Chyba przyszła @... Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale dziś się jej w ogóle nie spodziewałam. Ma (miała) być w środę lub w czwartek. Brzuch mnie trochę pobolewa, ale inaczej niż zawsze w pierwszy dzień cyklu. Mam nadzieję, że to nie jakieś zaburzenia spowodowane tymi całymi staraniami
Ehh, no nic, zobaczymy jak się sytuacja rozwinie.
Głupi wykres i głupia ja! Przecież wiem, że owu nie było i endo posypało się zaraz po odstawieniu estrogenów, a jakoś nie wiem łudzę się że może jednak cud i nam się przydarzy! Nie wiem dlaczego po tylu porażkach nie nauczyłam się myśleć racjonalnie i po co w ogóle mierzę te temperatury? Tak właściwie to wiem. Żeby mieć złudne poczucie, że coś robię, bo jak nie łykam tabletek to przynajmniej mierzę tempke. Chciałabym już październik, żeby mieć już wyniki męża i wiedzieć na czym stoimy. Czy jego leczenie pomaga czy nie. Czy jest światełko w tunelu czy zaczynamy myśleć (i oszczędzać) nad in-vitro.
Chora jestem. Nie fizycznie. Psychicznie. Od jutra wracam na uczelnie, nie chce mi się. Podobało mi się siedzenie w domu, gotowanie obiadków, wymyślanie deserków dla męża i dzierganie szydełkowej narzuty. Tam jeszcze nie wróciłam a już mam milion rzeczy do zrobienia, oczywiście wszystko na wczoraj
więc weekend spędzony przy komputerze, a pogoda taka piękna! Pisałam już, że nienawidzę września? Przez ten natłok obowiązków, a priorytety załatwianych spraw zmieniają się jak w kalejdoskopie... Ehh maruda mi się włączyła.
7 dzień cyklu.
We wtorek mam zabieg HSG. Wszystkie badania w normie, pozostaje tylko czekać. Muszę się zgłosić o 8.30 w szpitalu i zaczynam się trochę bać... Co będzie, jeżeli jajowody nie będą drożne? A co jeżeli będą i dalej to badanie nic nie rozwiąże?
Off-topic
Szkoda ze nie mam w domu wanny tylko prysznic , marzy mi sie kąpiel przy świecach
Dziewczyny, potrzebuję Waszej pomocy i fachowego oka. Wczoraj i dziś zrobiłam test owulacyjny, oba wyniki wyszły identycznie. Jak mam je interpretować, pozytywne czy negatywne?
https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t34.0-12/14249184_10202084738116497_826469302_n.jpg?oh=3c2540932b4eee6378c4f5c214649201&oe=57CE8866
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 września 2016, 14:41
Pozdrowienia ze słonecznej Italii
. Jesteśmy na miejscu dopiero 24 h, ale już czuję się zrelaksowana. Mierzę temperaturę. No powiedzmy, że mierzę, bo w piątek przed wyjazdem trzeba było opić sprzedaż mieszkania i dnia następnego miałam prawie stan podgorączkowy
. Potem w drodze nie było jak mierzyć. Mamy więc 10 dc i w zasadzie dopiero pierwszą miarodajną tempkę. Ale w sumie wali mnie to. Zastanawia mnie tylko, czemu czuję prawy jajnik. Nie ból, tylko lekkie rozpieranie. Owulka w tym miesiącu, jeżeli już, to powinna być z lewego. Mam nadzieję, że nic się tam nie odnawia, ale przy endomendzie wszystko jest możliwe. Na razie nie daję się czarnym myślom, nie ma po co, i tak nic nie zmienię. Przez najbliższe dwa tygodnie tylko wino, gelato i śpiew
.
Normy nasienia męskiego wg. światowej organizacji zdrowia WHO na marzec 2010 r
Objetość ejakulatu(ml) - >1,5
liczba plemników (mln/ml) - >15
całkowita liczba plemników(mln) - >39
ruchliwość (%) - >40 (a+b+c)
odsetek o ruchu postępowm(%) - >32 (a+b)
formy prawidłowe(%) - >4
żywotność plemników (% żywych) - > 58
leukocyty (mln/ml) - <1,0
Powszechnie uważa sie, że za problemy z płodnością odpowiadają głownie kobiety, nie jest to jednak prawda. Aż 47% problemów leży po stronie Panów. Juz na początku starań warto w pierwszej kolejności przebadać przyszłych Tatusiów. Badania męskiej płodności sa duzo łatwiejsze i w sumie tańsze - kobiety musza wykonać duzo wiecej badań co przekłada sie na ich łączny koszt.
Warto tez od razu po podjęciu decyzji o posiadaniu potomstwa włączyć do diety pewne leki/suplementy.
Tak jak Panie na min 3 miesiące przed zajściem w ciążę powinny zacząć przyjmować kwas foliowy, tak Panom na pewno nie zaszkodzą dostępne w aptekach suplementy poprawiające jakoś nasienia. Jednym z dostępnych zestawów witamin, dających bardzo dobre wyniki jest FERTILMAN. Suplement ten wpływa zarówno na ilośc, jakość jak i szybkość plemników. Panom którzy nie maja problemu z płodnością nie zaszkodzi wiec przyjmować go moze każdy przyszły ojciec.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 września 2016, 00:00
12t1d
Nic nie piszę, bo nie istnieję. Przeczekuję do wtorku.
Pisze bo minął rok na ovu
nie podejrzewałam ze zagoszczę tutaj na stałe.. dzięki Bogu jest tutaj wiele dziewczyn o różnistych problemach i bynajmniej internet daje mi możliwość pożalić sie komuś . Popłakać w samotności ale z czyimś wsparciem .Dziękuję wam wszystkim. Troche to dziwne ze ukrywamy swoje problemy przed rodziną..ale zbieram w sobie siły żeby najpewniej w Boże Narodzenie opowiedzieć wszystko teściom. Niestety moj mąz ma słabe nasienie tylko 1 proc żywych a 0 o ruchu szybkim A.. wiec raczej przesadzone. Moj endo kazał brać mu Clo na poprawę ruchliwości . Nie wiem mam iść na kolanach do Częstochowy żeby mnie ktoś tam u góry wysłuchał? Bo z takimi wynikami to by musiał być naprawdę Cud;/
Widze jak mąż bawi sie z dziećmi innych.. i zawsze jak widze to w oddali zbiera mi sie na płacz..
to boli bardzo..
To juz jitro. Kolejna wizyta. Czy zarodek sie nadal rozwija? Czy bije serduszko ? Czy to szczescie ktore nas wypelnia.bedzie nadal trwało czy zostanie nagle przerwane i nas zalami? Czy nagle bede musiala pojac do szpitala i dostac te okropne tabletki i cierpiec w bolach a potem zabieg... Tyle mam obaw
Nie powiem, że straciłam nadzieję, bo ona zawsze jest. Mała, bo mała, ale zawsze. Dziś jest 40 dzień cyklu i jeśli wierzyć OVU, to 7 dzień po owulacji i zaczyna się wielkie odliczanie. Nie, nie zaczyna się. Zaczyna się za to mierzenie tempki z jednoczesnym zezowaniem na termometr w ustach (boję się, że mi tak zostanie, ach te przesądy z dzieciństwa) i zaklinanie pomiarów, by były jak najwyższe.
Przechodzę to zaledwie 4 raz, a już mnie to serdecznie wkurza i mam dość tej huśtawki nastrojów. Czuję, że nadchodzi kolejna porażka, wszak endo powiedział, że owulacji u mnie nie ma, a do gina nie udało mi się dostać w czasie spodziewanej testami i objawami owulacji.
Mały update, co się u mnie działo od połowy sierpnia. Wyjazd wakacyjny się udał. Zwiedziliśmy wiele miejsc, spędziliśmy czas bardzo aktywnie. Ale niedosyt pozostał 
Fajne było chociażby po powrocie do domu to, że mąż miał jeszcze tydzień urlopu i poranna rutyna wyglądała całkiem inaczej niż w pracujące dni. Było spokojnie, wesoło, wszyscy mieli dla siebie czas, praktycznie było bez sprzeczek.
Nastrój mi zaczął siadać wraz z rozpoczęciem szkolnych rad. Sytuacja ze złej zmienia się w jeszcze gorszą. Aż nie chce mi się opisywać. Tym bardziej, jak kania dżdżu wyczekuję drugiej ciąży, żeby móc sobie od tej pracy przerwę zrobić.
Dziś jest taka deszczowa niedziela, że tylko w domu siedzę. Nade mną wisi jeszcze masa roboty papierkowej. Muszę się wziąć. W przyszły weekend czeka nas impreza z okazji urodzin córeczki. Jedyna super wiadomość ze szkoły to taka, że nauczycielka, która napsuła nam tyle krwi na wiosnę, już nie będzie w tej klasie uczyć, a wróciła dawna pani, którą mała uwielbia. Już pierwszego dnia szkoły przyniosła 2 szóstki, co ją niesamowicie uskrzydliło! Takiego dzieciaka chcę oglądać, szczęśliwego, zmotywowanego...
Najbliższe plany, po wystąpieniu @ zaczynam 5 cykl starań i 27 września mam wizytę u gina i tam mam zamiar go docisnąć co do pomysłu na mnie. Myślę, że pół roku po poronieniu i zero efektów, a wręcz wątpliwa owulka daje mi takie prawo.
Już po wakacjach, nogi mam obtłuczone ale warto było
. 27.08 mieliśmy lot z Berlina do Rygi. Tam 2 dni na zwiedzanko (w zupełności wystarczyły, stolica Łotwy jest kameralna). 28.08 późnym wieczorem wyjechaliśmy autokarem dalekobieżnym LUX Express do Petersburga, żeby przed 6 rano być już na miejscu.
Autokar zajefany, z tabletami, więc można sobie posłuchać muzyki, oglądnać film, posurfować w internecie. Fajna sprawa i nawet niedrogo. Zapłaciliśmy 15 euro od osoby w jedną stronę za kurs Ryga - Petersburg. Przespałam drogę i w sumie nie dłużyło mi sie specjalnie. Najwięcej emocji towarzyszyło Nam z mężem na estońsko rosyjskiej granicy, w ROsji nic sie nie zmienia, obsłużyło Nas stado smutnych pograniczników, którzy nie odpowiadali na przywitanie i łypało na Nas groźnym wzrokiem. Samo miasto cudowne, piękne, spełnienie moich marzeń. Odwiedziłam wszystkie miejsca związane z Romanowami. Miasto jet nieprawdopodobnie ogromne, zupełnie niepojęte na Nasze polskie czy niemieckie realia. Główna ulica ma 4,5 km... A trzeba dodać, że Moskwa jest 2,5 raza większa.
Nie było jednak tak fajnie pod względem cen jak na Ukrainie w zeszłym roku. Wierzcie lub nie, ale w Rosji straszna drożyzna, 1 l coca coli kosztuje ponad 7 zł. Oczywiście rozumiem, że to turystyczne miasto, ale podałam cenę z obrzeża Petersburga. Nie wiem jak tam ludzie żyją. Ceny większe niż w Polsce a zarabiają ponad połowę mniej tego co w PL. Na Łotwie ceny zbliżóne do Niemieckich, tragedii nie było.
W środę mamy wizytę w klinice, mamy podpisać ostatnie papiery i dostanę już receptę na leki przed in vitro. Będzie to akurat dokładnie w 3 rocznicę ślubu
. Mam nadzieję, że to dobry znak. Dzień później muszę wstawić się do mojej Pani ginekolog tutaj na miejscu i da mi już odpowiedź czy będzie mi robić monitoring na miejscu. Pisząc to już się trzesę, ale trzeba być dobrej myśli.
Dziś mój mąż powiedział wprost, że w październiku robi badania nasienia
. Bardzo jestem zadowolona z tego bo sądziłam, że w ogóle się na nie nie zdecyduje
. A ja wtedy będę po wizycie u endokrynologa i może uda się zrobić porządek z tarczycą- chociaż zacznę robić z nią porządek
.
Serduszkujemy z mężem kiedy mamy tylko ochotę
. Śluz i ten jeden test wskazują jakby były dni płodne więc może w tym cyklu owulacja będzie i coś z niej wyniknie? Jeśli nie to czuję, że świat się nie zawali- dużo lepsze podejście w tym cyklu niż w poprzednich
.
Teraz już wiem, że podwójna macica to najmniejszy problem choć moje ciało bawi się ze mną w kotka i myszkę- wczoraj bardziej czułam lewy jajnik a dzisiaj prawy. I traf tu człowieku w odpowiednie miejsce
. Ale kiedyś trafimy czuję to
.
Dobry taki cykl gdzie się "nie staramy". Skupiam się na badaniach, pożeram znowu kwas foliowy. Ginka zasugerowała zażywanie niepokalanka. Stosowala któraś z Was? Ona nie jest za ziołolecznictwem, ale mówi, że podpowiedziały jej to pacjentki.
Hmmm.... niepokalanek zaczyna mnie napawać lękiem:
"Działania uboczne niepokalanka
Świerzb
Biegunka
Zmniejszenie popędu seksualnego
Pogłębienie się problemów psychicznych, gdyż niepokalanek organicza działanie niektórych leków psychotropowych"
kate85 - no właśnie kreska testowa jest ciut jaśniejsza od kontrolnej, dlatego pierwsza myśl była, że test wypadł negatywny...jednak ta kreska i tak jest mocniej zabarwiona niż w przykładzie na instrukcji, stąd moje wątpliwości. Dziękuję za komentarz.
Ciąża rozpoczęta 13 maja 2016
33 dc po mału rusza paskuda
kolejny cykl, kolejne rozczarowanie, smutek
zastanawiam się czemu tak mi się wydłuża cykl skoro jestem na luteinie?! Trochę to dziwne, no cóż. To kolejna próba, której muszę sprostać i dać radę. Sukcesy odnoszą wytrwali i oby kiedyś Nam się udało. Choć czasem już brak sił i cierpliwości. Wtedy uświadamia sobie człowiek , że świat jest niesprawiedliwy. No cóż nikt nie obiecał że będzie kolorowo, ale żeby było aż tak czarno-biało.
Pozwolenie na budowę jest
teraz kredyt ruszyć i do dzieła budowo
choć jeden pozytyw.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 września 2016, 21:23
I zaczął się hormonalny rollercoaster. Jestem nerwowa i płaczliwa, niepewna siebie i swoich decyzji, przewrażliwiona na własnym punkcie i bardzo empatyczna zarazem, senna i zmęczona okrutnie. W dodatku brzuch mnie zaczyna jakby miesiączkowo boleć, choć myślę że aż tak szybko mnie @ w tym cyklu nie zaskoczy. Czas pokaże co dalej. Na razie martwi mnie łupanie w jajnikach i pachwinach, zwłaszcza po prawej stronie. Albo PMS pełną parą, co jest więcej niż pewne, albo jednak ciąża- marzenie ściętej głowy 
Z innej beczki, nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się uwolnić spod złych wpływów, w ogóle jakichkolwiek wpływów/relacji z teściami, a głównie z nienormalną teściową. Ta kobieta naprawdę powinna się leczyć! Szkoda słów na osoby tak rozchwiane emocjonalnie, co to własnego życia nie umieją ułożyć a włażą z buciorami w cudze. Ba! Ona twierdzi przy tym, że jest najkulturalniejszą osobą na świecie, zarzucając mi bycie bezczelną, że cały czas akceptowałam jej chore zachowania i siedziałam cicho. Miarka się przebrała i za moment dojdzie do bardzo dużej konfrontacji, jeśli stanie mi ta małpa na drodze, a wpieprza się cały czas. Więc nadeszła chwila, by pokazać jak to jest naprawdę być bezczelną i ustawić ją do pionu. Jeśli kiedykolwiek będę miała z mężem dzieci, to ta kobieta ich nigdy nie zobaczy na oczy. Ech! Gdy się w pełni staraliśmy o potomka to wtedy też nam mocno na nerwy działała i wprowadzała mnóstwo stresu i zamieszania i do dnia dzisiejszego nie wiem czy to nie mogło być przyczyną poronień. Że mój organizm uznał, że nie dam rady w tym stresie wychować dzieci, więc lepiej żebym ich nie miała. No tak mnie ta franca drażni, że nie mogę z siebie tej złości wyrzucić. Uch! A mnie się to nie zdarza, by tak długo pielęgnować w sobie negatywne emocje...
Czas wziąć prysznic i położyć się spać. Zregenerować choć trochę. Wyciszyć. Zaznać spokoju. Choć spanie w jednym łóżku z mężem, który jest bardziej przewrażliwiony na swoim punkcie niż ja podczas PMSu to nie lada wyzwanie. Żądza zemsty na nim za popsucie humoru jest baaardzo silna.
Kurwa. Nie poznaję siebie. Jutro będzie lepiej. Bez odbioru.
Ciąża zakończona 4 września 2016
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.