. Wiem, że Ty możesz wszystko, że w każdej chwili możesz uczynić dla mnie cud, ale jeśli Twoja wola jest inna, czy mogę ją w jakiś sposób zmienić?? Nie rozumiem od czego to zależy, jakimi kategoriami się kierujesz, w jaki sposób można zasłużyć/zapracować na dar rodzicielstwa. To Ty uczyniłeś mnie wrażliwą kobietą, rozbudziłeś we mnie pragnienie macierzyństwa, powołałeś do życia w rodzinie. Nie wiem czemu nie zasługuję nawet na jedno dziecko, na to by, choć jeden raz zostać mamą. Dać komuś siebie i miłość, to przecież takie piękne marzenia, chyba nie ma piękniejszych.A jednak nie mogą się się spełnić, choć wołam do Ciebie Panie, staję przed Tobą bezbronna, bezsilna i pukam do Twych drzwi. Czasem zastanawiam się czy to rzeczywiście Ty zsyłasz rodzicom dzieci, czy to raczej kwestia przypadku, szczęścia, dobrego lub złego losu. Ty jesteś przecież Miłością, sprawiedliwością, więc tym bardziej nie rozumiem czemu tak się dzieje, czemu taka niesprawiedliwość spotyka nas kobiety pragnące całym sercem dziecka. Niedawno jedna z moich tutejszych przyjaciółek po raz czwarty straciła swoje maleństwo, cztery razy doświadczyła tak ogromnego, bólu rozrywającego jej serce i mimo, że miała tyle osób, które ją wspierały, które się za nią modliły nie wysłuchałeś Panie naszych próśb. Tymczasem te, które nie szanują daru życia, zabijają je, dostają ten dar ponownie. Choć bardzo się staram doszukać w tym wszystkim sensu, nie umiem, nie potrafię, nie rozumiem.




Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2016, 13:36

Agar88 Czekając na największy skarb 30 sierpnia 2016, 10:50

Szczerze, to myślę, że nie będę mamą, że Nam nie będzie dane zostać rodzicami :(
Mam doła :/

Rok i kilka minut temu przyszło na świat nasze największe, upragnione szczęście... myślę że to na razie ostatni mój wpis do pamiętnika, bo o czym tu pisać skoro Maks rozwija się i rośnie lepiej niż mogłam to kiedykolwiek wymarzyć? Myślę, że następne wpisy będą gdy zaczniemy walczyć o dzidzię nr 2... a kiedy? Może już w maju? Nie wiem jak długo to potrwa, nie wiem czy w ogóle się uda... ale jest Maks i mam za co codziennie dziękować Bogu! Większość z tych cioć, które znam i uwielbiam mają mnie już na fb (jeśli jakaś gdzieś umknęła proszę się przypomnieć!) więc przesyłanie jakiś zdjęć tu jest zbędne :) Nowe roczkowe zdjęcie już na fb :P zdjęcia będą się czasem pojawiać :)
No to kilka ostatnich słów o nim :)
Chodzi :) ma bardzo silny charakter! Czego nie rozumie jeszcze teściowa... z Maksem jest tak że jak dopada go frustracja to zabawianie jest bez sensu, bo za minute sobie przypomni. Więc albo mu na coś pozwalamy, by frustracji nie było, albo pomagamy mu sobie z frustracją poradzić - jesteśmy gdzieś obok, czekamy aż mu przejdzie, przytulamy i głaszczemy jeśli chce... co jeszcze? 5min nie umie w miejscu usiedzieć! Mało która zabawka go zajmie na więcej niż 5min, za go garnki, słoiki, młotki itp to na godzine! Jest nadal bardzo wesołym i odważnym dzieckiem, bez problemu pójdzie na ręce do obcego człowieka, czy zostanie z sąsiadką 15min... Jest małym twardzielem :D baaaaaaaaardzo mocno musi się uderzyć by go to powstrzymało przed zdobyciem celu i wywołało płacz :) Mamy 7 zębów, na szczęście! Ma swoje własne autko, które uwielbia :D No i po urlopie powrócił nawrót lęku separacyjnego.... i jak tu wrócić na cały etat? A to już w październiku... Kocham go nad życie, choć zmienił je diametralnie... za to jak kiedyś marnowałam czas to powinnam iść siedzieć - serio! Teraz nie ma czasu na nic, ale uwielbiam moje życie teraz :) nie umiem się doczekać szczęścia nr 2, a może i szczęścia nr 3? Uniosę to? Czy Bóg da? Czas pokaże :) dziękuję wam wszystkim, że byłyście tu tak długo ze mną, nie zapomnę o was! Ja tu dalej będę! Tylko pisać już na 99% nie będę :) jakiś czas :P

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 6 lutego 2017, 12:27

16t3d

Za nami ciężki i pracowity tydzień. Odwiedziła nas córka męża, pomimo moich starań, wizyt na lodowisku i w kinie, dogadzania i ogólnie niewtrącania się w budowanie relacji pomiędzy rodzeństwem przyrodnim, chyba poniosłam klęskę. Dołujące strasznie. Młoda po przekroczeniu progu swojego mieszkania tak się na mnie żaliła, ponoć wręcz płakała jak to źle była traktowana, że mąż zaniemówił. Nie wiem czemu tak zrobiła, wychodząc od nas wydawała się zadowolona spędzonym tygodniem. Traktowałam ją jak zawsze, nie pierwszy raz na dłużej u nas była, wie, że ze mną nie ma dyskusji i raczej nie buntowała się takiemu stanu rzeczy. Nie wiem, rozgryźć tego nie umiem. Ciężko będzie teraz naprawić nasze relacje. Czy to może być spóźniona reakcja na kolejne dziecko?? Wydawała się zadowolona, chociaż powtarzała kilka razy że wolała by siostrę, obiecała przyjechać w wakacje jak mały tylko pojawi się na świecie. W planach miałyśmy wspólne wybieranie wózka za kilka tygodni, bo duży sklep z takimi akcesoriami jest w mieście gdzie ona mieszka. Mam zagwozdkę jak nic.

Co do brzuszka i jego mieszkańca - wszystko jest w porządku. Czasami coś zaboli, zakłuje, ale da się spokojnie przeżyć. Męczy mnie lekko kaszel i ogólnie pogorszenie oddechu, astma nie daje odetchnąć, ale biorąc pod uwagę stan powietrza to nie ma się co dziwić. Ratuję się doraźnie lekami, mało wychodzę bo przecież syn też astmatyk więc sobie razem musimy radzić. Do wizyty jeszcze trochę czasu, badania by trzeba było zrobić, ale chyba pojadę dopiero w poniedziałek za tydzień. Sam mocz i grupa krwi, nie ma co się spinać :)

Odwiedziłam dzisiaj rano kilka sklepów, połaziłam, pomarudziłam i kupiłam pierwszy ciuszek :)

37c006dc7fbf9e56med.jpg

Kolory uniwersalne, szarość zawsze w modzie :) To tak względem ewentualnej zmiany płci przez Kropka <3

16 tydzień cyklu.

Dni płodne kiepsko. Ani śluzu ani temperatura nie skacze. Szyjka zmienia swoją pozycję ale nic mi to nie mówi.. Niby się serduszkujemy ale bez nastawienia na dzidziusia. 15 września usg tarczycy. Jem Letrox i póki co napewno nie chce mi się spać w ciągu dnia.


Może ten cykl wypada bezowu..

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)