Ren Bog Najlepszym Lekarzem. 8 września 2016, 13:35

http://naprotechnologia.wroclaw.pl/naprotechnologia/uzupelnianie-niedoboru-progesteronu-w-ciazy/

Ren Bog Najlepszym Lekarzem. 8 września 2016, 13:35

Urodziny NMP <3 <3 <3 <3 <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2016, 13:35

No to wreszcie się poznaliśmy :)
Moje szczęście ma 11,2 mm a termin porodu według USG wypada na 2 maja :)
Pan doktor dał nam receptę na tabletki na tą tarczycę :) następna wizyta około 7 października :)

2gwrhg3.jpg

Balladyna Małe szczęście!! 8 września 2016, 15:41

12t6d

Jutro zaczynamy drugi kwartał!
I po prenatalnych! Moje szczęście to okropny wiercipiętek! Nie dał się w ogóle zbadać, zdjęcia mamy tak rozmazane, że ciężko się połapać gdzie góra a gdzie dół.
Pupkę nam pokazywało i cały kręgosłupek. Przynajmniej mam stuprocentową pewność, że z kochanym kręgosłupkiem wszystko jest idealnie! Niesamowite, że mam w brzuchu taki kręgosłup.
Nt wyszło 1,75. Trzykrotnie doktor mierzył, za drugim razem wyszło 2,01 ale to i tak w normie, więc raczej nic złego się nie dzieje.
Widzieliśmy też mózg, dziwne, ze dziecko tak śmiga z odkrytym mózgiem, ale dobrze wiedzieć, że jest! Budowa motylkowa też jest idealna.
Nie wiemy czy jest nosek i narządy wewnętrzne, bo dziecko uparciuch nie chciało się odwrócić tylko pływało i fikało. Ale są dwie rączki i dwie nóżki. Mały akrobata kładl sobie tą chudziutką nózkę na tył głowy. Przezabawne, przekochane, przepadłam w miłości dla tego malucha.
Serduszko znów nam doktor puścił, biło 162 uderzenia na minutę. I znów byłam w zbyt dużym szoku żeby się zorientować, zapamiętać i móc przytulac tę chwilę.

Jestem szczęśliwa. Pan doktor powiedział, że można już kupować ubranka. Ale jakie? Niebieskie? Różowe? Kocham to dziecko. Nie wiem jak wytrzymam kolejne pół roku. Ogromna dawka pokory i cierpliwości, bo ja zawsze chcę wszystko na już, a natury nie da się przyspieszyć.

Niemal 7cm wszystkiego.

<3 <3 <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2016, 15:41

Zoja Zimowe love 8 września 2016, 15:43

Testy owulacyjne na plus, ból owu też, sex w odpowiednim czasie.. A dziś @. Jestem załamana, zrozpaczona i prędzej będę leczyć depresję niż niepłodność. Nie mogę już słuchać nowych wieści o ciężarnych w rodzinie.. nie mogę powstrzymać płaczu.

Jednak pisanie na telefonie w pamiętniku to nie jest dobry pomysł. Ciężko się pisze poprawnie.:)

Ochłonęłam juz dziś a jeden z pozytywów wczorajszej wizyt jest recepta na siofor teraz mam na zapas no i dziś zaczynam regularne branie ale najpierw dokończę glucophage....

dzięki dziewczyny za wsparcie:)


szukam nowego ginekologa. O sprawdzeniu drożności myślę.....

a tymczasem dalej walczę z dietą i kilogramami. Może jeszcze muszę schudnąć żeby okras był regularny a owulacja się odblokowała.... staram się myśleć pozytywnie i pamiętać co już osiągnęłam -11kg w 4 miesiące to chyba sporo .

narzazie waga 91,5 kg sie utrzymuje od tygodnia.

czuje mięśnie brzucha mam takie zakwasy ale ostatnio robiłam deske i burpess... to teraz czuje ze je mam :) staram się powoli do lekarstw i diety wprowadzić jakiś ćwiczenia . a co do ruchu od ponad tygodnia codziennie robię ponad 10 tys. kroków.

No i wczoraj byliśmy w Klinice. Za bardzo pisać nie mam o czym, nie badano mnie, sprawy były wyłącznie papierologiczne. Jutro mają nam przysłać pocztą kosztorys i papiery potrzebne dla kasy chorych. Kasa ma podpisać a my odesłać znowu do Berlina i ruszamy z procedurą.

Zastosują u Nas protokół krótki, z nakłuwaniem jajeczek (w DE wszystkie są zapładniane, nie tylko 6 jak w PL), nie będą się bawić w samoistne zapładnianie. Ponoć maxymalizujemy sobie tym szanse. Punkcję będę mieć jednak pod pełną narkozą. Koszt in vitro w Naszej Klinice ponad 3 tys euro za podejście. 50 % musimy przedpłacić ale potem kasa nam zwraca zgodnie z obietnicą. Nie wyobrażam sobie dalszej polskiej polityki wobec in vitro i brak jakiejkolwiek pomocy państwa w tej sferze dla par. Metoda jest skuteczna pod warunkiem, że jest się bogaczem, nie jest to tanie. Gdybyśmy nie mieszkali i pracowali w DE, pewnie nie byłoby Nas zwyczajnie stać żeby zostać rodzicami. Pakiet darmowy jak można wyczytać z niniejszego pamiętnika jest jednak nie dla Nas. Piękne byłoby zrobić sobie dziecko w Naszej sypialni bez pomocy osób trzecich ale nie jest Nam to dane.
Nie jest to mój najszczęśliwszy czas...

Dziś dzień wolny od pracy (nareszcie :)) i leniuchuję :).

W poniedziałek byłam u przyjaciółki, która ma cudowną miesięczną córeczkę. Jak ona się do mnie śmiała, słoneczko kochane :). Myślałam, że będzie mi ciężko (ona ma już dwójkę dzieci a ja nic), ale nie miałam jakoś żadnego problemu, po prostu cieszyłam się jej szczęściem :). Malutka zdrowa, duża dziewczynka z niej i taka kochana, synek chodzi do przedszkola- mały, kochany urwis :). Niech rosną zdrowo :)

We wtorek byłam u Pani Endokrynolog i tak sceptycznie trochę podchodzę do tej wizyty. Nie zrobiła na mnie jakiegoś specjalnego wrażenia. Pierwsze pytanie było dlaczego w ogóle robiłam badania tarczycy więc mówię kulturalnie, że staram się o dziecko od ponad roku i nic z tego nie wychodzi. Pyta mnie Pani ładnie czemu nie chodzę do ginekologa na nfz a ja pięknie odpowiedziałam, że właśnie Pani Ginekolog z nfz skierowała mnie do lekarza prywatnego ze względu na podwójną macicę. Więc zaczęła się na ten temat mnie wypytywać (powiedzcie mi co to ma za znaczenie przy tarczycy?). No i jak na razie zleciła badanie prolaktyny, które zresztą zrobiłam już dzisiaj. Wyniki najpóźniej we wtorek a więc wtedy będę się umawiać na wizytę. I wtedy mam mieć robione usg tarczycy. Więc jak na razie to z tarczycą jeszcze nic nie jest ruszone.

A w środę mój mąż prawie doprowadził u mnie do zawału- uszkodził sobie rękę w pracy ale na szczęście kości całe. Teraz siedzi na zwolnieniu więc podejrzewam, że na ukochaną żonę będzie czekał z obiadkiem (mam taką cichą nadzieję). Niech odpoczywa sobie w domu i kuruje się- już ja mu w tym pomogę ;).

Dziewczyny, dziękuję za wszystkie komentarze jakie zostawiacie :). Jest mi niezmiernie miło, ze ktoś do mnie zagląda i wspiera :).

Ja dziś leniuchuję, z książką w ręce :). Słoneczko pięknie świeci, akurat mi się pogoda na wolnym udała i zbieram siły na piątek i sobotę w pracy bo niedziela jak zwykle wolna. Także uciekam czytać sobie dalej :).

5t5d wg wykresu OF

Przedwczoraj wyjatkowo kiepsko spalam, snily mi sie glupoty. M.in. to, ze jednak w ciazy nie jestem, ze to tylko glupi sen. Jakis strach mnie ogarnal.

Zauwazylam pogorszenie snu ogolnie. Przynajmniej cztery razy sie budze.

Wzdecia i zaparcia minely. Z objawow mam tylko bolesne piersi z rana, wg meza nieco juz powiekszone. No i zmeczenie popoludniowe.



Pierwszy dzień cyklu. Myślałam, że skończy się na plamieniu przez najbliższe dwa tygodnie ale @ przyszła. Z jednej strony dobrze. Za 30 dni znowu zacznę się kłuć i próbować uzyskać owulację. Będzie coś do robienia. Z drugiej strony wydaje mi się, że to nie ma sensu. Że się nie uda, co raz częściej takie myśli mi się kłębią. Że leczenie nic nie da. Bąknęłam jednej ze znajomych, że nie możemy mieć dzieci, a ona pyta czy myślimy nad adopcją? Adopcja? Nie. Ja w tym momencie w ogóle nie biorę tego rozwiązania pod uwagę. Nie wyobrażam sobie tego. Chyba jeszcze nie dojrzałam. Zabiła mi klina więc postanowiłam pociągnąć męża za język. Zła jestem, że nie poruszaliśmy wcześniej takich tematów (chyba próbowałam ale z nim ciężko się gdyba - a skoro były to gdybania to dałam spokój). Pytam go wczoraj...
- Co myślisz o adopcji?
M: Nic nie myślę.
- Czyli nie masz zdania?
M: Nie.
- Ok. A co sądzisz o in- vitro.
M: Nie myślę o takich rzeczach.
- Jak możesz nie myśleć? Więc powiedzmy, że musisz wybrać adopcja czy IVF. Co wybierasz? Nie masz innej opcji tyle te dwie.
M: wybieram że wszystko jest dobrze.

Nosz kurwa mać! Jak można nie myśleć? Jak można wybierać opcję, że jest dobrze, że wszystko jest w porządku jak ma się takie problemy? Do niego chyba nie dociera, że mamy wielkie problemy z płodnością. Że to nie są przelewki!
Na koniec, ze łzami w oczach zapytałam czy on w ogóle myśli o dzieciach? Wieczór był milczący. W osobnych pokojach. Nie lubię takiej ciszy, bo to mnie tylko bardziej destabilizuje psychicznie. Czuję wtedy, że nie mam z kim porozmawiać. Że nie mam oparcia w ukochanej osobie z którą chce mieć dziecko.
Jak z nim porozmawiać żeby przyjąć jakiś plan B? Nie chcę iść do gabinetu nie przygotowana. Bez wyjścia ewakuacyjnego w razie kiedy okaże się, że nie ma owu albo że jego terapia nie działa i nie uda nam się uzyskać odpowiedniej liczby plemników?

Źle mi z tym wszystkim. Że nie możemy się porozumieć w tej kwestii, że on nie rozumie jak bardzo mi zależy. Że nie mam komu się wygadać.

Na terapii dziś rozwiązywałam kwestionariusz osobowy. Na jego podstawie mam dostać indywidualny plan terapii. Ciekawa jestem co tam wyjdzie. Dowiem się we wtorek. Dziś poruszaliśmy wiele kwestii, głównie dotyczących DDA. Jakoś czuję niedosyt po spotkaniu. Może zachciało mi się więcej gadać o swoich problemach?

Malinka123 Moje nowe życie 8 września 2016, 19:14

Tydzień 32

O LILIANIE :)


"Moje dziecko waży już około 1800 gramów (4 funty) i mierzy około 29 cm- od ciemienia do końca tułowia (CRL). W całości od główki do stóp mierzy około 43 cm (17 cali).
Twoje dziecko z tygodnia na tydzień robi się coraz bardziej pulchne <3 (przybiera teraz około 500 gramów tygodniowo!), nie posiada jednak jeszcze wystarczająco dużo tłuszczyku, aby utrzymać prawidłową ciepłotę ciała. Dlatego też, jeśli urodziłoby się teraz musiałoby najprawdopodobniej jeszcze leżeć w inkubatorze. Ma już włosy na głowie oraz paznokcie u nóg i rąk.<3 Skóra robi się miękka i mniej pomarszczona. Dziecko rozróżnia jasność od ciemności. W łonie mamy jest zaskakująco głośno. Malec słyszy nie tylko dźwięki dochodzące z zewnątrz, ale również te z wewnątrz Twojego organizmu, na przykład bicie Twojego serca, pracujący niezwykle głośno układ trawienny oraz płynącą pępowiną krew. <3 <3

O mnie

Macica znajduje się już około 12 cm nad poziomem pępka. Prawdopodobnie w dalszym ciągu odczuwasz zmęczenie. Ruchy dziecka są regularne. Dziecko może być już ułożone główką w dół i nóżkami dosięgać do Twoich żeber, co powoduje nacisk na klatkę piersiową.( Może moja dzidzia się już przekręciła, bo czuje taki ucisk na klatkę piersiową). Jeśli tak się dzieje, spróbuj zachować prostą sylwetkę, aby przynajmniej częściowo złagodzić dyskomfort. Aby zaspokoić potrzeby Twojego dziecka, ilość krążącej w Twoim ciele krwi wzrosła aż o około 40-50%, a Twoja macica powiększyła się już około 500 razy!
W dalszym ciągu możesz cierpieć z powodu zgagi i niestrawności. Spróbuj pomóc sobie układając wysoko poduszkę, tak aby głowa znajdowała się powyżej reszty ciała oraz staraj się jeść małe posiłki a częściej. Niektóre kobiety zaczynają w tym okresie odczuwać potrzebę “wicia gniazdka” tj. porządkowania, pieczenia i organizowania rzeczy w domu. ( Oj tak mam wielką potrzebę "wicia gniazda" zrobiłam już częściowo wyprawkę; zakupiłam łóżeczko i czekam na przesyłkę :) <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2016, 23:51

anemic Wielkie chcenie ... 8 września 2016, 19:41

Po wizycie w klinice.
Wyniki nienajlepsze, ale tragedii nie ma.
Za to jajeczko nie pęka. Duphaston na 10 dni. W przyszłym cyklu wizyta w 11 dniu ( bo tak hoduję jajko) dostanę zastrzyk na pęknięcie.
Coś się dzieje.
Psychicznie- jakieś takie otępienie. W sumie się cieszę, ale tak na chłodno.
Z resztą pewnie w 1 cyklu i tak się nie uda.

Malinka123 Moje nowe życie 8 września 2016, 19:44

Dostałam od mojej położnej ćwiczenia wspomagające odwrócenie dziecka do położenie główkowego. Mam wrażenie, że już się moja Liliana przekręciła :) jutro mam wizytę, wiec się dowiemy z mężem. Poniżej przesyłam opis ćwiczeń, może komuś się przydadzą ;)


"Ćwiczenia wspomagające odwrócenie maluszka do położenia główkowego

Forward-leaning inversion
To ćwiczenie mogą wykonywać wszystkie ciężarne, bez wględu na położeniu dziecka. Sprzyja ono rozluźnieniu więzadeł macicy i pomaga zoptymalizować usytuowanie płodu.
Jak to zrobić?
1. Klęknij na brzegu kanapy (lub na schodach).
2. Ostrożnie pochyl się w dół kładąc ręce na podłodze. Następnie oprzyj ręce na przedramionach (tak jak na obrazku). Łokcie trzymaj szeroko, a dłonie blisko siebie.

3. Niech Twoja głowa zwisa luźno. Przeciąg lekko brodę do klatki piersiowej. Nie opieraj głowy o podłogę.
4. Kolana mają być blisko brzegu kanapy (schoda), a pośladki wypięte ku górze (stanowią najwyższy punkt ciała). Jeśli chcesz możesz pokołysać biodrami.
5. Możesz spróbować spłaszczyć dolny odcinek kręgosłupa.
6. W opisanej pozycji spędź czas 3 oddechów (do ok. 30 s).
7. Powoli, zaczynając od podniesienia się na całe dłonie, podnieś się do góry.
Wykonuj codziennie, nawet kilka razy, najlepiej z czyjąś asekuracją (przynajmniej na początku).
Kiedy nie wykonywać tego ćwiczenia?
- jeśli masz jaskrę
- jeśli masz wysokie ciśnienie i ryzyko wylewu
- jeśli masz medyczne przeciwwskazania do ćwiczeń w ciąży (np. niewydolność szyjki macicy)
- dla własnego komfortu nie wykonuj ćwiczenia po jedzeniu i kiedy masz zgagę;

2s7guh0.jpg

Na co zwrócić uwagę podczas ćwiczeń?
- czasem możesz czuć ból/skurcz więzadła obłego macicy – nie jest to groźne; pomaga ciepło, masaż i oddychanie;
- Zwróć uwagę, jeśli czułabyś ból brzucha lub barków utrzymujący się dłużej niż kilka minut.
- Przerwij ćwiczenie, jeśli poczułabyś nagłe, bardzo intensywnie ruchy dziecka (dużo bardziej intensywne niż zdarzało się to wcześniej). W takiej sytuacji (również jeśli zdarzyłoby się to bez ćwiczeń) zrób KTG.

Breech tilt
To ćwiczenie ma na celu pomoc dziecku w przyjęciu pozycji główką w dół. Należy je wykonywać od 1 do 3 razy dziennie.
Najlepiej najpierw wykonać Forward Leaning Inversion, a następnie Breech Tilt.
Jak to zrobić?
1. Weź gładki kawałek deski (może być np. deska do prasowania lub półka).
2. Oprzyj ją stabilnie o kanapę / łóżko.
3. Na podłodze wokół końca deski ułóż poduszki, aby zabezpieczyć ją przed przesuwaniem się. Jedna poduszka będzie Ci potrzebna pod szyję.
4. Połóż się na desce na plecach głową w dół. Stopy ułóż po na kanapie po obu stronach deski. (czasem trzeba spróbować kilka razy, aby dobrze się ułożyć).
5. Pozostań w tej pozycji 20 min. Powtórz 3 x dziennie.

(na tym obrazku pani źle trzyma nogi, mają być po każdej stronie deski na kanapie)

15yc6mp.jpg
erfjls.gif

Kiedy nie robić Breech tilt?
Jeśli dziecko jest w położeniu główkowym.

świeżnka sinusoida uczuć 8 września 2016, 20:08

Od dziś ciąża donoszona :-) jak pięknie :-)

Sheis 2 niepowodzenia 8 września 2016, 20:38

Boje sie. Zobaczylam delikatna jakby rozowa plamke i sie wystraszylam. Rycze jal wol. Od rana troche mnie brzuch boli. Ciagle mysle ze poronie. Masakra jakas. Niepotrzebnie sobie szkodze takim nastawieniem. Ale naprawde strasznie sie boje. On wyjechal. Jestem sama i nie mam z kim pogadac bo nikt nie wie. Dzis powiedIalam szefowi. Musialam bo jakbym sie zle czula to lepiej zeby wiedzial. Obiecal dyskrecje. Mam nadzieje ze dotrzyma slowa. I jeszcze powiedzialam kolezance. Tez musialam bo dziure mi w brzuchu wiercila. Najchętniej poszlabym na L4 i odpoczywala ale za malo przwpracowalam i bym swiadczen nie miala. Prosze Cie Boze jesli istniejesz nie zabieraj mi dziecka. Bo ja je juz pokochalam i nie zniose poronienIa.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2016, 20:38

25 dzień cyklu.

Zaczęły boleć mnie piersi. Czyli wracamy do normy. Owulacja na Ovufriend się przesuwa. 6 dni do @. Za tydzień usg tarczycy.

Dziś spałam jak zabita po pracy.


efta historia jak ich wiele... 8 września 2016, 21:21

6 dc.
Poszedł w ruch termometr. Popróbujmy ...
Noc prawie przespana, zeby temp. nie zaburzać nie wstałam na siku, aż dziwne, że pęcherz wytrzymał...

dzień miły, upalnie cudowny jak na wrzesień, spędziłam go w kuchni robiąc zaprawy w słoiki.. . ach buraczki czemu was tak lubię? ;)
a tak na poważnie. wysłałam męża rano na zakupy miał między innymi kupić buraki, żebym mogła zrobić weki. BYŁ bezlitosny przytargał mi 9 kg tego buraczanego buractwa..
Wielki kocioł gotował się już od prawie godziny, gdy zawitała do mnie z wizytą szwagierka ( ta starsza wiekiem, młodszej nie trawię ). My tu pitu pitu o pogodzie, ja obieram wielki gar ugotowanych buraków, a ona mi tu wyskakuje, że mam jej pomóc z organizacją wesela (miesiac temu się zareczyła) Oj westchnęłam głośno, bo to przecież w H roboty ale ona nie usłyszała, bo NIE SŁYSZY. Tak, tak głucho niema jest. A wiec szykowanie wesela bedzie na mojej głowie. Zaczynając od sali weselnej po przez księdza, orkiestrę kończąc na kwiatach.... Wielkie wyzwanie przede mną.
Dam radę, w takich sprawach ambitna jestem. Sala w kilka chwil była załatwiona tylko pan młody musi się zgodzić na termin wrześniowy, bo na sierpien przyszłego roku miejsc brak. Młoda się zgadza, bo woli wrzesień, bo powinno być chłodniej. Najgorsze jest to, ze mój język migowy strasznie kuleje, mówie wolno i z błędami... Za to szwagierka (panna młoda) ma siostrę, która mówi z nią migowym biele ale niestety młoda franca nie zgodziła się pomóc starszej niepełnosprawnej siostrze w organizacji wesela, bo "nie ma czasu"!!!!!!!!! To nic poradzimy sobie bez młodej francy. A co!! jeszcze jej oko zbieleje. Dodam, że pan młody też głuchy jak pień. Wiec nie pomoze w negocjacjach. acha żeby jeszcze było weselej to musze znaleźć miejsce do spania dla około 60 osób przyjazdnych gosci weselnych eee co to dla mnie ;)
Wracając do moich weków. Pół dnia je robiłam, gotowałam, obierałam, tarłam, przyprawiałam, pchałam w słoiki , a potem gotowałam i co 18 słoiczków mi wyszło. NO Żart jakiś..... A wiec czeka mnie powtórka .... jeju jak się cieszę :/

Hej kochane. Co u Was? Ja od kilku dni wcale nie pamiętam staraniach. Tzn na monitoring się umowilam. Ale nie myślę tyle co wcześniej. Prawie wcale. To dlatego że zmieniam pracę! Studiowałem pedagogika i teraz trafiła mi się praca w fundacji jako wychowawca w świetlicy środowiskowej. Tej szansy nie chce stracić A jeszcze muszę zamknąć rozdział starej pracy

Malinka123 Moje nowe życie 8 września 2016, 23:50

https://www.youtube.com/watch?v=1mbjFwjSc_Y
ZYCIE JEST CUDEM <3

kropka_ myśloodsiewnia 9 września 2016, 10:33

coraz częściej czuję ruchy, a przynajmniej swojego rodzaju "bulgotanie". jeśli to rzeczywiście dzidziuś to zaczyna dosyć niepozornie, ale za to słodko. wczoraj umilał mi wieczorne czytanie książki, ale może też być tak że mu się nie podobała, bo matka się jakoś ostatnio nie może oderwać od thillerów i akurat było o chorych psychicznie dzieciach, mordowaniu itp. a tak serio to sama nie wiem czy to co czytam jakoś wpływa na dziecko, ale z drugiej strony wolę czytać niż ogłupiać się TV, chociaż akurat mój Mąż uważa odwrotnie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września 2016, 10:33

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)