czekanie na lepszy dzien.....
Okres się pojawił, więc ostatnia nadzieja odeszła. Widocznie tak miało być. Wierzę, ze wszystko w życiu dzieje się po coś, tylko trzeba odnaleźć w tym ukryty sens. Może mam nauczyć się większej pokory...
Mamy wielkie plany wobec tego cyklu, przede wszystkim badanie nasienia męża + posiew w kierunku bakterii. Ja zaś muszę oznaczyć hormony: LH, FSH, TSH, testosteron i estriadol. Później jeszcze prolaktynę. Niestety nie jest to zlecenie lekarza, gdyż ten jakoś wolno myśli i po roku bez zabezpieczenia nie widzi konieczności badań. Chcę zmienić lekarza, ale żeby uniknąć słów: Proszę na kolejną wizytę zrobić badania..., a za dziś 150 zł, muszę sama pomyśleć. Dziewczęta kochane, jakie hormony są mi jeszcze potrzebne? Estriadol w 3 dc, ale jak mam wyznaczyć początek cyklu skoro mam póki co baaardzo mocne czarne plamienie? Doradźcie...
Wykończona po całym dniu pracy padłam na łóżku przed laptopem i przeglądam forum. Jutro 6 sierpnia i tego dnia planowałam testować, po tych plamieniach szanse są bardzo niewielkie ale kusi i chyba kupie jutro test. Bolą mnie ciągle piersi i nie odpuszczają i do tego są bardzo wrażliwe. No i nie boli mnie brzuch co jest dość dziwne bo w poprzednich cyklach zazwyczaj bolał. Na szczęście nauczyła się już jednego przez te kilka cykli starań, to, że cykl jest inny od poprzedniego nie znaczy, że się udało. Wiec co będzie to będzie.
Ciekawa jestem co przyniesie jutrzejszy dzień? Sobie i mężowi właśnie uprasowałam ubranko na jutro. Mąż w pracy na nocce. Wróci i od razu jedziemy do lekarza by zdążyć.
Siedzę i zastanawiam się czy transfer będzie teraz czy za miesiąc? Jestem niecierpliwa. Najchętniej to chciałabym, żeby było już 2 tygodnie po transferze. Żebym znała już wynik. A ja póki co to nawet nie wiem, czy teraz do niego dojdzie. Sądzę, że owulację jednak miałam. Czułam w piątek i w sobotę jajniki. Co prawda delikatnie, ale czułam. Ovu pokazało mi owulację znacznie wcześniej, co oznacza, że się pomyliło. Do piątku na pewno jej nie miałam. A co będzie jutro? Może transfer będzie w środę? A może dopiero za miesiąc? Ach żebym była wróżką to bym już wiedziała. A tak to muszę cierpliwie czekać. Jutro wszystko się wyjaśni.
Juz mialam zmieniac date wizyty, ale gdzies wyczytalam, ze dobrze miec taka wizyte na samym poczatku cyklu... ??? wiecie cos o tym? przeczytalam tez papiery jakie dostalam ze szpitala i tam nie bylo nic, ze w tym dniu beda mi robic jakies badania, tylko ze przeprowadza wywiad. Byly tez wypisane badania jakie powinnismy juz miec za soba, wszystkie mamy, wiec chyba nie powinno miec znaczenia jak bede w trakcie @, co?
Nie chcialabym jej zmieniac, bo jak najszybciej chcialabym miec to za soba i wiedziec na czym stoimy, poza tym to i tak dopiero za ponad 3 tyg, a jakbym zmieniala to min 2 tyg pozniej, ze wzgledu na prace Ł i terminy...
Chyba powinnam tam jednak zadzwonic i sie upewnic...
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 sierpnia 2013, 23:40
Ciekawy artykul dla wszystkich staraczek:
http://kobieta.onet.pl/dziecko/ciaza-i-porod/jak-poczac-dziecko-to-teraz/cr5e8
44dc i 12dpo czekamy .... zmęczenie od paru dni mnie wykańcza
Dzisiaj już lepiej. Przykro gdy odchodzi ktoś bliski ale w tym przypadku się cieszę. Tym bardziej, że chory był reanimowany mimo, że nie chciał. 2 Lata choroby, walki, 2 lata karmienia poza jelitowego, amputacja nogi z powodu cukrzycy i wieeelka samotność. Cały czas pod kroplówkami.
Dzisiaj już nie cierpi. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2013, 09:26
Ovu już drugi raz przesuwa termin mojej owulacji. Czuję się sfrustrowana, wykończona. Dla mnie przecież to niekończące się staranie, żeby być z mężem, mimo dzielących nas kilometrów. Poza tym, od jakiegoś czasu, tarczyca wysysa ze mnie wszelkie soki, sprawiając, że chce mi się spać, boli mnie głowa i brzuch. Potrafię kłaść się spać o 21:00, a wstawać o 8:00. I jak tu czerpać radość ze starania się o moje maleństwo?
Widziałam malucha mojej przyjaciółki ..hmm.. dziwne.. "wczoraj" jeszcze razem szalałyśmy a dzisiaj dołączył nowy mały człowiek do naszej bandy.
Jak na naturalny poród nie jest pomarszczony ani kostropaty 
Strasznie się cieszę z jej szczęścia.
Będzie od kogo śpioszki pożyczać
hahahaha
Wczoraj powinniśmy zacząć już działać ale jakoś nie miałam na to ochoty. Miałam ten cykl odpuścić ale jakoś tak mi szkoda, że czas ucieka.
Jutro idę do gina.
Coś się popieprzyło po tym dupku. Niby nie ma wpływu na temp ale zauważyłam, że odkąd go biorę to tempki mam niższe. Poza tym miałam 2 dni plamienia 4 dni @ i znowu 6 dni plamienia. Dziwne. Muszę iść zrobić przegląd podwozia, bo coś dziwnego się dzieje.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2013, 09:26
no dobra. łapię sie na tym, ze robiąc zakupy w supermarkecie i stojąc przy różnych pólkach, nie mogąc sié zdecydować co mi jest 'jeszcze' potrzebne, popycham wózek z zakupami od siebie i do siebie tak długo, aż w końcu zdaję sobie sprawę z tego co robię i wtedy (raczej speszona), patrze dookoła, czy ktoś sié na mnie dziwnie patrzy.
biologiczny odruch bezwarunkowy?
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2013, 23:15
Weekend bardzo pracowity, sobota przebiegana po zakupach. Potem trochę odpoczynku, bo P pojechał na mecz i bardzo późno wracał. Niedzielę spędziliśmy całą w domu, właściwie nigdzie się nie ruszając. W sobotę jeszcze bardzo bolały mnie piersi, ale w niedzielę już nie.
Chciałabym coś napisać, chciałabym wyrzuć trochę rzeczy z siebie ale nie mogę nawet poskladac myśli w kupę. Męczy mnie ta bezradność, męczy mnie to czekanie, to wmawianie sobie "eeee, jak się nie udało to nic. Przecież w następnym cyklu może się uda". Wczoraj cały dzień bolało mnie coś tam w środku. Może jajniki, może macica a może tylko pęcherz mi się przeziębił od wiecznie otwartego okna w nocy i mojej wypietej pupy jak spię. Oczywiście przerobiłam tysiąc myśli. M.in może Clo przestymulowało mi jajniki, może porobiły mi się torbiele, a może to macica się rozpulchnia
bo się udało, a może pęcherzyki pękają (nie pękaly bo test owu jak zwykle negatywny). Wczoraj był 19 dzień cyklu, więc pozostało jakieś 9 dni do zimnego prysznica, a potem kolejnej fali nadziei na owocny cykl. Cieszę się, ze dziś nie boli. Mozna iść wytapiać słoninę. Wczoraj z okazji ciągnącego bólu przy chodzeniu i siadaniu odpuścilam sobie ćwiczenia, ale dziś idę dalej. Może ta wstrętna gin ma rację, może tłuszczyk na brzuchu zaburza pracę jajników, hormonów itp. A nawet jak nie to i tak jestem zdeterminiwana do powrotu do zgrabnej sylwetki. Mam nadzieję, że w między czasie się uda ale póki co to jest punkt mojej koncentracji. Na szczęście, na dobrą motywację po kolejnym tygodniu, kolejny kilogram mniej więc jest COOL.
Zaczełam się też zastanawiać, czy ja tak bardzo bardzo bardzo chcę rozpocząć ten nowy rozdzial w naszym życiu - bo na prawdę chcę czy moze tak mnie frustruje fakt, ze ciągle się nie udaje, że nie mogę tego mieć TERAZ, że tylko nakręca mnie to bardziej i wydaje mi się , że chcę bardziej i bardziej. Z jednej strony tak, jak najbardziej, malutkie, kochane maleństwo, owoc naszj miłości, cząstka mnie i męża połączona we wspaniałej istotce, którą będziemy uczyć życia, kochać, dbać o nia itp Ale z drugiej strony wszystko się zmieni. Zmieni się na zawsze. Nie lepsze, gorsze. Tylko wszystko będzie inne, nowe. Hmm..może to kolejna faza mojego mechanizmu autoobrony. Zawsze staram się wyłączyć z problematycznych i bolesnych sytuacji. Stanąć obok i je przeczekać. Może te dziwne rozmyślania to właśnie reakcja obronna na to ciągłe rozczarowanie i frustrację, że się w kólko nie udaje i nie udaje.
Byłam dziś na hsg, bolało jak diabli, ale gra warta świeczki. Nic nie wiem jaki wynik, ale nie za dobrze to wyglądało. Pan doktor po zabiegu natychmiast wyszedł i nic mi nie powiedział. A wcześniej był rozmowny i dowcipkował.
14 dpo test negatywny - czego ja się głupia spodziewałam 
wynik prolaktyny 21, normy 5-35
dziś temp poszła w dół. pewnie w kazdej chwili @ przyjdzie. miałam nadzieję, że się udało a tu znowu rozczarowanie... stwierdziłam że koniec mierzenia tempki w nastepnym cyklu luz.
brzuch mnie dzisiaj pobolewa.. test owu (-)
ale trzeba wrócić do domu i
, żeby pozbyć się ~o z zeszłego cyklu 
straszne to jest .. obdarte z emocji i namiętności.. no ale co zrobić
Na szczęście mój mąż nie narzeka i nie ucieka
więc przynajmniej on korzysta 
nie mogę doczekać się wizyty u gina.. może usg zrobi to zobaczymy jak z pęcherzykami czy będzie na jakich jajach później siedzieć czy nie..
Jestem po wizycie. I nadal nic nie wiem. Zastanawiam się sama jak można było wybrać sobie takiego lekarza? Niby zajebisty spec od niepłodności, ale dogadać się z nim ni w ząb mi nie wychodzi. Więc miałam usg i widać było pęcherzyk 22mm. Pan doktor się uśmiechnął i stwierdził, że coś z tego będzie. Dał skierowanie na badania z krwi i kazał czekać na telefon od siebie ok 14 jak wrócą do niego wyniki. Wróciliśmy z mężem do domu i gdy zbliżała się wyznaczona godzina siedziałam jak na szpilkach. Nagle telefon dzwoni, lecę szczęśliwa, że zaraz wszystko będę wiedziała a tu koleżanka. I tak sobie czekałam czekałam aż się wkurzyłam o 15.30 i sama zadzwoniłam. Ileż można czekać na jeden telefon? Pan doktor odebrał i powiedział, że sprawdzi i oddzwoni. Oddzwonił i stwierdził, że cykl nadaje się do transferu. Od jutra mam brać leki. A jutro jak przyjdzie do pracy to zadzwoni do mnie i powie mi kiedy i o której transfer.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.