justyna23 W oczekiwaniu na szczęście! 19 października 2016, 20:03

I tak rozpoczynając przygodę o OVU stwierdziłam że trzeba założyć pamiętnik. Cofnę się do lutego tego roku....po paru miesiącach bezowocnych starań postanowiliśmy z mężem wziąc się za siebie...siłownia, rzuciliśmy palenie, lepsza dieta, więcej ruchu jakieś witaminy i zdrowe życia....nie pomogło znowu minęło kilka miesięcy. W sierpniu poszliśmy na wizytę do naprotechnologa w Warszawie i pokładaliśmy w tym ogromne nadzieje. Lekarz przeprowadził wywiad zlecił badania. Męża nasienie w normie( badania na własną rekę w maju), dolnej ale normie dostał suplementy które mają pomóc( w listopadzie ponowne badanie) jeżeli chodzi o mnie: monitoring wykazał że owulacja jest, temperatury rosną, macica ładna:) hormony w porządku oprócz prolaktyny dostałam Bromergon i zobaczymy co będzie oraz profilaktycznie luteine od 3 wyższej temperatury przez 10 dni. I tak w wielkim skrócie wygląda nasza historia.

justyna23 W oczekiwaniu na szczęście! 19 października 2016, 20:06

I kolejna @ przyszła wczoraj w nocy od dzisiaj zaczynamy brać Bromergon narazie od 0.5 tabletki bo lekarz straszył skutkami ubocznymi...hmm zobaczymy. Przed własnymi urodzinami kolejny teoretyczny termin kolejnej miesiączki... mam nadzieję że nie przyjdzie i dostanę najlepszy prezent w życiu. A zapomniałam dodać że mam bardzo nieregularne cykle od 26 do 42;/ porażka.

1 dc

W końcu @ przyszła, bardzo delikatnie i zaczynamy nareszcie nowy cykl...

Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy

marusa_31 Starania o pierwsze dziecko po 30stce. 19 października 2016, 20:12

4 dzień cyklu
Gdzieś jakiś czas temu przeczytałam, że starając się o dziecko nie powinno się planować. Czyli nie zakładać sobie np.: uda się nam do wakacji, uda się nam do świąt, uda się nam w nowy roku. Bo jak się mimo wszystko nie uda- prowadzi to do całej gamy negatywnych uczuć. Uświadomiłam sobie, że ja mam odmienny problem: ja nie planuję, ja ROZPAMIĘTUJĘ. Czyli myślę w kategoriach: właśnie minęło półtora roku jak zaczęliśmy się starać, rok temu o tej porze byłam w ciąży, rok temu straciłam ciążę, powinniśmy już być we trójkę (gdybym nie straciła pierwszej ciąży), kolejne święta miną a ja nadal nie jestem w ciąży itd...dobija mnie to. Tylko jak pozbyć się tych myśli?

zycie sie uwzieło na mnie??

zmarl mi wujek...cos jeszcze mnie czeka? boje sie obudzic rano :(

Mamax Walka o Bobo. 19 października 2016, 21:47

38+4

Czekam, czekam i nic sie nie dzieje. Wczoraj bylam u poloznej a tu z ktg wynika ze nie ma skurczy : -( A przeciez juz byly i do 15- tego mialam urodzic. Ech co lekarze tylko czlowieka nastrasza a ja glupia nie potrzebnie tak panikowalam i szybciej rodzicow sciagalam. A do terminu zostalo 10 dni i pewnie wtedy dopiero urodze jak nie przenosze...

Nutella Nutellkowe starania 24 października 2017, 01:20

Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy

Mam ochotę rzucić to w cholerę, mierzenie temperatury, testy owulacyjne, całe te starania. Mam tego dosyć! Wkurza mnie to ostatnio. Za dużo o tym myślę mimo starania o samodyscyplinę, to wiecznie gdzieś w głowie krąży mi myśl o TYM. OF wyznaczył owulkę na 14 dc, gdzie w 15 dc pęcherzyk dopiero dojrzewał. A dlaczego? Bo moja temperatura delikatnie wzrasta od kilku dni.Nigdy tak nie robiła. Denerwuje mnie to i dziś jestem na nie do całego tematu staraniowego. Chyba znów wchodzę w fazę buntu.

rybuuu Ucząc się siebie - szczęśliwy finał! 20 października 2016, 08:47

Dziennik pokładowy - dalej cykl 5

Cześć, dziewczyny!

Piszę ten wpis, ponieważ po tej ostatniej fali negatywnych rzygów mojego mózgu, chcę zwyczajnie napisać coś pozytywnego.

Moje życie nie zmieniło się w ciągu ostatnich dwóch tygodni jakoś diametralnie, ale coś w końcu przeskoczyło mi w podejściu... do wszystkiego. Zrozumiałam, że w kwestii pracy na razie za wiele zmienić nie mogę, mogę co najwyżej zacząć szukać pozytywów tam, gdzie ich nie widziałam. Z wagą robię w granicach rosądku to, co mogę. Odkąd zaczął się nowy cykl ograniczyłam bardzo mocno produkty odzwierzęce - czuję się naprawdę bardzo dobrze. A przez to, że póki co średnio finezyjnie komponuję posiłki, to rozwiązałam mój odwieczny problem - w końcu jem prawidłowe porcje, nie dożeram się kolejnym kotletem (bo zwyczajnie nie jem kotletów :) ) ani nie wsuwam resztek z patelni, które zostały, bo "za dużo mi się sypnęło". Jedyne mięso jakie jadłam przez ostatnie dwa tygodnie to kurczak z podwórka rodziców męża. Może trochę wyregulują mi się hormony? Nie wiem. Z ćwiczeniami jest super, wczoraj dostałam parę pochwał na treningu za dobrą postawę i od razu zapragnęłam kupić sobie jakieś wzorzyste, pogrubiające dziesięc razy ciuchy do ćwiczeń. A jutro idę z przyjaciółką do kina na nową "Bridget" :D

Generalnie - korzystam z życia!

Nie dbam o temperatury, śluz, szyjkę, testy. Jest super.

Ostatnio zrozumiałam, że chyba pragnęłam dziecka, bo chciałam sobie dzięki niemu zrekompensować jakieś braki... słaby powód, by powołać kogoś do życia. Serio - dobrze, że jest, jak jest.

Mam nadzieję, że u Was lepsza pogoda, bo u mnie szaro, buro, deszcz. Za chwilę zamawiam witaminę D z iHerb, bo oszaleś idzie od tej szarugi.


Miłego dnia!

Za nami relaksujący weekend w górach :) Zrelaksowałam się na tyle, na ile to było możliwe. Porozmawialiśmy też z mężem o iui z dawcą i teraz już nie mam wątpliwości, że on tego chce. A w moje serduszko wlała się nowa nadzieja, że może za parę miesięcy zobaczymy dwie kreski :) Znowu będzie realna szansa. Jedyny temat jaki został do dyskusji to to, czy dzielić się szczegółami z rodziną męża. Nie mam pojęcia jak zareagują i bardzo się boję, że ich reakcja zrani mojego męża. Za tydzień wracam na terapię, więc będę miała z kim podrążyć ten temat. Małż twierdzi, że nie ma co z tego robić tajemnicy, ale jeśli mamy czekać na jakieś zainteresowanie ze strony teściów to ten temat i tak nie wypłynie. Pół roku temu dowiedzieli się o ivf i moim poronieniu i od tego momentu nie usłyszałam ani jednego słowa na ten temat, żadnego pytania jak sobie radzimy, już nie wspomnę o tym czy potrzebujemy jakiejś pomocy. Chyba mam do nich podświadomie żal, obwiniam ich za to że M miał to wnętrostwo tak późno zoperowane i chciałabym, żeby teraz wykazali jakąkolwiek inicjatywę. Wiem, że to trochę irracjonalne, ale kiedyś terapeutka powiedziała mi, że większość uczuć właśnie taka jest, irracjonalna. Jest to temat do zastanowienia się.
Z moją stroną nie ma problemu, bo dwie osoby które wiedzą, czyli mama i najbliższa ciotka, na bieżąco pytają i się interesują, więc nie ma powodu ich okłamywać.
Uznaliśmy z mężem, że jakby nie było, to najważniejsze będzie dziecko i zdanie mojej mamy czy jego rodziców tak naprawdę nic nie znaczy, może jedynie wpłynąć na relacje między nami, ale nie na naszą decyzję. A w obecnym momencie te relacje schodzą na dalszy plan. Z teściami i tak już dawno zeszły właściwie. Jedyne o co mi chodzi, to żeby M przez nich nie cierpiał.

Marronek Maluj kolorami, które zostały Ci dane. 20 października 2016, 10:27

Oficjalnie stwierdzam że jestem opartą wariatką.
Mówiłam, że się poddaje. Mówiłam, że odchodzę z forum i tej strony. Mówiłam, że mam dość lekarzy i całej tej reszty. Ale... ja chyba nie potrafię się poddać. I dlatego wczoraj znowu byłam w klinice na konsultacji genetycznej, a za tydzień w środę idę na badanie właśnie związane z genetyką (analiza chromosomów czy jakoś tak). A i w listopadzie kolejna konsultacja tym razem immunologiczna no i dalsze bardziej dogłębne badania.
Może to trochę głupio zabrzmi, ale mi już nie chodzi tylko o ciążę. Znaczy się w dalszym ciągu najbardziej na świecie pragnę zajść w ciążę, donosić ją urodzić zdrowe dziecko/dzieci. Tylko teraz mam, że się tak wyrażę, inną motywację - chęć wiedzy. Chce po prostu wiedzieć co nam do tej pory przeszkadzało, co powodowało, że zarodek przestawał się rozwijać a inne się nie zagnieżdżały. Chce po prostu wiedzieć. I nawet jeśli się okaże, że to np. faktycznie coś z genetyką na co nie ma lekarstwa to chcę to wiedzieć. Wolę wiedzieć, niż żyć w wiecznej niepewności.
Dlatego teraz rozpoczynam nową walkę. Nie tylko o dziecko, ale przede wszystkim o wiedzę.


Moneczka - dziękuję za miłe słowa, ale... ja anie w tego tam na górze ani na dole ani na prawo lewo czy gdziekolwiek indziej po prostu nie wierzę.

kropka_ myśloodsiewnia 20 października 2016, 10:45

Mąż od poniedziałku w delegacji, a ja? ja uruchomiłam PROJEKT PIEROGI. w poniedziałek przygotowałam/ugotowałam wszystko na farsz i zrobiłam wywar na barszczyk, we wtorek rano zmieliłam i połączyłam składniki na farsz i... czekałam na Siostrę. potem już we dwie zabrałyśmy się za ciasto, lepienie i za barszczyk. na koniec padłyśmy jak kawki, ale pierogów wyszło nam niemal 200, więc powód do dumy jest! kilkanaście pierogów zjadłyśmy jeszcze w dniu intensywnych prac, znaczna część poszła do zamrażarki (co by udowodnić Mężowi, że naprawdę zrobiłyśmy pierogi!), a część oczywiście poszła do Siostry za zaangażowanie i zasługi. dodam, że to były nasze pierwsze samodzielne pierogi w życiu, także ten teges, jest się czym chwalić.

w trakcie prac Synuś siedział sobie cichutko w brzuszku, pewnie nieco przejęty hałasem i ogólnym armagedonem, ale za to w nocy dał jeden z fajniejszych koncertów. no tak się do mnie intensywnie dobijał, że aż miałam wrażenie że się za chwilę przebije na drugą stronę brzuszka. przez mojego łobuza nie mogłam w ogóle usnąć, bo co znalazłam pozycję i przymykałam oko to on: bach! bach!

w ogóle mam wrażenie, że Synek od jakiegoś czasu coraz śmielej sobie dokazuje w brzuszku, a ja chyba nigdy nie przestanę się tym zachwycać. teraz też ja tu sobie piszę, a on nic tylko stuka i puka aż miło. moja Teściowa mówi, że mój Mąż też bardzo dokazywał w brzuszku, więc już wstępnie wiadomo w kogo idzie młody.

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 20 października 2016, 11:57

Wysłałam Męża na badanie nasionek. Był wczoraj, a wynik ma być za 4 dni robocze. Coś długo, zawsze był na drugi dzień :/ Od wyników będzie zależało, co dalej robimy.

Bella2839 Pozytywne nastawienie :) 20 października 2016, 13:17

Nareszcie już prawie po chorobie... mam taką nadzieje. Jeszcze dzisiaj profilaktycznie pod kocykiem i z ciepłym mlekiem z miodem w reku kurujemy się. Dobrze że mogę sobie na takie leniuchowanie pozwolić.
No to od weekendu ruszamy ze staraniami... A i zapomniałam napisać że okres wydłużył się o 1 dzień...:) Może to dzięki nastawieniu, a może pomogły kąpiele nasiadowe? Nie wiem ale kontynuujemy naturalne sposoby leczenia. A resztą będziemy się martwić po badaniach :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2016, 13:16

Jestem wkur*iona ...

pęcherzyk oczywiście pęknięty. Cholera wie kiedy pękł. Lekarz mówi że niedawno, ale ja nawet bym się nie zdziwiła gdyby pękł wczoraj wieczorem , bo czułam jajniki.

Na dodatek mój "kochany "mężuś oddał nasienie, powiedział że idzie zadzwonić i nie wrócił . Czekałam sama godzinę na IUI,a on w tym czasie czekał w samochodzie. Całą drogę powrotną nie zamieniliśmy ani słowa. Nie zapytał o NIC , kumacie?

Doktorek kuźwa mega nieprzyjemny ... zapytałam o receptę na duphaston , to usłyszałam :" po co? nie trzeba " . Po I IUI brałam 3 razy po jednej tabletce,a teraz nic

Jestem mega wkurzona..
nawet nie cieszy mnie fakt, że nasienie było lepsze niż poprzednio. Co z tego.. ? pęcherzyk pękł i pewnie dupa z tego.

Kolejną IUI trzeba będzie zrobić szybciej, 13 dc i bez ovitrelle . Bez niego mi szybko pękają.
Poza tym nie wiem czy kolejna IUI w ogóle będzie.

Karmel z solą Sama nie wiem. 7 kwietnia 2017, 18:51

W środę była wizyta u gin. Wszystko wygląda ok, 2 pęcherzyki po 10mm, po jednym na każdym jajniku. Dostałam duphaston i mam nadzieję, że zacznie działać.
Koleżanki w pracy trzymają kciuki, musimy dać radę.

pati87 kolejne starania, czy warto? 20 października 2016, 14:35

Dziecko uroslo 2cm w 9dni.
Wczorajsze USG prenatalne
Crl 77.8 mm
Nt mialam mierzone w 2 miejscach
2.5 i 1.3(tak wpisane w wyniku USG) srednia 1.9 (tak system co sie wpisuje do pappa wyliczyl)
Nawet dr sie spytalam o te 2.5 nt to pow ze ok bo srednia 1.9 (tylko ze ja sienie spotkalam z mierzeniem w 2miejscach)

Tydzień temu na 1 USG prenatalnym ryzyko t21 1:13582 a po pappa 1:1510 dopiero zobaczylam to w domu i sie zmartwilam bo przeciez jest 9razy wieksze.
Zaczelam czytac dlaczego cos z biochemia mam nie tak. I tak bhcg mam 2.472 mom (wg roznych zrodel norma do 2.0 2.3 i 2.52) bialko pappa 0.889 mom (norma powyżej 0.5mom wiec jest ok )

Tylko martwi mnie wysokie bhcg i sie stresuje i nerwowa jestem przez to.

Marisa Czekająca na ten mały cud:) 20 października 2016, 14:45

6t0d
Dzisiaj może trochę o moich dolegliwościach. Od rana mam odczuwalne mdłości to już drugi dzień. Piersi od jakiegoś czasu są ciężkie i obolałe. Samopoczucie mam ogólnie dobre i nie jestem ogólnie ospała, ani nic z tych rzeczy. Brzuch zrobił mi się wzdęty chociaż nic w środku jeszcze za bardzo nie urosło :)Ogólnie może być.

elucha Zaczynamy kolejną rundę :) 20 października 2016, 15:08

53% ciąży
22 tydzień ciąży (21 t + 0 d)
Do terminu porodu pozostało 133 dni (wg belly)

Zaczęliśmy dzisiaj 6 miesiąc :) Już coraz bliżej do naszego spotkania Syneczku Kochany :)

Siedzę od rana w domu, bo szanowny Pan Kurier ma przywieźć dla Jasia łóżeczko, materacyk i przewijak. Miał przyjechać w godzinach od 11.30 do 14.30. I co? Jest już prawie 15ta, a kuriera nie ma. Dobrze, że P. ma dzisiaj wolne i mógł odebrać Misia z przedszkola. Jak ja nienawidzę firm kurierskich.....

Idę jutro do laboratorium zrobić odczyn Coombsa. Mam nadzieję, że nie znajdą we krwi żadnych przeciwciał.

Do usg połówkowego zostało jeszcze tylko i aż 6 dni :) Zawsze strasznie mi się zawsze dłużą te ostatnie dni przed wizytą.

Mały coraz bardziej się rusza. Czasami jego kopniaczki są już bolesne. Uwielbiam czuć małego, bo wiem, że wszystko z nim dobrze :) Wczoraj Miś pierwszy raz zobaczył, jak rusza mi się brzuszek od tych kopniaczków :) Strasznie się ucieszył, że pierwszy raz "zobaczył brata" :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)