Gruszka jest pyyycha! Opędzlowała kilka łyżeczek i jeszcze dziubek otwierała po więcej. Bardzo się spodobało, aż rączki wyciągała i sama łyżeczkę do buzi wkładała. Coś się ruszyło w temacie nowych smaków. Wczoraj wymamlała kawałeczek chlebka, a ciastko które jadłam siłą mi zabrała i do buzi:D Żarłok mój kochany<3
Jestem...
Co u mnie?
Dół, mega dół.
Dlaczego?
Dziś 1dc, kolejnego cyklu.
W międzyczasie doczekałam się laparo/histeroskopii. Zabieg miałam 31.08 w 9dc.
Trochę mnie powycinali, bo znaleźli przegrodę na macicy wielkości 2cm.
Szok. Na ŻADNYM USG nie było jej widać, a była duża.
Do tego endometrioza I stopnia, ogniska usunięte.
Jajowody drożne, bez zrostów.
Kilka dni po zabiegu pojechaliśmy na wakacje. Najpierw 11 dni nad morzem, potem 3 dni w górach.
na spontanie, bez żadnej presji.
Owulka była na pewno, prawdopodobnie w 17dc, tak wychodzi mi z obliczeń.
więc były w punkt.
I co? I nic. Jak zawsze.
Moja przyjaciółka zaciążyła w tym samym cyklu co miała laparo.
Po cichu liczyłam, że też nam się uda.
I się nie udało, jak zawsze.
Teraz dół i przygnębienie.
Moja ginka daje nam czas do końca roku.
W tym czasie mamy działać naturalnie, a jak się nie uda, to po nowym roku musimy podjąć decyzję: inseminacja czy od razu invitro.
Jeśli inseminacja to czekają nas jeszcze badania. Mąż po raz kolejny nasienie + fragmentacja DNA plemników, której w końcu do dziś nie zrobiliśmy.
Wszystkie hormony na nowo, by wiedzieć jakimi lekami możemy się wspomagać.
Kontrolna histeroskopia by sprawdzić, czy wycięli mi całą przegrodę czy jeszcze coś na tej macicy jest co może nam przeszkadzać w zaciążeniu.
Chyba pora zapisać się na tą histeroskopię. Tak żeby mieć już zaklepany termin na styczeń w razie potrzeby. Muszę się tym zająć w najbliższym tygodniu.
Hormony chyba sama zacznę powoli badać, poczynając od tego cyklu. Przede wszystkim progesteron w II fazie, bo nie sprawdzałam dawno. Tarczyca jest ok, więc chyba jeszcze ft3 i ft4 sprawdzę kontrolnie, bo ostatnio tego nie robiłam.
Muszę mieć jakiś plan, bo czasu mało. Trzy lata czekamy na cud, a możliwość naturalnego poczęcia ma zostać zweryfikowana w najbliższych 3 miesiącach. Czas ucieka...
Dziś siedzę, ryczę ,a wieczorem będę pić i żreć czipsy .
Prawdopodobnie jestem po owulacji.Doktor nie widział pęcherzyków, a o płynie nic nie mówił..
Dziwił się dlaczego tak późno przyszłam ( 14 dc) .
Powiedziałam mu,że byłam w 11 dc i mój doktor kazał przyjść w 14 .
tak jak się obawiałam, pęcherzyki pękły i dupa z IUI 
Znowu nie znalazł prawego jajnika. Kazał porozmawiać z moim lekarzem prowadzącym o laparoskopii.
Mówił coś,że jajnik może znajdować się wyżej i że coś tam ,coś tam... naprawdę wielkie G rozumiałam z tego, co mówił...a mówił dużo.
Ktoś może wie o co chodzi?
Przemek mówi ,żebym się nie łamała, bo to normalne że zawsze mamy pod górkę.
Niby prawda. Nic nowego...
Dziś 1 dzień cyklu. Chyba.
W nocy dostałam @ tak mi się wydaje przynajmniej.
Dużo śluzu z krwią jednak jakoś tak skąpo jeśli chodzi o skrzepy itp.
W poniedziałek dzwonie do INVICTY.
TRZEBA działać bo nie mam siły na kolejną biochemiczna albo poronienie.
A wcześniej jeszcze mój ginekolog i podstawowe badania
Dziś 1 dzień cyklu. Chyba.
W nocy dostałam @ tak mi się wydaje przynajmniej.
Dużo śluzu z krwią jednak jakoś tak skąpo jeśli chodzi o skrzepy itp.
W poniedziałek dzwonie do INVICTY.
TRZEBA działać bo nie mam siły na kolejną biochemiczna albo poronienie.
A wcześniej jeszcze mój ginekolog i podstawowe badania
Juuupi! OvuFriend wyznaczył mi dzień owulacji, czyli jednak była.. późno ale była. Strasznie dziwny jest ten cykl, taki nieprzewidywalny. Dziś w dodatku pojawił się śluz zabarwiony na różowo i nie wiem czy jest on w porządku. Nigdy nie miałam czegoś takiego jak różowy śluz na długo przed okresem. Może jakieś drobne otarcie po wczorajszym serduszkowaniu? Nie wiem, ale będę to obserwować. A tymczasem muszę się brać za obiad bo nie długo trzeba do pracy iść.
Zakupy dla Christianka zrobione. Wszystko juz mamy wiec jestem spokojna. Tylko ten wozek i nosidlo nadal w piwnicy jest a trzeba by je odswierzyc. Maximilian tez ma juz buty i kurtke na zime kupione wiec z glowy. Jeszcze zamowie przez net mu czapke i prezent dla chlopcow od braciszka na powitanie. Maximilian kupil za swoje i Julianka pieniazki grzechotke dla braciszka. Tak ze bardzo bxl tym zakupem przejety bo Julian oczywiscie nic nie rozumie ze wkrotce zostanie starszym bratem
5 tydzień i 3 dzień ciąży
Jak na razie mało widocznych objawów... jedyne co mi doskwiera to ból piersi, które widocznie się powiększyły. Ale chociaż mój mąż jest z tego faktu zadowolony
a i jeszcze ciągnięcie w dole brzucha, czasem nawet boleśniejsze niż ból miesiączkowy.
Nie zdążyłam. 9.17 wyjwzdzalismy z domu do Warszawy, 9.17 babcia zmarla. nie zdążyłam.
byliśmy dziś na mszy św. rozpoczynającej rok formacyjny wspólnoty dla małżeństw. Było kilka par z dziećmi byli także jak my narzazie bez dzieci. Lubie podpatrywać takie rodzinny z małymi dziećmi. Chociaż trochę smutno że narazie swoich nie mamy . Przed nami stali rodzice z dwiema dziewczynkami jedna z rok a druga moze z 2 lata. kręciły się ale były grzeczne. W pewnym momencie starsza dziewczynka do mnie porostu się przytuliła to było takie słodkie
aż się łezka w oku zakręciła. Msza była w Sanktuarium gdzie jest obraz Matki Bożej Płaszowskiej gdzie odmawia się nowennę o dar macierzyństwa. Może to dobry znak
żeby pokładać ufność w Bogu że wszystko będzie dobrze i w końcu my sie doczekamy dzieci
15t3d
Udało załatwić się sprawę mieszkania. Mamy gdzie mieszkać od listopada! Mamy dwie sypialnie, salon i dwa tarasy. Będzie cisza i święty spokój. I zrobimy dzidziusiowy pokój wedle naszego upodobania. Brakuje mi gór, brakuje mi Polski, brakuje mi domu. I do Emisi będzie rzut beretem.
okresu nadal brak
Czy to po niepokalanku czy zbliżająca się owulka ale jestem napuchnięta jak balon. Brzuch mam olbrzymi, nawet do alkowy nie chce mi się udać na amory.
Klinika zmieniła mi lekarkę. Teraz będzie mnie prowadzić... ciężarna.
D. tłumaczy, że ciężarne też muszą gdzieś pracować, ale kurwa żeby w klinice leczenia niepłodności? Może by tak np. badania prenatalne robiła??? Czytam opinie o niej- no i super, fajna i w ogóle. Ale jak polubiłam tamtą- za to, że taka wyniosła i konkretna. W poniedziałek wizyta. I zastrzyk. Jajko bądź dzielne. W 11 dc 19mm
Dziennik pokładowy - cykl 4, 18 dc
Dziś mija cykl od poprzedniej owulacji. A jak nie, to przynajmniej od tego dnia, który OVU wskazał jako TEN DZIEŃ.
Mam dziwne przeczucie, że teraz już jestem po. Mam trochę pod górkę, bo w przeciwieństwie do innych dziewczyn nie mam typowych objawów owulacyjnych - nie bolą mnie na przykład jajniki. Mogę sobie więc zgadywać kiedy nastąpiło to dokładnie.
W tym cyklu po raz pierwszy skorzystałam z testów owulacyjnych - przez kilka dni robiłam po dwa dziennie, aż ujrzałam drugą krechę tak silną, że nie miałam żadnych wątpliwości, że skok LH nastąpił. Temperatura również podskoczyła następnego dnia rano, ale wiecie co... na urlopie nie da się jej mierzyć! Nic na to nie poradzę, że nie jestem w stanie budzić się codziennie o tej samej godzinie. Nawet nie chcę. Kto by pomyślał, żeby na wakacjach włączać budzik. Tak czy siak - jeżeli wierzyć mojemu średnio zaawansowanemu wykresowi i testom, ja i mąż idealnie wstrzeliliśmy się (a on dosłownie) w moment. Chyba...
Mój plan jak dotąd działa. Tylko wiecie co... jeśli się nie uda... a coś tak czuję... to będzie mi mimo wszystko mega przykro.
Parę dni temu spotkałam się w większej grupie znajomych, których nie widziałam od kilku miesięcy. Jedna kumpela podbiegła do mnie, jakby ją coś oparzyło. "Aż tak się cieszy na mój widok?" - pomyślałam. Ha, nic bardziej mylnego. "Hej, słuchaj, tak Cię tylko zapytam o coś, bo muszę... jesteś już w ciąży?! A w ogóle to cześć!". Nooo super. Przypomniałam sobie, że jakoś na wiosnę mówiłam jej, że zaraz przystępuję ze starym do roboty i to kwestia czasu jak rzucę L4 w pracy. Pomijam fakt, że to pytanie było totalnie z czapy i nietaktowne, na dodatek jeszcze w takiej formie, ale i tak, kiedy jej mówiłam, że nie, to czułam się, jakbym mówiła przed kimś, że... coś ze mną nie tak?
Nie zrozumcie mnie źle. Nie uważam, że każda kobieta, która długo stara się o dziecko, jest "zepsuta". Ale same pewnie wiecie, jak to jest z samoakceptacją. Cellulit u przyjaciółki? Nie widzę wcale. Ale u siebie widzę zawsze, choćbym go miała na jednym tylko tyci miejscu na ciele. I tak samo jest z zajściem w ciążę. Wszystkim innym wolno starać się jak najdłużej, ale mi już nie. Czuję się, jakbym sama zawiesiła sobie tykającą bombę na szyję. Myślałam, że złamałam system nigdy nie biorąc pigułek hormonalnych. No i cóż... Nie złamałam. Czuję się jak gorszy model, któremu wszyscy wróżyli szybką ciążę a ja nic na to.
Boję się tego, że za dwanaście dni wysikam kolejny łysy test.
Ach, czyli jednak... psychoza wróciła.
A w poniedziałek powrót do pracy po dwóch cudownych tygodniach...
Z pozytywnych spraw powiem Wam tylko tyle, że cudownie jest kochać się z mężem podczas urlopu i tego nic mi nie zabierze. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 września 2016, 22:34
Kortyzol stymuluje uwalnianie zapasów glukozy, aby organizm miał energię w nocy dla podstawowych funkcji biologicznych. Jeśli w nocy poziom cukru mocno się obniży, to ustrój oprócz zwiększenia wydzielania kortyzolu wyprodukuje też więcej glukagonu i adrenaliny (rozkładają glikogen z wątroby), które spowolnią trawienie, by organizm mógł przetrwać bez dostaw energii z zewnątrz. To sytuacja znana wielu osobom – rano nie odczuwają głodu i trudno im uznać konieczność zjedzenia śniadania. Kawa zamiast posiłku potęguje te procesy i ich efekty.
Kortyzol, adrenalina i glukagon podwyższają stężenie cukru we krwi. Zdrowy organizm posiada mechanizm samoregulacji ich poziomu, działa oczywiście insulina. Jeśli jako pierwszy posiłek zjemy węglowodany to spowodujemy dodatkowy wzrost glikemii i wyrzut insuliny, który po niedługim zaowocuje spadkiem poziomu cukru. Odczujemy głód, niektórzy nawet osłabienie lub senność.
Śniadania B/T:
1. Nie powodują tak gwałtownych skoków poziomu cukru we krwi. Dlatego są zdrowsze dla osób z insulinoopornością i cukrzyków.
2. Polecałabym osobom żyjącym w permanentnym stresie i z nerwicami (kortyzol)
3. Sprawdzają się u osób z zaburzeniami snu
4. Sprzyjają redukcji tkanki tłuszczowej
5. Na dłużej niż posiłki węglowodanowe dają poczucie sytości
treśc ze strony: http://hpba.pl/sniadanie-bialkowo-tluszczowe/
CO ZROBIC ABY ZWIEKSZYĆ SWOJE SZANSE NA DZIECKO W KAŻDYM CYKLU.
Jestem osoba dociekliwą, zawsze kiedy jakies pytanie lub wątpliwość pojawi sie w mojej głowie przekopuję internet w celi znalezienia odpowiedzi. Czytam zarówno artykuły, wypowiedzi ekspertów jak i wpisy na forum kobiet dzielących sie swoimi doświadczeniami. Zawsze przed wyciągnięciem ostatecznych wniosków zbieram do kupy to co przeczytam i wybieram najlepsza informacje i ja po prostu przyswajam.
Staramy sie o dziecko od dawna, w związku z powyższym zdarzyłam juz dawno przeczytać "cały internet" o tematyce ciążowej. Siedząc tu na forum często natykam sie na wypowiedzi w stylu "wyszedł pozytywny test owulacyjny! Czas rozpocząć starania!" ... Czytam i czytam i co chwile to samo i tak sobie myśle - CO ZA ABSURD! Zacznijmy po kolei :
TESTY OWULACYJNE - osobiście ich nie stosuję i co wiecej uważam p, ze stosowanie ich to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Czemu? A no temu, że testy owulacyjne nie wskazują momentu owulacji tylko informują ze organizm SZYKUJE sie do owulacji. Co wiecej wyniki bardzo często sa niewiarygodne. Ile to wykresów tu na OF można znaleźć, na których kilka razy w ciagu cyklu dziewczynom wychodzą pozytywne testy owulacyjne, a przecież wiadomo, że nie można mieć owulacji 2 razy w cyklu...
STARANIA W CZASIE OWU - oczywiście ze nie ma w tym nic dziwnego ze staramy sie "bardziej" kiedy wiemy ze jesteśmy bliżej owu, ale nie powinno to oznaczać ze staramy sie TYLKO w czasie owu! Aby zmaksymalizować szanse na ciaze para powinna sie kochać regularne przez cały cykl co 2-3 dni. Dlaczego? A no dlatego, ze:
1) plemniki mogą żyć w ciele kobiety nawet 5 dni, wiec kochając sie przez cały cykl co 2-3 dni mamy pewność ze zawsze bedą w nas pływały jakies plemniczki i moze któryś akurat przypadkiem spotka na swojej drodze komórkę jajową 
2) nigdy, przenigdy nie mamy pewności kiedy dokładnie następuje moment owulacji. Tak jak juz pisałam testy owulacyjne nie dostarczają takiej informacji, a pomiar temperatury tez moze sie mylic o 2-3 dni. Tak wiec o ile nie robimy codziennie usg nie mamy 100% pewności co do momentu owulacji.
3) i to chyba najważniejsze - nie podchodzimy do starań zadaniowo. Na litość boska, niby powszechnie sie mówi ze jak człowiek bardzo chce to mu nie wychodzi. Sama nie lubię takiego gadania, ale cos w tym jest. Wiadomo ze para, która stara sie o dziecko nie przestanie nagle w magiczny sposób o tym myślec, ale myśle tez ze kochając sie co 2 dni zdejmujemy z siebie duża presje związana z wstrzeleniem sie w owu.
POMIAR TEMP - myśle ze najlepszym sposobem obserwacji owu oprócz USG, jest pomiar temperatury w cyklu. Temperaturę najlepiej mierzyć w pochwie, koniecznie rano o stałej porze, termometr należy trzymać przy łożku w zasięgu ręki. Osobiście polecam termometry szklane, są zdecydowanie bardziej wiarygodne i o ile go nie upuścimy i nie potłucze się, to na pewno sie nie zepsuje. Plusem pomiaru temperatury jest rownież to, że mimo ze nie da sie w ten sposób przewidzieć owulacji - temperatura skacze dopiero po owu - to pomiar daje nam informacje ze owu sie odbywa, a to przy staraniach jest bardzo ważna informacja.
PODSUMOWUJĄC - podczas starań o dziecko kochajcie się regularnie, nie częściej niż co 2-3 dni zeby plemniki zdarzyły dojrzeć. Kochając sie regularnie zawsze wstrzelicie sie w owulację, przez co presja związana ze staraniami maleje. Olejecie testy owulacyjne, nie zawsze sa wiarygodne i pokazują tylko informację, że organizm szykuje sie do owulacji co nie daje jeszcze gwarancji ze do niej dojdzie. Zainwestujcie 20zl w szklany termometr i mierzcie temp codziennie rano, w ten sposób zyskacie pewność ze do owulacji doszło.
I jeszcze jedno - KOCHAJCIE SIE
kupcie sobie winko, usiądzie z partnerami w salonie przed tv, zjedzcie razem kolację popijając lampka czerwonego wina albo i kilkoma lampkami
obejrzyjcie dobry film albo ulubiony serial i kochajcie sie do rana
powodzenia!
chyba dzis zrobie test chociaz czuje ie ciagle okresowo
"Kiedy się zamartwiasz, okazujesz większą ufność obawom niż Bogu. "
W tym cyklu nic z tego. Czuję to w kościach, nie pomyliłabym się niestety. Nic nie czuję.
Od przyszłego cyklu ostro biorę się za zdrowie, kupuje organizator na tabletki żeby nic nie zapomnieć, nie pomylić i daje sobie kolejne 3 miesiące. Potem badanie nasienia, w zależności od wyników moja dalsza diagnostyka, potem monitoring i pregnyl, jak dalej nic to już tylko inseminacja.
2 lata wzlotow i upadków, zdecydowanie za długo jak na młode osoby. Bo ciągle słyszę jest pani młoda, ma pani czas. Szkoda tylko że tak szybko ucieka, a 2 lata intensywnych starań i 3 bez zabezpieczania to zdecydowanie za długo.
Nie wiem jak się do 40 wyrobię z kilkoma ciazami jak już pierwsza idzie tak opornie, a duża rodzina to moja marzenie.
Już nie wspomnę o tym jak to co dzieje się ostatnio w naszym kraju wpływa na moje samopoczucie. Jestem załamana.
Hej kochane. Kilka dni mnie nie było.. Ale wracam na tory. Po wizycie dostałam glucophage na 2miesiące. Dupahston 3 razy dziennie od 16dc I oczywiście clo.Sama od siebie biorę inofem. Mam nadzieję że ten zestaw będzie tym który pomoże. Waga stoi w miejscu a właściwie urosła. Przytylam 4 kg. Miałam wesele i trochę odpuscilam później jakoś też się nie pilnowalam.mój błąd. Ale jak pomyśle że te 4 kg zrzucam przez 1.5 miesiąca to aż zła na siebie jestem. Dlatego najwyższy czas znow wziąć się za siebie z dniem dzisiejszym.tak więc znow witaj przygodo. Co u was dziewczynki?czekam na same dobre informacje
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2016, 09:12
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.