chciałabym napisać, że u mnie nudy, ale ciągle coś się dzieje. niemal cały ostatni tydzień spędziła u mnie młodsza siostra, która niebawem przeprowadzi się do Wa-wy na dłużej ze względu na studia. naprawdę nie wiem kiedy to się stało, bo pamiętam jak by to było dzisiaj jak woziłam ją w wózku. wtedy te 8 lat to była duża i zauważalna różnica, teraz nikt by już nie powiedział, że dzieli nas tyle lat. z siostrą (a raczej z siostrami, bo mam jeszcze jedną, młodszą o 11 lat) dogaduję się lepiej niż z niejednym równolatkiem, ale kiedy koleżanka z pracy zapytała dlaczego więc nie zaproponuję przyszłej studentce wspólnego mieszkania na czas studiów, to już pomijając brak miejsca (kawalerka) i tak zrobiłam taaaakie duże oczy. bo chociaż kocham bardzo to wspólnego mieszkania sobie nie wyobrażam. pomijając, że jesteśmy na innych etapach życia, to mamy różne, a przy tym silne charaktery i po prostu codziennie leciałyby wióry, a mój biedny Mąż mógłby tego nie udźwignąć. już i tak podczas ostatniej wizyty w dzień jej odjazdu doszło do małego spięcia i dopiero jak ostygłyśmy byłyśmy gotowe paść sobie w ramiona. no i właśnie dlatego nie zamieszkamy razem, ale jestem przekonana że dzięki mieszkaniu w tym samym mieście będziemy się częściej widywać, a w razie potrzeby również nie widywać.
oprócz kilkudniowej wizyty siostry cały czas na raty rozstaję się z pracą. to zaglądam osobiście to łączę się zdalnie. natomiast od najbliższego poniedziałku już na bank zwolnię, bo przychodzi nowa i przejmuje wszystkie bieżące sprawy włącznie z moim telefonem służbowym, mailami i wtedy będę mogła naprawdę poczuć co to jest to L4 i może nawet ponarzekać.
u dzidziusia wszystko gra. codziennie czuję jego ruchy i uwielbiam zasypiać z ręką na brzuchu. oczywiście temat torbieli cały czas mi piszczy z tyłu głowy, ale całkiem udało mi się tym nie przejmować przez ostatnie dni i mam nadzieję, że ten stan utrzyma się do następnego/powtórzonego USG, które już w najbliższy poniedziałek.
35t3d
Jeszcze 32dni
ciezko jest bardzo;)czuje sie jak balonik
28 dc.
Wczoraj wieczorem upiłam się lampką pinacolady. Uwielbiam ją. Miałam ochotę na przytulanie z moim lubym, ale niestety usnęłam. Obudziłam się nie wiedzieć czemu z bolącą głową (po jednej lampce?
). Niestety chyba też dopadło mnie jakieś choróbsko. Nos mi zaraz urwie z kataru, do tego gardło mnie boli.
W pracy mam dzisiaj drugą zmianę. Nie lubię drugich zmian, bo dzień jest wtedy taki rozwalony i nic nie można zrobić. Miałam dzisiaj zacząć ćwiczyć, ale niestety przez moje przeziębienie chyba sobie odpuszczę.
Przez te moje huśtawki cyklowe, raz co 27 dni, raz co 31, sama nie wiem kiedy dostanę okres. Swoją drogą mógłby już przyjść. Chciałabym żeby moje cykle były tak regularne jak kiedyś.
Ależ się nakręcam.. Dzisiaj 8dpo. od 5dpo robie sikańca, zeby sprawdzic czy pregnyl maleje w moczu.
Dzisiaj mialam wrazenie ze cienisty cien cienia jest mocniejszy niz wczorajszy cień...
Ile ten pregnyl sie utrzymuje w moczu?..
Dzisiaj rano bolała mnie tez głowa, a juz kilka razy slyszalam, ze w okolicach implantacji kogos bolała głowa i była ciąża.. Wiec kolejny objaw daj mi nadzieje... Dzisiaj powiedzialam M, ze mam dobre przeczucia na ten cykl. Ale tak naprawde czy one sa inne niz w kazdym innym cyklu? W sumie co miesiac mam dobre przeczucia 
Ale podsumowujac moje aktualne przeczucia:
- na wykresie byl jednodniowy spadek, a potem temp poszla ładnie do góry - moze implantacja?
- nastepnego dnia mialam meeeega duzo sluzu kremowego, momentami rozciagliwego..
- cos tam czuje w jajnikach, podbrzuszu, szyjce, ze czasem pobolewa, pulsuje, kluje. mało, ale czuje. Coprawda jak wczoraj klulo mnie z lewej strony to sie przerazilam, ze moze ciaza pozamaciczna, bo w lewym jajowodzie wodniak, wiec jest niebezpieczeństwo.. 
- wczoraj kilkukrotnie lekkie zawroty głowy
- dzisiaj ten ból głowy i cień na tescie, ktory wydaje mi sie byc ciut mocniejszy niz wczorajszy..
ależ by było cudnie.....
Na weekend jedziemy do naszych rodzinek. Na piatek biore urlopik, wyjazd w czwartek, do soboty u moich rodzicow, do niedzieli u rodzicow M. W weekend moze juz cos z testów wyjdzie.. w sobote bedzie 11dpo.
Zapytałam o opinię mojego M, ktora kreska najmocniejsza, czy dzisiajsza mocniejsza niż wczorajsza. Potwierdził, że dzisiejsza najmocniejsza!!
Yuppi!! jest nadzieja ze to nie pregnyl!
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2016, 09:58
15t5d
Brzuszek mi rośnie, nie sposób go już ukryć. Mały Nobel każdego ranka zaczyna dzień o ugniatania brzucha, czy tak wita się z dzidziusiem? Czy już go czuje?
Jestem spokojna, w głowie planuję już wicie naszego rodzinnego gniazdka. Moi rodzice bardzo się zaangażowali, pomogą malować ściany, zawiozą, przywiozą. Bardzo cieszą się na tego malucha, dużo o nim mówią, troszczą się i kochają. Już jest ich oczkiem w głowie!
Ciężko będzie z przeprowadzką, trudno to ogarnąć, ale damy sobie radę. Ten ostatni już raz.
Dziennik pokładowy - cykl 4, 22 dc... psikus! dalej 4dpo
OVU stwierdziło, że zagra mi na nosie. Dzisiaj jest ostatni dzień, kiedy postanowiłam, że będę mierzyła temperaturę w tym cyklu (w celu niefiksowania się). I co? Przesunęło mi owulację dwa dni później! Co prawda na 18 dzień, tak jak cykl temu, ale skok 16 dnia sugerował mi zupełnie co innego. Pierwsza myśl - cholera... plemniki, przeżyłyście te dwa dni? Co za pech! Druga...
Tak, dzisiaj będzie pierwszy od dawna pozytywny wpis. Moja druga myśl była taka, że spojrzałam w lustro i powiedziałam sobie "Robisz, co możesz. Dbasz o siebie. Obserwujesz się. Nie jesteś od nikogo gorsza, lepsza też nie. Masz takie same szanse jak wszyscy. Jeszcze kiedyś będziesz mamą. Może to nie ten cykl. Ale w sumie czy to źle? Może tak ma być? Kim Ty jesteś, żeby wybierać, kiedy ma Cię spotkać najbardziej fascynujący cud życia? Skąd wiesz, że jesteś gotowa? Będzie dobrze. Tak długo, jak robisz, co możesz. Już zrobiłaś."
OVU też mnie pociesza.
"Starasz się o dziecko już od jakiegoś czasu bez powodzenia? Nie poddawaj się, niezależnie jak długo starasz się zajść w ciążę Twoje szanse nie maleją. Czasami wystarczy zmiana jednego czynnika (np. w Twoim otoczeniu lub w organizmie Twoim lub partnera), a cykl może okazać się tym szczęśliwym!"
Dzisiaj komisyjne przekazanie termometru mężowi. Teraz po prostu trzeba przejść po rozżarzonych węglach mojej niecierpliwości i wytrwać w tej pieprzonej fazie lutealnej, żeby nie katować się testami i doszukiwaniem objawów.
Mój cud dopadnie mnie, gdy będę gotowa. Ufam sobie.
Dziś rozpoczął się kolejny cykl starań. Już naprawdę wydawało mi się, że się udało - ładnie to sobie wmówiłam. Jestem w pracy więc powstrzymuję się od płaczu, ale jak tylko wyjdę i wsiądę w samochód nie będę się hamować. Oczywiście w głowie pojawiają się te arcygłupie pytania w stylu "dlaczego Ja?"- a dlaczego by nie? a dlaczego ktoś inny? "Życie jest niesprawiedliwe" - well, you finally got it Sherlock, cała ta patola chlająca na potęgę rodzi kolejne dzieci, trafiające do domów dziecka a ja chce dać ciepły dom i nie mogę. Kurwa mać!
Kupiłam sobie komputer cyklu, musiałam czekać z pierwszym użyciem do rozpoczęcia nowego cyklu - dziś nadszedł ten dzień. Łudziłam się dość mocno, że może zrobię to po raz pierwszy za 9 miesięcy. I chuj.
Tak dla podsumowania: to był drugi cykl na clo. Kolejny krok to badanie drożności jajników.
Miałam dzisiaj pojechać z mężem i znajomymi do Wilna, ale nici z tego- kaszel, katar, zabiliby mnie gdybym ich zarażała przez 13 godzin :<. Zostałam w domu- sama. No i co ? caaały czas myślę tylko o jednym. Teoretycznie @ powinna przyjść w niedziele, ale mam nadzieję, że jej nie będzie. Sutki bolą coraz mniej więc, albo przyjdzie wcześniej albo jest nadzieja
. Tak bardzo bym chciała powiedzieć mu w drugą rocznicę ślubu, że zostanie tatą
.
Mężu napisał mi, że umówił nas na koncert większą paczką na 15 października i koniecznie musimy iść. Odpisałam, że to będzie dobry dzień na betę po najbliższym kriotransferze i jeśli będzie negatywna, to pójdę, ale jak będzie pozytywna, to raczej nie pójdę. Odpisał mi, że ma nadzieję, że nie pójdę 
Nareszcie koniec miesiączki. Łykam olej z wiesiołka i Femibion natan 1. Nie wiem czy to coś da ale człowiek czepia się wszystkiego od jutra zaczynamy serduszkować. Obawiam się tylko jednego że to może być kolejny cykl bezowulacyjny:(
Dzis mija rok od urodzenia mojego kochanego aniołka Ksawierka, bylismy dzis z mężem na cmentarzu [*]
Jak szybko ten czas leci.
13 DC. Owulacja coraz bliżej. Dwie obserwacje podczas tego cyklu:
- W tym miesiącu stosuję testy owulacyjne, zakupione na allegro. Korzystam z nich od poniedziałku i cały czas druga kreska jest tak samo słabiutka, nic się nie zmienia...Zaczynam wątpić w skuteczność tego typu "specyfików". Moje cykle są prawie identyczne i owulacja zawsze pojawia się między 14-16 dniem, czyli test LH już powinien jakoś reagować.
- Siemie lniane jest mega skuteczne.
Mój płodny śluz zazwyczaj był znikomy. Od tego cyklu codziennie robię sobie odwar i widzę duuuuużą poprawę. Od trzech dni tego porządanego śluzu jest mnóstwo. POLECAM KAŻDEJ DZIEWCZYNIE,MAJĄCEJ PROBLEM Z BRAKIEM ŚLUZU PŁODNEGO.
Uff na prawdę nie wiem kiedy dni mi uciekają! Mam wrażenie, że po poniedziałku jest piątek a weekendów w ogóle nie ma. Z jednej strony myślę sobie, że to dobrze. Szybciej zlecą mi dni do @ i kolejnej stymulacji. Muszę jeszcze M umówić na badania, których na prawdę się boję. Jak sobie tylko o tym pomyślę to aż mi skóra cierpnie, no ale cóż trzeba to wziąć na klatę. Jeden pozytyw przerwy to seks "na ochotę" (jeśli tak można to nazwać) a nie "na zawołanie", fajnie cieszyć się sobą, a nie stresować temperaturami, śluzem, czy będzie skok? Z resztą w tym cyklu trochę odpuściłam mierzenie, i dobrze.
Wczoraj wizyta z terapeutką. Mamy ustalić 3 cele/moje słabe strony nad którymi będziemy pracować. Pierwszy z nich to pozbycie się niskiej samooceny i wzmocnienie poczucia własnej wartości poprzez nauczenie się zmiany sposobu myślenia na bardziej adekwatny i obiektywny. Związane jest to z tym, że osoby z DDA charakteryzują się czymś takim jak zniekształcenia poznawcze. Jestem ciekawa dalszych etapów tej terapii, Pani psycholożka namawia mnie jeszcze na terapię grupową ale na ostateczną decyzję mam jeszcze miesiąc czasu.
I jak to się mówi...." Jak nie urok to sraczka". Nie dość, że mam coś z gardłem to jeszcze na dole infekcja. Swędzi i piecze. Wczoraj wzięłam Iladian. Owulacji nie ma. Serduszkowania też nie ma. Cykl można spisać na straty:(
okresu nadal brak.jakas masakra
okresu nadal brak.jakas masakra
No coż ten tego......a więc Filipek już na świecie. 62 cm, 3660 g MIŁOŚCI i RADOŚCI pojawiało się 11.09 2016 4.57 cc na cito, niewspółmierność porodowa. Synek taki śliczny:)
No coż ten tego......a więc Filipek już na świecie. 62 cm, 3660 g MIŁOŚCI i RADOŚCI pojawiało się 11.09 2016 4.57 cc na cito, niewspółmierność porodowa. Synek taki śliczny:)
19 tydzień życia Kornelii
Trzecie szczepienie za nami.
Waga 6590g czyli +750g od ostatniego ważenia 6 tygodni temu,
wzrost 69cm, +4 cm.
Marchewka z jabłuszkiem jest bardzo smaczna. Rosół zaś ble. Nic dziwnego, mama też nie lubiła, dopiero ciąża zmieniła upodobania;)
Piersi przestają mnie boleć, a to oznacza, że okres przyjdzie jutro albo jeszcze w nocy.
Fak, a są takie fajne duże 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.